* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

piątek, 30 stycznia 2026

Alasdair Beckett-King: Awantura na morzu

Kropka, Warszawa 2026.

Los kapitana

Bardzo ważna jest ta historia w procesie rozwoju Montgomery’ego Bonbona, czyli detektywa, który dziwnym trafem pojawia się wszędzie tam, gdzie jest Bonnie Montgomery (chociaż nigdy równocześnie) i ma strój wyglądający jak przebranie ze sklepu ze śmiesznymi rzeczami. Nikt jednak nie jest w stanie odkryć prawdziwej tożsamości słynnego detektywa, nawet jego mama nie ma pojęcia, kim naprawdę ów przenikliwy bohater jest. Bonnie wprawdzie pojawia się wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą najpoważniejsze zbrodnie, ale ma swojego wiernego towarzysza, dziadka Banksa. Dziadek Banks zna swoją rolę: do detektywa zwraca się słowami „mój stary” (do Bonnie – „kochanie”) i dyskretnie pilnuje bezpieczeństwa. Notuje wprawdzie także rozmaite wykroczenia Bonbona, ale nie czyni z tego użytku. Liczy się to, że jest i że można na nim polegać – a kiedy śledztwo utknie w martwym punkcie, wie, jak pchnąć sprawę do przodu. Od czasu swojego debiutu Bonnie doczekała się jeszcze prawdziwej przyjaciółki – Dana również wie, jak zachowywać się w towarzystwie detektywa, a do tego jest jego ogromną fanką. Tym razem każde wsparcie się przyda, bo zwłoki, które pojawiają się na statku w tomie „Awantura na morzu” są wyjątkowo ruchliwe i nieprzewidywalne. A przecież zaczyna się tak niewinnie: pierwszy raz Bonnie i Dana mogą pomagać mamie Bonnie. Liz Montgomery jest odpowiedzialna za przygotowanie pokazu fajerwerków podczas uroczystych obchodów Nocy Kapitana Grimma – tylko że zamiast rozłożonego w czasie delektowania się widowiskiem ze sztucznych ogni, wszyscy zgromadzeni otrzymują jeden wielki wybuch i chaos. Bonnie – jako Bonbon – musi rozwiązać zagadkę, żeby ocalić dobre imię rodzicielki. Zanim jednak uda się jej dojść do właściwych wniosków, okazuje się, że nie obyło się bez ofiar – kapitan nie daje znaku życia. I tak zaczyna się kolejne rozłożyste śledztwo wypełnione dowcipami i metamorfozami, ale również wizytami w niezwykłych przybytkach. Bonnie może liczyć na swoich wspólników, tym razem jednak jej priorytetem jest ocalenie mamy – jednej z głównych podejrzanych w sprawie śmierci kapitana. Zbiera zatem wszelkie możliwe dowody, analizuje sytuacje i łączy fakty w sposób niezwykle przenikliwy – czytelnicy będą musieli się bardzo wysilić, żeby nadążyć za jej tokiem myślenia. Do tego Alasdair Beckett-King chętnie odwołuje się do żartów słownych i do motywów niekoniecznie kojarzonych przez dzieci, będzie więc stawiać wysoko poprzeczkę małym czytelnikom. Ale dzieci, które lubią powieści detektywistyczne i sensacyjne jednocześnie, tu znajdą wiele dla siebie – choćby z tego względu, że Beckett-King unika infantylności w konstruowaniu akcji. Jedyny „naiwny” motyw u niego to przekonywanie czytelników, że nikt nie rozpozna w wielkim detektywie małej dziewczynki w zabawnym przebraniu. Ale na tym polega konstrukcja świata przedstawionego – i konwencja, którą wszyscy czytający ten cykl akceptują bez zastrzeżeń. Montgomery Bonbon musi odnieść kolejny sukces, na który starannie sobie zapracuje – tu nie ma taryfy ulgowej ani uproszczeń w śledztwie, a skoro rzecz dotyczy morderstwa, trzeba porządnie wysilić szare komórki. Alasdair Becket-King nie zamierza wyręczać czytelników w myśleniu, zachęca za to do przeżycia wielkiej przygody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz