Nasza Księgarnia, Warszawa 2022.
Z lasu
Ilustracje do Roku w lesie Emilii Dziubak tak spodobały się odbiorcom (w każdym wieku), że książka rozwinęła się w zestaw dodatkowych publikacji oraz gadżetów. Na uwagę zasługuje minicykl niewielkich kwadratowych tomików dla najmłodszych: zabawna i zabawkowa prezentacja kolejnych bohaterów (czyli - mieszkańców polskich lasów). Te malutkie książeczki to propozycja interaktywnej rozrywki: nie tylko lektura, ale również (a może przede wszystkim) próba zaangażowania dzieci w "opiekę" nad bajkową postacią. Zasada jest prosta: każda rozkładówka przybliża kilkulatkom sytuację w lesie - można oglądać obrazki i czytać podpisy, żeby z nich dowiedzieć się, co dzieje się aktualnie u bohatera. Jednak każdy motyw wymaga jakiejś akcji ze strony dziecka - pomocy dla postaci czy zachowania, które będzie ją naśladowało. I tak w tomiku "Niedźwiedź" dzieci mają między innymi przepłoszyć hałasujące sroki, zanucić kołysankę niedźwiedziowi, posprzątać albo dać znać niedźwiedziowi o swojej obecności. W tomiku "Bóbr" należy na przykład zatkać nos czy pogłaskać się po brzuchu, albo ostrzec inne bobry przed zagrożeniem. Za każdym razem w tomiku pojawia się informacja, by nie zaczepiać i nie dotykać dzikich zwierząt napotkanych w lesie. A Katarzyna Piętka razem z Emilią Dziubak starają się, by przemycić w tomiku jak najwięcej wiadomości dla odbiorców. Dzieci dowiedzą się czegoś o zwyczajach zwierząt i przekonają się, czym zajmują się mieszkańcy lasu. W części czynności mogą ich naśladować, w części - w lekturze - pomóc sympatycznym stworzeniom. Autorki przedstawiają rozmaite ciekawostki tak, by dzieci nawet nie zauważały, że uczą się przez zabawę. Poszerzanie słownictwa czy wpajanie prawidłowych zachowań w lesie to jednak tylko drobna część korzyści, jakie niosą maleńkie tomiki. Dla dzieci, które potrzebują rozmaitych bodźców, wielkim atutem książeczek będzie możliwość działania - wydawania dźwięków, dotykania stron albo wykonywania prostych ćwiczeń fizycznych, czasami też - powtarzania słów. To doskonała zabawa i rodzaj niespodzianki, która skusi maluchy. "Niedźwiedź" i "Bóbr", chociaż są skonstruowane według jednej, jasno określonej zasady, nie nudzą przewidywalnością - za każdym razem opowieść jest dostosowana do bohatera i wiąże się z rozmaitymi wyzwaniami, których dzieci się nie domyślają.
Nie należy jednak zapominać i o możliwości podziwiania ilustracji Emilii Dziubak. W "Niedźwiedziu" rozdziały wyznaczane są przez pory roku - rozkładówki pokazujące zmiany w lesie urzekają i przyciągają wzrok na długo, chociaż tomiki są malutkie, obrazki można podziwiać bez końca. W "Bobrze" książkę dzielą zmiany wprowadzane przez pracę bohatera. Następnie autorki umożliwiają przyglądanie się detalom i pojedynczym akcjom - a to już wiąże się z poleceniami dla dzieci. Książeczki z tej podserii są małe, zgrabne i kartonowe - można zatem bez obaw wręczyć je najmłodszym i pozwolić, żeby samodzielnie odkrywali piękne ilustracje. Jest to cykl, obok którego nie sposób przejść obojętnie - Emilia Dziubak sprawia, że chce się jak najdłużej przebywać z bohaterami w środku lasu.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Piętka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Piętka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 marca 2022
poniedziałek, 6 grudnia 2021
Katarzyna Piętka, Emilia Dziubak: Rok w lesie. Wiewiórka
Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.
Zabawa w lesie
Kartonowy picture book „Rok w lesie” z ilustracjami Emilii Dziubak okazał się takim wydawniczym hitem, że doczekał się licznych podserii i gadżetów. „Rok w lesie. Wiewiórka” to malutka kartonowa książeczka dla najmłodszych odbiorców – pokazująca, że książki mogą się kojarzyć z zabawą. Dzieci będą sobie oglądać bohaterkę w jej naturalnym środowisku. Najpierw ich ciekawość wzbudzi dziwna „kołdra”, która skrywa kogoś w dziupli. Wiewiórkę należy najpierw obudzić – i to pierwsze zadanie dla najmłodszych czytelników. Będą oni musieli wykonywać kolejne polecenia, bawiąc się tomikiem lub ćwicząc. Z każdą kolejną stroną dzieci dowiedzą się czegoś nowego o wiewiórce – będą z nią szukać orzechów, rozgarniając liście, skakać albo chować skarby przed ptakami, które mogłyby wykraść orzechy. Nie ma tutaj fabuły ani encyklopedycznych danych: liczą się bardzo proste wiadomości, łatwe do zapamiętania przez najmłodszych i jednocześnie nie przekreślające rozrywki. Walory edukacyjne są niezaprzeczalne, a chodzi przecież o przekonanie dzieci do książek. Wiewiórka nie robi nic specjalnego: gromadzi zapasy na zimę, skacze po drzewach: to wystarcza, żeby zająć dzieci. Głównie dlatego, że mają one szereg atrakcji związanych z lekturą i ze śledzeniem opowieści. Bardziej niż tekst uwagę przykuwają różne czynności związane z naśladowaniem bohaterki albo z pomaganiem jej. Czasami trzeba zrobić daszek z rąk nad głową, innym razem ćwiczyć podskoki lub rozgarniać namalowane liście – zachęcanie odbiorców do takich prostych czynności wiąże się z niespodziankami i przekonuje kilkulatki do serii. Już sam wybór leśnego stworzenia jest wabikiem na przedszkolaki – wszyscy lubią zwierzęta i historyjki o nich, tutaj samo zwierzę już budzi sympatię.
Istotne są tu ilustracje. Emilia Dziubak proponuje szerokie pejzaże – kiedy chce pokazać miejsce, w którym wiewiórka mieszka – albo skupia się na detalach, gdy zajmuje się prezentowaniem samej bohaterki lub jakiegoś elementu z jej codzienności. Obrazki mają bardzo nasycone kolory (chociaż nie są przejaskrawione), a do tego utrzymane w lekko bajkowej stylistyce. Emilia Dziubak nie rezygnuje z komiksowości – widać to zwłaszcza po zabawnych pyszczkach zwierząt. Stara się jednak nie spłaszczać wizerunków, nie sprowadzać ich do prostych kreskówkowych lub komputerowych grafik – liczy się tu malarskość, piękno, które kusi i dzieci, i dorosłych. Oglądanie tomiku „Rok w lesie. Wiewiórka” to zatem możliwość przedłużenia przyjemności oglądania kolorowych obrazków. Nawet dzieci, które nie potrafią samodzielnie czytać, będą czerpać satysfakcję z oglądania książeczki. Bardzo ważnym składnikiem odbioru staje się interaktywny charakter tomiku: dzieci zyskują tu nie tylko klasyczne podejście do literatury, ale też propozycje zabaw. Dlatego też malutka książeczka może spodobać się dzieciom.
