Luna, Warszawa 2024.
Pokrzepiacz
Anna H. Niemczynow bardzo chciała podzielić się z czytelniczkami historiami osobistymi i często trudnymi – ale w zamknięciu swojego autobiograficzno-konfesyjnego tryptyku wraca chętniej do spraw jasnych i dodających jej samej otuchy. Owszem, napomyka i o molestowaniu seksualnym w dzieciństwie, i o traumatycznym aresztowaniu męża, o wyrzeczeniach związanych z budowaniem życia na emigracji (i o kosztach, jakie poniósł w związku z tym jej syn) czy o matce, która nie pogodziła się z publicznym praniem brudów. Ale znacznie chętniej podkreśla zwycięskie walki. Pisze o tym, jak przekonywała wydawców, żeby pozwolili jej na stworzenie serii Z zachwytu nad życiem – na przekór informacjom zwrotnym o tym, co się najlepiej sprzedaje. Pisze o modlitwach i pielgrzymkach, dzięki którym budowała własną tożsamość i zyskiwała odpowiedzi na najważniejsze pytania. W efekcie „Moc słabości” to książka, w której bardzo łatwo wytknąć słabe strony – tyle tylko, że ona nie podlega kryteriom oceniania powieści ani autobiografii, jest czymś osobnym i specyficznym tak bardzo, że trafić może przede wszystkim do zdeklarowanych fanek autorki.
Anna H. Niemczynow dzieli swoje opowieści na lekcje dla odbiorczyń – tak, żeby czerpały otuchę i inspiracje z jej własnych doświadczeń. Przedstawia w związku z tym garść wydarzeń z własnego życia (i rozwiewa wątpliwości co do powieściowych nawiązań, trochę podaje klucz do odczytywania kolejnych powieści) i dzieli się non stop własnym nastawieniem, filozofią życia, która – jeśli nie jest dla czytelniczek atrakcyjna (choćby ze względu na infantylizm i zaklinanie rzeczywistości), z miejsca stanie się punktem męczącym. Anna H. Niemczynow chce bowiem pokazywać czytelniczkom swoją radosną stronę, przyznawać, że pokonała ciemne emocje i może teraz do wszystkich podchodzić z miłością i z wiarą w dobro. Chce to pokazywać – ale niekoniecznie przekonuje, bo same słowa bez podparcia w postaci konkretnych wydarzeń brzmią dość sucho. Z kolei przy temacie religijności zamienia się wręcz w kaznodzieję, przedstawia dowody na istnienie Boga, a o Maryi pisze „Matuchna” – i to znów coś, co wydaje się zbyt przesadzone i niepodzielane przez odbiorczynie, więc automatycznie niezbyt przyswajalne. Nieprzekonanych autorka nie przekona, a swoim wyznawczyniom proponuje kolejny element układanki z własnego życia – być może właśnie w szczerości i autentyczności ktoś odkryje sens tych publikacji. „Moc słabości. Z zachwytu nad życiem” to książka, która musiała powstać na marginesie powieści – jako ich dopełnienie i sposób na wyjaśnienie czytelniczkom paru osobistych spraw. Autorka potrzebowała tego rodzaju wiwisekcji i zdecydowała się na publiczne wynurzenia z wiarą, że komuś się to przyda do naprawienia własnej egzystencji. Nie jest to książka, którą da się oceniać przez pryzmat literackości – to raczej proste spotkanie z autorką, okazja do podzielenia się jej odkryciami i przekonaniami. Wszystko dość pretensjonalne i momentami pensjonarskie – ale pasujące do coachingowych propozycji obecnych na rynku, a nawet przebijające je wątkami osobistymi.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna H. Niemczynow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna H. Niemczynow. Pokaż wszystkie posty
środa, 13 listopada 2024
czwartek, 6 czerwca 2024
Anna H. Niemczynow: Należy do mnie
Luna, Warszawa 2024.
Zdrada
Anna H. Niemczynow proponuje czytelnikom powieść psychologiczną będącą studium zdrady i jej wpływu na rodziny, pokazuje też desperacką walkę o dziecko – w którym ofiara może być tylko jedna. „Należy do mnie” to obszerna książka, w której autorka próbuje temat przedstawić z różnych stron. Jest tu Helena – żona idealna (i bardzo infantylna). Zajmuje się prowadzeniem domu, nie ma zawodowych aspiracji, dba o to, żeby mąż był dobrze nakarmiony i żeby nie miał na co narzekać w sypialni. Troszczy się o rodzinę, na siebie bierze wszystkie obowiązki związane z wychowywaniem kilkuletniej córki, Fausti. Wiktor jest wziętym i cenionym prawnikiem, który w takim domu zwyczajnie się nudzi – szuka zatem przygód poza rodziną. Atrakcyjna koleżanka z pracy, Klara, nie chce żadnej poważnej relacji, wystarcza jej seks. Helena nie podejrzewa niczego nawet wtedy, gdy znajduje oczywiste dowody zdrady – sytuacja wymarzona dla każdego, kto chciałby prowadzić podwójne życie. Jednak wszystko zmienia się wtedy, gdy Klara zaczyna pragnąć czegoś więcej niż niezobowiązującego układu.
Autorka pokazuje tu kilka perspektyw. Z jednej strony – prezentuje rzeczywistość oczami Heleny. Pozwala też jednak zajrzeć do świata Klary, a czasami zaznacza, co o wszystkim sądzi pogubiony Wiktor. Jednak dla odbiorców cenne będzie refrenowe powracanie do gabinetu terapeutki, która próbuje dotrzeć do zamkniętej w sobie nieszczęśliwej jedenastoletniej Fausti. To dorośli doprowadzili ją do takiego stanu – a co się między nimi wydarzyło, to już za chwilę stanie się jasne dla odbiorców. Na razie czytelnicy oglądają różne emocje w wykonaniu postaci. Zwłaszcza Wiktor przechodzi między skrajnościami: raz wydaje mu się, że ma dość swojego domu i żony, by za chwilę uznawać, że związek z Klarą nie ma sensu i warto by się z niego wymiksować. Jak to przeważnie bywa, decyduje przypadek: a kiedy prawda wychodzi na jaw, rozpoczyna się gra.
„Należy do mnie” to przerażająca wizja świata, w którym misterne plany da się zrealizować na zimno i bez cienia empatii. Anna H. Niemczynow wykorzystuje postawy swoich bohaterów, żeby pouczać odbiorców na temat zdrady – czasami ją wyjaśniać, czasami sugerować, że nie jest to dobre rozwiązanie dla nikogo. Moralizuje, chociaż dba o to, żeby nie wprowadzać jednoznacznych ocen – to zakrawałoby na hipokryzję. Nie tłumaczy tylko jednego: jak Helenie udaje się iść przez życie z całkowitym pominięciem własnych potrzeb. Nie ma to jednak znaczenia, jeśli weźmie się pod uwagę rozwój akcji. Autorka wyostrza krzywdę dzieci – przez pomysł na fabułę. Owszem, przerysowuje, doprowadza jedną z postaci do szaleństwa, żeby zniszczyć wszystko i żeby uzasadnić wielkie krzywdy dziecka. Przygotowuje sobie także grunt na kolejną historię, chociaż dramat psychologiczny to coś innego niż przyjemna obyczajówka – odbiorcy, którzy raz zanurzą się w tym świecie, poznają jego koszmar i niekoniecznie znajdą wytchnienie. W idealnym świecie nie byłoby rozstań ani rozwodów, nie byłoby zdrad i budowania sobie nowych rodzin – nie byłoby też kłamstw, które krzywdzą innych. Anna H. Niemczynow chce, żeby odbiorcy zastanowili się nad swoimi wyborami i potrzebami. Przedstawia historię bolesną – ale ważną.
Zdrada
Anna H. Niemczynow proponuje czytelnikom powieść psychologiczną będącą studium zdrady i jej wpływu na rodziny, pokazuje też desperacką walkę o dziecko – w którym ofiara może być tylko jedna. „Należy do mnie” to obszerna książka, w której autorka próbuje temat przedstawić z różnych stron. Jest tu Helena – żona idealna (i bardzo infantylna). Zajmuje się prowadzeniem domu, nie ma zawodowych aspiracji, dba o to, żeby mąż był dobrze nakarmiony i żeby nie miał na co narzekać w sypialni. Troszczy się o rodzinę, na siebie bierze wszystkie obowiązki związane z wychowywaniem kilkuletniej córki, Fausti. Wiktor jest wziętym i cenionym prawnikiem, który w takim domu zwyczajnie się nudzi – szuka zatem przygód poza rodziną. Atrakcyjna koleżanka z pracy, Klara, nie chce żadnej poważnej relacji, wystarcza jej seks. Helena nie podejrzewa niczego nawet wtedy, gdy znajduje oczywiste dowody zdrady – sytuacja wymarzona dla każdego, kto chciałby prowadzić podwójne życie. Jednak wszystko zmienia się wtedy, gdy Klara zaczyna pragnąć czegoś więcej niż niezobowiązującego układu.
Autorka pokazuje tu kilka perspektyw. Z jednej strony – prezentuje rzeczywistość oczami Heleny. Pozwala też jednak zajrzeć do świata Klary, a czasami zaznacza, co o wszystkim sądzi pogubiony Wiktor. Jednak dla odbiorców cenne będzie refrenowe powracanie do gabinetu terapeutki, która próbuje dotrzeć do zamkniętej w sobie nieszczęśliwej jedenastoletniej Fausti. To dorośli doprowadzili ją do takiego stanu – a co się między nimi wydarzyło, to już za chwilę stanie się jasne dla odbiorców. Na razie czytelnicy oglądają różne emocje w wykonaniu postaci. Zwłaszcza Wiktor przechodzi między skrajnościami: raz wydaje mu się, że ma dość swojego domu i żony, by za chwilę uznawać, że związek z Klarą nie ma sensu i warto by się z niego wymiksować. Jak to przeważnie bywa, decyduje przypadek: a kiedy prawda wychodzi na jaw, rozpoczyna się gra.
„Należy do mnie” to przerażająca wizja świata, w którym misterne plany da się zrealizować na zimno i bez cienia empatii. Anna H. Niemczynow wykorzystuje postawy swoich bohaterów, żeby pouczać odbiorców na temat zdrady – czasami ją wyjaśniać, czasami sugerować, że nie jest to dobre rozwiązanie dla nikogo. Moralizuje, chociaż dba o to, żeby nie wprowadzać jednoznacznych ocen – to zakrawałoby na hipokryzję. Nie tłumaczy tylko jednego: jak Helenie udaje się iść przez życie z całkowitym pominięciem własnych potrzeb. Nie ma to jednak znaczenia, jeśli weźmie się pod uwagę rozwój akcji. Autorka wyostrza krzywdę dzieci – przez pomysł na fabułę. Owszem, przerysowuje, doprowadza jedną z postaci do szaleństwa, żeby zniszczyć wszystko i żeby uzasadnić wielkie krzywdy dziecka. Przygotowuje sobie także grunt na kolejną historię, chociaż dramat psychologiczny to coś innego niż przyjemna obyczajówka – odbiorcy, którzy raz zanurzą się w tym świecie, poznają jego koszmar i niekoniecznie znajdą wytchnienie. W idealnym świecie nie byłoby rozstań ani rozwodów, nie byłoby zdrad i budowania sobie nowych rodzin – nie byłoby też kłamstw, które krzywdzą innych. Anna H. Niemczynow chce, żeby odbiorcy zastanowili się nad swoimi wyborami i potrzebami. Przedstawia historię bolesną – ale ważną.
piątek, 27 października 2023
Anna H. Niemczynow: Ciche cuda. Z zachwytu nad życiem
Luna, Warszawa 2023.
Przeżycia
Anna H. Niemczynow dała się poznać jako autorka powieści obyczajowych i w swojej książce "Ciche cuda" pisze o protestach wydawniczych w związku z planowanym tomem-zwierzeniem. Z pewnością może trochę zmienić postrzeganie siebie jako autorki, a nadmierna szczerość może jej ułatwić odpowiadanie na najczęstsze pytania ze spotkań autorskich, ale raczej nie pozwoli na poszerzenie grona odbiorców. Przede wszystkim ze względu na to, że "Ciche cuda" są przesycone kaznodziejstwem i to niezbyt szczęśliwie prezentowanym. Autorka przemyca sporo doświadczeń z własnego życia, ale bez przerwy podkreśla, że pokonała trudności dzięki boskiej interwencji. I nawet to nie byłoby problemem w lekturze - bo pisarkom, które zapewniają wytchnienie, odbiorczynie dużo potrafią wybaczyć. Gorzej, że Anna H. Niemczynow nie dopuszcza nawet do świadomości istnienia innych światopoglądów i wyklucza czytelniczki spoza sfery eksponowanej religijności. "Nasz Pan Jezus" czy bezustanne tworzenie kolejnych modlitw i dzielenie się nimi to czynnik, który spowoduje odrzucenie tomu przez sporą grupę odbiorczyń niekoniecznie zgadzających się ze światopoglądem autorki. Religijność Anny H. Niemczynow sama w sobie staje się źródłem negatywnych komentarzy, o czym autorka pisze - krytykowana jest za łączenie wiary z mantrami czy jogą. To jednak nie ma aż tak wielkiego znaczenia jak założenie, że wszyscy mają podobne do niej stanowisko w kwestii Boga i kościelnych ceremonii. Obok religijności jeszcze jedna sprawa powraca jak refren w tej książce: Anna H. Niemczynow podkreśla rolę swojego uśmiechu. Nie pogody ducha, nie radości życia, ale własnie szerokiego uśmiechu obecnego zwłaszcza na fotografiach: podkreślanie faktu, że uważa ten uśmiech za zaletę automatycznie oddala jego naturalność i szczerość, zupełnie jakby zamieniał się w maskę i stanowił sposób na przykrycie rzeczywistych odczuć. Oczywiście ma przynosić nadzieję czytelniczkom, które znalazły się w trudnej sytuacji - dowiedzą się one, że zawsze warto prezentować światu uśmiechnięte oblicze na przekór wszystkiemu - a jednak raczej trudno uwierzyć w intencje autorki.
Anna H. Niemczynow dzieli się z czytelnikami faktycznie trudnymi przeżyciami: doświadczyła rozwodowej traumy (z nieszczęśliwego małżeństwa wyrwała się do kochanka, za co spotkała ją fala krytyki), w domu rodzinnym zetknęła się z brakiem akceptacji i wręcz patologicznymi sytuacjami. Przeszła przez anoreksję i bulimię, uzależnienie od sportu, trudności związane z emigracją i życiem w obcym kraju, doświadczyła molestowania seksualnego w dzieciństwie... mnóstwo dramatów, które mają uwiarygodnić akcję kolejnych powieści. Dzieli się nimi autorka z czytelniczkami otwarcie i jednocześnie podsuwa też własne rozwiązanie na życie: odnalazła ukojenie w wierze. Gorzej, że nie widzi faktu, że nie wszystkim takie podpowiedzi pasują - i że w rzeczywistości zamyka sobie tym samym drogę do porozumienia z częścią potencjalnych czytelniczek. Raczej trudno jest oceniać takie książki od strony literackiej, bo nie o literackość w nich chodzi, stylistyka wypływa bezpośrednio z emocji i niewiele da się z nią zrobić. Zestaw przeżyć i ich rozkład w tomie to również wybór autorki - świadomej warsztatu. Można byłoby jednak chociaż trochę stonować religijność skapującą z co drugiej puenty - nie jest to potrzebne w takim natężeniu i bardziej męczy niż krzepi. Można zrozumieć, że autorka chciała stworzyć tę książkę na pohybel krytykom, jednak nie wszystko się tu udało.
Przeżycia
Anna H. Niemczynow dała się poznać jako autorka powieści obyczajowych i w swojej książce "Ciche cuda" pisze o protestach wydawniczych w związku z planowanym tomem-zwierzeniem. Z pewnością może trochę zmienić postrzeganie siebie jako autorki, a nadmierna szczerość może jej ułatwić odpowiadanie na najczęstsze pytania ze spotkań autorskich, ale raczej nie pozwoli na poszerzenie grona odbiorców. Przede wszystkim ze względu na to, że "Ciche cuda" są przesycone kaznodziejstwem i to niezbyt szczęśliwie prezentowanym. Autorka przemyca sporo doświadczeń z własnego życia, ale bez przerwy podkreśla, że pokonała trudności dzięki boskiej interwencji. I nawet to nie byłoby problemem w lekturze - bo pisarkom, które zapewniają wytchnienie, odbiorczynie dużo potrafią wybaczyć. Gorzej, że Anna H. Niemczynow nie dopuszcza nawet do świadomości istnienia innych światopoglądów i wyklucza czytelniczki spoza sfery eksponowanej religijności. "Nasz Pan Jezus" czy bezustanne tworzenie kolejnych modlitw i dzielenie się nimi to czynnik, który spowoduje odrzucenie tomu przez sporą grupę odbiorczyń niekoniecznie zgadzających się ze światopoglądem autorki. Religijność Anny H. Niemczynow sama w sobie staje się źródłem negatywnych komentarzy, o czym autorka pisze - krytykowana jest za łączenie wiary z mantrami czy jogą. To jednak nie ma aż tak wielkiego znaczenia jak założenie, że wszyscy mają podobne do niej stanowisko w kwestii Boga i kościelnych ceremonii. Obok religijności jeszcze jedna sprawa powraca jak refren w tej książce: Anna H. Niemczynow podkreśla rolę swojego uśmiechu. Nie pogody ducha, nie radości życia, ale własnie szerokiego uśmiechu obecnego zwłaszcza na fotografiach: podkreślanie faktu, że uważa ten uśmiech za zaletę automatycznie oddala jego naturalność i szczerość, zupełnie jakby zamieniał się w maskę i stanowił sposób na przykrycie rzeczywistych odczuć. Oczywiście ma przynosić nadzieję czytelniczkom, które znalazły się w trudnej sytuacji - dowiedzą się one, że zawsze warto prezentować światu uśmiechnięte oblicze na przekór wszystkiemu - a jednak raczej trudno uwierzyć w intencje autorki.
