* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nikola Kucharska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nikola Kucharska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2025

Boguś Janiszewski, Nikola Kucharska: Kurzol. Kto ukradł pamięć?

Agora, Warszawa 2024.

Przyjemność bez końca

Kurzol to jest bohater bardzo sympatyczny. Wyzwala cieplejsze uczucia między innymi ze względu na swoje zagubienie w świecie i na komiczne błędy, jakie popełnia w związkach frazeologicznych. Kurzol przyjaźni się z Antkiem i razem z nim podróżuje po organizmach – Boguś Janiszewski i Nikola Kucharska proponują rodzimą wersję serialu „Było sobie życie”: również ożywiają, antropomorfizują bohaterów spotykanych w ciele i tłumaczą wiadomości ze szkolnych podręczników w sposób, który przypadnie do gustu czytelnikom. Jest to powieść (obiecująca seria), która momentami przechodzi z narracji tradycyjnej w obrazkowo-komiksową, żeby łatwiej było odbiorcom zapamiętywać informacje. „Kto ukradł pamięć” to jednak ukryta opowieść o uzależnieniu od przyjemności. Magiczna klepka przenosi bohaterów – do Antka i Kurzola przypadkiem dołącza starsza siostra Antka, Agata – do wnętrza ciała. Tam sympatyczne Dopaminy próbują zająć się przybyszami najlepiej jak potrafią. Fundują im zestaw przyjemności. Wszystko po to, żeby odwrócić uwagę od problemów w ciele (tym razem to ciało Agaty, co bohaterka ze zdumieniem odkrywa, po kotkach…). Neurony przestają pracować, Glutaminiany też nie radzą sobie ze swoimi obowiązkami, nagle wszystko staje na głowie i panuje chaos. Jak się okazuje – winna jest dopamina. Dopamina stale poszukująca przyjemności, blokująca wszelkie działania tak, żeby organizm mógł się skupić tylko i wyłącznie na tym. Boguś Janiszewski nie uprzedza, że wytłumaczy, jak rodzą się uzależnienia – robi to zupełnie na marginesie nowej przygody Kurzola. Wnioski na temat podobnych doświadczeń muszą wysnuć sami czytelnicy – i zrobią to, odpowiednio pokierowani.

Trzeba przeprowadzić śledztwo w organizmie. Kurzol wszystkiego się boi, Antek nie za bardzo wie, co zrobić, a Agata jest we własnym ciele z przypadku – tym bardziej nie może robić za przewodnika. Jednak połączenie sił daje wiele, przede wszystkim zwiększa odwagę. Ta się przyda, bo śledztwo to nie jedyne zajęcie bohaterów – trzeba będzie też przechytrzyć wroga. Można wpaść w pułapkę, a nawet zostać uwięzionym: niebezpieczeństwa okazują się rzeczywiste i namacalne. Dopamina nie należy do łagodnych, gdy się zirytuje, to znaczy – gdy nie może realizować swoich planów podboju świata (gospodarza). I tak z pozoru przyjemne zajęcie – oglądanie filmików z kotkami w internecie – może zamienić się w wielkie zagrożenie, a to ze względu na zmiany w układzie przyjemności. Wydaje się, że to przesada – jednak Kurzol, Antek i Agata przekonują się, że nie należy lekceważyć przestróg. Odbiorcy dowiedzą się, jak kończy się bodźcowanie wyłącznie przyjemnymi doznaniami – sami dostosują sobie tę sytuację do własnych lubianych czynności. Jest w tym tomie sporo adrenaliny i jest sporo humoru. I to przyciągnie czytelników – otrzymają bowiem wielką dawkę przyjemności (i nie będą nawet skupiać się na tym, że obok tej przyjemności zyskują i potężną dawkę wiedzy). Warto zaprzyjaźnić się z tymi bohaterami i przeżywać ich przygody – część wyjaśnień zostanie w pamięci i pozwoli na lepsze zrozumienie ciała człowieka. To dobre przygotowanie do szkolnych zadań – i zaspokajanie ciekawości. Ale forma odwraca uwagę od aspektów edukacyjnych, za to kusi szerokie grono czytelników.

środa, 10 lipca 2024

Nikola Kucharska: Bepa i Ziemianin. 1. Misja profesora

Nasza Księgarnia, Warszawa 2024.

Wizyta na Ziemi

Nikola Kucharska już parę razy udowodniła odbiorcom, że ma wyobraźnię i nie boi się z niej korzystać - teraz sięga po powieść komiksową, jako początek nowej serii fantasy dla najmłodszych. Bepa i Ziemianin to cykl, który przyciągnie dzieci humorem i nietypowymi rozwiązaniami fabularnymi czy humorystycznymi. Wszystko bierze się z buntu. Ziemianin - chłopiec, który zdradza swoje imię dopiero pod koniec książki - ma dość rodziców: oni nigdy niczego nie rozumieją i w dodatku nie zgadzają się na trzymanie w domu zwierząt. Bepa jest zupełnie inna, nie ma nic przeciwko dżdżownicy - pozwala swojemu Ziemianinowi opiekować się przyjacielem z Ziemi. Zresztą samego Ziemianina traktuje jak własne zwierzątko domowe (chociaż i jej tata nie chce zgodzić się na trzymanie ludzia, bo pewne problemy muszą pozostać uniwersalne, żeby lepiej było można dogadywać się z bohaterami). Na razie na międzypokoleniowe kłótnie nie ma czasu, bo przybysze z kosmosu muszą wrócić na Ziemię z misją specjalną - wyrusza z nimi profesor, badacz, który pasjonował się kiedyś dinozaurami. Profesor ma całą listę wymagań od ziemskich gatunków - odhacza je w sobie znanym celu. Bepa i Ziemianin z kolei dotrzymują mu kroku.

Nietypowa i szorstka przyjaźń ufoludka i dzieciaka to przepis na katastrofę albo mnóstwo śmiechu. Kosmici są istotami bardziej inteligentnymi (i uważają się, może nie bez podstaw, za lepszych od ludzi). Człowiek w tym układzie jest jednak potrzebny - choćby do zestawu silnych emocji i relacji interpersonalnych, które umykają istotom pozaziemskim. Nikola Kucharska doskonale się bawi i pozwala na to samo odbiorcom - którzy będą odkrywać kolejne pokłady humoru w książce. Misja pozwala na inną perspektywę w spojrzeniu na Ziemię i przywary jej mieszkańców - i już to samo w sobie zaintryguje dzieci. A że autorka przez cały czas rozśmiesza (chociaż przy okazji mówi też parę gorzkich prawd ludziom), przyjemnie będzie się tu śledzić dynamiczną akcję. Jest to publikacja stworzona dla rozrywki, czerpiąca z wyobraźni i wypełniona komicznymi scenkami - na uwagę zasługują nie tylko graficzne pomysły na prezentowanie bohaterów, ale też same rozwiązania fabularne. Tu nie ma czasu na kontemplowanie przyrody czy na przedstawianie zasad rządzących w innym świecie - wszystko dzieje się przy okazji akcji. Za bohaterami trzeba podążać szybko, żeby się nie zgubić i nie dać zdystansować. Nikola Kucharska wykorzystuje tu rozwiązania sprawdzone w innych publikacjach, ale dokłada do nich nową jakość, proponuje lekturę satysfakcjonującą i rozbudzającą ciekawość - nie moralizuje (chociaż opowieść o ocaleniu Ziemi będzie się przydawać w wychowywaniu świadomego zagrożeń pokolenia), nie męczy, a zapewnia przyjemne spędzanie czasu z książką. W tym komiksie dużo się dzieje, a autorka oswaja z nowymi bohaterami umiejętnie. Przekona do siebie nie tylko małych fanów komiksów - udowodni, że można w tym gatunku tworzyć bez oglądania się na mody czy klasykę.

piątek, 1 grudnia 2023

Boguś Janiszewski i Nikola Kucharska: Kurzol. Strach się bać

Agora, Warszawa 2023.

W ciele

Powieści komiksowe w Polsce rozwijają się trochę inaczej niż na zachodzie: rodzimi autorzy rezygnują z zabawy i absurdu dla samej zabawy - liczy się dla nich bardziej możliwość edukowania czytelników przy okazji. Jednak z takiego podejścia, płynącego po trosze z oczekiwań wydawców, wynika nowa jakość w gatunku - książki okazują się bardziej wartościowe, a jednocześnie i tak pełne humoru i ciekawe. "Kurzol. Strach się bać" to druga część cyklu trochę w tle nawiązującego do "Było sobie życie". Antek i jego przyjaciel - kłębek kurzu, Kurzol, za pomocą piątej klepki dostają się do wnętrza organizmu, żeby odbyć tam nietypową podróż - tym razem w celu odkrycia źródeł strachu i lęku (dla wygody i zrozumiałości strach i lęk zostały tutaj połączone w jedną emocję, na rozróżnienia przyjdzie czas po przekazaniu odbiorcom najważniejszych wiadomości).

Dla tych, którzy czytali poprzedni tom - pojawią się u Bogusia Janiszewskiego i Nikoli Kucharskiej starzy znajomi, Alina Adrenalina czy generał Korti, czyli hormon Kortyzol - bohaterowie wyraziści i komiczni w swoich przesadzonych zachowaniach. Kurzol twierdzi, że strachu nie zna (chociaż kolejne jego doświadczenia i zachowania mocno temu przeczą - stworek boi się wszystkiego, od odkurzacza mamy - swojego naturalnego wroga - po istoty napotkane w organizmie). Autorzy będą zatem ciągle go doświadczali, żeby ujawnić sprzeczności między deklarowanymi wartościami a rzeczywistością. Tyle że bohaterowie mają tym razem spore powody do niepokoju: w organizmie to oni są intruzami, a ciało ma specjalnie wyszkolone jednostki do walki z tego typu przybyszami. Reaguje bezbłędnie i chce pozbyć się najeźdźców, nie ma tu miejsca na wyjaśnienia i negocjacje - trzeba wykazać się sprytem, żeby wyjść cało z opresji. Im więcej powodów do strachu, tym lepiej z perspektywy czytelników - będzie po prostu wesoło. Wiadomości na temat biologii to jedynie dodatek, będą się wchłaniać i przyswajać z rytmem lektury i niemal bez wysiłku - pomoże przy tym na pewno wartka akcja i zestaw zabawnych pomysłów. Janiszewski i Kucharska stawiają na tempo - tu bez przerwy coś się dzieje, więc młodzi czytelnicy nie będą się nudzić. Autorzy uczą, ale też dostarczają sporą porcję rozrywki. Zwracają uwagę zwłaszcza fantazyjne stwory - Nikola Kucharska gorzej czuje się w przedstawianiu komiksowych ludzi, ale jeśli chodzi o wymyślanie kształtów i antropomorfizowanie poszczególnych "mieszkańców" organizmu - nie ma sobie równych. Każdego ucieszy taką galerią postaci - to pożywka dla wyobraźni i jednocześnie wsparcie w procesie przyswajania wiedzy. Niespodzianka dla czytelników, którzy powieści komiksowe do tej pory kojarzyli z niestarannymi bazgrołami - trzeba przyznać, że ta seria bez trudu wytrzymuje konkurencję. To historia wciągająca i barwna, wypełniona ciekawostkami na temat człowieka i ze zgrabną rozrywkową fabułą - wykorzystującą najlepsze cechy komiksów. Warto śledzić serię z Kurzolem - to bohater, który wiele razy przyda się młodym czytelnikom jako przewodnik po biologii. A ponieważ Kurzol zabawnie przekręca powiedzenia - można też poćwiczyć swoją sprawność językową. Komizm pojawia się w tej książce na każdej stronie, ale nie jest jedynym jej atutem.

niedziela, 6 sierpnia 2023

Nikola Kucharska: Miasto kotów

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Miauczący świat

Nikola Kucharska zabiera odbiorców do wyimaginowanego miasta wypełnionego zagadkami i niespodziankami - a kieruje się zwłaszcza do miłośników kotów i do tych, którzy lubią rysunkowe żarty i zabawy w wyszukiwanie charakterystycznych motywów na wielkoformatowych ilustracjach. "Miasto kotów" to książka, w której w przewodnika zamienia się Szprota, sprytna kotka wiedząca, co i gdzie warto zwiedzić. Wyznacza ona trasę wycieczki (czytelnicy mogą sobie ją sprawdzić na planie miasta), a następnie odwiedza kolejne punkty z tej listy. Za każdym razem stara się przedstawić ciekawostkę historyczną (oczywiście wymyśloną, jak całe miasto) i podsunąć odbiorcom kilka elementów do sprawdzania i wyszukiwania na dwóch sąsiednich stronach. Zdarzają się też muzealne przerywniki, na przykład wykaz słynnych obywateli miasta (galeria postaci na obrazkach i z tekstowymi charakterystykami, żeby odbiorcy nie oduczyli się sztuki czytania) albo wykaz świąt i festiwali czy nakazów i zakazów. Można docenić poczucie humoru Nikoli Kucharskiej i kreatywność w wymyślaniu kolejnych kocich miejsc - ale też liczy się tu znajomość kocich zachowań, które przenoszą się na lekturę i na pomysły realizowane w grafikach. Warto zatem czytać i nie pomijać żadnych podpisów, bo sympatyczne drobiazgi pojawiają się w nieoczekiwanych momentach. Koty to wdzięczny materiał do żartów, a ponieważ autorka wyraźnie je lubi - humor jest tu ciepły, nawet jeśli przesycony ironią.

Wielkoformatowe ilustracje są gęste od szczegółów, raczej trudno zrealizować poszukiwania proponowane przez autorkę za jednym zamachem - książka wymusza na odbiorcach skupienie i uważność, ale też wielokrotne oglądanie tych samych obrazków. Ponieważ jest ich sporo - tomik nie znudzi się odbiorcom, wystarczy im na dość długo. Co ważne, koty są w tej publikacji antropomorfizowane, a ludzi w "Mieście kotów" nie ma. W związku z tym dzieci będą mogły sprawdzać, jakie czynności typowe dla ludzi (i jakie zawody przez nich najczęściej wybierane) wykonują koty i jak zabawnie przy tym wyglądają - Nikola Kucharska w wersji graficznej nie zamierza rozczulać się nad swoimi bohaterami, nie proponuje kotów cukierkowych i uroczych, raczej - istoty lekko złośliwe i karykaturalne. Na "Mieście kotów" dzieci będą mogły bez trudu ćwiczyć sztukę opowiadania: prowadzenie narracji oznaczać tu będzie przechodzenie między małymi elementami obrazków i przedstawianie sytuacji lub konsekwencji działań z kolejnych miejsc. Koty nie pozwalają nikomu się nudzić, są znakomitymi towarzyszami zabaw - i pozwalają na podglądanie siebie w świecie idealnym. "Miasto kotów" to nie tylko prezent dla kociarzy, ale też zabawa w wyszukiwanie i w testowanie umiejętności. Dzieje się tu dużo, akcja rozgrywa się w różnych miejscach, a autorka dba o to, żeby nikt nie poczuł się zmęczony kreacjami postaci i ich pomysłami. "Miasto kotów" to kolejna wyszukiwanka wypełniona zabawnymi pomysłami i zrealizowana z rozmachem.

sobota, 14 maja 2022

Nikola Kucharska: Miasto Psów

Nasza Księgarnia, Warszawa 2022.

Wycieczka po mieście

Nikola Kucharska bardzo lubi tworzyć różne rysunkowe światy. Traktuje to nie tylko jako popis własnych umiejętności graficznych, ale też jako możliwość zaproponowania modyfikacji charakterystycznych rynkowych trendów. Trafia do dzieci i do ich rodziców za sprawą humoru, który przesyca i obrazki, i tekst. Tym razem pies przewodnik zachęca niesubordynowanych uczestników wycieczki do sprawdzania, co dzieje się w mieście. Oczywiście uczestnicy stale coś gubią, więc coraz bardziej zdesperowany przewodnik upomina i przekonuje, że trzeba dbać o siebie. To nie pomaga: kolejna rozkładówka to kolejne wyzwanie, zestaw przedmiotów, które należy odszukać na bardzo skomplikowanych obrazkach. Miasto Psów ma w sobie wiele atrakcji, często zapożyczonych z ludzkich miejsc: jest tu muzeum psów, psi teatr, park, inszczekut badań psich, hotel, szkoła, fort i "dogotowie", każdy z budynków pokazany w przekroju, tak, żeby można było zajrzeć do każdego oficjalnego i nieoficjalnego pomieszczenia i sprawdzić, co robią w nim bohaterowie. Psy kupują smaczki w sklepach, chodzą po ulicach i dachach (zwłaszcza psia policja z wysokości patroluje okolicę). Bawią się albo pracują - i antropomorfizacja jest tutaj czynnikiem, który będzie budzić śmiech dzieci. Co pewien czas pojawiają się rozkładówki dodatkowe, z informacjami na temat psich zwyczajów: znani obywatele, psie święta albo wynalazki (dowód na prężną działalność instytutu). Za każdym razem pojawiają się tematy, które wyzwalają śmiech najmłodszych - i nie tylko ich - można wykorzystać kolorowe i wypełnione szczegółami rozkładówki do oglądania i ćwiczenia umiejętności narracyjnych, można też zająć się wyszukiwaniem potrzebnych elementów. Obrazki trzeba oglądać bardzo uważnie, bo kryje się na nich mnóstwo żartów i treści, które niekoniecznie pojawią się w skąpej narracji - w końcu tom "Miasto Psów" przeznaczony jest przede wszystkim do snucia własnych opowieści na podstawie zaprezentowanych scenek. Nikola Kucharska bardzo starannie odtwarza rzeczywistość psów, wymyśla sobie cały świat, któremu nie trzeba już żadnych uzupełnień - pokazuje zatem maluchom, jak korzystać z wyobraźni i jak rozwijać pomysły. Wpuszcza dzieci do świata, który jest jednocześnie prawdziwy i bajkowy, zapewnia możliwość wymyślania własnych historii (na przykład podczas szukania motywacji dla postaci) i wyciągania wniosków na podstawie tego, co widać na obrazkach. Dzieci zyskują tu mnóstwo zadań - tych nazwanych i tych nienazwanych, mogą współtworzyć książkę. Wielkoformatowy picture book nie jest wcale naiwny. Nikola Kucharska korzysta tu mocno z ironii i z odniesień do ludzkich spraw - można tropić takie rozwiązania i cieszyć się komiksowymi portretami bohaterów. Każdy pies ma swój charakterek, to nie maskotki do zachwycania się i do podziwiania - a istoty obdarzone różnymi cechami. Długie godziny da się spędzić nad tym tomem i wcale się nie zmęczyć - miasto psów zaprasza wszystkich, którzy potrzebują odpoczynku i zabawy. Nikola Kucharska gwarantuje, że nikt nie będzie się nudził. Tutaj wszystko jest możliwe, nawet dookreślanie sytuacji, które nie zostały przedstawione wprost (a pojawiają się ich skutki). Ta książka jest ciekawa i oryginalna, bardzo twórcza - i wpisująca się w modę na wyszukiwanki picture bookowe. Jednocześnie nie jest to pozycja wyłącznie dla kilkulatków.

sobota, 12 marca 2022

Opowiem ci, mamo: Co robią koty / Co robią pająki / Co robią samoloty

Nasza Księgarnia, Warszawa 2022. (wznowienie)

Cykl wznowień

Kartonowa seria Opowiem ci, mamo pojawia się ponownie na rynku - i to cieszy, bo ilustrowane i wielkoformatowe kartonowe tomiki bardzo dobrze się sprawdziły. Kolejni ilustratorzy dzielą się niebanalnymi pomysłami i trafiają do naprawdę różnych grup odbiorców - w zależności od zainteresowań dzieci można dopasować treści do ich potrzeb. Do tego tomiki z cyklu Opowiem ci, mamo są interaktywne - zawierają zestawy łamigłówek i zadań logicznych do wypełniania bez użycia długopisów czy kredek - można zatem jednocześnie podczas lektury ćwiczyć różne umiejętności i trenować spostrzegawczość.

