* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

środa, 28 stycznia 2026

Nazywam dźwięki. Moje ciało

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.

Onomatopeje

Pierwsze zabawy z dziećmi polegają często na wydawaniu i naśladowaniu charakterystycznych dla otoczenia dźwięków – jeszcze zanim najmłodsi nauczą się nazywać elementy otaczającego ich świata, mogą już posługiwać się prostymi hasłami bazującymi na onomatopejach. I z tego założenia wyszło wydawnictwo Nasza Księgarnia, proponując maleńki i uroczy kartonowy tomik „Nazywam dźwięki. Moje ciało” z ilustracjami Marianny Schoett, autorki kojarzonej z seriami dla kilkulatków i grami wydawanymi w Naszej Księgarni.

Rzuca się w pierwszej kolejności w oczy kształt publikacji: malutka kwadratowa kartonowa książka z zaokrąglonymi obowiązkowo rogami ma większą niż zwykle objętość, wydaje się wręcz ogromna – rzadko zdarza się w tomikach kartonowych, żeby dzieci do dyspozycji miały aż 33 „kartki”. Być może też stąd bierze się niewielki rozmiar – żeby książka nie była za ciężka dla najmłodszych użytkowników (i przez to – żeby nie stała się dla dzieci niebezpieczna). Na każdej lewej części rozkładówki pojawia się pytanie w charakterystycznym komiksowym dymku – oznacza to, że rolę narratorów i jednocześnie pytających mogą podjąć tu rodzice czytający swoim pociechom i nawiązujący z nimi dialog w ramach bajki. Ale książeczka wysyła odbiorców w rejony nieco bardziej abstrakcyjne, tylko raz zwraca się tu bezpośrednio do dzieci („jak robisz, kiedy jest ci zimno”, zwykle bohaterami i adresatami pytań są rozmaite przedmioty, stany, zachowania lub części ciała. Oczywiście najbardziej lubiany przez maluchy stanie się natychmiast rysunek z pytaniem „jak robi pupa” i psotną dziewczynką, która puszcza bąka, ale można się dowiedzieć „jak robi zdarte kolano”, „jak robi śmiech” albo „jak robią nożyczki obcinające paznokcie”. Czasami onomatopeje są oczywiste – jak w przypadku płaczu albo łaskotek, a czasami zaskakujące – przy du-du serca albo przy katarze. Prawa strona rozkładówki to już miejsce na pełnowymiarowy obrazek, przeważnie z dziecięcym bohaterem w akcji – i dopisek w postaci onomatopeicznych skojarzeń. Dzieci mogą zatem albo reagować na pytania zadawane przez rodziców, albo słuchać ich wersji dźwięków. Z pewnością taka zabawa nie skończy się szybko i nie będzie jednorazowym doświadczeniem. Warto zwrócić też uwagę na fakt, że bohaterowie są tu przeważnie roześmiani i szczęśliwi, a to udzielać się będzie odbiorcom, co wszystkich nastroi do lektury pozytywnie. Nie ma tu jednego bohatera wiodącego, więc dzieci będą się koncentrować przede wszystkim na dźwiękach i na odwołaniach do własnych spostrzeżeń oraz przeżyć. Ponieważ Marianna Schoett odnosi się do ich codzienności, łatwo będzie trafić do przekonania maluchom.

Ta publikacja tylko z pozoru wydaje się infantylna – w praktyce pozwala dzieciom na obserwowanie rzeczywistości i wyciąganie wniosków, na zapamiętywanie odczuć i reakcji, na kojarzenie faktów. To tomik edukacyjny, chociaż dla najmłodszych i tak stanie się ulubionym źródłem rozrywki. Świetna propozycja pozwalająca uczyć dzieci skojarzeń dźwiękowych (i automatycznie poszerzać ich możliwości porozumiewania się), a do tego bardzo ładnie przygotowana, estetyczna i przyjemna w odbiorze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz