Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

środa, 22 czerwca 2016

Koncepcja: Ziflin, ilustracje: Lei Melendress: Doodle Fusion. Planeta bazgrołów. Sztuka kolorowania

Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.

Stworki

Bazgroły powracają! Pierwszy tomik „Doodle fusion” uświadomił dorosłym amatorom kolorowanek, że nie wszystko da się przedstawiać na drodze rozumowej. Przy kolorowaniu tej serii wyobraźnia okazuje się niezbędna. Małe i nieprzypominające niczego znanego stworki kłębią się na kolejnych stronach, układając się w różne większe formy. Przestrzeń między nimi jest starannie zarysowana, a odbiorcy mają w ogóle wrażenie, że otrzymują jedynie fragment większej całości – że bazgroły całkowicie opanowują rzeczywistość i funkcjonują także poza kartkami książki. Trzeba jednak nadać im charakter za sprawą kolorów – i kto wie, czy to nie większe wyzwanie niż zamalowywanie najmniejszych składników obrazków.

Bazgroły tym razem wiążą się tematycznie z kosmosem i zaawansowaną technologią, co oznacza, że czasem układają się w kształt ufoludka lub robota, a czasem zbijają w gromadę przypominającą dziwną planetę. Zdarza się i tak, że z bezkształtnej na pierwszy rzut ka masy wyłaniają się tajemnicze stwory, nastawione do siebie dość wojowniczo – co przy ich mikroskopijnych rozmiarach daje efekt komiczny. Bo chociaż bazgroły – małe istotki zróżnicowane gatunkowo – są wszechobecne i nie tylko wyłaniają się z tłumu, ale jeszcze go formują – wydają się bliskie użytkownikom, jako twory wyobraźni. Bazgroły przypominają bajkowych bohaterów, mimo że nie zawsze są tak naiwne. Cieszą swoją obecnością bo zmieniają zwyczajność w przygodę.

Bazgrołów nie da się wyodrębnić i scharakteryzować na pierwszy rzut oka. Żeby odpowiednio dobrać kolory i zamienić grafiki w barwne artystyczne ilustracje, trzeba trochę skupienia i pomysłów. Przypadkowe wybory kolorystyczne mogą tylko pogłębić chaos królujący na rysunkach – i wcale nie przysłużą się do odczytania intencji. Tu jedne nietypowe przedmioty wyłaniają się z innych (lub zza innych), w kształtach można dostrzegać przedmioty albo „twarze” nieznanych istot. W bazgrołach nie chodzi przy tym o zbiór sensów (chyba że ilustracja ma nadany sens nadrzędny, w postaci, chociażby, dużego i rozpoznawalnego kształtu) – tu ważne są detale, nie wiadomo, który bardziej: Wszystko zależy od odbiorców. Bazgroły przypominają radość swobodnego rysowania, nie bezmyślnego, bo jednak każdy z tych rysunków może imponować sposobem przygotowania. Poza tym, że całe płaszczyzny składają się z drobnych elementów, to jeszcze każdy z tych elementów ma swoją teksturę, wzorek lub znaczek. To prowadzi do ogromnego kolorowankowego wyzwania – trudno bowiem kolorować tak małe partie obrazków. Skoro jednak kontury wyznaczają granice, nie powinno się ułatwiać sobie pracy przez pomijanie wzorów. W ten sposób „Planeta bazgrołów” przyciąga na jeszcze dłużej.

Książka została wydana w kolorowankowej serii kreatywnej wydawnictwa Nasza Księgarnia, co oznacza, że kartki są z papieru dobrej jakości (można wybrać dowolne techniki kolorowania i narzędzia bez obawy, że tomik się zniszczy), druk jednostronny, a pracę w każdych warunkach ułatwia dodana gruba tektura pełniąca rolę podkładki. „Doodle fusion. Planeta bazgrołów” to kolorowanka czerpiąca z absurdów i fantazji. Ze względu na temat – nadaje się dla wszystkich, dla dzieci i dorosłych. Jednak najmłodsi mieliby problem z kolorowaniem drobiazgów i mogliby się zniechęcić do wysiłków. Starszym odbiorcom „Planeta bazgrołów” przyniesie wytchnienie, oderwanie od zwyczajnych spraw i konkretów. Pokaże, że zawsze jest miejsce na zabawę i wolną twórczość. Bazgroły zachęcają do kreatywności, nawet jeśli miałaby ona polegać na wybieraniu odpowiednich kolorów. Na tych stronach wiele się dzieje, trzeba tylko zagłębić się w sferę wyobraźni i prześledzić wyczyny malutkich istot z płaszczyzny bajek. Ta seria kolorowanek ma swój charakter, dobrze zatem, że fani bazgrołów mogą dalej tworzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com