Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

sobota, 29 października 2016

Martin Widmark: Tajemnica więzienia

Zakamarki, Poznań 2016.

Sztuka

Lasse i Maja działają już od dawna: na rynku pojawiło się ponad dwadzieścia tomików z przygodami dla dzieci. Martin Widmark zapoczątkował modę na kryminały dla najmłodszych i wciąż próbuje zaskoczyć ich nowymi zagadkami. Zawojował świat, bo z Lassego i Mai przykład wzięło już wielu bohaterów, także z dziecięcych historii – a wiele maluchów marzy o założeniu własnego biura detektywistycznego i tropieniu przestępców. Lasse i Maja wyrobili sobie markę również wśród dorosłych – liczy się z nimi komisarz policji, którego parę razy wyprzedzili w logicznym rozumowaniu, szanuje ich dyrektorka więzienia. Wszyscy zresztą wiedzą, że Lasse i Maja potrafią rozwiązywać zagadki. Korzystają przy tym z dobrodziejstw internetu – sprawdzają w sieci, jeśli czegoś nie wiedzą czy nie rozumieją. Wybierają się na miejsce przestępstwa i rozmawiają ze świadkami, gromadzą informacje na różne sposoby, ale zawsze na końcu tego procesu jest umiejętność dedukcji. Lasse i Maja podsumowują dostępne wiadomości, łączą fakty i bezbłędnie wskazują przestępców. Są niezawodni, radzą sobie z każdą zagadką. Lubią swoją pracę, co przejawia się w każdym kolejnym tomiku.

„Tajemnica więzienia” ma nieco inną konstrukcję niż seria na początku. Zwykle na miejscu zdarzenia okazywało się, że jest trzech podejrzanych, z których każdy ma motyw i możliwość popełnienia przestępstwa – ale i alibi. Do dzieci należy wybór jednego z trzech osobników i uzasadnienie (częściowo wpisane w dedukcję). Lasse i Maja w ten sposób pozwalali też odbiorcom uczestniczyć w zagadkach: maluchy mogły w trakcie lektury próbować rywalizacji z bohaterami i samodzielnie wyciągać wnioski, a potem sprawdzać je z książkowymi. W samej strukturze tomiku były bardzo proste – dla dorosłych niemal nudne w schematyzmie – dzieci odbierały je jako świetną interaktywną przygodę. Ale Martin Widmark stopniowo zaczął odchodzić od początkowych wyznaczników, jakby sam uznał, że dzieci w końcu zmęczą się powtarzalnością rytmu. W „Tajemnicy więzienia” wyraźna jest już ucieczka od typowości.

Teraz Lasse i Maja zostają zaproszeni do więzienia. Wizyta wywołuje w nich lekką niepewność – w końcu za kratami mają samych znajomych, przestępców, których schwytali lub wskazali. Łatwo się domyślić, że więźniowie nie muszą darzyć Lassego i Mai sympatią, spotkanie z nimi wiąże się z niepewnością. Niby pastor jest gwarancją bezpieczeństwa, a jednak dreszcz emocji zostaje. Lasse i Maja powinni tym razem pomóc inaczej. Pastor przygotowuje z więźniami sztukę teatralną i potrzebuje pracowników technicznych: akustyka i oświetleniowca. Dzieci bez problemu włączają się w pracę, rozwijają kable i rozstawiają sprzęt. Nie wiedzą jeszcze, że więźniowie mają swoje plany i, jak to więźniowie, marzą o brawurowej ucieczce.

W „Tajemnicy więzienia” nie ma wskazywania konkretnego przestępcy, wszyscy wiedzą, kto jest winny, liczy się natomiast sposób przygotowania ucieczki. Lasse i Maja muszą odkryć plany osadzonych i odpowiedzieć na pytanie, jak udało im się zbiec. Ponieważ więźniowie mimo wszystko jawią się bardzo sympatycznie, autor trochę łagodzi też ich karę. Znajduje możliwość pokazania, że zatrzymani są w gruncie rzeczy dobrzy i wcale nie muszą budzić lęku. „Tajemnica więzienia” to historia inna niż dotąd proponowane. Martin Widmark coraz śmielej wykorzystuje gatunkowe schematy, sprawia, że najmłodsi bawią się w detektywów na równi z bohaterami. Lasse i Maja nie przedstawiają żadnych supermocy: bystrość umysłu i umiejętność kojarzenia faktów to coś, co każdy może sobie wypracować. Widmark zawsze przekonuje maluchy do czytania przez wartką fabułę i szansę rozwiązywania zagadek. I tym razem pozwala brać udział w kryminalnej przygodzie. Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai dorosłych raczej nie przekona, za to wśród kilkulatków zrobi furorę. Jest to namiastka powieści rozrywkowych z dorosłej literatury, fakt, że w tropieniu przestępców sprawdzają się dzieci, podsyca zainteresowanie tymi lekturami. Martin Widmark nie wpada w tony moralizatorskie i nie próbuje się wywyższać. Pisze dla najmłodszych, żeby zapewnić im dreszcz emocji, zagadkę do rozwiązania i ciekawą historię, w którą każdy może się włączyć. Dlatego też „Tajemnica więzienia” zyskuje fanów i przygotowuje do czytania jako zabawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com