* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

wtorek, 18 marca 2025

Simon Boas: Poradnik umierania dla początkujących

Agora, Warszawa 2025.

Przejście

Simon Boas dowiaduje się, że przypadłość przez rok tłumaczona przez lekarzy jako refluks to rak. Brak odpowiedniego leczenia sprawia, że autor musi pogodzić się z faktem, że szybciej niż myślał, rozstanie się ze światem. Że w wieku czterdziestu siedmiu lat przejdzie do grona nieobecnych. Że jego żona będzie od tej pory wdową. Że nie istnieją żadne sposoby na ocalenie siebie – chociaż przerzucenie się z agresywnej chemii na wino ma swoje zalety i może faktycznie umożliwia wyszarpanie jeszcze kilku miesięcy. Simon Boas nie ma już nic do stracenia, może zająć się rozmyślaniem o tym, co nieuchronne i bliskie – ale nie zamierza robić z siebie męczennika. Zamiast bez przerwy analizować swój stan, wpada na pomysł, żeby pomóc innym w zaakceptowaniu częstej przecież sytuacji. Pisze krótkie teksty o tym, jak to jest oswajać się ze śmiercią. Dawniej poradniki dotyczące dobrego umierania funkcjonowały – i pomagały ludziom w złapaniu równowagi albo w przygotowaniu siebie na kres. Dzisiaj śmierć zostaje zepchnięta na margines, jest niechciana i odrzucana, co przecież nie ratuje przed jej nadejściem. Boas nie musi już pracować, swoje obowiązki przekazuje innym, ale żeby zająć czymś umysł – siada nad spisaniem swoich spostrzeżeń. Przedstawia czytelnikom własną sytuację i podejście do niej – nie będzie się użalał ani skarżył, woli śmiech. Chociaż pół wieku to dla niego nieosiągalne – może jednak zostawić coś po sobie i pomóc innym ludziom w oswajaniu strachu, smutku i żalu. Kiedy pisze, zaczyna automatycznie uciekać w ironię i dowcip – dzieli się z czytelnikami własnym przepisem na zachowanie pogody ducha. I ze zdumieniem stwierdza, że jeden z pierwszych tekstów staje się viralem. Rozpowszechnia się tak bardzo, że daje autorowi siłę do dalszego działania i przekonuje go, że mimo powszechnego oddalania myśli o śmierci, poradniki dotyczące umierania wciąż są potrzebne. Tworzy zatem dalej i tak powstaje książka „Poradnik umierania dla początkujących”. Drobna publikacja, którą można przeczytać na jeden raz – ale cenna z dwóch powodów. Pierwszy – to poprawianie nastroju. Nieważne, w jakiej jest się sytuacji życiowej, autor dba o to, żeby nikogo nie przygnębiać swoim stanem. Wybiera rolę nadwornego trefnisia albo felietonisty, który nie ma nic do stracenia i nie musi przejmować się tym, że kogoś urazi (ale i tak się przejmuje). Drugi powód jest ważny, bo Boas zajmuje się też udzielaniem wskazówek – jak zachowywać się w związku z czyjąś nadchodzącą śmiercią. Proponuje różne działania, ale przede wszystkim odrzuca konwencje i sprawia, że czytelnicy mogą wcielić w życie przedstawione – najbardziej popularne – schematy, albo dowiedzieć się, dlaczego pewnych postaw nie warto przyjmować. Mówi im to osoba chora i w dodatku bliska kresu – chociaż więc podczas umierania każdy jest początkujący, można tu zyskać odpowiedzi na pytania, których nie dałoby się zadać wprost bliskim. Każdy, kto chciałby się dowiedzieć, jak radzić sobie z wyzwaniami i prywatnymi trzęsieniami ziemi, powinien do tej lektury wracać – i wyłuskiwać z niej nie tylko rozrywkę ale też porady.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz