Sensus, Helion S.A., Gliwice 2021.
Odchudzanie
Ta książka jest objętościowo może niepozorna, jednak przyda się wszystkim tym, którzy poszukują sposobu na schudnięcie albo próbują zrozumieć, dlaczego przybierają na wadze i sięgają po określone rodzaje potraw w chwilach stresu. Joanna Derda i Marta Pawłowska tworzą książkę wyjaśniającą charakterystyczne mechanizmy związane z wyborami żywieniowymi. Zajmują się rozwiewaniem mitów, wskazywaniem pułapek. Odpowiadają na pytanie, jak wygląda dieta cud, czy detoksy i głodówki mają sens, a także - jak nabrać energii do zwykłego funkcjonowania. Co ważne: tutaj otyłość traktowana jest jako choroba i mimo mód na akceptowanie swojego ciała w każdym kształcie, autorki podkreślają, że nadwaga prowadzi do problemów zdrowotnych, może też być bardzo wygodną wymówką. Zachęcają jednoznacznie do zmian, a jeśli ktoś potrzebuje wskazówek, jak zacząć - będzie mógł je tu znaleźć. Pomagają w odróżnieniu głodu, apetytu i zachcianek jedzeniowych, podpowiadają, jak bez wielkich wyrzeczeń ograniczać desery (nie ma to może zbyt wiele wspólnego z ideą zero waste, ale w tym wypadku gra toczy się o zdrowie i szybko sprawdzalne efekty związane z przemianami ciała). Pojawia się tu kwestia jedzenia pod wpływem stresu, podjadania, zaspokajania głodu, który nie zdążył zaistnieć, przyzwyczajeń i uzależnień. Przypominają autorki o tym, jak producenci wysoko przetworzonej żywności przywiązują do siebie konsumentów - i dlaczego nie zawsze warto wierzyć sklepom ze zdrową żywnością. Czytelnicy zapewne wiedzą, z jakich powodów sięgają po przekąski - jednak jeśli tego sobie do tej pory nie uświadomili, dowiedzą się wszystkiego o psychologicznych aspektach sięgania po jedzenie. Derda i Pawłowska odwołują się między innymi do kwestii "terroru" jedzeniowego, nie zgadzają się na to, żeby odbiorcy ulegali pokusom albo modom na zdrowe żywienie - najpierw trzeba edukować społeczeństwo pod tym względem, pokazywać, co oznaczają kolejne trendy. Zestawiają dawne zachowania i dzisiejsze podejście do jedzenia, przypominają o źródłach tradycji. Bywa, że podsuwają prawdy niewygodne: podkreślają, że osoby z dużą - zagrażającą zdrowiu - nadwagą najczęściej widziane są z torbami pełnymi przekąsek i w trakcie jedzenia. Zwracają uwagę na oczywistości, których czasami łatwo jest nie dostrzegać. Podkreślają rolę reklam, ale nie zapominają też o zmianach w przemyśle żywieniowym, mogą wytłumaczyć, dlaczego coś, co nigdy nie było uznawane za specjalnie szkodliwe, teraz zalicza się do niezdrowych produktów. Zachowują dystans do tematu jedzenia, zdają sobie sprawę z tego, że co pewien czas rynkiem wstrząsają rewelacje ze strony uczonych - i nie mogą być one traktowane jak dogmaty. Całość wieńczy przedstawienie charakterów i typów ludzi, którzy mogą sabotować podejście do zmian w przyzwyczajeniach żywieniowych - to przestroga i jednocześnie podpowiedź, jak zachowywać się w obliczu buntowników. Wszystko po to, żeby wychować świadomych czytelników - tu liczy się efekt, edukowanie społeczeństwa. "Jedzenie emocjonalne i inne podjadania" to książka wartościowa - skondensowana i rzeczowa. Oczywiście nie wszystkim będą się podobać radykalne czasem stwierdzenia, ale trudno odmówić autorkom racji.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
czwartek, 12 sierpnia 2021
środa, 11 sierpnia 2021
Zbigniew Izdebski w rozmowie z Małgorzatą Szcześniak: Siedem grzechów przeciwko seksualności
Poradnia K, Warszawa 2021.
Radość seksu
Książki dotyczące edukacji seksualnej a kierowane do dorosłych najlepiej sprawdzają się, kiedy mają formę wywiadów-rzek. To najbardziej przyswajalny sposób przedstawiania wiadomości - i najchętniej przyjmowany przez masowych odbiorców. Dlatego też kolejne publikacje w tym temacie wykorzystują sprawdzony mechanizm, system pytań i odpowiedzi, wyjaśnień na tyle prostych, by każdy znalazł w nich coś dla siebie i na tyle ciekawie prowadzonych, żeby nie czuło się ciężaru lektury edukacyjnej. "Siedem grzechów przeciwko seksualności" to tom przygotowany przez Zbigniewa Izdebskiego i Małgorzatę Szcześniak - rozmowa podzielona na siedem części i dotycząca nie tyle samych łóżkowych działań, a ograniczeń i problemów, które nie pozwalają do końca cieszyć się życiem erotycznym. Autorzy nie zagłębiają się w tematy skomplikowanych chorób, pozostają przy kwestiach, które pomogą w autodiagnozie i ewentualnie w pozbyciu się kłopotów przez zwykłych czytelników.
