* * * * * * O tu-czytam

środa, 12 czerwca 2019

Nicola Yoon: Słońce też jest gwiazdą

Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2019.

Sentymentalna miłość

Nie jest to najlepszy dzień Natashy, dziewczyna właśnie dowiedziała się, że nie może dłużej przebywać w kraju, w którym się wychowała. Ojciec przyznał się policji (po wypadku, który spowodował), że jest nielegalnym imigrantem – rujnując plany całej rodziny. Natasha jeszcze próbuje dowiedzieć się, czy nie dałoby się jakoś odkręcić decyzji. Wszystko wskazuje jednak na to, że to jej ostatnie godziny w Stanach: nazajutrz wróci na Jamajkę i będzie od nowa uczyć się kultury kraju i szukać miejsca dla siebie. Natasha pada ofiarą ambicji ojca: mężczyzna chciał zrobić karierę aktorską w Stanach, ale czuje, że rodzina go ogranicza – nie myśli więc o bliskich i nie przejmuje się ich marzeniami. U Daniela, Koreańczyka, który mieszka w Stanach z rodzicami i bratem, sytuacja wygląda odwrotnie. Nie dość, że starsze pokolenie już wypracowało odpowiednią pozycję rodzinnej firmie – i stopniowo osiąga stabilizację – to jeszcze chce pokierować wyborami młodszych. Daniel wie, że ma zostać lekarzem (chociaż sam chciałby być poetą, żeby nauczyć się wyrażać emocje). W dniu, który będzie ostatnim dniem Natashy w Stanach, bohaterowie wpadają na siebie – i już wiedzą, że byli sobie przeznaczeni. Daniel nie zamierza pozwolić dziewczynie odejść, próbuje ją w sobie rozkochać, a podchodzi do tego naukowo. Spędza z nią czas i coraz bardziej do siebie przywiązuje, chociaż Natasha jest sceptyczna – świadoma, że zaraz wyjedzie na zawsze, więc nie ma sensu angażować się w związek bez przyszłości. Daniel to idealista, to on będzie tutaj nauczycielem, jemu będzie zależało bardziej. Jamajka i Koreańczyk w kraju, który słynie z poszanowania wolności jednostki, czują się podwójnie wykluczeni. Nikt nie przejmuje się ich uczuciami czy pragnieniami, nikt nie zastanawia się, czy da się im jakoś pomóc. W tej opowieści autorka mnoży problemy, przeszkody na drodze do udanego związku. Stara się wzruszać czytelników, funduje im bardzo sentymentalną historię, w dodatku – baśniową w duchu. Ta fabuła nadaje się na kanwę filmu i rzeczywiście spora część czytelników rekrutować się będzie spośród kinomanów, w książce znalazły się nawet fotosy z filmu.

W narracji uwaga czytelników przenosić się będzie z bohaterki na jej potencjalnego wybranka: perspektywy Natashy i Daniela przeplatają się tutaj najczęściej, nawet jeśli składają się akurat z pojedynczych akapitowych wyznań. Ale kiedy na krótkiej drodze Daniela i Natashy stanie ktoś inny, jego motywacje trafiają do kolejnych wtrącanych rozdziałów. Dzięki temu można pojąć, że konkretne reakcje mają swoje głębsze podłoże – i pozwalają czasem ujawniać komplikacje w życiu osobistym dalszoplanowych postaci. Każda z nich może być materiałem na osobną książkę. Przez takie częściowe rozproszenie wątków odwraca trochę Nicola Yoon uwagę od sentymentalnych i hollywoodzkich rozwiązań, czasem wręcz nie do zniesienia. Narracyjne zabawy wypadają całkiem ciekawie, ożywiają standardową romansową opowieść. Tutaj kwestie społeczne stają się mniej ważne niż obyczajowe. Na marginesie historii o wielkiej miłości przemyca autorka motyw porządkowania relacji rodzinnych – sporo miejsca poświęca analizowaniu stosunku dzieci do rodziców – i możliwości sprostania pomysłom starszego pokolenia. W „Słońce też jest gwiazdą” autorka przygląda się problemom w relacjach z najbliższymi. Rozciąga w czasie jeden dzień tak, żeby naprawdę dobrze czytelnicy mogli poznać bohaterów ze wszystkimi ich marzeniami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com