Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

czwartek, 13 października 2016

Konstanty Ildefons Gałczyński: Notatnik z Altengrabow

Prószyński i S-ka, Warszawa 2016.

Ratunek

Kiedy myśli się o twórczości związanej z Altengrabow, natychmiast kojarzy się jedna z piękniejszych kołysanek – wyznań miłości napisana przez Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, a podpisywana właśnie nie datą, a miejscem – jak najdalszym od sielanki. Teraz po raz drugi od ujawnienia w 2002 roku czytelnicy otrzymują wgląd do „Notatnika z Altengrabow” tworzonego przez poetę obozowego dziennika, który dawał odpoczynek od pracy fizycznej i pomagał podtrzymywać rozwój duchowy, stawał się powiernikiem modlitw i tęsknot.

W druku „Notatnik” jest krótki, zawiera niecałe siedemdziesiąt stron. W edycji dzieł zebranych Gałczyńskiego w wydawnictwie Prószyński i S-ka został rozbudowany o przypisy (bez nich trudno sobie wyobrazić wielojęzyczną lekturę) oraz o… reprint całego zeszytu. W ten sposób publikacja najbardziej zainteresuje badaczy literatury oraz miłośników twórczości Gałczyńskiego, który zapiski pieczołowicie odcyfrowane przez córkę poety Kirę mogą porównać z oryginałem i prześledzić chociażby, jak zmienia się charakter pisma, zwrócić uwagę na skreślenia i poprawki, zająć się tym wszystkim, co standardowo umyka. Nieco mniejszą satysfakcję będą mieć zwykli czytelnicy, bo Gałczyński daleki jest tu od tworzenia rzeczowych narracji. Notatnik służy mu bardziej do wyłapywania refleksji, do snucia filozoficznych rozważań czy do zapisywania tęsknot. Czasami autor odnosi się do sytuacji z Altengrabow, ale wówczas najbardziej koncentruje się na ich wartości emocjonalnej. Jeśli daje się ponieść nerwom, przedstawia nawet kontekst – ale z reguły odwołuje się przede wszystkim do sobie znanych scenek i drobnych sporów. Współtowarzyszy niedoli prezentuje z przymrużeniem oka, za to bardzo skupia się na wrażeniach zmysłowych o potencjale poetyckim. Chętnie ucieka do religijności czy wręcz mistyczności doświadczeń, teraz to natura jest obiektem zachwytów – uniesień i lirycznych komentarzy. Ludzie z kolei powracają w przyziemnych anegdotach. Gałczyński nie uskarża się na los, co najwyżej rozbija zmęczenie na przepiękne metafory, stara się wysiłek fizyczny pozbawiony sensu przerobić na obrazy bardziej uniwersalne w wymowie. Prowadzi też sam dla siebie rozważania, między innymi o przyszłości teatru, myśli o sztuce jest tu zresztą bardzo dużo. Powracają w pojedynczych notatkach, jako zalążki czegoś większego, do rozbudowania w przyszłości. Często stosuje system haseł, skrótami zapewniając sobie możliwość utrwalenia ulotnych skojarzeń. Równoważniki zdań świadczyć mogą o pośpiechu, zmęczeniu, ale i – równie dobrze – o całkowitym zrozumieniu przekazywanych treści. Wzniosłe idee i głęboko filozoficzne spostrzeżenia kontrastują z pracą do wykonania: tu, w „Notatniku z Altengrabow”, przedstawienie momentu współdziałania w katolicyzmie zderzone zostaje z… ładowaniem gnoju. Tu podobne zestawienia są na porządku dziennym. Z drobnych strzępków informacji „zwyczajnych” czytelnicy będą wydobywać obraz mikrokosmosu, z którego autor celowo ucieka za pomocą, jak to nazywa, wysiłków myślowych. Widać, że próbuje się oderwać od rzeczywistości.

Oderwanie to następuje również za sprawą wstawek po łacinie, niemiecku czy francusku: tu powracają między innymi biblijne cytaty, rodzaje modlitw, ale i upiększenia w roli literackiej. Konstanty Ildefons Gałczyński również w taki sposób ucieka od rutyny, pracuje nad sobą i kreuje językowo świat inny od tego, w którym funkcjonuje. „Notatnik z Altengrabow” nie przynosi prostych obrazków rodzajowych: sytuacje i relacje trzeba sobie dopiero odtworzyć z ascetycznych notatek. Ale dużo ważniejszy staje się dostęp do przemyśleń poety i prób ratowania się przed nieciekawą codziennością za sprawą artyzmu. Po raz kolejny wychodzi na jaw terapeutyczna moc sztuki oraz wiary w sztukę zaklinanej. „Notatnik z Altengrabow” to lektura dla wybranych, dziennik bardzo nietypowy i bazujący na zderzeniu patosu i trywialności, rozbijający stereotypy i prezentujący obozową egzystencję zupełnie inaczej niż zwykłe pamiętniki. Gałczyński i tutaj pozostał poetą (oraz filozofem), udowadniając, że już sama myśl o sztuce zapewnić może azyl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com