Anna H. Niemczynow dzieli się z czytelnikami faktycznie trudnymi przeżyciami: doświadczyła rozwodowej traumy (z nieszczęśliwego małżeństwa wyrwała się do kochanka, za co spotkała ją fala krytyki), w domu rodzinnym zetknęła się z brakiem akceptacji i wręcz patologicznymi sytuacjami. Przeszła przez anoreksję i bulimię, uzależnienie od sportu, trudności związane z emigracją i życiem w obcym kraju, doświadczyła molestowania seksualnego w dzieciństwie... mnóstwo dramatów, które mają uwiarygodnić akcję kolejnych powieści. Dzieli się nimi autorka z czytelniczkami otwarcie i jednocześnie podsuwa też własne rozwiązanie na życie: odnalazła ukojenie w wierze. Gorzej, że nie widzi faktu, że nie wszystkim takie podpowiedzi pasują - i że w rzeczywistości zamyka sobie tym samym drogę do porozumienia z częścią potencjalnych czytelniczek. Raczej trudno jest oceniać takie książki od strony literackiej, bo nie o literackość w nich chodzi, stylistyka wypływa bezpośrednio z emocji i niewiele da się z nią zrobić. Zestaw przeżyć i ich rozkład w tomie to również wybór autorki - świadomej warsztatu. Można byłoby jednak chociaż trochę stonować religijność skapującą z co drugiej puenty - nie jest to potrzebne w takim natężeniu i bardziej męczy niż krzepi. Można zrozumieć, że autorka chciała stworzyć tę książkę na pohybel krytykom, jednak nie wszystko się tu udało.
czwartek, 8 grudnia 2022
Anna H. Niemczynow: Uśpione namiętności
Luna, Warszawa 2022.
Tęsknoty
Powieści obyczajowe dla pań często zaczynają się od utraty: albo bohaterka rozstaje się z ukochanym, albo - jak w przypadku "Uśpionych namiętności" staje się wdową. Bella to postać, która przekona do siebie przedstawicielki różnych pokoleń, dzięki swojej oryginalności i odwadze. Ma właśnie pochować męża, Edwarda, dla którego przez lata była podporą. Jednak nie zachowuje się konwencjonalnie: rezygnuje z ubierania się w czarne stroje, zakłada mini i maluje paznokcie. To jeden z wielu powodów, dla których dorosłe dzieci postanawiają pozbawić ją praw do spadku. Trzech synów z rodzinami oraz córka zwołują rodzinne zebranie, które ma doprowadzić do sprawiedliwego podziału majątku. A ponieważ jest co dzielić, plan musi być doskonały. Zresztą rodzina Belli nie uważa, żeby spacyfikowanie matki należało do skomplikowanych zadań. Bella po prostu musi się zgodzić na to, żeby u każdego z dzieci mieszkać przez ponad dwa miesiące w roku, a przez dwa i pół miesiąca spędzać wakacje w miejscu wybranym przez potomków. Nikt nie spodziewa się protestów: Bella po śmierci męża ma być na tyle oszołomiona, by zgodzić się na wszystko. Tymczasem bohaterka "Uśpionych namiętności" wreszcie zaczyna żyć po swojemu i najdalsza jest od tego, żeby z kimkolwiek ustalać swoje zamiary.
Anna H. Niemczynow stawia na prezentację odwagi w stanie czystym. Pozwala bohaterce działać zgodnie z porywami serca i nie zwracać uwagi na to, co powinno się według postronnych robić. Bella tęskni za mężem i na swój sposób opłakuje stratę, ale przekonuje się też, jak wiele straciła przez całe zachowawcze życie. Teraz może wreszcie być sobą: przygotowuje listę rzeczy, które zaniedbała, a o których kiedyś marzyła. Są na niej proste radości i drobne przyjemności, jakie może sprawić sobie człowiek dbający o siebie, a nie wyłącznie poświęcający się innym. Bella chce spróbować opalać się topless, ale też namalować obraz, odnaleźć przyjaciółkę z dzieciństwa, skakać na skakance i czytać przez cały dzień. Ma zestaw zadań błahych - na które jednak przez całe dorosłe życie nie znalazła czasu, zajęta sprawami dzieci i męża. Teraz przychodzi czas na zaspokajanie własnych potrzeb. Bella jednocześnie odcina się od toksycznej rodziny, nie zamierza pozwalać im na wtrącanie się we własne życie. Jedynie z wnuczką utrzymuje kontakt, zresztą dziewczyna jest wyczulona na krzywdę i nie zachowuje się jak hiena - a pomaga choćby w odnalezieniu dawnej przyjaciółki. Spełnianie dawnych marzeń nie oznacza, że zawsze będzie łatwo i przyjemnie. Bella parę razy będzie musiała zmierzyć się z potężnymi wyzwaniami. Jednak fakt, że nie ma już w pobliżu męża, który blokował wszelkie jej aktywności sprawia, że kobieta odnajduje w sobie siłę. Anna H. Niemczynow próbuje pokazać czytelniczkom, że powinny znaleźć czas na realizowanie własnych pasji i na pielęgnowanie dziecięcej radości z drobiazgów - bo jeśli same o to nie zadbają, nikt im tego nie zapewni. Autorka przypomina, jak ważne jest myślenie o sobie - nie tylko w kontekście rodzinnego buntu. Od Belli nawet synowe mogą nauczyć się, jak kierować swoim życiem.
W warstwie narracyjnej nie jest tu źle, tyle że sama lista - i późniejsze tekstowe wywody Belli - brzmią bardzo naiwnie. Tu autorka niepotrzebnie podbija chęć zaistnienia bohaterki w mediach, bo to, co Bella tworzy, niespecjalnie porywa (chociaż dla części czytelniczek z masowego grona odbiorczyń będzie to wskazówka na życie). Prosta historia z przesłaniem dla kobiet - to "Uśpione namiętności" w pigułce. Funduje autorka sympatyczne czytadło rozrywkowe, w którym liczy się też ocalanie siebie.
Tęsknoty
Powieści obyczajowe dla pań często zaczynają się od utraty: albo bohaterka rozstaje się z ukochanym, albo - jak w przypadku "Uśpionych namiętności" staje się wdową. Bella to postać, która przekona do siebie przedstawicielki różnych pokoleń, dzięki swojej oryginalności i odwadze. Ma właśnie pochować męża, Edwarda, dla którego przez lata była podporą. Jednak nie zachowuje się konwencjonalnie: rezygnuje z ubierania się w czarne stroje, zakłada mini i maluje paznokcie. To jeden z wielu powodów, dla których dorosłe dzieci postanawiają pozbawić ją praw do spadku. Trzech synów z rodzinami oraz córka zwołują rodzinne zebranie, które ma doprowadzić do sprawiedliwego podziału majątku. A ponieważ jest co dzielić, plan musi być doskonały. Zresztą rodzina Belli nie uważa, żeby spacyfikowanie matki należało do skomplikowanych zadań. Bella po prostu musi się zgodzić na to, żeby u każdego z dzieci mieszkać przez ponad dwa miesiące w roku, a przez dwa i pół miesiąca spędzać wakacje w miejscu wybranym przez potomków. Nikt nie spodziewa się protestów: Bella po śmierci męża ma być na tyle oszołomiona, by zgodzić się na wszystko. Tymczasem bohaterka "Uśpionych namiętności" wreszcie zaczyna żyć po swojemu i najdalsza jest od tego, żeby z kimkolwiek ustalać swoje zamiary.
