* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą detektywistyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą detektywistyczne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 czerwca 2026

Lena Jones: Agata Szajba. Spisek w metrze

Kropka, Warszawa 2026.

Kary

Gildia Strażników jest bezlitosna. Nie znosi łamania swoich wewnętrznych zasad, a krnąbrnych członków natychmiast wyrzuca. Ale Agata Szajba jeszcze przez chwilę o tym wiedzieć nie będzie. Na razie przymierza się do rozwiązania zagadki morderstwa w muzeum – a przecież nikt nie weźmie na poważnie dziecka próbującego przeprowadzić małe dochodzenie. Nawet jeśli to dziecko ma imię na cześć Agathy Christie, a jego mama rozwiązywała zagadki kryminalne bez problemu. Teraz jednak mama nie żyje, Agata Szajba bardzo chciałaby się czegoś o niej dowiedzieć, a w tym celu nie zawsze może siedzieć grzecznie na lekcjach w szkole. Czasami potrzebuje przejść do działania i nieraz złamać prawo albo zasady ustalane przez dorosłych. Wiadomo – kto chce mieć efekty w amatorskim śledztwie, musi często decydować się na brawurę. Agata wie już, jak kanałami przejść do Gildii Strażników, pamięta nawet, gdzie stoi rower, na którym jeździła jej mama. I tu zaczynają się jej prywatne zagadki – bo oto bohaterka przekonuje się, że po rzekomym wypadku na pojeździe mamy nie ma nawet śladu. I nie jest to najdziwniejsza rzecz, którą dziewczynka odkrywa. Jakby tego wszystkiego było mało, Gildia Strażników ma przyjąć Agatę w swoje szeregi, a to oznacza próby – detektywistyczne łamigłówki do rozwiązania. Pojawią się bez uprzedzenia, będą wyjątkowo trudne i mają stanowić ostateczny test przydatności dla małej bohaterki. Agata wie, że tego testu nie wolno jej oblać, jeśli chce dostać się do pilnie strzeżonych tajemnic o mamie. Pytanie tylko, czy będzie jeszcze mieszkać w Londynie, zanim przyjdą do niej wysłannicy Gildii...

„Agata Szajba. Spisek w metrze” to druga część kryminalnej serii dla młodych odbiorców. I tym razem Lena Jones nie zamierza zwalniać tempa akcji, każe swojej bohaterce wykonywać zadania wymagające nie tylko wielkich umiejętności dedukcyjnych, ale i nie lada sprytu i siły fizycznej. Agata wie doskonale, że w szkole nie zdobędzie potrzebnych jej umiejętności – dlatego bez większego oporu ucieka z lekcji, często dzięki pomocy wiernych przyjaciół. Tym razem jednak najważniejsze walki toczyć musi zupełnie sama. Sprzymierzeńca nie znajdzie też w tacie – ten ma swoje zmartwienia, a poza tym nie może pozwolić, żeby Agata narażała się na niebezpieczeństwo. Gdyby tylko wiedział, co spotyka jego córkę, z pewnością dołożyłby wszelkich starań, żeby uchronić ją przed spiskowcami z Gildii. Pytanie tylko, czy udałoby mu się przechytrzyć rezolutną bohaterkę.

Ta książka jest wypełniona akcją – a wszelkie wyzwania i zagrożenia są tu prawdziwe. Co więcej, autorka dokłada jeszcze kilka dylematów moralno-obyczajowych (świat dorosłych wkrada się w codzienność Agaty także za sprawą przyziemnych zupełnie kwestii związanych z pracą taty) oraz osobistych uprzedzeń niektórych ludzi. Agata rozwiązuje zagadki jak maszyna, ale nie zawsze radzi sobie z właściwym odczytywaniem istoty relacji międzyludzkich – i to może być zaskoczeniem dla wpatrzonych w nią fanów dziecięcych kryminałów. Lena Jones po raz kolejny nie zawodzi – nie tylko pozwala odbiorcom na dobrą zabawę przy śledzeniu dynamicznej fabuły, ale jeszcze zaszczepia w nich zainteresowanie detektywistycznymi łamigłówkami.

czwartek, 19 lutego 2026

Lena Jones: Agata Szajba. Tajemniczy klucz

Kropka, Warszawa 2026.

Śledztwo prawdziwe

Literatura detektywistyczna dla najmłodszych ma się świetnie i naprawdę wydaje się, że trudno znaleźć w tym gatunku niszę, która pozwoli zaistnieć. A jednak Lena Jones sporo zaryzykowała i udało jej się – cykl Agata Szajba będzie dla dzieci wręcz wymarzonym cyklem kryminalno-sensacyjnym ze śledztwami w tle. Agata Szajba to dziewczynka, która zajmuje się pracą detektywistyczną na całego – w tym celu często ucieka z lekcji i naraża się na rozmaite niebezpieczeństwa, momentami wręcz z dorosłych historii. Nikt i nic jej nie zatrzyma. Po śmierci mamy dziewczynka chce zajmować się tym, co z ta mamą ją łączyło w obszarze zainteresowań – a to oznacza, że nie ma sobie równych w rozwiązywaniu zagadek detektywistycznych. Pierwsza część serii to nie tylko sposób na prezentację postaci. Lena Jones od razu wrzuca fankę kryminałów Agathy Christie i opowieści o Herkulesie Poirot w centrum dynamicznych i groźnych wydarzeń.

Z jednej strony mamy tu szkolne perypetie: Agata przyjaźni się z Liamem, głosem rozsądku i chłopakiem, który trochę tonuje chęć ładowania się w kolejne kłopoty. Obserwuje z dystansu trzy dziewczyny trzęsące szkolną społecznością – okazuje się, że jedna z nich nie pasuje do paczki, za to marzy o byciu detektywem i nieoczekiwanie znajduje wspólny język z Agatą. Ale szkolne doświadczenia liczą się tylko o tyle, o ile trzeba urwać się z lekcji i przechytrzyć nauczycieli. Ważniejsze rzeczy dzieją się w codzienności. Całym Londynem wstrząsa katastrofa ekologiczna: oto z kranów zaczyna płynąć cuchnąca i czerwona ciecz, która nie nadaje się do picia, za to ma silne właściwości trujące. Mieszkańcy muszą zmierzyć się z problemem na wielką skalę, dowożona beczkowozami woda nie wystarcza na zaspokojenie ich potrzeb – i w tę sytuację wkracza pewna firma, która proponuje oczyszczenie miasta z toksycznych alg i wybudowanie sieci wodociągowej, w założeniu niezawodnej – ale zapewniającej sobie niekoniecznie dobry dla mieszkańców monopol na dostarczanie wody pitnej.

Tylko żeby odkryć prawdziwe intencje rządzących firmą i żeby ujawnić spisek, trzeba będzie się mocno postarać. Agata odkrywa sieć korytarzy pod Londynem – a w nich, za sprawą tatuażu na ręce pewnej kobiety – ślady po mamie. Nagle walka ze złoczyńcami staje się prywatną walką dziewczynki, która została przedwcześnie osierocona. Oczywiście nikt nie traktuje Agaty poważnie i nie chce udzielać jej informacji, więc wiadomości będzie musiała zdobywać samodzielnie i sporo przy tym ryzykując. Zwłaszcza że uparcie ignoruje ostrzeżenia wysyłane przez niekoniecznie życzliwych jej ludzi. Dziewczynka wtrącona w świat dorosłych bardzo dobrze sobie radzi, nawet jeśli ci dorośli nie cofną się przed niczym i chętnie pozbawią ją życia. Lena Jones ucieka od rutyny, wybiera do swojej powieści cały szereg wstrząsających wydarzeń i układa je tak, żeby zapewniać czytelnikom stałe skoki adrenaliny. Sprawia, że dzieci zechcą czytać o przygodach Agaty – bo będą miały mnóstwo powodów do strachu, fascynacji i ciekawości. Agata Szajba to seria, która odchodzi od naiwnych łamigłówek w stronę prawdziwego ryzyka i akcji rodem z filmów sensacyjnych – i to się sprawdzi.

piątek, 30 stycznia 2026

Alasdair Beckett-King: Awantura na morzu

Kropka, Warszawa 2026.

