* * * * * * O tu-czytam

niedziela, 2 czerwca 2019

Olivier Norek: Kod 93

Mando, Kraków 2019.

Śledztwo z klubu

Najpierw trup ucieka ze stołu do sekcji zwłok. Potem Olivier Norek z podobnych fajerwerków rezygnuje, chociaż i tak mocno urozmaica śledztwo, które prowadzi Coste razem ze swoją zgraną ekipą. Do grupy policjantów dochodzi Jo, która szybko zostaje przemianowana na Calamity (nie tylko z racji strzeleckich umiejętności). Kryminalne poszukiwania idą swoim torem, wydarzenia, które pokazują codzienność i psychikę postaci – swoim. Proponuje autor dość konwencjonalną książkę, reprezentatywną dla gatunku, trochę mroczną, trochę czerpiącą z szyfrów i tajemnic (czym jest kod 93 i co szyfruje czytelnicy dowiedzą się raczej późno). To rozrywka dla tych, którzy przede wszystkim lubią sprawdzać poprowadzenie przez autora intrygi, pomysł na opowieść spoza wydarzeń codziennych. Karmi się Norek sensacją, ale ciekawość czytelników może podsycić tym, że jest policjantem, więc zna od podszewki środowisko, które opisuje. Szkoda, że boi się odejść od rutyny w budowaniu tego typu książek – posługuje się pojedynczymi scenkami, szybko przerywanymi (kryminał akcji nie lubi przegadania, o czym autor zdaje się doskonale wiedzieć), pisze poprawnie i przestrzega wszelkich reguł w konstruowaniu charakterów. Na przykład jego Coste w przeszłości przeżył wyjątkowo trudne wydarzenie, dlatego dzisiaj nie zamierza wiązać się na dłużej z żadną kobietą, ucieka od związków i nawet gdyby chciał, nie potrafi nawiązać bliższej relacji (dowodem jest lekarka sądowa przeprowadzająca sekcje – Coste wzdycha do niej po cichu, jednak nie wychodzi poza zawodowe relacje, chociaż wszyscy odbiorcy będą mu kibicować w realizacji planów). Z kolei Calamity na początku przedstawiona jest wręcz odpychająco i wydaje się, że dla autora będzie to tylko karykatura, dopiero z czasem pozwala jej Norek zaistnieć pozytywnie w historii. Zdarzają mu się nawet partie humorystyczne – kiedy w poszukiwaniu informacji policjanci trafiają do domu dobrze poinformowanej staruszki, zderzają się z ciekawym wykorzystaniem techniki…

Z czasem odsłania się w powieści i jej mroczna strona: rzecz dotyczy półświatka i zbrodni na ekskluzywnej prostytutce z klubu nocnego dla wyjątkowo bogatych. Norek operuje tu zagęszczanym strachem, opisami ran i obrażeń, sięga po popęd seksualny jako motywację działań, ale i po uczucia braterskie, żeby wskazać potęgę reakcji. Szokuje czytelników parę razy – chociaż już w prologu będzie ich nastawiać na mocne wrażenia, tak, żeby odbiorcy mogli od razu określić, czy odpowiada im taki rodzaj literatury. Jest „Kod 93” powieścią ciężką w warstwie narracyjnej, chociaż autor stara się o transparentność tekstu – jego ciężar pojawia się za sprawą poruszanych tematów i rodzaju zbrodni. To bez wątpienia propozycja dla fanów gatunku, w dodatku realizowana w literaturze masowej, nie będzie autor próbował bawić się w pisarza pełnowymiarowego: z tworzeniem przekonujących charakterów czy rozłożystych opisów. Dla niego liczy się jak najszybciej uzyskiwany efekt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com