Anna H. Niemczynow stawia na prezentację odwagi w stanie czystym. Pozwala bohaterce działać zgodnie z porywami serca i nie zwracać uwagi na to, co powinno się według postronnych robić. Bella tęskni za mężem i na swój sposób opłakuje stratę, ale przekonuje się też, jak wiele straciła przez całe zachowawcze życie. Teraz może wreszcie być sobą: przygotowuje listę rzeczy, które zaniedbała, a o których kiedyś marzyła. Są na niej proste radości i drobne przyjemności, jakie może sprawić sobie człowiek dbający o siebie, a nie wyłącznie poświęcający się innym. Bella chce spróbować opalać się topless, ale też namalować obraz, odnaleźć przyjaciółkę z dzieciństwa, skakać na skakance i czytać przez cały dzień. Ma zestaw zadań błahych - na które jednak przez całe dorosłe życie nie znalazła czasu, zajęta sprawami dzieci i męża. Teraz przychodzi czas na zaspokajanie własnych potrzeb. Bella jednocześnie odcina się od toksycznej rodziny, nie zamierza pozwalać im na wtrącanie się we własne życie. Jedynie z wnuczką utrzymuje kontakt, zresztą dziewczyna jest wyczulona na krzywdę i nie zachowuje się jak hiena - a pomaga choćby w odnalezieniu dawnej przyjaciółki. Spełnianie dawnych marzeń nie oznacza, że zawsze będzie łatwo i przyjemnie. Bella parę razy będzie musiała zmierzyć się z potężnymi wyzwaniami. Jednak fakt, że nie ma już w pobliżu męża, który blokował wszelkie jej aktywności sprawia, że kobieta odnajduje w sobie siłę. Anna H. Niemczynow próbuje pokazać czytelniczkom, że powinny znaleźć czas na realizowanie własnych pasji i na pielęgnowanie dziecięcej radości z drobiazgów - bo jeśli same o to nie zadbają, nikt im tego nie zapewni. Autorka przypomina, jak ważne jest myślenie o sobie - nie tylko w kontekście rodzinnego buntu. Od Belli nawet synowe mogą nauczyć się, jak kierować swoim życiem.
W warstwie narracyjnej nie jest tu źle, tyle że sama lista - i późniejsze tekstowe wywody Belli - brzmią bardzo naiwnie. Tu autorka niepotrzebnie podbija chęć zaistnienia bohaterki w mediach, bo to, co Bella tworzy, niespecjalnie porywa (chociaż dla części czytelniczek z masowego grona odbiorczyń będzie to wskazówka na życie). Prosta historia z przesłaniem dla kobiet - to "Uśpione namiętności" w pigułce. Funduje autorka sympatyczne czytadło rozrywkowe, w którym liczy się też ocalanie siebie.
poniedziałek, 13 czerwca 2022
Anna H. Niemczynow: Którędy do raju?
Luna, Warszawa 2022.
Wiedza
"Którędy do raju" to obszerna powieść obyczajowa z rysem psychologicznym. Chociaż Anna H. Niemczynow nie szuka zbyt wielu przygód dla bohaterów - próbuje odbiegać od scenariuszowych kalek za sprawą nietypowych rozwiązań. Odbiorczynie przyglądać się będą losom Elżbiety i Prospera - przeważnie szczęśliwego małżeństwa, w którym wyznanie "jesteś moim początkiem, środkiem i końcem" powtarza się do znudzenia i w każdej wolnej chwili. Sielankę mąci jednak kilka problemów: kiedyś bohaterowie stracili nowo narodzonego syna, teraz Prosper nie potrafi się porozumieć z siedemnastoletnim przybranym synem, Kajtkiem - zarzuca mu powolność i uległość, zresztą wszystko, co Kajtek zrobi, owocuje krytyką ze strony Prospera. Elżbieta broni dziecka, przez co coraz gorzej dogaduje się z mężem. Prosper nie widzi w swoim zachowaniu niczego złego, tymczasem jest toksyczny i niszczy syna - tego jednak Anna H. Niemczynow nie rozwija, Kajtkowi w powieściowym świecie żadna krytyka krzywdy nie robi. Zresztą w pewnym momencie zastępuje ten temat autorka znacznie trudniejszą kwestią.
Oto po latach wymigiwania się od dalekich podróży Prosper postanawia zabrać żonę na wyprawę marzeń. Jednak radość kończy się błyskawicznie: w nocy policjanci przychodzą po Prospera i zabierają go do aresztu. Tak Elżbieta dowiaduje się czegoś, o czym miała nigdy nie usłyszeć. Autorka prowadzi narrację tak, żeby pokazywać równolegle Prospera w więzieniu i jego żonę walczącą o wolność ukochanego (i opiekującą się dziećmi) - i żeby przenosić czytelniczki do przeszłości i pokazywać im to, czego Prosper żonie nie powiedział. Odbiorczynie dowiedzą się zatem, skąd wzięły się długi mężczyzny i jak zamierzał je spłacić, przy okazji naświetlona zostanie kwestia tragedii z przeszłości - momentu, w którym Prosper stracił brata. Gdzieś przez tło przewinie się jeszcze temat rodziców Kajtka. Anna H. Niemczynow skupia się jednak najbardziej na pokazywaniu miłości Elżbiety i Prospera - miłości bezwarunkowej i wybaczającej absolutnie wszystko. Im więcej Elżbieta wie, tym więcej będzie musiała darować mężowi, jeśli zechce uratować swoje małżeństwo. Nie dopuszcza do siebie innej możliwości - mobilizuje wszelkie siły, radzi sobie z obcym językiem i zagubieniem w niegościnnym kraju, zyskuje też niespodziewanego sojusznika w walce o Prospera. Tymczasem Prosper w więzieniu przekonuje się, co jest dla niego najważniejsze w życiu i czemu powinien się poświęcić. Po fakcie mężczyzna dowiaduje się, jakich błędów nie należało popełniać. W ten sposób "Którędy do raju" zyskuje wymiar sensacyjny (i nieco przerysowany). Anna H. Niemczynow szuka przepisu na związek i na historię, która zaangażuje czytelniczki. Przydałoby się w tej powieści zwrócenie uwagi na podmiot domyślny (zaczyna to być zmorą redakcji) - bo czasami nonszalancja w tej kwestii zamienia się w komiczne pomyłki stylistyczne. "Którędy do raju" to książka dla odbiorczyń szukających opowieści o mniej oczywistej miłości. Trochę zaburzone wydają się tu tempa, zmiany rytmu niekoniecznie przekonają czytelniczki - ale można bawić się lekturą.