Skoro siedem grzechów, to pierwszy problem uniemożliwiający czerpanie radości z seksu przynosi religia. Zbigniew Izdebski odpowiada na pytania związane z wiarą katolicką, zastanawia się nad tym, co daje wstrzemięźliwość seksualna i czekanie z "pierwszym razem" do ślubu, ale opowiada też o tym, jak przekonania związane z religią wpływają na zachowania w łóżku - czasami są poważnymi ograniczeniami w osiągnięciu satysfakcji czy w zaspokojeniu partnera. W temacie wstydu pojawia się między innymi motyw wyglądu, ale nie tylko - tu znalazła się też przestrzeń na opowiedzenie o komplikacjach płynących z dostępu do pornografii. Wstyd to brak akceptacji własnego ciała, ale też brak umiejętności komunikowania się i otwartego mówienia o swoich potrzebach. Pojawiają się tu też inne aspekty życia seksualnego, mniej akceptowane przez społeczeństwo, ale sygnalizowane w pojedynczych pytaniach i krótkich odpowiedziach - między innymi upodobanie do spankingu czy wizyty w klubach swingersów. W przypadku zaniedbania autorzy wychodzą od tematu przyjaźni w związku, ale szybko przechodzą do kwestii zdrady. Dalej już zawężają zasięg rozdziałów. W przypadku wykluczenia piszą między innymi o potrzebach seksualnych ludzi z niepełnosprawnościami. Rozdział o manipulacji przynosi sporo przemyśleń na temat LGBT, przy zagubieniu jest mowa o identyfikacji płciowej. Ostatni rozdział - zgorszenie - przynosi analizę zachowań pedofilskich. Wszystko to rozgrywa się bardzo szybko, liczą się nie tyle prezentacje badań, co proste przekonania i perswazje. Czytelne dla masowego odbiorcy, a jednocześnie - nieprzytłaczające. Zbigniew Izdebski i Małgorzata Szcześniak kierują się do dorosłych czytelników, którzy jednak przy dość konserwatywnym podejściu nie rozumieją, czego się spodziewać po dzisiejszych czasach w kwestii seksu i seksualności. Książka pomoże im zrozumieć kierunki przemian oraz ograniczenia, które ludzie sami sobie narzucają. Jest to publikacja, po którą można sięgnąć z ciekawości i dla poznawania analiz dotyczących życia erotycznego z perspektywy seksuologa - nie będzie raczej przełomowa, ale może się odbiorcom przydać jako pouczająca lektura.
Radość seksu
Książki dotyczące edukacji seksualnej a kierowane do dorosłych najlepiej sprawdzają się, kiedy mają formę wywiadów-rzek. To najbardziej przyswajalny sposób przedstawiania wiadomości - i najchętniej przyjmowany przez masowych odbiorców. Dlatego też kolejne publikacje w tym temacie wykorzystują sprawdzony mechanizm, system pytań i odpowiedzi, wyjaśnień na tyle prostych, by każdy znalazł w nich coś dla siebie i na tyle ciekawie prowadzonych, żeby nie czuło się ciężaru lektury edukacyjnej. "Siedem grzechów przeciwko seksualności" to tom przygotowany przez Zbigniewa Izdebskiego i Małgorzatę Szcześniak - rozmowa podzielona na siedem części i dotycząca nie tyle samych łóżkowych działań, a ograniczeń i problemów, które nie pozwalają do końca cieszyć się życiem erotycznym. Autorzy nie zagłębiają się w tematy skomplikowanych chorób, pozostają przy kwestiach, które pomogą w autodiagnozie i ewentualnie w pozbyciu się kłopotów przez zwykłych czytelników.
Skoro siedem grzechów, to pierwszy problem uniemożliwiający czerpanie radości z seksu przynosi religia. Zbigniew Izdebski odpowiada na pytania związane z wiarą katolicką, zastanawia się nad tym, co daje wstrzemięźliwość seksualna i czekanie z "pierwszym razem" do ślubu, ale opowiada też o tym, jak przekonania związane z religią wpływają na zachowania w łóżku - czasami są poważnymi ograniczeniami w osiągnięciu satysfakcji czy w zaspokojeniu partnera. W temacie wstydu pojawia się między innymi motyw wyglądu, ale nie tylko - tu znalazła się też przestrzeń na opowiedzenie o komplikacjach płynących z dostępu do pornografii. Wstyd to brak akceptacji własnego ciała, ale też brak umiejętności komunikowania się i otwartego mówienia o swoich potrzebach. Pojawiają się tu też inne aspekty życia seksualnego, mniej akceptowane przez społeczeństwo, ale sygnalizowane w pojedynczych pytaniach i krótkich odpowiedziach - między innymi upodobanie do spankingu czy wizyty w klubach swingersów. W przypadku zaniedbania autorzy wychodzą od tematu przyjaźni w związku, ale szybko przechodzą do kwestii zdrady. Dalej już zawężają zasięg rozdziałów. W przypadku wykluczenia piszą między innymi o potrzebach seksualnych ludzi z niepełnosprawnościami. Rozdział o manipulacji przynosi sporo przemyśleń na temat LGBT, przy zagubieniu jest mowa o identyfikacji płciowej. Ostatni rozdział - zgorszenie - przynosi analizę zachowań pedofilskich. Wszystko to rozgrywa się bardzo szybko, liczą się nie tyle prezentacje badań, co proste przekonania i perswazje. Czytelne dla masowego odbiorcy, a jednocześnie - nieprzytłaczające. Zbigniew Izdebski i Małgorzata Szcześniak kierują się do dorosłych czytelników, którzy jednak przy dość konserwatywnym podejściu nie rozumieją, czego się spodziewać po dzisiejszych czasach w kwestii seksu i seksualności. Książka pomoże im zrozumieć kierunki przemian oraz ograniczenia, które ludzie sami sobie narzucają. Jest to publikacja, po którą można sięgnąć z ciekawości i dla poznawania analiz dotyczących życia erotycznego z perspektywy seksuologa - nie będzie raczej przełomowa, ale może się odbiorcom przydać jako pouczająca lektura.
wtorek, 10 sierpnia 2021
Cixin Liu: O mrówkach i dinozaurach
Rebis, Poznań 2021.
Konflikt
Cixin Liu funkcjonujący w świadomości odbiorców jako objawienie chińskiej i światowej fantastyki naukowej tworzy bardzo przekonującą i uniwersalną opowieść nie o stanie wiedzy na temat prehistorii - a o mentalności ludzi. Ludzie w tej książce nie występują, nie ma jeszcze dla nich miejsca na świecie, a jednak autor bez większego wysiłku przekona odbiorców do tez, które wplata w książkę i które ilustruje zachowaniami anonimowych bohaterów. To zresztą jeden z wyróżników tomu: nie ma wiodącej postaci, która poprowadziłaby przez meandry fabuły. "O mrówkach i dinozaurach" to tom, w którym prym wiodą mrówki i dinozaury, w większości bezimienne - jeśli czasem zjawia się przywódca jednej z grup, nie ma on większego znaczenia w kontekście całości i na pewno nie zostanie przewodnikiem dla odbiorców. Może ewentualnie posłużyć jako przykład nieudolności przywódców.
