* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zofia Stanecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zofia Stanecka. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 maja 2026

Zofia Stanecka: Basia i zagadki wszechświata. Supermoce zwierząt

Harperkids, Warszawa 2026.

Przyroda

Niektóre zwierzęta mają gorszy PR od innych, przynajmniej z ludzkiej perspektywy. A już w ogóle obecność owadów, pająków czy nietoperzy wydaje się wręcz niemożliwa w historyjkach dla najmłodszych – i Basia właśnie to zmienia. Zofia Stanecka w podcyklu Basia i zagadki wszechświata sięga po sprytną sztuczkę, żeby przekonać maluchy do obserwowania malutkich stworzeń – i przy tym dbania o przyrodę. Basia spędza czas w ogródku u dziadka – i mogą ją irytować pajęczyny albo mrówki wchodzące na koc (a wieczorem – wydające dziwne piski nietoperze). Na szczęście dziadek rozsnuwa przed nią opowieść o supermocach w świecie zwierząt. I tak pająk mógłby – w odpowiedniej skali – stworzyć sieć, która złapie babcię idącą do toalety w nocy, a mrówki są jak Pippi Langstrumpf, podniosłyby konia (gdyby go miały). To sprawia, że mała Basia zupełnie inaczej patrzy na otoczenie – uczy się, jak doceniać różne zwierzęta. Oczywiście do ogrodu dziadka nie zawędrują inne ciekawe stworzenia, więc autorka wykorzystuje swoiste posłowie, miejsce w serii na eksponowanie ciekawostek bez naruszania głównego nurtu narracji. To, co Basia przeżywa, jest ciekawe dla niej – ze względu na bezpośrednie doświadczenia, a dla odbiorców ze względu na podobieństwo przeżyć i ich prawdziwość. Natomiast cały zestaw dodatków zajmuje tu drugą część książki: supermoce zwierząt domowych, pływających, albo biegających wyjaśniają kolejni członkowie rodziny. Wygląda to tak, że na górnym marginesie pojawia się drobny akapit – komentarz określonego członka rodziny (znajomego czytelników serii), a później seria akapitów (oczywiście dodawanych do intrygujących ilustracji) – o rozmaitych ciekawych wyczynach w świecie zwierząt, także tych egzotycznych. Basia dzięki temu może jawić się jako postać, która przedstawia odbiorcom świat (chociaż sama przy okazji go dopiero poznaje), a maluchy dzięki lubianej bohaterce, do której mają zaufanie, zyskają szansę na zapamiętanie atrakcyjnych wiadomości.

„Basia i zagadki wszechświata. Supermoce zwierząt” to kolejna publikacja wykorzystująca zainteresowanie cyklem o sześcioletniej rezolutnej dziewczynce – nawet jeśli na co dzień mała bohaterka nie sprawia wrażenia, jakby chciała dowiadywać się wszystkiego, to jednak z zainteresowaniem wysłuchuje opowieści dorosłych – i stara się zapamiętać co bardziej barwne z nich. Dzięki temu stale poszerza swoje umiejętności i stan wiedzy, a mali odbiorcy mogą brać z niej przykład. Tu ilustratorka, Marianna Oklejak, ma trochę więcej pracy niż w podstawowej serii – bo nie tylko świat Basi musi odbiorcom pokazać, ale też cały wachlarz rozmaitych stworzeń. Na to jednak nikt nie będzie narzekał, bo Marianna Oklejak z wyzwaniami radzi sobie znakomicie.

Humor Basi i jej prawdziwość sprawiają, że dzieci chętnie sięgać będą po kolejne propozycje sygnowane przez obecność tej bohaterki – i mogą przez to dowiadywać się czegoś o świecie. Zofia Stanecka wie doskonale, jak wykorzystywać popularność serii i jak ją rozbudowywać, żeby nie stracić zaufania czytelników i ich rodziców. Wychowała już przecież na swoich książkach pełne pokolenie.

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Zofia Stanecka: Basia i jedzenie

Harperkids, Warszawa 2026.

Na talerzu

Dzieci sporo słyszą o zdrowym odżywianiu się i o wartościowych posiłkach. To temat, którego nie ukrywa się przed najmłodszymi, trochę dlatego, żeby odrobinę nakierować ich kulinarne wybory (chociaż żadna perswazja nie doprowadzi do tego, żeby maluchy z własnej woli wybierały owoce i warzywa zamiast słodyczy czy wysoko przetworzonych przekąsek albo fast foodów). Świadomość sprawi jednak, że trochę łatwiej będzie rodzicom – uzasadniać kolejne posiłki i odmowy. „Basia i jedzenie” to książka, w której uwaga wszystkich zogniskowana jest na posiłki i tematy jedzeniowe w codziennym życiu. Basia przekonuje się, jak różne są motywacje podejmowanych decyzji i – co ważniejsze – dlaczego warto testować nowe smaki, a nie odrzucać z góry i bez próbowania propozycji dorosłych.

W dzisiejszych czasach każde dziecko może wybierać inną dietę – jedne ze względu na alergie, inne – przez wybory i przekonania rodziców. Dlatego też piramida żywieniowa powinna znaleźć się w świadomości każdego, nawet kilkulatka – to najprostszy sposób na uniknięcie problemów ze zdrowiem w przyszłości, a obecnie – na wprowadzanie potrzebnych zmian. Basia uważnie sprawdza, co jedzą jej koledzy i rodzina, powtarza też zasłyszane informacje, chociaż niekoniecznie udaje jej się dobrze zapamiętać rozmaite mądrości – i to okazja do ich skorygowania i do rozbawienia czytelników. Zofia Stanecka pozostaje jednak realistką: wie, że niektóre dzieci prezentują wybiórczość pokarmową i trzeba im dać czas na oswojenie się z innymi niż akceptowane posiłkami. Do tego jest w stanie pomóc też rodzicom – wesprzeć ich w dyskusjach z małymi niejadkami. Mama Basi nie zamierza gotować dla każdego członka rodziny oddzielnie, niezależnie od tego, jakich argumentów dzieci będą używać, żeby postawić na swoim – nie chodzi przecież o to, żeby ktoś zamęczył się w kuchni tylko dlatego, że ktoś ma ochotę na inne niż proponowane wszystkim danie. Ponieważ jednak w kręgu bliskich znajomych i przyjaciół Basi znajdują się dzieci z różnych stron świata, to może być dobra okazja do spróbowania specjałów z innych kuchni – dzieci poznają nowe smaki, a przy okazji przekonują się, że jedzenie – nawet powszechnie znane – może smakować zupełnie inaczej z nowymi, bardziej egzotycznymi składnikami. Małych łasuchów łatwo będzie przekonać do próbowania dziwnych potraw – ale większość dzieci raczej stroni od eksperymentów. I tu z pomocą przyjdzie Basia, która po prostu lubi jeść – a swoimi wrażeniami chętnie dzieli się z kilkuletnimi odbiorcami. „Basia i jedzenie” to książka, która przyda się w domach – Zofia Stanecka bazuje na rzeczywistych obserwacjach i rozwija temat tak, żeby z każdą stroną przynosić czytelnikom coś zaskakującego, a jednocześnie nieodbiegającego od najważniejszego zagadnienia. To publikacja, na którą trzeba zwrócić uwagę – Basia po raz kolejny przydaje się jako postać, która wytłumaczy pewne sprawy i przekona dzieci do tego, co mówią im (albo powinni mówić) rodzice. Zofia Stanecka po raz kolejny bardzo dobrze dostrzega problem – i podsuwa dobre lekturowe rozwiązanie. Przyzwyczaja dzieci do codziennego funkcjonowania, a do tego dostarcza im ciekawej lektury przydatnej również dla dorosłych.

wtorek, 16 grudnia 2025

Zofia Stanecka: Opowieści o wartościach

Nasza Księgarnia, Warszawa 2025.

