* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

czwartek, 7 lipca 2022

Justyna Suchecka: Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze

W.A.B., Warszawa 2022.

Problemy młodych

Jest to książka, która ma młodym ludziom uświadomić, że mają gdzie szukać pomocy i nie pozostaną sami ze swoimi psychologicznymi dylematami. "Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze" to zestaw wyjaśnień, adresów i wywiadów z ludźmi, którzy przeżyli rozmaite kryzysy i zajęli się pomaganiem innym. W dobie ograniczania opieki psychologicznej i psychiatrycznej nad dziećmi i młodzieżą, Justyna Suchecka przypomina, że to element niezbędny w zapobieganiu tragediom: fachowa pomoc przyda się wielu nastolatkom, a książka ma im pomóc w nawigacji, wyjaśnić, kiedy zwrócić się do innych i - co czeka za drzwiami gabinetów specjalistów. Zwraca się również do tych młodych ludzi, którzy chcą wesprzeć swoich bliskich i zapewnić im ratunek w kryzysie - przypomina, co zrobić, żeby nie pogorszyć sytuacji i żeby samemu nie ucierpieć. Każdy rozdział to inne zagadnienie - specjalnie zostały dobrane tak, żeby jak najwięcej młodych czytelników mogło odnaleźć tu swoje problemy. Pojawią się zatem i kwestie związane z depresją, i zaburzenia odżywiania, "zwykłe" kryzysy, które mogą przerodzić się w coś poważniejszego, ataki paniki, samookaleczanie, myśli samobójcze - wszystko to, co uniemożliwia normalne funkcjonowanie i z reguły przeraża i przerasta otoczenie. Bohaterowie opowieści albo wstydzą się szukać pomocy, albo ukrywają swoje działania, z różnych powodów. Docierają do nich często obcy ludzie - i to oni są w stanie przekonać do podjęcia określonych kroków, żeby pokonać choroby. Justyna Suchecka dąży do tego, żeby przypomnieć młodym odbiorcom, że o psychikę trzeba dbać tak samo jak o ciało - i że korzystanie z pomocy psychologów czy psychiatrów to nic wstydliwego. Przytacza historie ludzi, którzy w młodości cierpieli z powodu własnej psychiki i którzy pokonali problemy - także dzięki wsparciu bliskich, ale przede wszystkim - po uzyskaniu fachowej pomocy. Daje nadzieję, chociaż - zgodnie z tytułową zapowiedzią - nie pociesza w prosty sposób. Każdy rozdział to wyjaśnienia - zgrabnie powiązane wypowiedzi specjalistów "od głowy" wypełnione także autobiograficznymi wstawkami - z dodatkowymi komentarzami na temat choroby. Całość uzupełniają porady i wskazówki dla młodzieży, zresztą wszyscy prowadzą tu swoje narracje z nastawieniem na młodych czytelników: chodzi o upraszczanie stylu, o podawanie konkretnych rozwiązań i uzasadnianie tego, co nastolatkom wydaje się nie do przejścia. Krótkie i reportażowe rozdziały dzielone są na drobniejsze części, a na koniec rozdziału pojawia się jeszcze skrótowe przypomnienie najważniejszych wiadomości (w różnej formie: czasami wywiadu, czasami - notatek, wyliczeń, definicji i skryptów). Dzięki temu odbiorcy nie tylko mogą zapamiętać informacje, ale też wczuć się w temat, znaleźć w nim coś dla siebie i przekonać się, że nie są sami. Justyna Suchecka celowo nie pogłębia wiadomości i nie proponuje sposobów na autodiagnozy - wie, jak dotrzeć do czytelników, żeby zasygnalizować im, kiedy mają szukać pomocy. Wie też, jak przedstawić pracę psychologów i psychiatrów, rozwiewa wątpliwości, podaje odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania oraz... nie stroni od emocji. W komentarzach zaproszonych do książki gości przewijają się motywy trudnych rozmów z bliskimi, płaczu i ratunku - to coś, na co można się lepiej przygotować dzięki lekturze. "Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze" to książka dla wszystkich nastolatków. Część znajdzie tutaj ślady własnych doświadczeń i drogi postępowania, część dowie się, jak nieść pomoc przyjaciołom i o czym porozmawiać z tymi, którzy zachowują się inaczej niż ogół. Nade wszystko - autorka pokazuje, że nie wolno piętnować chorych i to przesłanie pozostawia czytelnikom.

