* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruta Sepetys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruta Sepetys. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 lutego 2019

Ruta Sepetys: Sól morza

Nasza Księgarnia, Warszawa 2019.

Człowieczeństwo

Wśród licznych publikacji fabularyzujących wątki z czasów II wojny światowej powieści Ruty Sepetys wyróżniają się wyczuleniem na człowieka z jego najskrytszymi uczuciami. Bohaterowie tomu “Sól morza” mają za sobą bardzo różne doświadczenia. Jest tu ciężarna dziewczyna – ofiara najeźdźców, jest konserwator zabytków zajmujący się Bursztynową Komnatą, jest też młody żołnierz tęskniący za swoją pierwszą miłością i pragnący się wykazać. Losy kolejnych postaci splatają się ze sobą w pewnym momencie i pozwalają odsłonić tragiczne często tajemnice. Każdy nosi w sercu niezabliźnione rany i próbuje tylko radzić sobie z wyrzutami sumienia. Jak Joana – pracuje ona jako pielęgniarka, ale uważa się za... morderczynię. Nie wszystkie rany widać - a nawet te od szrapnela da się ukryć. Chodzi przecież o to, żeby inni nie wykorzystali słabości. Bohaterowie, których czytelnicy poznają przez kilka migawek i dzięki ich osobistym definicjom wojny – ostatecznie spotykają się na statku Wilhelm Gustloff – to jak szansa na ucieczkę do lepszego świata, szansa na życie. Na statku rozwijają się przede wszystkim relacje międzyludzkie. Każdy coś komuś zawdzięcza, ale przez to też staje się skazany na jego łaskę i niełaskę. Warto kryć się z uczuciami i nie mówić zbyt wiele o sobie, bo wszystkie wiadomości mogą zostać wykorzystane w dowolnym momencie. Ruta Sepetys zdradza największe sekrety kolejnych postaci i tym sprawnie buduje atmosferę książki: podpowiada czytelnikom to, z czego inni bohaterowie nie zdają sobie sprawy – a robi to mistrzowsko. Doprowadza do apogeum interpersonalne konflikty i wewnętrzne dramaty. Tu każdy zajęty jest swoimi sprawami, jedni boją się zdemaskowania, inni leczą lub podkarmiają własne lęki. Ciężarna spodziewa się rozwiązania lada moment, a młody marynarz snuje mentalne listy do swojej małej Hannelore. Stopniowo z tych informacji - kształtujących tożsamość podróżujących - wyłaniają się gorzkie lub brzydkie sekrety. Ale to dopiero wstęp do wielkiej tragedii. Ruta Sepetys pisze o tym w posłowiu: niewielu ludzi daje sobie sprawę z faktu storpedowania statku Wilhelm Gustloff - chociaż zginęło wówczas więcej osób niż na Titanicu. Udaje jej się oddać grozę wydarzeń, przekonująco odmalować psychikę i reakcje ludzi świadomych bliskiej śmierci. Zestaw małych opowieści w tym punkcie stapia się w jedną wielką scenę, której nie da się zapomnieć. Sepetys jest bezlitosna, precyzyjna, a do tego nie rezygnuje z literackości. Subtelnie prezentuje przejawy słabości swoich bohaterów, zwłaszcza w karykaturze marynarza wyżywa się na agresorach. Tworzy przekonujące portrety psychologiczne, które nie pozostają obojętne w procesie odbioru. Wojna nie przekreśla marzeń o miłości, rodzinie i stabilizacji – ale często wymusza zachowania sprzeczne z wyznawanymi wartościami. Podróż statkiem to dla bohaterów konieczność podejmowania kolejnych niepopularnych decyzji, wybierania mniejszego zła albo spychania niebezpieczeństwa na innych. Nadal jednak przydaje się empatia - żeby móc funkcjonować wśród ludzi i zachować zdrowe zmysły. Piękna jest ta powieść mimo ogromu śmierci, smutku i rozstań. Ruta Sepetys wie dokładnie, jak zapewnić odbiorcom huśtawkę nastrojów. Przywiązuje do bohaterów (przynajmniej do części z nich) mimo minorowych tonów. Wplata do powieści różnorodne historie, przedstawiając zmienność ludzkich losów, okrucieństwo wojny i kontekst, który może uruchomić psychopatyczne skłonności. Ta powieść jest melodyjna, chociaż składa się z rozdziałów-miniaturek, wciąż każe przenosić uwagę na genialną formę. Sepetys pisze jednocześnie delikatnie i stanowczo, przyciąga do siebie niepowtarzalną realizacją trudnego tematu.

wtorek, 4 lutego 2014

Ruta Sepetys: Wybory

WNK, Warszawa 2014.

Decyzje i fakty

Ruta Sepetys nie rozczarowuje. Po „Szarych śniegach Syberii” oczekiwania czytelników były ogromne, mimo że tom należał do literatury czwartej. „Wybory” również zaostrzają apetyty, tym razem – dorosłych. Autorka nie boi się bowiem odważnych decyzji fabularnych i wie, co chciałaby zrobić z życiowymi ścieżkami bohaterów. W tym podejściu nie ma miejsca na sentymenty, więc z tym większym zaangażowaniem śledzi się akcję.

Autorka lubi sięgać do nieodległej przeszłości. Teraz przenosi się do 1950 roku. Tu mieszka siedemnastoletnia Josie, córka prostytutki. Od najmłodszych lat przyzwyczajana była do realiów dorosłego świata, wcześnie się usamodzielniła i snuje odważne plany na przyszłość. Na razie pracuje jako sprzątaczka w burdelu – i przez ten pryzmat przez wszystkich jest postrzegana. Josie marzy o tym, że uda jej się zdobyć wykształcenie i dobrą pracę z dala od matki i jej koleżanek. Sama wypracowała sobie surowy kodeks moralny, wyznacza granice zachowania, które uchronią ją przed prostytucją – a sprzedajność Josie postrzega inaczej niż jej dzisiejsze rówieśniczki.

Josie obmyśla plan wyjazdu na studia, kiedy Dzielnicą Francuską wstrząsa wiadomość o zamordowaniu milionera. Dla dziewczyny to szok, bo rozmawiała z mężczyzną tuż przed jego śmiercią. W pokoju matki znajduje przedmiot należący do niego i nie oddaje znaleziska śledczym. Tak wpada w poważne tarapaty. Całe „Wybory” są opowieścią o konsekwencjach niedających się cofnąć decyzji, bez przerwy przez dziewczynę podejmowanych. Josie ma oddanych przyjaciół, ale ci czasem zajęci są własnymi zmartwieniami. Może też ufać surowej i szorstkiej burdelmamie, którą zna od swojego wczesnego dzieciństwa jako pracodawczynię matki – ale w obliczu największych klęsk okazuje się przerażająco samotna.

„Wybory” to książka o przyjaźni. Niemal gangsterska książka, spora część akcji toczy się w niej w mrocznym półświatku, pełnym prostytutek, biznesmenów bogacących się na szemranych interesach oraz szantażystów. Josie nie ma szans w starciu ze złem, ale próbuje walczyć o własne marzenia, nie naruszając jednocześnie narzuconych sobie zasad. Ruta Sepetys dba o jakość emocji w tomie – przypomina, że nie wzrusza jej trudny los postaci i niemal z lubością konstruuje im pogmatwane życiorysy. Z taką samą przyjemnością czytelnicy będą potem podążać śladami Josie, otrzymując przygody na miarę dziewiętnastowiecznych powieści.

Atutem tomu jest jego oryginalność fabularna – Sepetys nie musi posługiwać się scenariuszami znanymi i przewidywalnymi, skoro stać ją na wymyślenie od nowa i scenerii, i zachowań, i wreszcie charakterów postaci. Ale w „Wyborach” dużą rolę odgrywa też stylistyka – nieco w tonie noir, zgrabnie nawiązująca do klasyki literatury pięknej z jednej strony i do rozrywkowych sensacyjnych czytadeł z drugiej. Dla autorki „Wybory” to okazja do popisania się warsztatem, do literackiej zabawy i wzbudzenia ciekawości czytelników. W „Wyborach” dzieje się wiele – na płaszczyźnie akcji to zestaw wydarzeń dalekich od codziennego życia i kłopotów rodem z kryminałów. Na płaszczyźnie języka to popis gęstej i nasyconej narracji. Na płaszczyźnie psychologicznej – zestaw wskazówek i analiz dotyczących zachowań w obliczu zła. Josie chce zachować godność, nawet jeśli utrudni jej to – lub całkowicie uniemożliwi – spełnienie życiowych planów. A jednak ta bohaterka nie jest postacią papierową, książkowym ideałem i uosobieniem nudy.

niedziela, 29 maja 2011

Ruta Sepetys: Szare śniegi Syberii

Nasza Księgarnia, Warszawa 2011.

