Harperkids, Warszawa 2025.
Dźwięki
Tę książkę można usłyszeć – to kolejna zabawka, w której opowieść jest dodatkiem do rozrywki innego rodzaju. Na każdej rozkładówce na marginesie znajduje się piktogram, przedstawienie obrazka, którego należy dotknąć na magicznych cymbałkach z boku książki (jeśli będą włączone, usłyszy się odpowiedni dźwięk: w czterech przypadkach nuty, w jednym – chichot bohaterek, Blue i jej siostry, Bingo). Fabuła została dopasowana do gadżetu, a całość przygotowana tak, żeby przyciągać dzieci i zachęcać je do korzystania z tomiku, który jest też picture bookiem opartym na przygodach kreskówkowych kwadratowych psów.
Blue i Bingo uwielbiają zabawy z tatą – zwłaszcza grę na wymyślonych instrumentach. W ramach tej gry same zamieniają się w instrumenty: można być pianinem albo… pupobongosem. Można też zagrać na magicznych cymbałkach – i to już przynosi zupełnie inne efekty niż wydobywanie dźwięków. Magiczne cymbałki zamrażają tego, kogo chce się zaczarować. I wtedy da się z takim zaczarowanym zrobić wszystko: kiedy na przykład zamrozi się tatę, można namalować mu wąsy i przygotować śmieszne przebranie.
Tylko magiczne cymbałki są jedne. A Blue i Bingo dwie. Jak ustalić, kto zamraża, a kto odmraża, kto czaruje i w którym momencie? „Magiczne cymbałki” to tomik o dzieleniu się i o wspólnej zgodnej zabawie – bohaterki przekonują się, że muszą się nauczyć pracować razem, żeby osiągać więcej korzyści i żeby nie zirytować rodziców. Zyskują w tej historii przestrzeń na podzielenie się wzajemnymi żalami – i zamiast pretensji i kłótni właśnie spokojne powiedzenie o własnych oczekiwaniach i zmartwieniach pomaga w osiągnięciu celu.
Dzieci będą towarzyszyć bohaterkom w szalonej zabawie: oczywiście, żeby cymbałki były magiczne, trzeba udziału wszystkich zainteresowanych, ktoś musi udawać, że jest zaczarowany i ze spokojem przyjmować szalone pomysły pozostałych uczestników zabawy – twórcy tej historyjki podsuwają dzieciom sposób na wspólne spędzanie czasu – kreatywne i nietypowe. Można wykorzystać taką podpowiedź, ale też – sięgnąć po ważne przesłanie. „Magiczne cymbałki” to przede wszystkim zabawka, w drugiej kolejności – rozwiązanie dla tych, którzy się nudzą. W trzeciej lekcja, której nie można przeoczyć, zasada funkcjonowania w nawet najmniejszej społeczności. Ta książeczka przykuje uwagę dzieci nie ze względu na obecność kreskówkowych bohaterów – chociaż rodzina z cyklu Bluey doczekała się już naprawdę wielu realizacji książkowych i w biblioteczkach maluchów z pewnością roi się od opowiastek o niebieskim psie – a ze względu na dołączenie do tomiku zabawki, integralnej części publikacji. Przy takiej konkurencji trzeba się naprawdę postarać, żeby zainteresować najmłodszych treściami tekstowymi – ale tu może się to udać. „Magiczne cymbałki” to prosta historia, jednak zyskuje na wielowymiarowości dzięki pomysłom realizacyjnym. Nie znudzi się dzieciom zbyt łatwo – prędzej rodziców zirytuje dobiegający z głośnika chichot bohaterów.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadżet. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 sierpnia 2025
piątek, 19 maja 2023
Misia do tulenia (zabawka)
Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.