Przeżycia

Zofia Stanecka w Naszej Księgarni – to wspaniała wiadomość dla wszystkich odbiorców, którzy cenią tę autorkę za serię o Basi i inne historie. W potężnym tomie o niespecjalnie zachęcającym tytule „Opowieści o wartościach” powraca najlepsza Stanecka – zilustrowana przez Aleksandrę Krzanowską. Tom zawiera 23 historie, w których autorka mierzy się z tematami nie najłatwiejszymi dla dzieci, ale zawsze ważnymi i potrzebnymi w procesie rozwoju. Zofia Stanecka potrafi budować błyskawiczne scenki, które natychmiast wprowadzają odbiorców w zasadniczy temat i sprawiają, że łatwo się im zaprzyjaźnić z bohaterami. Zupełnie zwyczajne dzieci spotykają się tu z rozmaitymi wyzwaniami: jedne muszą nauczyć się stawiania granic, bo niekoniecznie marzą o hałaśliwej imprezie imieninowej z wujkami i ciociami, inne uczą się odpowiedzialności albo samodzielności, jeszcze inne sprawdzają, na czym polega dbanie o środowisko. Niektórzy uczą się, że w gronie przyjaciół mogą powiedzieć wszystko, a nie udawać kogoś, kim nie są, jeszcze inni przekonują się, że nie dla wszystkich są niewidzialni. Zdarza się, że trzeba poprosić o pomoc innych, albo przetestować jakieś rozwiązania, żeby wiedzieć, że nigdy więcej się po nie nie sięgnie. Zofia Stanecka za każdym razem przedstawia dziecko, które ma określony problem albo staje się świadkiem wydarzenia, które zmienia jego perspektywę. Zdarza się, że nawiązuje do kwestii dzisiaj istotnych (jak unikać oszustw w internecie), innym razem podejmuje sprawy uniwersalne i przyczynia się do refleksji dzieci (czym jest sprawiedliwość i jak wygląda w rodzinie). Sięga po sformułowania, które jeszcze dla odbiorców są abstrakcyjne, ale zaraz nabiorą wyrazistości i sensu – posługuje się terminami, które dzieci mogą usłyszeć od dorosłych, ale ich działanie pokazuje w bezpośrednim biegu wydarzeń. Dlatego będzie łatwo trafiać do przekonania najmłodszych i sprawi, że spodobają im się kolejne opowieści. „Opowieści o wartościach” to książka, w której autorka raz za razem zaskakuje wybieranymi tematami – i zawsze cieszy realizacją. Dostrzega problemy dzieci i ich wahania, portretuje bohaterów prawdziwie i przekonująco, czytelnikom funduje więc nie tylko przegląd wartościowych postaw, ale też – zderzenie z ich własnymi odkryciami i przeżyciami. Tworzy książkę, za którą odbiorcy bez problemu ją pokochają – szczerą, prawdziwą i ciekawą. Tu każde opowiadanie jest zalążkiem większej całości, wprowadzeniem dzieci do świata, który może istnieć tuż obok – i przynosić rozwiązania najważniejszych spraw. Zofia Stanecka prowadzi narrację z wyczuciem na potrzeby najmłodszych odbiorców, nie daje im powodów do odłożenia książki. Można tu dawkować sobie wrażenia i przygotować się na funkcjonowanie w społeczeństwie, a można po prostu traktować tom jako literaturę rozrywkową, niosącą przyjemność wszystkim czytelnikom. Zofia Stanecka wie, jak skupiać uwagę czytelników, zabiera ich do świata przyjaznego (chociaż niewolnego od wyzwań i smutków), proponuje różnorodne emocje i szeroki wachlarz tematów – to wszystko przekłada się na idealne opowieści dla dzieci. Najważniejsze jest, że można ten tom odkrywać samodzielnie, wprawdzie nadaje się do dyskusji z rodzicami lub nauczycielami, ale autorka nie pozostawia odbiorców z ich własnymi wątpliwościami, chce, żeby opowiadania zawierały odpowiedzi na pojawiające się podczas lektury pytania. I dlatego cieszy fakt, że Stanecka pojawia się teraz w Naszej Księgarni.

środa, 19 listopada 2025

Zofia Stanecka: Basia i przedstawienie

Harperkids, Warszawa 2025.

Występ

Basia bywa w teatrze i wie, jak ciekawe jest to miejsce. Ale tym razem to ona tworzy teatr – razem z innymi dziećmi w przedszkolu ma przygotować przedstawienie dla bliskich. Pani Marta proponuje niespodziankę dla rodziców – i podsuwa dzieciom, żeby jak najmniej o kolejnych wyzwaniach mówiły. Dorośli nie mogą wiedzieć, co ich czeka – bo dzieci wszystko przygotują same. Scenę, kostiumy i dekoracje zrobią w przedszkolu, swoje kwestie też mogą tam ćwiczyć. Basia jest przejęta – słyszała już, że teatr zmienia człowieka i chce się przekonać, jak to działa. „Basia i przedstawienie” to radosne działania kreatywne, które skończą się amatorskim teatrzykiem – i to zachwyci wszystkich odbiorców. Publiczność złożona z rodziców nie zajmuje się nagrywaniem swoich pociech, a przeżywa uczestniczenie w teatrze i oklaskuje gwiazdy.

Każde z dzieci ma inne potrzeby i inne umiejętności, pani Marta dba o to, żeby każdemu było wygodnie w swojej roli. Doskonale wie, na co stać poszczególne dzieci – jedne dostaną zatem kwestie mówione, inne będą mogły się skupić na zadaniach ruchowych, a jeszcze inne – zrealizować swoje marzenia. Basia też zdaje sobie sprawę, jak różni są jej koledzy – tu nikt nikomu nie zazdrości ról ani strojów, wszyscy działają razem i wspierają się wzajemnie. Zabawa odpędza tremę, liczy się przyjemność tworzenia. Teatr daje wolność i ucieszy wszystkich – przedstawienie to rodzaj święta dla wszystkich, nudzić się tu nie da.

Basia po raz kolejny odkrywa, o co chodzi w rozmaitych powiedzeniach i przekonaniach dorosłych – tutaj może na własnej skórze przekonać się, dlaczego sztuka zmienia człowieka (i czy tylko odbiorcę, czy także twórcę). Zadania wykonywane przez dzieci w bajce odbiorcy mogą przenieść na swoją codzienność – i także bawić się w przygotowanie spektaklu dla najbliższych. Nie trzeba wcale profesjonalnej pomocy, wystarczy wyobraźnia, która pozwoli zamienić przedmioty codziennego użytku w kostiumy i rekwizyty. „Basia i przedstawienie” to zatem nie tylko relacja ze świata bohaterki – kolejny przystanek w jej zwyczajności-niezwyczajności, ale też wielka przygoda inspirująca małych czytelników. Nieprzypadkowo Basia cieszy się od wielu lat ogromnym powodzeniem, a kolejne pokolenia czytelników wyrastają na tej bohaterce – Zofia Stanecka wie, jak precyzyjnie odzwierciedlać emocje, tak, żeby stawały się dla odbiorców zrozumiałe. Książka jest przecież niewielka, a sporą jej część zajmują ilustracje Marianny Oklejak, bez której też trudno wyobrazić sobie doświadczenia Basi – a jednak w krótkim tekście skondensowane zostały naprawdę silne przeżycia, które zrozumie każde dziecko przystępujące do prawdziwej zabawy w teatr. „Basia i przedstawienie” to kolejna bardzo udana propozycja tego duetu – dla najmłodszych, którzy potrzebują przełamania rutyny i odkrywania świata. To także dobre wsparcie dla tych dzieci, które wkraczają w wiek szkolny i chcą się dowiedzieć, jakie rozrywki zaoferują im nauczyciele i grupy rówieśników – taki pomysł warto przenieść na prawdziwe życie.

niedziela, 26 października 2025

Zofia Stanecka: Basia. Wielka księga przygód 6.

Harperkids, Warszawa 2025.

Doświadczenia

Przygody Basi można czytać pojedynczo – kolekcjonować kolejne wielkoformatowe tomiki, albo postawić na możliwość uzupełnienia biblioteczki zbiorowymi wydaniami w mniejszym formacie (ale z tymi samymi opowieściami i obrazkami. „Wielka księga przygód” – już szósta część – przynosi małym fanom niesfornej kilkulatki sporo ciekawostek z codziennego życia. W siedmiu historyjkach Basia kolejno dowiaduje się, czym są granice osobiste, jak, dlaczego i kiedy je stawiać – uczy się tego w odniesieniu do znajomych i nieznajomych, ale też do najbliższej rodziny: musi wiedzieć, że jeśli nie ma ochoty na przytulanie albo łaskotki, ma prawo to powiedzieć i nikt wtedy nie powinien zmuszać jej do pieszczot. W domu może pobawić się w szkołę – wprawdzie dla niej jeszcze za wcześnie, ale ponieważ kuzyn ma kłopoty i nie odnajduje się w systemie edukacji, rodzice zastanawiają się nad alternatywami. Poszukiwanie skarbów jawi się bardzo prawdziwie: stryj zabiera Basię na wycieczkę do zamku – i do prawdziwego skarbca – co prowokuje pytania o cenne przedmioty czy znajomości. Podobnie ma się rzecz z wyprawą do ogrodu: tu akurat przyroda staje się skarbem i szansą na schronienie przed koszmarnym upałem, ale też okazją do snucia przez dorosłą część rodziny wspomnień na temat własnego dzieciństwa. Basia nie tylko pobawi się w ulubionych miejscach, ale przekona się, że rodzice i dziadkowie też kiedyś byli dziećmi z rozmaitymi fantazyjnymi zabawami w zanadrzu. Tym razem Basia często spędza czas poza domem. Kiedy plany ze wspólnym nocowaniem nie wypalają, jest rozczarowana, dopóki nie okazuje się, że ona i Anielka mogą spędzić czas u Titiego – i tu trzeba będzie trochę pogodzić się z inną niż zwykle sytuacją przed snem. Razem z rodzicami wybiera się też do kina i na przekór temu, co mówi zadzierająca nosa kuzynka, świetnie się bawi na filmie dla dzieci (tata może wytłumaczyć, dlaczego nie wszystkie filmy nadają się dla sześciolatek i co to oznacza na przyszłość). Basia u dziadków uczy się przegrywania (co ważne – ta impulsywna dziewczynka zawsze chce, żeby wszystko szło po jej myśli, co niezbyt dobrze wpisuje się w standardy życia społecznego. Jest tu zatem sporo zmian, Zofia Stanecka unika rutyny, wysyłając Basię w różne miejsca i zmuszając wręcz do pojmowania różnych sytuacji.

Seria o Basi funkcjonuje na rynku wydawniczym od dawna i wciąż nie traci na jakości. Zofia Stanecka doskonale wie, jak przedstawiać środowisko kilkulatki, jej otoczenie i jej emocje czy dylematy – dzięki temu jest prawdziwa dla młodych czytelników, a może też zasugerować coś rodzicom, którzy będą towarzyszyć pociechom w lekturze. Na takich opowiastkach – krótkich, pełnych humoru i serdeczności, ale też mądrych, skorzystają wszyscy, całe rodziny. Bo w życiu Basi dzieje się wiele, ale sporo z tego, co autorka opisuje, da się bez trudu przenieść na codzienność maluchów sięgających po takie lektury. Basia pokazuje świat bez upiększeń – jest po prostu sobą i za to ją kochają.

wtorek, 2 września 2025

Riina i Sami Kaarla, Zofia Stanecka: Muminki. Oto Mała Mi

Harperkids, Warszawa 2025.

Majsterkowanie

Niezwykły jest to tomik w serii Czytam sobie (na drugim poziomie). Przede wszystkim dlatego, że to nie polska propozycja – przygotowana na polskie warunki przez Zofię Stanecką (tekst oryginalny oraz ilustracje: Riina i Sami Kaarla) na bazie opowieści Tove Jansson. Oczywiście Muminków nigdy za wiele, więc ucieszy maluchy fakt, że mogą ćwiczyć czytanie na przygodach ulubionych bohaterów. Druga niespodzianka dotyczy faktu, że w jednej książeczce odbiorcy otrzymają aż dwie samodzielne historie. „Muminki. Oto Mała Mi” to dwie przygody, które łączą aspiracje warsztatowe Muminka. Ten bohater, chociaż średnio radzi sobie z narzędziami, próbuje stworzyć coś od zera – bo aktualnie jest mu to potrzebne, żeby zrobić prezent innym.

W części „Całkiem własny domek Muminka” bohater – cierpliwy przeważnie – ma dosyć wybryków Małej Mi. Nie może spać, bo przyjaciółka ciągle hałasuje i bryka. Rodzice nie zwracają uwagi na skargi – przecież zapewniają Małej Mi dach nad głową, żeby odciążyć trochę mamę Mimblę. Poza tym Mała Mi jest wszędzie tam, gdzie coś się dzieje i na pewno nie zrezygnowałaby z okazji do hecy. Muminek postanawia więc wziąć sprawy w swoje ręce i zbudować własny dom. Ale to nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać – wszystko po kolei stanowi wyzwanie, a efekty niekoniecznie odpowiadają wyobrażeniom. Muminek mierzy się najpierw z koniecznością zbudowania fundamentów, później z wycięciem okien. Krzywe podłogi mogą dla niektórych okazać się zaletą. Z kolei w części „Awantura z piratami” Muminki na plaży znajdują wrak okrętu i – rozbitków. Mogą sprawdzić, jakie skarby kryją się na pokładzie, ale to Muminek wpada na pomysł, jak pomóc przybyszom w powrocie do domu. Zanim to nastąpi, będzie można przeżyć prawdziwą przygodę. Z Muminkami nie można się nudzić – i tu będzie się to potwierdzać. Dzieci, które ćwiczą umiejętność czytania, będą zapominać o wysiłku wkładanym w lekturę – śledzenie doświadczeń małych trolli ucieszy każdego i zredukuje poczucie znużenia umysłowymi wyzwaniami. Zofia Stanecka wie, jak pisać dla najmłodszych – omija pułapki związane z wymogami serii (jedynie zdrobnienie „słonko”, które musi się pojawić, żeby nie wykorzystywać „ń” trochę razi – przydałoby się zmodyfikować zasady serii tak, żeby stawiać jednak na prostotę i unikanie zbędnych zdrobnień), zajmuje się przedstawianiem akcji. Dzieciom może się spodobać ten tomik – jest przyjemnie kolorowy i zawiera ilustracje, które kojarzą się ze światem doskonale znanym nie tylko najmłodszym. Muminki zyskują kolejne rzesze fanów – nie może być inaczej, skoro po takiej lekturze wszystkie dzieci je pokochają. Seria Czytam sobie otwiera się na nowe możliwości – i jest to bardzo udana próba, która ucieszy dzieci i ich rodziców. Z takimi pomocami łatwiej będzie wdrożyć naukę czytania – a do tomiku maluchy zechcą często wracać.

poniedziałek, 26 maja 2025

Zofia Stanecka: Basia. Wielka księga podróży

Harperkids, Warszawa 2025.

Daleko i blisko

Basia chce pojąć wiele rzeczy, interesuje ją znaczenie związków frazeologicznych (te nieznane będzie odczytywać dosłownie, więc warto z nią rozmawiać i wyjaśniać różne kwestie), ale też podróże jako takie – zwłaszcza że dorośli twierdzą, że nie trzeba daleko wyjeżdżać, żeby odbyć podróż. Podróżą może być wieloletnia relacja, sen albo wewnętrzna przemiana. Wszystko to wydaje się być za trudne dla kilkulatki, ale Zofia Stanecka radzi sobie z wytłumaczeniem wszystkiego i Basi, i odbiorcom. Nic dziwnego, że seria o tej bohaterce cieszy się tak wielkim powodzeniem na rynku. Wielkie księgi w cyklu o Basi oznaczają tematyczne zbiorki, pełniejsze niż klasyczne opowiadania. Tu poza fabułami zabierają też głos poszczególni bohaterowie, którzy mogą rzucić nowe światło na odkrycia Basi. Dzięki „Wielkiej księdze podróży” odbiorcy dowiedzą się, że czasami warto otworzyć się na nowe znajomości – można wtedy tylko zyskać – i że podróże kształcą. Podróże bywają trudne, w zależności od środka lokomocji: można spędzić noc w przedziale wagonu, latać nad chmurami albo jechać autokarem. Zwykle trzeba się nastawić na hałas i gwar innych podróżnych, jeśli więc ktoś jak Anielka ma problemy z szybkim przebodźcowywaniem się, warto znaleźć sobie sposoby na odzyskiwanie równowagi. Każdy środek lokomocji to dodatkowe wyzwanie dla… żołądków małych pasażerów: Janek, który chciałby zostać piratem, na jachcie przeżywa chorobę morską i boi się, że to wykluczy jego marzenia. Ale podróże nie muszą być zbyt dalekie: czasami wystarczy przejechać kilka przystanków tramwajem, żeby znaleźć się w kompletnie innym świecie i odkrywać choćby podmiejską przyrodę na nowo. U dziadków albo u znajomych można się odciąć od problemów codzienności – i dobrze się bawić: nieważne, czy ma się lat kilka czy kilkadziesiąt. Ostatnia część tomiku to już podróże mentalne, te, do których nie trzeba ruszać się z miejsca. Każda podróż odrobinę zmienia człowieka i Basia nie będzie już miała wątpliwości, dlaczego. Bardzo dobrze, że Zofia Stanecka dodała tutaj na wyklejce savoir-vivre w podróży – chociaż czasami ma się wrażenie, że to uwagi, które przekazać należy nie tylko najmłodszemu pokoleniu, ale i dorosłym pasażerom.

Tym razem nie ma w książeczce oswajania stresu na wielką skalę – owszem, dzieci mogą lekko obawiać się nieznanego, choćby podróży niekojarzonym wcześniej środkiem lokomocji, ale raczej nie będą obarczone strachem przed tym. Liczy się zatem przygoda i nastawienie na samorozwój – oczekiwanie na coś przyjemnego i wartościowego. Basia i jej przyjaciele sportretowani w tym tomiku podpowiadają, jak czerpać korzyści z podróży różnego autoramentu. Misiek Zdzisiek to ważny towarzysz wypraw, który też dzieli się własnymi przemyśleniami, ku uciesze małych odbiorców. Basia po raz kolejny pomaga zrozumieć rzeczywistość.

czwartek, 15 maja 2025

Zofia Stanecka: Basia i zagadki wszechświata. Planety

Harperkids, Warszawa 2025.

Kosmos

W podserii Basia i zagadki wszechświata można wprowadzać elementy edukacyjne, ciekawostki naukowe dla najmłodszych fanów cyklu i dla tych, którzy wzorują się na Basi, bohaterce serii książek Zofii Staneckiej. A że do zestawu ciekawostek odbiorcy otrzymują jeszcze kolejne zgrabne opowiadanie – warto sięgać po lektury z tego cyklu. „Planety” to kolejna domowa historia, w której mała Basia i jej rodzeństwo mogą dowiedzieć się czegoś o otaczającym ich świecie. Wszystko rozpoczyna się od wizyty stryja Grześka: stryjek nie przychodzi sam, przynosi ze sobą ogromnego potwora. Potwór po rozpakowaniu okazuje się być teleskopem, a to zapowiedź wielkiej przygody. Już niedługo cała rodzina – razem ze stryjkiem – wyruszy za miasto, żeby obserwować nocne niebo. Przez teleskop widać znacznie więcej. A skoro już zmienia się rutyna codzienności, można te zmiany wykorzystać, żeby zbudować międzypokoleniową więź. Basia może się od taty dowiedzieć, po co jest przyciąganie ziemskie i dlaczego Ziemia się kręci, a od mamy – wysłuchać zabawnej historyjki o ludzikach na Marsie – bo o takich istotach mama fantazjowała w swojej młodości. Basia przekona się, że za miastem na ciemnej łące widać znacznie więcej – i warto mieć przygotowany namiot ze śpiworem, w razie, gdyby Miśka Zdziśka zmęczyło czuwanie pod gołym niebem. Już samo nocowanie na łące wyda się odbiorcom wielką przygodą, więc nie trzeba się obawiać o zainteresowanie małych odbiorców – po raz kolejny Basia staje na wysokości zadania i pozwala na wprowadzenie do świadomości dzieci następnych ciekawostek. Kiedy opowiadanie o Basi się kończy, nie kończy się jeszcze lektura – teraz czas na strony pozbawione fabuły (ale niekoniecznie – bajkowych bohaterów, bo czasami głos zabierają konkretni dorośli z cyklu). Tutaj pojawia się miejsce na wyeksponowanie ciekawostek i danych, które zbyt odwróciłyby uwagę od fabuły (lub zaciemniły narrację). To przypisy w sam raz dla zainteresowanych ciekawostkami dzieci – uzupełnienie tego, co przeżywa i obserwuje Basia. Okazuje się, że nawet temat tak odległy jak kosmos da się wpleść w zwyczajne życie zwyczajnej sześciolatki – Zofia Stanecka udowadnia, że nie ma zagadnień nie do przerobienia na cykl o Basi. Nic dziwnego, że stale zdobywa sobie wiernych odbiorców i trafia do kolejnych już pokoleń maluchów. Basia to bohaterka, która przeżywa i doświadcza – ale przede wszystkim ma skąd czerpać wiadomości na tematy, które ją zaintrygują. Rodzice zawsze wiedzą, co odpowiedzieć, albo gdzie znaleźć informacje, inni członkowie rodziny też mogą włączyć się w proces edukacji i uczynić go jeszcze bardziej barwnym. Oczywiście ważną rolę odgrywają tu obrazki Marianny Oklejak – ilustratorka wypełnia strony intrygującymi kadrami i ułatwia wyobrażanie sobie przygód Basi. Każde dziecko będzie się tu dobrze bawić, więc podseria Basia i zagadki wszechświata powinna trafić do szerokiego grona odbiorców.

niedziela, 6 kwietnia 2025

Zofia Stanecka: Basia i wakacje

Harperkids, Warszawa 2025.

Plany

Wszystkie dzieci rozmawiają o wakacjach. Wszystkie są podekscytowane i wszystkie mają plany – niektóre od najmłodszych lat przyzwyczajane są do dalekich podróży i do wypraw typu „olin kluzif”, co pobrzmiewa w ustach przedszkolaków naprawdę intrygująco. Basia – tak samo jak jej rówieśnicy – z niecierpliwością czeka na wakacje. Ta bohaterka niespecjalnie dobrze radzi sobie z odwlekaniem przyjemności, najchętniej na wakacjach znalazłaby się już. Jest jednak pewna sprawa, która psuje radość z planów na wypoczynek – i to nawet u sześciolatków. Basia dowiaduje się, że Anielka, jej najlepsza przyjaciółka, nie będzie mogła zrealizować swoich wakacyjnych marzeń. Anielka wydaje się tym nie przejmować, rozumie, że sytuacja jest wyjątkowa: właśnie zachorował jej zwierzak, trzeba sporo pieniędzy na jego leczenie, a to oznacza, że oszczędności odłożone na wakacje, znajdą zupełnie inne zastosowanie. Dziewczynka, chociaż często zachowuje się infantylnie, w takich wypadkach robi się dojrzała nad swój wiek i nie protestuje – wiadomo, że woli życie i zdrowie czworonożnego przyjaciela niż rozrywki. Basi jednak szkoda przyjaciółki – zrobiłaby wiele, żeby i Anielka mogła cieszyć się nowymi atrakcjami. A ponieważ ta bohaterka często myśli tylko o własnych wygodach i potrzebach, empatia i zainteresowanie innymi musi zostać wynagrodzone. Skoro Anielka nie musi spędzać wakacji w dalekich krajach ani w drogich kurortach, może da się jej pomóc. W sprawę naturalnie zaangażować się muszą dorośli: tu nawet najbardziej rezolutne sześciolatki nie są w stanie nic poradzić – poza zwróceniem się z prośbą o pomoc do dorosłych. A rodzice – stają na wysokości zadania.

I tak naprawdę przesłanie książki „Basia i wakacje” nie dotyczy wyłącznie radości z planowanego wypoczynku i rozrywek podczas letnich miesięcy. To drugi plan opowieści. Najważniejsze staje się podkreślanie wspólnie spędzanego czasu. Cieszy, kiedy można dzielić drobne radości z najważniejszymi osobami w życiu – kiedy w pobliżu są przyjaciele, nie trzeba więcej. I tak radość Basi ze zbliżających się wakacji byłaby niepełna, gdyby nie udało się pomóc przyjaciółce. A jeśli da się snuć wspólne plany – niczego więcej nie trzeba. Zofia Stanecka po raz kolejny pokazuje dzieciom, co jest w życiu ważne. Uczy małych odbiorców wyczulenia i wrażliwości, w prostej historyjce wykorzystuje umiejętność obserwacji i znajomość dziecięcej psychiki. Udowadnia, że nieprzypadkowo seria o Basi zyskała tak wielką popularność i cieszy się niesłabnącym powodzeniem: każde kolejne opowiadanie trafnie przedstawia codzienność kilkulatków i problemy, z których często dorośli nie znają – albo nie chcą zauważać. Zofia Stanecka trafia do odbiorców głównie dzięki szczerości i nieupiększanej rzeczywistości: Basia to zwyczajne dziecko, ze wszystkimi wadami. Jako taka właśnie trafia do przekonania najmłodszym. Staje się bohaterką idealnie wyrażającą uczucia odbiorców – i zachęca do śledzenia fabuł. Stanecka dzieci rozumie i nie ośmiesza, nawet jeśli akcentuje ich słabostki. Basia po raz kolejny przyciągnie do książki tłumy.

sobota, 14 grudnia 2024

Zofia Stanecka: Basia i kino

Harperkids, Warszawa 2024.

Przeżycia

Basia to kilkulatka, która przeprowadza swoich rówieśników przez meandry bycia dzieckiem – poznaje kolejne rozrywki i obowiązki, kolejne wydarzenia charakterystyczne dla świata maluchów, takie, bez których nie da się obejść i takie, które są przyjemnym dodatkiem do codzienności. W tomiku „Basia i kino” mała bohaterka przekonuje się, jakie rozrywki może zapewnić oglądanie filmów na dużym ekranie i w wyciemnionej sali. Wszystko zaczyna się od wspomnień rodziców i stryjków – dorosłe pokolenie przywołuje przyjemne chwile spędzane kiedyś w kinach, a to wyzwala w Basi ochotę na przetestowanie takiej atrakcji. Wprawdzie jako berbeć Basia już była w kinie i z podekscytowania bez przerwy musiała wychodzić do toalety, jednak teraz jest już wystarczająco duża, nawet na film z napisami (chociaż akurat to ją trochę martwi, bo nie czyta zbyt dobrze). Co więcej: kuzynka Basi twierdzi, że chodzi już na filmy dla starszych dzieci – i Basia, jak to Basia, też by na takie chciała. Na szczęście tata jest jej w stanie wytłumaczyć, że do niektórych dzieł trzeba zwyczajnie dorosnąć – nie wszystkie spodobają się kilkulatkom. Basia ma o czym myśleć – ale liczy się fakt, że pójdzie z rodzicami i bratem na film dla dzieci – przeżyje pobyt w kinie i da się ponieść emocjom, które towarzyszą projekcji. Przekona się, że filmy oglądane w kinie to miły sposób na spędzenie czasu (i to z całą rodziną), a do tego – że można je bardzo silnie przeżywać. Zofia Stanecka kojarzy też kino z przekąskami, jakie można ze sobą zabrać (ale na szczęście w trakcie filmu Basia zapomina o tym, że chciała coś chrupać, nie ma takiej potrzeby – pochłania ją film).

„Basia i kino” to kolejna książka w rozrastającej się od dekad serii. Mała bohaterka poznaje w niej świat i dowiaduje się, jak można spędzać czas. Pokazuje odbiorcom, jak ważna jest rodzina, codzienne relacje z mamą, tatą i rodzeństwem – a także z dalszymi krewnymi przychodzącymi w odwiedziny. W domu Basi to nie kolorowe ekrany smartfonów pełnią główną rolę, a towarzystwo, wspólnota i nastawienie na mądre wychowanie. Zofia Stanecka tak prowadzi historie, żeby nie pouczać dzieci przesadnie (owszem, Basia co pewien czas dowiaduje się czegoś na temat postaw i zachowań, ale nie ma w tym męczących morałów, raczej naturalne wyjaśnienia spraw dla kilkulatków niekoniecznie oczywistych). Basia wiele rzeczy poznaje w praktyce, przekonując się, dlaczego nie warto się bać albo – dlaczego warto eksperymentować i wchodzić w nowe atrakcje. Daje przykład odbiorcom – a przecież nie przestaje być rozbrykaną kilkulatką z wieloma wadami. Dom Basi jest stworzony tak, żeby zapewnić ciepłą i rodzinną atmosferę – nie ma tu idealizowania bohaterów, każdemu zdarzają się słabsze chwile, zmęczenie czy skłonność do kłótni – ale króluje zrozumienie i traktowanie nawet najmłodszych z pełną powagą. Jest tu czas na zabawę i czas na obowiązki, a dotyczy to także najmłodszego pokolenia. Z domu Basi można brać sobie serdeczność i mądrość w wychowywaniu dzieci – Zofia Stanecka podpowiada, jak sobie radzić w różnych sytuacjach.

wtorek, 24 września 2024

Zofia Stanecka: Basia. Zabawy i zadania

Harperkids, Warszawa 2024.

Trening

Nie od dzisiaj wiadomo, że Zofia Stanecka potrafi napisać o wszystkim dla najmłodszych – i w tomiku „Basia. Zabawy i zadania” wciąga odbiorców w świat doskonale im znany, w przestrzeń rodziny tytułowej bohaterki serii. Basia i Janek kłócą się początkowo o to, kto będzie rozwiązywał zadania z tomiku – ale dochodzą do porozumienia. I w związku z tym odbiorcy też mogą zastanowić się, czy rozwiązywać łamigłówki samodzielnie, czy zaprosić do tego rodzeństwo, żeby polepszyć zabawę. Zadania w tej książeczce są wymyślane zgodnie z rytmem pór roku – każda kolejna zagadka wiąże się jakoś z przyrodą i ze zmianami, które widać za oknem czy na spacerze. I tak Basia będzie obserwować drzewa (którym trzeba dorysowywać kwiatki i liście na gałęziach), podglądać ptaki i troszczyć się o ogródek. Wiosna to również pisanki i kolorowe motyle – czyli to, co dzieci lubią najbardziej, mnóstwo malowania, rysowania i ciekawych wzorów. Lato to wakacyjne przygody (w tym… korki na drogach), plaża i bagaże. Z kolei jesienią chodzi się na spacery do parku, zbiera kolorowe liście i ogląda wiewiórki. Nawet w zimie nie będzie można narzekać na brak kolorów: w końcu to czas przygotowań świątecznych i zabaw na śniegu. Co pewien czas pojawiają się tu rozkładówki, które trzeba uzupełnić naklejkami, żeby zaprezentować przygody Basi i jej przyjaciół. Do tego autorka przywołuje sporo zadań znanych z tradycyjnych łamigłówek: są tu labirynty i kolorowanie według wzoru, dopasowywanie w pary czy szukanie różnic między obrazkami. Za każdym razem jednak łącznikiem jest Basia, a to, co się z nią dzieje, zwykle inspiruje najmłodszych i pozwala im na świetną zabawę. Zofia Stanecka i odpowiedzialna za stronę graficzną Marianna Oklejak dbają też o to, żeby dzieci musiały uruchamiać wyobraźnię przy uzupełnianiu książeczki – mnóstwo tu tematów, które trzeba samodzielnie narysować, dorysować i dokleić bez żadnych rysunkowych podpowiedzi: można wypełniać całe strony własnymi pomysłami, a to sprawi, że książeczka stanie się niepowtarzalna. Tomik „Basia. Zabawy i zadania” to propozycja kreatywna dla najmłodszych odbiorców. Publikacja, która przypadnie do gustu nie tylko fanom serii (chociaż jest dobrą reklamą tej serii), miły dodatek do opowiadań, które dzieci uwielbiają. Basia bierze się za rozwiązywanie zagadek – a to oznacza, że trzeba jej pomagać i wziąć się do pracy. Dzięki pomysłowości autorki odbiorcy będą też uważnie oglądać swoje otoczenie i sprawdzać, czy ich obserwacje pokrywają się z tym, co widzi Basia wokół siebie. Takie wyzwania wykraczają już poza rozwiązywanie zagadek – publikacja przynosi więc maluchom sporo frajdy i pomaga w rozwijaniu umiejętności. „Basia. Zabawy i zadania” to propozycja dla wszystkich przedszkolaków: każdy znajdzie tu coś dla siebie, a radość Basi w obliczu kolejnych odkryć związanych z pięknem przyrody podczas poszczególnych pór roku jest zaraźliwa, udzieli się wszystkim odbiorcom. Tak przygotowana pozycja dla najmłodszych rozwija umiejętność logicznego myślenia, spostrzegawczość i przygotowuje do nauki pisania (za sprawą konieczności kreślenia rozmaitych „szlaczków”). Warto i w mniej klasycznej części cyklu zaufać autorce.

sobota, 14 września 2024

Zofia Stanecka: Wieliczka, czyli przygoda w kopalni

Harperkids, Warszawa 2024.

Pilna pomoc

Żeby przekonać dzieci do tego, że książki mogą służyć rozrywce, należy przedstawiać najmłodszym ciekawe i barwne historie, które rozśmieszą, zaintrygują, rozbudzą wyobraźnię i pokażą światy, do których w normalnych warunkach nie ma się dostępu. Zofia Stanecka świetnie o tym wie, zatem w tomiku „Wieliczka, czyli przygoda w kopalni” sięga po wydarzenia niezwykłe. To trzeci poziom serii Czytam sobie, więc trzeba nie tylko zaprosić dzieci do dłuższej lektury, ale jeszcze zafundować im wielką przygodę połączoną z poznawaniem nowych słów (rozszyfrowywanie znaczeń odbywa się dzięki słowniczkowi, który znajduje się na końcu książki, tak najmłodsi uczą się korzystania z przypisów). Wszystko zaczyna się w chwili, gdy Klucha, nauczyciel, zabiera swoją klasę na wycieczkę do Wieliczki. Smartfon, Bryła i ich koleżanka (istota ludzka identyfikująca się jako dziewczyna) Blaszka tam przeżywają najwięcej. Spotykają bowiem skrzata Czesława i jego przyjaciela wodnika Ano, którzy muszą zorganizować ekspedycję ratunkową. Pojawia się tu bowiem ktoś – może wygląda jak jednorożec, ale nie wiadomo do końca, widać jedynie, że jest bardzo, ale to bardzo chory i bez pomocy wkrótce rozstanie się ze światem. Dzieci razem z baśniowymi stworkami muszą zatem przemierzać podziemne korytarze i wymyślić, jak podróżować w czasie. „Wieliczka, czyli przygoda w kopalni” to historyjka bazująca na fantazji. Nie ma tu rzeczywistych zmartwień, problem jest wzięty z pozarealnej sfery – ale nie przeszkadza to w zaangażowaniu się w historię. Odbiorcy szybko zaczną kibicować młodym ludziom z książki, zwłaszcza że bohaterowie do idealnych nie należą – to zwyczajne dzieciaki, które czasami się kłócą, mają swoje ksywy i niekoniecznie lubią chodzić do szkoły – łatwo się z nimi identyfikować. Z kolei baśniowy świat wprowadza dużą dawkę humoru, Zofia Stanecka wybiera tutaj wiele czynników rozweselających odbiorców, bo też i dzięki temu ma szansę na przyciągnięcie uwagi dzieci. „Wieliczka, czyli przygoda w kopalni” to pełnowartościowa i pełnowymiarowa historia. Dzieje się tu sporo i szybko, nie ma zbyt dużo miejsca na planowanie, trzeba od razu działać – czas jest ważny. Z kolei motyw podróży w czasie wyzwala szereg pytań, które odbiorcy mogą sobie zadawać i dzięki temu pozostać przy lekturze. Zofia Stanecka bardzo dobrze czuje się w każdej przestrzeni, którą kreuje – jest świadoma tego, czego oczekują od niej najmłodsi, którzy dalej jeszcze muszą ćwiczyć sztukę poznawania liter i sięgać po książki dla treningu. Urozmaica im ten trening – zaprasza do wspólnego przeżywania historii. A przecież jest autorką, którą dzieci mogą znać już z wcześniejszych serii i „młodszych” bohaterów – to autorka sprawdzona i świetnie przyjmowana przez czytelników. Trzeci poziom cyklu Czytam sobie to bardzo udana propozycja dla wszystkich, którzy nie chcą nudzić się przy książkach – takie historie powinny być podsuwane najmłodszym właśnie po to, żeby zareklamować im książki i nie zniechęcać do czytania. A trzeba tu jeszcze wspomnieć o młodzieżowych i zabawnych ilustracjach Kasi Kołodziej, która również błyskawicznie zyska aprobatę małych odbiorców.

środa, 31 lipca 2024

Zofia Stanecka: Basia. Wielka księga zwierząt domowych i przydomowych

Harperkids, Warszawa 2024.

Stworzenia

"Wielka księga psów i kotów oraz innych zwierzęcych przyjaciół" spotkała się z bardzo życzliwym przyjęciem odbiorców - nie tylko fanów serii o Basi. W związku z tym Zofia Stanecka przygotowała kolejną część. "Basia. Wielka księga zwierząt domowych i przydomowych" to kontynuacja sprawdzonego pomysłu. Znów tutaj pojawiają się opowiadania poświęcone różnym stworzeniom, ale nowym rozwiązaniem (nowym w serii o Basi, a powtórzonym z tomiku o psach i kotach) jest wprowadzanie wypowiedzi kolejnych bohaterów - dorosłych członków rodziny Basi i jej kolegów, albo samych dzieci. Każdy, kto ma coś do powiedzenia na temat zwierząt, ich obecności w codziennym życiu albo w relacjach w samej lekturze może tu zyskać głos i wprowadzić krótkie wyjaśnienie - na tyle obszerne, że nie zmieściłoby się w dynamicznym opowiadaniu, ale na tyle krótkie, żeby nie zająć dzieci tak jak cały tomik z przygodą Basi. Tym razem książka ma charakter wakacyjny - dotyczy przede wszystkim zwierząt wiejskich. Stajnia, obora, chlewik czy kurnik to miejsca akcji i prezentacji kolejnych stworzeń. Odbiorcy dowiedzą się czegoś o koniach (jakby na przekór trendom w literaturze czwartej - Basia ma alergię na końską sierść i nie może przebywać przy nich, ale ponieważ, jak większość przedszkolaków, interesuje się nimi, mama znajduje rozwiązanie: można przecież o koniach czytać czy je rysować), o kozach, owcach, alpakach, kurach czy gęsiach. Niektóre zwierzęta - te trafiające do opowieści - mają swój charakter i potrafią zaskoczyć bohaterów inteligencją. Zofia Stanecka dba o to, żeby historyjki wciągały dzieci, żeby pokazywały im, że zwierzęta mają swoje uczucia i potrafią się zachowywać intrygująco. Uczy w ten sposób szacunku do zwierząt - i zachęca do obserwacji. Przemyca też kulturowe wątki - na przykład w przypadku koni jest tu też mowa o pegazie i jednorożcu.

Znalazło się w tym tomiku miejsce także na stworzenia, które nie są zbyt dobrze widziane w domach: autorka opowiada o szkodnikach (i to zarówno owadzich, bo są tu mole spożywcze czy mrówki faraona, ale też myszy czy kuny), o tych, które nie robią większych problemów, jednak sygnalizują, że warto zadbać o czystość (rybiki i pająki) czy o tych, które są niewidoczne gołym okiem (roztocza). W ten sposób może poszerzyć perspektywę maluchów, uzmysłowić im, że wokół człowieka żyje mnóstwo zwierząt, nawet kiedy ten nie zdaje sobie sprawy z ich obecności. Oczywiście pojawiają się tu bohaterowie, którzy uwielbiają wszelkie istoty i najchętniej otoczyliby opieką także karaluchy - i to wszystko Zofia Stanecka przedstawia z sympatią. Zależy jej na tym, żeby pokazać dzieciom, że wszystkie stworzenia chcą żyć, ale nie wszystkie nadają się do tego, żeby mieszkać z ludźmi. "Basia. Wielka księga zwierząt domowych i przydomowych" to opowieść, w której znajduje się wszystko to, co odbiorcy w serii cenią - motywy edukacyjne i wychowawcze, a do tego sporo rozrywki. Marianna Oklejak jak zawsze dba o to, żeby dzieci miały co oglądać i żeby towarzyszyły Basi i jej przyjaciołom oraz rodzinie w kolejnych spotkaniach z różnymi zwierzętami.

poniedziałek, 15 kwietnia 2024

Zofia Stanecka: Basia i tajemnice ogrodu

Harperkids, Warszawa 2024.

Ochrona

Bo to jest tak, że nie docenia się bliskości drzew, parków czy terenów zielonych i rekreacyjnych w centrum miasta, dopóki nie stanie się coś, co uświadomi ludziom, jak ważny jest taki azyl. „Basia i tajemnice ogrodu” to proekologiczny tomik, w którym Zofia Stanecka naprościej jak się da tłumaczy, dlaczego warto dbać o tego typu miejsca – tłumaczy niby najmłodszym, ale przez nich chce trafić też do dorosłych, którzy będą dzieciom czytać przed snem. W końcu trudno sobie wyobrazić lepsze wyjaśnienia niż te ze świata sześcioletniej Basi, nieprzypadkowo ta seria od dekad cieszy kolejne maluchy. Tym razem wszystkim doskwiera upał. Basia nie ma siły iść i bez przerwy sięga po wodę, jej kuzynka boi się czołgania po drodze (przecież jeśli wszyscy się usmażą, tak będzie wyglądał spacer). Dorośli też mają dosyć skwaru – odzyskują siły dopiero, gdy wejdą między drzewa. Cień w parku pomaga znieść najgorętsze chwile – do tego stopnia, że Basia i Janek chcą nawet walczyć o to, które z nich będzie dosiadać kamiennych lwic strzegących bramy. Bo park to mnóstwo atrakcji. Z jednej strony – lody, nieodłączny element upalnego dnia. Z drugiej strony – rozrywki znane już poprzednim pokoleniom. Ponieważ Basi towarzyszą także dziadkowie, mogą pojawić się anegdoty na temat statecznych i rozsądnych rodziców – z czasów, kiedy oni byli dziećmi. Park uruchamia wyobraźnię i pozwala odpocząć. Skrywa się w nim wiele ciekawostek – warto zatem rozglądać się wokół i zadawać pytania. W parku do odwiedzających podchodzą wiewiórki, a powietrze w magiczny sposób oczyszcza się ze spalin. I tylko trudno znieść, że niektórzy nie potrafią uszanować przyrody i wycinają w korze drzew swoje inicjały. Basia jednak dowiaduje się, jak dbać o przyrodę (i dlaczego!), przekonuje się na własnej skórze, jak ważne jest schronienie przed palącym słońcem. Odwiedziny w parku to niemal rodzinne święto – sposób na spędzenie wolnego czasu razem. Nikt się tu przecież nie znudzi, zwłaszcza że tak wiele jest do odkrycia. Zofia Stanecka wybiera idealny sposób na dotarcie do swoich docelowych odbiorców – i na przemówienie do rozsądku ich rodzicom i dziadkom – przypomina, że o zieleń w mieście należy dbać, bo kara za zaniedbania przyjdzie szybko, gdy tylko nadejdą ciepłe dni.

Jak zawsze przygody Basi ilustruje Marianna Oklejak, która wie, co zrobić, żeby przyciągnąć dzieci do książki – jest tu sporo kolorów i ciekawych wydarzeń przedstawionych na prostych ilustracjach. Roześmiana nieidealna sześciolatka to obietnica wspólnej zabawy – wszyscy odbiorcy chcą razem z nią odkrywać codzienne tajemnice. Tomik jest bardzo kolorowy, ale nie odwraca uwagi od tekstu – ilustracje stanowią idealne dopełnienie stylu Zofii Staneckiej i przenoszą w świat przez nią kreowany – kreowany, a przecież bliski zwyczajności znanej większości kilkulatków. Przygody Basi to coś więcej niż lektura i lekcja wiedzy o najbliższym otoczeniu. To przeżycie, które wprowadzi odbiorców do rzeczywistości.

niedziela, 31 marca 2024

Zofia Stanecka: Basia i zagadki wszechświata. Liście

Harperkids, Warszawa 2024.

Przyroda

Kiedy przechodzi się obok drzewa, można wybrać swój ulubiony pączek i obserwować go przez większą część roku – kibicować, kiedy będzie zamieniał się w liść, zgarniać z niego gąsienice, podlewać drzewo i doglądać po drodze. Tak właśnie robi Basia, mała bohaterka znana dzieciom doskonale. W podserii Basia i zagadki wszechświata dziewczynka zyskuje trochę wiedzy spoza codzienności: to przygotowanie do szkolnych lekcji, ale też zabawa i okazja do odkrywania ciekawych rzeczy. „Liście” to tomik oparty na cyklu natury – Basia ogląda drzewo, a właściwie jeden listek, codziennie sprawdza, co się z nim dzieje i wysłuchuje wyjaśnień mamy. Znajduje coś atrakcyjnego w pobliżu – i zwraca uwagę na zjawisko, które dorośli przeważnie ignorują. Basia ma w sobie zachwyt kilkulatki i może nim zarażać odbiorców – przy tym będzie też uczyć miłości do przyrody, więc i kształtować proekologiczne postawy w dzieciach. Dzieci dowiadują się, jak pogodzić się ze stratą – w końcu liść spadnie, ale i wtedy może się do czegoś przydać, co Basia szybko wychwytuje. Dzięki temu historyjka nie przygnębi maluchów – które przecież emocje Basi łatwo przejmują.

Opowiadanie o Basi, która przez kilka miesięcy ogląda swój liść jest ciekawe, bo Zofia Stanecka wie, jak poprowadzić narrację, żeby przyciągnąć maluchy. Ale tomik na tym się nie kończy: już po historyjce pojawiają się naukowe ciekawostki o liściach (w tym tych jadalnych, co może stanowić zachętę do kulinarnych eksperymentów – na przykład Anielka, przyjaciółka Basi, uwielbia szpinak). Dziewczynka dowie się, że może zrobić zielnik, ale też… że drzewa same szykują sobie pożywienie. Każdy z bohaterów jest przypisany do podawanych ciekawostek tak, żeby wyobrażać sobie, kogo w danym momencie się słucha. W bajce to mama udziela wszelkich potrzebnych informacji, a przy okazji też zachęca do cieszenia się zielonością: przyznaje się do tego, że kiedy nadchodzi wiosna, otoczenie napawa ją optymizmem. Można to potraktować jako wskazówkę i ucieczkę od marazmu czy zimowego zmęczenia. Basia z kolei nie może się doczekać, kiedy będzie ciepło – a na jej niecierpliwość jedną z recept jest szukanie oznak zbliżającej się wiosny. Liście stanowią zatem bardzo ważny składnik codziennych spacerów. Oczywiście książeczka jest bardzo kolorowa, Marianna Oklejak dba o to, żeby dzieciom nie zabrakło powodów do jej kartkowania. Kolejne strony zapewniają uwagę najmłodszych odbiorców – Basia (która rysowana jest dość naiwnie) pozwala przyjrzeć się otoczeniu, zachęca do tego samego odbiorców. Ilustracje w pewnym momencie zaczną też pełnić funkcję informacyjną, między innymi odbiorcy poznają różne gatunki drzew (nauczą się je rozróżniać właśnie po liściach) – to zadanie, które wprawi dzieci w zachwyt i pozwoli przetestować zdobytą wiedzę podczas spacerów. „Basia i zagadki wszechświata. Liście” to książeczka dla maluchów zainteresowanych najbliższym otoczeniem i przyrodą, daje szansę na przedłużenie zabawy i ćwiczeń poza lekturę – ale dostarcza też obok porcji wiedzy ciekawej rozrywki. Z tą bohaterką żaden maluch nudzić się nie będzie.

środa, 17 stycznia 2024

Zofia Stanecka: Basia i nocowanka

Harperkids, Warszawa 2023.