"O mrówkach i dinozaurach" to książka o katastrofie. Autor przenosi czytelników w daleką przeszłość i pokazuje współpracę dwóch gatunków, które dzieli niemal wszystko. Dinozaury są ogromne i groźne, dysponują wielką siłą i poradzą sobie z każdym przeciwnikiem. Mrówki - są maleńkie i precyzyjne, zniszczyć je może każdy, jednak ze względu na ich przydatność w niespodziewanych momentach warto się o nie zatroszczyć. Dinozaury są w stanie budować wielkie potęgi - bo mają potężne umysły (przynajmniej w tym ujęciu). Mrówki samodzielnie nie znaczą nic, a jako grupa - najliczniejsza z możliwych - działają jak jeden organizm, chociaż szwankuje im logika. Mrówki i dinozaury zawiązują sojusz. Nie mają wspólnego języka, ale porozumiewają się metodą gestów i domysłów. Dinozaury potrzebują mrówek najpierw przy unikaniu problemów dentystycznych: małe owady świetnie czyszczą przestrzenie między zębami z resztek. Dość szybko mrówki uczą się precyzyjnej chirurgii i stają się wartościowymi lekarzami dla dinozaurów. A później - wszystko się psuje. Mrówki i dinozaury stają się śmiertelnymi wrogami, wykorzystującymi bezwzględnie każdą możliwą przestrzeń do tego, żeby zniszczyć przeciwnika.
Na początku Cixin Liu pisze tak, jakby chciał rzeczywiście odtworzyć wydarzenia z przeszłości i prowadzi narrację w stylu filmu przyrodniczego, jednak z czasem coraz bardziej zanurza się w świat fantastyki i przeprowadza czytelników przez rozmaite układy i strategie. I tu przestaje już chodzić o mrówki i dinozaury - zamiast nich przed oczami odbiorców pojawiać się będą coraz częściej ludzie, wodzowie i dyktatorzy, ci, którzy dążą do zdobycia władzy albo ci, którzy chcą tę władzę utrzymać. Walka między mrówkami i dinozaurami zamienia się w obraz ludzkich charakterów w najbardziej ekstremalnych sytuacjach. Wyostrza Cixin Liu sceny, tak, żeby wszystko stało się jasne błyskawicznie i żeby czytelnicy nie mieli wątpliwości co do prawdziwych intencji autora. "O mrówkach i dinozaurach" to książka niezwykła przez odejście od standardowych sposobów prowadzenia narracji, przez wybór bohatera zbiorowego w miejsce jednostki, ale też przez trafną diagnozę problemów społecznych. Cixin Liu momentami jest naiwny - a jednak przerażająco celnie charakteryzuje problemy płynące ze strachu przed innością.
Konflikt
Cixin Liu funkcjonujący w świadomości odbiorców jako objawienie chińskiej i światowej fantastyki naukowej tworzy bardzo przekonującą i uniwersalną opowieść nie o stanie wiedzy na temat prehistorii - a o mentalności ludzi. Ludzie w tej książce nie występują, nie ma jeszcze dla nich miejsca na świecie, a jednak autor bez większego wysiłku przekona odbiorców do tez, które wplata w książkę i które ilustruje zachowaniami anonimowych bohaterów. To zresztą jeden z wyróżników tomu: nie ma wiodącej postaci, która poprowadziłaby przez meandry fabuły. "O mrówkach i dinozaurach" to tom, w którym prym wiodą mrówki i dinozaury, w większości bezimienne - jeśli czasem zjawia się przywódca jednej z grup, nie ma on większego znaczenia w kontekście całości i na pewno nie zostanie przewodnikiem dla odbiorców. Może ewentualnie posłużyć jako przykład nieudolności przywódców.
"O mrówkach i dinozaurach" to książka o katastrofie. Autor przenosi czytelników w daleką przeszłość i pokazuje współpracę dwóch gatunków, które dzieli niemal wszystko. Dinozaury są ogromne i groźne, dysponują wielką siłą i poradzą sobie z każdym przeciwnikiem. Mrówki - są maleńkie i precyzyjne, zniszczyć je może każdy, jednak ze względu na ich przydatność w niespodziewanych momentach warto się o nie zatroszczyć. Dinozaury są w stanie budować wielkie potęgi - bo mają potężne umysły (przynajmniej w tym ujęciu). Mrówki samodzielnie nie znaczą nic, a jako grupa - najliczniejsza z możliwych - działają jak jeden organizm, chociaż szwankuje im logika. Mrówki i dinozaury zawiązują sojusz. Nie mają wspólnego języka, ale porozumiewają się metodą gestów i domysłów. Dinozaury potrzebują mrówek najpierw przy unikaniu problemów dentystycznych: małe owady świetnie czyszczą przestrzenie między zębami z resztek. Dość szybko mrówki uczą się precyzyjnej chirurgii i stają się wartościowymi lekarzami dla dinozaurów. A później - wszystko się psuje. Mrówki i dinozaury stają się śmiertelnymi wrogami, wykorzystującymi bezwzględnie każdą możliwą przestrzeń do tego, żeby zniszczyć przeciwnika.
Na początku Cixin Liu pisze tak, jakby chciał rzeczywiście odtworzyć wydarzenia z przeszłości i prowadzi narrację w stylu filmu przyrodniczego, jednak z czasem coraz bardziej zanurza się w świat fantastyki i przeprowadza czytelników przez rozmaite układy i strategie. I tu przestaje już chodzić o mrówki i dinozaury - zamiast nich przed oczami odbiorców pojawiać się będą coraz częściej ludzie, wodzowie i dyktatorzy, ci, którzy dążą do zdobycia władzy albo ci, którzy chcą tę władzę utrzymać. Walka między mrówkami i dinozaurami zamienia się w obraz ludzkich charakterów w najbardziej ekstremalnych sytuacjach. Wyostrza Cixin Liu sceny, tak, żeby wszystko stało się jasne błyskawicznie i żeby czytelnicy nie mieli wątpliwości co do prawdziwych intencji autora. "O mrówkach i dinozaurach" to książka niezwykła przez odejście od standardowych sposobów prowadzenia narracji, przez wybór bohatera zbiorowego w miejsce jednostki, ale też przez trafną diagnozę problemów społecznych. Cixin Liu momentami jest naiwny - a jednak przerażająco celnie charakteryzuje problemy płynące ze strachu przed innością.
poniedziałek, 9 sierpnia 2021
Antonio Talia: Drogra krajowa numer 106. Na tajnych szlakach kalabryjskiej mafii
Czarne, Wołowiec 2021.