Mrok historii

Do książek dla dzieci i młodzieży coraz odważniej wkraczają trudne tematy historyczne – we wstrząsających powieściach suche informacje z podręczników zamieniają się w tworzywo literackie i sprawiają, że młodzi ludzie mogą z większym zaangażowaniem poznawać mroczne strony przeszłości. Obok „Szarych śniegów Syberii” nie da się przejść obojętnie: to książka, która poruszy zarówno młodzież jak i dorosłych – jeśli ci ostatni zdecydują się na lekturę. Ruta Sepetys proponuje relację spod znaku literatury łagrowej, opowiedzianą z perspektywy nastolatki i przefiltrowaną przez lekko naiwną fabułę.

Lina ma piętnaście lat, kiedy w 1941 roku razem z matką i młodszym bratem zostaje wysłana na Syberię. Podczas wyczerpującej podróży w nieludzkich warunkach udaje jej się jeszcze przez moment zobaczyć z ojcem. Poznaje też pewnego chłopaka, który stanie się dla niej kimś ważnym. Od początku dziewczyna styka się z chorobami i śmiercią, a ponieważ przeżywa właśnie nastoletni bunt, musi dodatkowo się pilnować, by nie sprowadzić nieszczęścia na swoich najbliższych. Pobyt w kolejnych obozach pracy łączy się w historii z obrazami niezłomności i dumy: mama Liny udowadnia, że w każdych warunkach trzeba starać się zachować godność. Ruta Sepetys nie oszczędza odbiorcom scen śmierci (nawet – najbliższych), wycieńczenia czy upodlenia. Nie porusza jedynie tematu gwałtów i zdrady, a właściwie przedstawia je w szczątkowej formie: matka ukochanego Liny, by ocalić dziecko, musi oddawać się prześladowcom, zdrajców wśród zesłańców nie ma, przynajmniej – w pobliżu bohaterki. Za to chwile rozstań i śmierci przedstawia Sepetys tak, że trudno będzie odbiorcom powstrzymać łzy.

W „Szarych śniegach Syberii” opowieść jest – w porównaniu z literaturą faktu – mocno uproszczona i uporządkowana, co nie znaczy, że przewidywalna. Zwłaszcza że nie ma otoczki ochronnej dla bohaterów. Pewne złagodzenie ostrej fabuły przynosi talent głównej bohaterki: Lina potrafi pięknie rysować i zaobserwowane sceny utrwala w pospiesznych szkicach. Zatrzymuje historię, by opowiedzieć o tym, co działo się z ludźmi – ale sztuka staje się dla niej także azylem i nadzieją na spotkanie z ojcem. W narracji – to wytchnienie od ponurej i przerażającej rzeczywistości, co ważne, Ruta Sepetys doskonale radzi sobie z opisywaniem procesu tworzenia rysunków, działa na wyobraźnię i jest niezwykle przekonująca – plastyczne fragmenty mogą zachwycać.

Rytm opowieści nadaje długa podróż (trasa drogi została przedstawiona na pierwszych stronach książki) – ale równolegle autorka rozwija też pomniejsze wątki: przyspieszone dojrzewanie Jonasa (ten motyw zrealizowała wręcz mistrzowsko), relacje między Liną a jej kolegą z wagonu, profetyczne rozmowy dziecka ze zmarłą lalką, odsłanianie ludzkiej twarzy jednego z prześladowców. Sepetys kilku spraw nie wyjaśnia. Utrzymuje stałe cechy charaktery dorosłych postaci – mama Liny i Jonasa jest niezłomna i dzielna, a jeden z towarzyszy podróży – wiecznie niezadowolony, złośliwy i okrutny. Mimo to mama bohaterki opiekuje się nim troskliwie – do końca dla młodych odbiorców będzie przyczyna takiej postawy zagadką.

Autorka doprowadza do punktu, w którym nie ma już nadziei i szans na ocalenie – by za moment zaproponować jeszcze jeden cud. Opowieści o losach postaci nie kończy, jedynie w epilogu sygnalizuje zamknięcie pewnego wątku – paradoksalnie to zamknięcie staje się jednocześnie otwarciem na kolejne pytania. W posłowiu do polskiego wydania Jan Jerzy Milewski tłumaczy, że podobne losy spotykały i polskie dzieci.

„Szare śniegi Syberii” to książka wzruszająca i piękna, bardzo smutna, chociaż niepozbawiona akcentów optymistycznych. Przybliża młodym odbiorcom trudną historię. Powieść Ruty Sepetys czyta się szybko i dobrze – ale trzeba się liczyć z przeniesieniem na kilka godzin do okrutnej przeszłości.