Przytulanka
Gadżetowe dodatki do poczytnych serii to znakomity sposób na przyciągnięcie odbiorców - a przeniesienie znanych z książeczek bohaterów do bardziej namacalnej rzeczywistości to miła niespodzianka dla maluchów. Tak powstaje "Misia do tulenia", szmaciana przytulanka dla fanów Pucia i jego rodziny. Misia w wersji lalkowej ma nadrukowaną buzię (nos, usta, policzki i oczy, ale już źrenice i brwi ma wyszyte, co zapewnia bodźce dla dzieci, które będą się tą lalką bawić. Misia ma filcową fryzurkę z dwoma kokami - ale znów na tym filcu pojawiają się wzory z nitek, więc przełoży się to na dodatkowe stymulowanie zmysłu dotyku. Bohaterka ma fioletową tunikę z naszywanymi nićmi kropkami - w związku z tym dotykana i przytulana Misia będzie zaskakiwać dzieci różnorodnością faktur. Chociaż sama przytulanka jest bardzo prosta, pasuje dzięki temu do szaty graficznej z książek o Puciu. Bardzo miękka, nadaje się idealnie do przytulania - i spełnia swoją funkcję jako reklama cyklu. Kilkulatki, które lubią Pucia i jego rodzinę, nie będą miały problemu, żeby zaakceptować tę bohaterkę w wersji przytulankowej.
Misia do tulenia to zabawka stworzona trochę na wzór dawnych przytulanek szmacianych, tworzonych przez matki z resztek materiałów. Nie ma tu elementów plastikowych ani łatwych do połknięcia, nie ma obaw, że tak przygotowana Misia w jakikolwiek sposób zaszkodzi dziecku. Gdyby ktoś miał wątpliwości, z czego składa się lalkowa Misia - i do czego służą poszczególne jej części - może skorzystać z legendy na odwrocie pudełka, w które bohaterka została spakowana. Nóżki mają rzadko stać w miejscu (fakt, raczej trudno będzie tę lalkę spionizować, ale to cecha wszystkich szmacianych zabawek), a głowa jest pełna pomysłów - w sam raz, żeby zaprosić dzieci do wspólnej zabawy w wymyślanie kolejnych przygód z taką postacią. Są tu też wzmianki o tym, co Misia lubi, a co niekoniecznie trafia do książeczek - żeby jeszcze bardziej ożywić postać w wyobrażeniach najmłodszych. Szmaciana zabawka ma służyć do rozwijania umiejętności dziecka, do stymulowania jego zmysłów i do zabawy, najzwyczajniej w świecie - tylko dorośli mogą mieć wątpliwości, czy dziecko poradzi sobie z tworzeniem historii po otrzymaniu zabawki. Misia nie będzie tylko przeniesieniem na świat gadżetów i zabawek opowieści z książek - to towarzyszka codziennych zabaw, powiernica sekretów i przyjaciółka dla kilkulatków. Sympatyczna maskotka uruchamia nie tylko zainteresowanie serią - może się sprawdzić po prostu jako zabawka, bez względu na to, czy dzieci znają przygody Pucia - jednak z pewnością to do fanów cyklu trafi pluszowa Misia najszybciej.
Przytulanka
Gadżetowe dodatki do poczytnych serii to znakomity sposób na przyciągnięcie odbiorców - a przeniesienie znanych z książeczek bohaterów do bardziej namacalnej rzeczywistości to miła niespodzianka dla maluchów. Tak powstaje "Misia do tulenia", szmaciana przytulanka dla fanów Pucia i jego rodziny. Misia w wersji lalkowej ma nadrukowaną buzię (nos, usta, policzki i oczy, ale już źrenice i brwi ma wyszyte, co zapewnia bodźce dla dzieci, które będą się tą lalką bawić. Misia ma filcową fryzurkę z dwoma kokami - ale znów na tym filcu pojawiają się wzory z nitek, więc przełoży się to na dodatkowe stymulowanie zmysłu dotyku. Bohaterka ma fioletową tunikę z naszywanymi nićmi kropkami - w związku z tym dotykana i przytulana Misia będzie zaskakiwać dzieci różnorodnością faktur. Chociaż sama przytulanka jest bardzo prosta, pasuje dzięki temu do szaty graficznej z książek o Puciu. Bardzo miękka, nadaje się idealnie do przytulania - i spełnia swoją funkcję jako reklama cyklu. Kilkulatki, które lubią Pucia i jego rodzinę, nie będą miały problemu, żeby zaakceptować tę bohaterkę w wersji przytulankowej.