Los kapitana

Bardzo ważna jest ta historia w procesie rozwoju Montgomery’ego Bonbona, czyli detektywa, który dziwnym trafem pojawia się wszędzie tam, gdzie jest Bonnie Montgomery (chociaż nigdy równocześnie) i ma strój wyglądający jak przebranie ze sklepu ze śmiesznymi rzeczami. Nikt jednak nie jest w stanie odkryć prawdziwej tożsamości słynnego detektywa, nawet jego mama nie ma pojęcia, kim naprawdę ów przenikliwy bohater jest. Bonnie wprawdzie pojawia się wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą najpoważniejsze zbrodnie, ale ma swojego wiernego towarzysza, dziadka Banksa. Dziadek Banks zna swoją rolę: do detektywa zwraca się słowami „mój stary” (do Bonnie – „kochanie”) i dyskretnie pilnuje bezpieczeństwa. Notuje wprawdzie także rozmaite wykroczenia Bonbona, ale nie czyni z tego użytku. Liczy się to, że jest i że można na nim polegać – a kiedy śledztwo utknie w martwym punkcie, wie, jak pchnąć sprawę do przodu. Od czasu swojego debiutu Bonnie doczekała się jeszcze prawdziwej przyjaciółki – Dana również wie, jak zachowywać się w towarzystwie detektywa, a do tego jest jego ogromną fanką. Tym razem każde wsparcie się przyda, bo zwłoki, które pojawiają się na statku w tomie „Awantura na morzu” są wyjątkowo ruchliwe i nieprzewidywalne. A przecież zaczyna się tak niewinnie: pierwszy raz Bonnie i Dana mogą pomagać mamie Bonnie. Liz Montgomery jest odpowiedzialna za przygotowanie pokazu fajerwerków podczas uroczystych obchodów Nocy Kapitana Grimma – tylko że zamiast rozłożonego w czasie delektowania się widowiskiem ze sztucznych ogni, wszyscy zgromadzeni otrzymują jeden wielki wybuch i chaos. Bonnie – jako Bonbon – musi rozwiązać zagadkę, żeby ocalić dobre imię rodzicielki. Zanim jednak uda się jej dojść do właściwych wniosków, okazuje się, że nie obyło się bez ofiar – kapitan nie daje znaku życia. I tak zaczyna się kolejne rozłożyste śledztwo wypełnione dowcipami i metamorfozami, ale również wizytami w niezwykłych przybytkach. Bonnie może liczyć na swoich wspólników, tym razem jednak jej priorytetem jest ocalenie mamy – jednej z głównych podejrzanych w sprawie śmierci kapitana. Zbiera zatem wszelkie możliwe dowody, analizuje sytuacje i łączy fakty w sposób niezwykle przenikliwy – czytelnicy będą musieli się bardzo wysilić, żeby nadążyć za jej tokiem myślenia. Do tego Alasdair Beckett-King chętnie odwołuje się do żartów słownych i do motywów niekoniecznie kojarzonych przez dzieci, będzie więc stawiać wysoko poprzeczkę małym czytelnikom. Ale dzieci, które lubią powieści detektywistyczne i sensacyjne jednocześnie, tu znajdą wiele dla siebie – choćby z tego względu, że Beckett-King unika infantylności w konstruowaniu akcji. Jedyny „naiwny” motyw u niego to przekonywanie czytelników, że nikt nie rozpozna w wielkim detektywie małej dziewczynki w zabawnym przebraniu. Ale na tym polega konstrukcja świata przedstawionego – i konwencja, którą wszyscy czytający ten cykl akceptują bez zastrzeżeń. Montgomery Bonbon musi odnieść kolejny sukces, na który starannie sobie zapracuje – tu nie ma taryfy ulgowej ani uproszczeń w śledztwie, a skoro rzecz dotyczy morderstwa, trzeba porządnie wysilić szare komórki. Alasdair Becket-King nie zamierza wyręczać czytelników w myśleniu, zachęca za to do przeżycia wielkiej przygody.

poniedziałek, 19 stycznia 2026

Jørn Lier Horst: Operacja Gwiazda Zimowa

Media Rodzina, Poznań 2025.

W niebo

Seria detektywistyczna Operacja to dodatek, który pozwala zaintrygować dzieci lubiące łamigłówki serią o bohaterach z Biura Detektywistycznego nr 2. Tiril i Oliver to dwójka przedsiębiorczych i sprytnych dzieciaków, które rozwiązują kolejne zagadki i zadania, pomagając dorosłym w chwytaniu przestępców, a przynajmniej – w odkrywaniu tego, czego prawdziwi śledczy nie są w stanie wymyślić. W serii Operacja dzieci jednak zwykle zajmują się pomaganiem dziadkowi – ten nie jest zbyt spostrzegawczy i potrzebuje wsparcia, żeby rozwiązywać prywatne zagadki. „Operacja Gwiazda Zimowa” to jednak historia, która sięga aż do kosmosu. Przyjaciel dziadka z Klubu Odkrywców, zostawił dziadkowi klucz do swojego domu i zaprosił go tam dziesiątego grudnia (czyli za dwa dni). Jednak zapadł w śpiączkę i nie wyjaśnił do końca, co trzeba zrobić. Coś, co znajduje się w sejfie w zamkniętym domu ma mieć związek z Gwiazdą Zimową – kometą lub meteorytem. Pytań jest wiele, odpowiedzi żadnych, ale ponieważ zostało mało czasu do wyznaczonego dnia, Tiril – tym razem najbardziej ona – przejmuje dowodzenie. Dziadek pomaga tylko w kwestiach kontaktów z przedstawicielami Klubu Odkrywców i dodaje co pewien czas kolejne wskazówki lub informacje, które wygrzebuje z pamięci i pozwala Tiril rozwiązywać wszystko po kolei. Nagrodą są nie następne zagadki, a możliwość przejścia dalej – więc całość przypomina trochę grę komputerową, w której nie można liczyć na podpowiedzi głównego zainteresowanego.

Dziadek, Tiril i Oliver wyruszają na prawdziwą misję. Spieszą się, zwłaszcza że w domu chorego przyjaciela najwyraźniej ktoś już myszkował. Nie mają żadnych kodów do sejfu ani oczywistych wyjaśnień, muszą bazować na serii podpowiedzi. I to właśnie połączy bohaterów z małymi odbiorcami – bo podseria Operacja została pomyślana tak, żeby dzieci brały w niej aktywny udział. Każda rozkładówka to po prostu drobny fragment narracji, który prowadzi do kolejnego zadania na spostrzegawczość: tekst ozdobiony jest wielkoformatowym rysunkiem, na którym trzeba wskazać element naprowadzający na rozwiązanie. Jeśli ktoś nie poradzi sobie z wyzwaniem, na kolejnej stronie znajdzie na marginesie obrazkowe wyjaśnienie. Dzieci mogą w ten sposób kontrolować swoje odkrycia od razu i cieszyć się interaktywną lekturą. Ćwiczenie logicznego myślenia powiązane z treningiem spostrzegawczości jest tutaj ładnie wykorzystane. Jorn Lier Horst pomaga sobie okolicznościami: dzięki śnieżnej zimie łatwiej zauważyć, który dom nie był dawno odwiedzany, albo jaką ścieżkę wybrać – uczy dzieci wyczulenia na szczegóły, które pozwalają na rozwijanie wyobraźni i sprytu. „Operacja Gwiazda Zimowa” to tomik, w którym trzeba wyjść z własnego towarzystwa i poruszać się po obcym terenie, wymaga więc od bohaterów sporo samozaparcia i odwagi – za to odbiorcy będą mieli dodatkowe wyzwanie w postaci adrenaliny w narracji. Ten tomik przyda się wszystkim dzieciom, które lubią opowieści detektywistyczne i uczestniczenie w takich historiach, może też stać się reklamą serii Biuro Detektywistyczne nr 2.

czwartek, 27 listopada 2025

Jorn Lier Horst: Operacja: złodziej "Złodzieja"

Media Rodzina, Poznań 2025.

Śledztwo dla czytelników

To jedna z tych książek, w których odbiorcy muszą prowadzić śledztwo na równi z bohaterami. Może im się nie udać – i wtedy natychmiast zyskają rozwiązanie zagadki – ale powinni spróbować swoich sił w procesie dedukcji. Bogato ilustrowany tomik – jak i cała podseria związana z bohaterami Biura Detektywistycznego nr 2 – składa się z opowiadania przeplatanego klasycznymi łamigłówkami.

Tiril i Oliver wybierają się do lokalnego muzeum, bo przez miesiąc będzie tu można obejrzeć słynny i bardzo cenny obraz „Złodziej”. Dzieci jednak są wyczulone na sprawy kryminalne – i szybko orientują się, że obraz przedstawiony w folderze muzealnym i obraz wiszący na ścianie to dwa różne dzieła. Najprawdopodobniej ktoś zastąpił oryginał kopią – więc przyda się pomoc lokalnej policji, żeby wykryć sprawcę i zasady jego działania. Tiril i Oliver mają tym razem dostęp i do zdjęć, i do zapisów z kamer, i do samych budynków, mogą działać jak prawdziwi śledczy, a ich zachowania będą się pokrywać z wnioskami wyciąganymi przez małych czytelników.

Każda rozkładówka to bowiem kolejny fragment opowiadania – i kolejny fragment śledztwa zarazem. Każdy etap tego śledztwa pcha detektywów do przodu – do rozwiązania zagadki – ale każdy też prowadzi do kolejnej zagadki. I tu Jorn Lier Horst wykorzystuje bardzo klasyczne łamigłówki, tyle że przystosowane do akcji: jest labirynt, jest porównywanka, jest szukanie szczegółów, wskazywanie drogi albo ocenianie, którędy złodziej mógł się dostać do budynku. To uczy dzieci logicznego myślenia, albo pozwala ćwiczyć logiczne myślenie i zachęca do zaangażowania się w opowieść. Przyda się taka zachęta do pracy najmłodszym – bo wysiłek umysłowy włożony w tę lekturę musi być spory, tu nie ma właściwie czasu na odpoczynek, wszystko toczy się szybko. Konstrukcja tomiku sprawia, że jeśli odbiorcom nie uda się rozwiązać zagadki (albo nie domyślą się, o co chodzi autorowi i bohaterom), z następną stroną zyskają rysunkową podpowiedź. To dyskretna zachęta do samodzielności w sprawdzaniu postępów detektywistycznych i dodatkowa zabawa podczas czytania – warto zatem podążać za akcją i próbować wyprzedzać bohaterów w wymyślaniu rozwiązań.

Szybka akcja i barwne ilustracje to wabiki na odbiorców – sprawiają, że dzieci zechcą się zaangażować w czytanie i w zabawę detektywistyczną. Ćwiczenie logicznego myślenia, spostrzegawczości i wyciągania wniosków – to przepis na dobrą rozrywkę. Dla wszystkich małych fanów tropienia przestępców to oczywiście pozycja obowiązkowa – nie da się jej zignorować. A ponieważ Tiril i Oliver dorobili się już sporego grona wiernych fanów, dodatek do serii sprawi, że dzieci jeszcze chętniej będą zaglądać do ich przygód. Jest to książka udana, dobrze przemyślana, a do tego pełna niekoniecznie oczywistych zagadek i tropów – dzięki temu najmłodsi poczują się dowartościowani jako detektywi.

sobota, 8 listopada 2025

Jorn Lier Horst: Operacja uciekinierka

Media Rodzina, Poznań 2025.