Wiedza
"Którędy do raju" to obszerna powieść obyczajowa z rysem psychologicznym. Chociaż Anna H. Niemczynow nie szuka zbyt wielu przygód dla bohaterów - próbuje odbiegać od scenariuszowych kalek za sprawą nietypowych rozwiązań. Odbiorczynie przyglądać się będą losom Elżbiety i Prospera - przeważnie szczęśliwego małżeństwa, w którym wyznanie "jesteś moim początkiem, środkiem i końcem" powtarza się do znudzenia i w każdej wolnej chwili. Sielankę mąci jednak kilka problemów: kiedyś bohaterowie stracili nowo narodzonego syna, teraz Prosper nie potrafi się porozumieć z siedemnastoletnim przybranym synem, Kajtkiem - zarzuca mu powolność i uległość, zresztą wszystko, co Kajtek zrobi, owocuje krytyką ze strony Prospera. Elżbieta broni dziecka, przez co coraz gorzej dogaduje się z mężem. Prosper nie widzi w swoim zachowaniu niczego złego, tymczasem jest toksyczny i niszczy syna - tego jednak Anna H. Niemczynow nie rozwija, Kajtkowi w powieściowym świecie żadna krytyka krzywdy nie robi. Zresztą w pewnym momencie zastępuje ten temat autorka znacznie trudniejszą kwestią.
Oto po latach wymigiwania się od dalekich podróży Prosper postanawia zabrać żonę na wyprawę marzeń. Jednak radość kończy się błyskawicznie: w nocy policjanci przychodzą po Prospera i zabierają go do aresztu. Tak Elżbieta dowiaduje się czegoś, o czym miała nigdy nie usłyszeć. Autorka prowadzi narrację tak, żeby pokazywać równolegle Prospera w więzieniu i jego żonę walczącą o wolność ukochanego (i opiekującą się dziećmi) - i żeby przenosić czytelniczki do przeszłości i pokazywać im to, czego Prosper żonie nie powiedział. Odbiorczynie dowiedzą się zatem, skąd wzięły się długi mężczyzny i jak zamierzał je spłacić, przy okazji naświetlona zostanie kwestia tragedii z przeszłości - momentu, w którym Prosper stracił brata. Gdzieś przez tło przewinie się jeszcze temat rodziców Kajtka. Anna H. Niemczynow skupia się jednak najbardziej na pokazywaniu miłości Elżbiety i Prospera - miłości bezwarunkowej i wybaczającej absolutnie wszystko. Im więcej Elżbieta wie, tym więcej będzie musiała darować mężowi, jeśli zechce uratować swoje małżeństwo. Nie dopuszcza do siebie innej możliwości - mobilizuje wszelkie siły, radzi sobie z obcym językiem i zagubieniem w niegościnnym kraju, zyskuje też niespodziewanego sojusznika w walce o Prospera. Tymczasem Prosper w więzieniu przekonuje się, co jest dla niego najważniejsze w życiu i czemu powinien się poświęcić. Po fakcie mężczyzna dowiaduje się, jakich błędów nie należało popełniać. W ten sposób "Którędy do raju" zyskuje wymiar sensacyjny (i nieco przerysowany). Anna H. Niemczynow szuka przepisu na związek i na historię, która zaangażuje czytelniczki. Przydałoby się w tej powieści zwrócenie uwagi na podmiot domyślny (zaczyna to być zmorą redakcji) - bo czasami nonszalancja w tej kwestii zamienia się w komiczne pomyłki stylistyczne. "Którędy do raju" to książka dla odbiorczyń szukających opowieści o mniej oczywistej miłości. Trochę zaburzone wydają się tu tempa, zmiany rytmu niekoniecznie przekonają czytelniczki - ale można bawić się lekturą.
czwartek, 12 maja 2022
Anna H. Niemczynow: W maratonie życia
Luna, Warszawa 2022 (wznowienie).
Wyzwania
Anna H. Niemczynow zwraca się do kobiet z ważnym przesłaniem. Udaje jej się pokazać specyfikę ludzkiej natury i odnieść do stereotypowych sytuacji damsko-męskich. Pod pretekstem przedstawiania życiorysu Matyldy, bohaterki tomu, przemyca sporo podpowiedzi dla płci pięknej. Przez to powieść staje się miejscami moralizatorska, a momentami przewidywalna i stonowana - emocje wygasają, kiedy wiadomo, że chodzi o pouczenie - a jednak "W maratonie życia" to powieść, która wielu czytelniczkom przypadnie do gustu jako psychologiczna obyczajówka o wielkich miłościach i równie wielkich rozczarowaniach. Dla Matyldy powodem do snucia wspomnień staje się maraton - każdy kolejny kilometr wyznacza kolejny rozdział w tomie. Anna H. Niemczynow nawet nie zamierza uczyć biegania ani propagować mody na taki sport: wykorzystuje maraton jako element konstrukcji książki. Owszem, pokazuje, jak zmęczenie fizyczne pomagało jej w pokonywaniu kryzysów, ale nie tworzy powieści poświęconej bieganiu, liczy się życie i zmagania z losem. Matylda ma teraz uporządkowaną egzystencję, trójkę dzieci i wspaniałego męża - wszyscy kibicują jej na trasie maratonu. Kobieta biegnie dla przyjemności i dla sprawdzenia siebie, bo przecież najważniejsze potyczki już wygrała, nawet jeśli czasami musiała korzystać z pomocy specjalistów. Teraz dzieli się z czytelniczkami historią swoich miłości. Jako młoda dziewczyna zakochała się w przystojnym muzyku i padła ofiarą własnych nadziei. Ulokowała uczucia w nieodpowiedzialnym człowieku i przez długi czas nie była w stanie dostrzec prawdziwej natury Kostka. Urodziła mu też syna (i ten fakt stał się dla niej na długo sposobem na definiowanie męża: przy każdym konflikcie zastanawiała się nad tym, jak może się tak źle zachowywać ojciec jej dziecka). Kobieta musi przeżyć wiele rozczarowań i wylać naprawdę wiele łez, żeby przekonać się, że nie powinna męczyć się w nieudanym małżeństwie. Pomaga jej w tym nowa wielka miłość: w pracy Matylda poznaje przystojnego wuefistę. Broni się przed nadchodzącym uczuciem: wie, że ukochany ma żonę (od której chce odejść), sama chciałaby jeszcze ratować własne małżeństwo, jednak zdaje sobie sprawę z tego, że to coraz mniej możliwe. Decyduje się na radykalny krok: rozwód i wprowadzenie do swojego życia nowego mężczyzny. Te dwa związki - dla bohaterki już stanowiące przeszłość - są tu dość dokładnie scharakteryzowane. W obu przypadkach chodzi o toksyczną miłość. Co ciekawe, na ten idealny związek, który zapewnia schronienie, autorka nie znajduje już czasu: apogeum w portretowaniu uczucia osiąga przy kochanku Matyldy: to baśniowa relacja, w której jednak nie ma już miejsca na happy end. Anna H. Niemczynow może dzięki temu prawić morały odbiorcom i może też przestrzegać przed wikłaniem się w sytuacje bez dobrego wyjścia. Babcia Ania - osoba najważniejsza dla Matyldy - przedstawia życiową mądrość i przekonuje, jakie decyzje warto podejmować. Czytelniczki zyskają tu sporo tematów do przemyśleń. Co prawda sama fabuła momentami wydaje się dość przewidywalna, ale chodzi tu nie tylko o rozrywkę, a o przesłania dla kobiet. Także dla tych, które pochopnie oceniają inne panie. Anna H. Niemczynow pokazuje, że nie wszystko jest czarno-białe.
Wyzwania
Anna H. Niemczynow zwraca się do kobiet z ważnym przesłaniem. Udaje jej się pokazać specyfikę ludzkiej natury i odnieść do stereotypowych sytuacji damsko-męskich. Pod pretekstem przedstawiania życiorysu Matyldy, bohaterki tomu, przemyca sporo podpowiedzi dla płci pięknej. Przez to powieść staje się miejscami moralizatorska, a momentami przewidywalna i stonowana - emocje wygasają, kiedy wiadomo, że chodzi o pouczenie - a jednak "W maratonie życia" to powieść, która wielu czytelniczkom przypadnie do gustu jako psychologiczna obyczajówka o wielkich miłościach i równie wielkich rozczarowaniach. Dla Matyldy powodem do snucia wspomnień staje się maraton - każdy kolejny kilometr wyznacza kolejny rozdział w tomie. Anna H. Niemczynow nawet nie zamierza uczyć biegania ani propagować mody na taki sport: wykorzystuje maraton jako element konstrukcji książki. Owszem, pokazuje, jak zmęczenie fizyczne pomagało jej w pokonywaniu kryzysów, ale nie tworzy powieści poświęconej bieganiu, liczy się życie i zmagania z losem. Matylda ma teraz uporządkowaną egzystencję, trójkę dzieci i wspaniałego męża - wszyscy kibicują jej na trasie maratonu. Kobieta biegnie dla przyjemności i dla sprawdzenia siebie, bo przecież najważniejsze potyczki już wygrała, nawet jeśli czasami musiała korzystać z pomocy specjalistów. Teraz dzieli się z czytelniczkami historią swoich miłości. Jako młoda dziewczyna zakochała się w przystojnym muzyku i padła ofiarą własnych nadziei. Ulokowała uczucia w nieodpowiedzialnym człowieku i przez długi czas nie była w stanie dostrzec prawdziwej natury Kostka. Urodziła mu też syna (i ten fakt stał się dla niej na długo sposobem na definiowanie męża: przy każdym konflikcie zastanawiała się nad tym, jak może się tak źle zachowywać ojciec jej dziecka). Kobieta musi przeżyć wiele rozczarowań i wylać naprawdę wiele łez, żeby przekonać się, że nie powinna męczyć się w nieudanym małżeństwie. Pomaga jej w tym nowa wielka miłość: w pracy Matylda poznaje przystojnego wuefistę. Broni się przed nadchodzącym uczuciem: wie, że ukochany ma żonę (od której chce odejść), sama chciałaby jeszcze ratować własne małżeństwo, jednak zdaje sobie sprawę z tego, że to coraz mniej możliwe. Decyduje się na radykalny krok: rozwód i wprowadzenie do swojego życia nowego mężczyzny. Te dwa związki - dla bohaterki już stanowiące przeszłość - są tu dość dokładnie scharakteryzowane. W obu przypadkach chodzi o toksyczną miłość. Co ciekawe, na ten idealny związek, który zapewnia schronienie, autorka nie znajduje już czasu: apogeum w portretowaniu uczucia osiąga przy kochanku Matyldy: to baśniowa relacja, w której jednak nie ma już miejsca na happy end. Anna H. Niemczynow może dzięki temu prawić morały odbiorcom i może też przestrzegać przed wikłaniem się w sytuacje bez dobrego wyjścia. Babcia Ania - osoba najważniejsza dla Matyldy - przedstawia życiową mądrość i przekonuje, jakie decyzje warto podejmować. Czytelniczki zyskają tu sporo tematów do przemyśleń. Co prawda sama fabuła momentami wydaje się dość przewidywalna, ale chodzi tu nie tylko o rozrywkę, a o przesłania dla kobiet. Także dla tych, które pochopnie oceniają inne panie. Anna H. Niemczynow pokazuje, że nie wszystko jest czarno-białe.
poniedziałek, 23 września 2019
Anna H. Niemczynow: Życie cię kocha, Lili
Filia, Poznań 2019.
Wiara w słowa
Lili bez przerwy powtarza sobie afirmacje, najczęściej przygotowywane przez babcię i jej kreatywne przyjaciółki. Czytelniczki będą mogły pójść w ślady pozytywnie nastawionej do życia bohaterki, bo tom „Życie cię kocha, Lili”, zawiera kilkadziesiąt takich krótkich formułek do powtarzania przed lustrem. Usatysfakcjonowane będą zwłaszcza czytelniczki kolorowych magazynów, które nie są w stanie samodzielnie wypracować podobnych „mantr” i potrzebują wskazówek nawet w procesie zmiany postrzegania rzeczywistości. Ale i odbiorczynie, które szukają lekkiej i ciepłej obyczajówki, mogą czuć się usatysfakcjonowane. Anna H. Niemczynow wprowadza się bowiem na rynek literatury kobiecej w sposób atrakcyjny dla szerokiej grupy odbiorczyń.