"Co robią koty" to propozycja Nikoli Kucharskiej. Ta autorka wykorzystuje parodie różnych gatunków: pojawia się między innymi schemat, psychotest, czy powinno się mieć kota. Jest to też tomik, który fabularyzuje zagadnienie: w tej rodzinie jest już kot, Gbur. Ale niedługo przybędzie jeszcze jeden zwierzak, mała Żabka - wzięta ze schroniska, bo Nikola Kucharska przypomina, że warto przygarniać czworonogi. Gbur i Żabka to towarzystwo, które zapewni wielki rozgardiasz i przyczyni się do całkowitego odrzucenia nudy. Zadania wiążą się zatem z rejestrowaniem przygód bohaterów i z naprawianiem tego, co zdążyli w swoich harcach zepsuć. Nikola Kucharska poza prezentowaniem życia codziennego (zabawnych scenek z życia z kotami) przemyca informację o tym, że koty zasługują na miłość. Proponuje odbiorcom wielkoformatowe obrazki, wypełnione chaosem i ciekawostkami - trzeba uważnie się przyglądać, żeby wyłapywać na rysunkach konkretne wydarzenia. Proponuje i przekrój domu, i widok na ulicę, scenki z parku czy z innych miejsc, do których można się z kotami wybrać. Dzięki temu znacznie dłużej będzie się oglądało tomik i znacznie więcej czasu się nad nim spędzi. Dzieciom dostarczy to rozrywki, ale też motywacji do opowiadania. Ćwiczenie sztuki narracji staje się zatem jednym z ważniejszych sposobów odbioru - Nikola Kucharska wprawdzie trochę komentarzy dodaje, ale - niewiele, żeby nie odbierać dzieciom przyjemności odkrywania tematów. Koty nie są tu słodkimi mruczkami do przytulania - to zwierzaki z charakterem, brojące i psocące bez przerwy. Ale autorka wie, że kociarzy do siebie przekona, także dowcipami na temat czworonogów.

Zwierzęce tematy - chociaż w zupełnie innej formie - proponują Daniel de Latour i Marcin Brykczyński. "Co robią pająki" to bajkowa wizja wyprawy jednego z pająków - i przy okazji możliwość zajrzenia do świata owadów (rzecz nie dotyczy wyłącznie pajęczaków: pojawiają się tu mrówki, komary, trzmiele, muchy i inne stworzenia). Bohaterowie organizują orkiestrę i zapewniają sobie rozrywki, tak, żeby przyciągnąć też dzieci - światem przypominającym ten ludzki. Jest tu bardzo wesoło (zresztą kiedy za ilustrowanie bierze się Daniel de Latour, nie może być inaczej), komiczne perypetie owadów i pajęczaków skłaniają do śledzenia niespodzianek na rysunkach. Komiksowe miny postaci jeszcze bardziej przyciągają do opowieści. I tutaj jest sporo zagadek dla najmłodszych - i nawet jeśli jakieś dziecko boi się pająków, dzięki takiej publikacji będzie mogło się przekonać, że to stworzenia, które zasługują na uwagę. Autorzy rozbudzają ciekawość i przedstawiają sytuacje, które rozśmieszą kilkulatki - cały tomik zatem zamienia się w wielką przygodę z mikroświata. Pająki są niebywale kreatywne i umożliwiają zabawę, także małym odbiorcom. Artur Nowicki sięga po zagadnienie, które zachęci do lektury i wypełniania poleceń zwłaszcza małych chłopców - "Co robią samoloty" to przygody małej Wilgi, która na niebie spotyka liczne maszyny z różnych sfer. Może przypomnieć dzieciom (albo uświadomić im), do czego wykorzystywane są samoloty, jak to się dzieje, że latają, co mają w środku, co dzieje się na lotnisku, jakie maszyny poza samolotami mogą wzbijać się w powietrze. Mnóstwo tu ciekawostek dla maluchów, a teksty zachęcają do sprawdzania, co do zaoferowania ma ilustrator. Jeśli jakieś dziecko interesuje się maszynami latającymi, będzie usatysfakcjonowane przygodami małej Wilgi. Nie brakuje tu elementów dramatycznych i burzliwych, Artur Nowicki przedstawia bardzo różne sytuacje, nie zawsze w pełni bezpieczne. Tłok na niebie potrzebny mu po to, żeby zmusić dzieci do uważnego śledzenia rozkładówek - i do wyciągania własnych wniosków na temat tego, co robią samoloty. Jest to także publikacja, która sprzyja rozwijaniu umiejętności narracyjnych, najlepiej sprawdzi się w przypadku kilkulatków, zafascynuje je i przekona, że, warto zaglądać do książek.

sobota, 31 lipca 2021

Nikola Kucharska: Jak to działa? Sport

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Dla ruchu

W cyklu Jak to działa pojawiać się mogą różne tematy - Nikola Kucharska przyjęła bowiem formę, która pozwala jej na dokonywanie odpowiednich wyjaśnień i zainteresowanie dzieci kolejnymi tematami. Tym razem bierze się za sport. Przewodnikami po świecie wybranym za każdym razem przez autorkę jest Klara - dziewczynka, która ma wiele pomysłów na siebie i lubi testować wszystko, co dla niej nowe. Młodszy brat Klary, Karolek, towarzyszy dziewczynce. Rolę tych, którzy wiedzą, przejmują dziadkowie - to oni inspirują wnuki do działania i pomagają w odkrywaniu czy sprawdzaniu nowych pasji. Nikola Kucharska zajmuje się stroną graficzną, tekstu dodają dwie redaktorki tomu: Joanna Kończak i Katarzyna Piętka. I to bardzo dobrze działa. Dziadkowie Klary są ekspertami od sportu - chociaż seniorów powszechnie nie kojarzy się z aktywnością fizyczną (jeszcze). Tymczasem babcia gra w siatkówkę dla seniorów, ćwiczy pilates, należy do klubu żeglarskiego, jeździ na rowerze, a w ogóle była lekkoatletką z sukcesami. Dziadek dzielnie jej sekunduje.

Oczywiście nie ma sposobu, żeby zaprezentować w niewielkim objętościowo (nawet jeśli sporym rozmiarowo) picture booku wszystkie dyscypliny sportu i możliwości stojące przed młodymi pasjonatami zdrowego trybu życia. Pojawiają się zatem sensownie opracowane rozdziały. Na początku autorki zastanawiają się nad tym, dlaczego warto ćwiczyć: sprawdzają, co dzieje się z ciałem sportowca i podpowiadają, jakie dyscypliny sportu nadają się do uprawiania w których porach roku. Jest rozdział poświęcony kibicowaniu (tu można przenieść się w przeszłość, do starożytnych igrzysk olimpijskich, sprawdzić różnice między dzisiejszymi igrzyskami albo dowiedzieć się, jakie zawody cieszą się wielką popularnością). Znalazło się miejsce na zaprezentowanie sportów drużynowych i indywidualnych z piłkami, sportów walki, albo zestawu zawodów dla ludzi, którzy chcą związać karierę ze sportem, ale niekoniecznie zostaną sportowcami. Taki szybki przegląd pomaga dzieciom w zrozumieniu, że mają przed sobą mnóstwo możliwości i mogą przetestować różne rodzaje rozrywek, które zamienią się w zawód albo dostarczą radości. Nikola Kucharska raz proponuje proste komiksy, wielkie wyszukiwanki albo rysowane "fotografie", raz skupia się na ilustrowanym przedstawieniu charakterystycznych dla danej dyscypliny motywów. Dba o to, żeby przykuwać uwagę dzieci, chce, żeby najmłodsi nie mogli oderwać się od lektury - i żeby na pewno znaleźli coś dla siebie, najlepiej do praktycznego przetestowania. "Jak to działa? Sport" to książka, która zachęca do aktywności fizycznej. Wielu odbiorców zechce pójść w ślady Klary i jej dziadków, a Nikola Kucharska przypomina, jakie zabawy można wybrać. Nie chodzi tu o stworzenie encyklopedii sportu, zresztą takie zadanie przerosłoby możliwości percepcyjne odbiorców. Wystarczy zasygnalizowanie tego, na co warto się zdecydować, co znajduje się na wyciągnięcie ręki, jest w mediach i w relacjach - oraz inspiruje w szkolnych zajęciach. Nikola Kucharska proponuje ilustracje jak zawsze dowcipne, komiksowe i bardzo kolorowe.