Poszukiwania

Tiril i Oliver, razem z nieodłącznym psem mają zawsze coś do zrobienia. Tym razem angażują się w śledztwo dotyczące brawurowej kradzieży klejnotów, a właściwie jej konsekwencji. Oto wiadomości telewizyjne podają, że Ronja Horgen – która nielegalnie weszła w posiadanie biżuterii Maximillianów – właśnie uciekła z więzienia, a wykorzystała w tym celu furgonetkę odbierającą rzeczy do prania. Ponieważ pralnia znajduje się blisko Biura Detektywistycznego nr 2, dzieci postanawiają rozwiązać kolejną zagadkę kryminalną – i dobrze się dzieje, bo gdyby nie one, policja pewnie nie poradziłaby sobie z wyzwaniem. Na szczęście Tiril i Oliver potrafią wyciągać wnioski, a do tego mają atuty, które pozwalają im wtopić się w otoczenie, w odróżnieniu od stróżów prawa. „Operacja uciekinierka” to kolejna książka Jorna Liera Horsta dla najmłodszych fanów historyjek detektywistycznych. Tym razem autor nie skupia się na wskazywaniu potencjalnego przestępcy, za to zachęca do gromadzenia i analizowania śladów, tropów oraz przesłanek tak, żeby na ich podstawie móc wyciągać daleko idące wnioski i w konsekwencji doprowadzić do schwytania złodziejki. Dzieci muszą wykazać się umiejętnością dedukcji, ale nie tylko – równie ważna stanie się ich kondycja fizyczna i skłonność do podejmowania ryzyka przynajmniej w pewnym zakresie.

Tiril i Oliver początkowo nie planują ujęcia przestępczyni. Na razie działają ostrożnie, chcą obejrzeć miejsca, które mogły umożliwić złodziejce ucieczkę – obserwują i myślą, to przecież nikomu nie zaszkodzi ani nikogo nie zniechęci. Bohaterowie wiedzą, że niewiele informacji uzyskaliby od dorosłych – zostaliby dość szybko odsunięci od śledztwa, bo z małoletnimi detektywami amatorami nikt nie chce współpracować. Dlatego też działają sami: dzięki rowerom dotrą w różne miejsca, a potem wystarczy tylko uważnie obserwować – na pewno dostrzeże się jakiś ślad przeoczony przez dorosłych śledczych. Tak też się dzieje. W efekcie Tiril i Oliver mogą odnotować na swoim koncie kolejny sukces.

Ten cykl – dynamicznych i bogato ilustrowanych historyjek – jest szczególnie cenny dla dzieci, które wchodzą dopiero w świat lektur. Pokazuje im bowiem, jak ważne jest czytanie i rozwijanie umiejętności logicznego myślenia. Autor wprowadza do tekstu przesłanki, które mogą być wskazówkami również dla odbiorców – tak, żeby ci ostatni tuż przed bohaterami zorientowali się, co należy zrobić i w jakim kierunku podążać, żeby odnieść sukces. „Operacja uciekinierka” to książka, w której sprawca jest doskonale znany, chodzi tylko o to, żeby odnaleźć go po ucieczce (zlokalizowanie klejnotów to już dodatkowa korzyść z odpowiednio przeprowadzonego śledztwa). Dzieci nie będą tu samodzielnie łapać złodziejki, przekażą wiadomości policji – ale trzeba im przyznać, że wykonują kawał dobrej roboty w gromadzeniu danych. Taka opowieść może rozwijać wyobraźnię maluchów i sugerować im, dlaczego warto myśleć i wyciągać wnioski z obserwacji – Tiril i Oliver przeżywają wielką przygodę w mikroskali, a razem z nimi tę przygodę mogą przeżywać odbiorcy. Dobrze skonstruowana historyjka zapewnia rozrywkę i pokazuje siłę logicznego myślenia (wspartego odpowiednimi działaniami). To coś, obok czego maluchy nie mogą przejść obojętnie.

niedziela, 14 września 2025

Nicki Greenberg: Detektywka w podróży. Powrót do Nowego Jorku

Kropka, Warszawa 2025.

Kariera

Do tych młodych czytelników, którzy zmęczeni są naiwnością w publikacjach detektywistycznych kieruje się Nicki Greenberg w powieści „Powrót do Nowego Jorku”, drugiej części cyklu Detektywka w podróży. Wielki świat i życie wyższych sfer to to, co nieczęsto gości w literaturze czwartej – tym razem będzie tego aż w nadmiarze. Wszystko zaczyna się od przybycia Pepper Stark do Wielkiego Jabłka – to tu już niedługo Nora, najlepsza przyjaciółka Pepper, ma wystąpić na Boadwayu – i to ona zamieni się w przewodnika po otoczeniu gwiazd. Nora świetnie wie, z kim warto się zadawać i czyją uwagę na siebie zwrócić, jest gotowa złapać każdą okazję, jaka tylko się pojawi – żeby tylko zrobić karierę. Na razie jednak jej podekscytowanie schodzi na dalszy plan ze względów towarzyskich i nie tylko.

Pepper ogniskuje na sobie uwagę, gdzie tylko się pojawi. Ale teraz boryka się z zazdrością wobec Emmy – najprawdopodobniej swojej przyszłej macochy. Emma świetnie dogaduje się z Kapitanem, ojcem Pepper (do tej pory Kapitan nie miał dla córki zbyt wiele czasu, a kiedy szansa na lepsze wzajemne poznanie się zaczyna się rysować na horyzoncie, pojawia się też rywalka do wolnego czasu), a poza tym da się lubić do tego stopnia, że można ją znienawidzić za urok osobisty. Dodatkowo Pepper powinna zajmować się budowaniem relacji z Elliottem – chłopak jest zdecydowanie dziwny, nie pasuje do reszty znajomych, ale ma parę skrywanych talentów, między innymi świetnie dopasowuje ubrania i ma wyczucie stylu. Do towarzystwa dochodzi jeszcze Sol, najlepszy przyjaciel Pepper – czeladnik cukiernictwa. Sol potrafi przyrządzać znakomite desery i również może zrobić wielką karierę, jeśli zostanie dostrzeżony. A na Broadwayu przecież o to nietrudno. Wszystko jednak zmienia się, gdy krytyk kulinarny, Anthony Sharkey – człowiek, przed którym drżą wszyscy kucharze i szefowie kuchni oraz pomocnicy – trafia do restauracji, w której pracuje Sol, spożywa przyrządzony przez niego deser i… prawie rozstaje się ze światem. Dla Sola to początek poważnych kłopotów. Dla Pepper i jej towarzystwa – konieczność ratowania przyjaciela z tarapatów. Żeby oczyścić Sola z zarzutów, trzeba będzie złapać potencjalnego mordercę i udowodnić, że Sol ma talent kulinarny, a nie – do trucia ludzi. Prowadzenie śledztwa wiąże się z przebywaniem w wyższych sferach, tu normą są wizyty w przybytkach sztuki i drogich restauracjach, wiele rozmów pchających śledztwo do przodu odbywać się będzie przy stole wśród nienagannych manier. Nie zabraknie momentów sensacyjnych, ale przez długi czas książka rozgrywa się w świecie kompletnie obcym dla odbiorców. Nie będzie tu dylematów charakterystycznych dla młodych ludzi – chyba że za takie przyjąć szczątkowe oznaki zazdrości lub docieranie się przez towarzystwo. Kiedy w grę wchodzi usiłowanie morderstwa, nie ma mowy o pobłażliwości – sprawca powinien zostać schwytany. W tym wypadku jednak najważniejszy jest ratunek, jaki trzeba nieść Solowi. „Powrót do Nowego Jorku” to jednocześnie powrót do świata, który już nie istnieje – w sam raz dla miłośników retro.

niedziela, 31 sierpnia 2025

Ewa Nowak: Akcja Czarny Jaszczur

Harperkids, Warszawa 2025.

Wakacyjne skarby

Wanda-Lena i Markus to przyjaciele, którzy w każdej wolnej chwili grają w metagramy (nie ma to żadnego związku z fabułą ani z charakterami, jedynie wprowadza ciekawostkę językową do dialogów), a w wakacje są bardzo zajęci: muszą rozwiązać pewną zagadkę. Poza rozwiązywaniem zagadki borykają się jeszcze z dorosłymi, którzy przeważnie nie wiedzą, jak się zachować: Markus nie ma jednej dłoni i w związku z tym spotyka się wciąż z niepotrzebnymi komentarzami. Byłoby o wiele łatwiej, gdyby postronni pohamowali ciekawość – ale skoro nie potrafią Markus radzi sobie poczuciem humoru, sugerując kolejnym życzliwym, że ich zachowanie pozostawia wiele do życzenia. I jak często u Ewy Nowak bywa, bohaterowie zamykają się w swoim własnym świecie, nie chcą się tłumaczyć z organizacji codzienności nikomu – dobrze czują się we własnym towarzystwie i nie dopuszczają do siebie innych.

Tyle tylko, że przypadkiem Markus wchodzi w posiadanie przedziwnej monety. Kiedy dorośli orientują się, że ją ma, planują odkupienie jej – a gdy to nie wchodzi w grę, bo dzieciak całkiem nieźle odczytuje intencje nieznajomych – rozpoczyna się gra w poszukiwanie skarbu. Nagle wizyta w lokalnym muzeum, normalnie nudna i niepotrzebnie zajmująca czas, staje się koniecznością, kiedy chce się sprawdzić, dlaczego przedmiot z sylwetką czarnego jaszczura jest tak pożądany. Poszukiwania trwają, skarby wydają się czekać na odkrycie – ale wraz z nimi na odkrycie czeka cała historia.

I tak naprawdę autorka maskuje w ten sposób całe psychologiczne tło. Markus jest pilnowany przez mamę, żeby robił ćwiczenia wzmacniające lewą stronę ciała (oczywiście robi to tylko dla świętego spokoju i wtedy, kiedy rodzicielka mu o tym zadaniu przypomni), Wanda-Lena jest wychowywana przez tatę, który tutaj zostaje określony mianem tatmy, bohaterowie czasami muszą się mierzyć z zazdrością, a czasami wykazywać się wyrozumiałością, żeby nie zranić drugiej strony. Pod zbiorem wydarzeń aż kipi od niezadawanych pytań, ale Ewa Nowak taka już jest: wprowadza czytelników do świata postaci i zmusza do zaakceptowania ich nienaturalności. Stawia w narracji na proste i surowe zdania, buduje przestrzeń, która bardziej intryguje niż koi – w krótkich powieściach zawiera mnóstwo energii i silnych emocji, ale nie prowadzi oczywistych wynurzeń – tutaj trzeba trochę wysiłku, żeby polubić bohaterów i zostać z nimi. A jednocześnie brak sentymentów i powtarzalności to wielka zaleta tych powieści. Ewa Nowak w „Akcji Czarny Jaszczur” proponuje wakacyjną przygodę w starym stylu – ale przedstawioną w sposób, jakiego czytelnicy na pewno się nie spodziewają. Tu nie ma rozwlekłych opisów przyrody czy przestojów – przez cały czas trzeba zachować czujność i towarzyszyć bohaterom w przedziwnych działaniach wbrew całemu światu. Historia przechodzi w wyzwanie dla sprytnych – a amatorów skarbu jest więcej. Ewa Nowak wie, że musi znaleźć hit, który zatrzyma odbiorców przy lekturze – a że zwraca się do czytelników myślących, nie tłumaczy im wszystkiego, liczy na inteligencję młodzieży.

poniedziałek, 18 sierpnia 2025

Alasdair Beckett-King: Tajemnica starego dworu

Kropka, Warszawa 2025.

Wyzwanie

Nie żeby trzeba było sprawdzać umiejętności złodziei: raczej poradzą sobie, bo ci, którzy nie nadają się do złodziejskiego fachu, nie przetrwają w przestępczym półświatku. Fergus Croke jest najwyraźniej innego zdania: postanawia przetestować talenty swoich podwładnych, wyznaczając im ostatnie wyzwanie. To już nie przelewki, a walka o spadek: ten, kto poradzi sobie z rozszyfrowaniem wskazówek, wejdzie – zupełnie legalnie – w posiadanie cennego brylantu, pozostali będą musieli obejść się smakiem. Co prawda, żeby mówić o spadku, trzeba najpierw zejść ze świata, ale Croke najwyraźniej wie, co stanie się w najbliższej przyszłości: kiedy zostaje znaleziony martwy – i to w klatce z małpami, z których każda ma dość oryginalne miano – nie ulega wątpliwości, że gra się rozpoczyna. Smaczku dodaje fakt, że brylant dostarcza do Dworu Adderstone nie kto inny jak sam sławny detektyw Bonbon: chociaż nie ma świadomości, co znajduje się w tajemniczym pakunku, wie tylko, że musi doręczyć go do dworu. Bonnie radzi sobie z tym zadaniem jak zawsze dzięki wsparciu dziadka – bo przecież prawdziwy detektyw musi mieć towarzysza nie tylko do prowadzenia procesu dedukcji, ale też do wykonywania dodatkowych, pobocznych i nieistotnych z punktu widzenia śledztwa prac. Jak na przykład kierowanie samochodem.

Bonnie i jej dziadek wyruszają w kolejną podróż pełną śledztw, przygód i wyzwań – tym razem jednak towarzyszy im ktoś jeszcze. Do akcji włącza się Dana, samozwańcza asystentka detektywa Bonbona i skarbniczka oficjalnego stowarzyszenia wielbicieli Montgomery’ego Bonbona, nieoficjalnie – od niedawna – przyjaciółka Bonnie. Dana zna sekret i potrafi dochować tajemnicy, a co więcej – ma też bystry umysł, więc nadaje się na pomocnika w prowadzeniu śledztwa. Ale Dana ma też silny charakter i nie boi się przedstawiać swojego zdania, co czasami skutkuje burzliwymi dyskusjami – żeby nie powiedzieć: kłótniami. „Tajemnica starego dworu” to zatem nie tylko zadanie dla detektywa – Bonnie często będzie musiała sięgać po wąsy, które stanowią nieodłączny element wizerunku śledczego – ale i motywy psychologiczne, znacznie bliższe odbiorcom niż poszukiwanie zabójcy. Alasdair Beckett-King mocno wyolbrzymia wszystkie wydarzenia, ale to dla budowania komizmu i przyciągnięcia uwagi dzieci – jednak zdarzają się i momenty poza śledztwem, którym warto się przyjrzeć, bo powiedzą coś o pozaliterackim świecie. W serii Montgomery Bonbon – będącej bezpośrednią odpowiedzią na mody w literaturze czwartej – pojawia się zatem kolejne wyzwanie uczące logicznego myślenia, ekspresyjna opowieść i zestaw przygód podbarwionych drobnymi wyjaśnieniami relacji interpersonalnych. Tym razem będzie też trochę wybuchowo – a to za sprawą jednej z dalszoplanowych bohaterek, która ma słabość do wysadzania w powietrze wszystkiego, co stoi jej na drodze. Jak zawsze w przypadku przygód Bonnie – dziewczynki przebierającej się za detektywa i prowadzącej prawdziwe śledztwa ze sztucznymi wąsami – będzie tu mnóstwo śmiechu, mnóstwo zabawy i mnóstwo wyzwań. To coś dla dzieci, które nie tolerują nudy i chcą żywej i śmiesznej akcji.

czwartek, 24 lipca 2025

Soledad Romero Marino, Xiana Teimoy: Tajny klub u fryzjera. Chicago, lata dwudzieste: sekretny klub i tajemnica morderstwa, którą trzeba rozwiązać

Kropka, Warszawa 2025.

Luksus

To książka obrazkowa, wydana jako publikacja dla dzieci, a jednak podsuwa odbiorcom powiew dorosłej literatury kryminalnej. Wszystko przez przeniesienie akcji do lat dwudziestych XX wieku. Soledad Romero Marino i Xiana Teimoy decydują się na charakterystyczny klimat, który dorosłym znany jest z rozmaitych produkcji, dzieciom za to – wcale. Wszystko po to, żeby uzyskać nietypowy koloryt lokalny i wyróżnić publikację na rynku – spośród licznych kryminalnych opowieści.

Na początek dzieci otrzymują enigmatyczną wskazówkę, żeby uważnie czytać każde słowo (będzie też podpowiedź, żeby znaleźć czarnego kota w różnych miejscach książki) i spis postaci z ich graficznymi odpowiednikami. Bohaterom bardzo daleko do cukierkowości, wszyscy wyglądają raczej jak podejrzani, są karykaturalni i charakterystyczni – ale to akurat zaleta, jeśli trzeba ich zapamiętywać i im towarzyszyć. Krótka prezentacja wystarczy: już kolejne rozkładówki wtrącają odbiorców w Chicago lat dwudziestych – miejsce sekretnych klubów i jazzbandów, raj dla gangsterów. To właśnie tu swoje pięćdziesiąte urodziny obchodzi Wielki Tulio, boss mafii. Wstęp na przyjęcie jest tylko dla wtajemniczonych: trzeba podać hasło i poruszać się dzięki systemowi sekretnych przejść. Kolejni bohaterowie zajmują się sobą, a rozkładówki pokazują ich zachowania i gesty – aż do momentu kulminacyjnego, bo kiedy gaśnie światło i rozlega się strzał, wiadomo, że zostało popełnione morderstwo i że mordercy trzeba szukać pośród gości z przyjęcia. To moment, w którym odbiorcy mogą rozpocząć własne śledztwo, przeanalizować dotychczasowe informacje i – jeśli trzeba – wrócić do konkretnych momentów, żeby odkryć tożsamość zabójcy. Narracja poprowadzi ich jeszcze trochę, ale chodzi przecież o zagadkę i zabawę.

To picture book, w którym obrazki mają niebagatelne znaczenie – ale charakterystyczne jest odrzucenie infantylizmu, zarówno w warstwie graficznej, jak i tekstowej (zwłaszcza w tej drugiej wyraźnie widać nastawienie na odbiorców w różnym wieku; sporo ta książka może poszerzyć słownictwo dzieci – ale to właśnie dzięki tekstom zyskuje niepowtarzalny klimat). Można tu nastawić się od początku na śledztwo, ale dopóki nie wiadomo, co dokładnie się wydarzy, raczej trudno będzie zapamiętywać wszystkie podpowiedzi. Książka bazuje na klasycznych kryminałach, nie ma w niej jednak zbyt obszernych bloków tekstowych: jeśli ktoś nie przepada za czytaniem, nie zostanie zarzucony mnóstwem słów, co pozwoli paradoksalnie przekonać młodych odbiorców do lektur jako takich. Jest to popis – w warstwie ilustracji może nawet mniejszy niż w warstwie tekstu. Ta publikacja robi wrażenie – warto na nią zwrócić uwagę, chociaż nie przypomina typowych opowieści dla dzieci. Oferuje im za to przeżycia zupełnie innego rodzaju, udział w zabawie detektywistycznej „na poważnie”, co może część młodych czytelników zachęcić do lektury i do skupienia. Nie ma tu nawet w ramach fabuły dziecinności – wejście do świata mafiozów i realnych zagrożeń do niedawna jeszcze nie miało wstępu do literatury czwartej – tutaj jednak okazuje się, że można spokojnie tego typu opowieść młodym odbiorcom zaoferować, a będą się świetnie bawić.

niedziela, 18 maja 2025

Gareth Moore, Laura Jayne Ayres: Kto to zrobił? Łamigłówki kryminalne

Nasza Księgarnia, Warszawa 2025.