Lili to bohaterka, która nie podąża śladami zwykłych postaci z obyczajówek. Zamiast polować na faceta, próbuje rozszyfrować tajemnicę liścików zawieszanych na drzewie. Nie przejmuje się własnym życiem osobistym, przynajmniej nie tak bardzo jakby mogła – jeśli coś pójdzie nie tak, kobiecie pomoże babcia i jej zakręcone towarzystwo. Lili może realizować się w pracy – i tutaj autorka poszła po linii najmniejszego oporu, czyniąc swoją postać dziennikarką. Kobieta pracuje w kolorowym magazynie i chciałaby pisać o rzeczach ambitniejszych niż testy kosmetyków – na razie czeka ją wielkie „wyzwanie”, to jest napisanie artykułu o związkach. Ponieważ jej własny związek nie przetrwał, Lili niekoniecznie czuje się uprawniona do doradzania czytelniczkom – ale wie, jak pokonać kompleksy, a to już dużo. Zamiast rozwijać wątek potencjalnego kochanka, autorka skupia się na budowaniu relacji między Lili i jej szefową, kobietą pogubioną i bezradną wobec rzeczywistości. A ponieważ Lili święcie wierzy w kolejne afirmacje i stara się je stosować na co dzień (tytuły rozdziałów to także afirmacje – które akurat będzie sobie bohaterka powtarzać), musi wypróbować ich zbawienny wpływ również na despotycznej dyrektorce.
Anna H. Niemczynow tworzy książkę naiwną, ale sympatyczną i niepozbawioną humoru. Sama fabuła bywa irytująca w swojej nieprzystawalności do życia – ale dostarcza wytchnienia i rozrywki, jest lekka i oryginalna, a do tego momentami komiczna (wystarczy wspomnieć momenty, w których babcia bierze się do dzieła i próbuje wyremontować mieszkanie wnuczki). „Życie cię kocha, Lili” to książka dla publiczności masowej, taka, która na rynku przetrwa chwilę, ale spełni swoje zadanie. Jeśli autorka kogoś przy okazji przekona do stosowania afirmacji – to już skutek uboczny lektury, liczy się raczej, że przy konstruowaniu historii unika prostych nawiązań do pomysłów z bestsellerów. Naiwność w fabule wpisuje się tu mocno w naiwność w kreacji samej bohaterki, nie ma zatem zgrzytów w tej sferze, a autorka funduje czytelniczkom prostą baśń.
„Życie cię kocha, Lili” to powieść szybka – chyba że ktoś zechce jednak podążać tropem wskazówek przekazywanych przez bohaterkę – obyczajówka w stylu pop, która nie zniechęca do spędzania czasu z książką. Anna H. Niemczynow zbuduje sobie wierne grono czytelniczek.
Wiara w słowa
Lili bez przerwy powtarza sobie afirmacje, najczęściej przygotowywane przez babcię i jej kreatywne przyjaciółki. Czytelniczki będą mogły pójść w ślady pozytywnie nastawionej do życia bohaterki, bo tom „Życie cię kocha, Lili”, zawiera kilkadziesiąt takich krótkich formułek do powtarzania przed lustrem. Usatysfakcjonowane będą zwłaszcza czytelniczki kolorowych magazynów, które nie są w stanie samodzielnie wypracować podobnych „mantr” i potrzebują wskazówek nawet w procesie zmiany postrzegania rzeczywistości. Ale i odbiorczynie, które szukają lekkiej i ciepłej obyczajówki, mogą czuć się usatysfakcjonowane. Anna H. Niemczynow wprowadza się bowiem na rynek literatury kobiecej w sposób atrakcyjny dla szerokiej grupy odbiorczyń.
Lili to bohaterka, która nie podąża śladami zwykłych postaci z obyczajówek. Zamiast polować na faceta, próbuje rozszyfrować tajemnicę liścików zawieszanych na drzewie. Nie przejmuje się własnym życiem osobistym, przynajmniej nie tak bardzo jakby mogła – jeśli coś pójdzie nie tak, kobiecie pomoże babcia i jej zakręcone towarzystwo. Lili może realizować się w pracy – i tutaj autorka poszła po linii najmniejszego oporu, czyniąc swoją postać dziennikarką. Kobieta pracuje w kolorowym magazynie i chciałaby pisać o rzeczach ambitniejszych niż testy kosmetyków – na razie czeka ją wielkie „wyzwanie”, to jest napisanie artykułu o związkach. Ponieważ jej własny związek nie przetrwał, Lili niekoniecznie czuje się uprawniona do doradzania czytelniczkom – ale wie, jak pokonać kompleksy, a to już dużo. Zamiast rozwijać wątek potencjalnego kochanka, autorka skupia się na budowaniu relacji między Lili i jej szefową, kobietą pogubioną i bezradną wobec rzeczywistości. A ponieważ Lili święcie wierzy w kolejne afirmacje i stara się je stosować na co dzień (tytuły rozdziałów to także afirmacje – które akurat będzie sobie bohaterka powtarzać), musi wypróbować ich zbawienny wpływ również na despotycznej dyrektorce.
Anna H. Niemczynow tworzy książkę naiwną, ale sympatyczną i niepozbawioną humoru. Sama fabuła bywa irytująca w swojej nieprzystawalności do życia – ale dostarcza wytchnienia i rozrywki, jest lekka i oryginalna, a do tego momentami komiczna (wystarczy wspomnieć momenty, w których babcia bierze się do dzieła i próbuje wyremontować mieszkanie wnuczki). „Życie cię kocha, Lili” to książka dla publiczności masowej, taka, która na rynku przetrwa chwilę, ale spełni swoje zadanie. Jeśli autorka kogoś przy okazji przekona do stosowania afirmacji – to już skutek uboczny lektury, liczy się raczej, że przy konstruowaniu historii unika prostych nawiązań do pomysłów z bestsellerów. Naiwność w fabule wpisuje się tu mocno w naiwność w kreacji samej bohaterki, nie ma zatem zgrzytów w tej sferze, a autorka funduje czytelniczkom prostą baśń.
„Życie cię kocha, Lili” to powieść szybka – chyba że ktoś zechce jednak podążać tropem wskazówek przekazywanych przez bohaterkę – obyczajówka w stylu pop, która nie zniechęca do spędzania czasu z książką. Anna H. Niemczynow zbuduje sobie wierne grono czytelniczek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






