* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Detektywi z Tajemniczej 5. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Detektywi z Tajemniczej 5. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 kwietnia 2023

Marta Guzowska: Detektywi z Tajemniczej 5 kontra duchy. Zagadka zwierciadła Twardowskiego

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Lustro

Anka, Piotrek i Jaga lubią rozwiązywać różne zagadki kryminalne i mają w tym już sporą wprawę, nic więc dziwnego, że kiedy nadarza się okazja na podróż do Węgrowa, żeby wyjaśnić kolejną tajemnicę, dzieci ochoczo na to przystają. W końcu liczy się przygoda, a taką zwierciadło Twardowskiego może zapewnić. Wprawdzie bohaterowie sądzą raczej, że zajmą się tłumaczeniem "magicznych" sztuczek z możliwością dostrzeżenia ducha w lustrze - jednak traf chce, że dzieje się inaczej. W kościele znajdują się dwa lustra: jedno to oryginał, drugie - niemal idealna kopia, dzięki której turyści nie będą niszczyli drogocennego zwierciadła. Problem na miarę detektywów z Tajemniczej 5 zaczyna się wtedy, gdy jedno z luster znika. Oczywiście pojawia się kilkoro podejrzanych, w tym studentka, która przebiera się za Barbarę Radziwiłłównę i pokazuje się turystom w odbiciu lustrzanym, ale też ksiądz proboszcz czy przewodnik oprowadzający wycieczki po ciekawym miejscu. Anka, Piotrek i Jaga muszą wykazać się zdolnościami dedukcyjnymi i odpowiedzieć na pytanie, co stało się z lustrem - i dlaczego zniknęło. Nie będzie to proste. Wprawdzie wszyscy starają się pomóc (w końcu nie mogą pozwolić na to, by lokalna atrakcja rozpłynęła się w powietrzu, w dodatku przynajmniej część podejrzanych chce jak najszybciej oczyścić się z zarzutów), jednak trzeba rozważyć kilka informacji i przesłanek, żeby odkryć, co naprawdę zaszło w kościele.

Anka i Piotrek mają już cały rytm działania, ale dzięki temu, że Marta Guzowska przenosi się ciągle do nowych miejsc, zapewnia im możliwość odejścia od rutyny. Nawet jeśli bohaterowie zapisują zdobywane wiadomości w notesie, żadnemu z odbiorców nie wyda się to czynnością nudną, bo najważniejsze jest wywołanie konkretnego efektu. Jaga - która bez przerwy powtarza, by nie nazywać jej Jagodą - jest jeszcze trochę za mała, żeby uczestniczyć w rozważaniach. Za to przysłuchuje się im chętnie i protestuje, gdy ktoś używa zbyt trudnych słów i sformułowań. Ponieważ dziewczynka zawsze żąda wyjaśnień, a autorka ich udziela, odbiorcy poszerzą swój zasób słownictwa i będą mogli angażować się w lekturę bez konieczności prowadzenia własnych poszukiwań na temat konkretnych terminów. Takie rozwiązanie to dyskretne edukowanie najmłodszych przy zapewnieniu im rozrywki przez detektywistyczną opowieść.

W tej książce autorka sięga po rozwiązania charakterystyczne dla serii: kiedy pojawia się jakaś informacja na temat sprawy, bohaterowie mogą wyciągnąć wnioski w procesie dedukcji. Żeby młodzi czytelnicy nadążali za Piotrkiem i Anką, autorka zadaje im w odpowiednim momencie pytanie i podaje trzy możliwe odpowiedzi, z których trzeba wybrać najbardziej pasującą (odwołującą się do wiadomości, która zaistniała w rozdziale). Dzięki temu odbiorcy mogą prowadzić własne śledztwo i nie martwić się, że coś im się nie uda i że błędnie wskażą sprawcę - taka zabawa prowadzi do wyeliminowania kolejnych podejrzanych. Gdyby mimo wszystko nie udało się dzieciom odgadnąć, czym kierowali się bohaterowie przy ocenie sytuacji, nowy rozdział zaczyna się od właściwego rozwiązania - można udawać, że nigdy się nie pomyliło i kontynuować czytanie. Marta Guzowska zapewnia dzieciom sporo rozrywki i angażuje je w cykl, który realizuje modę w literaturze czwartej, pokazuje uroki powieści detektywistycznych w wymiarze mini.