środa, 6 lipca 2022

Juan Gabriel Vasquez: Kształt ruin

Echa, Warszawa 2020.

Adrenalina

Jest "Kształt ruin" Juana Gabriela Vasqueza powieścią potężną i - oczywiście - mocno zakorzenioną w kolumbijskich realiach, więc tylko dla części czytelników jasne będą pozaliterackie nawiązania i pomysły - większość dostrzeże tu jedynie egzotykę, zwłaszcza w pierwszej lub naiwnej lekturze. Bardzo trudno będzie nakreślić fabułę: autorowi zależy na przeplataniu wątków onirycznych i realistycznych, na myleniu tropów i na oszukiwaniu odbiorców: tu nic nie jest takie, jakie się wydaje. Autor nawet w obrębie gatunków stara się zmieniać przesłanki i sprawiać, że odbiorcy zaczną się zastanawiać, czy mają do czynienia z fikcją, czy z dokumentem. Umiejętne operowanie genologicznymi zabiegami zamienia tom w lekturową przygodę dla bardziej ambitnych poszukiwaczy mocnych wrażeń. Charakterystyczna jest tu narracja w klimacie retro, bohater przedstawia szczegóły śledztwa i odkrycia, jakich dokonywał, próbując rozwiązać zagadkę dawnego morderstwa. Wydarzenia odtwarza się tu mozolnie i z drobnych komentarzy. Autor wykorzystuje przeszłość do scharakteryzowania okrucieństwa panującego na ulicy - miasto staje się areną thrillerowych wydarzeń. Jakby tego było mało, Vasquez posługuje się na przykład fotografiami (których omówienia wprowadza do rozłożystej narracji), żeby uprawdopodobnić akcję i jeszcze bardziej zdezorientować czytelników.

Akcja ma charakter labiryntowy, przemierza się z bohaterem kolejne korytarze, nigdy nie mając pewności, że uda się dotrzeć do celu - a przynajmniej pokonać przeszkody po drodze. Mnóstwo tu zła, epatowania drobnymi dramatami i naturalistycznymi scenkami. Autor ma skłonność do analizowania wszystkiego bardzo dokładnie, popada w kolejne dygresje lub daje się ponieść wybranym obserwacjom: wie, że po gruntownym wyjaśnieniu konkretnego faktu będzie mógł bez trudu wrócić na poprzednio porzuconą ścieżkę. Rozbija to możliwość śledzenia osi fabularnej, mocno komplikuje też szansę zaangażowania się w akcję - ale pozwala też docenić jakość prozy. Co ciekawe, "Kształt ruin" to tom, któremu z pozoru bliżej jest do literatury faktu i do reportażu niż do beletrystyki: nawet jeśli kanwą powieści staje się sensacja, w realizacji tego nie widać - troska o czytelników przejawia się przede wszystkim w poszukiwaniu jak najbardziej precyzyjnych środków wyrazu. Wydaje się, że w ten sposób autor znów gra z odbiorcami, zmusza ich do zastanowienia się nad prawdopodobieństwem i nad autentycznością przeżyć postaci. Retardacyjna opowieść robi spore wrażenie, zwłaszcza kiedy autorowi udaje się zachęcić do śledzenia szczegółowych opisów. Tu mniej niż fakty liczy się sposób ich przedstawiania - umiejętność skupiania się na detalach, które skrywają sens wydarzeń. "Kształt ruin" to powieść zwracająca uwagę na samą siebie. Coś dla koneserów literatury nieoczywistej, dla poszukiwaczy migotliwych zabaw narracyjnych. Temat wyklucza humor, jednak autor umiejętnie operuje całym zestawem ważnych emocji. Potrafi rozbudzać strach, ale i ciekawość - za sprawą udawanego podglądania przeżyć bohatera.

wtorek, 5 lipca 2022

Jules Howard (tekst), Jarom Vogel (ilustracje): Zwierzęta od A do Z

Kropka, Warszawa 2022.

