Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

poniedziałek, 27 lipca 2015

Agnieszka Tyszka: Wyciskacz do łez

Akapit Press, Łódź 2015.

Sposób na troski

Nie można sobie wyobrazić bardziej buntowniczego i konfliktogennego zestawienia niż nastolatki w szkole prowadzonej przez zakonnice. Do gimnazjum Sióstr Zagderanek chodzą normalne dziewczyny, które chciałyby mieć trochę swobody czy chociaż prawo do wyrażania własnego zdania. Tymczasem niemłode już zakonnice w poczuciu źle pojmowanych obowiązków na każdym kroku utrudniają uczennicom życie. Posuwają się nawet do szpiegowania nastolatek i wciąż podejrzewają je o najgorsze występki. Nic dziwnego, że święty Antoni nie może na to patrzeć. Do kłopotów w szkole dochodzą problemy w domu: Marianna nigdy nie dogadywała się z matką, ale teraz sytuacja staje się dramatyczna. Pani Reaktor straciła pracę, cierpi na depresję i nie pozwala sobie pomóc, topiąc smutki w alkoholu. Na szczęście Marianna nie jest sama: dorabia sobie sprzątaniem u pewnej staruszki, a tam rodzą się dobre rzeczy.

„Wyciskacz do łez” Agnieszki Tyszki jest optymistyczną – a i szybko kreśloną – powieścią z myślącymi nastolatkami. Marianna i jej koleżanki nie poddają się reżimowi zakonnic, popisują się za to humorem i kreatywnością. Tyszka sięga tu po motyw, który sprawdził się lata temu u Małgorzaty Musierowicz, ale bardzo go rozrzedza. Tak jak kiedyś Eksperymentalny Sygnał Dobra, tak teraz Endorfina przyczyniają się do szeregu bezpodstawnych i krzywdzących oskarżeń – i paradoksalnie wzmacniają bohaterki: Marianna znajduje, zupełnie niespodziewanie, wsparcie, jakiego potrzebowała, żeby stawić czoła codziennym wyzwaniom. Autorka tworzy postać mądrą i oryginalną, nie pozwala jej na poddanie się czy bezsensowną agresję. Kiedy skanalizuje jej bunt, udowadnia, że z każdego doświadczenia można wyciągnąć wartościowe wnioski, a wszelkie demony znikają, jeśli umie się poprosić o pomoc.

Marianna przez swoje przygody przebiega błyskawicznie. Chociaż niemal każdy element fabuły nadawałby się do dalszego rozbudowywania, Agnieszka Tyszka decyduje się na styl pop. Nie pogłębia żadnych wątków, pozostawia je raczej młodszym odbiorczyniom do samodzielnego rozwijania. Tu Marianna znajduje przyjaciółkę i chłopaka, z którym mogłaby zacząć chodzić. Tu Tyszka podsuwa sposób na dotarcie do zamkniętej w sobie matki – a i podtrzymywanie więzi mimo rozpadu patchworkowej rodziny. Tu wreszcie pojawia się i motyw „magii” w postaci bardziej swojskiego ludowego zielarstwa. Jeśli młoda dziewczyna potrzebuje talizmanu z suszonymi ziołami, żeby uwierzyć we własne siły – może taki prezent otrzymać. W dodatku od kobiety, która funkcjonuje na granicy racjonalnej mądrości i… odrzucenia z racji wieku. Tyszka pięknie odmalowuje ten obraz młodej duchem staruszki, która nie potępia nastolatek, a pozwala im przejść przez męki wieku dojrzewania – a do tego nie zapomina o sobie, dba o własne potrzeby, na powrót przyznaje sobie prawo do szaleństw i odrzuca miejsce wyznaczane przez „młode” społeczeństwo – na marginesie wydarzeń. „Wyciskacz do łez” dzieli życie na trzy etapy: pełną zapału i energii na przekór przeciwnościom losu młodość, wiek średni, w którym odzywają się traumy z przeszłości i aktualne zmartwienia, a znużenie odbiera siły do walki oraz starość, która może być wspaniała, jeśli umiejętnie pokieruje się własnym życiem. Do zwyczajności Tyszka dodaje trochę pokrzepienia i trochę humoru w postaci zestawu przezwisk dla męczących zakonnic, sióstr Zagderanek – i pokazuje, że wierzy w młodzież. Proponuje lekturę, dzięki której zbliży się do odbiorczyń i namówi je do walki o własne przekonania. „Wyciskacz do łez” jest szybkim czytadłem z dość oryginalnie poprowadzoną akcją. Agnieszka Tyszka chce dodawać otuchy, a i pokazywać, że każde nieszczęście można przekuć w zwycięstwo, jeśli ma się wokół siebie życzliwych ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com