Zabawa w lesie
Kartonowy picture book „Rok w lesie” z ilustracjami Emilii Dziubak okazał się takim wydawniczym hitem, że doczekał się licznych podserii i gadżetów. „Rok w lesie. Wiewiórka” to malutka kartonowa książeczka dla najmłodszych odbiorców – pokazująca, że książki mogą się kojarzyć z zabawą. Dzieci będą sobie oglądać bohaterkę w jej naturalnym środowisku. Najpierw ich ciekawość wzbudzi dziwna „kołdra”, która skrywa kogoś w dziupli. Wiewiórkę należy najpierw obudzić – i to pierwsze zadanie dla najmłodszych czytelników. Będą oni musieli wykonywać kolejne polecenia, bawiąc się tomikiem lub ćwicząc. Z każdą kolejną stroną dzieci dowiedzą się czegoś nowego o wiewiórce – będą z nią szukać orzechów, rozgarniając liście, skakać albo chować skarby przed ptakami, które mogłyby wykraść orzechy. Nie ma tutaj fabuły ani encyklopedycznych danych: liczą się bardzo proste wiadomości, łatwe do zapamiętania przez najmłodszych i jednocześnie nie przekreślające rozrywki. Walory edukacyjne są niezaprzeczalne, a chodzi przecież o przekonanie dzieci do książek. Wiewiórka nie robi nic specjalnego: gromadzi zapasy na zimę, skacze po drzewach: to wystarcza, żeby zająć dzieci. Głównie dlatego, że mają one szereg atrakcji związanych z lekturą i ze śledzeniem opowieści. Bardziej niż tekst uwagę przykuwają różne czynności związane z naśladowaniem bohaterki albo z pomaganiem jej. Czasami trzeba zrobić daszek z rąk nad głową, innym razem ćwiczyć podskoki lub rozgarniać namalowane liście – zachęcanie odbiorców do takich prostych czynności wiąże się z niespodziankami i przekonuje kilkulatki do serii. Już sam wybór leśnego stworzenia jest wabikiem na przedszkolaki – wszyscy lubią zwierzęta i historyjki o nich, tutaj samo zwierzę już budzi sympatię.
Istotne są tu ilustracje. Emilia Dziubak proponuje szerokie pejzaże – kiedy chce pokazać miejsce, w którym wiewiórka mieszka – albo skupia się na detalach, gdy zajmuje się prezentowaniem samej bohaterki lub jakiegoś elementu z jej codzienności. Obrazki mają bardzo nasycone kolory (chociaż nie są przejaskrawione), a do tego utrzymane w lekko bajkowej stylistyce. Emilia Dziubak nie rezygnuje z komiksowości – widać to zwłaszcza po zabawnych pyszczkach zwierząt. Stara się jednak nie spłaszczać wizerunków, nie sprowadzać ich do prostych kreskówkowych lub komputerowych grafik – liczy się tu malarskość, piękno, które kusi i dzieci, i dorosłych. Oglądanie tomiku „Rok w lesie. Wiewiórka” to zatem możliwość przedłużenia przyjemności oglądania kolorowych obrazków. Nawet dzieci, które nie potrafią samodzielnie czytać, będą czerpać satysfakcję z oglądania książeczki. Bardzo ważnym składnikiem odbioru staje się interaktywny charakter tomiku: dzieci zyskują tu nie tylko klasyczne podejście do literatury, ale też propozycje zabaw. Dlatego też malutka książeczka może spodobać się dzieciom.
sobota, 16 października 2021
Katarzyna Piętka, Emilia Dziubak: Rok w lesie. Borsuk
Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.
Zadania z lasu
Maleńka kartonowa książeczka przeznaczona jest dla kilkulatków i ma wciągnąć ich w edukacyjną interaktywną grę. Wabikiem będą tu zwłaszcza ilustracje Emilii Dziubak, która potrafi zachęcić dzieci do oglądania tomików za sprawą bajkowych i charakterystycznych wizerunków leśnych zwierząt. "Rok w lesie" to publikacja, która doczekała się całej serii gadżetowych dodatków, a ta podseria jest jednym z nich - ważnym z perspektywy maluchów i ich rodziców. Katarzyna Piętka tworzy tu niewielki tekst, drobny komentarz wypełniony poleceniami dla odbiorców - a Emilia Dziubak bajeczne ilustracje, które na długo zapadną w pamięć. I tak "Rok w lesie. Borsuk" to prawdziwe ćwiczenie z uważności dla najmłodszych.
Zaczyna się od śpiącego zwierzęcia. Borsuk odpoczywa w dzień i nie powinno się go budzić - dzieci mają za zadanie zachowywać się bardzo cicho. Dopiero kiedy autorka na to pozwoli, mogą delikatnie spróbować obudzić zwierzę. Obudzony o właściwej porze borsuk to znakomity przewodnik po nocnym lesie. Czyści się (dzieci pomogą pozdejmować robaczki z futra), chrząka (tu mali odbiorcy mogą go naśladować) i sprząta liście w jamie. W podążaniu za bohaterem można czasami coś zawołać, innym razem potrząsnąć książką, jeszcze kiedy indziej - pozbierać śmieci albo zastanowić się nad własnym apetytem. Trzeba kierować się za bohaterem tej książeczki - i obserwować jego zachowania. Dzięki temu dzieci dowiedzą się, jak borsuk spędza zwykłą noc, czym się zajmuje i czego potrzebuje, żeby się najeść. Drobne informacje Katarzyna Piętka wplata do wyjaśnień na każdej rozkładówce: wie, co zrobić, żeby zapadły dzieciom w pamięć. Po lekturze maluchy będą sporo wiedziały na temat zwyczajów borsuków, oswoją się też z wyglądem zwierzęcia i bez trudu będą je rozpoznawać.
Każda rozkładówka to nie tylko niewielki tekst, ale przede wszystkim - piękne ilustracje. Emilia Dziubak przyciąga uwagę nie tylko dzieci, zachęca do poznawania świata bohatera przez obserwowanie go. Proponuje obrazki, które zafascynują kilkulatki: daje bowiem szansę na zajrzenie do domu borsuka, zapewnia sporo emocji dzięki śledzeniu min bohatera i jego zajęć. Borsuk budzi sympatię, wydaje się całkiem zabawny, a do tego czasami jego wyraz pyszczka zdradza emocje zupełnie ludzkie - i można bez problemu odczytywać intencje zwierzęcia. Emilia Dziubak zaprasza do bajkowego świata, maskując tym samym część edukacyjną: wiadomo, że książeczka będzie rozwijać dzieci, przynosić im nowe wiadomości - ale to wszystko pod płaszczykiem dobrej zabawy. Interaktywność sprawia, że lektura nie będzie się dzieciom nudzić: to nie jest klasyczna książeczka, której się słucha i którą się wyłącznie ogląda. W nawiązaniu do "psich" i "kocich" publikacji, które kiedyś się pojawiły na rynku, autorka wprowadza tutaj zadania do wykonania dla dzieci. To uczy skupienia i realizowania poleceń. I także z tego względu tomik przyda się w wielu domach.
Zadania z lasu
Maleńka kartonowa książeczka przeznaczona jest dla kilkulatków i ma wciągnąć ich w edukacyjną interaktywną grę. Wabikiem będą tu zwłaszcza ilustracje Emilii Dziubak, która potrafi zachęcić dzieci do oglądania tomików za sprawą bajkowych i charakterystycznych wizerunków leśnych zwierząt. "Rok w lesie" to publikacja, która doczekała się całej serii gadżetowych dodatków, a ta podseria jest jednym z nich - ważnym z perspektywy maluchów i ich rodziców. Katarzyna Piętka tworzy tu niewielki tekst, drobny komentarz wypełniony poleceniami dla odbiorców - a Emilia Dziubak bajeczne ilustracje, które na długo zapadną w pamięć. I tak "Rok w lesie. Borsuk" to prawdziwe ćwiczenie z uważności dla najmłodszych.
Zaczyna się od śpiącego zwierzęcia. Borsuk odpoczywa w dzień i nie powinno się go budzić - dzieci mają za zadanie zachowywać się bardzo cicho. Dopiero kiedy autorka na to pozwoli, mogą delikatnie spróbować obudzić zwierzę. Obudzony o właściwej porze borsuk to znakomity przewodnik po nocnym lesie. Czyści się (dzieci pomogą pozdejmować robaczki z futra), chrząka (tu mali odbiorcy mogą go naśladować) i sprząta liście w jamie. W podążaniu za bohaterem można czasami coś zawołać, innym razem potrząsnąć książką, jeszcze kiedy indziej - pozbierać śmieci albo zastanowić się nad własnym apetytem. Trzeba kierować się za bohaterem tej książeczki - i obserwować jego zachowania. Dzięki temu dzieci dowiedzą się, jak borsuk spędza zwykłą noc, czym się zajmuje i czego potrzebuje, żeby się najeść. Drobne informacje Katarzyna Piętka wplata do wyjaśnień na każdej rozkładówce: wie, co zrobić, żeby zapadły dzieciom w pamięć. Po lekturze maluchy będą sporo wiedziały na temat zwyczajów borsuków, oswoją się też z wyglądem zwierzęcia i bez trudu będą je rozpoznawać.
Każda rozkładówka to nie tylko niewielki tekst, ale przede wszystkim - piękne ilustracje. Emilia Dziubak przyciąga uwagę nie tylko dzieci, zachęca do poznawania świata bohatera przez obserwowanie go. Proponuje obrazki, które zafascynują kilkulatki: daje bowiem szansę na zajrzenie do domu borsuka, zapewnia sporo emocji dzięki śledzeniu min bohatera i jego zajęć. Borsuk budzi sympatię, wydaje się całkiem zabawny, a do tego czasami jego wyraz pyszczka zdradza emocje zupełnie ludzkie - i można bez problemu odczytywać intencje zwierzęcia. Emilia Dziubak zaprasza do bajkowego świata, maskując tym samym część edukacyjną: wiadomo, że książeczka będzie rozwijać dzieci, przynosić im nowe wiadomości - ale to wszystko pod płaszczykiem dobrej zabawy. Interaktywność sprawia, że lektura nie będzie się dzieciom nudzić: to nie jest klasyczna książeczka, której się słucha i którą się wyłącznie ogląda. W nawiązaniu do "psich" i "kocich" publikacji, które kiedyś się pojawiły na rynku, autorka wprowadza tutaj zadania do wykonania dla dzieci. To uczy skupienia i realizowania poleceń. I także z tego względu tomik przyda się w wielu domach.
niedziela, 13 czerwca 2021
Nikola Kucharska, Joanna Kończak, Katarzyna Piętka: Jak to działa? Książki
Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.
Fani czytania
Proces powstawania książki - i rozmaite tematy związane z czytelnictwem - to całkiem niezły sposób na przyciągnięcie najmłodszych oraz ich rodziców. Nikola Kucharska (oraz dobre duchy tej publikacji, Joanna Kończak i Katarzyna Piętka jako autorki tekstów) przygotowuje kolejny potężny picture book w serii Jak to działa? - tomik "Książki" przekona do lektury bibliofili niezależnie od wieku. A to za sprawą ogromu wiadomości i ciekawostek. Wszystko - łącznie z podróżą po wiekach i kulturach- prowadzi do połączenia miłośników książek nad tą historią. Zaczyna się od dociekliwości małej Klary, która trochę na przekór czasom uwielbia czytać i w przyszłości chciałaby robić coś, co ma związek z książkami. Interesuje ją zatem wszystko, począwszy od przepisywanych ręcznie przez skrybów ksiąg, przez najsławniejsze biblioteki, systemy pisania - aż po przekroje miejsc związanych z książkami. Autorka zabiera odbiorców do biblioteki, do wydawnictwa czy do drukarni. Tłumaczy, jak powstawały książki dawniej (przyjaciel dziadka jest zecerem), a jak robi się je dzisiaj. Pokazuje drogę książki od pomysłu w głowie autora po gotowy tom. Wymienia zawody dla ludzi chcących zajmować się książkami, szuka najciekawszych lub najbardziej oryginalnych publikacji (między innymi książki pop-up czy miniaturki). Odwiedza targi książki i zagląda na spotkania autorskie. Tak, że nawet dzieci niespecjalnie lubiące czytać dostrzegą tu potencjał. Z kolei maluchy rozmiłowane w książkach poznają szczegóły dotyczące krojów pisma czy znaków korektorskich albo elementów strony. Dzięki temu mogą nawet profesjonalnie podejść do tworzenia własnych opowieści - wzbogacić swoje zabawy. Dodatkowo bohaterka może też przekonać czytelników, że warto postawić na bardziej ambitne lektury, bo te z obrazkami są dla młodszych dzieci (jednak skomplikowane wyszukiwanki cenią często nawet dorośli).