Logika

Oto nowe oblicze łamigłówek znanych przez wszystkich odbiorców. Klasyczne zagadki nabierają innego wymiaru, kiedy zamienione zostają w historie kryminalne prowadzone przez panią Whitstable. To starsza pani – kilkadziesiąt lat wcześniej przeprowadziła się do Bishop’s End w poszukiwaniu spokoju. Jednak okazało się, że bez jej amatorskich śledztw trudno byłoby łapać morderców i złodziei. Teraz pani Whitsable próbuje wychować sobie kolejne pokolenie śledczych: wprowadza odbiorców w swoje doświadczenia, ale i w tajniki pracy. Przedstawia zagadki, które rozwiązywała – i cały plan działań. Kolejne etapy dochodzenia do prawdy łączy z łamigłówkami – i to moment, w którym opowiadania zamieniają się w polecenia dla odbiorców. Można oczywiście zrezygnować z rozwiązywania zadań i skupić się na lekturze, ale nie na tym rzecz polega. „Kto to zrobił? Łamigłówki kryminalne” to nie powieść z zadaniami, a zbiór zadań dla niepoznaki ubrany w opowiadania. A ponieważ zagadki wymagają cierpliwości i logicznego myślenia, nie wszystkie da się od razu rozszyfrować, dr Gareth Moore i Laura Jayne Ayres zapewnią czytelnikom sporo zabawy wysokiej klasy. To nie jest książka, która szybko się znudzi – raczej będzie zmuszać do wysiłku umysłowego i do kompletowania sukcesów, do rozwiązywania spraw kryminalnych po kawałku. I właśnie ta fragmentaryczność przyzwyczaja odbiorców do rozszyfrowywania intryg i do podążania krok za krokiem za minifabułami. Klasyczne łamigłówki – takie, jakie można spotkać w każdym zbiorku dla młodych ludzi spragnionych rozrywki – są tu źródłem radości i komplikacji. Automatycznie też nieco odciążają treści kryminalne: wiadomo, że nie tak tropi się przestępców, śledztwa zamieniają się w zabawę. Odbiorcy w poszukiwaniu rozwiązań będą uczyć się logicznego myślenia i spostrzegawczości, będą zbierać i zapamiętywać informacje, będą dopasowywać dane do obszarów poszukiwań… Co najważniejsze, tu nie ma rutyny: nie powtarzają się ani tematy spraw kryminalnych, ani rodzaje zadań – chodzi także o pokazanie wielu możliwości, bogactwa gatunku. To okazja do zabawy i do wciągnięcia do niej odbiorców starszych niż typowi rozwiązywacze łamigłówek. Każdy sposób na rozwijanie umiejętności i ćwiczenie umysłu jest dobry, a w „Kto to zrobił” czytelnicy będą mieli wiele okazji do sprawdzenia własnych talentów. Tu liczy się umiejętność dedukcji, wyczulenie na szczegóły, ale też możliwość podążania za fabułą dorabianą do zestawu zadań. Wyzwania intelektualne na każdej stronie to coś dla fanów kryminałów i zadań logicznych. Ta forma się sprawdza, a ponieważ książka – jak na zbiór zagadek – jest bardzo obszerna, dostarczy czytelnikom sporo radości i wyzwań. 80 zagadek w tomie, który da się też poczytać – to fantastyczne rozwiązanie. Młodzi fani zadań kryminalnych (i to pokolenie, które wychowało się na przygodach Lassego i Mai) mogą tu sprawdzać swoje umiejętności i kontrolować postępy w odkrywaniu prawdy. Tropienie przestępców to znakomita okazja do zabawy – przynajmniej dopóki pozostaje w sferze literatury.

piątek, 10 stycznia 2025

Alasdair Beckett-King: Morderstwo w muzeum

Kropka, Warszawa 2024.

Wąsy

Ta mała dziewczynka znakomicie się bawi. Nikt nie musi się lękać o jej bezpieczeństwo, nawet jeśli w pobliżu grasuje tajemniczy morderca strzelający zatrutymi strzałkami. Bonnie Montgomery jest przecież zwykle z dziadkiem: nie tylko towarzyszem do spędzania czasu, ale i współpracownikiem. Bo kiedy trzeba, Bonnie wkłada za duży płaszcz i przykleja sobie sztuczne wąsy, a wtedy jest poważnym i szanowanym zagranicznym detektywem, który przedstawia się jako Montgomery Bonbon i czasami udaje, że nie do końca rozumie związki frazeologiczne (co ma swoją dobrą stronę: obcokrajowcowi wszyscy chętnie tłumaczą znaczenia, dziecku nikt nie miałby ochoty). Montgomery Bonbon to detektyw bystry i czujny, nawet jeśli miejscowa policja za nim nie przepada, to korzysta z jego usług – bo przecież nikogo lepszego w pobliżu nie ma. Kiedy zamienia się w Bonbona, Bonnie zwraca się do dziadka per „Banks”, chociaż przy rodzinie mówi zwykle „dziadku”. Dziadek też wie, że Bonnie to Bonnie, dopóki nie ma na twarzy sztucznego zarostu. I tak w miłej atmosferze ta para rozwiązuje skomplikowane zagadki kryminalne.

„Morderstwo w muzeum” to książka, która jest wzorowana na historiach z Sherlockiem Holmesem, widać zresztą wyraźne inspiracje nie tylko w kreacjach postaci, ale i w samej konstrukcji powieści – liczy się tutaj najpierw brawurowe śledztwo (bywa, że ocierające się o absurd, zwłaszcza kiedy trzeba odwiedzać podejrzanych i zdobywać wiadomości rozmaitymi kanałami, a do tego stale udawać kogoś innego), a później – wyjaśnienie zagadki morderstwa, z obowiązkową obecnością wszystkich podejrzanych, których alibi można wtedy po kolei podważać lub potwierdzać. Bonnie uwielbia teatralność swojego zawodu, nic dziwnego: kiedy jest Bonbonem, nikt nie widzi w niej dziecka – wszyscy traktują ją jak dorosłego i w pełni profesjonalnego detektywa. Alasdair Beckett-King nie musi tego wyjaśniać, tak po prostu jest i wystarczy to dziecięcym czytelnikom. Bonnie w przebraniu ma posłuch, poważanie i szacunek wszystkich, nawet wrogów.

Ale też zadania, których się podejmuje, nie należą do infantylnych. Na początek Bonnie staje się świadkiem morderstwa w muzeum – zestaw osobliwości przyciąga dziadka z zupełnie innych powodów niż Bonnie, jednak kiedy w muzealnej sali gaśnie światło, ginie jeden eksponat i pewien człowiek – to nie da się nad tym przejść do porządku dziennego. Bonnie prowadzi długie i żmudne śledztwo, nie może zostawić tej sprawy, w końcu to zadanie w sam raz dla ambitnego detektywa. Przebieranki to z kolei ukłon w stronę najmłodszych odbiorców, tych, których intryga nie do końca zachęci ze względu na swoje wewnętrzne pogmatwanie – śmiech jest tu wabikiem na dzieci. Sporo tematów pojawia się tylko po to, żeby wyśmiać konwencję, wprowadzić ironiczne spojrzenie na gatunek (kryminał) i żeby nadać lekkości brawurowej historii. Bonnie bierze udział w czymś niezwyczajnym i kiedy tylko chce – może stać się postacią z własnej wyobraźni. Ta wolność będzie najbardziej kusić odbiorców, nawet bardziej niż rozwiązanie zagadki dotyczącej morderstwa w muzeum. To powieść klasyczna w duchu, a jednocześnie bardzo nowoczesna przez śmiech.

niedziela, 6 października 2024

Marta Guzowska: Zagadka diabła Boruty

Nasza Księgarnia, Warszawa 2024.

Złodziej w ciemności

Przeważnie dzieci nie chcą chodzić po muzeach. Nudzi je to i męczy, nie kojarzy się z niczym atrakcyjnym. Marta Guzowska zmienia to podejście - a zmienia pomysłowo, wciągając małych czytelników w wielkie i niewyjaśnione przygody nie z tego świata. Seria Detektywi z Tajemniczej 5 doczekała się swojej "paranormalnej" kontynuacji - Detektywi z Tajemniczej 5 kontra duchy. Oczywiście nie chodzi tu ani o straszenie dzieci, ani o wprowadzanie do ich umysłów skojarzeń z zaświatami - Marta Guzowska sięga po stare polskie legendy i wierzenia, których pozostałości daje się czasami spotkać w kulturze. Dzieli się tym za sprawą młodych detektywów: Anka, Piotrek i najmłodsza Jaga chętnie podróżują z którymś z dorosłych i sprawdzają, co jest do odkrycia w miejscach, do których trafiają. Tym razem intryguje ich zamek w Łęczycy. Najpierw Jaga sprawdza, czy naprawdę diabeł mógł zostawić odciski palców na murze kolegiaty w Tumie. Później jednak wszyscy zajmują się zagadką diabła Boruty. W lokalnym muzeum trwa właśnie konkurs na najlepsze diabelskie przebranie, a poza tym... prawdziwa zagadka detektywistyczna, której raczej nikt nie mógłby przewidzieć. Pogoda nie sprzyja zwiedzaniu, więc liczba podejrzanych szybko się ogranicza. Najcenniejszym eksponatem w muzeum jest denar, piękna moneta z dawnych czasów - i to właśnie ten eksponat znika, gdy na skutek burzy następuje chwilowa ciemność. Brak prądu umożliwił komuś dokonanie zuchwałej kradzieży. W dodatku razem z monetą znika posąg jednego z diabłów, którymi wypełniona była sala - o ile srebrny krążek całkiem łatwo byłoby schować, o tyle już figurę - niekoniecznie. Trzeba zatem przeprowadzić śledztwo. Jaga ze wszystkich sił stara się pomóc bratu. Chociaż nie wszystko z rozmów dorosłych rozumie, ale zawsze może dopytać o znaczenia trudnych wyrazów - Marta Guzowska w ten sposób edukuje najmłodszych czytelników, wprowadza do ich słowników nowe pojęcia i zwroty, dzieli się też wiedzą na temat powiedzeń z diabłami - co wiąże się z tematem powieści. To dodatkowy walor historii - nie pierwszej przecież.

