* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

sobota, 6 stycznia 2024

Edward Brooke-Hitching: Miłość. Historia przedziwna w 50 odsłonach

Rebis, Poznań 2023.

Z uczuciem

Jest to album. Album, który idealnie sprawdzi się tuż przed walentynkami. Wielogłosowa opowieść o miłości, która niezależnie od czasów i kultur pokazuje jedno: ludzie tęsknią za swoją wzajemną obecnością, za bliskością i okazywaniem sobie uczucia. "Miłość. Historia przedziwna w 50 odsłonach" to tom, który Edward Brooke-Hitching przygotowuje dla czytelników spragnionych ciekawostek z różnych epok. Zaczyna się ta historia głęboko w starożytności, kilka tysięcy lat przed naszą erą - i z tamtych czasów autor tropi przede wszystkim rzeźby i figurki symbolizujące bliskość międzyludzką. Szuka też malowideł naskalnych i zwojów, które pozwalały na opowiedzenie o miłości. Znajduje też artefakty, które mogły mieć znaczenie użytkowe - i nie wzbrania się przed takimi podejrzeniami, w końcu miłość ma różne oblicza i różne odsłony. Interesują go różne artystyczne sposoby przedstawiania męskich i żeńskich organów intymnych i tajemnice Kamasutry. Sięga również po przedziwne historie - dawne poradniki randkowania, zaklęcia miłosne, drobne podarki, które wręczali sobie zakochani, ale też pasy cnoty czy walentynki. Pyta o sposoby przekazywania sobie tajnych wiadomości przez kochanków, sprawdza, co z sercem jako symbolem miłości.

Jest to książka, która ma właściwie trzy narracje. Ta najbardziej podstawowa mieści się w rozdziałach - w tekście, w którym autor przybliża swoje znaleziska i pozwala czytelnikom cieszyć się razem z nim różnymi obrazami pokazującymi pożądanie, przywiązanie i przyciąganie. Druga narracja - znów tekstowa - mieści się w podpisach. Rozbudowane podpisy pod materiałem ilustracyjnym zawierają opis grafiki, datowanie i znaczenie lub krótki komentarz. I trzecia narracja rozgrywa się już w obrazach - reprodukcjach, zdjęciach i rozmaitych znalezionych artefaktach. Nie da się tu nudzić, obrazy cały czas przerywają wywód i odwracają od niego uwagę - stają się zupełnie osobnym rodzajem narracji, nielinearnym, ale bardzo ciekawym. Zwłaszcza że autor nie zamierza tworzyć syntezy miłości - wystarcza mu wybieranie najbardziej egzotycznych albo najbardziej bliskich mimo dystansu czasowego przedstawień miłości. Ilustracje są tu wielkoformatowe, często zajmują większą część rozkładówki - bo też i stanowią samokomentujące się ciekawostki. Autor nie zamyka się na żadną z dziedzin, zależy mu na ukazywaniu różnorodności. A ponieważ miłość jako taka to temat rzeka, bez trudu stworzyłby i kolejne albumy poświęcone temu zagadnieniu. Nie ma szans, żeby znudzić się motywem miłości - ma tak wiele odsłon i tak wiele niespodzianek, że trudno się oderwać od lektury. Edward Brooke-Hitching może wybierać najciekawsze elementy, dzielić się z czytelnikami tym, co samo w sobie atrakcyjne albo kuriozalne. Bo przecież niektóre pomysły będą dzisiaj budzić uśmiech - i przekonają, że jeśli chodzi o uczucia, nie ma żadnych ograniczeń. Rzeczywiście pojawiają się tu - zgodnie z zapowiedzią z tytułu - historie "przedziwne". Nie ma ckliwości i sentymentów, wszystko rozgrywa się na bazie wzajemnych relacji spoza świata zmartwień (ale nie bez wyzwań). Autor unika rutyny i jednocześnie stroni od stagnacji, przedstawia różne wersje miłości - i jej symboli. Nie zamierza odrabiać za nikogo zadań związanych z analizowaniem tematu - liczy się po prostu możliwość opowiedzenia ciekawych pomysłów. "Miłość. Historia przedziwna w 50 odsłonach" to jednak także album, który pozostawia niedosyt: chciałoby się poznawać kolejne relacje w ujęciu tego autora.

piątek, 5 stycznia 2024

Michela Fabbri: Być jak kapibara

Media Rodzina, Poznań 2023.

Urok w obrazkach

Kapibary to zwierzęta, które budzą rozczulenie i bardzo często przykuwają uwagę ludzi - przypominają ogromne świnki morskie albo... psy, są łagodne i spokojne - w sam raz na refleksyjną lekturę w picture booku. Michela Fabbri wybiera to sympatyczne stworzenie na bohaterkę tomiku "Być jak kapibara" - książki w stylu slow-life, w sam raz na wyciszenie się i to dla dzieci oraz dla dorosłych. Kapibara nie chce być mylona z innymi zwierzętami. Lubi niespieszne obserwowanie świata, spokój i harmonię. Lubi spędzać czas w towarzystwie - chyba że akurat ma ochotę na wyizolowanie - wystarczy zatem że odsunie się od członków swojego stada i natychmiast zyska przestrzeń dla siebie. W tej opowieści dzieje się faktycznie niewiele: kapibara przedstawia siebie i tłumaczy, co to za gatunek zwierzęcia - ale nieprzesadnie angażując się w kwestie biologii, raczej interesuje ją jej własna tożsamość, sposób na zdefiniowanie siebie. I w tym spotka się z odbiorcami - którzy bardzo podobnie będą oceniać własne funkcjonowanie w środowisku i w oderwaniu od innych. Kapibary dają się lubić - wyzwalają same pozytywne uczucia i dzięki temu mogą dotrzeć do odbiorców i zachęcić ich do przyglądania się sobie i do bycia dobrymi dla siebie. Kapibary są kojące z natury - ich obserwowanie może przynieść sporo radości, już okładkowy pyszczek uświadamia czytelnikom, że będą przy lekturze odpoczywać. Michela Fabbri decyduje się na opowieść, która nie ma wewnętrznej dynamiki, jest raczej obrazkiem, a może - poezją, bo kapibara prowadząca narrację lubi poezję i tego skojarzenia trudno uniknąć - ta książka zachęca do kontemplacji i do wyciszenia. Nawet bardziej niż dzieciom może spodobać się dorosłym odbiorcom - chociaż z pozoru bajkowa, mieści się w niej zestaw ważnych prawd i przesłań dla wszystkich. Kapibara staje się świetnym pretekstem do polubienia siebie - jest silna właśnie mocą braku wewnętrznych konfliktów, pogodzeniem ze sobą. "Być jak kapibara" to idealna lektura na znalezienie spokoju - wszystko jest takie, jakie być powinno, nie ma żadnych zawiedzionych oczekiwań, żadnego wyścigu i walki - kapibara staje się wzorem istnienia, funkcjonuje tak, że warto brać z niej przykład. Michela Fabbri nie potrzebuje do tego żadnych literackich fajerwerków, nie szuka pretekstów do opowiadania historii - wystarczy tu zwolnienie tempa i rozczulenie czy zachwyt - w pełni uzasadniony, bo związany z podziwianiem gatunku, który i tak się najczęściej podziwia (bo i trudno wyobrazić sobie inne podejście do kapibar). Cała uwaga skupiać się będzie na ilustracjach - równie ascetycznych jak tekst, a jednocześnie tak samo uroczych. Kapibary na obrazkach są piękne i przypadną do gustu całym pokoleniom - trudno się nie uśmiechać, kiedy ogląda się ten tomik.

czwartek, 4 stycznia 2024

Joanne Ruelos Diaz: Książeczka pełna ważnych słów. 100 słów, które przydadzą się każdemu dziecku

Kropka, Warszawa 2023.

Wyjaśnienia obrazkowe

"Książeczka pełna ważnych słów" to tomik, który można podsunąć dzieciom przede wszystkim dla wzbogacenia słownika, ale też - dla wprowadzenia prostych tłumaczeń trudnych pojęć. Tutaj nie ma abstrakcyjnych definicji, wszystko bazuje na skojarzeniach i reakcjach dzieci - w pełni zrozumiałych dla odbiorców. Przy ustalaniu przesłań i sensów autorki często wykorzystują wrażenia zmysłowe, podpowiadają, co dzieci mogą w danej chwili odczuwać albo z czym wiąże się konkretne hasło - dzięki temu znacznie łatwiej będzie małym czytelnikom poznawać nowe terminy i przyswajać je, a także - oswajać się z ich znaczeniami. W efekcie "Książeczka pełna ważnych słów. 100 słów, które przydadzą się każdemu dziecku" to książka wartościowa i bardzo potrzebna nie tylko najmłodszym.

