* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pucio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pucio. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 grudnia 2025

Marta Galewska-Kustra: Pucio urządza Wigilię

Nasza Księgarnia, Warszawa 2025.

Przygotowania do świąt

Grudniowe historie często dotyczą tematów związanych z tradycjami i zwyczajami świątecznymi: po pierwsze dlatego, żeby przygotować dzieci na nadchodzący czas, a po drugie – żeby utrwalać świadomość znaczenia kolejnych zachowań. Przeniesienie atmosfery przygotowań świątecznych do lektur pozwala też na przedłużenie przyjemności oczekiwania na to, co najbardziej magiczne w roku. Nie dziwi zatem, że bohaterowie znanych dzieciom serii także angażują się w pomoc przed Bożym Narodzeniem – w końcu duża część tych zajęć jest w ogóle przeznaczona dla nich. Marta Galewska-Kustra chce, żeby maluchy razem z Puciem przejęły się organizowaniem świąt. Zwykle u Pucia to dziadkowie przygotowywali najlepsze święta – jednak tym razem ten obowiązek przekazują rodzicom Pucia, bo sami zamierzają skorzystać z wolnego czasu i wyjechać do Australii. To oznacza, że odpowiedzialność spada nie tylko na dorosłych, ale też na młodsze pokolenie. Razem można na przykład sprzątać, piec pierniczki albo przygotowywać ozdoby na choinkę. Wszyscy biorą się do pracy, nawet jeśli rodzicom niekoniecznie odpowiada program dnia. A dziadkowie? Dziadkowie też dochodzą do wniosku, że rodzinne święta to najlepsze święta. Chociaż niekoniecznie trzeba stawać na głowie, żeby wszyscy byli zadowoleni.

„Pucio urządza Wigilię” to kartonowy picture book do czytania i oglądania – oraz do trenowania mowy. Autorka podpowiada na początku rodzicom, na jakie zachowania najmłodszych zwrócić uwagę – kiedy będą komentować książeczkę albo odpowiadać na pytania. Każda rozkładówka w tej książce jest podporządkowana jakiemuś zagadnieniu związanemu z przygotowaniami do świąt – czasami chodzi o poszukiwanie, kto z sąsiadów może pożyczyć miód do wypieków, a czasami oglądanie nietypowej choinki wymyślonej przez ciocię. Jest tu też zestaw wskazówek dla dzieci, które zechcą się razem z Puciem pobawić w grudniu: można zrobić zabawne skrzaty z szyszek albo ciastka dla Świętego Mikołaja – kilka prostych podpowiedzi na wspólne i kreatywne spędzanie czasu. Tu nikt nie boi się wyzwań, nawet jeśli mama dojdzie do wniosku, że mieszkania nie da się tak do końca posprzątać. Dzięki wyprawie dziadków maluchy dowiedzą się nawet, że nie wszędzie Boże Narodzenie wygląda tak samo – i będą zaskoczone widokiem Mikołajów na plaży. Poza narracją – w drobnych akapitach – autorka stawia jeszcze na zadania dla dzieci. Pojawiają się zagadki i wyszukiwanki, dzięki którym mali odbiorcy będą chętnie oglądać kolejne strony – a do tego pytania, które wprowadzają najmłodszych w świat bohaterów i które prowadzą do prostych a osobistych komentarzy. „Pucio urządza Wigilię” to książka do wspólnego oglądania – i przenoszenia doświadczeń Pucia na codzienność. To lektura idealna na grudniowe wieczory – tak, żeby opowiedzieć dzieciom, dlaczego Boże Narodzenie uważane jest za czas magiczny i wyjątkowy. Kolorowe ilustracje Joanny Kłos przedłużają przyjemność czekania na święta – tu razem z Puciem można przeżywać kolejne proste i powtarzalne czynności, które składają się później na zestaw fantastycznych wspomnień.

wtorek, 27 maja 2025

Marta Galewska-Kustra: Pucio i wróżka Zębuszka

Nasza Księgarnia, Warszawa 2025.

Trener

Pucio otrzymuje od dentystki niezwykle ważne zadanie: musi być trenerem zęba Misi. To wielka odpowiedzialność: trzeba bowiem sprawić, żeby siostrze wypadł mleczak. Marta Galewska-Kustra nie zamierza sięgać do metod niemal z horrorów z końcówki ubiegłego wieku: nie będzie mowy o wyrywaniu mleczaków przez przywiązywanie nitki do zęba i klamki drzwi. Wszystko ma odbywać się przyjemnie i bez stresu: wystarczy, że Misia zje trochę przysmaków, twardych marchewek czy orzechów – dzięki temu sprawi, że zrobi się miejsce na stały ząb. „Pucio i wróżka Zębuszka” to opowieść z morałem dla najmłodszych. Malutki kartonowy tomik przypomina o konieczności dbania o zęby – ale w wersji zabawowej. Nie ma tu strachu przed wizytą u dentysty, Pucio wręcz zazdrości innym dzieciom w przedszkolu – niemal każde ma kolorowy ząb. Kolorowe zęby to specjalnie barwione plomby wstawiane do mleczaków – Pucio nie ma dziur w zębach, więc kolorowej plomby nie dostanie, ale za to staje się pomocnikiem dentystki, co jest jeszcze bardziej ciekawe. W książeczce jest mowa o tym, co zrobić, żeby zęby były szczęśliwe – a przy okazji, żeby dobrze się bawić: bo wymyślanie ćwiczeń dla zębów do takich zadań przecież należy. Tomik ma charakter interaktywny: pojawiają się tu rozkładówki informacyjne (na przykład taka z narzędziami, jakie znaleźć można w gabinecie dentystycznym), pytania kierowane do najmłodszych odbiorców (tu każdy może wypowiedzieć się na temat wizyt u dentysty i swoich przemyśleń na ten temat), a także porady i wskazówki, jak dbać o zęby. Mycie zębów to wspaniała zabawa – używanie szczoteczki elektrycznej, która wygrywa melodyjki, pomoże w nadaniu atrakcyjności rutynowemu zajęciu. Dzięki takim lekturom mali odbiorcy szybko nauczą się, jak ważne jest dbanie o zęby – bez nudy i bez napominania. Taka lektura przyda się wszystkim maluchom. Marta Galewska-Kustra dba o to, żeby cały czas coś się tu działo, każda rozkładówka przynosi nowe i zajmujące treści, jest tu i ekscytacja, i doświadczanie czegoś nowego. Zestaw przyjemności i radości w opowieści o dbaniu o zęby. Pamiętać należy też, że w tomiku kolorowe ilustracje Joanny Kłos zachęcają dzieci do śledzenia historyjki – i wprowadzają elementy rozrywkowe. Pucio i Misia nie doświadczają niczego niezwykłego – ale sposób przedstawienia ich przygody zachęci dzieci do czytania i oglądania tomiku. „Pucio i wróżka Zębuszka” to nowa jakość starego tematu. Nikt nie będzie tu narzekać na powtarzalność motywów ani na nadmierne pouczanie odbiorców – wszyscy po lekturze będą wiedzieli, co zrobić, a przy tym nie zniechęcą się do moralizatorskich tonów czy pouczeń. Zabawa to najlepszy sposób na przekonanie dzieci do konkretnych zachowań. Ten tomik nie rzuca się w oczy, nie zajmuje zbyt dużo miejsca, a jednak jest ważny – i dobrze przygotowany.

niedziela, 14 lipca 2024

Marta Galewska-Kustra: Pucio poznaje kolory i dźwięki

Nasza Księgarnia, Warszawa 2024.

Spacer

Kiedy rodzice idą z małym dzieckiem na spacer, często posługują się onomatopejami albo upraszczanym językiem, żeby przedstawiać otoczenie i móc komunikować się z maluchem. Na bazie takich przygód powstaje tomik „Pucio poznaje kolory i dźwięki”, w którym Marta Galewska-Kustra przejmuje rolę rodzica i oprowadza odbiorców po najbliższym otoczeniu. Osią przewodnią staje się tu ściganie motyla – Pucio jedzie zabawkowym samochodzikiem za pięknym owadem, a po drodze moja i robotników naprawiających sprzęty na placu zabaw, drzewa i żaby, piaskownicę i fontannę. Przy okazji czasami pokropi deszcz, pojawi się błoto albo trzeba będzie ugasić pragnienie. Żeby jeszcze bardziej uporządkować przejażdżkę Pucia – która przecież może być chaotyczna i zaskakująca dla dzieci, żeby jeszcze lepiej się przy lekturze bawiły – autorka wprowadza tematykę dalszych (niż wstępna) rozkładówek. Z czasem do pościgu Pucia za motylem wkraczać będą jeszcze kolory. I wtedy już bohater będzie obserwować to, co pasuje do danego motywu barwnego, niezależnie od tego, czy należy do świata przyrody czy do artefaktów tworzonych przez człowieka. Żółty młotek i żółta wkrętarka przyciągną wzrok, podobnie jak zielona huśtawka i zielona żaba. Każdy kolor zyskuje kilka reprezentacji – przy czym ważne jest to, że w ujęciu najmłodszych, bo na przykład krople deszczu są tu niebieskie, co dobrze się tłumaczy w bajkach, ale niekoniecznie w rzeczywistości. Liczą się jednak obrazki i świat Pucia wykreowany na ilustracjach przez Joannę Kłos. A tu wszystko się zgadza.

„Pucio poznaje kolory i dźwięki” to malutki kartonowy picture book, w którym narracja sprowadzona jest do minimum i polegać będzie przede wszystkim na śledzeniu obrazków – i podpisów do nich. Dorośli, którzy z dziećmi tę książeczkę czytają, mogą zadawać dodatkowe pytania, albo czytać podpisy lub rozmawiać z pociechami o tym, co widać na ilustracjach. W przedstawianiu bajki dzieciom mają być pomocne określenia, które naśladują dźwięki albo upraszczają nazwy, tak, żeby najmłodsi zapamiętali, z czym mają do czynienia. I tak latawiec to ziuuu, mrówki tup tup a dmuchawiec fff – nie brakuje tu sympatycznych zaskoczeń, na stronie z czarnymi motywami pojawia się czerwona mrówka, co z pewnością rozśmieszy maluchy. Marta Galewska-Kustra przygotowuje książeczkę tak, żeby dzieci mogły powtarzać słowa i je zapamiętywać, a przy kolejnym oglądaniu wygłaszać komentarze samodzielnie, udowadniając, że są spostrzegawcze i że wiedzą, o co chodzi w przygodzie Pucia. Dzieci nauczą się tu też rozpoznawać kolory – więc zabawę we wskazywanie żółtych, zielonych, czerwonych i innych przedmiotów w otoczeniu da się przedłużyć i przełożyć na zwyczajne otoczenie malucha. Jest ten tomik krótki, niewielki, ale urokliwy, z pewnością dostarczy rozrywki dzieciom, a przyda się też w rozwijaniu ich umiejętności. Pozwoli przyjemnie spędzać czas z rodzicami i cieszyć się z kolejnej przygody lubianego przecież bohatera.

poniedziałek, 1 stycznia 2024

Marta Galewska-Kustra: Pucio. Logopedyczne memo języczkowe

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Opowiadanie

„Pucio. Logopedyczne memo języczkowe” to puszka ze skarbem, a właściwie – z grą, która ma za zadanie przyciągnąć dzieci i zachęcić je do wykonywania ćwiczeń logopedycznych. Trening języka można tu połączyć z ćwiczeniem sztuki narracji – ale niekoniecznie – a samo odwracanie kart do memo to proste ćwiczenie manualne nawet dla najmłodszych (poszczególne karty mają kształt koła i są duże, nadrukowane zostały na grubej tekturce, żeby łatwo dało się je podnosić ze stołu). W środku znajduje się jeszcze instrukcja przeznaczona dla rodziców – bo to oni mają pokierować pociechami tak, żeby te właściwie wykonywały kolejne polecenia.

Autorka (Marta Galewska-Kustra, chociaż nie należy tu zapominać o Joannie Kłos jako autorce ilustracji – przecież ważniejszej części gry) proponuje klasyczne memo rozpisane na ćwiczenia z zakresu logopedii. Ćwiczenia wymagać będą od dziecka gimnastyki językowej. Na kolejnych kartach do gry znajdują się bohaterowie znani z serii o Puciu – członkowie najbliższej rodziny, wujkowie, ciotki i dziadkowie, ale też zwierzęcy domownicy, wszystko po to, żeby gra stała się dla najmłodszych jak najbardziej atrakcyjna. Każdy bohater jest czymś zajęty: tata maluje sufit wałkiem, dziadek jest u dentysty, ciotka-artystka przygotowuje kolejne dzieło, a kot i pies… właśnie zjadły smaczne posiłki i będą się po nich oblizywać. I tu przyda się albo wyobraźnia dorosłych, albo podpowiedzi ze ściągi zamieszczonej w puszce. Ruch wykonywany przez bohaterów na obrazkach ma bowiem językiem powtarzać dziecko – jeśli więc ktoś buja się na koniku na biegunach, trzeba będzie wydawać odgłos stukania kopyt, jeśli ktoś podnosi ciężary – język będzie się dźwigać i opuszczać, a jeśli ktoś chodzi po górach – język ma się „wspinać” jak najdalej w stronę gardła. Dorośli mogą przeczytać instrukcje, a potem w jak najprostszych słowach objaśniać zadanie dziecku – znalezienie karty z odpowiednią czynnością będzie wskazówką dla odbiorców. Jednocześnie – w tle – rozgrywać się ma właściwe „memo”, czyli dobieranie w pary odsłanianych kart.