Dzieci przyzwyczaiły się już zapewne do serii i do rozwiązań stosowanych przez autorkę. Marta Guzowska chce nie tylko uczyć czytelników o historii i lokalnych atrakcjach. Zmusza też odbiorców do logicznego myślenia i do zabawy w detektywów. Wiele rozdziałów kończy wątpliwościami albo pytaniami. To moment, w którym czytelnicy mogą włączyć się do zabawy i nie dać wyprzedzić bohaterom - jeśli znajdą wyjaśnienie, sprawdzą swoje siły (nie trzeba daleko szukać, bo autorka podsuwa trzy możliwe rozwiązania) i będą usatysfakcjonowani własną pracą. Jeśli nie uda im się odgadnąć, o co chodzi, następny rozdział w pierwszym akapicie przyniesie odpowiednie wyjaśnienia. W ten sposób odbiorcy sami mogą zdecydować, czy zależy im na uczestniczeniu w akcji, czy wolą pozostać biernymi obserwatorami.

Marta Guzowska dzięki tej serii pokazuje czytelnikom, jak ciekawa i barwna jest polska tradycja, przekonuje, że warto bawić się w detektywów i uświadamia odbiorcom, że po książki sięga się dla rozrywki.

poniedziałek, 16 września 2024

Tomasz Duszyński: Siedem prac detektywa Ząbka. Sport to zdrowie

Kropka, Warszawa 2024.

Pouczające zadania

Detektyw Ząbek nie musi się martwić logistyką. Pracuje w Magicznym Jorku, a świsto-transporto-klik dostarczany przez kuriera bez problemu przenosi go w miejsca, w których pojawiają się zagadki do rozwiązania. Ułatwia sobie w ten sposób Tomasz Duszyński zadanie: nie musi za każdym razem tłumaczyć się z podróży bohatera w czasie i przestrzeni, może dowolnie przeskakiwać między wyobraźniowymi światami - i nie szukać wyjaśnień dla takich decyzji. Skupia się za to na sednie działalności detektywa Ząbka, czyli na pouczaniu odbiorców w sprawach rozmaitych. W tomiku "Sport to zdrowie" - prezentującym drugą pracę detektywa - autor skupia się na dwóch kwestiach. Po pierwsze to zadanie zlecone przez burmistrza: detektyw Ząbek ma nakłonić mieszkańców pewnej jaskini do wyjścia. W jaskini mieszkają smoki, więc sprawa nie do końca wydaje się prosta, zwłaszcza jeśli trzeba użyć sprytu i odwołać się do wiedzy posiadanej przez odbiorców i bohatera, ale niekoniecznie przez samych zainteresowanych. Po drugie - to motyw ćwiczeń. Detektyw Ząbek nie musi nic robić. Magiczny przycisk przenosi go w odpowiednie miejsca, więc bohater nie ma za dużo ruchu w swojej codzienności - i przychodzi mu za to zapłacić. Coś strzyka mu w plecach i bez pomocy wiernego, chociaż złośliwego, Myszonosa detektyw Ząbek nie mógłby się wyprostować, a co za tym idzie - nie mógłby realizować kolejnych punktów swojej misji. Bohater musi się przekonać, że ćwiczenia fizyczne są niezbędne, żeby zachować sprawność i żeby móc wykonywać swoją pracę (nawet jeśli w dużej mierze ta praca polega na dedukcji). Myszonos potrafi na szczęście pomóc odpowiednim masażem, ale to nie rozwiązuje problemu - sport to zdrowie, to wpaja autor wszystkim czytelnikom. Przypomina, że trzeba zachować kondycję, bo nigdy nie wiadomo, kiedy to się przyda. Wprowadza do narracji całkiem sporo tego typu uwag - staje się to wręcz drugim wątkiem książki.

Tomasz Duszyński stara się stworzyć tomik młodzieżowy bardziej niż dziecięcy. Pozbywa się sentymentów, wprowadza mnóstwo sarkazmu do relacji detektywa i Myszonosa - a jednocześnie powraca do tego, co kojarzy się najbardziej z dziecięcymi tematami, bo przecież historia smoka wawelskiego to coś znanego wszystkim maluchom. Odwołuje się autor do mody na serie detektywistyczne i na bohaterów prowadzących swoje śledztwa, wprowadza do świadomości maluchów kolejnego agenta specjalnego - detektyw Ząbek ma trochę rozśmieszyć, a trochę nakłaniać do logicznego myślenia (a przy okazji też dawać dobry przykład, jeśli chodzi o zachowanie higieny w codzienności). Ten bohater nie boi się ryzyka, ale oczywiście w ramach swoich zadań jest chroniony przez autora, nikogo nie przerażą jego przygody i doświadczenia - za to rozbawią z pewnością. Bajka jest dynamiczna i przynosi dzieciom atrakcyjne interteksty. Bez wątpienia przypadnie do gustu młodym czytelnikom, zwłaszcza tym, którzy lubią brawurowe akcje i wyzwania.

poniedziałek, 8 lipca 2024

Ali Standish: Niezwykłe opowieści z Baskerville Hall

Kropka, Warszawa 2024.

Obserwacje

To zostało już wypróbowane w masowej literaturze - przyniosło wręcz nowy nurt w książkach dla młodych odbiorców. Motyw tajnej szkoły dla wybitnie uzdolnionych Ali Standish wykorzystuje dość ciekawie. Zaprasza czytelników do Baskerville Hall - akademii dla najzdolniejszych. To tu ma się uczyć młody Arthur Conan Doyle - chłopak, który cechuje się przenikliwym umysłem, talentem do obserwacji i wyciągania wniosków z analizowanych wydarzeń. Dla niego to wielka szansa: gdyby nie otrzymał zaproszenia do akademii, musiałby pozostać w domu i zastępować ojca, który nadużywa alkoholu, nie miałby jak rozwijać swoich umiejętności. Traf jednak sprawia, że Arthur wykorzystuje w odpowiednim momencie swoje zdolności - niezwykłe wydarzenia, których jest sprawcą, zapewniają mu miejsce i stypendium w Baskerville Hall. Tutaj znajdzie sporo wyzwań, bo już sama podróż do zwyczajnych nie należy. Na miejscu Arthur dość szybko znajduje przyjaciół - próbuje też dostać się do tajemnego bractwa. A to oznacza, że poza fascynującymi zajęciami w ramach lekcji będzie miał też sporo do roboty w zakresie towarzyskich relacji. Aura niepewności i sekretu spodoba się zwłaszcza młodym czytelnikom - jednak to również wprowadzenie do kryminału. Nie wszyscy mają dobre intencje, zresztą powieść złożona z samych pozytywnych charakterów byłaby zwyczajnie nudna - zestaw wyzwań, jakie Ali Standish wymyśla i wprowadza do powieści, będzie przyciągać młodych czytelników.

I to, co pojawiło się w pierwszych scenach książki - czyli umiejętność Arthura dotycząca wyciągania wniosków z detali, których nikt inny nie zauważa - rozwija się w kolejnych wątkach. Autorka dba o to, żeby nikomu się nie nudziło i żeby lektura się nie dłużyła. Nie roztapia się w detalach - ma mnóstwo pomysłów, którymi zachęci odbiorców do czytania. Tu rzeczywiście można rywalizować z Arthurem w odkrywaniu prawdy - albo kibicować mu i jego przyjaciołom w nowej szkole. Pojawiają się tu bohaterowie, których dorośli odbiorcy znają ze swoich lektur - z doktorem Watsonem na czele. A to oznacza, że Ali Standish zapewni czytelnikom dobre wprowadzenie do klasyki literatury detektywistycznej.

Ładnie prowadzi tu narrację. Jest świadoma tego, co potrzebne jest do znakomitej zabawy lekturowej młodym czytelnikom. Dba o wypełnienie tomu akcją i świetnymi pomysłami fabularnymi - do tego dodaje atrakcyjną warstwę tekstową. Ta książka jest obszerna, ale sprawnie napisana, tak, że nie będzie się można od niej uwolnić. Ma potencjał na całą serię - zresztą jak wszystkie przygody w placówkach oświatowych - a przy okazji można też wyczulić się na odkrywanie przesłanek i zapowiedzi późniejszych wydarzeń w drobiazgach. Sięganie do biografii autora, który poruszył zbiorową wyobraźnię, nie musi należeć do prostych - ale Ali Standish radzi sobie z tym zadaniem wyjątkowo. "Niezwykłe opowieści z Baskerville Hall" to książka, w której chce się zostać - historia z dobrymi proporcjami, atrakcyjna dla różnych grup odbiorców. Młodzieżówka, która swoim dopracowaniem zagwarantuje uznanie czytelników - i budowanie grupy fanów młodego Arthura Conan Doyle'a - jeszcze nie jako pisarza, a już jako bohatera literackiego na miarę tych, których wykreował.

poniedziałek, 6 maja 2024

Marta Guzowska: Detektywi z Tajemniczej 5 kontra duchy. Zagadka Łysej Góry

Nasza Księgarnia, Warszawa 2024.