Zebrane słowa zostały podzielone i rozmieszczone w czterech działach: "uczucia są ważne", "my jesteśmy ważni", "różnice są ważne" i "zmienianie świata jest ważne" - dzięki temu łatwiej określić tematykę przedstawianych haseł. Dla autorek liczy się przygotowywanie dzieci do życia w społeczeństwie - i do świadomego funkcjonowania wśród innych ludzi. Zanim do tego dojdzie, każdy maluch powinien lepiej poznać siebie - a to stanie się dzięki lekturze pierwszej części. Tu pojawiają się między innymi hasła takie jak wdzięczność, zakłopotanie, ekscytacja, przytłoczenie czy duma - i to wszystko przedstawione zostało najmłodszym bez uwznioślania treści. Autorki są w stanie skomentować te pojęcia przez pryzmat kilku odpowiedzi na ważne pytania - określają, jak może czuć się dziecko, co się z nim dzieje (nawet jeśli nie umie się jeszcze zastosować pojęcia, można je zrozumieć i zapamiętać dzięki "objawom"). Do tego pojawia się zestaw wyzwalaczy - wydarzeń, momentów lub tematów, które wyzwolą konkretne uczucie. I to rozwiązanie sprawdza się świetnie, ponieważ dzieci mogą nauczyć się łączyć fakty - i wyciągać określone wnioski. Dzięki temu wzrośnie ich samoświadomość i zdolność do oceniania własnych stanów (oraz przyczyn określonych odczuć). W drugiej części pojawiają się już elementy funkcjonowania w społeczeństwie i podpowiedzi, co robić, żeby zachowywać się odpowiedzialnie i uważnie, żeby dbać o siebie i o innych. Dwie ostatnie części z kolei są już dość trudne - ale odbiorcy przygotowani przez dotychczasową lekturę poradzą sobie z takim wyzwaniem - to tutaj znalazło się miejsce na wyjaśnienia dotyczące rasy, religii, tożsamości, kultury, płci, zwyczajów czy rodziny. Co ciekawe, pojawiają się tu też pojęcia, które do niedawna nie funkcjonowały w dorosłych słownikach - jak neuroróżnorodność. Wreszcie ostatni zestaw wyjaśnień oswaja dzieci z zagadnieniami najtrudniejszymi - między innymi kwestią uczciwości, pokoju, a także zawierania kompromisów. I tutaj pojawiają się czasami mocne uproszczenia (jak w przypadku hasła "feminizm"), książka bardzo przyda się na rynku i powinna trafić do jak największej liczby maluchów. Warto też pamiętać, że tomik jest bogato ilustrowany - pojawiają się tutaj obrazki, które zachęcają do lektury, pokazują bohaterów i podkreślają przesłanie z tekstu. Jest tu bardzo kolorowo - co wcale nie przekreśla wielkiej wartości informacyjnej książki. Warto tym autorkom zaufać i sprawdzić, co tym razem przedstawią najmłodszym odbiorcom - bo od początku do końca myślą o dzieciach przy kształtowaniu tomiku.

środa, 3 stycznia 2024

Ashley Poston: Poważny i nieromantyczna

Gorzka Czekolada, Media Rodzina, Poznań 2023.

Nadprzyrodzone moce

Ashley Poston nie chce pisać standardowego romansu, chociaż wie, że ten gatunek rządzi się swoimi prawami i czytelniczki wręcz oczekują konkretnych rozwiązań. Zamierza jednak urozmaicić akcję z rozmachem - do tego stopnia, że zamienia ją w trudną do zaakceptowania, przynajmniej w pierwszym odbiorze. Później udaje jej się wciągnąć w opowieść i zaprosić czytelniczki do przeżywania przygód Florence Day. Florence jest ghostwriterką jednej z najbardziej poczytnych autorek romansów. Widzi w księgarniach swoje teksty - rozchwytywane przez panie - tylko że z innym nazwiskiem. Jednak od roku nie potrafi stworzyć żadnej narracji, zwłaszcza - romansu. Rok temu przeżyła rozstanie z miłością swojego życia: nie dość, że straciła partnera, z którym chciała być już zawsze, to jeszcze ów partner opisał w swojej książce jej własne historie. A to już zdrada nie do wybaczenia. Florence Day nie potrafi się pozbierać, tymczasem zbliża się deadline na oddanie ostatniej powieści jej autorki. "Poważny i nieromantyczna" to książka zaskakująca. Także dlatego, że przy okazji wielkich romansów nikt nie spodziewa się studium przeżywania żałoby. A w tym wypadku nie może być inaczej. Florence pochodzi z rodziny przedsiębiorców pogrzebowych - ze śmiercią stykała się na co dzień, a w rodzinnym miasteczku zyskała opinię tej, która widzi duchy i potrafi z nimi rozmawiać. Teraz Florence czeka najtrudniejsza próba: nagła śmierć ojca. To powód powrotu w rodzinne strony i prób dogadania się z rodzeństwem, z którym nie do końca udawało się znaleźć wspólny język w ostatnich latach. Jakby tego było mało, Florence zaczyna odwiedzać pewien duch. Przeszłość ożywa - tylko niekoniecznie zgodnie z oczekiwaniami.

