Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

wtorek, 21 stycznia 2014

Bridget Boland: Doula

Prószyński i S-ka, Warszawa 2013.

Na przekór śmierci

Ta autorka nie bez powodu porównywana jest do Jodi Picoult. Decyduje się na bardzo podobny styl pisania i zbliżoną tematykę – operuje też w podobny sposób emocjami, chociaż zamiast sensacji w fabule częściej kieruje się w stronę psychiki bohaterek. „Doula” to opowieść o kobiecie, która wybiera życie. Chce pomagać rodzącym kobietom w wydaniu na świat dziecka. Ma wspierać i służyć radą, dodawać otuchy i witać na świecie maleństwa. To jej metoda na pokonanie traum z przeszłości: jako dziecko Carolyn była świadkiem poronienia matki, a krótko potem straciła brata, którego powinna była pilnować. Na studenckich praktykach podała złą dawkę leku dziecku, które potem zmarło, a w ogóle rodzina Carolyn składała się z przedsiębiorców pogrzebowych. To widmo śmierci kobieta chciałaby odpędzić dzięki cudom narodzin. Nie wie tylko, że los postawi na jej drodze destrukcyjnych ludzi.

Autorka przeprowadza czytelniczki przez niełatwe dzieciństwo bohaterki, przyspiesza aż do momentu wyboru życiowej drogi, a potem zwalnia w chwili procesu, w którym odżywają dawne dramaty. Proponuje huśtawkę nastrojów, ale nie wywołuje silnych wzruszeń, bowiem wyjściową porcją nieszczęść udaje jej się mocno zamrozić odbiór czytelniczek. Także później problemy douli wydają się z racji rzadko spotykanego zawodu mniej powszechne, więc i mniej angażujące odbiorczynie. Wprawdzie autorka operuje motywami bliskimi kobietom – wątkiem macierzyństwa, przyjaźni, czy… zmian pod wpływem ukochanego mężczyzny – ale w wielu miejscach fabułę dyktują obce odbiorczyniom zwyczaje. Jednak w historiach tego typu uniwersalny jest język (macierzyńskich) uczuć, więc „Doula” cieszyć się może powodzeniem.

Boland pozwala, by to zestaw kolejnych wydarzeń definiował charaktery postaci. Tę zależność czytelniczki będą stopniowo odkrywać same i w oderwaniu od spostrzeżeń bohaterki. W „Douli” nie ma bowiem miejsca na psychologiczne analizy. Autorka sięga po postawy czasem mocno wyostrzone, ale zawsze prawdziwe i realistyczne, tak, by nie musiała ich dodatkowo uzasadniać. To pomysły postaci stanowią tu bowiem bazę charakterów. Mamy zatem do czynienia z odwróceniem najbardziej naturalnego sposobu szkicowania sylwetek. Nietrudno domyślić się, skąd taki pisarski wybór: Boland chce, by jej obyczajówka miała wyraźną dla czytelniczek akcję, stara się uniknąć zaćmienia fabuły przez pokaz emocji. Dobrze wie, że na czytelniczki te ostatnie i tak będą działać – może sobie zatem pozwolić na prymat wydarzeń w warstwie tekstowej.

Od samego początku Bridget Boland szuka dla swoich czytelniczek silnych wzruszeń i wstrząsów i pragnie, by odbiór opierał się w dużej mierze na współczuciu dla przyszłej douli. Najpierw pojawia się okrucieństwo śmierci – i to śmierci najtrudniejszej, bo dotykającej małe dziecko – w ślad za nią podążają wyrzuty sumienia obciążające dziecko kolejne. Tu nie pomaga nawet złagodzenie kontrastu rzadko spotykanym tłem, to jest biznesem przedsiębiorców pogrzebowych: śmierć jako taka działa wystarczająco silnie, by poczuć więź z Carolyn. Boland świadomie konstruuje taki życiorys bohaterce, która do końca podążać będzie własną oryginalną drogą.

„Doula” została napisana językiem prostym. W pozbawionej ozdobników narracji i opisy, i dialogi wybrzmiewają jednakowo – to jest zupełnie naturalnie. Nie odwracają w ten sposób uwagi od treści, a także nie komplikują dodatkowo pogmatwanych losów bohaterki. Boland tworzy czytadło, które ma zachęcać przejmującą zawartością, a nie literackimi popisami. Ten autorski wybór kieruje fabułę bliżej zwyczajnego życia, co również może pomagać w przyjmowaniu świata Carolyn i wszystkich jego zawiłości.

1 komentarz:

  1. "Doula" intryguje mnie od chwili, kiedy ujrzałam ją w zapowiedziach. Muszę ją koniecznie dorwać...

    OdpowiedzUsuń

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com