* * * * * * O tu-czytam

piątek, 1 lutego 2019

Ruta Sepetys: Sól morza

Nasza Księgarnia, Warszawa 2019.

Człowieczeństwo

Wśród licznych publikacji fabularyzujących wątki z czasów II wojny światowej powieści Ruty Sepetys wyróżniają się wyczuleniem na człowieka z jego najskrytszymi uczuciami. Bohaterowie tomu “Sól morza” mają za sobą bardzo różne doświadczenia. Jest tu ciężarna dziewczyna – ofiara najeźdźców, jest konserwator zabytków zajmujący się Bursztynową Komnatą, jest też młody żołnierz tęskniący za swoją pierwszą miłością i pragnący się wykazać. Losy kolejnych postaci splatają się ze sobą w pewnym momencie i pozwalają odsłonić tragiczne często tajemnice. Każdy nosi w sercu niezabliźnione rany i próbuje tylko radzić sobie z wyrzutami sumienia. Jak Joana – pracuje ona jako pielęgniarka, ale uważa się za... morderczynię. Nie wszystkie rany widać - a nawet te od szrapnela da się ukryć. Chodzi przecież o to, żeby inni nie wykorzystali słabości. Bohaterowie, których czytelnicy poznają przez kilka migawek i dzięki ich osobistym definicjom wojny – ostatecznie spotykają się na statku Wilhelm Gustloff – to jak szansa na ucieczkę do lepszego świata, szansa na życie. Na statku rozwijają się przede wszystkim relacje międzyludzkie. Każdy coś komuś zawdzięcza, ale przez to też staje się skazany na jego łaskę i niełaskę. Warto kryć się z uczuciami i nie mówić zbyt wiele o sobie, bo wszystkie wiadomości mogą zostać wykorzystane w dowolnym momencie. Ruta Sepetys zdradza największe sekrety kolejnych postaci i tym sprawnie buduje atmosferę książki: podpowiada czytelnikom to, z czego inni bohaterowie nie zdają sobie sprawy – a robi to mistrzowsko. Doprowadza do apogeum interpersonalne konflikty i wewnętrzne dramaty. Tu każdy zajęty jest swoimi sprawami, jedni boją się zdemaskowania, inni leczą lub podkarmiają własne lęki. Ciężarna spodziewa się rozwiązania lada moment, a młody marynarz snuje mentalne listy do swojej małej Hannelore. Stopniowo z tych informacji - kształtujących tożsamość podróżujących - wyłaniają się gorzkie lub brzydkie sekrety. Ale to dopiero wstęp do wielkiej tragedii. Ruta Sepetys pisze o tym w posłowiu: niewielu ludzi daje sobie sprawę z faktu storpedowania statku Wilhelm Gustloff - chociaż zginęło wówczas więcej osób niż na Titanicu. Udaje jej się oddać grozę wydarzeń, przekonująco odmalować psychikę i reakcje ludzi świadomych bliskiej śmierci. Zestaw małych opowieści w tym punkcie stapia się w jedną wielką scenę, której nie da się zapomnieć. Sepetys jest bezlitosna, precyzyjna, a do tego nie rezygnuje z literackości. Subtelnie prezentuje przejawy słabości swoich bohaterów, zwłaszcza w karykaturze marynarza wyżywa się na agresorach. Tworzy przekonujące portrety psychologiczne, które nie pozostają obojętne w procesie odbioru. Wojna nie przekreśla marzeń o miłości, rodzinie i stabilizacji – ale często wymusza zachowania sprzeczne z wyznawanymi wartościami. Podróż statkiem to dla bohaterów konieczność podejmowania kolejnych niepopularnych decyzji, wybierania mniejszego zła albo spychania niebezpieczeństwa na innych. Nadal jednak przydaje się empatia - żeby móc funkcjonować wśród ludzi i zachować zdrowe zmysły. Piękna jest ta powieść mimo ogromu śmierci, smutku i rozstań. Ruta Sepetys wie dokładnie, jak zapewnić odbiorcom huśtawkę nastrojów. Przywiązuje do bohaterów (przynajmniej do części z nich) mimo minorowych tonów. Wplata do powieści różnorodne historie, przedstawiając zmienność ludzkich losów, okrucieństwo wojny i kontekst, który może uruchomić psychopatyczne skłonności. Ta powieść jest melodyjna, chociaż składa się z rozdziałów-miniaturek, wciąż każe przenosić uwagę na genialną formę. Sepetys pisze jednocześnie delikatnie i stanowczo, przyciąga do siebie niepowtarzalną realizacją trudnego tematu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com