Zoociekawostki

Jules Howard zwraca się do wszystkich dzieci zainteresowanych odkrywaniem świata fauny. "Zwierzęta od A do Z" to książka na wzór ilustrowanych encyklopedii, pozbawiona walorów bajkowości - stworzona na poważnie i dla podsycenia zaangażowania najmłodszych w sprawy przyrody. Nie ma tu alfabetycznego układu: książka podzielona została na części (bezkręowce, ryby, płazy, gady, ptaki i ssaki) i w obrębie każdej z tych części pojawia się kilkadziesiąt prezentowanych gatunków. Najpierw jednak wprowadzenie - z wiadomościami rodem z lekcji biologii. To dane, których mali czytelnicy nie mogliby się spodziewać: fachowe informacje, które można przyswoić przed lekturą całej części - żeby dowiedzieć się czegoś o charakterystycznych cechach kolejnych gatunków. To między innymi metoda na przygotowanie dzieci do porządkowania wiadomości, więc i do procesu uczenia się - pełni też funkcję wprowadzenia do wyliczeń.

Na stronie znajdują się zwykle opisy dwóch gatunków, co oznacza, że mieści się tu jednoakapitowy zwarty tekst i ilustracja prezentująca przedstawiciela gatunku (zdarza się, że symboliczne rysunki mogą dzieci zdziwić, na przykład w przypadku biedronki azjatyckiej, która na obrazku nie przypomina tego stworzenia, jakie spotyka się na spacerze). Liczy się tu raczej ogólne nakreślenie sylwetki stworzenia i zasugerowanie wyglądu - Jarom Vogel proponuje komputerowe ilustracje i kształty oparte na prostych figurach geometrycznych - zamienia warstwę graficzną w artystyczny popis, oddala też przez to skojarzenia z twórczością dla najmłodszych. Warto w tym miejscu także zaznaczyć, że Jules Howard nie kieruje się popularnością lub funkcjonowaniem gatunku w świadomości dzieci, przygląda się także zwierzętom, które należą do bardziej egzotycznych, niewykorzystywanych w bajkach i wypadających "dziwnie": chodzi tu o przedstawienie różnorodności przyrody: i te wybory dobrze korespondują z ilustracjami rodem z albumów artystycznych. Takie rozwiązanie umożliwia jednak również zaintrygowanie maluchów i przypomnienie im, jak wiele wiadomości czeka na odkrycie - trudno o lepszą zachętę do nauki. W pojedynczych akapitach pojawiają się oczywiście wybrane informacje, autorowi zależy na tym, żeby przyciągnąć uwagę i wpisać wybrane gatunki w pamięć dzieci: oddziałuje na wyobraźnię i przynosi obrazowe porównania. Wykorzystuje gatunki mniej kojarzone, ale porządkuje je trochę tematycznie: poświęca rozkładówki jaszczurkom, wijom czy nielotom. Nie wyróżnia żadnego z gatunków, każdemu poświęca mniej więcej tyle samo miejsca (o oddzieleniu niektórych decyduje rozmiar obrazka). Każdy krótki opis wyposażony jest jeszcze w metryczkę, obowiązkowe jej punkty to wielkość przedstawiciela gatunku, dieta i występowanie - żeby dzieci mogły porównywać poszczególne stworzenia i dowiadywać się, gdzie występują.

Książka w takiej formie idealnie nadaje się na prezent i na niespodziankę dla dzieci, które lubią się uczyć. Trudno jednak przeczytać ją jak opowieści z fabułą - najczęściej odbiorcy będą zatem z niej korzystać jak z encyklopedii, sprawdzać poszczególne gatunki lub wybierać losowo teksty do czytania - dzięki czemu lepiej zapamiętają przedstawiane tu wiadomości.

poniedziałek, 4 lipca 2022

Katarzyna Kozłowska: Feluś i Gucio świętują

Nasza Księgarnia, Warszawa 2022.

Kalendarz

Feluś i jego przyjaciel Gucio pokazują dzieciom, jak wygląda codzienność przedszkolaka. Nie ma w tym zbyt wyszukanych opowieści: Katarzyna Kozłowska wykorzystuje proste narracje, żeby uświadamiać i tłumaczyć maluchom, co dzieje się wokół nich. Picture booki (z ilustracjami przygotowywanymi przez Mariannę Schoett) są kartonowe, zatem nawet najmłodsze dzieci mogą samodzielnie je kartkować i oglądać kolejne obrazki. Oczywiście lektura będzie pełniejsza, jeśli zostanie uzupełniona o tekst - ale tym razem nie ma tu dużo do czytania czy opowiadania. Autorka rozpoczyna książkę od wskazówek dla rodziców, tak, żeby wszyscy chętni wiedzieli, jak najpełniej korzystać z tej publikacji. Można jednak postawić też wyłącznie na klasyczną lekturę - czytanie i oglądanie ilustracji z pociechą. "Feluś i Gucio świętują" to książka, która przedstawia odbiorcom powody do świętowania. Każda strona to osobny temat, dzień w kalendarzu. Składa się z dużego rysunku (na którym bohaterowie - wraz z kolegami z przedszkola lub rodzinami - przeżywają jakieś święto), z drobnego "kalendarza" - wskazania, o jakiej porze roku jest mowa oraz z krótkiego opisu wyjaśniającego samo święto albo zachowania przypisane do danego dnia. Data (jeśli da się podać konkretną) pojawia się na początku opisu i jest wyróżniona. To może zachęcić dzieci do lekcji korzystania z kalendarza - ale przypomni im też, ile różnych świąt czeka w roku. Katarzyna Kozłowska posługuje się tymi, które zapewniają dzień wolny dorosłym (na przykład święta na początku maja), świętami o religijnej genezie (jest tu Wigilia Bożego Narodzenia i Wielkanoc), świętami związanymi z bardzo wyraźnymi zachowaniami i zwyczajami (Dzień Wszystkich Świętych). Są tu święta, o których dzieci zapomnieć nie mogą: Dzień Matki, Dzień Babci czy Dzień Dziadka. Są święta, które wiążą się z miłymi zachowaniami (dzień chłopaka albo walentynki). Są też święta mniej znane - Dzień Kota czy Dzień Książki. Poza tym Katarzyna Kozłowska wykorzystuje jeszcze święta pozwalające na urozmaicanie przedszkolnego życia - dzień kropki lub święto dyni - to szansa na wprowadzanie ciekawych zajęć w przedszkolu. Przegląd kalendarzowych rozrywek kończy się urodzinami - bohater urodziny ma w sierpniu (to najbardziej pasowało autorce do wypełnienia terminarza). Każde dziecko może dzięki temu zainteresować się "specjalnymi" dniami, na które warto czekać. Każde uświadomi sobie, jak dużo jest powodów do radości i do dzielenia się z innymi prezentami czy uśmiechami. "Feluś i Gucio świętują" to publikacja przygotowana z myślą o maluchach - tych, które potrzebują lektury przed snem, tych, które chcą porządkowania świata i tych, które właśnie uczą się czytać i chciałyby spędzić czas ze swoim ulubionym bohaterem. Katarzyna Kozłowska zachęca dzieci do wertowania książki obietnicą wielu rozrywek i zabaw. Z kolei Marianna Schoett proponuje bardzo udane ilustracje: wypełnione uśmiechniętymi postaciami i czynnościami, które aż chce się naśladować. Jest to picture book pozbawiony fabuły, oparty na wyliczeniu - ale sprawdzający się w biblioteczkach najmłodszych. Każdy może sam wybrać sobie ulubione święta albo wynaleźć (czy wymyślić) zupełnie inne. Katarzyna Kozłowska zapewnia wstęp do celebrowaniwa dni wyjątkowych i do cieszenia się każdą chwilą. Zaprasza przedszkolaki do udziału w kolejnych ciekawych wydarzeniach. I tym nakłoni odbiorców do czytania.

niedziela, 3 lipca 2022

Liane Schneider: Zuziu, która godzina

Media Rodzina, Poznań 2022.