niedziela, 13 czerwca 2021

Nikola Kucharska, Joanna Kończak, Katarzyna Piętka: Jak to działa? Książki

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Fani czytania

Proces powstawania książki - i rozmaite tematy związane z czytelnictwem - to całkiem niezły sposób na przyciągnięcie najmłodszych oraz ich rodziców. Nikola Kucharska (oraz dobre duchy tej publikacji, Joanna Kończak i Katarzyna Piętka jako autorki tekstów) przygotowuje kolejny potężny picture book w serii Jak to działa? - tomik "Książki" przekona do lektury bibliofili niezależnie od wieku. A to za sprawą ogromu wiadomości i ciekawostek. Wszystko - łącznie z podróżą po wiekach i kulturach- prowadzi do połączenia miłośników książek nad tą historią. Zaczyna się od dociekliwości małej Klary, która trochę na przekór czasom uwielbia czytać i w przyszłości chciałaby robić coś, co ma związek z książkami. Interesuje ją zatem wszystko, począwszy od przepisywanych ręcznie przez skrybów ksiąg, przez najsławniejsze biblioteki, systemy pisania - aż po przekroje miejsc związanych z książkami. Autorka zabiera odbiorców do biblioteki, do wydawnictwa czy do drukarni. Tłumaczy, jak powstawały książki dawniej (przyjaciel dziadka jest zecerem), a jak robi się je dzisiaj. Pokazuje drogę książki od pomysłu w głowie autora po gotowy tom. Wymienia zawody dla ludzi chcących zajmować się książkami, szuka najciekawszych lub najbardziej oryginalnych publikacji (między innymi książki pop-up czy miniaturki). Odwiedza targi książki i zagląda na spotkania autorskie. Tak, że nawet dzieci niespecjalnie lubiące czytać dostrzegą tu potencjał. Z kolei maluchy rozmiłowane w książkach poznają szczegóły dotyczące krojów pisma czy znaków korektorskich albo elementów strony. Dzięki temu mogą nawet profesjonalnie podejść do tworzenia własnych opowieści - wzbogacić swoje zabawy. Dodatkowo bohaterka może też przekonać czytelników, że warto postawić na bardziej ambitne lektury, bo te z obrazkami są dla młodszych dzieci (jednak skomplikowane wyszukiwanki cenią często nawet dorośli).

To picture book, ale z bardzo dużą ilością tekstowych komentarzy. Autorki zrezygnowały z wiadomości banalnych i powszechnie dostępnych. Te, które istnieją w świadomości najmłodszych i niemal od zawsze wiązały się z książkową edukacją kilkulatków, tu się nie znalazły. Pojawiają się natomiast tematy, które zaskoczą nawet dorosłych. Oczywiście Nikola Kucharska to autorka, która przynosi odbiorcom ilustracje tworzone z humorem, stawia na dowcipne i komiksowe rysunki - i tym razem też tak robi, wiele tu będą miały dzieci do odkrywania - wielkoformatowe obrazki niosą sporo niespodzianek. Trzeba uważnie prześledzić ilustracje, żeby odkryć wszystkie wiadomości. Do tego bawi się motywami graficznymi, kiedy na przykład prezentuje zdjęcia Klary i dziadka (celowo źle skomponowane, przypadkowo skadrowane jako zdjęcia z ręki). Wiadomości przedstawiane także w wersji graficznej łatwiej zapadną w pamięć odbiorcom. To publikacja ambitna i pozwalająca zyskać rozeznanie w świecie książek. Zwróci uwagę dzieci na ten rodzaj rozrywki, a uwagę wszystkich odbiorców na Nikolę Kucharską, która ma wiele do zaoferowania jako ilustratorka. "Jak to działa? Książki" to propozycja wyjątkowa, zapewniająca czytelnikom rozrywkę wysokiej jakości i dawkę wiedzy. Łączy miłośników książek i przedstawia im szereg wartościowych opowieści związanych z czytaniem. Ta propozycja na długo zajmie czytelników - i to nie tylko tych najmłodszych.

poniedziałek, 24 maja 2021

Nikola Kucharska: Rok na zamku

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Codzienność niecodzienna

Ta seria picture booków kartonowych podbija serca dzieci i dorosłych - pozwala nie tylko ćwiczyć spostrzegawczość, ale i bawić się tworzeniem kolejnych narracji w oparciu o losy wybranych postaci i ich przygód w kadrach zmieniających się pod wpływem miesięcy. Jeśli autorzy chcą się popisać, proponują wyszukiwanki skomplikowane i przeznaczone jednocześnie dla różnych grup odbiorców, stosując dodatkowo drobne żarty poukrywane w obrazkach. "Rok na zamku" Nikoli Kucharskiej" to taka propozycja - fascynująca i wypełniona szczegółami, zawierająca mnóstwo wartościowych pomysłów i umożliwiająca rozwijanie wyobraźni. Autorka przenosi odbiorców do świata baśniowego. Na zamku mieszkają władcy i rycerze, cała masa pracowników i służących, strażników, kucharzy, ochroniarzy, skarbników, bardów i innych. Nie brakuje istot nie z tego świata: jest prawdziwy duch, skrzaty oraz smok. Nie wolno zapominać o innych zwierzętach, tym razem - z realnego świata. Każdy ma charakterystyczny strój, każdy ma swoje zadania i miejsce na zamku. A przygoda dopiero się zaczyna. Nikola Kucharska bowiem zamek wymyśla również z rozmachem. Są tu i baszty, i miejsca dla strażników, i komnaty, jadalnie, sypialnie, sala tronowa, pomieszczenia gospodarcze, lochy, piwnice, skarbiec, biblioteka... Jakby tego było mało, czasami ze swoim wozem przyjeżdża kupiec, a obok zamku znajduje się... chatka na kurzej łapce. Ponieważ Nikola Kucharska ma jeszcze trochę miejsca, wprowadza dwie nory w ziemi, tak, żeby przedstawić także doświadczenia "anonimowych" zwierząt.

Łatwo się tu zaangażować w doznania postaci. Każdy bohater ma swoje ważne sprawy, każdy - nawet najmniej ważny, przynajmniej z pozoru, funkcjonuje tu jako prowadzący odrębną pełną historię. Dzieci mogą odkrywać te opowieści zakodowane w rysunkach w swoim tempie i według własnego uznania, nikogo nie będzie się tutaj uczyć, co jest najważniejsze, a co należy do typowych sytuacji. "Rok na zamku" to nastawienie na wrażliwość i na wyjątkowość: dla odbiorców to szansa na decydowanie, jak ma przebiegać lektura - i jednocześnie test na spostrzegawczość.

Najpierw oswaja odbiorców z tematem. Pozwala przyjrzeć się dość spokojnemu życiu na zamku. Każe prześledzić cały obrazek, trzeba tu odkrywać, co jest charakterystyczne dla kogo, jak działa i - gdzie można spotkać konkretne postacie. Przekrój zamku pozwala zajrzeć do każdego miejsca, ale nie da się objąć ilustracji wzrokiem na jeden raz. Trzeba przyglądać się uważnie każdemu pomieszczeniu, albo wybrać sobie bohatera i podążać za nim, a pod koniec tomu zacząć pracę jeszcze raz. Najpierw Nikola Kucharska wykorzystuje zmiany pogody, później wprowadza kolejne wielkoformatowe wydarzenia, choćby oblężenie zamku i walkę. Tu naprawdę wiele się dzieje i nikt nie będzie się nudzić: ani dzieci, szukające konkretnych bohaterów, ani dorośli, którym co chwilę pociechy będą opowiadać, co nowego wynalazły. Zresztą nawet dorośli mogą się wciągnąć w humorystyczne obrazki - ta autorka nie zawodzi. Jest tu bardzo kolorowo, jest mnóstwo niespodzianek (część nawet sugerowana już w prezentacji postaci), jest wiele szczegółów, które przykuwają wzrok. Tę książkę można odkrywać długo - i stopniowo doceniać kolejne pomysły. Intryguje, imponuje rozmachem i wykorzystaniem klasycznych motywów. "Rok na zamku" to bardzo udana kontynuacja serii. Popis umiejętności i pomysłowości Nikoli Kucharskiej, ale też znakomita zabawa dla dzieci i ich rodziców.

poniedziałek, 16 listopada 2020

Nikola Kucharska: Fakty i plotki o smokach

Nasza Księgarnia, Warszawa 2020.

Encyklopedia

Nikola Kucharska może tą książką zaimponować odbiorcom, chociaż kieruje się niby tylko do najmłodszych i to w kartonowym wielkoformatowym picture booku. "Fakty i plotki o smokach" to wielka księga imitująca tom edukacyjny, w rzeczywistości - rozrywkowa, rozśmieszająca i jeszcze pokazująca talenty graficzne autorki. Kanwą tej książki staje się zestawianie tablic informacyjnych (czy też raczej quasi-informacyjnych), rejestrowanie zachowań smoków, ich wyglądu, zwyczajów i gatunków. Oczywiście Nikola Kucharska nie przejmuje się literackimi portretami smoków - zamiast przedzierać się przez stosy książek fantastycznych i sprawdzać pomysły innych autorów, stawia na własne. Wśród gatunków smoków wymienia między innymi smoki kosmiczne, smoki lodowe (te najładniej wypadają w grafikach ze względu na gęste futro i sympatyczny wyraz pyska), smoki leśne, smoczki wymoczki, smoki wulkaniczne, powietrzne, niewidzialne, pustynne czy jaskiniowe. Każdy gatunek doczekuje się jeśli nie pełnej strony z rejestrem zwyczajów, to przynajmniej notatki ozdobionej ilustracją. Poza wymienianiem genologicznych różnic, Nikola Kucharska zajmuje się między innymi anatomią smoka pierwotnego, historią smoczo-ludzkiej przyjaźni (i powodami rozstania), jajami smoków, smoczą szkołą, zwyczajami z domów, wyjątkowymi przedstawicielami smoczego świata, chorobami smoków czy ich dietą. Każda rozkładówka będzie zatem przynosić inny aspekt bycia smokiem i wyjaśnienia związane ze specyfiką rasy. Nikola Kucharska czasami decyduje się na szereg ilustracji z podpisami, czasem - na same ilustracje. Innym razem naśladuje plansze edukacyjne (jak w przypadku lekcji anatomii). Zdarza się jej również wprowadzanie porównań. Najbardziej imponujące w książce są strony wypełnione smokami jednego gatunku: składają się z zestawu miniaturowych stworów w różnych pozycjach, pozwalają lepiej przyjrzeć się wymyślonym bohaterom i ich typowym zachowaniom. Czasami też proponuje autorka scenki, które wymagają uwagi i umiejętności narracyjnych od dzieci - maluchy będą musiały opowiedzieć sobie, co robią smoki z ludźmi na ilustracjach - i do czego to prowadzi. Rewelacje dotyczące smoków, ich przeszłości i codzienności, są przesycone humorem (autorka pozwala sobie nawet na wymyślanie, skąd - z uwagi na smoki - biorą się wybuchające wulkany czy trzęsienia ziemi; pseudonaukowe wstawki rozśmieszają i wprowadzają całkowicie w bajkowy świat). Wydaje się, że Nikola Kucharska chce zaspokoić ciekawość dzieci, a przy okazji rozbudzić wyobraźnię - oferuje lekturę bardzo dowcipną i zaskakującą. Imitującą publikacje edukacyjne, lecz kompletnie oderwaną od rzeczywistości.