Zadanie może w końcu zmęczyć najwytrwalszych, więc kiedy już język zostanie trochę pogimnastykowany, warto przerzucić się na opowieści z rodziny Pucia, albo na wymyślanie przygód dla bohaterów – tak, żeby urozmaicić grę. Najmłodszym i tak spodoba się fakt, że dorośli będą spędzać z nimi czas – a przy okazji też, że da się wykorzystać do tej zabawy lubiane postacie z serii picture booków. Marta Galewska-Kustra wykorzystuje Pucia jako zachętę do pracy, urozmaica dzięki niemu ćwiczenia, które przez wiele maluchów traktowane mogą być jako męczący obowiązek. Duże koła z ilustracjami rodem z wieczornych czytanek i niespodzianki (związane z rodzajem ćwiczenia, jaki za chwilę się wylosuje) to jednak zapowiedź dobrej zabawy nawet dla tych dzieci, które ćwiczenia logopedyczne wykonywać powinny. Znów Pucio staje się przewodnikiem po świecie najmłodszych – i nie pozostawia dzieci samych z zadaniami do wykonania.

piątek, 19 maja 2023

Misia do tulenia (zabawka)

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Przytulanka

Gadżetowe dodatki do poczytnych serii to znakomity sposób na przyciągnięcie odbiorców - a przeniesienie znanych z książeczek bohaterów do bardziej namacalnej rzeczywistości to miła niespodzianka dla maluchów. Tak powstaje "Misia do tulenia", szmaciana przytulanka dla fanów Pucia i jego rodziny. Misia w wersji lalkowej ma nadrukowaną buzię (nos, usta, policzki i oczy, ale już źrenice i brwi ma wyszyte, co zapewnia bodźce dla dzieci, które będą się tą lalką bawić. Misia ma filcową fryzurkę z dwoma kokami - ale znów na tym filcu pojawiają się wzory z nitek, więc przełoży się to na dodatkowe stymulowanie zmysłu dotyku. Bohaterka ma fioletową tunikę z naszywanymi nićmi kropkami - w związku z tym dotykana i przytulana Misia będzie zaskakiwać dzieci różnorodnością faktur. Chociaż sama przytulanka jest bardzo prosta, pasuje dzięki temu do szaty graficznej z książek o Puciu. Bardzo miękka, nadaje się idealnie do przytulania - i spełnia swoją funkcję jako reklama cyklu. Kilkulatki, które lubią Pucia i jego rodzinę, nie będą miały problemu, żeby zaakceptować tę bohaterkę w wersji przytulankowej.

Misia do tulenia to zabawka stworzona trochę na wzór dawnych przytulanek szmacianych, tworzonych przez matki z resztek materiałów. Nie ma tu elementów plastikowych ani łatwych do połknięcia, nie ma obaw, że tak przygotowana Misia w jakikolwiek sposób zaszkodzi dziecku. Gdyby ktoś miał wątpliwości, z czego składa się lalkowa Misia - i do czego służą poszczególne jej części - może skorzystać z legendy na odwrocie pudełka, w które bohaterka została spakowana. Nóżki mają rzadko stać w miejscu (fakt, raczej trudno będzie tę lalkę spionizować, ale to cecha wszystkich szmacianych zabawek), a głowa jest pełna pomysłów - w sam raz, żeby zaprosić dzieci do wspólnej zabawy w wymyślanie kolejnych przygód z taką postacią. Są tu też wzmianki o tym, co Misia lubi, a co niekoniecznie trafia do książeczek - żeby jeszcze bardziej ożywić postać w wyobrażeniach najmłodszych. Szmaciana zabawka ma służyć do rozwijania umiejętności dziecka, do stymulowania jego zmysłów i do zabawy, najzwyczajniej w świecie - tylko dorośli mogą mieć wątpliwości, czy dziecko poradzi sobie z tworzeniem historii po otrzymaniu zabawki. Misia nie będzie tylko przeniesieniem na świat gadżetów i zabawek opowieści z książek - to towarzyszka codziennych zabaw, powiernica sekretów i przyjaciółka dla kilkulatków. Sympatyczna maskotka uruchamia nie tylko zainteresowanie serią - może się sprawdzić po prostu jako zabawka, bez względu na to, czy dzieci znają przygody Pucia - jednak z pewnością to do fanów cyklu trafi pluszowa Misia najszybciej.

piątek, 17 lutego 2023

Marta Galewska-Kustra: Pucio rośnie zdrowo

Nasza Księgania, Warszawa 2023.

Ćwiczenia

Mała kartonowa książeczka z Puciem w roli głównej przyniesie najmłodszym całkiem dużo rozrywki i... ćwiczeń. Tu bowiem mali odbiorcy zyskują przestrzeń do tego, żeby razem z bohaterem odkrywać najbliższe otoczenie i wykonywać proste czynności wpływające na podniesienie sprawności motorycznej. "Pucio rośnie zdrowo" to książeczka edukacyjna i wykorzystująca interaktywne zadania. Marta Galewska-Kustra proponuje tu drobne wskazówki dla dzieci - tak, żeby musiały odrobinę się wysilić i iść w ślady postaci, ale też żeby kojarzyły sytuacje z książeczki z własnymi doświadczeniami. Będzie tu czas na gimnastykę - razem z Puciem trzeba machać rękami, tupać albo wklepywać w siebie krem z filtrem (to podpowiedź na upały, jednak można też poklepać narysowanego bohatera), pojawi się też propozycja przytulenia kogoś, kto jest akurat w pobliżu. Do tego mnóstwo zagadek i pytań: co wybrać, sok, wodę czy słodzony napój, jak ubrać się w ciepły dzień. Rozpoznawanie owoców na straganie, wyszukiwanie odpowiednich przedmiotów w otoczeniu Pucia i sprawdzanie, czy ma się czyste ręce lub zęby do umycia - to wszystko zadania, które uprzyjemnią lekturę i zamienią ją w zabawę. Dziecko może wykonywać kolejne polecenia i naśladować lubianą postać, a do tego przyzwyczajać się do pewnych zachowań i nabierać nawyków, które później zaprocentują. Autorka wybiera zwyczajność sympatycznego chłopca, żeby przekonać najmłodszych do pójścia w jego ślady: uczy podstawowych zabiegów higienicznych, stosuje rozmaite wyliczenia i zapadające w pamięć dziecka scenki, tak, żeby łatwiej było przygotować malucha na mierzenie się z codziennością. Każda rozkładówka to inny temat - wybrany motyw z Puciowego otoczenia - i inne zadanie, różnicowanie pomysłów sprawia, że odbiorcy nie znudzą się tomikiem. "Pucio rośnie zdrowo" to książeczka wypełniona ciekawostkami z perspektywy kilkulatka - dla dorosłych nie ma tu nic zaskakującego. Lektura przygotowana została jednak tak, żeby ciągłe zmiany przykuwały uwagę i gwarantowały dobrą zabawę malucha. Odbiorcy nie przewidzą, co dalej stanie się z Puciem, nawet jeśli znają już rytm dnia i nie potrzebują wskazówek w tym temacie. Nie jest to książeczka, w której da się odgadnąć kolejne rozwiązania, na szczęście - bo to właśnie niespodzianki sprawiają, że odbiorcy zechcą czas spędzać właśnie z Puciem. Sporo się przy tym dowiedzą, bo najważniejsze jest tu dbanie o siebie. Ale możliwość podejmowania opisywanych zachowań i reakcji to coś więcej: to obietnica zabawy podczas wspólnego czytania. Dzieci będą albo wykonywać wskazane przez autorkę zadania, albo wykrzykiwać odpowiedzi na pytania. Zajmą się zadaniami logicznymi i rozwiązywaniem zagadek: nie zniechęci ich poziom, bo Pucio pozwala na rozwój, a nie wymusza na najmłodszych odbiorcach wielkiego wysiłku umysłowego. Jest to starannie przygotowana, drobna kartonowa książeczka, która przyda się rodzicom i ich pociechom.

środa, 5 października 2022

Marta Galewska-Kustra: Pucio. Moje pierwsze układanki (puzzle)

Nasza Księgarnia, Warszawa 2022. (puzzle)

Pierwsze układanki

Kolejną niespodziankę przynosi Pucio swoim małym fanom. "Pucio. Moje pierwsze układanki" to zestaw siedmiu trzyelementowych obrazków, dużych puzzli dla najmłodszych dzieci. Marta Galewska-Kustra i Joanna Kłos przygotowały tu zabawkę, która pełni rolę edukacyjnej, ale umożliwia też najmłodszym wstęp do rozrywek do niedawna jeszcze im niedostępnych (ze względu na rozmiary standardowych składników puzzli). Tutaj nie ma obaw, że dziecko połknie jakiś kartonik lub skaleczy się nim - duże kawałki grubej tektury mają zaokrąglone brzegi i zostały starannie przemyślane pod względem kształtu. Nie ma jednej propozycji zabawy. Twórczynie gry podsuwają aż sześć sposobów na wykorzystanie puzzli z Puciem: w zależności od wieku dziecka, które tą zabawką będzie się bawić. Za każdym razem jest to jednak zadanie rozwijające jakąś umiejętność lub pozwalające śledzić postępy w osiągnięciach malucha. Najmłodszym dzieciom trzeba będzie pogrupować puzzle, tak, żeby otrzymały tylko trzy fragmenty obrazka - i z nich ułożyły całość (na obrazkach znajdują się Pucio, Misia, mama i tata, jest mały bobas, pies i kot: można wybrać konkretny motyw albo ułożyć obrazki ze wszystkimi bohaterami z domu Pucia, można też traktować puzzle jako dodatek do lektury. Autorki sugerują, by zadawać dzieciom pytania dotyczące zawartości ilustracji na wybranym klocku (co czasami może być trudne, zwłaszcza kiedy na rysunku znajduje się tylko tułów - bez kontekstu trudno może być odgadnąć, o co właściwie chodzi. Można sugerować kolejność, można zachęcać dziecko do samodzielnego układania puzzli, można też zwiększać stopień trudności przez dokładanie kolejnych elementów - ale puzzle dają się też wykorzystywać jako fragmenty własnych prac plastycznych. Radość maluchów wzbudzi zapewne łączenie elementów, które do siebie nie pasują - ogona psa do tułowia dziecka itp.: to zachęci dzieci do zabawy i sprawi, że będą z jeszcze większym entuzjazmem podchodzić do układanki. Autorki podpowiadają, żeby postawić na narracyjne zadania: opowiadanie, co widać na obrazkach lub pytania zadawane dzieciom można też powiązać z przypominaniem sobie samych lektur z Puciem - sięgać ponownie do przygód małego bohatera albo dzielić się wrażeniami z kolejnych książek. Bohaterowie u Pucia są mocno przerysowani, mają na przykład spore głowy i wielkie okrągłe oczy - to obrazki, które wprowadzają w świat bajki, a jednocześnie za sprawą familiarności i poruszanych tematów pozostają blisko świata znanego najmłodszym. "Pucio. Moje pierwsze układanki" to pudełko z atrakcyjną dla najmłodszych zawartością: nikt nie zniechęci się koniecznością długiego układania, ani znikającymi częściami obrazka. Wszystko jest jasne i dostosowane do wieku odbiorców. Wydawnictwo wie, że tego typu gadżetami może dodatkowo zareklamować całą serię książek - ale puzzle z Puciem pełnią też rolę edukacyjno-rozwojową.

niedziela, 17 kwietnia 2022

Marta Galewska-Kustra: Pucio na wsi

Nasza Księgarnia, Warszawa 2022.

Przygotowanie

Historyjki z przygodami Pucia nadają się na lekturę rozrywkową dla najmłodszych - ale Marta Galewska-Kustra dorosłych przyciąga motywem edukacyjno-rozwojowym. Pucio to bohater, który zachęca kilkulatki do ćwiczenia mówienia i czytania, prowadzenia narracji i kojarzenia faktów. Jest postacią, która przerabia na co dzień zwyczajne przygody, rzeczy, których mogą doświadczać i odbiorcy. Na rynek wkracza kolejny kartonowy picture book (z ilustracjami Joanny Kłos): "Pucio na wsi". Każda rozkładówka to duży obrazek z drobnym opowiadaniem wypełnionym pytaniami. Do tego na dolnym marginesie pojawiają się polecenia dla dzieci młodszych (dwu- i trzylatków) oraz dla dzieci starszych (do szóstego roku życia). Pucio odkrywa tym razem trudy życia na wsi: przekonuje się, jak powstają różne produkty żywnościowe, co dzieje się w przyrodzie, kto ma jakie obowiązki, jakie odgłosy można usłyszeć w okolicy. Tu zawsze jest coś do zrobienia: można pomóc dziadkowi w budowaniu domku w ogrodzie, albo zająć się pieczeniem chleba. Wakacje na wsi to zbieranie warzyw, podlewanie roślin, praca przy pszczołach, żniwa, oporządzanie koni, ale i wylepianie garnków czy przygotowywanie festynu. Dzieje się tu mnóstwo: każda rozkładówka przynosi inny temat lub rozwinięcie zadania, w którym biorą udział dzieci.

Obrazki zamieniają się dzięki poleceniom w wyszukiwanki (dla rodziców na dolnym marginesie pojawiają się pytania do zadawania pociechom), ale i w zagadki - można dzięki nim próbować ćwiczyć poznawane słownictwo. Starsze dzieci mają również wskazywać odpowiednie elementy rysunku (i dodatkowo je nazywać), a ponadto - ćwiczyć narrację i komentować, co mogło się wydarzyć. W ten sposób będą tworzyć własną opowieść do zaproponowanej fabuły. Oczywiście jeśli dzieci nie będą miały ochoty na wykonywanie ćwiczeń, mogą zająć się samą lekturą i śledzeniem wydarzeń na obrazkach (znajduje się tam więcej informacji niż w tekście, dlatego też warto uważnie przyglądać się ilustracjom: zwłaszcza że postacie są bardzo sympatyczne, a zwierzęta mają kreskówkowe miny i na pewno rozśmieszą maluchy). "Pucio na wsi" to lektura przygotowana tak, by zapewnić jak najwięcej zadań kilkulatkom - nawet przejście do ostatniej rozkładówki będzie oznaczało zestaw nowych zagadek, jeśli rodzice nie są wystarczająco kreatywni i nie chcą samodzielnie wymyślać dalszych pytań i poleceń na podstawie tych już istniejących. Chociaż korzystanie z picture booka jako źródła rozwojowych ćwiczeń powinno być intuicyjne i wiązać się ze wspólnie spędzanym czasem - wprowadzanie odpowiednich fachowych komentarzy wydaje się dzisiaj niezbędne, żeby przekonać ambitnych dorosłych co do przydatności książeczki. Dlatego też cała pierwsza rozkładówka jest przedstawieniem bohaterów (dla dzieci), ale przede wszystkim - przygotowaniem rodziców do pracy z dziećmi. Tu znajdują się komentarze do poleceń i zasady wspólnej pracy, tak, żeby nie zepsuć najmłodszym zabawy. Przyzwyczajenia zaczerpnięte z tego tomiku będą mogły zaprocentować - i w przypadku oglądania "zwyczajnych" picture booków rodzice zaproponują pociechom kolejne zadania.