Ryzyko
Jest to reportaż drogi, książka, w której trasę wyznacza droga krajowa numer 106. Wzdłuż tej drogi - na kolejnych kilometrach - Antonio Talia odnotowuje kolejne mafijne porachunki, sceny jak z filmu sensacyjnego, pokazujące specyfikę regionu i trudną historię. Tematem tomu staje się działalność tajnej organizacji mafijnej - nie do zatrzymania i komplikującej codzienność w sielskich z pozoru pejzażach. Każdy przystanek na drodze to nowa opowieść - nowa, a jednocześnie niemal znana, wybrzmiewająca podobnie do poprzedniej. Bezwzględność, zabójstwa, koszmar na jawie - tu nie ma możliwości wytchnienia. Za każdym wydarzeniem skrywa się ogromne cierpienie, strach i dramaty, którym nie można zapobiec.
Autor sięga po biografie bohaterów tej opowieści, sprawdza śledztwa i otoczkę społeczno-polityczną. Odmalowuje wydarzenia literacko i przekonująco, tak, żeby czytelnicy mieli wrażenie, że uczestniczą w nich jako obserwatorzy. Odwołuje się do kontekstu, żeby wyjaśnić nastroje lokalsów, a kiedy już naświetli tematy związane z decyzjami na szczycie - może na moment odwrócić wzrok i przedstawić to, co zobaczy zwykły, nieświadomy przebiegu wydarzeń, obserwator, turysta, który przypadkiem zabłądziłby w te strony. W dalszej części przeprowadza autor rozmowy z tymi, którzy pomogą mu w wyjaśnieniu przebiegu wydarzeń, którzy wiedzą coś albo mogą podsunąć tropy do literackiego śledztwa. Niby wszystko jest już rozwiązane i jasne, a jednak Antonio Talia zachowuje się tak, jakby chciał poprowadzić czytelników przez cały proces dochodzenia do prawdy. Zapewnia im dzięki temu więcej emocji w lekturze - która i tak już dostarcza tych emocji w nadmiarze. Dba autor o przedstawianie specyfiki miejsca. Jeśli pojawiają się tu jakieś nietypowe dla innych regionów zachowania obyczajowe - zostaną odnotowane. Jeśli rozmówca autora malowniczo wpisuje się w krajobraz, doczeka się słownego portretu. Nic twórcy tej książki nie umknie - i podobnie szczegółowy jest w przedstawianiu detali z niedalekiej przeszłości. Bardzo starannie odnotowuje autor powiązania między poszczególnymi niechlubnymi postaciami, kiedy wchodzi w przestrzeń kryminału i sensacji - radzi sobie bardzo dobrze za sprawą pozostawania przy rzeczowym, bezemocjonalnym stylu. Nie ocenia, a podsuwa zestaw faktów, które ilustruje jeszcze komentarzami swoich rozmówców. Dzięki temu udaje mu się wstrząsnąć odbiorcami. Każda kolejna historia - oddzielny rozdział - pokazuje ogrom zjawiska i bezradność wobec niego. Wszystko wydaje się opowieścią z przesadzonego filmu sensacyjnego, a przecież autor nie uruchamia tu wyobraźni - nie musi, rzeczywistość dostarcza mu inspiracji w nadmiarze. Zaznacza Antonio Talia miejsca, w których posiłkuje się wiedzą wypracowaną przez śledczych, ale robi to z wielką wprawą - nie zaburza rytmu książki. Nie chodzi tu o budzenie sensacji i strachu, a o konkretne przedstawianie sytuacji i o udzielenie odpowiedzi na pytania, które nurtują czytelników. "Droga krajowa numer 106" to trudny reportaż - stworzony mistrzowsko pod kątem precyzji i sposobu podawania informacji. Potężna jest ta książka - i wywrze ogromne wrażenie na odbiorcach, zwłaszcza na tych, którzy zainteresowani są tematem mafijnych działań.
Ryzyko
Jest to reportaż drogi, książka, w której trasę wyznacza droga krajowa numer 106. Wzdłuż tej drogi - na kolejnych kilometrach - Antonio Talia odnotowuje kolejne mafijne porachunki, sceny jak z filmu sensacyjnego, pokazujące specyfikę regionu i trudną historię. Tematem tomu staje się działalność tajnej organizacji mafijnej - nie do zatrzymania i komplikującej codzienność w sielskich z pozoru pejzażach. Każdy przystanek na drodze to nowa opowieść - nowa, a jednocześnie niemal znana, wybrzmiewająca podobnie do poprzedniej. Bezwzględność, zabójstwa, koszmar na jawie - tu nie ma możliwości wytchnienia. Za każdym wydarzeniem skrywa się ogromne cierpienie, strach i dramaty, którym nie można zapobiec.
Autor sięga po biografie bohaterów tej opowieści, sprawdza śledztwa i otoczkę społeczno-polityczną. Odmalowuje wydarzenia literacko i przekonująco, tak, żeby czytelnicy mieli wrażenie, że uczestniczą w nich jako obserwatorzy. Odwołuje się do kontekstu, żeby wyjaśnić nastroje lokalsów, a kiedy już naświetli tematy związane z decyzjami na szczycie - może na moment odwrócić wzrok i przedstawić to, co zobaczy zwykły, nieświadomy przebiegu wydarzeń, obserwator, turysta, który przypadkiem zabłądziłby w te strony. W dalszej części przeprowadza autor rozmowy z tymi, którzy pomogą mu w wyjaśnieniu przebiegu wydarzeń, którzy wiedzą coś albo mogą podsunąć tropy do literackiego śledztwa. Niby wszystko jest już rozwiązane i jasne, a jednak Antonio Talia zachowuje się tak, jakby chciał poprowadzić czytelników przez cały proces dochodzenia do prawdy. Zapewnia im dzięki temu więcej emocji w lekturze - która i tak już dostarcza tych emocji w nadmiarze. Dba autor o przedstawianie specyfiki miejsca. Jeśli pojawiają się tu jakieś nietypowe dla innych regionów zachowania obyczajowe - zostaną odnotowane. Jeśli rozmówca autora malowniczo wpisuje się w krajobraz, doczeka się słownego portretu. Nic twórcy tej książki nie umknie - i podobnie szczegółowy jest w przedstawianiu detali z niedalekiej przeszłości. Bardzo starannie odnotowuje autor powiązania między poszczególnymi niechlubnymi postaciami, kiedy wchodzi w przestrzeń kryminału i sensacji - radzi sobie bardzo dobrze za sprawą pozostawania przy rzeczowym, bezemocjonalnym stylu. Nie ocenia, a podsuwa zestaw faktów, które ilustruje jeszcze komentarzami swoich rozmówców. Dzięki temu udaje mu się wstrząsnąć odbiorcami. Każda kolejna historia - oddzielny rozdział - pokazuje ogrom zjawiska i bezradność wobec niego. Wszystko wydaje się opowieścią z przesadzonego filmu sensacyjnego, a przecież autor nie uruchamia tu wyobraźni - nie musi, rzeczywistość dostarcza mu inspiracji w nadmiarze. Zaznacza Antonio Talia miejsca, w których posiłkuje się wiedzą wypracowaną przez śledczych, ale robi to z wielką wprawą - nie zaburza rytmu książki. Nie chodzi tu o budzenie sensacji i strachu, a o konkretne przedstawianie sytuacji i o udzielenie odpowiedzi na pytania, które nurtują czytelników. "Droga krajowa numer 106" to trudny reportaż - stworzony mistrzowsko pod kątem precyzji i sposobu podawania informacji. Potężna jest ta książka - i wywrze ogromne wrażenie na odbiorcach, zwłaszcza na tych, którzy zainteresowani są tematem mafijnych działań.
niedziela, 8 sierpnia 2021
Marzena Mróz-Bajon: Domy pisarzy
Marginesy, Warszawa 2021.
Podróże
Marzena Mróz-Bajon tworzy sobie wycieczkę śladami ukochanych pisarzy. Odbywała już podróże literackie, z książkami w ręce. W następstwie tych fascynacji zamierza przebyć określone szlaki, trafić do różnych miejsc na całym świecie, przekonać się, w jakich warunkach powstawały jej ulubione dzieła, pobyć przez chwilę w domach zamienionych w muzea, a jeśli to możliwe - posiedzieć w fotelach twórców, za ich biurkami, albo nawet położyć się w ich łóżkach i sprawdzić, co widzieli po przebudzeniu. Nie ma w tym innego celu niż poszukiwanie tropów weny, analizowanie tego, co nieuchwytne i liczenie na przypadki, które wzbogacą opowieść. Jest autorka wyczulona na detale: raz zachwyci ją obecność starszego mężczyzny za płotem, raz wystraszy kot w pościeli jednego z pisarzy. W jednym kraju będzie mogła wszystkiego swobodnie dotykać i korzystać z mebli do woli, w innym - wyłącznie się przyglądać (i wtedy wybierze łamanie reguł, próby przechytrzenia kustoszy). Jeśli wydarza się coś w ujęciu autorki magicznego - zostanie to odnotowane w tekście. Jeśli się nie wydarzy, mimo wielkich nadziei - wystarczy przytaczanie ważnych cytatów z książek kolejnych autorów. Trzeba przyjąć postawę voyuerysty, chcieć podążać za autorką i przychodzić do miejsc, które mogły wpłynąć na kształt utworów. Mimo najszczerszych chęci nie da się przecież odtworzyć całego kontekstu tworzenia - Marzena Mróz-Bajon zadowala się zatem możliwością przybycia do konkretnego miejsca, udaje sama przed sobą, że taka podróż jest potrzebna do lepszego zrozumienia dzieł i do analizowania życiorysu. Dba o to, żeby odwzorować swoje wrażenia zmysłowe, odnotowuje między innymi klimat pomieszczeń, rodzaj oświetlenia, widoki z okna, rozkład pokoi. Wpisuje się w dzisiejsze programy lifestyle'owe - tyle że zamiast do mieszkań celebrytów, trafia do pisarzy z różnych epok i różnych kultur. Jest w tym i dziecięca ciekawość i naiwność, autorce wydaje się, że dzięki swoim podróżom dowiaduje się czegoś nowego - tymczasem po prostu odhacza kolejne miejsca na mapach i pracuje na własne wspomnienia. Nie zawsze udaje jej się zresztą przyciągnąć do obrazka - nie decyduje się na pogłębianie spostrzeżeń, chociaż bez wątpienia ma wiedzę na temat kolejnych artystów i dobrze zna ich dzieła. Do swoich uwag dokłada zestawy cytatów, czasami dość obszerne, jakby chciała w ten sposób jeszcze bardziej przybliżyć czytelnikom cel wyprawy. Prezentacje autorów przez pryzmat ich mieszkań z perspektywy czytelników to jeden z bardziej oryginalnych dodatków do biografii. Rzadko zdarzają się tu ciekawe anegdoty (i zwykle dotyczą autorki, a nie obiektów jej badań), duch miejsca ma zastąpić bardziej przydatne informacje. Tu o przydatność zresztą nie chodzi - liczy się przygoda w klasycznym stylu, możliwość zwiedzania krajów i poznawania tego, co najbardziej osobiste. "Domy pisarzy" to książka stworzona dla ciekawskich. Nie ma tu wielkich literackich wzruszeń ani odkryć, można jednak się przekonać, pod jakie adresy warto zajrzeć, kiedy będzie się w pobliżu. Marzena Mróz-Bajon przeżywa możliwość duchowych spotkań ze swoimi idolami - i to dla niej się liczy.