sobota, 23 października 2021

Marta Guzowska: Detektywi z Tajemniczej 5. Zagadka czwartego piętra

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Żyrandole

Marta Guzowska zabiera małych detektywów do miejsca, które powinien poznać każdy, kto trafi do Warszawy. Zwierza się odbiorcom we wstępie do kolejnego tomu przygód Detektywów z Tajemniczej 5, że chciała napisać powieść, w której akcja toczyłaby się na schodach - i tym razem może to marzenie zrealizować. W "Zagadce czwartego piętra" zaprasza do zwiedzania Pałacu Kultury i Nauki. Zwraca uwagę na mniej oczywiste jego uroki. Pozwala bohaterom dokładnie sprawdzić to miejsce - trzeba będzie bowiem rozwiązać zagadkę... skradzionych najprawdopodobniej kloszy z zabytkowych żyrandoli. W Pałacu Kultury i Nauki pojawia się między innymi piętro tylko dla kotów i niespodzianki. Nie wszędzie można dotrzeć, pani obsługująca windę pilnuje porządku. A jednak po raz kolejny małoletni detektywi (wraz ze szczurem, którego w kieszeni nosi Jaga) wyrywają się spod kurateli dorosłych i przekonują się, że sztuka dedukcji to coś, co warto ćwiczyć.

Z Pałacu Kultury i Nauki znikają klosze. Lista podejrzanych jest ograniczona, ale trzeba wysłuchać wszystkich i sprawdzić, jakie mają alibi (ewentualnie - dlaczego właśnie ich należy dołączyć do grona podejrzanych). Dzieci nie rzucają oskarżeń pochopnie, a z wyjaśnianiem zagadki detektywistycznej radzą sobie znacznie lepiej niż dorośli - nic dziwnego, wiele razy już miały okazję przetestować własne umiejętności. Przy okazji muszą trochę pobiegać po schodach i uważać na to, żeby nikt ze starszego pokolenia nie zainteresował się ich swobodą. Marta Guzowska trochę miejsca poświęca na spory i kłótnie bohaterów: nie ma na to zbyt wiele czasu, zwłaszcza że rozwiązanie zagadki intryguje odbiorców. Anka, Piotrek i Jaga obserwują wszystko i nawet notują - tym razem wśród dziwnych śladów znajduje się zestaw równań matematycznych z wieloma niewiadomymi. Marta Guzowska nie będzie jednak zamęczać dzieci obliczeniami: skoro poradzą sobie z nimi bohaterowie, i to bardzo szybko, żaden z czytelników nie będzie miał problemu z samodzielnym uzyskaniem wyniku. A wynik to nie wszystko - przecież chodzi o odkrycie, kto stoi za zamieszaniem z kloszami. Trzeba będzie zatem w tej książce wyciągać wnioski z podanych przesłanek, albo zbierać informacje, które posłużą potem za kanwę wyjaśnień. Detektywi z Tajemniczej 5 wiedzą, jak działać - a autorka angażuje w zabawę także odbiorców. Za każdym razem, kiedy ma się odkryć część zagadki, Marta Guzowska przerywa opowieść i zadaje pytanie (z kilkoma odpowiedziami do wyboru) kierowane do czytelników. Kto przestudiował akcję i nie ma problemu z logicznym myśleniem, powinien sobie poradzić z odpowiedzią. Kto sobie nie poradzi - odpowiedź zyska natychmiast po przewróceniu strony. Dzięki temu czytelnicy będą mogli także poćwiczyć umiejętności dedukowania czy sprawdzić się w literackiej łamigłówce. "Zagadka czwartego piętra" to książka przygotowana tak, by włączyć odbiorców w działania okołodetektywistyczne - Marta Guzowska wie, jak przyciągnąć do swojej serii.