Kryzys związany z brakiem weny, kryzys rodzinny - próba zrealizowania ostatniej woli ojca, kryzys związany z odrzuceniem przez społeczeństwo - Florence nie ma łatwego czasu. I dlatego wybawieniem staje się Ben. Ben. który ma własne poważne problemy, ale przestał się nimi zajmować - może towarzyszyć Florence i nieść jej pomoc w każdej chwili. Ashley Poston z pojawieniem się tego bohatera (drugim pojawieniem się) rozkręca się w narracji, trafia z powrotem na tory, które są jej znane i które są na tyle wygodne, żeby autorka radziła sobie z historią. Nawet jeśli w przypadku pisania o śmierci widać jej niepewność i bazowanie na wyobraźni, a nie na psychologii, to jednak udaje się Poston stworzyć fabułę, która wręcz zmusza do kibicowania bohaterce. Jest tu trochę baśniowości, trochę realizowania marzeń mimo wszystko - chodzi przecież o to, żeby czytelniczki uwierzyły w istnienie wielkiej miłości i porozumienia dusz. "Poważny i nieromantyczna" to publikacja rozrywkowa, w której prawdopodobieństwo schodzi na dalszy plan - zepchnięte dzięki świadomości, jak działają romanse. Ashley Poston zapewnia czytelniczkom oryginalność opowieści - nie chce powtarzać rozwiązań fabularnych, wystarczy jej, że w ramach uczuć musi opierać się na tym, co znane i przewidywalne. Proponuje zatem książkę dla zmęczonych standardami - to wystarczy, żeby się dobrze bawić.

wtorek, 2 stycznia 2024

Samantha Newman: Szekspir to nie dramat!

Harperkids, Warszawa 2023.

Narracje ze sceny

Szekspir należy do tych autorów, którzy funkcjonują w powszechnej świadomości i stanowią punkt odniesienia dla różnych wytworów popkultury - chociaż niewielu może powiedzieć, że zapoznało się z jego dziełami rzeczywiście. Teraz najmłodsi mogą otrzymać Szekspira w pigułce - zestaw dość krótkich opowiadań zdobionych baśniowymi ilustracjami. Samantha Newman przekonuje, że "Szekspir to nie dramat" i zachęca młodych czytelników do zgłębiania fabuł ze znanych historii. Na początku przekonuje się odbiorców, że teksty zostały uproszczone, nie porusza się w nich wszystkich wątków, jednak nie można z niektórych zrezygnować i jeśli ktoś poczuje się zaniepokojony prezentowanymi treściami, może przejść do innego opowiadania albo porozmawiać z kimś dorosłym na ten temat. Oznacza to, że nie będzie to Szekspir okaleczany, przynajmniej nie w niektórych zagadnieniach. Zresztą nie udałoby się przekształcić motywów tak, żeby nikogo nie niepokoiły czy irytowały - Samantha Newman nie zamierza pisać Szekspira na nowo. Nie zamierza pisać Szekspira na nowo również w warstwie formy: chociaż może spokojnie odmalowywać słowami to, co dzieje się w poszczególnych sztukach, decyduje się najczęściej na prowadzenie opowieści dialogami. Dla młodych odbiorców to znacznie lepiej - będzie im się szybciej czytało - za to czasami trochę szkoda, że nie pokusiła się autorka o więcej literackiej zabawy. Co zrozumiałe - starała się zmieścić wiele relacji w jednym tomiku, nie mogła zatem przesadnie rozbudowywać warstwy opisowej. Takie rozwiązanie pozwala przede wszystkim poznać fabułę i podstawowe relacje między bohaterami - dzieci dowiedzą się, kto jest kim dla kogo i kto ma jakie nadzieje czy plany. Nie poznają za to uczuć bohaterów - bo te są ledwie zaznaczane, nie poświęca się im zbyt dużo uwagi. Dla dorosłych odbiorców reakcje mogą być najzupełniej naturalne i zrozumiałe, dzieci niekoniecznie w tym świecie się będą mogły odnaleźć. Ale tak naprawdę książka "Szekspir to nie dramat" posłuży przede wszystkim jako ściąga, bryk dla odbiorców, którzy mają zająć się Szekspirem w szkole - a którzy niekoniecznie chcą czytać streszczenia (tu otrzymują streszczenie w nieco bardziej przyjaznej, bo fabularyzowanej wersji).

