* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

niedziela, 8 lutego 2015

A MOJA CIOTKA - konkurs drugi

Wspólnie z Wydawnictwem Muza SA, w związku z premierą książki A MOJA CIOTKA, przygotowaliśmy konkurs dla najmłodszych.

Najpierw fragment jednego z opowiadań (razem z ilustracjami Kasi Nowowiejskiej):





Zadanie dla dzieci: wymyśl, jakie zwierzątko najbardziej lubi (i ma) moja ciotka i przedstaw je.
Zwierzęta (niekoniecznie prawdziwe) można przedstawiać w dowolnej formie (opowiadanie, rysunek, wyklejanka itp.).
Gotowe prace należy przesyłać na adres iza.mikrut@gmail.com
Na prace czekamy do 12 lutego 2015.

Książka A MOJA CIOTKA do nabycia na stronie Wydawnictwa Muza SA - www.muza.com.pl


Premiera książki już 11 lutego 2015.



UWAGA: KONKURS PRZEDŁUŻONY! PRACE NADSYŁAĆ MOŻNA DO 15 LUTEGO

I jeszcze oficjalny regulamin :)

REGULAMIN KONKURSU „A moja ciotka”.

§ 1. Postanowienia ogólne

1. Konkurs organizowany jest przez Wydawnictwo MUZA S.A., (zwanego później organizatorem) z siedzibą w Warszawie (00-590) przy ul. Marszałkowskiej 8, wpisane do Krajowego Rejestru Sądowego – Rejestru Przedsiębiorców przez Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy, XII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 0000065143, o kapitale zakładowym w wysokości: 5.826.978,00 zł (opłaconym w wysokości 5.000.000,00 zł) oraz Numerze Identyfikacji Podatkowej 526-020-42-80
2. Konkurs przeznaczony jest dla dzieci.
3. Konkurs rozpoczyna się 08.02.2015 i kończy się 15.02.2015r.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy: przedstawić w dowolnej formie ulubione zwierzątko MOJEJ CIOTKI, a następnie pracę wysłać na adres: iza.mikrut@gmail.com
5. Dane osobowe uczestników akcji będą wykorzystywane zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych.
6. Regulamin stanowi podstawę Konkursu i określa prawa i obowiązki jego Uczestników.

§ 2. Uczestnictwo w Konkursie

1. Uczestnictwo w Konkursie jest nieodpłatne.
2. Uczestnikami Konkursu mogą być osoby fizyczne, pełnoletnie, posiadające pełną zdolność do czynności prawnych.
3. Przystąpienie do Konkursu jest równoznaczne z akceptacją przez uczestnika Regulaminu w całości. Uczestnik zobowiązuje się do przestrzegania określonych w nim zasad, jak również potwierdza, iż spełnia wszystkie warunki, które uprawniają go do udziału w Konkursie.

§ 3. Zasady uczestnictwa w konkursie

1.Konkurs polega na przedstawieniu (technika dowolna - może to być na przykład opowiadanie lub rysunek) ulubionego zwierzątka Mojej Ciotki.
2.Aby zgłosić uczestnictwo należy przesłać pracę na adres: iza.mikrut@gmail.com
3.Poprzez zgłoszenie pracy do konkursu w sposób wyżej określony, uczestnik konkursu oświadcza, że treść i forma każdej z zamieszczonych wypowiedzi i obrazów konkursowych nie narusza przepisów prawa, ani prawem chronionych dóbr osób trzecich, a uczestnik Konkursu jest w pełni uprawniony do zgłoszenia każdej z wypowiedzi i obrazów konkursowych.
4.Z tytułu złożonego powyżej oświadczenia Uczestnik przyjmuje na siebie pełną odpowiedzialność prawną. W przypadku jakichkolwiek roszczeń ze strony osób trzecich Uczestnik, po zawiadomieniu go przez Organizatora, nie uchyli się od niezwłocznego przystąpienia do wyjaśnienie wyjaśnienia sprawy oraz wystąpi przeciwko takim roszczeniom na własny koszt i ryzyko, a nadto zaspokoi wszelkie uzasadnione roszczenia, a w razie ich zasądzenia od Organizatora, regresowo zwróci całość pokrytych roszczeń oraz wszelkie związane z tym wydatki i opłaty, włączając w to koszty procesu i obsługi prawnej, a także naprawi wszelkie inne szkody wynikające z wyżej opisanych roszczeń osób trzecich.

§ 4. Prawa autorskie

1. Uczestnik konkursu oświadcza, że przygotowana praca jest jego autorstwa, przejawem jego osobistej twórczości, która nie była dotychczas nigdzie publikowana. Uczestnik konkursu ponosi pełną i wyłączną odpowiedzialność za naruszenia jakichkolwiek praw osób trzecich (praw autorskich lub dóbr osobistych).
2. Uczestnik konkursu poprzez udział w konkursie udziela nieodpłatnej licencji niewyłącznej na rzecz Organizatora do korzystania z nadesłanej recenzji bez ograniczenia czasu i terytorium na następujących polach eksploatacji: wystawienie, wyświetlenie, odtworzenie oraz nadawanie i reemitowanie również w formie dźwiękowej, w materiałach reklamowych, prasowych, radiowo-telewizyjnych, kampaniach reklamowych, newsletterach, informacjach prasowych Organizatora, a także publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym; wykonanie praw autorskich zależnych, w szczególności twórcze przekształcanie, przerabiania i adaptowania całości lub fragmentów; wielokrotne publikowanie w materiałach promocyjnych związanych i nie związanych z konkursem.

§ 5. Zasady wyłaniania zwycięzców

1. Laureatów Konkursu wybiera jury konkursowe złożone z pracowników Wydawnictwa MUZA S.A.
2. Konkurs rozpoczyna się 08.02.2015 r. i kończy się 15.02.2015r.
3. Wyniki zostaną ogłoszone 16.02.2015 r.
4. Ocenie w konkursie podlegać będą: kreatywność, oryginalność i zgodność z tematem konkursu.
5.Decyzja jury jest niepodważalna i ostateczna.

§ 6. Nagrody

1. Nagrodą dla laureata jest książka „A moja ciotka”.
2. Organizator oświadcza, że wartość żadnej z nagród nie przekracza kwoty 700 zł.
3. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za nieprawidłowości związane z opóźnieniem lub niedoręczeniem powiadomienia o wygranej wynikające z błędnego podania przez nagrodzonego uczestnika konkursu numeru telefonu oraz adresu, na który zostało wysłane powiadomienie o nagrodzie.
4. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za niezgodne ze stanem faktycznym podanie przez nagrodzonego uczestnika Konkursu danych kontaktowych oraz innych danych służących do identyfikacji uczestnika Konkursu oraz za wszelkie zmiany tych danych.

§ 7. Postępowanie reklamacyjne

1. Wszelkie reklamacje dotyczące organizacji konkursu powinny być składane na piśmie pod adresem Wydawnictwo MUZA SA z siedzibą w Warszawie (00-590) przy ul. Marszałkowskiej 8.
2. Wydawnictwo w terminie 30 dni od otrzymania reklamacji rozpatrzy reklamację i pisemnie poinformuje zgłaszającego o zajętym stanowisku.
3. W przypadku braku akceptacji przez uczestnika stanowiska Wydawnictwa, uczestnik może dochodzić swoich praw na zasadach ogólnych.

§8. Zmiany w regulaminie

Organizator zastrzega sobie prawo do wprowadzania zmian w niniejszym regulaminie. Uczestnicy będą powiadamiani o modyfikacjach drogą elektroniczną.

sobota, 7 lutego 2015

Cora Carmack: Coś do ocalenia

Jaguar, Warszawa 2015.

Imprezowiczka

Po raz trzeci Cora Carmack. Tym razem zupełnie inaczej, mimo że to seria historii o dwudziestoparolatkach z sercowymi (i nie tylko) problemami. „Coś do ocalenia” to dramatyczna relacja Kelsey, przyjaciółki Bliss. Autorka, która najpierw postawiła na niepopularny motyw utraty dziewictwa dopiero na ostatnim roku studiów, później – na wątek poszukiwania chłopaka idealnego w oczach rodziców, teraz wybiera zagadnienie bardzo bliskie „pokoleniu zero”. Kelsey ucieka od problemów i złych wspomnień, nie zastanawia się nad tym, co zrobić ze swoim życiem. Nie interesuje jej przyszłość, a teraźniejszość upływa jej na szaleńczej i straceńczej eskapadzie po barach Europy. Wszystko po to, żeby zirytować surowego ojca, nadszarpnąć jego finanse i zemścić się za dawne krzywdy. Kelsey nie ma oporów przed pójściem do łóżka z nieznajomym, smutki zalewa alkoholem i zupełnie nie przejmuje się ewentualnymi konsekwencjami. Żyje tak, jakby pojęcie dorosłości i odpowiedzialności nie istniało – a mimo to jest bohaterką myślącą i inteligentną. Tyle że nie ma ochoty na refleksję nad sobą. Do czasu, gdy w jednym z barów dostrzega szaleńczo przystojnego żołnierza, który przychodzi z pomocą w odpowiednim momencie.

Racjonalne argumenty nie powstrzymałyby Kelsey przed destrukcyjnymi zachowaniami, więc Hunt ucieka się do sposobu: pokazuje dziewczynie, co znaczy intensywne przeżywanie życia. Namawia ją na tydzień przygód zupełnie innego rodzaju. Jest mu łatwiej o tyle, że wzbudza w Kelsey ogromne pożądanie, a nie zamierza ulec jej zachętom i flirtom. W życiu bohaterki w tydzień wiele się zmienia. Tom „Coś do ocalenia” jest również najbardziej z dotychczasowych powieści Carmack nasycony erotyzmem – Kelsey niemal obsesyjnie powraca do tematu seksu, a i sceny jej spełnienia wydają się bardziej rozbudowane. Cora Carmack w narracji zachowuje piękno fizycznej miłości, jest mistrzynią w finezyjnym i przekonującym opisywaniu pożądania. Nie ma u niej wulgarności, więc nie przeszkadza także stężenie (i natężenie) łóżkowych doznań bohaterki. Ponadto Cora Carmack wie, jak uniknąć przesady, jest przekonująca dzięki dobremu przemyśleniu charakterów postaci.

Konstrukcja tej powieści przynosi też szereg zaskoczeń. Z dramatu do sielanki i idealizmu przechodzić może dość szybko, chociaż autorka nie pozwala zapomnieć o mroku. Tym razem nie zamierza przekonywać odbiorców, że wszystko ułoży się samo, seks nie jest antidotum na problemy. „Coś do ocalenia” zawiera też mniejszą dawkę komizmu – tu zdecydowanie bohaterom nie jest do śmiechu, mimo że dobrze się ze sobą bawią. Ale Carmack zapewnia świeżą rozrywkę: odważny (chociaż przecież nie nowatorski) pomysł fabularny i dopracowany stylistycznie tekst w powiązaniu z przekonującymi postawami. Książki tej autorki to połączenie elementów z powieści młodzieżowych, powieści erotycznych oraz obyczajówek, w dodatku – z psychologiczną warstwą umożliwiającą zrozumienie motywacji młodych ludzi. Cora Carmack daleka jest od pornograficznych podniet.

Trzeci raz Cora Carmack pojawia się z powieścią o dwudziestoparolatkach (i ich sercowo-łóżkowych przeżyciach) i trzeci raz przedstawia zupełnie nowy scenariusz – nowe rozwiązania i nowy rozkład akcentów w tomie. „Coś do ocalenia” poza lekkimi tematami odnosi się również do toksycznych relacji między dziećmi (także tymi dorosłymi) a rodzicami i przypomina, jakie szkody w psychice może wyrządzić seksualne doświadczenie z dzieciństwa. Ta autorka bez prawienia morałów uświadomi czytelnikom, że warto walczyć o własne szczęście. Niektórym wskaże drogę postępowania, innym po prostu zapewni lekką rozrywkę – lekką a przecież przesyconą głębszymi spostrzeżeniami. „Coś do ocalenia” to przede wszystkim udana i dobrze napisana ciekawa historia.

piątek, 6 lutego 2015

Monika i Grzegorz Wasowscy: Starsi Panowie dwaj. Kompendium niewiedzy

Znak, Kraków 2014.

Archiwalia

Kabaret Starszych Panów w świadomości odbiorców istnieje. Wprawdzie nie trafia (śladem, choćby, Dudka) do telewizyjnych powtórek, a książkowych wydań tekstów Jeremiego Przybory trzeba szukać w zaprzyjaźnionych antykwariatach, ale na szczęście to wyjątkowe zjawisko nie ulega zapomnieniu. Wciąż powraca duet Przybora-Wasowski w coraz to nowych interpretacjach piosenek, dzięki czemu twórczość Pana B (tekstowa) i Pana A (kompozytorska) trafia do kolejnych pokoleń. Starsi Panowie są pewnym punktem odniesienia, wyznacznikiem humorystycznych (nie kabaretowych) standardów. Dziesięć lat temu ukazał się na rynku tom „Ostatni naiwni” – obszerny przewodnik po świecie Kabaretu. Dwoje (z trojga) autorów dziś proponuje nową książkę o KSP i przyległościach radiowo-telewizyjnych. Monika i Grzegorz Wasowscy zabierają czytelników w podróż nieco sentymentalną, mocno rozrywkową i porządkującą Eksterytorialną Krainę. Zamieniają się w archiwistów, szperaczy i zbieraczy, ale najchętniej nawiązują do roli zwykłych odbiorców zafascynowanych absurdem Kabaretu. Godzą te role bez zastrzeżeń, a wszystko dzięki specyficznemu charakterowi publikacji.

Ów charakter polega na niezaprzeczalnej familiarności. Monika i Grzegorz Wasowscy piszą przecież o Wuju i Tacie, włączając siebie do ich relacji (Wuj uradowany, że Grzegorz talent odziedziczył po nim, a nie po Tacie). Autorzy nie zamierzają chować się za gładkimi i obiektywnymi formułkami, znajdują za to swój styl. Ujawniają własne istnienie, a chwilami też kulisy pracy nad tomem, zwłaszcza we wprowadzeniach do kolejnych rozdziałów. Przyjmują konwencję pilotów wycieczek – oprowadzają po nietypowym muzeum twórczości Starszych Panów. Ten zabieg, gdyby nie był umiejętnie wykorzystywany, mógłby stać się męczący w odbiorze – ale bez obaw, poczucie humoru oraz lekki ton sprawiają, że odbiorcy po prostu przyłączą się do wycieczki i błyskawicznie oswoją z żartami oprowadzających. Familiarność tłumaczy się również wspólnotą zainteresowań – po książkę „Starsi Panowie Dwaj” sięgną czytelnicy świadomi, zorientowani w prawach rządzących Eksterytorialną Krainą. Ci wiedzą – co zresztą dawniej często podkreślali krytycy i badacze – że o KSP nie da się pisać z pełną powagą ani z patosem.

Podstawowym zadaniem książki jest porządkowanie materiałów. Autorzy dzielą dorobek Starszych Panów na twórczość radiową, telewizyjną czy filmową. Przedstawiają treść kolejnych programów i ich „playlisty” – zestawy piosenek (z uwzględnieniem wykonawców). Sięgają tu po elementy „Leksykonu” i definicje najważniejszych haseł – co pozwoli zwłaszcza młodszym czytelnikom poznać słowa-klucze przydatne w poruszaniu się po krainie wyobraźni Przybory i Wasowskiego. Ale to zaledwie cząstka publikacji. Monika i Grzegorz Wasowscy przypominają cytaty na temat Kabaretu – do przeglądu programów dokładają wypowiedzi autorów, krytyków czy przyjaciół. Pozwalają odbiorcom zapoznać się z opiniami na temat Kabaretu – a to oznacza, że zależy im na uchwyceniu istoty niezwykłości KSP. Ujmują ten kabaret w sposób, na jaki zasługuje – jako program niepowtarzalny i ważny w historii humoru. W książce znalazło się miejsce na streszczenia, odnotowywanie poprawek oraz na… ulubione fragmenty z poszczególnych dzieł. To naprawdę zaostrza apetyt na KSP – Monika i Grzegorz Wasowscy nie mogliby wymyślić lepszej reklamy Eksterytorialnej Krainy. Niestarzejące się partie dialogów czy piosenki niemal wymuszają na czytelnikach zamiar lepszego poznania tego świata. Dla odbiorców, którzy na pamięć znają opublikowane teksty Wasowscy przygotowali mnóstwo smaczków – zdobyczy z archiwów, niepublikowanych utworów, ciekawych zapisków i odkryć. Jest tego naprawdę dużo i nawet ten, kto twórczość Przybory dobrze zna, będzie usatysfakcjonowany prezentem od Wasowskich. To szansa na zajrzenie do archiwum – chociaż autorzy zastrzegają, że nie wszystko udało im się odnaleźć.

„Starsi Panowie Dwaj” pozwalają zatem odrobinę zapanować nad powołanymi do życia przez Jeremiego Przyborę i Jerzego Wasowskiego postaciami i ich krainami. Udowadniają, że komizm KSP jest wciąż żywy i niemal bezcenny w świecie bylejakości kabaretowej. Monika i Grzegorz Wasowscy nie starają się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Kabaret Starszych Panów cieszy się takim uznaniem – dołączają po prostu do grona entuzjastów i fanów. Sprawdzają się jako przewodnicy i jako narratorzy (chociaż tę ostatnią rolę mocno sobie okrajają).

Poza wszystkim do obszernego i apetycznego tomu dołączona jest płyta z piosenkami z Eterka – czyli tą gałęzią twórczości Panów A i B, o której mało kto pamięta – z utworami niezepsutymi przez kolejne interpretacje, niemal dzisiaj nieistniejącymi w powszechnej świadomości (przynajmniej… w pierwszych wersjach). W ten sposób przynajmniej odrobinę wynagradzają autorzy czytelnikom fakt niemożności dotarcia do źródeł. Aż czterdzieści dwie piosenki w niepowtarzalnym klimacie – to prawdziwy rarytas. A jednak jest to zaledwie dodatek do książki, którą mieć trzeba. Po to, żeby wiedzieć więcej o KSP (mimo przewrotnego podtytułu – „Kompendium niewiedzy”), ale też po to, żeby zapewnić sobie solidną porcję rozrywki w dobrym gatunku.

czwartek, 5 lutego 2015

Grzegorz Kasdepke: Kocha, lubi, szanuje... czyli jeszcze o uczuciach

Nasza Księgarnia, Warszawa 2015 (wyd. II).

Wyjaśnienia

Pani Miłka ma pomocnika, drewnianego pajacyka – to kukiełka z czasów, gdy pani Miłka chciała zajmować się lalkarstwem w teatrze. Trafiła jednak do przedszkola jako wychowawczyni i ujęła najmłodszych (oraz ich rodziców) niekonwencjonalnymi zajęciami poświęconymi uczuciom. Trudne nawet dla dorosłych stany emocjonalne i reakcje potrafi przełożyć na dziecięcy świat – a pajacyk dzielnie jej w tym pomaga. I chociaż takie tematyczno-pedagogiczne ukierunkowanie opowiadań działa na niekorzyść fabuły, tomik „Kocha, lubi, szanuje… czyli jeszcze o uczuciach” cieszy się dużym zainteresowaniem: Nasza Księgarnia wznawia go dla maluchów, rodziców i wychowawców.

Grzegorz Kasdepke za temat obiera sobie tym razem „wielkie” międzyludzkie relacje: miłość, nienawiść i pogardę, odwołuje się też do nastrojów – strachu, smutku, poczucia winy czy wreszcie szczęścia. Dzięki obecności kreatywnej przedszkolanki może dotrzeć do odbiorców, unaoczniając im sedno (oraz przyczyny) kolejnych uczuć. Odwołuje się do prostych przykładów, a czasem ucieka się też do konwencji teatru, każąc bohaterom odgrywać wybrane scenki. Rezygnuje zatem z klasycznej fabuły. W każdym opowiadaniu kluczem staje się jedno określone uczucie, które znienacka i z różnych powodów dopada przedszkolaki oraz ich opiekunkę. Nawet kiedy wszyscy czują to samo, różne powody ich zachowań pomogą odbiorcom w uświadomieniu sobie istoty doznań (a czasem i w porównaniu z własnymi stanami). Kasdepke trochę przerysowuje sytuacje w przedszkolu – ze względu na małych odbiorców. Tu nie ma miejsca na półcienie i niedomówienia, wszystko musi zostać odpowiednio wyjaśnione. A kiedy pani Miłka widzi, co dzieje się z jej podopiecznymi, łatwiej jej przeprowadzić odpowiednią pogadankę. Stąd już prosta droga do zrozumienia uczuć.

Po każdym opowiadaniu Grzegorz Kasdepke zamieszcza kilka porad dla dzieci. Stara się łagodzić ewentualne konflikty czy wytłumaczyć motywacje rówieśników, prowadzi do porozumienia, ale też wskazuje drogę w sytuacjach kłopotliwych. Kieruje się następnie do rodziców – i tym przedstawia serię pytań inicjujących szczerą rozmowę z dzieckiem, dodaje przydatne porady i podpowiada, jak zachować się w obliczu problemu. Wymyśla nawet drobne rozrywki, które będą pełnić rolę terapeutycznych. Proponuje więc tomik, który kompleksowo wprowadza tematykę uczuć i rzeczywiście pomaga najmłodszym w pojmowaniu międzyludzkich relacji.

Grzegorz Kasdepke wyostrza scenki z przedszkola, ogranicza poboczne wątki. Jego opowiadania są mocno skrótowe i czasem podbarwione poczuciem humoru – ale nad rozrywkę przekłada edukację. Historyjki z tomiku są podporządkowane nauce – ale i dzieci, i rodzice doceniają tę formę – przynosi ona bowiem sporo ułatwień w samym procesie komunikacji i pozwala kilkulatkom oswajać się z szeregiem uczuć.

Marcin Piwowarski dodaje koloru tym historyjkom. Lubi stosować rysunkowe metafory, dba też o to, żeby miny bohaterów odpowiadały omawianym właśnie uczuciom. Przy tym fakt, że stosuje mocne barwy, pozwala ożywić tomik. To ważne, bo Piwowarski nie może tu przecież odwoływać się do świata fantazji (poza „bajkową” obecnością pajacyka i lalki), musi ilustrować zwyczajność kilkulatków tak, żeby uwypuklić to, co ulotne. Nie zaciemnia konkretami narracji, ale też sprawia, że dzieci zainteresują się treścią książki i uważnie przyjrzą omawianym tu emocjom. „Kocha, lubi, szanuje” to kontynuacja sprawdzonego pomysłu – czas pokazał, że kontynuacja potrzebna.

środa, 4 lutego 2015

Mishka Shubaly: Bardzo długi bieg

Galaktyka, Łódź 2014.

Walka

Proporcje w wypadku literatury „biegowej”, czyli autobiografii sportowców mierzących się w przeszłości z różnymi nałogami są inne niż w tomie „Bardzo długi bieg”. Bo też Mishka Shubaly nie zdaje relacji ze swojego zamiłowania do biegu, a z pokiereszowanego i trudnego życia sprzed ścigania się w maratonach. Różnic jest zresztą więcej, a Shubaly zamierza odmitologizować sport – mimo że to jego szansa na normalność. Podczas gdy większość autorów podkreśla poczucie wolności, szczęście i zalew endorfin, Mishka Shubaly koncentruje się na „prymitywnej” fizjologii. „Treningi to pot, łzy, bekanie, pierdzenie i rzyganie na oczach przyjaciół, bliskich i obcych”. To kontuzje, często bolesne. Momentami to rodzaj kary dla człowieka, który wolałby błogie lenistwo. Shubaly nie ekscytuje się bieganiem, ale wie, że to sport dał mu szansę na wyrwanie się z innych uzależnień.

W wieku trzydziestu dwóch lat Mishka Shubaly miał już za sobą prawie dwadzieścia lat picia. Doskonale zna mechanizmy sięgania po alkohol i kolejne granice upodlenia, na własnej skórze przekonał się też o tym, że uzależnienie od wysokoprocentowych trunków czyni człowieka podatnym na kolejne pułapki. Sam wpadł w narkotyki. Dopiero bieganie – w dodatku dość przypadkowo odkryte – pozwoliło mu odzyskać kontrolę nad ciałem i nad emocjami. „Bardzo długi bieg” to rodzaj rozrachunkowej spowiedzi, nie tekst perswazyjny. Autor nie próbuje nikogo nawracać ani zapewniać o zbawiennym wpływie biegania. Jego wyznanie może być rodzajem przestrogi – ale wcale nie musi. „Bardzo długi bieg” to po prostu indywidualna relacja, trudna prawda jednego z maratończyków.

Bieg w tym przypadku stanowi sposób na radzenie sobie z emocjami i uzupełnia lukę po odstawieniu środków uzależniających. Sprawia, że nie chce się szukać silnych wrażeń gdzie indziej. Mishka Shubaly nie oszukuje, że bieganiem rozwiązał wszystkie swoje problemy: owszem, na odwyku zaczął doceniać proste zmysłowe przyjemności, znalazł też dziewczynę, z którą chciał ułożyć sobie życie – ale każdego dnia musi na nowo podejmować walkę. Maratony okazują się dla niego próbą sił (czasem też i sposobem na podkreślenie przyjaźni), wyzwaniem znacznie silniejszym niż powrót do nałogu. Shubaly zauważa coś, co powraca często w autobiografiach biegaczy: silną skłonność do popadania w uzależnienia. Z problemem alkoholizmu czy narkotyków borykało się wielu (i teraz przyznają się do tego w swoich książkach) – pojawia się zatem kolejny autor wskazujący alternatywną drogę. Shubaly daje też nadzieję, że nawet skrajnie wycieńczony organizm można przestawić na sport – to czasami jedyny możliwy ratunek.

„Bardzo długi bieg” jest jednocześnie bardzo krótką książką. Autor w dodatku nie ma za sobą imponującego „stażu” odwykowego, co próbuje jeszcze podkreślać tematycznymi proporcjami. To nie jest książka o bieganiu, a o upodleniu – za to ze specyficznym happy endem. Shubaly daleki jest od wychwalania maratonów, chętniej przypomina o ich ciemnej stronie – bólu, wysiłku i poświęceniu. Ale przy tym czuje się szczęśliwy i w bieganiu na długich dystansach znajduje uwolnienie od niebezpieczeństw czyhających w jego własnej psychice. A chociaż „Bardzo długi bieg” jest zwierzeniem, nie pojawiają się tu tony męczeńskie czy obliczane na wzruszenie czytelników. Przez cały czas narracja pozostaje dosyć szorstka, autor nie potrzebuje ani litości, ani wyrazów uznania. Może za to stać się inspiracją dla innych, którzy nie potrafią kontrolować swojego życia. Shubaly tworzy na pograniczu wspomnień biegaczy i literatury „nałogowców”.

wtorek, 3 lutego 2015

Astrid Lindgren: Przygody Madiki z Czerwcowego Wzgórza

Nasza Księgarnia, Warszawa 2014.

Dziecko bez fałszu

Dzieciństwo w niezakłamanej wersji Astrid Lindgren przedstawia w przygodach Madiki z Czerwcowego Wzgórza. Nie ma tu, jak w „Dzieciach z Bullerbyn”, codzienności grupki maluchów, nie ma też – jak u Pippi – korzystania z potęgi wyobraźni. Ale Madika jest równie ciekawa jak jej literaccy koledzy – i dostarczy kilkulatkom również wielu emocji. Powraca teraz w zbiorowym tomie „Przygody Madiki z Czerwcowego Wzgórza” (książki „Madika z Czerwcowego Wzgórza” oraz „Madika i berbeć z Czerwcowego Wzgórza”) i stanie się przyjaciółką wielu małych odbiorców. Madika jest prawdziwym dzieckiem. Prawdziwym bez upiększania i prawienia morałów. Bywa, że broi lub wpada w poważne tarapaty. Nie słucha rodziców i źle na tym wychodzi. Madika bije się nawet z nielubianą koleżanką. Jedno oblicze Madiki to mały łobuz, dziewczynka, która nie może być zbyt grzeczna, bo zmęczyłaby tym czytelników. Drugie – to bohaterka miła i o dużych pokładach empatii. Madika kocha swoich rodziców i młodszą siostrzyczkę, współczuje pokrzywdzonym i chce wszystkim pomagać. U Lindgren nie ma zafałszowań – w Madikę łatwo uwierzyć.

W „Przygodach Madiki z Czerwcowego Wzgórza” jest miejsce również na problemy dorosłych, oglądane z perspektywy dziecka. Sąsiad, wujek Nilsson, pije i wykłóca się z żoną (Madika lubi przesiadywać u nich w kuchni i czasami jest świadkiem nieprzyjemnych scen), ich syn, piętnastoletni Abbe, musi już pracować, żeby utrzymać dom. Madika styka się z biedą i wielkimi tragediami: kiedy Abbe omal nie traci życia, ratując pijanego ojca, ów ojciec zapowiada bohaterce, że się powiesi, jeśli straci dziecko. Inna dziewczynka ma w szkole dostać lanie za swoje występki (kradzież portfela dyrektora). Tego typu problemy wręcz nie mają dzisiaj wstępu do literatury czwartej – w przypadku Madiki jednak nie rażą. Astrid Lindgren pokazuje życie proste i szczere, bez upiększeń czy przemilczeń. W centrum jej świata znajdują się dwie dziewczynki, które wielu dorosłych trosk nie pojmują, ale zawsze gotowe są nieść pomoc. Resztę czasu spędzają na beztroskich zabawach.

Od ich pomysłów niekiedy przechodzą ciarki. Wśród zabaw nie brakuje tych niebezpiecznych: wsadzenia siostry do studni (na wzór biblijnego Józefa) czy wypuszczenia jej na wodę w przeciekającej balii. Urodzinowe przyjęcie urozmaicają młode byczki, a Madika wymyka się nocą z domu, żeby zobaczyć ducha. Bohaterka ma mnóstwo pomysłów – i to pomysłów rozbudowanych fabularnie. Ta autorka, jak zwykle, zapewnia odbiorcom sporo emocji i nie zamyka się w najbardziej oczywistych uczuciach. Stawia swoich bohaterów przed poważnymi dylematami i wyznacza niekonwencjonalne rozwiązania. Dzieci są tu wprawdzie chronione (przez rodziców, służącą, sąsiadów i samą autorkę), ale bez krzywdy dla siebie doświadczają też strachu, smutku czy rozczarowań. Na tym polega uniwersalna wartość opowieści o Madice. Dzisiejsze maluchy znajdą tu cały szereg tematów, których teraz nie porusza się w bajkach – a przecież Astrid Lindgren pisze o nich tak mądrze i z takim wyczuciem, że historyjki nikomu nie zaszkodzą. Wręcz przeciwnie – dyskretnie uczyć będą empatii czy wrażliwości.

Aniołkowate dziewczynki (genialne ilustracje Ilon Wikland!) zwiodą niejednego. Madika nigdy nie będzie nudna czy nijaka. To jedna z lepszych i trafniejszych dziecięcych kreacji w literaturze czwartej. Prosty język nie wiąże się tutaj z narracyjną naiwnością, Astrid Lindgren bardzo uważnie komponuje kolejne opowiadania. Dzięki tej staranności i wyczuleniu na dzieciństwo jest przekonująca dla najmłodszych. „Przygody Madiki z Czerwcowego Wzgórza” to książka, do której dzieci będą chciały wracać – i nic dziwnego, bo Astrid Lindgren jest mistrzynią w portretowaniu kilkulatków i ich naturalnej (choć dziś już archaizującej) codzienności.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Daniel Goleman: Focus. Sztuka koncentracji jako ukryte dążenie do doskonałości

Media Rodzina, Poznań 2014.

Nauka uważności

Daniel Goleman jest autorem, który potrafi przyciągnąć uwagę czytelników i zatrzymać ich przy swoim tekście. „Focus” dotyczy zresztą sztuki skupiania uwagi – i miejsca tej umiejętności w dzisiejszym świecie. „Focus” napisany jest językiem publikacji z dziedziny psychologii – łączy naukowe podejście z próbą przedstawienia wyników badań szerokiemu gronu odbiorców. Goleman w dodatku potrafi wskazać sfery życia, w których koncentracja okazuje się szczególnie pożądana – przeprowadza czytelników od tematu szkoły po kariery zawodowe i pozycje liderów. Do swojego wywodu włącza co pewien czas podchwytliwe testy – uświadamiające, jak łatwo o rozproszenie uwagi. Goleman wprawdzie nie podąża inną drogą niż popularyzatorzy psychologicznych odkryć, ale też udaje mu się zaangażować w lekturę. „Focus” daje się w końcu potraktować również jako ciekawostka z dziedziny samorozwoju.

Temat uważności i koncentracji objawia się w rozmaitych sferach. Czasem dotyczy samokontroli, innym razem odnoszenia się do podwładnych. Goleman przedstawia powiązania między stanowiskiem a tempem odpisywania na e-maile, pozwala wysnuć daleko idące wnioski z nieuświadamianych nawet reakcji. W swojej książce zajmuje się pracą mózgu oraz społecznymi uwarunkowaniami, rolą kontroli w codziennym życiu i tłumaczeniem źródeł podejmowanych decyzji. Autor przekonuje do podjęcia wysiłku i ćwiczenia umiejętności koncentracji uwagi – to ma zapewnić profity nie tylko w postaci akcentowanej w podtytule doskonałości.

Goleman przybliża czytelnikom zasady działania umysłu, łącznie z podświadomymi wyborami i spostrzeżeniami, podkreśla automatyzm i odruchowość niektórych reakcji i wynikające z tego pułapki. Pierwsze rozdziały pomagają też w wyznaczaniu wszelkich „utrudnień”, czynników rozpraszających koncentrację. Nakierowanie odbiorców na ten temat zmusza do uważniejszego śledzenia tekstu, zwłaszcza że autor coraz częściej odwołuje się do naukowych doświadczeń – zawsze dla odbiorców ciekawych, bo powiązanych z zagadkami mózgu. Następnie przychodzi czas na kwestie samokontroli – Goleman prowadzi do panowania nad zachciankami i pokusami, hamuje myślenie stadne i wskazuje problemy płynące z niedostrzegania własnych niewłaściwych zachowań. Uczy empatii, czyli zrozumienia innych – stąd już prosta droga do wyczulenia na pułapki myślenia systemowego. To koncentracja pozwala wydobywać z chaosu to, co istotne, a wyciszać pozostałe dane. Goleman może zatem ostrzegać przed niebezpiecznymi mechanizmami. Odnosi się do możliwych treningów i sprawdza, czy gry komputerowe pomagają czy przeszkadzają w rozwijaniu sztuki uważności. Ostatnią część tomu poświęca natomiast zagadnieniu liderów – czyli roli koncentracji w kierowaniu zespołem i dążeniu do określonego celu. „Focus” temat uważności traktuje zatem całościowo i z uwzględnieniem ważnych dla dzisiejszego odbiorcy motywów.

Daniel Goleman sięga tu po lekki styl – jest w stanie przytaczać naukowe badania i przeprowadzać analizy wniosków w sposób, który będzie dla czytelników atrakcyjny. Motyw koncentracji wydaje się szczególnie istotny teraz, gdy młodsze pokolenia nie potrafią już funkcjonować z dala od nowych mediów czy telefonów komórkowych i nawet towarzyskie spotkania przerywają wizytami w wirtualnym świecie. Od tego problemu Goleman wychodzi – bo doskonale wie, jak skupić uwagę czytających na tekście. Przez całą książkę stosuje techniki podtrzymywania koncentracji – przez opisy sytuacji z życia wziętych (a inspirujących uczonych), zadania dla odbiorców lub proste notatki podsumowujące treść. „Focus” to publikacja, która w zawoalowany sposób zachęca do pracy nad sobą.