Media Rodzina, Poznań 2025.
W niebo
Seria detektywistyczna Operacja to dodatek, który pozwala zaintrygować dzieci lubiące łamigłówki serią o bohaterach z Biura Detektywistycznego nr 2. Tiril i Oliver to dwójka przedsiębiorczych i sprytnych dzieciaków, które rozwiązują kolejne zagadki i zadania, pomagając dorosłym w chwytaniu przestępców, a przynajmniej – w odkrywaniu tego, czego prawdziwi śledczy nie są w stanie wymyślić. W serii Operacja dzieci jednak zwykle zajmują się pomaganiem dziadkowi – ten nie jest zbyt spostrzegawczy i potrzebuje wsparcia, żeby rozwiązywać prywatne zagadki. „Operacja Gwiazda Zimowa” to jednak historia, która sięga aż do kosmosu. Przyjaciel dziadka z Klubu Odkrywców, zostawił dziadkowi klucz do swojego domu i zaprosił go tam dziesiątego grudnia (czyli za dwa dni). Jednak zapadł w śpiączkę i nie wyjaśnił do końca, co trzeba zrobić. Coś, co znajduje się w sejfie w zamkniętym domu ma mieć związek z Gwiazdą Zimową – kometą lub meteorytem. Pytań jest wiele, odpowiedzi żadnych, ale ponieważ zostało mało czasu do wyznaczonego dnia, Tiril – tym razem najbardziej ona – przejmuje dowodzenie. Dziadek pomaga tylko w kwestiach kontaktów z przedstawicielami Klubu Odkrywców i dodaje co pewien czas kolejne wskazówki lub informacje, które wygrzebuje z pamięci i pozwala Tiril rozwiązywać wszystko po kolei. Nagrodą są nie następne zagadki, a możliwość przejścia dalej – więc całość przypomina trochę grę komputerową, w której nie można liczyć na podpowiedzi głównego zainteresowanego.
Dziadek, Tiril i Oliver wyruszają na prawdziwą misję. Spieszą się, zwłaszcza że w domu chorego przyjaciela najwyraźniej ktoś już myszkował. Nie mają żadnych kodów do sejfu ani oczywistych wyjaśnień, muszą bazować na serii podpowiedzi. I to właśnie połączy bohaterów z małymi odbiorcami – bo podseria Operacja została pomyślana tak, żeby dzieci brały w niej aktywny udział. Każda rozkładówka to po prostu drobny fragment narracji, który prowadzi do kolejnego zadania na spostrzegawczość: tekst ozdobiony jest wielkoformatowym rysunkiem, na którym trzeba wskazać element naprowadzający na rozwiązanie. Jeśli ktoś nie poradzi sobie z wyzwaniem, na kolejnej stronie znajdzie na marginesie obrazkowe wyjaśnienie. Dzieci mogą w ten sposób kontrolować swoje odkrycia od razu i cieszyć się interaktywną lekturą. Ćwiczenie logicznego myślenia powiązane z treningiem spostrzegawczości jest tutaj ładnie wykorzystane. Jorn Lier Horst pomaga sobie okolicznościami: dzięki śnieżnej zimie łatwiej zauważyć, który dom nie był dawno odwiedzany, albo jaką ścieżkę wybrać – uczy dzieci wyczulenia na szczegóły, które pozwalają na rozwijanie wyobraźni i sprytu. „Operacja Gwiazda Zimowa” to tomik, w którym trzeba wyjść z własnego towarzystwa i poruszać się po obcym terenie, wymaga więc od bohaterów sporo samozaparcia i odwagi – za to odbiorcy będą mieli dodatkowe wyzwanie w postaci adrenaliny w narracji. Ten tomik przyda się wszystkim dzieciom, które lubią opowieści detektywistyczne i uczestniczenie w takich historiach, może też stać się reklamą serii Biuro Detektywistyczne nr 2.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biuro detektywistyczne nr 2. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biuro detektywistyczne nr 2. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 19 stycznia 2026
sobota, 17 stycznia 2026
Jørn Lier Horst: Operacja Biały Orzeł
Media Rodzina, Poznań 2025.
Śledztwo
Tiril i Oliver są zawsze tam, gdzie coś się dzieje. Mali detektywi z Biura Detektywistycznego numer 2 spieszą z pomocą wszystkim pokrzywdzonym, a czasami, jak w tym wypadku, rozwiązują zagadki sprzed lat. Okazja jest doskonała: dziadek pomaga swojej dawnej partnerce, właścicielce pensjonatu Górskie Zbocze, w ozdabianiu miejsca na święta. Wszyscy mogą przy tym dowiedzieć się o zaginionym przed dekadą klejnocie – biały orzeł, piękna ozdoba – zniknął bez śladu i nie ma szans na jego odnalezienie. Chyba że w śledztwo zaangażują się wyjątkowo przenikliwi mali detektywi. Warto tu zaznaczyć, że fabuła tym razem jest drugorzędna, bo to podseria, gadżetowy dodatek do właściwych narracji z Tiril i Oliverem – książka z wieloma zagadkami dla odbiorców. Za każdym razem – na każdej rozkładówce – narracja pełni rolę polecenia dla maluchów. Owszem, akcja jakoś się rozwija, ale nie ma większego znaczenia, składa się głównie z poszukiwań konkretnych przedmiotów. A ponieważ Jorn Lier Horst tylko część opowieści bierze na siebie, drugą dodaje Hans Jorgen Sandnes w ilustracjach – to właśnie na rysunkach odbiorcy będą poszukiwali rozwiązań. „Operacja Biały Orzeł” to picture book z zagadkami. Każda rozkładówka zawiera krótki tekst i duży rysunek – na tym rysunku dzieci będą poszukiwać odpowiedzi (gdyby ktoś nie wyłapał z narracji, co trzeba zrobić, odpowiednie pytania pojawiają się w skrótowej wersji na marginesie). Kto znajdzie wszystkie potrzebne przedmioty albo wskaże ten potrzebny do dalszej części śledztwa, może przejść na kolejną stronę. Kto sobie z wyzwaniem nie poradzi (bo bywają i bardziej skomplikowane wyszukiwanki), ten też może zajrzeć na kolejną rozkładówkę – bo tam, na miniaturce i już poza narracjami, znajduje się obrazek z zaznaczonymi miejscami, na które trzeba było zwrócić uwagę. To wskazówka subtelna i podpowiedź, ale też szansa na sprawdzanie własnych postępów przez dziecko.
Ale nie da się przechytrzyć autora i zrezygnować z lektury – tekst jest potrzebny choćby po to, żeby zrozumieć, dlaczego należy podjąć wysiłek umysłowy i razem z małymi detektywami przeszukiwać pensjonat. Zadania i łamigłówki logiczne zostały tu bardzo sprawnie wtopione w historię i pozwalają na relaks oraz rozrywkę w jednym. Dzieci, które lubią czytać książki detektywistyczne, tym razem mogą o wiele bardziej zaangażować się w akcję i cieszyć się z udanych odkryć. Przy okazji poćwiczą wyobraźnię i sztukę logicznego myślenia, spostrzegawczość i detektywistyczne kompetencje. Jeśli potrzebują wyzwań, tu znajdą ich w nadmiarze – a jeśli wciąż będzie im mało, wiedzą, jakiej podserii szukać.
„Operacja Biały Orzeł” to kontynuacja sprawdzonego pomysłu, gwarancja pracy pod pozorami dobrej zabawy – każdy, kto chce zamienić się w detektywa, będzie nad tym tomikiem spędzać sporo czasu. A przy okazji Horst zapewnia sobie reklamę właściwej serii o bohaterach z Biura Detektywistycznego numer 2.
