* * * * * * O tu-czytam

piątek, 24 kwietnia 2015

Ali Sparkes: Z.M.I.A.N.A. Pajęczy popłoch

Wilga, Warszawa 2015.

Żart z przygody

Tytuł serii, a właściwie akronimowe rozwinięcie tytułu sugeruje, że mali odbiorcy będą mieć do czynienia z przekombinowanymi historiami, w których autorskie popisy i uleganie modom są ważniejsze niż rozrywka dzieci. Nic bardziej mylnego, Ali Sparkes zapewnia maluchom dynamiczną lekturę i trochę radości, a do tego też zestaw zadań logicznych i zabaw na koniec tomiku. Poza tym wie, jak poprowadzić fabułę, żeby nie zmęczyć tych, którzy dopiero nauczyli się czytać i chcą sięgać po błyskawicznie rozwijające się historie.

„Pajęczy popłoch”, pierwszy tomik cyklu, jest oczywistą okazją do zapoznania się z bohaterami. Ośmioletni bliźniacy, Jacek i Dawid, stanowią przeciwieństwa. Na razie objawiają się one w tym, że Jacek uwielbia robale, a Dawid się nimi brzydzi. Więc kiedy w okolicy pojawi się jakiś owad (lub pajęczak, co obeznany z tematem Jacek podkreśla), to Dawid narobi krzyku, a Jacek go uratuje. Żywiołowi chłopcy czasami swoimi hałaśliwymi zabawami przeszkadzają zdziwaczałej sąsiadce, starszej pani Petunii. Jeszcze nie wiedzą, że pani Petunia wynalazła dziwny eliksir. Na dwóch ośmioletnich chłopców zamienionych w pająki czyha naprawdę wiele niebezpieczeństw.

Ali Sparkes trochę drwi sobie z czarodziejskich mód w literaturze czwartej (w oryginale S.W.I.T.C.H. jest przecież chłopięcym odpowiednikiem W.I.T.C.H.), a trochę drwi w ogóle. Proponuje bardzo szybką akcję, w której nawet dramatyczne momenty nie brzmią zbyt strasznie (przede wszystkim dlatego, że nie mają kiedy zadziałać na małych odbiorców). Autorka nigdy nie rezygnuje z ironii – zmiana postaci z chłopców w pająki pomaga rozbudować warstwę humoru sytuacyjnego. Bliźniaki zyskują jeszcze jedną płaszczyznę porozumienia, a ponadto mogą w komiczny sposób odnosić się do swoich nieoczekiwanych wcieleń. Sparkes podąża za dwoma pająkami, żeby się pośmiać. Zresztą zaczarowanych chłopców ściga też sąsiadka, która przygotowała antidotum. Pytanie tylko, kto zdąży pierwszy dopaść dwóch chłopców, którzy mają o dwanaście nóg za dużo.

„Pajęczy popłoch” to dosyć krótka lektura, ale autorka wiele razy doprowadzi odbiorców do śmiechu. Lubi też wyzwalać emocje, chociaż bliższa jest jej konwencja animowanej bajki niż horroru. Prosta fabułka nie odwraca uwagi od żartów, a na normalności chyba nikomu tu nie zależy. Przygoda szybko się zaczyna i równie szybko kończy, a wnioski, jakie dzieci z niej wyciągają, nie należą do pouczających, a do rozrywkowych.

Kiedy opowieść wspomagana sugestywnymi ilustracjami Rossa Collinsa się kończy, pojawia się niezapowiedziana atrakcja: zestaw zadań dla małych odbiorców. Książkę uzupełniają porównywanki, labirynty, quizy i testy, a nawet miniaturowa gra planszowa. Maluchy mogą sprawdzić poprawne odpowiedzi w kluczu. Kolejne łamigłówki tematycznie powiązane zostały z treścią bajki, więc jest to też przedłużenie przebywania z bohaterami książki.

„Pajęczy popłoch” to publikacja przeznaczona dla dzieci, które już samodzielnie czytają. Nie zmęczy nadmiarem wątków i nie zniechęci rozwlekłością. Zestawienie trudniejszych pojęć można tu znaleźć w słowniczku, Ali Sparkes gwarantuje więc także minimum edukacyjne. Stara się bez przerwy rozśmieszać czytelników lub utrzymywać ich w napięciu – w tym pierwszym jest znacznie lepsza, chociaż wśród kilkulatków zdania będą podzielone. Ta autorka daje najmłodszym rozrywkę powiązaną z ironią. To nieskomplikowana historyjka czerpiąca z wyobraźni: dociera do kilkulatków za sprawą silnych przeżyć, ciekawych przygód bohaterów i humoru. Wygląda na pierwszy rzut oka na skomplikowaną i trudną, ale wcale taka nie jest i bez obaw można ją zaprezentować najmłodszemu pokoleniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com