czwartek, 28 stycznia 2021

Marta Guzowska: Detektywi z Tajemniczej 5. Zagadka mazurskiej mumii

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Zuchwała kradzież

Anka, Piotrek i Jagoda, która woli, żeby nazywać ją Jaga i powtarza to przesadnie często, już po raz piąty odkrywają pewną tajemnicę. Marta Guzowska wysyła ich tym razem do ludzi, którzy zajmują się odrestaurowaniem... mazurskiej piramidy. Ponieważ dzieci kojarzą takie budowle niemal wyłącznie z Egiptem, nie mają pojęcia, że piramida może być mniejsza (i mniej rozreklamowana), ale też... że znajduje się w niej prawdziwa mumia. Wyprawa z ciotką i wujkiem to źródło wielu ekscytujących momentów, ale też i zagadek, które koniecznie trzeba rozwiązać. Anka, Piotrek i Jagoda bardzo przejmują się swoim nowym zadaniem, w odróżnieniu od nastolatki, która od pasji rodziców raczej się dystansuje. Nie znaczy to, że dzieci ustaną w wysiłkach: zechcą poznać rozwiązanie mimo wszystko. Im więcej przeszkód, tym lepiej. W odkrywaniu tajemnic mazurskiej piramidy wybitnie przeszkadza jeden z dziennikarzy (chociaż raczej należałoby powiedzieć – paradziennikarzy). Człowiek, który we wszystko się wtrąca i wszędzie węszy sensację, a do tego nie potrafi wypełniać poleceń, bo uważa, że wszystko wie lepiej – może być irytujący i z perspektywy dorosłych zasłużyłby na spacyfikowanie. Jednak Marta Guzowska traktuje go dość pobłażliwie i wykorzystuje jako katalizator wydarzeń. Oto w piramidzie, która musi zostać odremontowana, bo inaczej ulegnie zniszczeniu, znajduje się sarkofag z bezgłową mumią. Przy okazji bohaterowie dowiedzą się, dlaczego nie wolno im dotykać tego „eksponatu”: wyjaśnienie tylko częściowo jest oczywiste, na szczęście ciotka czuwa i jest w stanie dokładnie wszystko wytłumaczyć. Bezgłowa mumia ma na sobie naszyjnik – i ten właśnie naszyjnik zdążą obejrzeć bohaterowie, zanim zniknie. Anka, Piotrek i Jaga zajmą się zatem przeprowadzeniem całego śledztwa: wybiorą podejrzanych, którzy mogli doprowadzić do zaginięcia przedmiotu, rozpatrzą ich motywacje oraz ślady co dziwniejszych zachowań, żeby dojść do właściwych wniosków i odzyskać kosztowności. W tym punkcie rozpoczyna się śledztwo.

Autorka prowadzi opowieść tak, by w pewnym momencie zacząć uczyć logicznego myślenia małych czytelników. Kończy rozdziały „detektywistyczne” pytaniem albo zagadką – bohater oznajmia, że coś odkrył i mali odbiorcy mają do wyboru trzy możliwe rozwiązania. Jeśli nie uda im się odgadnąć pomysłu postaci, na początku kolejnego rozdziału poznają prawdę. W „Zagadce mazurskiej mumii” zadanie jest dość utrudnione: nie zawsze wnioski jawią się jako oczywiste, czasami bohaterowie wykorzystują wiedzę, której czytelnicy jeszcze nie mają. Można wyeliminować część odpowiedzi (nawet tych, które wydają się poprawne i sensowne) – ale nie tędy droga w prowadzeniu detektywistycznego śledztwa. Odbiorcom pozostanie więc podążanie za postaciami i sprawdzanie, co też autorka im zaproponuje. Marta Guzowska dodatkwoo – poza podawaniem wiadomości i ciekawostek z różnych rejonów kraju – dba też o rozwijanie słownika dzieci, wplata w narrację trudniejsze słówka, których znaczenia nie rozumie Jagoda (i przeważnie wypytuje przyjaciół o definicje, co sprawia, że poznają je też odbiorcy). Cała seria jest odpowiedzią na zainteresowanie literaturą kryminalną i detektywistyczno-przygodową dla najmłodszych – całkiem udanym zestawem pomysłów na zagadki do prowadzenia amatorskiego śledztwa.

czwartek, 11 czerwca 2020

Marta Guzowska: Detektywi z Tajemniczej 5. Zagadka ducha Chopina

Nasza Księgarnia, Warszawa 2020.

Zaginiony list

Zwiedzanie starego dworku, w dodatku z rozbrykanymi dzieciakami, nigdy nie pasuje do młodzieżowych planów wakacyjnych. Wycieczka do Żelazowej Woli to sposób mamy na pozbycie się ukochanych pociech – przynajmniej na chwilę. Mama potrzebuje czasu na dopracowanie doktoratu, z radością zatem wysyła dzieci na wycieczkę ze stryjem i kuzynami. Piotrek i Anka oraz Jaga ze szczurem Sherlockiem to detektywi z Tajemniczej 5. Felek i Franek to dzieciaki, których rolą tym razem jest wprowadzanie chaosu (co w odpowiednim momencie może się stać katalizatorem akcji) – nie biorą jednak udziału w śledczych zajęciach. A Marta Guzowska znów proponuje ciekawe wydarzenie. Tym razem w dworku dzieje się coś dziwnego. Bohaterowie nie mogą zwiedzić miejsca z przewodnikiem, stryjek musi porozmawiać z szefem i załatwić swoje sprawy, a konserwatorka zabytków i dyrektorka próbują rozwiązać zagadkę z ostatniej chwili. Z budynku ginie manuskrypt: list z życzeniami urodzinowymi dla ojca Fryderyka Chopina – podpisany przez jego dzieci. Atmosferę poza upałem podgrzewa fakt, że dyrektorka i konserwatorka są przekonane, że ów manuskrypt porwał duch. Do tej pory miał czasami objawiać się w dworku, ale był raczej nieszkodliwy, a przynajmniej – nie doprowadzał do gubienia cennych eksponatów. Ponieważ Franek i Felek są zajęci sobą, a ich tata rozmawia z szefem, mali detektywi mają trochę czasu na przeprowadzenie swojego śledztwa. Rozmawiają przede wszystkim z panią Olą, konserwatorką, która czuje się winna – to ona wyszła ze swojego mikroskopijnego gabinetu – w celach prywatnych – i nie zamknęła drzwi na klucz. Wystarczył moment, żeby list zniknął z jej biurka. Dzieci wiedzą, jak zadawać pytania. Nie chcą wierzyć w ducha, za to starannie odnotowują kolejne informacje i wyciągają z nich wnioski. Tak, żeby dowiedzieć się, co naprawdę się stało i kto zabrał dokument – a także w jakim celu. To wskazówka dla odbiorców, lekcja logicznego myślenia i przenikliwości.

Marta Guzowska pisze swoją serię o dziecięcych detektywach tak, żeby mocno zaangażować w akcję odbiorców. Jej pomysł na cykl obejmuje między innymi pytania zadawane w odpowiednim momencie i kierowane do odbiorców. Najczęściej to prośby o motywowanie przekonań bohaterów (tłumaczenie ich stwierdzeń) albo pytania o przyczyny wygłaszanych przez nich opinii. To sprawdzian z uważności – oraz z umiejętności wyciągania wniosków. Zwykle bowiem wystarczy dokładnie przeczytać rozdział, czasem wykazać się minimalnym talentem do dedukcji. Można podążać za bohaterami i przejmować ich tok myślenia, ale w pewnych momentach poczuć się na równi z nimi detektywami. Jeśli komuś nie uda się udzielić odpowiedzi – nic straconego, bo już następna strona, początek nowego rozdziału, oznaczać będzie odpowiedź razem z uzasadnieniem. Dzięki temu Marta Guzowska unika infantylności tak częstej w detektywistycznych historiach dla dzieci. Może przez to zaangażować odbiorców w opowieść. Dokłada do niej kilka wyjaśnień nie tylko słownikowych – jeśli w śledztwie bohaterów pojawi się trudniejsza kwestia, autorka odpowiednio ją skomentuje. Wszystko bez szkolnych wykładów i podręcznikowej wiedzy, w atmosferze zabawy, a czasem – wśród sporów i komplikacji między postaciami. „Detektywi z Tajemniczej 5. Zagadka ducha Chopina” to zgrabna krótka opowiastka zilustrowana świetnie przez Agatę Raczyńską. To znakomita odpowiedź na mody w literaturze czwartej – powieści detektywistyczne dostarczają nie tylko lekturowej rozrywki i z tego względu cieszą się sporym powodzeniem. Umożliwiają dzieciom ściganie się z bohaterami w śledztwach i dają też szansę na ćwiczenie sprawności umysłowej. To błyskawiczna i atrakcyjna dla dzieci historia.

niedziela, 14 października 2018

Marta Guzowska: Detektywi z Tajemniczej 5. Zagadka grobu wampira

Nasza Księgarnia, Warszawa 2018.

Wampiry w nocy

Mrocznie brzmi tytuł drugiej części serii detektywistycznej dla dzieci przygotowywanej przez Martę Guzowską. „Zagadka grobu wampira” jednak nie będzie wyzwalać w maluchach koszmarów, wręcz przeciwnie, najmłodsza bohaterka, Jaga, wyśmieje strach przed takimi istotami. Za to obecność kości, starego grobowca i niespodzianek skusi wszystkich poszukiwaczy przygód. Anka i Piotrek razem z małą Jagą udają się tym razem na wakacje do wujka. Oczywiście mama Piotrka ma mnóstwo przestróg, oczywiście nikt nie będzie się do nich specjalnie stosował, skoro dzieją się rzeczy niezwykłe. Wujek zabiera dzieci na stanowisko archeologów: uczeni są bardzo podekscytowani, bo właśnie odkopali szkielet wampira – a raczej człowieka oskarżonego o wampiryzm w dalekiej przeszłości. To okazja do porozmawiania o dawnych wierzeniach i o zwyczajach (skąd wiadomo, że w grobie spoczywa rzekomy wampir?), a także do zweryfikowania pseudowiadomości przemycanych w produkcjach popkulturowych. Jednak bardziej liczy się detektywistyczna przygoda. Już w pierwszą noc Piotrek, Anka i Jaga wymykają się przez okno na cmentarz, żeby obejrzeć sobie znalezisko podczas pełni Księżyca. Nie udaje im się zachować wyprawy w tajemnicy, a Piotrek w ogóle skręca nogę w kostce, ale dzieci dowiadują się, że po pierwsze – nie ma się czego bać, a po drugie – ktoś okradł stanowisko. Natychmiast rusza wielkie śledztwo: czaszka wampira to przecież przedmiot, który złodziejowi nie wyda się zbyt cenny, za to potrzebny jest badaczom.

I – naturalnie – nic by się nie udało, gdyby nie zaangażowanie małych detektywów. Piotrek i Anka ochoczo zbierają poszlaki, szukają podejrzanych i sprawdzają, kto mógł zakraść się nocą do grobu. Jaga cały czas im towarzyszy i nawet zdarza się, że pomaga dokonywać ważnych odkryć. Jej rola jest jednak także inna: ta dziewczynka chce się wszystkiego dowiedzieć i bez przerwy zadaje pytania co do znaczenia trudnych wyrazów lub konkretnych czynności. Dzięki temu odpowiednie wyjaśnienia uzyskują też natychmiast czytelnicy i nie ma tu wrażenia, że autorka kogokolwiek chce pouczać: zgrabnie wmanewrowuje w narrację definicje i nowe zwroty, a także wiadomości z historii sztuki. Żaden złodziej nie ma szans przy tak zaangażowanej w śledztwo grupce, a nieobecność dorosłych – wujek przecież się nie liczy, jego współpracownicy tym bardziej nie zatrzymają ambitnych dzieciaków – tylko zwiększa szansę na przygodę. Nie wolno tu przeoczyć żadnych znalezisk, trzeba dokładnie się rozglądać i wyciągać wnioski z każdego odkrycia, nawet jeśli wydaje się nieważne. W pracy detektywów przydaje się jeszcze dobra kondycja: dzieci same zbierają dowody wydarzeń i stosują rozmaite podstępy, żeby dowiedzieć się – na przykład – jaki rozmiar buta ma burmistrz.

Marta Guzowska po części rozdziałów zadaje swoim czytelnikom pytania (które znajdują rozwiązanie od razu w następnym rozdziale), żeby każdy mógł się pobawić w detektywa i wyciągać wnioski na podstawie obserwacji poczynionych przez bohaterów. Daje dzieciom szanse na świetną zabawę w połączeniu z lekturą, angażuje w śledztwo bardzo poważne (w końcu temat ma pokazać odejście od infantylizmu, więc też przekonać do czytania większą część niechętnie nastawionych do takiej rozrywki kilkulatków) i doskonale sprawdza się jako autorka dziecięcych kryminałków. Jej seria zdobędzie wielkie grono fanów. A przy okazji można się dowiedzieć czegoś prawdziwego o wampirach…

niedziela, 15 kwietnia 2018

Marta Guzowska: Detektywi z Tajemniczej 5. Zagadka zaginionej kamei

Nasza Księgarnia, Warszawa 2018.

Śledztwo u babci

Popularnością na rynku literatury czwartej cieszą się serie detektywistyczne – po sukcesie Lassego i Mai niemal każdy autor chce mieć w swoim dorobku cykl o małych detektywach rozwiązujących proste zagadki z najbliższego otoczenia. Teraz do grona twórców dołącza Marta Guzowska, proponując Detektywów z Tajemniczej 5. Punkt wyjścia jest tu logiczny dla małych odbiorców: Piotrek z małą siostrzyczką, Jagą, musi iść do babci, żeby nie przeszkadzać mamie w pracy (w pisaniu doktoratu). Oderwanie od rodziców to przecież pierwszy obowiązkowy krok w kierunku przygody, nic zatem dziwnego, że bohater wypełnia to zadanie z radością. Zresztą babci nie przeszkadza obecność ulubionego szczura chłopca, Sherlocka – a z mamą w tej kwestii bywa różnie. Na klatce schodowej Piotrek poznaje Ankę, nową sąsiadkę – i zaprasza ją do babci. Tak zawiązuje się detektywistyczna spółka, chociaż dzieci nie mają jeszcze pojęcia, że przyjdzie im pracować razem nad rozwiązaniem zagadki, już wkrótce dostaną pierwsze zadanie.

Babcia Piotrka i Jagi jest bardzo zdenerwowana: odkryła zniknięcie kamei, cennej pamiątki. Klejnot był kopią ozdoby Izabeli Czartoryskiej, miał też ogromną wartość sentymentalną. Niezależnie jednak od tego, jak drogi byłby dla postronnych, liczy się przecież zmartwienie babci i jej bezradność. Bohaterowie od razu dają się wciągnąć w zagadkę. Babcia przedstawia im przebieg dnia, co pozwala wskazać trzy podejrzane osoby: sąsiadkę, listonosza i pana, który miał naprawić dekoder. Gdyby się zastanowić głębiej, każde z nich miało i motyw, by zabrać klejnot, i okazję, by to niepostrzeżenie zrobić. Babcia nie poradzi sobie bez pomocy, a wnuk za wszelką cenę chce się wykazać przenikliwością umysłu. Akcja rozgrywa się tu zatem przede wszystkim w retrospekcjach, tematy aktualne polegają na śledzeniu opowieści i wyłuskiwaniu z niej co ważniejszych tropów. Dzięki autorce robić to mogą nie tylko bohaterowie – odbiorcy zabawią się w detektywów i spróbują wskazać potencjalnego złodzieja.

„Zagadka zaginionej kamei” składa się z krótkich i przejrzystych rozdziałów. Ponieważ to początek cyklu, autorka może wprowadzić bohaterów i pozwolić im się nawzajem poznawać. Szybko kreśli otoczenie – sytuację w domu babci i familiarny charakter opowieści. Nie chce wdawać się w prawdziwe zagrożenia ani straszyć czytelników. Stawia bardziej na samą zagadkę niż na intrygę kryminalną, więc podekscytowane maluchy mogą skupiać się na łączeniu przesłanek i rozszyfrowaniu tajemnicy. Każdy rozdział kończy się pytaniem z trzema możliwymi odpowiedziami do wyboru – kto uważnie śledził akcję, powinien tu domyślić się rozwiązania, dla kogo zagadka jest akurat jeszcze za trudna, ten będzie mógł sprawdzić odpowiedź na początku kolejnego rozdziału. Nie ma tu znaczenia dosyć tendencyjne rozwiązanie – dzieci będą się dobrze bawić. Marta Guzowska pokazuje im, że praca dla detektywa czeka nawet w najbliższym otoczeniu, nie trzeba wcale być bohaterem filmu sensacyjnego, żeby zajmować się zadaniami dla detektywów. Namawia do uważnej lektury i do wyciągania z niej wniosków, uczy wyczulenia na to, co pozornie niedostępne. Zwyczajne dzieci mogą dzięki spostrzegawczości przeżyć niezwyczajną przygodę, a to spora korzyść z lektury.