Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

środa, 24 lutego 2016

Agata Mańczyk: Huczmiranki. Rumianek i mięta

Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.

Wojna zapachów

Huczmiranki nie mogą zaznać szczęścia w życiu. Zwykle podporządkowują się starszym rodu, babkom i prababkom, które decydują o najważniejszych sprawach, mając na uwadze zawsze dobro i przyszłość rodziny. To oznacza szereg poświęceń: nie ma mowy o prawdziwej miłości, a przyjacielskie układy zastępowane są przez starannie przemyślane sojusze. Oczywiście co jakiś czas pojawia się kobieta, która zamierza się zbuntować, wychodzi za mąż z wielkiej miłości i wbrew nakazom czy zasadom, świadoma, że czekać ją będzie ciężki los. Bo Huczmiranki są bezwzględne i gotowe poświęcić każdą przedstawicielkę rodu dla dobra ogółu. Nie zawahają się nawet przed najbardziej mrocznymi działaniami. A to oznacza, że w tej rodzinie stale wrze. W dodatku rody Bergonów i Kaczatów osłabiają pokojowe dążenia: mają swoje cele i również potrafią bezwzględnie walczyć o własne prawa. Podczas wojen między trzema rodami trudno w ogóle myśleć o stabilizacji czy choćby satysfakcjonującej egzystencji. Huczmiranki szukają sposobów na zwyczajność – otwierają kawiarnie, bary czy salony kosmetyczne, zapraszają do siebie ludzi, by czerpać od nich energię i wciąż wierzą, że ocalą to, co najważniejsze dla każdej z osobna.

Agata Mańczyk postawiła na imponującą sagę, której druga część, „Rumianek i mięta” przedstawia burzliwe dzieje rodu na tle dwudziestowiecznej historii Polski. Kobiety władające mieszankami zapachów przeżywają sporo upadków i rozczarowań – niepożądane z punktu widzenia starszych ich dzieci znikają z horyzontu, kochani mężowie tracą pamięć, a siostry zwracają się przeciwko sobie. Okrucieństwo ma się tłumaczyć rodzinnymi zasadami, chociaż są sytuacje, w których nawet uległość nie pomoże. Dla Huczmiranek nie ma dobrych rozwiązań: podążanie za głosem serca zwykle prowadzi do kłopotów i rozstań, a klanowa polityka nie usprawiedliwia ogromu cierpienia. Agata Mańczyk wprowadza do powieści olbrzymią porcję scen konfliktów, ale nie można się pogubić w ogromie pretensji. Chociaż wszystkie Huczmiranki łączy zamiłowanie do nadawania dzieciom egzotycznych imion i władanie zapachami, każda ma swoje wyraziste cele i zmartwienia. Autorka ani na moment nie gubi się w gąszczu spraw, co więcej – mimo sporej liczby bohaterek jest w stanie zapanować nad ich uczuciami i dawkować napięcie. Wiele scen kończy się tu poważnymi wstrząsami czy sytuacjami, które zmienią równowagę sił. Agata Mańczyk doskonale panuje nad niezwykłymi połączeniami zapachów, tworzy kolejne mieszanki o ściśle określonych właściwościach, każe bohaterkom prowadzić nie tylko wojnę psychologiczną, ale i potyczki „zapachowe”, co oznacza, wmieszanie magii do powieści o silnych korzeniach obyczajowych. U Huczmiranek stosowanie zapachów wydaje się bardzo naturalne, przekonujące są też wojny przeprowadzane za pomocą aromatów. U Mańczyk nie ma taryfy ulgowej dla postaci – w walce kobiet ucierpieć mogą i dzieci – ale też czasami to dzieci stają się wielką bronią i przyczyną najgroźniejszych bitew. Ta autorka jest po prostu wolna od sentymentów. W „Rumianku i mięcie” perfidia kobiet sięga zenitu, dla starannie planowanego okrucieństwa nie ma już usprawiedliwień. Mańczyk wykorzystuje modę na obyczajówki „magiczne”, rodowe sekrety i kobiece emocje – ale tworzy cykl w swoim stylu, z dystansem do opowiadanej historii. W tej książce wiele się wydarzy, a rodowe konflikty coraz bardziej będą przyciągać odbiorczynie. Mieszanki zapachów uwalniane w chwilach zagrożenia to ciekawy sposób na wyrażanie silnych emocji, nasycają też tom zmysłowością – o więcej autorka nie musi się starać, teraz już wszystkie rozwiązania fabularne będą miały mocny fundament. „Huczmiranki. Rumianek i mięta” to zestaw silnych kobiet dążących do władzy za wszelką cenę – ale i zbiór obyczajowych powtarzalnych scenariuszy. U Agaty Mańczyk barierą na drodze do szczęścia stają się starsze rodu – ale to tylko pozwala uniknąć zwykłego znużenia rutyną i podsycać uczucia. W tej powieści będzie ich bardzo dużo, nawet mimo odejścia od klasycznych romantycznych scen. Huczmiranki są po prostu wyjątkowe, a autorka, która powołała je do istnienia, dysponuje wielką wyobraźnią i talentem literackim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com