Nowoczesność

Marta Guzowska podróżuje z małymi czytelnikami po Polsce, odkrywając miejsca, które słyną z duchów, zjaw i niewyjaśnionych zjawisk. Tym razem proponuje przyjrzenie się czarownicom – „Zagadka Łysej Góry” to bardzo umiejętne połączenie dawnych przekonań i nowatorskich rozwiązań. Nie chodzi bowiem o tropienie baśniowych istot, a o odkrycie, kto zabrał drogi projektor pozwalający na wyświetlanie hologramów. Projektor jest potrzebny do pokazu: trzeba zainscenizować przelot czarownicy nad Łysą Górą. Przynajmniej takie są plany na festyn, pan Robert przygotowuje się do zaskoczenia widzów i sprawienia im sporej niespodzianki – w końcu hologram to coś znacznie lepszego niż tradycyjny film. Niestety szefowa pana Roberta z niewiadomych przyczyn nie chce używać projektora i nie zgadza się na przelatujące nad głowami czarownice. Konflikt nie ma szans narastać, bo projektor niezbędny do pokazu znika. Ale na miejscu są Anka z Piotrkiem i Jagą, więc mogą natychmiast przystąpić do śledztwa – spisywać dane, wyciągać wnioski, zadawać pytania i obserwować. W końcu dzieci nikt nie traktuje poważnie, więc młodzi bohaterowie mają spore szanse na dotarcie do prawdy.

Kolejny tom serii – a właściwie kontynuacji serii – Detektywi z Tajemniczej 5 kontra duchy – budowany jest podobnie jak do tej pory, chociaż zmniejsza trochę Marta Guzowska liczbę zagadek pojawiających się w klauzulach rozdziałów. Nie chce zanudzać odbiorców schematycznością tomików i powtarzalnością rozwiązań – jak stało się choćby w przypadku przygód Lassego i Mai. Zmienne tempo akcji i konstrukcja rozdziałów pozwalają każdą kolejną książkę czytać z dużym zainteresowaniem. Autorka zadba oczywiście o to, żeby dzieci mogły poćwiczyć logiczne myślenie i spostrzegawczość – kilka razy wprowadza pytania o to, co lub dlaczego się stało (i kilka możliwych wyjaśnień) – a następny rozdział rozpoczyna od subtelnego podania prawidłowej odpowiedzi. Dzięki temu wszyscy chętni mogą sprawdzić się w procesie dedukcji, a ci, którzy nie mają ochoty na interaktywną lekturę, nie zostaną z akcji wytrąceni. Dobrze Marta Guzowska prowadzi narrację – wie, jak przyciągać dzieci i jak zapewnić im rozrywkę nie tylko lekturową.

Przy okazji autorka zaprasza do zwiedzania. Podpowiada, w jakie miejsca warto się wybrać i co zobaczyć, przygotowuje trochę najmłodszych odbiorców na atrakcje turystyczne i na piękno dawnych wierzeń czy przekonań – w końcu przez takie opowieści może reklamować kolejne tereny i uwrażliwiać na polską kulturę. Funduje dzieciom przygodę – w której uczestniczą odbiorcy na równi z bohaterami książki. Autorka podpowiada nawet, jak przystępować do rozwiązywania zagadek: nie ukrywa przed czytelnikami całego procesu zbierania danych czy spisywania ich i analizowania, żeby dzieci mogły dowiedzieć się, na czym polega prowadzenie amatorskiego śledztwa. Marta Guzowska traktuje swoich czytelników z powagą i to się dobrze sprawdza – kolejna drobna historia będzie się podobać odbiorcom i zachęci do czytania dla przyjemności. Ilustracje Asi Gwis pozwalają jeszcze bardziej zdynamizować opowieść, tak, żeby dzieci nie miały wrażenia, że muszą przedzierać się przez długie bloki tekstu – zresztą część komentarzy właśnie do rysunków przenika, dzięki czemu całość staje się spójna i atrakcyjna.

wtorek, 26 grudnia 2023

Jørn Lier Horst: Operacja sprzedawca pierniczków

Media Rodzina, Poznań 2023.

Smakołyki

Najpierw była popularność powieści detektywistycznych dla najmłodszych. Dzieci w trakcie lektury mogły jednak nie tylko kibicować bohaterom, ale również przeprowadzać procesy dedukcji równolegle z nimi - tak, żeby wyćwiczyć umiejętność logicznego myślenia i spostrzegawczość. Jednak w klasycznych historiach mali odbiorcy mogą sami dla siebie próbować rozwiązywać zagadki - nikt na nich nie poczeka ani nie zasygnalizuje im, że oto zaraz coś się rozstrzygnie. W efekcie jeśli ktoś niezbyt szybko wyciąga wnioski albo nie jest jeszcze przygotowany na zwrot akcji - może się rozczarować, a na pewno zniechęcić do aktywnej lektury, do uczestniczenia w opowieści. Zupełnie inaczej staje się z podserią o Burze Detektywistycznym Numer Dwa. Tiril i Oliver rozwiązują zagadki w małym miasteczku i także stali się bohaterami całej detektywistycznej popularnej serii. Ale Jorn Lier Horst na tym nie poprzestaje, wprowadza też zestaw łamigłówek dla dzieci. Łatwo te książki rozpoznać, bo przypominają rozmiarami zeszyty ćwiczeń i popularne dzisiaj zbiorki z łamigłówkami, mają też miękką okładkę. I opowieść - chociaż zbliżona do tych z podstawowego cyklu - włącza dzieci w akcję. Każdy mały rozdział kończy się bowiem zadaniem albo wątpliwością, które za chwilę doczekają się wyjaśnienia i rozwiązania, co zdecydowanie przyspieszy akcję. Ale przerwanie narracji w momencie, gdy trzeba wymyślić, na jaki trop wpadli bohaterowie, to pomysł, który pozwala odbiorcom uczestniczyć w akcji. Inaczej niż w klasycznych opowieściach, tutaj trzeba zastanowić się nad treścią i dokładnie obejrzeć ilustracje - bo czasami to właśnie w nich skrywa się wyjaśnienie zagadki, a dodatkowo rozwiązania są też na fragmentach obrazków pokazywane. Co oznacza, że trzeba się porządnie zaangażować, żeby korzystać z lektury.

"Operacja sprzedawca pierniczków" to tomik, który wprowadza w świąteczny nastrój niejako mimochodem - bo rzecz dzieje się w lokalnym sklepiku. Budka, w której miały być sprzedawane ciasteczka, stoi zamknięta i zirytowani klienci postanawiają udać się do konkurencji - w końcu kartka "zaraz wracam" jest już od dłuższego czasu wystawiona. Ale dopiero wejście do nieczynnego sklepiku otwiera na poważny problem - sytuacja wymaga śledztwa, a wiadomo, że Tiril i Oliver nie dadzą się przepędzić z miejsca, które obfituje w zagadki detektywistyczne. Z ich pomocą można będzie się przekonać, co naprawdę się stało i dlaczego ktokolwiek chciał sprzedawać świąteczne pierniczki. Kryminalna sprawa ma kilka wątków, co oznacza, że odbiorcy nie od razu wpadną na właściwy trop - będą razem z Tiril i Oliverem poznawać rzeczywistość i zdobywać nowe informacje, a dopiero na ich podstawie spróbują wyznaczać podpowiedzi i tropy w drodze do wskazania winnych w sprawie "sprzedawca pierniczków". Niektórym spodoba się zimowy klimat, przygotowania do świąt pozostające gdzieś w tle - na marginesie historii. Jorn Lier Horst pozwala dzieciom na dobrą zabawę i zachęca ich do brania czynnego udziału w lekturze. Tu nie da się nudzić ani rozproszyć - trzeba ciągle uważać, żeby móc odpowiadać na pytania stawiane przez autora.

poniedziałek, 4 września 2023

Marta Guzowska: Zagadka upiornego lasu

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Mgła

Marta Guzowska w rozwiązywaniu zagadek dotyczących duchów czuje się tak samo dobrze jak w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych - Detektywi z Tajemniczej 5 kontra duchy to podseria odwołująca się do zjawisk paranormalnych i niewytłumaczalnych na drodze racjonalnej - tak, żeby odbiorcom nie znudziła się sensacja w stanie czystym. Piotrek, Jaga i Anka przemierzają kraj, żeby dowiedzieć się czegoś o kolejnych dziwnych przypadkach. Mają prowadzić śledztwa, tym razem w ramach pomocy Lidce. Lidka chce zostać dziennikarką i interesują ją zwłaszcza dziwne wypadki z duchami w rolach głównych, a to oznacza, że dzieciom nie zabraknie emocji. Ale Marta Guzowska nie chce nikogo straszyć, nawet jeśli okoliczności by to umożliwiały. "Zagadka upiornego lasu" to równie dużo zabawy co niespodzianek - czytelnicy z pewnością docenią klimat, jaki tworzy się w narracji. Oto bohaterowie trafiają do lasu. Mieli tu spędzić czas, żeby przekonać się, czy to możliwe, żeby dziewięciu studentów zgubiło się i przepadło bez śladu przed laty. Las nie jest zbyt duży, łatwo z niego wyjść - nawet jeśli ktoś się zgubi, wystarczy, żeby szedł przed siebie, a szybko trafi na jakąś drogę. Piotrek, Anka, Jaga i Lidka dziwią się zatem wydarzeniom z przeszłości i zamierzają rozgryźć temat. Tyle tylko, że kiedy na miejscu gubią się podczas szukania chrustu na opał, a mgła potęguje ich lęk - karmiony bujną wyobraźnią - wszystko wydaje się mniej wesołe. "Zagadka upiornego lasu" to ciekawa przygoda z szeregiem przypadków. Jest tu też siła fachowa: pojawia się pani, która zajmuje się badaniem zjawisk paranormalnych - wraz z asystentem, milczącym z powodu bólu gardła. Pojawia się też sympatyczny student, który też próbuje znaleźć kilka odpowiedzi na intrygujące go tematy. Ale Piotrek i Anka na wstępie muszą zająć się zagadnieniem kradzieży: nowe, kupione na wyprzedaży namioty, rozkłada się bardzo prosto - tyle tylko, że nie zapewniają ochrony przed złodziejami, a przynajmniej tak może się wydawać. Nie dość, że gubią się wszyscy dorośli, to jeszcze w namiotach brakuje podstawowych rzeczy, obowiązkowego wyposażenia biwakowego. W takich warunkach na dalszy plan musi zejść konieczność rozwiązywania zagadek kryminalnych oraz tych z duchami - tajemnicza przygoda studentów przestaje mieć znaczenie, jeśli zgubienie się grozi także bohaterom. Niby mamy są daleko i nic nie powiedzą, jeśli nikt nie wypapla im, co stało się w lesie - jednak w tle pozostają obawy, czy w ogóle uda się wrócić do domu. Marta Guzowska wie, jak rozbudzać ciekawość dzieci. Oczywiście pozostaje tutaj przy formie pytań na zakończenie rozdziału: doprowadza odbiorców i bohaterów do sytuacji, w której ktoś wygłasza swoją hipotezę - a następnie czytelnicy mogą przyjrzeć się możliwym wyjaśnieniom i uzasadnieniom. Jeśli wybiorą odpowiedź, mogą przejść do kolejnego rozdziału - wtedy poznają właściwe rozwiązanie i będą mogli sprawdzić się przy pracy detektywistycznej. Taka lektura zapewnia jednocześnie rozrywkę umysłową i - radość czytania klasycznej przygodowej powieści. Marta Guzowska wie, jak przyciągnąć najmłodszych, pozwala im bawić się razem z bohaterami, a przy okazji nauczyć się paru nowych słów i pojęć. Walory edukacyjne łączy się tu bardzo dobrze z rozrywką - cała seria świetnie się sprawdza.