poniedziałek, 20 grudnia 2021

Pucio i Misia ubierają choinkę (puzzle)

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021. (gra)

Świąteczne puzzle

Rynek zabawek grudniowych to okazja do stworzenia gadżetów przypominających o lubianych przez dzieci bohaterach. "Pucio i Misia ubierają choinkę" to propozycja zabawki i jednocześnie zachęta dla maluchów - by zaglądały do tomików z przygodami postaci. Eleganckie pudełko ze sznurkowym uchwytem samo w sobie wygląda jak świąteczny prezent - można je umieścić pod choinką lub wręczyć pociesze wcześniej, żeby zapewnić sobie chwilę spokoju w przedświątecznym rozgardiaszu. W pudełku znajdują się puzzle - duże kawałki (22) i zawieszki (6). Zawieszki można wykorzystać wedle potrzeb - albo jako ozdoby na choinkę (wtedy ulubieni bohaterowie dziecka będą towarzyszyć mu w Boże Narodzenie - albo jako ozdoba stroika, okna, wózka dziecięcego itp. W zasadzie ogranicza odbiorców wyłącznie wyobraźnia - tekturowe kółka z otworem na sznurek lub drucik to dodatek do zestawu.

Prawdziwe puzzle dostarczą podwójnej radości. Nie tylko chodzi tutaj o stworzenie obrazka, ale też - o ułożenie kształtu choinki. Oznacza to zwiększony stopień trudności (nie da się ułożyć najpierw "ramki" z puzzli, które jedną krawędź mają pozbawioną wycięć). Podpowiedzią jest samo pudełko: wystarczy podeprzeć wieczko, żeby oczom odbiorców ukazał się pełny rysunek. Na pudełku podane są też wymiary pracy: 35 na 50 cm, choinka po złożeniu zrobi wrażenie i można ją wykorzystać jako ozdobę do pokoju dziecka. Puzzle są tu duże i nie mają szablonowych kształtów - każdy element układanki jest inny, co wcale nie ułatwia zadania. Trzeba przy układaniu kierować się spostrzegawczością, szukać charakterystycznych elementów i dopasowywać wszystko uważnie. Stopniowo wyłaniać się będzie kształt choinki - ale to nie koniec niespodzianek dla użytkowników tej zabawki. Puzzle przynoszą bowiem także zabawę dzieciom, które znają bohaterów serii Marty Galewskiej-Kustry. Joanna Kłos wprowadza tu kilka czynników humorystycznych. Pod samą choinką znajdują się Pucio i Misia, którzy wybierają ozdoby świąteczne i wieszają je na drzewku. Z gałęzi wyłania się głowa obserwującego pociechy taty, a wśród igieł widać też czworonożnych domowników - pies i kot to dodatkowa niespodzianka. Dzieci ucieszą się z ich obecności, dzięki temu choinka wcale nie będzie nudna.

Te puzzle charakteryzują się wysoką jakością wykonania. Nadrukowane na sztywnym kartonie nie dadzą się łatwo zniszczyć. Nie można ich też połknąć - z tego względu nadają się dla dzieci od trzeciego roku życia. Układanka imponuje rozwiązaniami kolorystycznymi, nie jest przesłodzona i cukierkowa, za to świetnie oddaje atmosferę świąt. Razem z Puciem i Misią dzieci nabiorą ochoty do ozdabiania świątecznego drzewka, a także do śledzenia przygód bohaterów z kolejnych książeczek. Takie puzzle to bardzo dobry pomysł na grudniową rozrywkę - coś w sam raz dla tych dzieci, które nie lubią standardowych "prostokątnych" układanek lub naiwnych kilkuelementowych puzzli.

niedziela, 22 sierpnia 2021

Marta Galewska-Kustra: Pucio chce siusiu, czyli pożegnanie pieluszki

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Majteczki

Marta Galewska-Kustra przychodzi z pomocą tym wszystkim rodzicom, którzy chcą nauczyć swoje dziecko korzystania z nocnika. Wykorzystuje w tym celu swojego rozpoznawalnego bohatera, Pucia. Siostra Pucia, Misia, potrafi już sama korzystać z toalety (i wie, że później trzeba umyć ręce). Tymczasem Pucio biega w pieluchach. Sytuacja trochę się zmienia, kiedy mały bohater w sklepie przekonuje się, że do wyboru ma mnóstwo pięknych majteczek z ciekawymi rysunkami i wzorami. Pucio bardzo by takie chciał – niestety, ponieważ wciąż korzysta z pieluchy, taki zakup nie jest dla niego. Chłopiec obiecuje więc mamie, że spróbuje nauczyć się korzystać z nocnika i komunikować swoje potrzeby. Nie pozwala założyć sobie pieluchy, biega po domu i bawi się... dopóki nie przydarzy się mała awaria. Na szczęście mama wcale się nie złości i wierzy, że następnym razem będzie lepiej i Pucio na czas dobiegnie do nocnika. A kiedy już zamiar się powiedzie, wszyscy są bardzo dumni i chwalą bohatera.

Ten temat, chociaż ma pomagać rodzicom, to dzieci bardziej zachwyci od strony fabularnej. Siku i kupa pojawiają się tu w tekście niemal na każdej rozkładówce, albo są właśnie wydalane, albo mają dopiero nadejść, albo trzeba się nauczyć rozpoznawać ich symptomy. Pojawiają się w domu i na spacerze, a dodatkowo można o nich jeszcze podyskutować podczas zakupów w sklepie. Łatwo tu o przesyt, ale Marta Galewska-Kustra nie może się zatrzymać: musi wyjaśnić odbiorcom jak najwięcej. Wprowadza postać cierpliwej i wyrozumiałej mamy, która będzie w razie czego wszystko dziecku tłumaczyć, ale jest tu też siostra Pucia, Misia, która funkcjonuje jako dodatkowy doping: Misia potrafi korzystać z toalety, a to oznacza, że znacznie więcej wie i umie. W tym wypadku Pucio już chciałby naśladować Misię – z kolei sam Pucio ma szansę stać się bohaterem dla odbiorców i zaprosić ich w swoje ślady. „Pucio chce siusiu, czyli pożegnanie pieluszki” to jednocześnie pokazanie, jak bardzo zmienił się rynek literatury czwartej. Dawniej tabuizowana kwestia, obecnie staje się elementem obowiązkowym w każdej serii dla maluchów. Tematu nie mogło zabraknąć również i u Pucia – postaci, która pozwala rzeczywiście przełamać rozmaite trudności i kompleksy. Pucio wspiera rodziców – może i nie przeżywa przygód na miarę superbohaterów, ale zachowuje się tak, by łatwiej było kilkulatkom wytłumaczyć, co powinny robić i na co zwracać uwagę. Objaśnia świat – więc nie jest w tym wyjątkowy – a jednak dzięki unikaniu bajkowości i nastawieniu autorki na zwyczajność może ucieszyć. Dodatkowym atutem są tu ilustracje Joanny Kłos: które równie mocno jak temat mogą przyciągnąć dzieci (chociaż Joanna Kłos bardzo sprytnie omija temat nagości dzieci i nawet kiedy portretuje je podczas korzystania z nocników i toalet – nie epatuje golizną ani fekaliami).

czwartek, 19 sierpnia 2021

Marta Galewska-Kustra: Pucio zostaje kucharzem, czyli o radości z jedzenia

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Przyjemność jedzenia

Malutka książeczka nie oznacza minimum tekstu. Marta Galewska-Kustra prowadzi i tym razem pełnowymiarową opowieść dla najmłodszych dzieci – i z ich ulubionym bohaterem. „Pucio zostaje kucharzem, czyli o radości z jedzenia” to kolejna drobna przygoda małego bohatera – do przełożenia na zwyczajne życie odbiorców. Jest to przy okazji próba zachęcenia do jedzenia (albo przynajmniej zainteresowania jedzeniem) niejadków – więc i pomoc dla wielu rodziców. Wszystko zaczyna się w momencie, gdy Pucio na spacerze z mamą i z Misią odczuwa głód. Burczy mu w brzuchu, a smakowite zapachy z restauracji Wesoła Marchewka jeszcze pogarszają sprawę. Na szczęście mama nie trzyma się kurczowo planów zjedzenia obiadu w domu i proponuje dzieciom, by spróbować czegoś nowego. Dania w restauracji są inne niż w domu i nawet jeśli mali bohaterowie są na początku sceptycznie do nich nastawieni, szybko przekonują się, że warto przynajmniej spróbować innych smaków. A po posiłku można iść i pochwalić kucharza: sam szef kuchni wręcza dzieciom przepis na podwieczorkowe danie.

Na wizycie w restauracji nie kończy się ta przygoda: bohaterowie udają się jeszcze na targ po warzywa, co owocuje zagadką dla odbiorców: trzeba obejrzeć warzywa i owoce, które ma się w domu i wymyślić, do czego są podobne. To zadanie na rozwijanie wyobraźni, spostrzegawczość i pomysłowość – z pewnością przyniesie sporo śmiechu. W domu dzieci razem z mamą mogą pobawić się w kucharzy: przyrządzają potrawę, którą następnie zaniosą do „swojego” szefa kuchni. W ten sposób nie tylko poznają nowy zawód, ale też przekonają się, że posiłki nie robią się same. Jeśli ktoś będzie chciał iść w ślady bohaterów, może wypróbować podany w tomiku przepis. Jak na niewielki kartonowy picture book, tekstu jest tu dość dużo – to historia inspirująca dla najmłodszych i ważna także dla ich rodziców, którzy muszą przekonać pociechy, że należy się dobrze odżywiać. Mali odbiorcy dowiedzą się również – między innymi – czego się spodziewać po wizycie w restauracji i dlaczego nie trzeba bać się próbowania nowych potraw. Być może część dzieci uda się dzięki temu zachęcić do lepszego zachowania w miejscach publicznych (Pucio może być stawiany za wzór). Przede wszystkim jednak autorka zwraca uwagę na temat jedzenia i kieruje się do wszystkich małych niejadków – dla Pucia posiłki nie są problemem. To temat, przy którym nie warto grymasić – bo przygoda czai się na każdym kroku. Niewielka historia, która rozbudza wyobraźnię i dzięki temu, że pozostaje blisko najmłodszych – może ucieszyć każdego kilkulatka – Marta Galewska-Kustra przypomina o lubianym bohaterze i sprawia, że może on nauczyć odbiorców czegoś ważnego.

niedziela, 21 lutego 2021

Marta Galewska-Kustra: Pucio w mieście

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Codzienne przygody

Pucio to bohater picture booków, który pozwala dzieciom ćwiczyć różne elementy mowy i narracji. Proste zadania i wyzwania dla odbiorców prowadzą do poszerzenia słownictwa i do utrwalania kolejnych umiejętności. Marta Galewska-Kustra dba też o to, żeby bohaterowie intrygowali i przyciągali do siebie zwyczajnością. Pucio (oraz jego rodzeństwo) nigdy się nie nudzi – za to pozwala odkrywać to, co w najbliższym otoczeniu mogą zaobserwować również przedszkolaki. Odbiorcy będą zatem porównywać doświadczenia, albo naśladować bohatera. Tomik „Pucio w mieście” to bardzo rozbudowana narracja – zupełnie nie jak w picture bookach. Autorka przygotowuje dzieci na wielkie rodzinne święto: ciocia ma wystawę w galerii (prawdziwej, galerii sztuki, a nie handlowej). Z tej okazji przyjeżdżają dziadkowie, a mama i tata muszą zorganizować przyjęcie dla wszystkich. Pucio, Misia i Bobo uczestniczą w wydarzeniach. Ale Marta Galewska-Kustra umożliwia odbiorcom obserwowanie różnych wydarzeń, niekoniecznie wiążących się z przygotowaniami. Raz bohaterowie jadą autobusem (i akurat jest kontrola biletów), to znowu widzą maszyny z pobliskiego placu budowy. Wybierają się do sklepu po potrzebne produkty, na parkingu zastanawiają się, czy trzeba umyć samochód w myjni. Każda rozkładówka tomiku „Pucio w mieście” to nowy temat, rozwijany w zaskakująco długiej jak na picture book relacji. Wprawdzie nie ma tu ciężkiej narracji, autorka opiera opowieść na dialogach, ale – jest sporo do czytania. Marta Galewska-Kustra przewiduje, że to rodzice będą czytali swoim pociechom: nie ma tu dużego czy upraszcanego druku, to historia do słuchania. Może wzbogacić słownictwo odbiorców albo rozbudzić ich wyobraźnię obietnicą ciekawej codzienności (nawet kiedy kończy się święto rodzinne, istnieje już zapowiedź kolejnych ekscytujących doznań. Pucio to bohater, który może się cieszyć zwyczajnością. I to robi. W tym wypadku każda rozkładówka przynosi osobny temat i to już powód, dla którego dzieci chcą śledzić opowieść – familiarna atmosfera to dodatkowy atut.

Ale na podstawowej relacji się nie kończy. Marta Galewska-Kustra przygotowuje też zestawy zagadek dla dzieci w różnym wieku. Młodsze mają nazywać przedmioty albo podawać jednowyrazowe odpowiedzi na proste pytania (wskazówki ukryte są w obrazkach na marginesie dolnym każdej nieparzystej strony). Starsze pociechy otrzymują trudniejsze zadanie: mają poprowadzić własną opowieść w oparciu o trzy drobne ilustracje. Dzięki temu mogą dostrzegać ciągi przyczynowo-skutkowe albo układać własne fabuły. O tym, jak pracować z dziećmi, autorka pisze na początku: podpowiada, jak korzystać z książki, żeby przedłużyć jej przydatność. Ważnym elementem tomiku kartonowego są ilustracje Joanny Kłos: pełne detali, chociaż nie przesadzone. Nie da się ich streścić jednym zdaniem, ale zapraszają do poznawania świata Pucia. Są przyjemne w kolorystyce i w zawartości, to propozycja dopracowana w każdym szczególe.

Przygody Pucia dostarczają rozrywki najmłodszym: nadają się na prostą, wyciszającą lekturę przed snem. Do tego też funkcjonować mogą jako tomik edukacyjny, zresztą jak cała seria – bo Marta Galewska-Kustra przyzwyczaiła już rodziców, że przeprowadza ich przez zestaw ćwiczeń rozwijających, wartościowych dla każdego dziecka. Tym razem proponuje tomik, który rośnie razem z dzieckiem: inaczej korzysta się z niego w zależności od wieku pociechy. Niezależnie od tego Pucio to bohater sympatyczny – budzący zaufanie kilkulatków oraz ich rodziców.

piątek, 22 maja 2020

Marta Galewska-Kustra: Pucio mówi dzień dobry

Nasza Księgarnia, Warszawa 2020.

Pobudka

Kolejna książeczka z Puciem to okazja do całkiem rozbudowanej zabawy angażującej dzieci i rodziców. W historyjce słońce budzi bohaterów łaskotkami, w rzeczywistości odbiorców mogą to w odpowiednim momencie lektury zrobić rodzice. „Pucio mówi dzień dobry” nie polega wyłącznie na lekcji grzeczności. Zresztą oswajanie dzieci z tym zwrotem jest wolne od pouczeń. Marta Galewska-Kustra nie zmusza bohaterów, żeby witali się z każdym napotkanym znajomym. Zamienia poranne witanie się w zabawę na spostrzegawczość. Można powiedzieć „dzień dobry” nie tylko domownikom, ale i wszystkiemu, co widać za oknem. To oznacza przeniesienie rozrywki na egzystencję. Wydawałoby się, że w tomiku o oczywistym tytule zawartość nie ma czym zaskakiwać. A jednak Marta Galewska-Kustra nie zatrzymuje się na wstępnej zapowiedzi. To bardziej twórczy obraz poranka Pucia i Misi. Na początku bohaterowie jeszcze śpią i trzeba urządzić im pobudkę. To pierwsze zadanie dla małych odbiorców – pozwala się wykrzyczeć, a potem i wyśmiać. Dzieci z tomiku witają wiewiórki, auta i słońce. Odbiorcy – zależy, co dostrzegą za swoimi oknami – będą mogli powtarzać „dzień dobry” dłużej i wykazywać się umiejętnościami w nazywaniu różnych rzeczy. Każdego dnia widok za oknem może być inny – więc też zadanie wyzwalać będzie w dzieciach ciekawość.

Skoro już bohaterowie nie śpią, Marta Galewska-Kustra może wykorzystać motyw poranka, żeby czegoś odbiorców nauczyć. Zabiera ich do łazienki (tu dzieci myją zęby i twarze, korzystają też z toalety – żeby pamiętać o spuszczeniu wody autorka pozwala pomachać zawartości sedesu na pożegnanie – „pa, pa, siusiu” brzmi infantylnie, ale kilkulatki rozbawi i skłoni do bardziej gorliwego przestrzegania higieny. Trzeba jeszcze między innymi wybrać bohaterom ubrania, pomóc w przygotowaniu śniadania, czy – odbyć poranną gimnastykę – tu w postaci tańca, co oznacza, że maluchy skwapliwie wezmą się do działania: kręcenie pupą w rytm muzyki jest znacznie lepsze niż powtarzanie ćwiczeń, przynosi też więcej radości.

Wiele motywów, które podsuwa autorka, wywodzi się po prostu z rutynowych czynności opiekuńczych mam. Jednemu z bohaterów trzeba wytrzeć buzię ręcznikiem, drugiemu – zapiąć kurtkę. Trzeba też poprawić szalik albo zapiąć pasy w samochodzie. Ale odbiorcy tomiku wcale nie będą biernie się przyglądać – to oni mają pomagać Puciowi i Misi, wykonywać obowiązki i uczyć się dzięki temu – co robi się rano, przed wyjściem z domu. To krok do samodzielności, bo istnieje szansa, że te kilkulatki, które chętnie pomagają postaciom (czyli realizują zadania pozalekturowe, włączają się w tworzenie tej historyjki), zechcą w niedalekiej przyszłości udowodnić, że same nie potrzebują pomocy i mogą poradzić sobie z porannymi przygotowaniami do wyjścia. „Pucio mówi dzień dobry” to zatem sztuczka, żeby kilkulatki zechciały się uczyć samodzielności.

Ten tomik ma niewielki format, to książeczka kartonowa i z zaokrąglonymi rogami. Przy lekturze będzie trzeba czasami wykorzystywać coś z zewnątrz – na przykład ręcznik do wytarcia twarzy bohatera. Marta Galewska-Kustra nie tylko podsuwa czytelnikom charakterystyczny dla poranka obrazek – zapewnia też rozrywkę przez interaktywność. Oczywiście nie obyłoby się bez ilustracji – Joanna Kłos pomaga odbiorcom w wyobrażaniu sobie, co dzieje się z bohaterami. Pucio to bohater dobry do tego, żeby sugerować odbiorcom konkretne zachowania. Może się przydać jako przewodnik. Rywalizacja z takim bohaterem to sposób na rozwijanie umiejętności malucha.

niedziela, 17 maja 2020

Marta Galewska-Kustra: Pucio mówi dobranoc

Nasza Księgarnia, Warszawa 2020.