Śledztwo
Tiril i Oliver są zawsze tam, gdzie coś się dzieje. Mali detektywi z Biura Detektywistycznego numer 2 spieszą z pomocą wszystkim pokrzywdzonym, a czasami, jak w tym wypadku, rozwiązują zagadki sprzed lat. Okazja jest doskonała: dziadek pomaga swojej dawnej partnerce, właścicielce pensjonatu Górskie Zbocze, w ozdabianiu miejsca na święta. Wszyscy mogą przy tym dowiedzieć się o zaginionym przed dekadą klejnocie – biały orzeł, piękna ozdoba – zniknął bez śladu i nie ma szans na jego odnalezienie. Chyba że w śledztwo zaangażują się wyjątkowo przenikliwi mali detektywi. Warto tu zaznaczyć, że fabuła tym razem jest drugorzędna, bo to podseria, gadżetowy dodatek do właściwych narracji z Tiril i Oliverem – książka z wieloma zagadkami dla odbiorców. Za każdym razem – na każdej rozkładówce – narracja pełni rolę polecenia dla maluchów. Owszem, akcja jakoś się rozwija, ale nie ma większego znaczenia, składa się głównie z poszukiwań konkretnych przedmiotów. A ponieważ Jorn Lier Horst tylko część opowieści bierze na siebie, drugą dodaje Hans Jorgen Sandnes w ilustracjach – to właśnie na rysunkach odbiorcy będą poszukiwali rozwiązań. „Operacja Biały Orzeł” to picture book z zagadkami. Każda rozkładówka zawiera krótki tekst i duży rysunek – na tym rysunku dzieci będą poszukiwać odpowiedzi (gdyby ktoś nie wyłapał z narracji, co trzeba zrobić, odpowiednie pytania pojawiają się w skrótowej wersji na marginesie). Kto znajdzie wszystkie potrzebne przedmioty albo wskaże ten potrzebny do dalszej części śledztwa, może przejść na kolejną stronę. Kto sobie z wyzwaniem nie poradzi (bo bywają i bardziej skomplikowane wyszukiwanki), ten też może zajrzeć na kolejną rozkładówkę – bo tam, na miniaturce i już poza narracjami, znajduje się obrazek z zaznaczonymi miejscami, na które trzeba było zwrócić uwagę. To wskazówka subtelna i podpowiedź, ale też szansa na sprawdzanie własnych postępów przez dziecko.
Ale nie da się przechytrzyć autora i zrezygnować z lektury – tekst jest potrzebny choćby po to, żeby zrozumieć, dlaczego należy podjąć wysiłek umysłowy i razem z małymi detektywami przeszukiwać pensjonat. Zadania i łamigłówki logiczne zostały tu bardzo sprawnie wtopione w historię i pozwalają na relaks oraz rozrywkę w jednym. Dzieci, które lubią czytać książki detektywistyczne, tym razem mogą o wiele bardziej zaangażować się w akcję i cieszyć się z udanych odkryć. Przy okazji poćwiczą wyobraźnię i sztukę logicznego myślenia, spostrzegawczość i detektywistyczne kompetencje. Jeśli potrzebują wyzwań, tu znajdą ich w nadmiarze – a jeśli wciąż będzie im mało, wiedzą, jakiej podserii szukać.
„Operacja Biały Orzeł” to kontynuacja sprawdzonego pomysłu, gwarancja pracy pod pozorami dobrej zabawy – każdy, kto chce zamienić się w detektywa, będzie nad tym tomikiem spędzać sporo czasu. A przy okazji Horst zapewnia sobie reklamę właściwej serii o bohaterach z Biura Detektywistycznego numer 2.
czwartek, 27 listopada 2025
Jorn Lier Horst: Operacja: złodziej "Złodzieja"
Media Rodzina, Poznań 2025.
Śledztwo dla czytelników
To jedna z tych książek, w których odbiorcy muszą prowadzić śledztwo na równi z bohaterami. Może im się nie udać – i wtedy natychmiast zyskają rozwiązanie zagadki – ale powinni spróbować swoich sił w procesie dedukcji. Bogato ilustrowany tomik – jak i cała podseria związana z bohaterami Biura Detektywistycznego nr 2 – składa się z opowiadania przeplatanego klasycznymi łamigłówkami.
Tiril i Oliver wybierają się do lokalnego muzeum, bo przez miesiąc będzie tu można obejrzeć słynny i bardzo cenny obraz „Złodziej”. Dzieci jednak są wyczulone na sprawy kryminalne – i szybko orientują się, że obraz przedstawiony w folderze muzealnym i obraz wiszący na ścianie to dwa różne dzieła. Najprawdopodobniej ktoś zastąpił oryginał kopią – więc przyda się pomoc lokalnej policji, żeby wykryć sprawcę i zasady jego działania. Tiril i Oliver mają tym razem dostęp i do zdjęć, i do zapisów z kamer, i do samych budynków, mogą działać jak prawdziwi śledczy, a ich zachowania będą się pokrywać z wnioskami wyciąganymi przez małych czytelników.
Każda rozkładówka to bowiem kolejny fragment opowiadania – i kolejny fragment śledztwa zarazem. Każdy etap tego śledztwa pcha detektywów do przodu – do rozwiązania zagadki – ale każdy też prowadzi do kolejnej zagadki. I tu Jorn Lier Horst wykorzystuje bardzo klasyczne łamigłówki, tyle że przystosowane do akcji: jest labirynt, jest porównywanka, jest szukanie szczegółów, wskazywanie drogi albo ocenianie, którędy złodziej mógł się dostać do budynku. To uczy dzieci logicznego myślenia, albo pozwala ćwiczyć logiczne myślenie i zachęca do zaangażowania się w opowieść. Przyda się taka zachęta do pracy najmłodszym – bo wysiłek umysłowy włożony w tę lekturę musi być spory, tu nie ma właściwie czasu na odpoczynek, wszystko toczy się szybko. Konstrukcja tomiku sprawia, że jeśli odbiorcom nie uda się rozwiązać zagadki (albo nie domyślą się, o co chodzi autorowi i bohaterom), z następną stroną zyskają rysunkową podpowiedź. To dyskretna zachęta do samodzielności w sprawdzaniu postępów detektywistycznych i dodatkowa zabawa podczas czytania – warto zatem podążać za akcją i próbować wyprzedzać bohaterów w wymyślaniu rozwiązań.
Szybka akcja i barwne ilustracje to wabiki na odbiorców – sprawiają, że dzieci zechcą się zaangażować w czytanie i w zabawę detektywistyczną. Ćwiczenie logicznego myślenia, spostrzegawczości i wyciągania wniosków – to przepis na dobrą rozrywkę. Dla wszystkich małych fanów tropienia przestępców to oczywiście pozycja obowiązkowa – nie da się jej zignorować. A ponieważ Tiril i Oliver dorobili się już sporego grona wiernych fanów, dodatek do serii sprawi, że dzieci jeszcze chętniej będą zaglądać do ich przygód. Jest to książka udana, dobrze przemyślana, a do tego pełna niekoniecznie oczywistych zagadek i tropów – dzięki temu najmłodsi poczują się dowartościowani jako detektywi.
Śledztwo dla czytelników
To jedna z tych książek, w których odbiorcy muszą prowadzić śledztwo na równi z bohaterami. Może im się nie udać – i wtedy natychmiast zyskają rozwiązanie zagadki – ale powinni spróbować swoich sił w procesie dedukcji. Bogato ilustrowany tomik – jak i cała podseria związana z bohaterami Biura Detektywistycznego nr 2 – składa się z opowiadania przeplatanego klasycznymi łamigłówkami.
Tiril i Oliver wybierają się do lokalnego muzeum, bo przez miesiąc będzie tu można obejrzeć słynny i bardzo cenny obraz „Złodziej”. Dzieci jednak są wyczulone na sprawy kryminalne – i szybko orientują się, że obraz przedstawiony w folderze muzealnym i obraz wiszący na ścianie to dwa różne dzieła. Najprawdopodobniej ktoś zastąpił oryginał kopią – więc przyda się pomoc lokalnej policji, żeby wykryć sprawcę i zasady jego działania. Tiril i Oliver mają tym razem dostęp i do zdjęć, i do zapisów z kamer, i do samych budynków, mogą działać jak prawdziwi śledczy, a ich zachowania będą się pokrywać z wnioskami wyciąganymi przez małych czytelników.
Każda rozkładówka to bowiem kolejny fragment opowiadania – i kolejny fragment śledztwa zarazem. Każdy etap tego śledztwa pcha detektywów do przodu – do rozwiązania zagadki – ale każdy też prowadzi do kolejnej zagadki. I tu Jorn Lier Horst wykorzystuje bardzo klasyczne łamigłówki, tyle że przystosowane do akcji: jest labirynt, jest porównywanka, jest szukanie szczegółów, wskazywanie drogi albo ocenianie, którędy złodziej mógł się dostać do budynku. To uczy dzieci logicznego myślenia, albo pozwala ćwiczyć logiczne myślenie i zachęca do zaangażowania się w opowieść. Przyda się taka zachęta do pracy najmłodszym – bo wysiłek umysłowy włożony w tę lekturę musi być spory, tu nie ma właściwie czasu na odpoczynek, wszystko toczy się szybko. Konstrukcja tomiku sprawia, że jeśli odbiorcom nie uda się rozwiązać zagadki (albo nie domyślą się, o co chodzi autorowi i bohaterom), z następną stroną zyskają rysunkową podpowiedź. To dyskretna zachęta do samodzielności w sprawdzaniu postępów detektywistycznych i dodatkowa zabawa podczas czytania – warto zatem podążać za akcją i próbować wyprzedzać bohaterów w wymyślaniu rozwiązań.
Szybka akcja i barwne ilustracje to wabiki na odbiorców – sprawiają, że dzieci zechcą się zaangażować w czytanie i w zabawę detektywistyczną. Ćwiczenie logicznego myślenia, spostrzegawczości i wyciągania wniosków – to przepis na dobrą rozrywkę. Dla wszystkich małych fanów tropienia przestępców to oczywiście pozycja obowiązkowa – nie da się jej zignorować. A ponieważ Tiril i Oliver dorobili się już sporego grona wiernych fanów, dodatek do serii sprawi, że dzieci jeszcze chętniej będą zaglądać do ich przygód. Jest to książka udana, dobrze przemyślana, a do tego pełna niekoniecznie oczywistych zagadek i tropów – dzięki temu najmłodsi poczują się dowartościowani jako detektywi.
sobota, 8 listopada 2025
Jorn Lier Horst: Operacja uciekinierka
Media Rodzina, Poznań 2025.
Poszukiwania
Tiril i Oliver, razem z nieodłącznym psem mają zawsze coś do zrobienia. Tym razem angażują się w śledztwo dotyczące brawurowej kradzieży klejnotów, a właściwie jej konsekwencji. Oto wiadomości telewizyjne podają, że Ronja Horgen – która nielegalnie weszła w posiadanie biżuterii Maximillianów – właśnie uciekła z więzienia, a wykorzystała w tym celu furgonetkę odbierającą rzeczy do prania. Ponieważ pralnia znajduje się blisko Biura Detektywistycznego nr 2, dzieci postanawiają rozwiązać kolejną zagadkę kryminalną – i dobrze się dzieje, bo gdyby nie one, policja pewnie nie poradziłaby sobie z wyzwaniem. Na szczęście Tiril i Oliver potrafią wyciągać wnioski, a do tego mają atuty, które pozwalają im wtopić się w otoczenie, w odróżnieniu od stróżów prawa. „Operacja uciekinierka” to kolejna książka Jorna Liera Horsta dla najmłodszych fanów historyjek detektywistycznych. Tym razem autor nie skupia się na wskazywaniu potencjalnego przestępcy, za to zachęca do gromadzenia i analizowania śladów, tropów oraz przesłanek tak, żeby na ich podstawie móc wyciągać daleko idące wnioski i w konsekwencji doprowadzić do schwytania złodziejki. Dzieci muszą wykazać się umiejętnością dedukcji, ale nie tylko – równie ważna stanie się ich kondycja fizyczna i skłonność do podejmowania ryzyka przynajmniej w pewnym zakresie.
Tiril i Oliver początkowo nie planują ujęcia przestępczyni. Na razie działają ostrożnie, chcą obejrzeć miejsca, które mogły umożliwić złodziejce ucieczkę – obserwują i myślą, to przecież nikomu nie zaszkodzi ani nikogo nie zniechęci. Bohaterowie wiedzą, że niewiele informacji uzyskaliby od dorosłych – zostaliby dość szybko odsunięci od śledztwa, bo z małoletnimi detektywami amatorami nikt nie chce współpracować. Dlatego też działają sami: dzięki rowerom dotrą w różne miejsca, a potem wystarczy tylko uważnie obserwować – na pewno dostrzeże się jakiś ślad przeoczony przez dorosłych śledczych. Tak też się dzieje. W efekcie Tiril i Oliver mogą odnotować na swoim koncie kolejny sukces.
Ten cykl – dynamicznych i bogato ilustrowanych historyjek – jest szczególnie cenny dla dzieci, które wchodzą dopiero w świat lektur. Pokazuje im bowiem, jak ważne jest czytanie i rozwijanie umiejętności logicznego myślenia. Autor wprowadza do tekstu przesłanki, które mogą być wskazówkami również dla odbiorców – tak, żeby ci ostatni tuż przed bohaterami zorientowali się, co należy zrobić i w jakim kierunku podążać, żeby odnieść sukces. „Operacja uciekinierka” to książka, w której sprawca jest doskonale znany, chodzi tylko o to, żeby odnaleźć go po ucieczce (zlokalizowanie klejnotów to już dodatkowa korzyść z odpowiednio przeprowadzonego śledztwa). Dzieci nie będą tu samodzielnie łapać złodziejki, przekażą wiadomości policji – ale trzeba im przyznać, że wykonują kawał dobrej roboty w gromadzeniu danych. Taka opowieść może rozwijać wyobraźnię maluchów i sugerować im, dlaczego warto myśleć i wyciągać wnioski z obserwacji – Tiril i Oliver przeżywają wielką przygodę w mikroskali, a razem z nimi tę przygodę mogą przeżywać odbiorcy. Dobrze skonstruowana historyjka zapewnia rozrywkę i pokazuje siłę logicznego myślenia (wspartego odpowiednimi działaniami). To coś, obok czego maluchy nie mogą przejść obojętnie.
Poszukiwania
Tiril i Oliver, razem z nieodłącznym psem mają zawsze coś do zrobienia. Tym razem angażują się w śledztwo dotyczące brawurowej kradzieży klejnotów, a właściwie jej konsekwencji. Oto wiadomości telewizyjne podają, że Ronja Horgen – która nielegalnie weszła w posiadanie biżuterii Maximillianów – właśnie uciekła z więzienia, a wykorzystała w tym celu furgonetkę odbierającą rzeczy do prania. Ponieważ pralnia znajduje się blisko Biura Detektywistycznego nr 2, dzieci postanawiają rozwiązać kolejną zagadkę kryminalną – i dobrze się dzieje, bo gdyby nie one, policja pewnie nie poradziłaby sobie z wyzwaniem. Na szczęście Tiril i Oliver potrafią wyciągać wnioski, a do tego mają atuty, które pozwalają im wtopić się w otoczenie, w odróżnieniu od stróżów prawa. „Operacja uciekinierka” to kolejna książka Jorna Liera Horsta dla najmłodszych fanów historyjek detektywistycznych. Tym razem autor nie skupia się na wskazywaniu potencjalnego przestępcy, za to zachęca do gromadzenia i analizowania śladów, tropów oraz przesłanek tak, żeby na ich podstawie móc wyciągać daleko idące wnioski i w konsekwencji doprowadzić do schwytania złodziejki. Dzieci muszą wykazać się umiejętnością dedukcji, ale nie tylko – równie ważna stanie się ich kondycja fizyczna i skłonność do podejmowania ryzyka przynajmniej w pewnym zakresie.
Tiril i Oliver początkowo nie planują ujęcia przestępczyni. Na razie działają ostrożnie, chcą obejrzeć miejsca, które mogły umożliwić złodziejce ucieczkę – obserwują i myślą, to przecież nikomu nie zaszkodzi ani nikogo nie zniechęci. Bohaterowie wiedzą, że niewiele informacji uzyskaliby od dorosłych – zostaliby dość szybko odsunięci od śledztwa, bo z małoletnimi detektywami amatorami nikt nie chce współpracować. Dlatego też działają sami: dzięki rowerom dotrą w różne miejsca, a potem wystarczy tylko uważnie obserwować – na pewno dostrzeże się jakiś ślad przeoczony przez dorosłych śledczych. Tak też się dzieje. W efekcie Tiril i Oliver mogą odnotować na swoim koncie kolejny sukces.
Ten cykl – dynamicznych i bogato ilustrowanych historyjek – jest szczególnie cenny dla dzieci, które wchodzą dopiero w świat lektur. Pokazuje im bowiem, jak ważne jest czytanie i rozwijanie umiejętności logicznego myślenia. Autor wprowadza do tekstu przesłanki, które mogą być wskazówkami również dla odbiorców – tak, żeby ci ostatni tuż przed bohaterami zorientowali się, co należy zrobić i w jakim kierunku podążać, żeby odnieść sukces. „Operacja uciekinierka” to książka, w której sprawca jest doskonale znany, chodzi tylko o to, żeby odnaleźć go po ucieczce (zlokalizowanie klejnotów to już dodatkowa korzyść z odpowiednio przeprowadzonego śledztwa). Dzieci nie będą tu samodzielnie łapać złodziejki, przekażą wiadomości policji – ale trzeba im przyznać, że wykonują kawał dobrej roboty w gromadzeniu danych. Taka opowieść może rozwijać wyobraźnię maluchów i sugerować im, dlaczego warto myśleć i wyciągać wnioski z obserwacji – Tiril i Oliver przeżywają wielką przygodę w mikroskali, a razem z nimi tę przygodę mogą przeżywać odbiorcy. Dobrze skonstruowana historyjka zapewnia rozrywkę i pokazuje siłę logicznego myślenia (wspartego odpowiednimi działaniami). To coś, obok czego maluchy nie mogą przejść obojętnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