Zabawa czasem

Zuzia to jedna z bardziej znanych bohaterek serii edukacyjnych: tym razem ta bohaterka - której przygody tworzone są przez różnych autorów - uczy się posługiwać klasycznym zegarkiem. I chociaż tata ma zegarek elektroniczny, Zuzię o wiele bardziej bawi odczytywanie godzin z tradycyjnego cyferblatu, z położenia wskazówek. To ma dać dobry przykład dzieciom, tak, żeby wszystkie maluchy chciały równie szybko i skutecznie nauczyć się sprawdzania czasu jak Zuzia. Zuzia dokładnie sprawdza to, co powie jej mama, obserwuje wskazówki na budziku i na zegarze ściennym: wszystko po to, żeby zaimponować dorosłym nowo nabytymi umiejętnościami. Nie zawsze jej się to udaje, ale Zuzia nie przejmuje się ewentualnymi porażkami. Przekonuje się szybko, że odczytywanie godzin to przydatna w życiu sztuka. Najpierw Zuzia dowie się, o której godzinie trzeba wstać, później - kiedy trafia się do przedszkola, a wreszcie - kiedy po dziewczynkę przyjdzie mama (to wiadomość, której nie da się przecenić). Zuzia znajdzie zastosowanie dla zegara także przy innych częściach dnia: na niektóre warto czekać, na przykład na cowieczorne wspólne czytanie. Zuzia już wie, że dzień ma ustalony porządek i rytm - a zegar pozwala się zorientować w tym, na co przychodzi czas.

Liane Schneider ma już wprawę w portretowaniu Zuzi podczas jej codziennych przygód i doświadczeń zapożyczanych od najmłodszych. Radzi sobie i tym razem, chociaż na początku wydaje się, że informowanie o tym, która wskazówka ma pokazywać którą cyfrę będzie bardzo żmudne i nieciekawe w lekturze. Jednak czytelnicy - mali odbiorcy - zyskują wgląd w codzienność Zuzi, a to już wiadomości nie do pominięcia. Możliwość wstąpienia w bajkowy świat - który jest do złudzenia podobny do świata zwyczajnego, znanego każdemu dziecku. To przedłużenie lekturowej przyjemności i zamaskowanie konieczności nauki. Odbiorcy mogą od razu zacząć naśladować Zuzię - i poćwiczyć rozpoznawanie godzin, przez zapamiętywanie wiadomości z książki. Przydaje się tutaj miniaturowy zegar, pojawiający się na kolejnych stronach czy rozkładówkach - w narracji z kolei zawsze ktoś wyjaśnia bohaterce, która jest godzina i po czym to można rozpoznać.

Temat korzystania z zegara nie należy może do najbardziej podstawowych (najpierw dziecko musi opanować rozpoznawanie samych cyfr, żeby poradzić sobie z odczytywaniem godzin, później - jak Zuzia - będzie przekonywać się, że wskazóówki poruszają się "dziwnie": mała prawie wcale się nie rusza, ruch większej da się zaobserwować - ale w zależności od sytuacji będzie szybszy lub wolniejszy). Jeśli jakiś kilkulatek będzie twierdzić, że przy wszechobecnych zegarach elektronicznych nie potrzebuje takich lekcji, Zuzia przekona go, że jest inaczej.

Książeczka o Zuzi to zeszytowy picture book, ale ilustracje - tym razem tworzone przez Janinę Gorrissen - nie odbiegają od innych w cyklu.

sobota, 2 lipca 2022

Maria-Luisa Uth: Gudu i Gwai

Dwie Siostry, Warszawa 2022.

Problemy

Za górami, daleko, w wielkiej muszli ślimaka żyją sobie Gudu i Gwai. Dwa przedziwne stwory, które nigdy się nie spotkały: zamknięte w bezpiecznym schronieniu i we własnych obawach - nie chcą pokazywać się na świecie ani szukać przyjaciół. Boją się innych: wiedzą, że zostaną wyśmiani przez swoje wady. Jeden uważa, że dziwnie wygląda, drugi - uznaje, że nie potrafi prowadzić rozmów. Obaj - niezależnie od siebie - cierpią, ale wydaje im się, że wszystko jest w porządku i że lepiej być nie może. Próbują zmieniać uwierające ich problemy: jeden usiłuje znaleźć dla siebie odpowiednie przebranie, żeby zamaskować niedoskonałości w wyglądzie - sięga po rozmaite maski i kostiumy, ale efekt, jaki uzyskuje, jest daleki od zadowalającego. Drugi prowadzi monologi wewnętrzne, przez które jeszcze bardziej uwypukla nieumiejętność prowadzenia rozmów. Oczywiście oba stwory wyolbrzymiają swoje lęki - pielęgnują kompleksy i przez to zamykają sobie możliwość przekonania się, że nie zostaną odrzucone przez społeczeństwo. Które, nawiasem mówiąc, składa się z samych dziwaków - tu nie da się wyróżniać, bo każdy jest inny.

Maria-Luisa Uth zdobyła wyróżnienie w konkursie na książkę graficzną Jasnowidze - ale to nie ilustracje liczą się tu najbardziej a przesłanie. Uniwersalne i czytelne dla odbiorców w każdym wieku - jest przydatne, kiedy trzeba wytłumaczyć maluchowi, że nie powinien bać się ludzi. Brak akceptacji dla własnego wyglądu czy introwertyzm to przecież często spotykane także u kilkulatków zagadnienia - które należy jak najszybciej przepracować, żeby uniknąć poważniejszych kłopotów w przyszłości. Jest tu jeszcze jedna ważna kwestia: przyjaźń. Kiedy Gudu i Gwai spotkają się przypadkiem, przekonają się, że z przyjacielem wszystko wydaje się łatwiejsze, a dramaty i kompleksy znikają bez śladu. Zamiast teoretycznych zapewnień wystarczy wsparcie kogoś bliskiego - to rozwiązanie autorka podpowiada w urokliwej historyjce.

Dzieciom spodoba się nie tyle warstwa dydaktyczna co przygoda i komizm postaci. Gudu i Gwai nie są podobni do nikogo: to stwory dziwaczne i zabawne przez odmienność od znanych bohaterów. Oznacza to, że autorka pokaże maluchom także, na czym polega korzystanie z wyobraźni. Ilustracje pozwalają wytłumaczyć to, czego nie da się wyjawić w tekście: zwłaszcza jeśli chodzi o fizjonomię postaci. Także rysunkowe dowcipy przewijają się przez tę książkę (zwłaszcza strona z pomysłami na przebiórki ucieszy kilkulatki). Gudu i Gwai muszą przeżyć swoje rozczarowania i wypracować nadzieję na przyszłość, żeby dać dobry przykład najmmłodszym. Maria-Luisa Uth proponuje odbiorcom historię prostą i zrozumiałą w każdych warunkach. Krótką, bo nie trzeba zbyt wiele opowiadać, żeby wszystko stało się jasne. Czytelna puenta, humor mimo wszystko i niebanalne obrazki uzupełniające narrację - to wszystko sprawia, że "Gudu i Gwai" to książeczka niezwykle cenna. Przyda się do zainicjowania rozmów z najmłodszymi, dostarczy też rozrywki i uświadomi dzieciom, że nie zawsze warto przejmować się nadmiernie wydumanymi przez siebie problemami i kompleksami.

piątek, 1 lipca 2022

Agnes Poirier: Notre Dame. Serce Paryża, dusza Francji

bo.wiem, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2022.

Religia i kultura

Zaczyna się ta książka tak, że nawet jeśli ktoś nie byłby zainteresowany historią katedry Notre Dame, zaangażuje się w lekturę i później już nie odłoży tomu na półkę aż do końca rzeczowej i niezbyt rozbudowanej relacji. Agnes Poirier przedstawia bowiem - z wyczuleniem na detale - moment, który wszyscy pamiętają z doniesień medialnych, pożar w katedrze. Pożar, który błyskawicznie trafił do wszelkich serwisów informacyjnych i za sprawą zwykłych ludzi i ich amatorskich nagrań - do internetu. Autorka analizuje wydarzenia krok po kroku, opisuje, co działo się w pierwszych minutach katastrofy i jakie decyzje trzeba było na szybko podejmować, żeby uratować budowlę. Przedstawia dramatyczną walkę o ocalenie zabytku i naświetla momenty, które miały znaczenie symboliczne dla wierzących. Zajmuje się katedrą nie tylko w wymiarze architektonicznym, ale i duchowym. Pożar uświadamia, jak wiele można stracić: i nie chodzi tu wyłącznie o wyjątkowy budynek. Nic dziwnego, że służby podejmują rozmaite działania, żeby uratować jak najwięcej. Tymczasem także woda - i inne środki gaśnicze - mogą zaszkodzić przedmiotom znajdującym się w katedrze. Nie ma czasu na wybieranie mniejszego zła, liczy się każda sekunda.

Pożar Agnes Poirier opisuje z wyczuciem reporterskim. Sięga po sylwetki ludzi, którzy dowodzili akcją, pokazuje przepływ informacji i to, jak na wydarzenia reagowali ludzie (najpierw mieszkańcy Paryża, później - obserwatorzy z różnych miejsc na świecie). Jest tu dynamika, jest wyrazistość i jest nastawienie na sensację. Autorka potrafi zaangażować czytelników w emocje, jakie towarzyszyły bezpośrednim świadkom wydarzenia, pisze z wyczuciem i sprawia, że katedra staje się bliska wszystkim bez wyjątku. Dopiero kiedy zakończy się walka o ocalenie Notre Dame, może cofnąć się do przeszłości i zacząć stopniowo wyjaśniać, dlaczego to miejsce odgrywa tak ważną rolę nie tylko w zeświecczonej Francji. Istnienie Notre Dame w sztuce, znaczenie dla architektury, sam proces budowania i wizjonerskie pomysły projektanta - to wszystko znajdzie tu swoje miejsce. Kiedy już podstawy zostaną wytłumaczone, autorka przechodzi do opowieści o tym, czego świadkami były ściany Notre Dame - ujmuje specjalne momenty historyczne. Dzięki temu może przynajmniej odrobinę naświetlić wyjątkowość katedry. Nie pomija nawet tematów kontrowersyjnych - zwłaszcza gdy szerokim strumieniem od państwa i od zwykłych ludzi płyną pieniądze na renowację katedry - i to niejeden raz. Pojawia się temat roli wiary i znaczenia symboli - nagle okazuje się, że społeczeństwo, teoretycznie odrzucające już religię, w chwilach zagrożenia wraca do motywów duchowych, bez odwoływania się do racjonalizmu. Notre Dame najlepiej podkreśla skrajności, a poza tym działa na wyobraźnię. "Notre Dame. Serce Paryża, dusza Francji" to książka, w której mieści się zestaw podstawowych danych na temat powstawania i historii Notre Dame - ale autorce udaje się też zasygnalizować podejście ludzi, tych, dla których największą wartość mają zabytki i symbole. Co ciekawe, Agnes Poirier wykorzystuje tu dwa różne tony: na początku stawia na reportaż, później rezygnuje z fabularyzowania opowieści, na rzecz przytaczania zdobytych informacji jak najbardziej esencjonalnie i dokładnie. Dzięki temu lektura spodoba się różnym grupom odbiorców.