* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ali Sparkes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ali Sparkes. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 maja 2015

Ali Sparkes: Z.M.I.A.N.A. Musze szaleństwo

Wilga, Warszawa 2015.

Konkurs

Dopiero niedawno Jacek i Dawid przestali być pająkami. Chociaż ich przygoda dobrze się skończyła, a sąsiadka, pani Petunia, która wynalazła sprej ZMIANA ma na niego też antidotum, bliźniacy nie mają ochoty na kolejne eksperymenty. Trudno im się dziwić: owady i pajęczaki nie budzą ciepłych uczuć w ludziach i mają wielu naturalnych wrogów. Są niemal na początku łańcucha pokarmowego. O ile jeszcze Jacek zniósłby kolejną transformację, o tyle Dawid stanowczo się temu sprzeciwia. Nie byłoby tematu, gdyby nie pani Petunia. Chciałaby odzyskać pamięć oraz efekty swojej pracy: przepisy na magiczne eliksiry. Może ich być sporo, Ali Sparkes przygotowuje sobie w ten sposób grunt pod kolejne części serii. Poszukiwanie części układanki to z jednej strony kusząca zapowiedź przygody, a z drugiej jednak – możliwość tarapatów. Bycie owadem nie należy do przyjemności.

W „Muszym szaleństwie” trwa konkurs na najładniejszy ogródek. Mama Jacka i Dawida jest dumna ze swojego żywopłotu z wyciętymi kształtami ptaków. Niestety jedna z zazdrosnych sąsiadek niszczy tę ozdobę. Chłopcy chcą pomóc mamie, ale żeby zdobyć dowody przeciwko nieuczciwej sąsiadce, musieliby się zakraść do jej domu. A żeby to zrobić, powinni być wielkości muchy. Nie tak dawno Dawid zjadł z apetytem muchę (jako pająk), a teraz ma odkryć, jak to jest przedzierzgnąć się w takiego owada. Nie ma chwili do stracenia, chłopcy wyruszają na kolejną misję.

Ali Sparkes wykorzystuje temat, żeby przemycić kilka wiadomości z biologii. Wie, że dzieci będą ją uważnie czytać: w końcu autorka nie przedstawia nudnych podręcznikowych faktów o muchach, a opisuje świat z muszej perspektywy. Tu ogródek kusi upojną wonią niezidentyfikowanej (na szczęście) brązowej masy, tu w toalecie chciałoby się ugasić pragnienie. Są jeszcze oczy umożliwiające widzenie własnych pleców, są skrzydła, są sufity, na których wygodnie się siada… Są też sieci pajęcze. I nowe kłopoty, których przecież bohaterowie nie potrafiliby uniknąć.

W tej części chłopcy mają do wykonania aż dwa zadania. Jedno to pomoc mamie, zdruzgotanej ogrodowymi zniszczeniami, drugie – pomoc Petunii, która w przyszłości może nawet zamienić chłopców w smoki. Akcja toczy się żwawiej niż w pierwszej części i przepełniona jest dowcipem: zwłaszcza dotyczącym muszych upodobań. Autorka „Muszym szaleństwem” trafi do maluchów, które nie dostrzegą w tym temacie obrzydliwości, a komiczny potencjał.

I znowu kiedy książka się kończy, nie kończy się zabawa. Najpierw dzieci otrzymują słowniczek pojęć, a zaraz potem serię gier i zabaw powiązanych z historyjką. To proste łamigłówki czy wybieranki, w dodatku z kluczem odpowiedzi, żeby nie zniechęcić kilkulatków. Ta seria rozgrywa się dość szybko: historie są krótkie i wypełnione akcją, a do tego dość zabawne. Ali Sparkes dba o małych czytelników – pisze dla nich i próbuje przy okazji ich czegoś nauczyć, rozśmiesza i niepostrzeżenie ćwiczy w czytaniu. „Musze szaleństwo” to dopiero druga historyjka z serii – ale już daje się w niej wyznaczyć charakterystyczne założenia czy ślady rodem z filmów animowanych. Autorka sięga po magiczny temat – możliwość przechodzenia niezwykłych metamorfoz przydaje jej się do budowania nieprzewidywalności. Dodatkowo dla maluchów atrakcyjne będzie już samo prześledzenie rzeczywistości z nowej perspektywy. W oczach muchy wiele się zmienia – ale Jacek i Dawid w nowych wcieleniach także nie tracą poczucia humoru.

Ross Collins akcentuje wydarzenia na swoich uwzględniających ruch ilustracjach. Lubi podkreślać niespodziewane emocje lub zjawiska oryginalne, posługuje się komiksową kreską i tak naprawdę chętne dzieci będą mogły te ilustracje pokolorować. Może i bycie muchą nie jest szczytem marzeń kilkulatków – ale stanowi dobry pretekst do zabawy. Ali Sparkes do maluchów dotrze między innymi ze względu na proste fabułki i ciekawe przygody sympatycznych bohaterów. „Musze szaleństwo” to tomik, który nie zmęczy kilkulatków, a pozwoli im poćwiczyć samodzielne czytanie.

piątek, 24 kwietnia 2015

Ali Sparkes: Z.M.I.A.N.A. Pajęczy popłoch

Wilga, Warszawa 2015.

