Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

czwartek, 17 maja 2018

Herbert George Wells: Koła szansy

Iskry, Warszawa 2018.

Romantyczna wycieczka

Ogrywa Herbert George Wells schematy fabularne i stereotypy niemiłosiernie. Jego "Koła szansy" toczą się na przekór standardowym fabułkom, a wzbogacane są o ironię i absurd, jakich próżno by szukać w dzisiejszych komediach romantycznych. Tutaj punktem odniesienia jest staroświeckość, dżentelmeneria i płynąca z niej naiwność, pewnego rodzaju oderwanie od zwyczajności. Pan Hoopdriver jest sprzedawcą bławatnym. To bohater, który nie ma w sobie zadatków na przebojowego, pewnego siebie mężczyznę. Tkwi w miejscu i ten stan rzeczy nie za bardzo mógłby się zmienić. Pan Hoopdriver łatwo stanie się pośmiewiskiem otoczenia, to typ nieudacznika, który w dodatku nie zdaje sobie sprawy z własnego nieprzystosowania do świata. Ale to właśnie jego przygoda stanowi oś fabularną "Kół szansy" - a sam pan Hoopdriver zyskuje możliwość przeżycia doświadczenia niepowtarzalnego i ekscytującego. Oto bowiem pan Hoopdriver udaje się na zasłużony urlop. Przez dziesięć dni będzie podbijał okoliczne tereny, jeżdżąc na swoim wysłużonym rowerze. Problem polega jednak na tym, że pan Hoopdriver rowerzystą wybitnym nie jest. Nie radzi sobie ze wsiadaniem i zsiadaniem z pojazdu, nie umie dobrze hamować, kiedy musi coś wyminąć, woli zsiąść z roweru (albo z niego spaść) i przeprowadzić obok przeszkody. Bez przerwy obija sobie łydki pedałami, nabawia się coraz to nowych sińców, kontuzji i urazów. Uznaje to zresztą za normalne i nie próbuje z tym walczyć, pokornie znosi kolejne ciosy od roweru. Jego zmagania z wehikułem to tylko czynnik komiczny, nie jedyna treść książki. Bo oto na swojej trasie pan Hoopdriver spotyka młodą piękność, Panienkę w Szarościach. Panienka podróżuje (na rowerze) z jakimś mężczyzną, prawdopodobnie, jak chce pan Hoopdriver, bratem. Wszystko wskazuje na to, że wyrwała się z gorsetu konwenansów i próbuje zasmakować życia, chociaż nie pozwala sobie na wykroczenia poza etykietę. Panienka w Szarościach stanie się przyczyną wielu przemian w panu Hoopdriverze – i to nie tylko tych związanych z umiejętnością prowadzenia pojazdu. Zauroczenie i możliwość flirtu to siła napędowa akcji.

Wells w "Kołach szansy" daje czytelnikom okazję do świetnej zabawy. Stosuje wobec swojego bohatera niezawoalowaną ironię, w narracji wykorzystuje prześmiewczość. Opisy nie są tutaj transparentne, każdy detal w zachowaniu postaci prowadzi do osobnych żartów, a każda niezręczność pana Hoopdrivera doczeka się satyry wysokiej próby. To inteligentny humor, rozrywka wyrafinowana – mimo że oparta na całkiem prostych pomysłach fabularnych. Z głównym bohaterem autor konfrontuje spryt Panienki w Szarościach czy postawy innych napotykanych na trasie postaci – mimo że pan Hoopdriver zawsze wypada gorzej, nie będzie wcale pokrzywdzony. Ta wyprawa mocno go rozwinie i pozwoli poznać ogrom nieujawnianych dotąd możliwości. Atuty tej książki to komizm i absurd, rewelacyjnie prowadzona narracja (ze zwracaniem uwagi na samego opowiadacza, co wydaje się rozwiązaniem dzisiaj trochę archaicznym, ale przez to wciąż barwnym) i kreacja bohatera, jakiego próżno by szukać gdzie indziej. W samej akcji nie ma zbyt wielu odnóg i motywów - ale całość jest sycąca ze względu na sposób prowadzenia opowieści. Takiego Wellsa nikt by się nie spodziewał, tym bardziej cieszy obecność tej książki na rynku wydawniczym. To gratka nie tylko dla fanów rowerowych przejażdżek (i dla dowcipu w stylu, który proponował między innymi Jerome K. Jerome) - takie lektury nikogo nie pozostawiają obojętnym. Pan Hoopdriver zyska wielu kibiców w swojej wyprawie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com