Misia do tulenia to zabawka stworzona trochę na wzór dawnych przytulanek szmacianych, tworzonych przez matki z resztek materiałów. Nie ma tu elementów plastikowych ani łatwych do połknięcia, nie ma obaw, że tak przygotowana Misia w jakikolwiek sposób zaszkodzi dziecku. Gdyby ktoś miał wątpliwości, z czego składa się lalkowa Misia - i do czego służą poszczególne jej części - może skorzystać z legendy na odwrocie pudełka, w które bohaterka została spakowana. Nóżki mają rzadko stać w miejscu (fakt, raczej trudno będzie tę lalkę spionizować, ale to cecha wszystkich szmacianych zabawek), a głowa jest pełna pomysłów - w sam raz, żeby zaprosić dzieci do wspólnej zabawy w wymyślanie kolejnych przygód z taką postacią. Są tu też wzmianki o tym, co Misia lubi, a co niekoniecznie trafia do książeczek - żeby jeszcze bardziej ożywić postać w wyobrażeniach najmłodszych. Szmaciana zabawka ma służyć do rozwijania umiejętności dziecka, do stymulowania jego zmysłów i do zabawy, najzwyczajniej w świecie - tylko dorośli mogą mieć wątpliwości, czy dziecko poradzi sobie z tworzeniem historii po otrzymaniu zabawki. Misia nie będzie tylko przeniesieniem na świat gadżetów i zabawek opowieści z książek - to towarzyszka codziennych zabaw, powiernica sekretów i przyjaciółka dla kilkulatków. Sympatyczna maskotka uruchamia nie tylko zainteresowanie serią - może się sprawdzić po prostu jako zabawka, bez względu na to, czy dzieci znają przygody Pucia - jednak z pewnością to do fanów cyklu trafi pluszowa Misia najszybciej.
wtorek, 16 maja 2023
Emilia Dziubak: Rok w lesie. Puzzle. Liczymy zwierzaki
Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.
Matematyka w lesie
To dobra propozycja dla odbiorców, którzy potrzebują poćwiczyć liczenie, a wszelkie tradycyjne sposoby zawiodły i zwyczajnie nudzą. Przeniesienie nauki na zabawę, w dodatku na zabawę dość dobrze znaną - bo z serią, która cieszy się ogromną popularnością - to najlepszy możliwy pomysł edukacyjny. Emilia Dziubak, która stworzyła sympatycznych bohaterów z picture booka "Rok w lesie", teraz kontynuuje cykl gadżetów związanych z tą publikacją. Kolejne puzzle związane z "Rokiem w lesie" przynoszą tym razem niewiele możliwości zabaw (chociaż zasady można modyfikować w zależności od potrzeb, zwiększać stopień trudności albo wprowadzać nowe reguły, które utrudnią zdobywanie kolejnych elementów i zachęcić dzieci do rywalizacji). Trzeba tu połączyć w pary dwadzieścia elementów. Każda część układanki składa się z dwóch puzzli: na jednym pojawiają się zwierzęta. Na drugim - cyfra bądź liczba odpowiadająca im. Tak, że dzieci nie muszą, a nawet nie powinny dopasowywać puzzli po kształtach (chociaż jest to możliwe, bo nie da się ułożyć tych puzzli błędnie, każde mają charakterystyczne i indywidualne wycięcie, żeby uniemożliwić pomyłki i zapamiętywanie niewłaściwych połączeń). Trzeba za każdym razem policzyć zwierzęta na obrazku, a następnie znaleźć element z odpowiadającą im liczbą - i połączyć w parę. Zwierzęta są tu rozmaite - jeden żubr, siedem kaczek (a właściwie kaczka z kaczątkami), dziesięć mrówek - każde stworzenie to również okazja do opowiadania o mieszkańcach lasu czy o poznawaniu nowych nazw. Można też wykorzystywać ilustracje ze zwierzętami do opowiadania o ich zwyczajach, albo do prowadzenia narracji o dzieciach i ich rodzicach w świecie zwierząt. Locha ma tu warchlaki, niedźwiedzica - niedźwiedziątko.