"Szekspir to nie dramat" to książka, w której młodzi czytelnicy będą poznawać pomysły Szekspira - i dzięki temu będą wiedzieć, o co chodzi z królem Learem, Makbetem, Hamletem, miłością Romea i Julii - i skąd nawiązania do tych właśnie dzieł i bohaterów u kolejnych twórców. Dzieci nauczą się odróżniania wątków wykorzystywanych przez Szekspira, więc książka "Szekspir to nie dramat" funkcjonować będzie mniej jako lektura rozrywkowa, a bardziej jako zestaw informacji i podpowiedzi. Ta publikacja została starannie przygotowana - owszem, Samantha Newman przedstawia własne ujęcie Szekspira, ale stara się zapewnić dzieciom dawkę wiadomości niezbędnych i przekonać je do samodzielnego poznawania dramatów. Każdy, kto przejrzy ten tomik i znajdzie inspirującą albo intrygującą historię, może zajrzeć do "oryginalnych " tekstów - i być może zacznie w ten sposób faktyczną przygodę z dramatem.

poniedziałek, 1 stycznia 2024

Rachel Poliquin: Muzeum dziwacznych pozostałości w ciele. Wycieczka po twoich bezużytecznych częściach, usterkach i innych dziwnych fragmentach

To tamto, Czarna Owca, Warszawa 2023.

Resztki

"Muzeum dziwacznych pozostałości w ciele. Wycieczka po twoich bezużytecznych częściach, usterkach i innych dziwnych fragmentach" to książka, która już samym tytułem może zaintrygować dzieci i przyciągnąć je do sprawdzania, jakie też fragmenty ciała są zbędne albo nadają się do określenia ich mianem usterek. Przewodnikiem po książce - i zarazem po muzeum - będzie ząb mądrości, jeden z tworów do niczego, niemieszczący się w szczęce (a dlaczego - to Rachel Poliquin wyjaśni) i przeważnie usuwany. Ząb mądrości zyskuje nietypową przyjaciółkę - znikającą nerkę. Razem przemierzają kolejne sale, żeby przedstawiać dzieciom sekrety ich ciał. I fakt, znikająca nerka będzie przyciągać do lektury cały czas - bo jej tajemnica wyjaśni się dopiero na końcu, a jej istnienie (i nieistnienie) wydaje się na tyle absurdalne, że chce się zaczekać na konkretny komentarz.

Nie ma zbyt dużo tematów, które będą tu mogły powrócić, chociaż faktycznie Rachel Poliquin gromadzi ciekawostki, jakie dzieci u siebie mogą zaobserwować. Omawia zatem i gęsią skórkę i palce, które marszczą się pod wpływem wody. Zachęca do sprawdzenia, czy ma się pewien mięsień (spotykany u jednej na dziesięć osób i w zasadzie niepotrzebny), ale wytłumaczy także, dlaczego człowiek miał ogon. Jest to zestaw ciekawostek, które zapraszają do przyglądania się własnemu ciału i poznawania go. Rozbudza w najmłodszych zainteresowanie nauką i przypomina, że nawet własne ciało skrywa wiele tajemnic.

Narracja funkcjonuje tu jak oprowadzanie po muzeum, wchodzenie do kolejnych sal z eksponatami - i te eksponaty zostają wydobyte na światło dzienne, żeby można było je dokładnie przeanalizować. Tu można zadawać najdziwniejsze pytania, nie ma mowy o nietrafionych kwestiach czy kontrowersjach. Dzieci mogą wchodzić w świat biologii i przekonywać się, że czeka je sporo odkryć. Ząb mądrości pełni funkcje komika - wprowadza sporo lekkości do popularnonaukowej opowieści. Rachel Poliquin wie, co należy zrobić, żeby dzieci zatrzymać przy lekturze. Spora w tym także rola ilustracji: Clayton Hanmer stawia na komiksowe skróty, które znakomicie pasują do humoru tekstu - to połączenie również przekona dzieci do czytania o dziwnych i niepotrzebnych fragmentach ich ciał. "Muzeum dziwacznych pozostałości w ciele" to lekturowa przygoda naukowa - i początek dążenia do zgłębiania własnych sekretów. Jest tu kolorowo, jest atrakcyjnie nie tylko dla najmłodszych - chociaż też dzieci otrzymują sporą porcję wiedzy. Książka przygotowana została tak, żeby jak największą grupę młodych odbiorców zaprosić do czytania, bazuje na naturalnej ciekawości i na tendencji rynkowej do prezentowania w literaturze czwartej publikacji o charakterze edukacyjnym. Jej siłą jest jednak dobry pomysł - zestaw rozwiązań, które zaskakują oryginalnością i wręcz odwagą twórczą.