Podróże
Marzena Mróz-Bajon tworzy sobie wycieczkę śladami ukochanych pisarzy. Odbywała już podróże literackie, z książkami w ręce. W następstwie tych fascynacji zamierza przebyć określone szlaki, trafić do różnych miejsc na całym świecie, przekonać się, w jakich warunkach powstawały jej ulubione dzieła, pobyć przez chwilę w domach zamienionych w muzea, a jeśli to możliwe - posiedzieć w fotelach twórców, za ich biurkami, albo nawet położyć się w ich łóżkach i sprawdzić, co widzieli po przebudzeniu. Nie ma w tym innego celu niż poszukiwanie tropów weny, analizowanie tego, co nieuchwytne i liczenie na przypadki, które wzbogacą opowieść. Jest autorka wyczulona na detale: raz zachwyci ją obecność starszego mężczyzny za płotem, raz wystraszy kot w pościeli jednego z pisarzy. W jednym kraju będzie mogła wszystkiego swobodnie dotykać i korzystać z mebli do woli, w innym - wyłącznie się przyglądać (i wtedy wybierze łamanie reguł, próby przechytrzenia kustoszy). Jeśli wydarza się coś w ujęciu autorki magicznego - zostanie to odnotowane w tekście. Jeśli się nie wydarzy, mimo wielkich nadziei - wystarczy przytaczanie ważnych cytatów z książek kolejnych autorów. Trzeba przyjąć postawę voyuerysty, chcieć podążać za autorką i przychodzić do miejsc, które mogły wpłynąć na kształt utworów. Mimo najszczerszych chęci nie da się przecież odtworzyć całego kontekstu tworzenia - Marzena Mróz-Bajon zadowala się zatem możliwością przybycia do konkretnego miejsca, udaje sama przed sobą, że taka podróż jest potrzebna do lepszego zrozumienia dzieł i do analizowania życiorysu. Dba o to, żeby odwzorować swoje wrażenia zmysłowe, odnotowuje między innymi klimat pomieszczeń, rodzaj oświetlenia, widoki z okna, rozkład pokoi. Wpisuje się w dzisiejsze programy lifestyle'owe - tyle że zamiast do mieszkań celebrytów, trafia do pisarzy z różnych epok i różnych kultur. Jest w tym i dziecięca ciekawość i naiwność, autorce wydaje się, że dzięki swoim podróżom dowiaduje się czegoś nowego - tymczasem po prostu odhacza kolejne miejsca na mapach i pracuje na własne wspomnienia. Nie zawsze udaje jej się zresztą przyciągnąć do obrazka - nie decyduje się na pogłębianie spostrzeżeń, chociaż bez wątpienia ma wiedzę na temat kolejnych artystów i dobrze zna ich dzieła. Do swoich uwag dokłada zestawy cytatów, czasami dość obszerne, jakby chciała w ten sposób jeszcze bardziej przybliżyć czytelnikom cel wyprawy. Prezentacje autorów przez pryzmat ich mieszkań z perspektywy czytelników to jeden z bardziej oryginalnych dodatków do biografii. Rzadko zdarzają się tu ciekawe anegdoty (i zwykle dotyczą autorki, a nie obiektów jej badań), duch miejsca ma zastąpić bardziej przydatne informacje. Tu o przydatność zresztą nie chodzi - liczy się przygoda w klasycznym stylu, możliwość zwiedzania krajów i poznawania tego, co najbardziej osobiste. "Domy pisarzy" to książka stworzona dla ciekawskich. Nie ma tu wielkich literackich wzruszeń ani odkryć, można jednak się przekonać, pod jakie adresy warto zajrzeć, kiedy będzie się w pobliżu. Marzena Mróz-Bajon przeżywa możliwość duchowych spotkań ze swoimi idolami - i to dla niej się liczy.
Stuart Gibbs: Szkoła szpiegów na wakacjach
Agora, Warszawa 2021.
Rodzina
Stuart Gibbs konsekwentnie stawia na mocne wrażenia bohatera w opowieściach z cyklu Szkoła Szpiegów. Trzynastoletni Benjamin Ripley może mówić o wielkim szczęściu: udało mu się bez szwanku i mimo oczywistych niedociągnięć ze strony nauczycieli przetrwać przez pierwszy rok w szkole dla szpiegów. Jednak wakacje wcale nie oznaczają wytchnienia - chłopiec ma trafić na obóz organizowany przez swoich przełożonych i wcale nie przynosi to szansy na odpoczynek. Zresztą nastolatek, nawet jeśli uważa, że potrzebuje chwili dla siebie, nudziłby się bez wielu wrażeń i bodźców. Benjamin ma problem. Chociaż sądził, że udało mu się zrozumieć, dlaczego ścigają go przedstawiciele organizacji terrorystycznej Pająk, rozwiązanie poprzedniej zagadki nie zapewnia mu spokoju. Znów wychodzi na jaw, że mimo braku wiodącego talentu Benjamin z jakiegoś powodu przyciąga wrogów. Na szczęście nie musi działać sam w ramach organizacji, której struktur do tej pory nie poznał. Jest z nim Erica, dziewczyna, która wśród szpiegów uznawana jest za najlepszą, córka genialnego Alexandra (uznawany za wybitnego, w rzeczywistości wykorzystuje opinię - i lubi przypisywać sobie cudze osiągnięcia, żeby podbudować własne ego). Erica zawsze wie, co zrobić, potrafi wyjść cało z największych opresji i nic dziwnego, że to właśnie ona przychodzi na ratunek, gdy Benjamin znajdzie się w opałach.
Ale ponieważ młody bohater już coś potrafi, zostanie też wystawiony na poważną próbę. Tajny obóz w głębi lasu to nie miejsce superbezpieczne, a jeśli w dodatku nie można w nim przebywać, a trzeba zmierzyć się z niewidzialnym wrogiem - wiele się jeszcze zdarzy. To wakacje, jakich Benjamin długo nie zapomni. Co ciekawe, punktem kulminacyjnym jest udział w rekonstrukcji bitwy, zabawa w inscenizację - i tylko niewielu uczestników zabawy wie, że gra toczy się o znacznie wyższą stawkę i ktoś może naprawdę stracić życie, a przynajmniej wolność. To prawdziwy egzamin dla Benjamina. Erica chętnie by mu pomogła i zapewniła wsparcie, tyle tylko, że sama trafiła w ręce wroga i nie uda jej się uwolnić bez pomocy z zewnątrz. To Benjamin bez większego doświadczenia i bez umiejętności radzenia sobie w sytuacjach stresowych (przynajmniej we własnym mniemaniu) musi opracować plan działania i zrealizować go tak, by nikt z jego przyjaciół nie ucierpiał. Organizacja terrorystyczna czuwa - zatem w przygodzie będzie się liczyć tempo działania i odwaga.
"Szkoła szpiegów na wakacjach" to połączenie klasycznej powieści przygodowej z charakterystycznymi dla dzisiejszego rynku historiami akcji, sensacją przeniesioną na doświadczenia najmłodszych. Stuart Gibbs wie, że może puścić wodze fantazji, żeby przyciągnąć małych czytelników do lektury - im bardziej poważnie (przynajmniej z pozoru, bo książka momentami zamienia się w satyrę, a autor operuje mocną ironią), tym lepiej. Bohaterowi przytrafia się sporo i wszystko zmusza dzieci do pozostania przy serii.
Rodzina
Stuart Gibbs konsekwentnie stawia na mocne wrażenia bohatera w opowieściach z cyklu Szkoła Szpiegów. Trzynastoletni Benjamin Ripley może mówić o wielkim szczęściu: udało mu się bez szwanku i mimo oczywistych niedociągnięć ze strony nauczycieli przetrwać przez pierwszy rok w szkole dla szpiegów. Jednak wakacje wcale nie oznaczają wytchnienia - chłopiec ma trafić na obóz organizowany przez swoich przełożonych i wcale nie przynosi to szansy na odpoczynek. Zresztą nastolatek, nawet jeśli uważa, że potrzebuje chwili dla siebie, nudziłby się bez wielu wrażeń i bodźców. Benjamin ma problem. Chociaż sądził, że udało mu się zrozumieć, dlaczego ścigają go przedstawiciele organizacji terrorystycznej Pająk, rozwiązanie poprzedniej zagadki nie zapewnia mu spokoju. Znów wychodzi na jaw, że mimo braku wiodącego talentu Benjamin z jakiegoś powodu przyciąga wrogów. Na szczęście nie musi działać sam w ramach organizacji, której struktur do tej pory nie poznał. Jest z nim Erica, dziewczyna, która wśród szpiegów uznawana jest za najlepszą, córka genialnego Alexandra (uznawany za wybitnego, w rzeczywistości wykorzystuje opinię - i lubi przypisywać sobie cudze osiągnięcia, żeby podbudować własne ego). Erica zawsze wie, co zrobić, potrafi wyjść cało z największych opresji i nic dziwnego, że to właśnie ona przychodzi na ratunek, gdy Benjamin znajdzie się w opałach.
Ale ponieważ młody bohater już coś potrafi, zostanie też wystawiony na poważną próbę. Tajny obóz w głębi lasu to nie miejsce superbezpieczne, a jeśli w dodatku nie można w nim przebywać, a trzeba zmierzyć się z niewidzialnym wrogiem - wiele się jeszcze zdarzy. To wakacje, jakich Benjamin długo nie zapomni. Co ciekawe, punktem kulminacyjnym jest udział w rekonstrukcji bitwy, zabawa w inscenizację - i tylko niewielu uczestników zabawy wie, że gra toczy się o znacznie wyższą stawkę i ktoś może naprawdę stracić życie, a przynajmniej wolność. To prawdziwy egzamin dla Benjamina. Erica chętnie by mu pomogła i zapewniła wsparcie, tyle tylko, że sama trafiła w ręce wroga i nie uda jej się uwolnić bez pomocy z zewnątrz. To Benjamin bez większego doświadczenia i bez umiejętności radzenia sobie w sytuacjach stresowych (przynajmniej we własnym mniemaniu) musi opracować plan działania i zrealizować go tak, by nikt z jego przyjaciół nie ucierpiał. Organizacja terrorystyczna czuwa - zatem w przygodzie będzie się liczyć tempo działania i odwaga.
"Szkoła szpiegów na wakacjach" to połączenie klasycznej powieści przygodowej z charakterystycznymi dla dzisiejszego rynku historiami akcji, sensacją przeniesioną na doświadczenia najmłodszych. Stuart Gibbs wie, że może puścić wodze fantazji, żeby przyciągnąć małych czytelników do lektury - im bardziej poważnie (przynajmniej z pozoru, bo książka momentami zamienia się w satyrę, a autor operuje mocną ironią), tym lepiej. Bohaterowi przytrafia się sporo i wszystko zmusza dzieci do pozostania przy serii.
sobota, 7 sierpnia 2021
Beata Żurek, Tomasz Czoik: Kama. Historia Kamili Skolimowskiej
Agora, Warszawa 2021.
Sportowa radość
Biografia Kamili Skolimowskiej to książka, która może zainspirować młodych ludzi, przekonać ich, że warto uprawiać sport i że warto szukać w życiu tego, co daje prawdziwe szczęście. "Kama", tom ukazujący się w momencie zainteresowania szerokiego grona odbiorców igrzyskami olimpijskimi - to opowieść, w której happy endu być nie mogło, jednak nie jest to publikacja utrzymana w sentymentalnych tonach. Liczy się tu przede wszystkim lekkość i reportażowe podejście, o Kamili Skolimowskiej opowiadają jej przyjaciele, rodzina i sportowcy: każdy próbuje znaleźć swój sposób na sportretowanie bohaterki książki - a wszystkie relacje spotykają się w jednym miejscu. "Kama" to pozycja wypełniona energią i radością.