wtorek, 11 lipca 2023

Jørn Lier Horst: Operacja ninja

Media Rodzina, Poznań 2023.

Inspiracja

Jørn Lier Horst to autor, który bawi się dobrze w Biurze Detektywistycznym nr 2, czyli w miejscu "pracy" dwojga dzieci i jednego psa: Tiril, Oliviera i Ottona. Zainspirowani sukcesem powieści detektywistycznych bohaterowie postanowili samodzielnie rozwiązywać zagadki kryminalne, a miasteczku Elvestad przyda się para detektywów samodzielnie rozwiązujących kolejne zagadki. Tym razem jednak nie będzie eliminowania podejrzanych z dużego grona. Przestępca niemal pokazał się dzieciom dokładnie, kiedy wybiegał z budynku. Tiril i Olivier zwrócili na niego uwagę, bo chwilę wcześniej z okna wypadła książka - co mogło zrobić komuś krzywdę. Bohaterowie udają się do wytypowanego przez siebie lokalu, żeby sprawdzić, co się stało i dowiadują się, że zniknęła cenna figurka. Postanawiają zwrócić ją prawowitej właścicielce. Jednak z różnych powodów zamiast wskazywać sprawcę i doprowadzać do jego ukarania, postanawiają działać mniej typowo. "Operacja ninja" to powieść, która wyłamuje się ze schematów serii. Dzieci przeżywają tu nie tylko dedukcyjną przygodę, nie muszą wyłącznie zastanawiać się nad tożsamością przestępcy i sprawdzać jego motywacje - zamiast logicznych łamigłówek otrzymują wyzwanie. Odbiorcom powinno się to spodobać i z pewnością nie będą się zastanawiać nad sensownością działań i bezpieczeństwem małych detektywów. Tiril i Olivier zwykle starają się nie pakować w tarapaty, skoro jednak zachodzi potrzeba bronienia najsłabszych - trzeba się zaangażować w sposób, który nie kojarzy się ze standardową pracą detektywa. Jørn Lier Horst nie boi się wyzwania: wysyła małych agentów na misję. To z pewnością dobra reklama, nawet jeśli dzieci zmęczyły się powtarzalnymi schematami serii, tutaj będą miały chwilę oddechu i trochę niespodzianek.

Akcja toczy się błyskawicznie. Nie ma czasu na zagadki i zastanawianie się nad wydarzeniami: łatwo wywnioskować, co się stało, dlatego też Tiril i Olivier muszą skupić się na przygotowaniu planu działania i wcielić go jak najszybciej w życie. Jeśli to im się uda, wygrają - bo przestępca wcale nie spodziewa się kontrataku, a nawet gdyby zastał intruzów w miejscu, w którym ukrył łup, byłby bardziej niż zaskoczony - słowem, autor przygotowuje opowieść tak, żeby każde możliwe rozwiązanie stało się automatycznie wabikiem lekturowym i magnesem dla odbiorców - tu kibicuje się bohaterom i sprawdza się ich pomysły już w samej akcji. Jørn Lier Horst proponuje inne spojrzenie na powieść detektywistyczną: tu znany jest przestępca, wiadomo, co zrobił, a w dodatku mało ważna stała się motywacja jego czynu. Wszystko sprowadza się do udzielenia pomocy osobie poszkodowanej - jednak dzieci swoich zamiarów zdradzać raczej nie powinny. "Operacja ninja" to książka, która dzieciom się spodoba: sensacyjna, błyskawiczna i wypełniona wyrazistymi, dynamicznymi ilustracjami. Kolejna część popularnej i bardzo lubianej serii przynosi odejście od typowych rozwiązań - ucieszy zatem małych czytelników i pokaże im, że ulubieni bohaterowie nie męczą, bo są gotowi na różne wyzwania.

sobota, 15 kwietnia 2023

Marta Guzowska: Detektywi z Tajemniczej 5 kontra duchy. Zagadka zwierciadła Twardowskiego

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Lustro

Anka, Piotrek i Jaga lubią rozwiązywać różne zagadki kryminalne i mają w tym już sporą wprawę, nic więc dziwnego, że kiedy nadarza się okazja na podróż do Węgrowa, żeby wyjaśnić kolejną tajemnicę, dzieci ochoczo na to przystają. W końcu liczy się przygoda, a taką zwierciadło Twardowskiego może zapewnić. Wprawdzie bohaterowie sądzą raczej, że zajmą się tłumaczeniem "magicznych" sztuczek z możliwością dostrzeżenia ducha w lustrze - jednak traf chce, że dzieje się inaczej. W kościele znajdują się dwa lustra: jedno to oryginał, drugie - niemal idealna kopia, dzięki której turyści nie będą niszczyli drogocennego zwierciadła. Problem na miarę detektywów z Tajemniczej 5 zaczyna się wtedy, gdy jedno z luster znika. Oczywiście pojawia się kilkoro podejrzanych, w tym studentka, która przebiera się za Barbarę Radziwiłłównę i pokazuje się turystom w odbiciu lustrzanym, ale też ksiądz proboszcz czy przewodnik oprowadzający wycieczki po ciekawym miejscu. Anka, Piotrek i Jaga muszą wykazać się zdolnościami dedukcyjnymi i odpowiedzieć na pytanie, co stało się z lustrem - i dlaczego zniknęło. Nie będzie to proste. Wprawdzie wszyscy starają się pomóc (w końcu nie mogą pozwolić na to, by lokalna atrakcja rozpłynęła się w powietrzu, w dodatku przynajmniej część podejrzanych chce jak najszybciej oczyścić się z zarzutów), jednak trzeba rozważyć kilka informacji i przesłanek, żeby odkryć, co naprawdę zaszło w kościele.

Anka i Piotrek mają już cały rytm działania, ale dzięki temu, że Marta Guzowska przenosi się ciągle do nowych miejsc, zapewnia im możliwość odejścia od rutyny. Nawet jeśli bohaterowie zapisują zdobywane wiadomości w notesie, żadnemu z odbiorców nie wyda się to czynnością nudną, bo najważniejsze jest wywołanie konkretnego efektu. Jaga - która bez przerwy powtarza, by nie nazywać jej Jagodą - jest jeszcze trochę za mała, żeby uczestniczyć w rozważaniach. Za to przysłuchuje się im chętnie i protestuje, gdy ktoś używa zbyt trudnych słów i sformułowań. Ponieważ dziewczynka zawsze żąda wyjaśnień, a autorka ich udziela, odbiorcy poszerzą swój zasób słownictwa i będą mogli angażować się w lekturę bez konieczności prowadzenia własnych poszukiwań na temat konkretnych terminów. Takie rozwiązanie to dyskretne edukowanie najmłodszych przy zapewnieniu im rozrywki przez detektywistyczną opowieść.

W tej książce autorka sięga po rozwiązania charakterystyczne dla serii: kiedy pojawia się jakaś informacja na temat sprawy, bohaterowie mogą wyciągnąć wnioski w procesie dedukcji. Żeby młodzi czytelnicy nadążali za Piotrkiem i Anką, autorka zadaje im w odpowiednim momencie pytanie i podaje trzy możliwe odpowiedzi, z których trzeba wybrać najbardziej pasującą (odwołującą się do wiadomości, która zaistniała w rozdziale). Dzięki temu odbiorcy mogą prowadzić własne śledztwo i nie martwić się, że coś im się nie uda i że błędnie wskażą sprawcę - taka zabawa prowadzi do wyeliminowania kolejnych podejrzanych. Gdyby mimo wszystko nie udało się dzieciom odgadnąć, czym kierowali się bohaterowie przy ocenie sytuacji, nowy rozdział zaczyna się od właściwego rozwiązania - można udawać, że nigdy się nie pomyliło i kontynuować czytanie. Marta Guzowska zapewnia dzieciom sporo rozrywki i angażuje je w cykl, który realizuje modę w literaturze czwartej, pokazuje uroki powieści detektywistycznych w wymiarze mini.