Marta Galewska-Kustra: Pucio. Logopedyczne memo języczkowe

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Opowiadanie

„Pucio. Logopedyczne memo języczkowe” to puszka ze skarbem, a właściwie – z grą, która ma za zadanie przyciągnąć dzieci i zachęcić je do wykonywania ćwiczeń logopedycznych. Trening języka można tu połączyć z ćwiczeniem sztuki narracji – ale niekoniecznie – a samo odwracanie kart do memo to proste ćwiczenie manualne nawet dla najmłodszych (poszczególne karty mają kształt koła i są duże, nadrukowane zostały na grubej tekturce, żeby łatwo dało się je podnosić ze stołu). W środku znajduje się jeszcze instrukcja przeznaczona dla rodziców – bo to oni mają pokierować pociechami tak, żeby te właściwie wykonywały kolejne polecenia.

Autorka (Marta Galewska-Kustra, chociaż nie należy tu zapominać o Joannie Kłos jako autorce ilustracji – przecież ważniejszej części gry) proponuje klasyczne memo rozpisane na ćwiczenia z zakresu logopedii. Ćwiczenia wymagać będą od dziecka gimnastyki językowej. Na kolejnych kartach do gry znajdują się bohaterowie znani z serii o Puciu – członkowie najbliższej rodziny, wujkowie, ciotki i dziadkowie, ale też zwierzęcy domownicy, wszystko po to, żeby gra stała się dla najmłodszych jak najbardziej atrakcyjna. Każdy bohater jest czymś zajęty: tata maluje sufit wałkiem, dziadek jest u dentysty, ciotka-artystka przygotowuje kolejne dzieło, a kot i pies… właśnie zjadły smaczne posiłki i będą się po nich oblizywać. I tu przyda się albo wyobraźnia dorosłych, albo podpowiedzi ze ściągi zamieszczonej w puszce. Ruch wykonywany przez bohaterów na obrazkach ma bowiem językiem powtarzać dziecko – jeśli więc ktoś buja się na koniku na biegunach, trzeba będzie wydawać odgłos stukania kopyt, jeśli ktoś podnosi ciężary – język będzie się dźwigać i opuszczać, a jeśli ktoś chodzi po górach – język ma się „wspinać” jak najdalej w stronę gardła. Dorośli mogą przeczytać instrukcje, a potem w jak najprostszych słowach objaśniać zadanie dziecku – znalezienie karty z odpowiednią czynnością będzie wskazówką dla odbiorców. Jednocześnie – w tle – rozgrywać się ma właściwe „memo”, czyli dobieranie w pary odsłanianych kart.

Zadanie może w końcu zmęczyć najwytrwalszych, więc kiedy już język zostanie trochę pogimnastykowany, warto przerzucić się na opowieści z rodziny Pucia, albo na wymyślanie przygód dla bohaterów – tak, żeby urozmaicić grę. Najmłodszym i tak spodoba się fakt, że dorośli będą spędzać z nimi czas – a przy okazji też, że da się wykorzystać do tej zabawy lubiane postacie z serii picture booków. Marta Galewska-Kustra wykorzystuje Pucia jako zachętę do pracy, urozmaica dzięki niemu ćwiczenia, które przez wiele maluchów traktowane mogą być jako męczący obowiązek. Duże koła z ilustracjami rodem z wieczornych czytanek i niespodzianki (związane z rodzajem ćwiczenia, jaki za chwilę się wylosuje) to jednak zapowiedź dobrej zabawy nawet dla tych dzieci, które ćwiczenia logopedyczne wykonywać powinny. Znów Pucio staje się przewodnikiem po świecie najmłodszych – i nie pozostawia dzieci samych z zadaniami do wykonania.