Naturalnie wielką siłą tomu stają się grafiki. Ta autorka specjalizuje się w obrazkach komiksowych, pełnych szczegółów. Jej smoki są zabawne i sympatyczne, oryginalne, a do tego bardzo różne - kiedy uda się poznać klasyfikację tych stworzeń, można będzie dopowiedzieć sobie dodatkowe dane do wybranych ilustracji. Tu warto się przyglądać nawet obrazkom najmniejszym, bo i tak autorka nie stroni od szczegółów, które mogą dzieciom przypaść do gustu. Smoczy świat ma pełno niespodzianek. Nikola Kucharska pokazuje, jak bawić się tematami i wymyślać własne podstawy dalszych historii. Rozbudza fantazję dzieci, przekonuje je do samodzielności w tworzeniu. Zaprasza do świata smoków - wyjątkowego, komicznego, ale też niesłychanie barwnego. Tu nie można się nudzić ani przez moment i wiara w smoki zostanie przywrócona. Wielkie brawa należą się tej autorce za "Fakty i plotki o smokach" - to książka, która powinna zostać zauważona i doceniona na rynku jako triumf dowcipu i wyobraźni na rynku nastawionym na pouczenia i lekcje.

piątek, 20 grudnia 2019

Nikola Kucharska: Zaginiona wyspa

Nasza Księgarnia, Warszawa 2019.

Wyprawa

Nikola Kucharska tworzy księgę niezwykłą i dwustopniową. Funkcjonuje tu jako Nikola, bohaterka komiksu – młoda kobieta, która jest zestresowana pracą i zbliżającym się deadline'em na książkę autorską. Drugi autor to Alojzy Rzepa, fikcyjny badacz i etnolog, twórca prawdziwego dziennika podróży. Nikola wygrywa rejs jachtem, może samodzielnie wypłynąć w świat – co prawda na krótko, bo gonią ją terminy, ale dla zrelaksowania się to zupełnie wystarczy. Alojzy Rzepa wiek wcześniej również z jakiegoś powodu udał się na wyprawę. Teraz komiksowa Nikola ląduje na bezludnej wyspie i znajduje na niej prawdziwy skarb: księgę wielkiego badacza i podróżnika, który obserwował życie wyspy, rejestrował nieznane nigdzie indziej gatunki zwierząt, opisywał zwyczaje plemion tubylczych i komentował codzienność. Nikola boryka się z przyziemnymi problemami: upałem, komarami i zmęczeniem. Alojzy Rzepa – z różnicami międzykulturowymi i wierzeniami prymitywnych ludów.

„Zaginiona wyspa” to kolejny krok w dziedzinie picture booków. Do tej pory książki z tego gatunku sprawdzały się zwłaszcza jako wyszukiwanki czy zestawy łamigłówek dla najmłodszych (oczywiście nie licząc klasycznych pozycji związanych z przedstawianiem rozmaitych historii). U Nikoli Kucharskiej picture book zamienia się w rzeczywisty popis graficzny. Autorka prezentuje tu dwa skrajnie różne style ozdabiania książek czy prowadzenia narracji – w komiksie nawiązuje do banalizowanych obrazków rodem z powieści komiksowych: prostych w kresce, humorystycznych, przerysowanych i karykaturalnych, ale też podsycających komiczne puenty. Przygody Nikoli zmuszają odbiorców do uważnego śledzenia wszystkiego, co dzieje się na stronach – nie da się tych kart objąć wzrokiem i szybko przeanalizować. Kilkulatki zostaną zatem zmuszone do wysiłku poznawczego, jakiego po picture booku się nie spodziewają. Z kolei notatki Alojzego Rzepy to prawdziwy kunszt rysunkowy. Nikola Kucharska wymyśla tu całe plemiona i nieistniejące zwierzęta, szkicuje sylwetki, tworzy rysunki poglądowe, ilustracje imponujące i w starym stylu. Imituje księgę podróżnika nastawionego na dokładne rejestrowanie rzeczywistości, wybiera realizm (chociaż realizm dotyczący wymyślonego świata). Przekonuje odbiorców co do tego, że mają do czynienia z dwiema skrajnie różnymi książkami – imituje styl retro i bawi się nawiązaniami do opowieści podróżników. Wprowadza nawet charakterystyczne opisy badawcze, prowadzi dziennik podróży, który doskonale imituje prawdziwe zapiski. Nie ulega wątpliwości, że ta autorka znalazła sposób na to, by przekonać innych do swojego talentu. Po „Zaginioną wyspę” sięgnąć mogą przedstawiciele różnych pokoleń – młodsi żeby poznać historię Nikoli, starsi – żeby doceniać kunszt ilustratorki. Ta książka wywoła wielkie wrażenie – jest i rozrywką, i reklamą. Dla Nikoli Kucharskiej to szansa na zaprezentowanie się szerokiej publiczności. Dwa przeciwstawne style rysowania sprawdzają się tutaj, bo wzajemnie tworzą dla siebie tło i pozwalają wyeksponować najlepsze pomysły autorki. Tu na uwagę zasługuje nie tylko realizacja, ale sama idea pastiszowania dzieła naukowego w książce dla dzieci - ze wszystkimi konsekwencjami gatunkowymi.

niedziela, 15 września 2019

Nikola Kucharska: Jak to działa? Budowle

Nasza Księgarnia, Warszawa 2019.

Architekci

Mała Klara chce wiedzieć wszystko o projektowaniu domów i zawodach z tym związanych. To dobra okazja, żeby porozmawiać z dziadkiem (dziadek wie wszystko) i prześledzić ciekawe informacje. Dziewczynka będzie więc uważnie słuchać, robić notatki i gromadzić wyjaśnienia, przy okazji – odbiorcy dowiedzą się czegoś interesującego i być może poszerzą zakres własnych marzeń o zawodach w przyszłości. Nie ma chyba malucha, którego nie kusiłyby pojazdy budowy, a Klara dowiaduje się, do czego są one potrzebne. Jeśli ktoś jest na etapie budowania własnego domu i chciałby zaangażować pociechę w postępy w pracach, może sięgnąć po tę lekturę. Ale „Jak to działa. Budowle” to tomik dla wszystkich dzieci, picture book edukacyjny, który przynosi sporo istotnych treści.

Jest tu mowa o tym, jak powstaje dom i po co w ogóle przygotowuje się projekty. Dzieci zobaczą, jak wygląda plan domu, przekonają się, kto i co robi na placu budowy. Sprawdzą kolejność wykonywanych działań i zakres obowiązków poszczególnych członków ekipy budowlanej. Na tym jednak Nikola Kucharska nie poprzestaje. Przygląda się mieszkaniom w blokach oraz zasadom działania kamienic w przeszłości. Opowiada o osiedlach i miastach. Nie rozwija tych zagadnień przesadnie, dba o to, żeby tematem dzieci nie znudzić, wiedząc doskonale, że najbardziej atrakcyjne będzie zróżnicowanie motywu budownictwa i sięganie do informacji z różnych stron świata. I tak obok domów, które dzieci znają i mogą zobaczyć w najbliższej okolicy, pojawią się tu budowle z różnych kultur: maluchy sprawdzą, jak wyglądają tradycyjne domy stawiane bez nowoczesnych technologii. Oczywiście autorka szykuje też podróż po najciekawsze osiągnięcia architektury współczesnej, przywołuje kilka „pocztówkowych” miejsc, charakterystycznych zabudowań, o których nawet kilkulatki powinny wiedzieć. W ten sposób sygnalizuje odbiorcom, jak wiele do odkrycia mają, podpowiada też, dlaczego warto podróżować i poznawać nowe miejsca.

Nikola Kucharska w picture booku „Budowle” popisuje się ilustracjami, do czego zdążyła już czytelników Naszej Księgarni przyzwyczaić. Wprowadza tu czasami rozkładówki wyszukiwankowo-komiksowe – na tych stronach (zaproszeniach do kolejnych rozdziałów) trzeba uważnie sprawdzać, co robią bohaterowie, o czym rozmawiają i czym się zajmują. To rozkładówki, które pozwalają na ćwiczenie sztuki opowiadania, mogą też posłużyć jako zestaw zagadek dla najmłodszych. Strony „w kratkę” imitują notatki – to zarzucenie tradycyjnego rytmu lektury, pomysł atrakcyjny dla maluchów. Klara (która od czasu do czasu znika w opowieści) bardzo dobrze przeprowadza dzieci przez temat architektury i budowania domów, staje się przewodniczką, która dzieli się z najmłodszymi wiedzą – ale też zaprasza do zabawy. „Budowle” to picture book, który można długo oglądać i odkrywać – każda strona przynosi tutaj nowe ciekawostki i zmiany tematyczne, co gwarantuje zainteresowanie odbiorców. Nikola Kucharska wie, jak przekonać do siebie dzieci, w „Budowlach” gromadzi całkiem sporo zagadnień, które wydadzą się kilkulatkom atrakcyjne. To z kolei możliwość przekonania się do lektur jako takich.

niedziela, 9 grudnia 2018

Nikola Kucharska: Zwierzęta, które zniknęły. Atlas stworzeń wymarłych

Nasza Księgarnia, Warszawa 2018.

Przeszłość

Imponująca jest ta publikacja, nie tylko pod kątem rozmiarów. Zabiera dzieci na nietypową wycieczkę po dawnych czasach, przedstawiając im gatunki zwierząt, których dzisiaj się już nie spotka. Rozrywkowy i edukacyjny charakter przysłaniają mocno grozę: w końcu nie trzeba katastrofy: na oczach ludzi wymierają kolejne gatunki, nawet rosnąca świadomość ekologiczna niczego tu nie zmieni. Niektóre zwierzęta znikają za sprawą zjawisk przyrodniczych, wiele jednak – przez bezmyślność ludzi. Nikola Kucharska tworzy “Atlas zwierząt wymarłych” ku przestrodze, ale też po to, żeby zaspokoić ciekawość maluchów. Proponuje prawdziwą przygodę rysunkową, teksty dodają Katarzyna Gładysz, Joanna Wajs i Paweł Łaczek. Każda rozkładówka jest w tomie “Zwierzęta, które zniknęły” spojrzeniem na inny czas (lub inny temat). Autorka przenosi dzieci do czasów dinozaurów, prowadzi dokładne zestawienia prehistorycznych gadów. Twórcy tłumaczą, które zwierzęta żyły w jakim środowisku, czym się żywiły, jak wyglądały, czasami też - dlaczego wyginęły lub jak przystosowywały się do egzystencji w zastanych warunkach. To krótkie notki, jednoakapitowe i raczej pozbawione naukowych szczegółów: bardziej skupiają się na tym, co zaobserwować można na ilustracji tuż obok. Wielkie brawa należą się Nikoli Kucharskiej za pomysł zestawiania stworów na jednym rysunku: stale ma się tu do czynienia z paradami i pochodami zwierząt, które obok siebie egzystować by nie mogły - jednak takie obrazki “zbiorowe” pozwalają dokonywać porównań i – na przykład - sprawdzać, które zwierzęta imponowały rozmiarami, a które wydawały się niepozorne. Co jakiś czas na obrazkach pojawi się też człowiek, żeby jeszcze lepiej móc orientować się w skali.

Na dinozaurach się nie kończy, zwierzęta, które zniknęły to przegląd różnych gatunków i różnych czasów: stopniowo Nikola Kucharska przechodzi do rzeczywistości znanej ludziom, a potem – aż do czasów współczesnych. I tutaj wymienia gatunki, których już się nie spotka, dużo bliższe wyobrażeniom odbiorców. Różne odmiany tygrysów, nosorożców, ale i – ptaków lub motyli – bezpowrotnie odchodzą w zapomnienie. Co pewien czas pojawiają się próby rekonstruowania wybranych gatunków, jednak to nie to samo, co ocalenie gatunku. W związku z tym autorka znajduje w książce miejsce także na przedstawianie zwierząt zagrożonych wyginięciem: pokazuje, jakich stworzeń już wkrótce nie będzie można spotkać. To proces budzenia w dzieciach świadomości ekologicznej, apelowanie o niezbędne zmiany. “Zwierzęta, które zniknęły” to książka bardzo ważna - nie tylko dlatego, że rzuca się w oczy na półkach z literaturą dziecięcą. Picture book tym razem staje się nadzieją na zmiany mentalności w kolejnych pokoleniach.

Każdy prezentowany tu zwierzak ma swój odpowiednik rysunkowy, żeby łatwiej odbiorcy uświadamiali sobie, czym różnią się od siebie poszczególne gatunki albo odmiany. I tak pojawi się między innymi cała strona z tygrysami (każdy przedstawiciel gatunku ma swój numer, rodzaj “przypisu”, więc można też ćwiczyć na książce spostrzegawczość), małpami albo owadami, są tu korowody ssaków i całe szeregi obrazków przedstawiających ptaki. Do tego autorzy uzupełniają opowieść o tabele z ciekawostkami: znajdzie się miejsce na wykazanie nazwisk badaczy i odkrywców dinozaurów, mapka z największymi muzeami poświęconymi dinozaurom i “kopalna mapa świata” z miejscami najsłynniejszych odkryć. Anatomia dinozaurów, ale i... prawdopodobne lub prawdziwe przyczyny wymierania gatunków. Sporo tu ciekawostek, informacji, które w ludziach powinny budzić wyrzuty sumienia, ale też - ciekawość świata. “Zwierzęta, które zniknęły” to książka przesycona informacjami, napisana i zilustrowana tak, by przyciągać. Szczegółowa i pełna faktów nie do przecenienia.

wtorek, 4 lipca 2017

Nikola Kucharska: Jak to działa? Zwierzęta

Nasza Księgarnia, Warszawa 2017.

W środku

Klara nie wie, kim zostanie w przyszłości, ma tylko nadzieję, że będzie to zawód związany z opieką nad zwierzętami. Bo dziewczynka uwielbia zwierzęta. W domu jest ich całkiem sporo, każdy ma domowego pupila – lub kilku. Są tu psy, koty, szczury, chomiki, żółw czy papuga. Bohaterom jednak mało tego zwierzyńca, bardzo chętnie wybierają się na wycieczki, żeby poznawać kolejne gatunki. A że dziadek jest bardzo mądry i zamiast rozwiązywać krzyżówki, rozrysowuje maluchom „schematy” zwierząt, można się dowiedzieć wielu bardzo ciekawych rzeczy i inaczej spojrzeć na domowe (i nie tylko) zwierzaki.

Na początek – zwierzęta domowe. Później te spotykane na spacerze w parku czy na wsi – a także mieszkańcy lasu. Każdy temat to osobna „część”. Wprowadzenie do niej zapewnia komiksowa rozkładówka. W przestrzeni pełnej zwierząt pojawiają się bohaterowie – przede wszystkim Klara i dziadek Ignacy. Dziecko zadaje szereg pytań właściwych kilkulatkom (jak się nazywa część ciała zwierzęcia, dlaczego zwierzęta zachowują się w określony sposób, czym się charakteryzują). Nie zawsze są to zagadnienia bazujące na obserwacjach, ale efekt zgłębiania tematu i chęć zdobycia wiedzy. Klara żywo interesuje się otoczeniem i umie zadawać pytania: widać, że bardzo chce poznawać królestwo zwierząt w najdrobniejszych szczegółach. Tematy, które porusza, nikogo nie znudzą – zwłaszcza że każdy może dokonywać podobnych odkryć samodzielnie – i później oczekiwać wyjaśnień od dorosłych. Klara zadaje pytania, a dziadek obiecuje, że na wszystkie odpowie, kiedy tylko weźmie swój notes. Poza ludźmi na wprowadzającej do rozdziału rozkładówce są jeszcze zwierzęta, które rozmawiają ze sobą – albo przez zestaw odgłosów, albo w ludzkim języku, żeby były zrozumiałe ich motywacje oraz drobne dowcipy. Tak przygotowana rozkładówka staje się dla dzieci zaproszeniem do zabawy – i do dalszej lektury. Następne strony to już właściwe „jak to działa”, czyli schematy rysowane przez dziadka. Zwierzęta są na nich raczej kreskówkowe, a pomysł mógł się wziąć z „Opowiem ci, mamo… co robią koty” – tam Nikola Kucharska bawiła się podobnie, chociaż na znacznie mniejszą skalę. Zwierzęta te jednak przedstawione są w przekroju. W środku i na zewnątrz mają elementy prawdziwe – pazury, ogony, kości, żołądek – i te nieprawdziwe, za to stanowiące o charakterze, przyzwyczajeniach i reakcjach. Rysunki są komiksowe i przejrzyste, pełnią funkcję mnemotechniczną. Do tego pojawia się cały zestaw strzałek z opisami.

Opisy podzielić można na dwie grupy. Pierwsza to ciekawostki: dane specjalnie wybrane, by zaintrygować dzieci lub rozwiać ich wątpliwości. To wyjaśnienia dotyczące odżywiania się, młodych, wydawanych odgłosów, zmysłów, budowy kopyt lub łap, sposobów na termoregulację itp. To miejsce na wprowadzanie nowych pojęć i wiadomości – a także dodatkowych faktów, czasem na odrębnych schematach rysunkowych. Drugi rodzaj podpisów – ze zmienioną czcionką i kolorem – zawiera już bardziej humorystyczne wstawki (centrum puszystości ogona u wiewiórki, odganiacz much u krowy, zmysł architekta u bociana). To czynniki świadczące o wyjątkowości zwierząt – i dowcipy, dzięki których dzieci będą chętniej zagłębiać się w opowieść. Można tę książkę czytać wybiórczo, zajmować się tylko określonym gatunkiem lub zwierzętami z jednej przestrzeni – i tak stopniowo Nikola Kucharska pozwoli odkryć, co jak u zwierząt działa.

To picture book edukacyjny, pełny tego, co maluchy uwielbiają – ciekawostek z życia zwierząt. Po takiej lekturze kilkulatki uważniej obserwować będą otoczenie, by szukać tematów do kolejnych pytań. Tomik przynosi też dużo radości. A poza tym dla najmłodszych ważne będzie zakończenie: tu pojawiają się zawody dla kogoś, kto chciałby pracować ze zwierzętami. Kto wie, może książka stanie się początkiem wielkiej naukowej przygody: Nikola Kucharska wykorzystuje tu naturalną ciekawość dzieci.

czwartek, 17 listopada 2016

Nikola Kucharska: Podróż dookoła świata. Północ - południe, wschód - zachód

Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.

Zwiedzanie

Drugą rozkładaną mapę proponuje dzieciom Nasza Księgarnia. Teraz Nikola Kucharska zabiera małych odbiorców w „Podróż dookoła świata”. Duży tom można oglądać klasycznie przewracając kartki, lub rozłożyć harmonijkową stronę i uzyskać ogromną mapę. W tomiku przedstawione są podróże dwóch rodzin. Ania, Arek, Marcel (i papuga Werter) to rodzina globtroterów. Oszczędności pozwalają im teraz zwiedzić świat, przemierzając trasę z północy na południe. Z kolei Marek, Ewa, Ernest oraz Karol i Mania to turyści. Tata wygrał podróż dookoła świata dla całej rodziny, przemierzają więc kolejne kontynenty ze wschodu na zachód. W efekcie dzieci uzyskują dwie mapy, poziomą i pionową. Ale chociaż tomik pełen jest nazw geograficznych, zabytków lub charakterystycznych miejsc, ciekawych budowli i innych niespodzianek (pojawiają się nawet odpowiednio umiejscowieni bohaterowie literaccy!), zabawa nie polega na zwykłym oglądaniu bajkowej mapy.

Nikola Kucharska wysyła bohaterów w podróż: na każdej stornie przynajmniej w kilku miejscach pokazuje migawki z pobytu rodziny. Ujmuje postacie komiksowo, więc naturalnym rozwiązaniem stają się wypowiedzi w dymkach. Tu autorka tworzy satyrę na podróżników (i zwykłych ludzi) – akcentuje ich wady, oczywiście w komiczny sposób, prezentuje sprzeczność poglądów lub niezgodność oczekiwań z rzeczywistością, odnosi się do typowych zachowań. W przypadku dzieci śmieje się z bezustannych kłótni i docinków czy dąsów, zakończonych nieodmiennie wzywaniem na pomoc mamy. Zawsze warto szukać rodziny na wielkich ilustracjach, by sprawdzić, co tym razem się wydarzyło. W obrazkach ze zwiedzania dominuje śmiech, a to może przyczynić się do lepszego zapamiętywania miejsc. Nie koniec jednak na tym.

Rozkładówka z prezentacją rodziny (są dwie, na początku i na końcu tomu, czyli tak naprawdę na dwóch osobnych początkach historii) to zestaw zadań dla dzieci. Kiedy bohaterowie mówią o swoich marzeniach, oznacza to, że odbiorcy będą sprawdzać, czy udało się je zrealizować. To zawoalowane zagadki i przedsmak komplikacji, które nastąpią za moment. Bo autorka mnóstwo detali na stronie opatruje dodatkowym komentarzem z poleceniem. Trzeba między innymi spróbować odszukać 21 kotów, zabłąkanego rekina, stwory mitologiczne lub sławnych piosenkarzy. Trzeba sprawdzić, co wysypuje się z ciężarówek, wskazać indiańskie ludy i… odszukać wędki. To zadania, które na całe godziny zaabsorbują dzieci (czasem rodziców też). A jest ich tak dużo, że na kilkukrotnym oglądaniu tomiku się nie skończy.

Nikola Kucharska korzysta zatem z okazji, że dzieci będą uważnie studiować mapy. Wprowadza wiele danych i ciekawostek. Oprócz nazw miejsc (i krajów) są też chociażby miejscowe przysmaki, rodzaje upraw, podróżnicy i odkrywcy, dawni władcy, najwyższe szczyty, instrumenty ludowe, elementy strojów… Każdy podpis jest tu osobną informacją, najmłodsi wiele z takiego oglądania mogą zapamiętać, zwłaszcza że nie są zmuszani do czytania nudnego podręcznika, a bawią się w rozwiązywanie zagadek. Nikola Kucharska wszystko przesyca humorem, tym przyjemniej będzie przemierzać świat razem z bohaterami. Co ciekawe, autorka skupia się na miejscach, ale nie na czasie (co najwyżej zaznacza odniesienia do konkretnego wieku). Woli, żeby odbiorcy potrafili umiejscowić motyw na mapie, kojarzyli charakterystyczne zwierzęta, zjawiska czy wytwory człowieka z konkretnym rejonem. Zabawa z tą książką sporo najmłodszych nauczy. Pokaże też rodzicom, że nauka może być pasjonująca i zupełnie oderwana od szkolnych standardów. „Podróż dookoła świata” – zgodnie z zapowiedzią na czwartej stronie okładki – zafascynuje dzieci i pokaże im, dlaczego warto zwiedzać różne kraje.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Nikola Kucharska: Koci blok rysunkowy. Rysowanki, kolorowanki, łamigłówki

Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.

Miauczące zagadki

Maciek, którego mali odbiorcy poznali dzięki historii „Opowiem ci, mamo… co robią koty” wraca razem z Gburem i Żabką w „Kocim bloku rysunkowym”, czyli zestawie zabaw dla najmłodszych. Każda nieparzysta strona to bajkowe wydarzenie, które owocuje małą katastrofą, problemem do rozwiązania lub zagadką. Zdarza się, że koty w ferworze zabaw gubią swoje cienie, ale też ścigają krety czy myszy, rozrabiają u weterynarza i na wystawie, plączą smycze, zakładają chórki, odpakowują świąteczne prezenty… Maciek cały czas przypomina, by o koty dbać. Wyrysowuje dla swojego zwierzaka drzewo genealogiczne, sprawdza, które osobniki są do siebie podobne, robi zdjęcia rozgardiaszu i prezentuje rodzinny obiad. Każda strona to nowa niespodzianka – często z twórczym wykorzystaniem dawnej dziecięcej zabawy lub łamigłówki. Połącz kropki, labirynty, porównywanki, dobieranie w pary, szukanie cienia, a nawet proste zadanie matematyczne powracają tu również jako kolorowanki (czarno-białe szkice aż się proszą o pomalowanie!). Do tego autorka dokłada twórcze zajęcia: ozdabianie choinki czy tworzenie różnych wzorów na futerkach. A czasami trzeba też wymyślić, co zgromadziło wszystkie ciekawskie koty. Rozrywek nie zabraknie, i to nie tylko kociarzom. W tych zabawach Nikola Kucharska odwołuje się do informacji ważnych dla miłośników zwierząt. Przypomina, że lepiej wziąć kota czy psa ze schroniska zamiast kupować- i krytycznie wyraża się na temat wystaw kotów. Tutaj jednak podstawowym celem jest rozrywka. Za to parzyste strony każdej rozkładówki to sporo miejsca na własne rysunki (albo ewentualne niechciane „przebitki” z poprzednich stron) – oraz drobne, jednoakapitowe ciekawostki o kotach. Tu Nikola Kucharska może przywoływać cechy różnych ras zwierząt, wyszukiwać kocich rekordzistów, odwoływać się do kotów sławnych ludzi lub tłumaczyć język ciała kotów. To pozwoli nie tylko lepiej rozumieć pupila, ale przekona też dzieci, że zwierzęta to nie zabawki. Autorka wychowuje małych kociarzy przy okazji licznych proponowanych im rozrywek.

„Koci blok rysunkowy” uzupełnia serię łamigłówek i jest pochodną od kartonowego cyklu („Opowiem ci,mamo…”). Nikola Kucharska świetnie wpisuje się w oba cykle, a przez to, że pokazała wcześniej konkretnych bohaterów (koty z określonymi jasno charakterami), teraz może rozbudowywać ich przygody. Takie ma się zresztą wrażenie przy śledzeniu poleceń z „Kociego bloku rysunkowego”. Zadania wpisywane są tu w obyczajowość kocich postaci i stanowią jakby wyimki z ich codzienności. Dzięki temu mali odbiorcy wciąż uczestniczą w doświadczeniach ciekawych bohaterów a Nikola Kucharska zgrabnie nawiązuje do „Co robią koty”.

„Koci blok rysunkowy” ma zatem sporo zadań i funkcji. Ładnie zestawia edukację z rozrywką – ale największym atutem stanie się tu po prostu temat: część dzieci zwyczajnie nie oprze się kocim wyzwaniom. Ważne, że kartki z bloku można traktować jak pojedyncze obrazki do powieszenia na ścianie w pokoju – a tomik, jak wszystkie bloki rysunkowe w Naszej Księgarni, wyposażony jest w grubą tekturę – służącą za podkładkę. „Koci blok rysunkowy” Nikoli Kucharskiej to również próbka ilustratorskich możliwości autorki, wyzwanie dla kolorujących – spodoba się pod tym względem nawet dorosłym fanom kolorowanek, obowiązkowo kociarzy. Tu każde zwierzę jest inne, każde ma ciekawy wyraz pyszczka. Autorka zamiast realizmu proponuje bajkowość i karykatury zwierząt (unika tak przesłodzenia), ważny jest dla niej humor poza sytuacjami z łamigłówek. Tak zachęca najmłodszych do pracy, tak związuje ich ze swoimi publikacjami. Przy okazji też napomyka o Bobie – kocie, który zmienił życie wybranego przez siebie człowieka i stał się gwiazdą internetu, a potem i bohaterem wspomnieniowych tomów (także wydawanych przez Naszą Księgarnię). Widać zatem dobrze, że to publikacja tworzona z prawdziwą pasją – z uwielbieniem dla kotów. Trudno się zresztą Nikoli Kucharskiej dziwić. „Koci blok rysunkowy” to pozycja obowiązkowa w każdym pokoiku malucha, o czym bez trudu można się przekonać.

sobota, 2 kwietnia 2016

Nikola Kucharska: Opowiem ci, mamo... co robią koty

Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.

Na cztery łapy

Tej pozycji nie wolno przegapić. W Naszej Księgarni koty zawsze były ważne – teraz stają się bohaterami kolejnego tomiku w kartonowej serii Opowiem ci, mamo. „Co robią koty” to gwarancja zabawy dla najmłodszych, zestaw zadań i wyzwań, ale przede wszystkim obrazkowa relacja z domu, w którym pojawia się mała rozbrykana kotka, Żabka. W rodzinie jest już jeden kot, Gbur. Ale po sugestii zawartej w teście „Czy powinieneś adoptować kota” liczba domowych pupili powiększa się. Teraz czas ośmioletni Maciek spędzać będzie na obserwowaniu kocich wybryków i pomysłów.

Nikola Kucharska i Joanna Wajs zrezygnowały tym razem z rymowanej narracji, ograniczają się do drobnych podpisów oraz wskazówek dla odbiorców – to ciężko byłoby zmieścić w formie wierszyka. Dzieci mogą natomiast skoncentrować się na ilustracjach i na krótkich komentarzach. Każda rozkładówka przynosi inne scenki z codziennego życia: raz to kocia impreza nocna, raz – wizyta u weterynarza, kocie konflikty lub drzemki, wycieczka do parku… Przygód jest sporo. Do tego dochodzą jeszcze zadania i ciekawostki – oprócz humorystycznego quizu, przez który każdy wyjdzie na miłośnika kotów, pojawi się… przekrój kota, zestaw oryginalnych wyobraźniowych „urządzeń” (odpowiedzialnych za mruczenie czy namierzanie niechętnych kotom osób). Autorki wymyślają szereg zadań: trzeba przemierzać ulice, odnaleźć drzemiącego w różnych pozycjach Gbura czy wskazać dziesięć różnic między rodzinnymi zdjęciami. Ćwiczenia na spostrzegawczość zostały bardzo zgrabnie wkomponowane w treść historyjki, nie ma się wrażenia oderwania od jej podstawowego nurtu. Tu robi się wszystko, żeby wychować kolejne pokolenie kociarzy: autorki wyjaśniają, że niekiedy koty potrzebują czasu, by się dogadać, że jeśli będzie się regularnie zapewniać pupilkowi zabawę w ciągu dnia, da się wyspać nocą i że warto przygarniać koty ze schroniska. Ten tomik powinien trafić jednak nie tylko do właścicieli kotów – spodoba się wszystkim dzieciom, zwłaszcza że pomysły Gbura i Żabki nie mają końca.

Większość akcji rozgrywa się na wielkoformatowych rysunkach, teksty zajmują tylko niewielką ramkę na każdej z nich. Pewne pojęcie o zawartości daje już okładka: będzie tu mnóstwo kotów, często prezentowanych dowcipnie i komiksowo- z uwzględnieniem „ludzkich” min. Kucharska multiplikuje też Gbura i Żabkę, zwłaszcza w przekrojach domów pozwala to obserwować ich zabawy i sprawdzać reakcje w różnych sytuacjach. Dzięki temu ma się wrażenie, że kocia przygoda nie ma końca, koty wypełniają całą przestrzeń i podbijają serca odbiorców. Ilustracje są tu duże i bardzo kolorowe – Nikola Kucharska bawi się tematem kotów, wiele sklepów oferuje rzeczy dla tych zwierząt, koty łażą po dachach budynków, koty są tematem manifestów ulicznych i plakatów, a podczas oglądania książki dzieci znajdą jeszcze wiele niespodzianek, w żaden sposób niezapowiadanych.

Bardzo udana jest ta publikacja. Stanowi humorystyczne, ale i pełne czułości spojrzenie na koci świat. Oglądanie przygód bohaterów to wielka przyjemność. Do zalet tomiku zaliczyć trzeba jeszcze między innymi ćwiczenie umiejętności opowiadania (jest tu co najmniej kilka motywów, które dzieci będą chciały koniecznie przedstawić rodzicom), ćwiczenie spostrzegawczości i uwagi oraz kształtowanie miłości do zwierząt – i to mądrej miłości: odbiorcy dowiedzą się czegoś o zwyczajach kotów i o opiece nad nimi. Książka jest duża, kolorowa, pełna ciepła i uśmiechu – a przy tym nie ma ograniczeń wiekowych, wszyscy będą się przy niej dobrze bawić. I oczywiście zawsze warto zrobić sobie test i przekonać się, że należy udać się do schroniska po kota. W takim ujęciu koty na pewno się nie znudzą – zyskały tu szereg ciekawych portretów.

środa, 24 czerwca 2015

Nikola Kucharska: Legendy polskie dla dzieci w obrazkach

Nasza Księgarnia, Warszawa 2015.

Tropem opowieści

Legendy polskie to jedne z pierwszych opowieści, jakie dzieci poznawały dawniej od rodziców i dziadków, a dzisiaj przede wszystkim w procesie edukacji. Są więc stałym elementem w świadomości literackiej kolejnych młodych pokoleń. Teraz stały się również źródłem nietypowej – i nie zawsze łatwej – zabawy. Tomik „Legendy polskie dla dzieci w obrazkach” (to nie dzieci są w obrazkach, tylko legendy, co w okładkowym łamaniu samo się tłumaczy, a w prostym zapisie tytułu niestety niekoniecznie). Nikoli Kucharskiej to kolejna kartonowa publikacja z obszaru picture booków umożliwiająca najmłodszym samodzielne opowiadanie historii.

NA początku Joanna Kończak streszcza siedem legend: o smoku wawelskim, o postrzyżynach Ziemowita, o toruńskich piernikach, o Wasie i Sawie, o Bazyliszku, o złotej kaczce i o księciu Popielu. Te historie powrócą zaraz na siedmiu kolejnych dużych rozkładówkach – ale już w wersji komiksowo-graficzne i ze zmultiplikowanymi sylwetkami bohaterów. Na pierwszy rzut oka czytelnicy otrzymają obrazkowy chaos, z którego trudno im będzie wyłowić ogólny sens. Wystarczy jednak podążać za ponumerowanymi strzałkami, żeby nie pogubić się w gąszczu motywów i dokładnie przestudiować całą ilustrację, utrwalając sobie jeszcze przebieg legendy. Co ciekawe, kolejne scenki nie są od siebie oddzielane, bywa, że elementy tła zrozumiałe w pierwszym momencie tłumaczą się zupełnie inaczej po dojściu do odpowiedniego punktu historii.

Nikola Kucharska wymaga spostrzegawczości. Po pierwsze – nigdy nie rozpoczyna historii w tym samym punkcie strony i czasami trzeba się sporo naszukać znaczka z numerem 1. Po drugie – nie wyznacza stałego kierunku akcji, za każdym razem strzałki odesłać mogą gdzie indziej. Po trzecie, na ilustracjach pełnych detali łatwo się zgubić. Trochę przypomina to udział w planszowej przygodówce – choć zasady korzystania są przecież zupełnie inne. To, czego dzieci dowiedziały się ze streszczeń legend, Kucharska przenosi na bezsłowną serię obrazków. Teraz odbiorcy muszą przypomnieć sobie treść legendy, by dobrze zrozumieć działania bohaterów. Mogą ten proces powiązać z opowiadaniem scenek z poszczególnych partii obrazka lub odwrócić kolejność i sprawdzać tekst przed przejściem do następnego punktu. Zawsze jednak, poza odtwarzaniem historii, muszą ją zrozumieć. Zabawę autorka urozmaica komiksowymi dymkami i wstawkami: pokazuje na przykład sekretny język znaków, zdradza też okrzyki chłopki porwanej przez smoka. Mnoży drobne dowcipy w wypowiedziach postaci i reakcjach na nieoczekiwane baśniowe zdarzenia. Humor kryje się zresztą także w płaszczyźnie graficznej – Kucharska wie, że musi zapracować sobie na to, by dzieci chciały wdawać się w żmudne śledzenie rysunkowych motywów. Zapewnia to sobie śmiechem.

„Legendy polskie” to twórcze wykorzystanie znanych motywów. Takiej wersji przekazów ludowych dzieci jeszcze nie miały okazji poznać, zresztą pomysł jest na tyle skomplikowany (i wymagający graficznego rozplanowania szczegółów), że mało kto zdecydowałby się na podobne działanie. Książka Kucharskiej pozwala ćwiczyć pamięć i skojarzenia, zastępuje historyjki obrazkowe, uczy dzieci spostrzegawczości czy logicznego myślenia oraz sztuki opowiadania, a do tego zapewnia rozrywkę. Chociaż to tomik kartonowy, nie jest przeznaczony dla najmłodszych dzieci – przyda się raczej tym, które zaraz zaczną się uczyć czytania. Można go zresztą wykorzystywać na różnych etapach rozwoju malucha – bo nie ma szans, że kilkulatki szybko „wyczytają” z obrazków wszystkie szczegóły. Nawet dla dorosłych byłoby to trudne zadanie. Nikola Kucharska próbuje czegoś nowego w książeczkach obrazkowych i udowadnia, że zawsze warto przyglądać się picture bookom.