Żart z przygody

Tytuł serii, a właściwie akronimowe rozwinięcie tytułu sugeruje, że mali odbiorcy będą mieć do czynienia z przekombinowanymi historiami, w których autorskie popisy i uleganie modom są ważniejsze niż rozrywka dzieci. Nic bardziej mylnego, Ali Sparkes zapewnia maluchom dynamiczną lekturę i trochę radości, a do tego też zestaw zadań logicznych i zabaw na koniec tomiku. Poza tym wie, jak poprowadzić fabułę, żeby nie zmęczyć tych, którzy dopiero nauczyli się czytać i chcą sięgać po błyskawicznie rozwijające się historie.

„Pajęczy popłoch”, pierwszy tomik cyklu, jest oczywistą okazją do zapoznania się z bohaterami. Ośmioletni bliźniacy, Jacek i Dawid, stanowią przeciwieństwa. Na razie objawiają się one w tym, że Jacek uwielbia robale, a Dawid się nimi brzydzi. Więc kiedy w okolicy pojawi się jakiś owad (lub pajęczak, co obeznany z tematem Jacek podkreśla), to Dawid narobi krzyku, a Jacek go uratuje. Żywiołowi chłopcy czasami swoimi hałaśliwymi zabawami przeszkadzają zdziwaczałej sąsiadce, starszej pani Petunii. Jeszcze nie wiedzą, że pani Petunia wynalazła dziwny eliksir. Na dwóch ośmioletnich chłopców zamienionych w pająki czyha naprawdę wiele niebezpieczeństw.

Ali Sparkes trochę drwi sobie z czarodziejskich mód w literaturze czwartej (w oryginale S.W.I.T.C.H. jest przecież chłopięcym odpowiednikiem W.I.T.C.H.), a trochę drwi w ogóle. Proponuje bardzo szybką akcję, w której nawet dramatyczne momenty nie brzmią zbyt strasznie (przede wszystkim dlatego, że nie mają kiedy zadziałać na małych odbiorców). Autorka nigdy nie rezygnuje z ironii – zmiana postaci z chłopców w pająki pomaga rozbudować warstwę humoru sytuacyjnego. Bliźniaki zyskują jeszcze jedną płaszczyznę porozumienia, a ponadto mogą w komiczny sposób odnosić się do swoich nieoczekiwanych wcieleń. Sparkes podąża za dwoma pająkami, żeby się pośmiać. Zresztą zaczarowanych chłopców ściga też sąsiadka, która przygotowała antidotum. Pytanie tylko, kto zdąży pierwszy dopaść dwóch chłopców, którzy mają o dwanaście nóg za dużo.

„Pajęczy popłoch” to dosyć krótka lektura, ale autorka wiele razy doprowadzi odbiorców do śmiechu. Lubi też wyzwalać emocje, chociaż bliższa jest jej konwencja animowanej bajki niż horroru. Prosta fabułka nie odwraca uwagi od żartów, a na normalności chyba nikomu tu nie zależy. Przygoda szybko się zaczyna i równie szybko kończy, a wnioski, jakie dzieci z niej wyciągają, nie należą do pouczających, a do rozrywkowych.

Kiedy opowieść wspomagana sugestywnymi ilustracjami Rossa Collinsa się kończy, pojawia się niezapowiedziana atrakcja: zestaw zadań dla małych odbiorców. Książkę uzupełniają porównywanki, labirynty, quizy i testy, a nawet miniaturowa gra planszowa. Maluchy mogą sprawdzić poprawne odpowiedzi w kluczu. Kolejne łamigłówki tematycznie powiązane zostały z treścią bajki, więc jest to też przedłużenie przebywania z bohaterami książki.

„Pajęczy popłoch” to publikacja przeznaczona dla dzieci, które już samodzielnie czytają. Nie zmęczy nadmiarem wątków i nie zniechęci rozwlekłością. Zestawienie trudniejszych pojęć można tu znaleźć w słowniczku, Ali Sparkes gwarantuje więc także minimum edukacyjne. Stara się bez przerwy rozśmieszać czytelników lub utrzymywać ich w napięciu – w tym pierwszym jest znacznie lepsza, chociaż wśród kilkulatków zdania będą podzielone. Ta autorka daje najmłodszym rozrywkę powiązaną z ironią. To nieskomplikowana historyjka czerpiąca z wyobraźni: dociera do kilkulatków za sprawą silnych przeżyć, ciekawych przygód bohaterów i humoru. Wygląda na pierwszy rzut oka na skomplikowaną i trudną, ale wcale taka nie jest i bez obaw można ją zaprezentować najmłodszemu pokoleniu.