* * * * * * O tu-czytam

niedziela, 10 lutego 2019

Hans Rosling, Ola Rosling, Anna Rosling Rönnlund: Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą

Media Rodzina, Poznań 2018.

Statystyki

Zapowiadała się ta książka lepiej i być może zabrakło ostatnich szlifów (autor zmarł, a jego dzieło kończyli żona i syn zaangażowani w cały projekt) – a może naleciałości z wystąpień motywacyjnych tak wpłynęły na styl pisania Hansa Roslinga, że nie dało się uratować lektury. Tom „Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy niż myślimy, czyli jak stereotypy zastąpić realną wiedzą” to niekończący się ciąg pytań opartych na statystykach – i odpowiedzi, które mają zaskakiwać z racji tego, że ankietowani odbiorcy wskazują zwykle błędne opinie. Pokazuje Rosling, jak rzeczywistość różni się od stereotypów i jak zburzyć pesymistyczne podejście do codzienności – na podstawie faktów. Ale te fakty musi najpierw odbiorcom przytoczyć, a to oznacza, że będzie się zanurzał non stop w danych liczbowych i analizach wyników badań. To z kolei mimo ogromnego wysiłku autora – odwołań do życia prywatnego i doświadczeń branżowych – nie daje się przenieść na fascynującą lekturę. Owszem, chwilami autor intryguje, bywa, że uda mu się pociągnąć za sobą czytelników – kiedy pokaże im mechanizmy uogólniania i ich kontrast z faktami. Ale ponieważ nie ma pomysłów na odejście od tego schematu, dość szybko może zmęczyć monotonią wysiłków. I wtedy nie pomogą odwołania do kolejnych wystąpień, konferencji i dyskusji z wysoko postawionymi klientami. „Factfulness” zwyczajnie traci impet.

Zależy Roslingowi na tym, żeby pokazać, jak dobrze się ludziom dzisiaj żyje. Odwołuje się stale do wykresów (jego ulubione to te bąbelkowe, przygotowywane z całą rodziną i według kreatora udostępnianego w internecie, czasami wydaje się, że nie do końca przekonująco wybiera kategorie dla poszczególnych osi, ale to już niewielki problem), odczytuje dane, sprawdza konkrety – żeby przekonać nieprzekonanych. Nie powie o tym, że każdą tezę da się udowodnić przy odpowiednim punkcie odniesienia – ale szybko stanie się to jasne. Tak dobiera informacje, żeby wszelkiego rodzaju grafiki wykazywały imponujący spadek problemowych kwestii i szybki wzrost danych krzepiących na przestrzeni kilku ostatnich lat. Uczy podchodzenia do danych – sprawdzania, zadawania odpowiednich pytań i szukania właściwego kontekstu do porównań – zachęca do podejrzliwości w obliczu zbyt minorowych stwierdzeń i podważania usłyszanych rewelacji, jeśli te brzmią krytycznie. Przekonuje, że złe wiadomości rozchodzą się szybciej, są znacznie bardziej medialne niż te dobre – więc w zalewie codziennych informacji dominują – ale warto zyskać narzędzia do poznawania prawdy, żeby nie dać się zmanipulować.

Tyle że zamiast do rozsądnego podejścia, Hans Rosling namawia do optymizmu i zadowolenia – więc w dalszym ciągu będzie budzić wątpliwości. Tego typu emocjonalne analizy dobre są w wystąpieniach publicznych i kiedy trzeba trudne audytorium nakłonić do potakiwania i potwierdzania w ten sposób swoich racji. W książce widać ich słabości – już sam rytm narracji pokazuje, że autor lubi skupiać się na efektownej formie, cieszy się z imponujących wykresów i anegdot z pracy (jeśli potwierdzają skuteczność jego daru przekonywania). Ale wszystko razem wypada raczej blado, daje się dostrzec słabe punkty wnioskowania i obszary budzących wątpliwości uogólnień. Inna rzecz, że autor zwraca się raczej do masowego odbiorcy, który krytycznie do lektury nie podejdzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com