Na noc

„Pucio mówi dobranoc” to tomik, w którym Marta Galewska-Kustra mierzy się z typowym problemem kilkulatków niezamierzających wieczorem kłaść się spać. Puciowi właśnie wtedy przychodzi ochota na grę na ukulele. Śpią już Misia, mama i Bobo, więc wymyślona przez bohatera rozrywka zupełnie nie nadaje się na tę porę – tego Pucio nie rozumie. Żeby odpowiednio nastawić kilkulatka do snu tata nie podejmuje z nim dyskusji, za to zaczyna opowiadać o wszystkich, którzy przez cały dzień ciężko pracowali, a teraz odpoczywają po wielu wysiłkach. Śpi już smacznie sprzedawca lodów, budowniczy, drzewo i wiewiórki na drzewie. Śpi dźwig i samolot – ulubiona zabawka Pucia. Tata wymienia ich wszystkich, odpowiadając na prośbę synka – okazuje się zatem, że i Pucio nie powinien się wyłamywać, skoro on też miał ciężki dzień, pełen wrażeń: bawił się, sprzątał, a także odwiedził ciocię obchodzącą urodziny. Zanim ta opowieść dobiegnie końca, Pucio smacznie zaśnie – uda się w podobny sposób uśpić też odbiorców, którzy po drodze mają szansę zastanowić się nad własnymi zadaniami realizowanymi w ciągu całego dnia. Nawet jeśli twierdzą – jak to kilkulatki mają w zwyczaju – że nie są zmęczeni, znajdzie się wiele powodów do tego, by ułożyć się do snu i odpocząć.

Marta Galewska-Kustra wybiera tym razem, dość nietypowo, narrację zapośredniczoną. Nie chce, żeby czytelnicy rozbudzili się, śledząc wyczyny bohaterów lub ekscytujące zjawiska oglądane w ciągu dnia (a do takich należy obserwowanie wiewiórek czy pracy na placu budowy). Dlatego opowieść – mocno ograniczona w treści – pojawia się w komentarzu taty. Tata w paru zdaniach podsumowuje to, co było warte uwagi, ciekawe i atrakcyjne z punktu widzenia kilkulatka. Wymienia fakty z całego dnia i pozwala zrozumieć, co dzieje się po zapadnięciu zmroku w różnych domach. Zostawia zatem przykład dla maluchów. Taki dialog ojca z dzieckiem można w każdym domu kontynuować – przypominać maluchowi o tym, czego był świadkiem. To zamieni historyjkę we wspólną rozmowę i zabawę, dzieci przekonają się, że doświadczenia Pucia nie są wcale niezwykłe. Z kolei rytm tomiku sprawia, że łatwiej będzie przygotować najmłodszych do spania. Powtarzalność jest tu kojąca, wycisza dzieci. Odbiorcy przekonają się, że skoro wszyscy śpią, to i oni powinni dołączyć.

Na rozkładówkach w ramach opowieści taty pojawiają się trzy drobne kadry jako przedstawienie retrospekcji – Joanna Kłos postawiła na stonowane kolory, przeważnie ciemne, żeby odpowiednio nastroić odbiorców. Ilustracje są tu zresztą tylko częścią lektury: zadaniem dzieci będzie także przypominanie sobie tego, co same przeżyły (i kończenie relacji prawdopodobnym ułożeniem się do snu kolejnych bohaterów tych osobistych opowieści). Marta Galewska-Kustra w ten sposób zaprasza do snucia własnych narracji. Malutki tomik z bohaterem, który zyskuje już sławę wśród rodziców i ich pociech pokazuje uroki wieczornych opowieści. Sam też jest niezłą usypianką.

sobota, 21 września 2019

Marta Galewska-Kustra: Pucio umie opowiadać

Nasza Księgarnia, Warszawa 2019.

O narodzinach

Pucio jest tym bohaterem, który może dorastać z maluchami – i przyzwyczajać je do kolejnych wyzwań. Marta Galewska-Kustra wykorzystuje tę postać do wprowadzania rozmaitych ćwiczeń logopedycznych i rozwojowych dla kilkulatków. Tomik „Pucio umie opowiadać” to prawdziwa zachęta dla dzieci do ćwiczenia sztuki narracji i dzielenia się emocjami z dorosłymi. Pucio w tej książce przedstawia sytuację, która zmienia domowy rozkład sił. Pierwsza rozkładówka jest prezentacją drzewa genealogicznego: jednak na rysunku nie ma Bobo, małego braciszka Pucia. Wszystko dlatego, że bohater chce podzielić się z odbiorcami historią o tym, jak został starszym bratem.

Marta Galewska-Kustra odwołuje się do tematu powiększenia rodziny, poza uczeniem dzieci narracji będzie zatem również nawiązywać do sytuacji z wielu domów. Pozwoli lepiej zrozumieć maluchom, co dzieje się z mamą i jakie zmiany czekają wszystkich w najbliższym czasie: jeśli ktoś ma podzielić się z potomstwem wiadomością o spodziewanym rodzeństwie, może wykorzystać taką książkę jako pomoc w porządkowaniu przeżyć. Pucio i jego starsza siostra Misia dowiadują się, że mama jest w ciąży. Obserwują ją i wiedzą, że czasami bywa zmęczona, że ma ochotę na różne potrawy, a w sklepie ludzie przepuszczają ją w kolejce do kasy. Skoro ma przyjść na świat nowy członek rodziny, trzeba się dobrze przygotować, między innymi kupić pieluszki, łóżeczko, kocyk, ale też – prezenty (Pucio i Misia mogą wybrać, co chcieliby podarować braciszkowi). A kiedy Bobo już się urodzi, zaczną się nowe wyzwania. Pucio przekonuje się, że mama nie ma dla niego czasu: kiedy nie opiekuje się niemowlęciem, jest tak zmęczona, że błyskawicznie zasypia. Chłopiec próbuje zrozumieć sytuację, ale i tak mocno się nią przejmie. Maluch rośnie szybko i już niedługo będzie można się z nim bawić, na razie przyda się jeszcze trochę cierpliwości. W opiekę nad Bobo zaangażują się wszyscy członkowie rodziny: rodzeństwo również ma do odegrania ważną rolę.

Marta Galewska-Kustra nie sili się tu na wymyślną fabułę, kieruje się zwykłym – życiowym – wydarzeniem i układa drobne opowiastki w całość tak, by zachęcić najmłodszych do rozmów z rodzicami. Uczenie dzieci opowiadania to jedno: po niedługiej czytance można przejść do samodzielnego relacjonowania „przygody” Pucia. Dzieci mogą wyjaśniać, co zapamiętały lub co zrozumiały z czytanki – a w odtwarzaniu kolejności lub w podkreślaniu kolejnych emocjonujących punktów pomogą im ponumerowane wyimki z ilustracji. Po takiej lekturze – i takich ćwiczeniach – nie tylko Pucio będzie umiał opowiadać, ale i mali odbiorcy. Galewska-Kustra zachęca też do czegoś jeszcze: do namawiania dorosłych na wspomnienia. „Zapytajcie rodziców” – kusi autorka i podpowiada, jakie tematy poruszyć. To doskonała okazja, żeby dzieci poczuły się ważne i dowartościowane – i żeby przekonały się, że zachowywały się tak samo jak Bobo, który teraz może je rozśmieszać. „Pucio umie opowiadać” to poza tym książka kartonowa, w której dominują ilustracje Joanny Kłos – i każdy, kto Pucia lubi, ucieszy się z szeregu dowcipnych i ładnych obrazków, które pomagają w doskonaleniu sztuki opowiadania. Bardzo przyda się ta publikacja w procesie rozwijania umiejętności maluchów – ale też w budowaniu więzi międzypokoleniowych.