Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

czwartek, 23 stycznia 2014

Katarzyna Majgier: Ula i urwisy. Nowi sąsiedzi

Nasza Księgarnia, Warszawa 2014.

Dziecięcy świat

„Ula i urwisy. Nowi sąsiedzi” to pierwszy tom zabawnej popserii o pewnej kilkulatce. Ale tym, co od razu rzuca się w oczy, jest genialne połączenie dowcipnego stylu narracji Katarzyny Majgier i równie dowcipnych, zawadiackich ilustracji Kasi Kołodziej. Jak Zosia z ulicy Kociej kojarzyć się będzie zawsze z rysunkami Agaty Raczyńskiej, tak Kasia Kołodziej stworzyła wizerunek Uli, który małych odbiorców do tomu przyciągnie.

Katarzyna Majgier zdaje sobie sprawę z różnic w postrzeganiu świata przez dorosłych i dzieci. To, co widzą starsi, niekoniecznie musi się pokrywać z pomysłami i wnioskami ich pociech. Pociechy liczą na domyślność mamy i taty – i z reguły czeka je rozczarowanie (a w najlepszym razie – zdumienie) nawarstwiającymi się nieporozumieniami. Do naświetlania tego problemu Majgier wymyśliła Ulę – bohaterkę lekko rozbrykaną i bardzo swojską, ciekawą świata, zdecydowaną i pomysłową – a przy tym też dość bystrą. Ula chciałaby mieć domek na drzewie, ale skoro nie może – urządziła sobie kryjówkę w krzakach na podwórku. Zakopuje tam swoje skarby – zupełnie jak maluchy przed czasami komputerów: szkiełka, kamyczki czy kwiatki. Wprawdzie w domu ma dużo zabawek (najlepsze zawsze dostaje od cioci), ale mądrzy rodzice każą jej korzystać z ładnej pogody i bawić się przed domem. Ula dowiaduje się pewnego dnia od babci i jej przyjaciółek, że w sąsiedztwie pojawią się wnuki jednej z nich, straszne urwisy. Ula jest przez starsze panie wychwalana jako grzeczna dziewczynka (choć nie ma to wiele wspólnego z rzeczywistością), więc boi się, że urwisy zajmą jej kryjówkę, wykopią skarby i zniszczą zabawki. Podejmuje zatem działania, które mają ją uchronić przed niechcianym towarzystwem. To, co bohaterka uważa za przezorność, martwi jej rodziców, którzy sądzą, że dziewczynka staje się samolubna i nie umie bawić się z innymi dziećmi.

„Nowi sąsiedzi” to wprowadzenie postaci, które staną się bliskimi przyjaciółmi odbiorców. Ula przedstawiana jest przez dłuższą część tomiku – a właściwie to sama się przedstawia. Nie ma obaw, że z tą postacią zrobi się nudno: Ula bez przerwy coś wymyśla i rozśmiesza lub intryguje przy tym małych odbiorców. Chętnie prezentuje własne poglądy na rzeczywistość, podkreśla niewiedzę dorosłych i kieruje się w swoich działaniach wyobraźnią – to przywołuje piękno dzieciństwa wolnego od gier komputerowych. Dla dzieci zachętą do śledzenia akcji będzie – poza jej normalnością i obietnicą przygody – fakt, że Ula sporo napsoci i dobrze zna dylematy dzieci (na przykład te związane z psuciem się drogich zabawek). Niewiedza pozwala jej tworzyć komiczne scenariusze bez pokrycia w rzeczywistości. Maluchy pojmą bez problemu zarówno obawy Uli, jak i jej późniejsze zachowania. Tylko rodzice nigdy nie wiedzą, o co chodzi.

Ula sama jest urwisem (lub, jak kto woli, zwyczajnym dzieckiem). Katarzyna Majgier prezentuje je z dużą dawką humoru i ciepłym zrozumieniem dla wad najmłodszych. Ula opowiada o wszystkim bardzo emocjonalnie i z perspektywy kilkulatki (do narracji „dorosłość” wkrada się tylko przy kolokwialnym narzekaniu na rodziców i przy wykrzyknieniu „no to lipa”). Ula pośredniczy w dyskusji między dziećmi i dorosłymi, przekazuje to, co często kilkulatki dostrzegają, ale czego nie potrafią zwerbalizować.

Z dowcipną narracją idealnie korespondują rysunki Kasi Kołodziej. Komiksowa bohaterka ma tutaj urwisowaty i dziecięcy wygląd, od razu budzi sympatię i zaufanie. Kołodziej w prezentowaniu emocji jest trochę jak Pija Lindenbaum, przerysowuje mimikę i gesty postaci i zachęca pomysłowymi oraz ekspresyjnymi rysunkami do lektury. Po samych obrazkach widać, jak wiele dzieje się w tej krótkiej historyjce, przynajmniej pod względem emocji. Ula dostarczy odbiorcom wielu wrażeń. Katarzyna Majgier zdecydowała się pokazać najmłodszym urok niespodzianek w codzienności. „Ula i urwisy” to pochwała wyobraźni i nieskrępowanej kreatywności dzieci – bez względu na to, czy chodzi o wspólne (lub samotne) zabawy, czy o interpretowanie wydarzeń. Autorka dobrze rozumie swoją bohaterkę, a przez to może uzyskać jej niezakłamany portret.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com