W innym domu

Dla maluchów nocowanie u kolegów to zawsze wielka przygoda. Nie inaczej jest z Basią, która - jako postać z książki ma piętnaście lat (chociaż w tomiku pozostaje szczerbatą sześciolatką). Basia za każdym razem przeżywa coś, co poznają z własnego doświadczenia sami odbiorcy - dzieci znajdują w tej bohaterce coś ważnego i wartościowego dla siebie, a obserwowanie przygód Basi pozwala im w miarę bezboleśnie wkroczyć do prawdziwego świata. Zofii Staneckiej nie brakuje tematów - za każdym razem znajduje coś, co błyskawicznie przyciągnie dzieci. "Basia i nocowanka" to kolejny strzał w dziesiątkę - opowieść o tym, jak to jest spędzić noc z rówieśnikami. Basia odlicza czas do popołudnia: nie może się doczekać, bo już wkrótce przyjdzie do niej Anielka i zostanie na noc. Mama Anielki wyjeżdża do pracy, nie może zatem zająć się dzieckiem. Basia nie może się doczekać zabawy - wierzy, że przybycie Anielki będzie wiązać się z wielką przygodą. Tylko że rzeczywistość zawsze może pokrzyżować plany. Młodszy brat Basi dostaje zapalenia ucha, a mama nie będzie w stanie zająć się chorym i doglądać gościa - w związku z tym Anielka nie przenocuje u swojej przyjaciółki i całe czekanie na nic. Dorośli mają jednak lepsze rozwiązanie - Anielkę i Basię przenocują rodzice Titiego. To oznacza, że dziewczynka może sama spędzić noc poza domem. Nocowanie u przyjaciół w wyobraźni dzieci zawsze wiąże się z wielkimi nadziejami, jednak w praktyce nie musi być tak różowo. Nawet jeśli Titi i jego rodzice bardzo się starają, żeby umilić czas dzieciom, nadchodzi moment, w którym trzeba iść spać w obcym domu - z obcymi zapachami i nieznanymi dźwiękami. Basia przekonuje się, że to najtrudniejsza chwila i trzeba znaleźć sobie punkt zaczepienia, coś swojskiego, co zapewni poczucie bezpieczeństwa.

"Basia i nocowanka" to nie tylko książka, która przygotowuje na ewentualne radości i oczekiwania związane ze spędzaniem nocy poza domem. To także opowieść, która naświetla cały wachlarz emocji - ekstremalnie silnych - jakim ulega Basia. Od euforii po czarną rozpacz, od dramatu po wielką radość - dzieje się tu mnóstwo, przynajmniej w sferze przeżyć. Dzieci doskonale to zrozumieją - ale i dorosłym będzie łatwiej pojąć, co dzieje się u ich pociech w podobnych sytuacjach. Dzieci otrzymują tutaj nie tylko historię związaną z ich nadziejami i planami - ale też książkę wypełnioną kolorowymi obrazkami. Marianna Oklejak jak zwykle pięknie przedstawia dziecięcy świat, wie, jak zaprosić do czytania najmłodszych. Nie ma tutaj upiększania i koloryzowania - dzieci nie są idealne, za to mogą być sobą, mogą też robić bałagan, tworzyć naiwne ilustracje przyklejane potem na ścianach albo robić zabawne miny. Wszystko to widać na rysunkach, które proponuje Marianna Oklejak. To znakomite uzupełnienie opowieści.

piątek, 12 stycznia 2024

Zofia Stanecka: Basia daje radę!

Harperkids, Warszawa 2023.

Trudne sytuacje

Opowiadania o Basi zwykle mieszczą się w pojedynczych tomikach, ale czasami na rynek wypuszczane są zbiorki – w sam raz dla koneserów tych przygód, dla małych fanów Basi, którzy chcą lepiej poznać swoją bohaterkę, albo po prostu skompletować historie w bardziej kompaktowych wydaniach. „Basia daje radę” to prawdziwe wyzwanie – zestaw scenek i motywów, które przypominają, że w codziennym życiu często zdarzają się nieprzewidziane sytuacje – a w nich warto zachować zimną krew i nie przejmować się przesadnie. W tomiku „Basia daje radę!” mali czytelnicy dostają cztery historie – cztery małe końce świata dla każdego niemal kilkulatka ze zwyczajnego domu.

Na świat przychodzi Franek, młodszy braciszek Basi i Janka. Basia, przekonana, że zyska towarzysza zabaw, musi jednak mierzyć się z potężną zazdrością: dorośli nie mają dla niej tyle czasu co przedtem, w dodatku wszyscy zachwycają się maleństwem – które Basi wcale nie cieszy, wbrew zapowiedziom. Franek potrzebuje stałej uwagi, a rodzice bywają zmęczeni czy zniecierpliwieni, co odbija się na głównej bohaterce cyklu. Kolejny problem wiąże się z powrotem mamy do pracy. Mama przestaje mieć czas na zajmowanie się domem, nie ubiera się zbyt ładnie – co irytuje tatę. Rodzice zaczynają się kłócić, co prowadzi do prostego wniosku o konieczności podziału obowiązków – i o włączeniu do tego zadania także najmłodszych domowników. W końcu mama też ma prawo być zmęczona. Najważniejsze, żeby miała czas na przytulanie i rozmowy: wszystko inne da się wspólnymi siłami ogarnąć. Trzecia historia najbardziej stresuje dorosłych, dla dzieci początkowo wydaje się zabawą: w domu kolejne rzeczy się psują, trzeba w końcu zdecydować się na remont, żeby naprawić wszystko hurtem. W domu pojawia się złota rączka, a dzieci na pewien czas muszą trafić do dziadków. Tylko że u dziadków trzeba dbać o porządek bardziej niż u siebie i sytuacja wszystkim zaczyna ciążyć. Chociaż niektóre wyzwania bywają całkiem przyjemne, o czym przekonuje się Basia, zamalowująca pod okiem fachowca swoje rysunki na ścianach. Ostatnia historia wydaje się najbardziej dramatyczna: w domu wszyscy łapią wirusa i po kolei chorują. Najgorzej wychodzi na tym Basia, którą trzeba zawieźć do szpitala. Dziewczynka spędzi pewien czas pod kroplówką, a koleżanka z sąsiedniego łóżka podsyca niepokoje Basi – na szczęście jest tu stryjek, który czuwa i nie pozwoli, żeby komukolwiek stała się krzywda. Basia może dawać radę w każdej sytuacji – jest dzielna i nawet jeśli chwilowo źle się czuje, nie musi się przesadnie przejmować. Jest wzorem dla odbiorców.

Zofia Stanecka wykorzystuje okazję, żeby powiedzieć kilkulatkom, co je może czekać w konkretnych sytuacjach – przygotować je na pewne sprawy, albo rozproszyć lęki. „Basia daje radę” to publikacja cenna i wartościowa: pokazuje dzieciom, że nie wszystko zawsze będzie szło po ich myśli, ale nie można się tym zanadto martwić. Basia to bohaterka, jaka jest potrzebna czytelnikom – swoim zachowaniem daje dobry przykład, ale jednocześnie jest też zwyczajnym dzieciakiem, dalekim od ideału – dzięki temu dużo łatwiej czytelnikom będzie uwierzyć w przedstawiane tu scenki. Bo też i Zofia Stanecka nie odbiega od normalności, czasami tylko sugeruje, co zrobić, żeby było wszystkim jak najlepiej – na przykład podsuwa rodzicom pomysł, jak przedyskutować sprawę podziału obowiązków w domu. I te wszystkie wskazówki prowadzą do wspólnego porozumienia i przyniosą w różnych domach wartościowe rezultaty.

piątek, 22 grudnia 2023

Zofia Stanecka: Basia. Wielka księga psów i kotów oraz innych zwierzęcych przyjaciół

Harperkids, Warszawa 2023.

Przyjaciele

Tym razem Zofia Stanecka wychodzi naprzeciw oczekiwaniom rodziców, którzy chcą nauczyć swoje pociechy, jak traktować zwierzęta - domowych pupili albo czworonogi spotykane podczas spacerów. Przy okazji załapią się jeszcze inne stworzenia, które można trzymać w domu (w tym papuga nimfa, która w wersji graficznej Marianny Oklejak jest trochę za duża) czy żółw, chomiki, myszki i rybki. Wszystko po to, żeby przedstawić dzieciom garść wiadomości i przestróg. Najwięcej miejsca w tomie "Wielka księga psów i kotów oraz innych zwierzęcych przyjaciół" zajmują psy i koty. Tutaj pojawiają się i opowieści o poszczególnych bohaterach znanych z serii o Basi (w końcu wielu przyjaciół dziewczynki ma w domu zwierzęta i warto o nich przypomnieć, co zachęci do przypominania sobie całej serii), i porady dotyczące pielęgnacji zwierząt, opieki nad nimi, wyzwań i komplikacji - to coś dla tych, którzy zastanawiają się nad zakupem albo adopcją zwierzaka. Czasami Basia chce się czegoś dowiedzieć, na przykład - dlaczego sterylizuje się koty i dlaczego nie wszyscy ludzie chcą i mogą trzymać zwierzęta w domu. Wtedy autorka wprowadza krótkie opowiadania, migawki, w których bohaterka poznaje świat dzięki swoim bliskim. Czy to członkowie rodziny, czy opiekunowie zajmujący się na co dzień domami pełnymi zwierząt - są w stanie naświetlić część najważniejszych spraw prosto i zrozumiale dla dzieci. Do tego dochodzą informacje o pochodzeniu gatunków, o tym, kiedy zostały udomowione i jak trafiły do człowieka. Nie ma tu zatem wyłącznie bajek i oparcia na fabułach wymyślanych przez Zofię Stanecką na potrzeby cyklu - liczą się wiadomości, a żeby je przedstawić, trzeba czasem zrezygnować z rozrywki i postawić na czyste wyjaśnienia. To rozwiązanie dobrze się sprawdza także dzięki skrótowości, autorka jest w stanie tak zaprezentować tematy, żeby nie zniechęcić dzieci do lektury i żeby kusić je rodzajem zagadnień - w końcu każdy chce dowiedzieć się czegoś o swoim pupilu. To również miejsce na uwagi dotyczące traktowania zwierząt: dzieci nie zawsze wiedzą, jak się zachować wobec czworonogów (nie tylko własnych, ale i tych z bliskiego otoczenia), a nie wszyscy rodzice umieją i chcą to wytłumaczyć. Również tutaj Zofia Stanecka przychodzi z pomocą i dzieli się wiadomościami - tak, żeby Basia stała się przewodnikiem dla odbiorców.

Przy psach i kotach tematów jest mnóstwo i oczywiście nie zostaną one tu wyczerpane, chodzi o najważniejsze kwestie i to, co dzieci muszą zapamiętać. Przy mniejszych zwierzętach znajdują się za to krótkie wzmianki i wyjaśnienia - ponieważ papugi czy rybki nie są aż tak popularne, wystarczy dla zainteresowanych kilka słów o każdym stworzeniu. Dzięki temu część dzieci ucieszy się, gdy w "Wielkiej księdze psów i kotów" znajdzie trop własnego zwierzaka i przeczyta o nim cokolwiek - to zachęci do śledzenia książeczek i całej serii i sprawi, że odbiorcy będą z większą troską podchodzić do domowych pupili. Ta książka ma uczyć wrażliwości i mądrego opiekowania się zwierzętami. Udana to publikacja i potrzebna.

środa, 7 czerwca 2023

Zofia Stanecka: Basia i zagadki wszechświata. Mikroby

Harperkids, Warszawa 2023.

Biologia

Żeby odbiorcy nie znudzili się poczytnym cyklem z przygodami Basi, Zofia Stanecka co pewien czas wprowadza kolejne niespodzianki i odgałęzienia serii. Basia i zagadki wszechświata to wciąż te same opowiadania (i ten sam krąg kilkuletnich odbiorców), ale lekka zmiana w formie: poza ciekawą historyjką z codzienności Basi - przedszkolaka, dziewczynki, która uważnie obserwuje otoczenie i zadaje rodzicom mnóstwo pytań, a do tego jest idealnie nieidealna - pojawia się jeszcze zestaw stron z informacjami. Tutaj autorka może zmieścić wyjaśnienia, które nie trafiły do fabułki. W formie podpisów pod rysunkami i osobnych wyliczeń w ramkach pojawiają się wyjaśnienia spraw trudniejszych, bardziej ambitnych - to coś dla maluchów, które lubią odkrywać świat i dowiadywać się rzeczy, o których ich starsze rodzeństwo może usłyszeć w szkole. To również przygotowanie do procesu edukacji, oswajanie - od najmłodszych lat - z tym, co warte zapamiętania i utrwalenia.

Basia jak zwykle dziwi się światu. Tym razem dowiaduje się, dlaczego trzeba myć ręce po przyjściu do domu. Mama informuje swoje pociechy o mikrobach - malutkich organizmach, które żyją na człowieku i w jego ciele, co Basię lekko irytuje i przeraża. Musi zatem wiedzieć wszystko natychmiast: jak wyglądają mikroby, skąd się biorą w ciele i do czego się przydają (bo w pierwszym odruchu oczywiście bohaterka protestuje: nie życzy sobie obecności mikrobów - później jednak może się do nich przekonać, zwłaszcza jeśli mikroby pozwalają na stworzenie ulubionych przysmaków dziewczynki). Basia zaczyna traktować mikroby jak zwierzątka domowe, wprawdzie niewidoczne gołym okiem, ale do oswojenia. Tak przygotowani odbiorcy mogą przystąpić do sprawdzania, co do zaoferowania w ramach komentarzy ma nauka. Zofia Stanecka przybliża świat mikrobów w skrócie i w wersji, którą najmłodsi bez trudu zrozumieją, zresztą do niektórych wyjaśnień zaprzęga też Miśka Zdziśka, żeby łatwiej i szybciej dotrzeć do dzieci.

Nie brakuje tu ilustracji Marianny Oklejak, dzięki którym Basia okazuje się bohaterką naiwną i dziecięcą, momentami nawet infantylną. Bliżej jej do zwykłego dziecka niż do księżniczki z bajek, więc łatwiej uwierzyć w jej codzienność i jej przygody. Basia daje się lubić właśnie dzięki temu, że przypomina prawdziwą postać, potrafi być marudna, albo się niecierpliwić, bywa, że wyprowadza kogoś z równowagi, czasami nie potrafi nazwać swoich uczuć, ale wie, co się z nią dzieje - bo to bezpośrednio przeniesione reakcje odbiorców. Basia jest prawdziwa i dlatego jest tak lubiana. Przekonuje do swoich doświadczeń. Liczy się też ciepło rodzinne: Basia o wszystkim może porozmawiać z mamą i tatą, rodzice dzielą się obowiązkami domowymi, rodzeństwo Basi w razie czego służy pomocą w wyjaśnianiu różnych spraw, ale najczęściej to towarzysze zabaw i kłótni. Tu wszystko jest urzekająco normalne i naturalne - Zofia Stanecka wie, jak drobnymi historyjkami zainteresować dzieci. To udaje jej się także w przypadku "Basi. Mikrobów".

piątek, 14 kwietnia 2023

Zofia Stanecka: Basia i przegrywanie

Harperkids, Warszawa 2023.

Porażki

Taka lekcja przyda się każdemu dziecku, a ponieważ Basia, sześciolatka, która objaśnia maluchom świat, słynie z różnych humorów w zależności od sytuacji i okoliczności, świetnie nadaje się do tego celu. Teraz Basia z kuzynką Lulą, Babcią i Dziadkiem jedzie do domku nad jeziorem. Tydzień z dziadkami to obietnica wspaniałej zabawy, Basia uwielbia takie wakacyjne chwile i nie zepsuje tego nawet ciągle narzekająca Lula. Luli nic się nie podoba, a to potrafi zepsuć nastrój każdemu, zwłaszcza kiedy trzeba zostać pod jednym dachem ze względu na brzydką pogodę. A ponieważ Zofia Stanecka unika przedstawiania dzieciom elektronicznych rozrywek jako remedium na wszelkie przykrości, tydzień wakacji ma upłynąć pod znakiem klasycznych zabaw. Kości, karty i planszówki dają sporo możliwości, zresztą istnieją także gry, które nie wymagają żadnych rekwizytów - na przykład zgadywanie wyrazów. Zofia Stanecka świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że można - i dorośli często to robią - manipulować nastrojami dzieci przez drobne oszustwa podczas gry, podkładanie innych kart czy zmienianie zasad w zależności od sytuacji. Chodzi przecież o to, żeby poprawić humor i uniknąć awantur czy rozdrażnienia maluchów. Jednak kiedy dzieci jest dwoje i każde oczekuje czegoś innego, a dodatkowo rozjeżdżają się w swoich nastrojach, trudno zapanować nad sytuacją. Basia i Lula muszą przekonać się, że nie zawsze da się wygrywać - ale przegrana nie powinna przygnębiać czy wywoływać złości. To zupełnie normalne, że nie wszystko się udaje, nawet jeśli bardzo by się chciało udowodnić innym, że jest się najlepszym. I takie właśnie przesłanie Zofia Stanecka przemyca w tej książce. "Basia i przegrywanie" to okazja do porozmawiania z najmłodszymi o zachowaniach społecznych, sposób na przygotowanie dzieci do tego, że nie wszystko zawsze będzie szło po ich myśli. Dziadkowie mają mnóstwo cierpliwości i dystans, dzięki któremu są w stanie odpowiednio zareagować i czegoś swoje wnuczki nauczyć. Kiedy trzeba, są pobłażliwi i dostosowują się do niepisanych reguł. Jednak znajdą też czas na to, by pokazać dziewczynkom, dlaczego nie warto przywiązywać wagi do przegranych w grach prowadzonych dla czystej rozrywki i zabicia czasu. Jak zwykle w całej serii (która, jak przypomina okładkowy znaczek, jest na rynku już od piętnastu lat, co daje imponujący wynik) jest tu mnóstwo kolorowych ilustracji Marianny Oklejak, która znakomicie wyczuwa nastroje historii i jest w stanie przekazać jednocześnie naiwność kilkuletniego dziecka i uproszczony sposób rysowania oraz trafność spostrzeżeń, zwłaszcza w przedstawianiu emocji. "Basia i przegrywanie" to książeczka, która nie dotyczy najbardziej popularnych tematów w tomikach dla dzieci, ale która sprawdza się przy komentowaniu przebiegu dnia albo konfliktogennych postaw dzieci. Zofia Stanecka wie, jak podejść do tematu, żeby dzieci nie odczuły moralizowania, a dobrze bawiły się podczas śledzenia przygód małej Basi. Tym razem nie jest inaczej, Basia przemyca wiadomości cenne dla kilkuletnich odbiorców - a wspólna z rodzicami lektura prowadzić może do ważnych rozmów i wyjaśnień.