Zaczyna się od chwili największego triumfu, od momentu, w którym Kamila Skolimowska zapisuje się w historii polskiego sportu - zdobbywa olimpijskie złoto na kilka dni przed swoimi osiemnastymi urodzinami. To oczywiście chwila magiczna, która przyciąga do lektury i przypomina sportowe emocje kibicom. Później Beata Żurek i Tomasz Czoik mogą już na spokojnie zająć się opowiadaniem o rodzinie i o drodze do sukcesu Kamy. Tu znalazło się miejsce na pozornie nieistotne dane: relacje z bratem, wspólne wybryki, apetyt dzieci, a także... fizyczność, która wyróżniała dziewczynkę spośród rówieśników w klasie. Kamila Skolimowska dość szybko trafia do szkoły, która kształtuje mistrzów olimpijskich - podnoszący ciężary ojciec jest w stanie dostrzec potencjał córki, zresztą pomagają mu w tym również jego trenerzy. Kamila Skolimowska zaczyna profesjonalne treningi. Najpierw jako sztangistka, później - wioślarka. Rzut młotem to właściwie wynik przypadku. Czytelnicy otrzymają tu dość precyzyjny opis tej dyscypliny sportu (raczej niewielu orientuje się dokładnie, o co w takiej konkurencji chodzi i z czym mierzą się zawodnicy). Żeby nie zamęczyć odbiorców szczegółami zgrupowań i zawodów sportowych, autorzy decydują się na przechodzenie do kwestii psychologicznych i do relacji międzyludzkich. Kama jest osobą powszechnie lubianą, zjednuje sobie innych błyskawicznie. Na scenę wkraczają kolejni przyjaciele i ludzie, którzy mogą opowiedzieć parę anegdot z wspólnych szaleństw. Przewija się też przez tom motyw kobiecości: wprawdzie dyscyplina, którą Skolimowska wybrała, nie sprzyja zachowaniu kobiecej sylwetki, bohaterka książki potrafi się stroić i kokietować innych. Motyw, który stał się kanwą spektaklu teatralnego wykorzystują też Beata Żurek i Tomasz Czoik jako refren w biografii. Kama to młoda dziewczyna, która ma przed sobą całe życie. Poza małymi radościami zaczyna dopiero myśleć o przyszłości, idzie na studia, szuka pracy poza sportem - żeby mieć w zanadrzu alternatywę. W pewnym momencie pojawia się też ukochany, poważny kandydat do ręki Skolimowskiej. To wszystko zostało w książce przedstawione tak, by zapewnić czytelnikom bliskość z bohaterką książki. Kamila Skolimowska prezentowana tu jest jako osoba towarzyska i dowcipna, skłonna do wielkich czynów, ale też z pokorą przyjmująca porażki (jednak nie skąpią autorzy szczegółów także wtedy, gdy ten idealny portret może się trochę zmienić). Narracja poprowadzona została sprawnie, komentarze dziennikarskie uzupełniane są opiniami ludzi, którzy Kamilę Skolimowską znali - nie ma jednak wrażenia monotonii czy powtarzalności tematów, liczy się dość atrakcyjny sportowy wizerunek. Opowieść wzbogacona zdjęciami sprawia, że wielu czytelników zwróci uwagę na mniej medialne dyscypliny.
Sportowa radość
Biografia Kamili Skolimowskiej to książka, która może zainspirować młodych ludzi, przekonać ich, że warto uprawiać sport i że warto szukać w życiu tego, co daje prawdziwe szczęście. "Kama", tom ukazujący się w momencie zainteresowania szerokiego grona odbiorców igrzyskami olimpijskimi - to opowieść, w której happy endu być nie mogło, jednak nie jest to publikacja utrzymana w sentymentalnych tonach. Liczy się tu przede wszystkim lekkość i reportażowe podejście, o Kamili Skolimowskiej opowiadają jej przyjaciele, rodzina i sportowcy: każdy próbuje znaleźć swój sposób na sportretowanie bohaterki książki - a wszystkie relacje spotykają się w jednym miejscu. "Kama" to pozycja wypełniona energią i radością.
Zaczyna się od chwili największego triumfu, od momentu, w którym Kamila Skolimowska zapisuje się w historii polskiego sportu - zdobbywa olimpijskie złoto na kilka dni przed swoimi osiemnastymi urodzinami. To oczywiście chwila magiczna, która przyciąga do lektury i przypomina sportowe emocje kibicom. Później Beata Żurek i Tomasz Czoik mogą już na spokojnie zająć się opowiadaniem o rodzinie i o drodze do sukcesu Kamy. Tu znalazło się miejsce na pozornie nieistotne dane: relacje z bratem, wspólne wybryki, apetyt dzieci, a także... fizyczność, która wyróżniała dziewczynkę spośród rówieśników w klasie. Kamila Skolimowska dość szybko trafia do szkoły, która kształtuje mistrzów olimpijskich - podnoszący ciężary ojciec jest w stanie dostrzec potencjał córki, zresztą pomagają mu w tym również jego trenerzy. Kamila Skolimowska zaczyna profesjonalne treningi. Najpierw jako sztangistka, później - wioślarka. Rzut młotem to właściwie wynik przypadku. Czytelnicy otrzymają tu dość precyzyjny opis tej dyscypliny sportu (raczej niewielu orientuje się dokładnie, o co w takiej konkurencji chodzi i z czym mierzą się zawodnicy). Żeby nie zamęczyć odbiorców szczegółami zgrupowań i zawodów sportowych, autorzy decydują się na przechodzenie do kwestii psychologicznych i do relacji międzyludzkich. Kama jest osobą powszechnie lubianą, zjednuje sobie innych błyskawicznie. Na scenę wkraczają kolejni przyjaciele i ludzie, którzy mogą opowiedzieć parę anegdot z wspólnych szaleństw. Przewija się też przez tom motyw kobiecości: wprawdzie dyscyplina, którą Skolimowska wybrała, nie sprzyja zachowaniu kobiecej sylwetki, bohaterka książki potrafi się stroić i kokietować innych. Motyw, który stał się kanwą spektaklu teatralnego wykorzystują też Beata Żurek i Tomasz Czoik jako refren w biografii. Kama to młoda dziewczyna, która ma przed sobą całe życie. Poza małymi radościami zaczyna dopiero myśleć o przyszłości, idzie na studia, szuka pracy poza sportem - żeby mieć w zanadrzu alternatywę. W pewnym momencie pojawia się też ukochany, poważny kandydat do ręki Skolimowskiej. To wszystko zostało w książce przedstawione tak, by zapewnić czytelnikom bliskość z bohaterką książki. Kamila Skolimowska prezentowana tu jest jako osoba towarzyska i dowcipna, skłonna do wielkich czynów, ale też z pokorą przyjmująca porażki (jednak nie skąpią autorzy szczegółów także wtedy, gdy ten idealny portret może się trochę zmienić). Narracja poprowadzona została sprawnie, komentarze dziennikarskie uzupełniane są opiniami ludzi, którzy Kamilę Skolimowską znali - nie ma jednak wrażenia monotonii czy powtarzalności tematów, liczy się dość atrakcyjny sportowy wizerunek. Opowieść wzbogacona zdjęciami sprawia, że wielu czytelników zwróci uwagę na mniej medialne dyscypliny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






