* * * * * * O tu-czytam

środa, 20 lutego 2019

Łukasz Pilip: Podwórko bez trzepaka. Reportaże z dzieciństwa

Agora, Warszawa 2019.

Zmiana pokoleniowa

Tu chyba nie ma normalnego dzieciństwa. No, może we wspomnieniach cytowanych jako krótkie przerywniki między reportażami. Łukasz Pilip skupia się na tym, co inne, czasami atrakcyjne z perspektywy zwykłego odbiorcy, a czasami – niemal niewiarygodne, trudne do wyobrażenia. Odnosi się do obrazków krzepiących, ale i do tych, które budzą sprzeciw. Bya, że dzieci są podporą dla rodziców – syn pary niepełnosprawnych uczy się błyskawicznie odpowiedzialności, ale zdarza się też, że rodzice rujnują dzieciństwo – synowie alkoholików zamierzają jak najszybciej opuścić rodzinne domy. Podstawowe domowe relacje bywają ekstremalne: matka z dorosłym synem cierpiącym na autyzm chodzi na studia – pomaga chłopakowi o ponadprzeciętnej inteligencji w zwykłych codziennych czynnościach. Nel ma jeszcze inne dzieciństwo – podróżuje z ojcem na jachcie, w kilka lat opływa świat dookoła, zdobywając wiedzę, jakiej nie miałaby, gdyby siedziała w szkolnej ławce. I ona przeżywa swoje dramaty związane z rozstaniem rodziców. Z kolei Nela mała reporterka to produkt marketingowy – także w jej przypadku dzieciństwo znacznie odbiega od standardowego. Autor dociera do chłopca cierpiącego na poważną chorobę jelit, ale grającego dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – i on swoją wyjątkowością zasługuje na miejsce w tomie. Naturalnym elementem w opowieściach o niekoniecznie beztroskim dzieciństwie staje się temat seksualności. Łukasz Pilip wymyśla sobie trzynastolatkę, żeby sprawdzić, jakich metod w sieci używają pedofile, kiedy chcą zwabić swoje ofiary. Wypytuje też bohaterów (przy pomocy Bożeny Aksamit) o ich pierwszy raz i uczucia z tym związane.

Każdy temat jest tu strzałem w dziesiątkę, każdy zapewni zainteresowanie czytelników. Do tego każdy jest świetnie zrealizowany, Łukasz Pilip pisze z wyczuciem, wie, co przyciągnie odbiorców. Nie szuka skandali i nie ocenia bohaterów, za to pozwala się zastanowić, jak każdy zachowałby się w podobnej sytuacji – zupełnie niestereotypowej, a przecież prawdopodobnej. Zaspokaja ciekawość, tworzy jednak teksty dojrzałe. Najważniejsze są dla niego rozmowy z ludźmi, nie poszukiwanie naukowych opracowań. Nie będzie więc zarzucać czytelników liczbami i danymi, zajmie się tym, co zawiera się w wyobrażeniu człowieczeństwa. Reportaże Pilipa polegają na głębokim zrozumieniu postaci. Trzeba przyznać, że ma ten autor wyczucie, jeśli chodzi o dobór zagadnień i ich realizację. Każdy tekst przynosi cały wachlarz silnych emocji. Nie ma tu partii obojętnych – a przecież stylistycznie to reportaże bez zarzutu. Jest ta książka znakomitym przewodnikiem po alternatywach wobec sielskiego dzieciństwa. Bohaterowie są naprawdę wyjątkowi, po swojemu radzą sobie z nieoczekiwanymi wyzwaniami – tych im nie zabraknie. „Podwórko bez trzepaka” pozwala wyobrazić sobie mało popularne pomysły na życie (albo próby dostosowania się do scenariusza, który to życie przyniosło). Pilip ucieka od cukierkowości i schematów, zagląda do domów, żeby uświadomić czytelnikom, że czasami nawet ich sąsiedzi mogą przeżywać osobiste komplikacje. Ma ten tom coś z podglądania za zgodą samych zainteresowanych – ale może się podobać za sprawą dobrego warsztatu. To naprawdę udane realizacje gatunku, Łukasz Pilip pokazuje się z jak najlepszej strony. „Podwórko bez trzepaka” to książka, która długo na rynku może przetrwać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com