Jest to rozwiązanie bardzo proste, a rzadko w ten sposób wykorzystuje się puzzle - do nauki liczenia i do sprawdzania, czy dziecko radzi sobie już z określaniem liczby elementów na obrazku. Jest tu też element rozrywki, bo w końcu układanie puzzli to zabawa, która w dodatku wspomaga rozwój motoryki u dzieci. Kilkulatki mogą potraktować ten gadżet jako zabawkę, rodzice zwrócą uwagę na aspekt edukacyjny i na możliwość łączenia w wyobraźni i świadomości pociechy liczb z konkretnym zestawem elementów.
Jak zawsze u Emilii Dziubak i tutaj ilustracje są urocze i zabawne. Autorka wie, jak przedstawiać leśnych bohaterów - dzięki delikatnie wykorzystywanemu poczuciu humoru te puzzle mogą się podobać przedstawicielom różnych pokoleń. Jest to również zaproszenie do proekologicznych postaw i do chodzenia na spacery - i podziwiania najbliższej okolicy. "Rok w lesie. Puzzle. Liczymy zwierzaki" to miła rozrywka dla najmłodszych - połączona z lekcją matematyki.
Matematyka w lesie
To dobra propozycja dla odbiorców, którzy potrzebują poćwiczyć liczenie, a wszelkie tradycyjne sposoby zawiodły i zwyczajnie nudzą. Przeniesienie nauki na zabawę, w dodatku na zabawę dość dobrze znaną - bo z serią, która cieszy się ogromną popularnością - to najlepszy możliwy pomysł edukacyjny. Emilia Dziubak, która stworzyła sympatycznych bohaterów z picture booka "Rok w lesie", teraz kontynuuje cykl gadżetów związanych z tą publikacją. Kolejne puzzle związane z "Rokiem w lesie" przynoszą tym razem niewiele możliwości zabaw (chociaż zasady można modyfikować w zależności od potrzeb, zwiększać stopień trudności albo wprowadzać nowe reguły, które utrudnią zdobywanie kolejnych elementów i zachęcić dzieci do rywalizacji). Trzeba tu połączyć w pary dwadzieścia elementów. Każda część układanki składa się z dwóch puzzli: na jednym pojawiają się zwierzęta. Na drugim - cyfra bądź liczba odpowiadająca im. Tak, że dzieci nie muszą, a nawet nie powinny dopasowywać puzzli po kształtach (chociaż jest to możliwe, bo nie da się ułożyć tych puzzli błędnie, każde mają charakterystyczne i indywidualne wycięcie, żeby uniemożliwić pomyłki i zapamiętywanie niewłaściwych połączeń). Trzeba za każdym razem policzyć zwierzęta na obrazku, a następnie znaleźć element z odpowiadającą im liczbą - i połączyć w parę. Zwierzęta są tu rozmaite - jeden żubr, siedem kaczek (a właściwie kaczka z kaczątkami), dziesięć mrówek - każde stworzenie to również okazja do opowiadania o mieszkańcach lasu czy o poznawaniu nowych nazw. Można też wykorzystywać ilustracje ze zwierzętami do opowiadania o ich zwyczajach, albo do prowadzenia narracji o dzieciach i ich rodzicach w świecie zwierząt. Locha ma tu warchlaki, niedźwiedzica - niedźwiedziątko.
Jest to rozwiązanie bardzo proste, a rzadko w ten sposób wykorzystuje się puzzle - do nauki liczenia i do sprawdzania, czy dziecko radzi sobie już z określaniem liczby elementów na obrazku. Jest tu też element rozrywki, bo w końcu układanie puzzli to zabawa, która w dodatku wspomaga rozwój motoryki u dzieci. Kilkulatki mogą potraktować ten gadżet jako zabawkę, rodzice zwrócą uwagę na aspekt edukacyjny i na możliwość łączenia w wyobraźni i świadomości pociechy liczb z konkretnym zestawem elementów.
Jak zawsze u Emilii Dziubak i tutaj ilustracje są urocze i zabawne. Autorka wie, jak przedstawiać leśnych bohaterów - dzięki delikatnie wykorzystywanemu poczuciu humoru te puzzle mogą się podobać przedstawicielom różnych pokoleń. Jest to również zaproszenie do proekologicznych postaw i do chodzenia na spacery - i podziwiania najbliższej okolicy. "Rok w lesie. Puzzle. Liczymy zwierzaki" to miła rozrywka dla najmłodszych - połączona z lekcją matematyki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