To picture book, ale z bardzo dużą ilością tekstowych komentarzy. Autorki zrezygnowały z wiadomości banalnych i powszechnie dostępnych. Te, które istnieją w świadomości najmłodszych i niemal od zawsze wiązały się z książkową edukacją kilkulatków, tu się nie znalazły. Pojawiają się natomiast tematy, które zaskoczą nawet dorosłych. Oczywiście Nikola Kucharska to autorka, która przynosi odbiorcom ilustracje tworzone z humorem, stawia na dowcipne i komiksowe rysunki - i tym razem też tak robi, wiele tu będą miały dzieci do odkrywania - wielkoformatowe obrazki niosą sporo niespodzianek. Trzeba uważnie prześledzić ilustracje, żeby odkryć wszystkie wiadomości. Do tego bawi się motywami graficznymi, kiedy na przykład prezentuje zdjęcia Klary i dziadka (celowo źle skomponowane, przypadkowo skadrowane jako zdjęcia z ręki). Wiadomości przedstawiane także w wersji graficznej łatwiej zapadną w pamięć odbiorcom. To publikacja ambitna i pozwalająca zyskać rozeznanie w świecie książek. Zwróci uwagę dzieci na ten rodzaj rozrywki, a uwagę wszystkich odbiorców na Nikolę Kucharską, która ma wiele do zaoferowania jako ilustratorka. "Jak to działa? Książki" to propozycja wyjątkowa, zapewniająca czytelnikom rozrywkę wysokiej jakości i dawkę wiedzy. Łączy miłośników książek i przedstawia im szereg wartościowych opowieści związanych z czytaniem. Ta propozycja na długo zajmie czytelników - i to nie tylko tych najmłodszych.
Fani czytania
Proces powstawania książki - i rozmaite tematy związane z czytelnictwem - to całkiem niezły sposób na przyciągnięcie najmłodszych oraz ich rodziców. Nikola Kucharska (oraz dobre duchy tej publikacji, Joanna Kończak i Katarzyna Piętka jako autorki tekstów) przygotowuje kolejny potężny picture book w serii Jak to działa? - tomik "Książki" przekona do lektury bibliofili niezależnie od wieku. A to za sprawą ogromu wiadomości i ciekawostek. Wszystko - łącznie z podróżą po wiekach i kulturach- prowadzi do połączenia miłośników książek nad tą historią. Zaczyna się od dociekliwości małej Klary, która trochę na przekór czasom uwielbia czytać i w przyszłości chciałaby robić coś, co ma związek z książkami. Interesuje ją zatem wszystko, począwszy od przepisywanych ręcznie przez skrybów ksiąg, przez najsławniejsze biblioteki, systemy pisania - aż po przekroje miejsc związanych z książkami. Autorka zabiera odbiorców do biblioteki, do wydawnictwa czy do drukarni. Tłumaczy, jak powstawały książki dawniej (przyjaciel dziadka jest zecerem), a jak robi się je dzisiaj. Pokazuje drogę książki od pomysłu w głowie autora po gotowy tom. Wymienia zawody dla ludzi chcących zajmować się książkami, szuka najciekawszych lub najbardziej oryginalnych publikacji (między innymi książki pop-up czy miniaturki). Odwiedza targi książki i zagląda na spotkania autorskie. Tak, że nawet dzieci niespecjalnie lubiące czytać dostrzegą tu potencjał. Z kolei maluchy rozmiłowane w książkach poznają szczegóły dotyczące krojów pisma czy znaków korektorskich albo elementów strony. Dzięki temu mogą nawet profesjonalnie podejść do tworzenia własnych opowieści - wzbogacić swoje zabawy. Dodatkowo bohaterka może też przekonać czytelników, że warto postawić na bardziej ambitne lektury, bo te z obrazkami są dla młodszych dzieci (jednak skomplikowane wyszukiwanki cenią często nawet dorośli).
To picture book, ale z bardzo dużą ilością tekstowych komentarzy. Autorki zrezygnowały z wiadomości banalnych i powszechnie dostępnych. Te, które istnieją w świadomości najmłodszych i niemal od zawsze wiązały się z książkową edukacją kilkulatków, tu się nie znalazły. Pojawiają się natomiast tematy, które zaskoczą nawet dorosłych. Oczywiście Nikola Kucharska to autorka, która przynosi odbiorcom ilustracje tworzone z humorem, stawia na dowcipne i komiksowe rysunki - i tym razem też tak robi, wiele tu będą miały dzieci do odkrywania - wielkoformatowe obrazki niosą sporo niespodzianek. Trzeba uważnie prześledzić ilustracje, żeby odkryć wszystkie wiadomości. Do tego bawi się motywami graficznymi, kiedy na przykład prezentuje zdjęcia Klary i dziadka (celowo źle skomponowane, przypadkowo skadrowane jako zdjęcia z ręki). Wiadomości przedstawiane także w wersji graficznej łatwiej zapadną w pamięć odbiorcom. To publikacja ambitna i pozwalająca zyskać rozeznanie w świecie książek. Zwróci uwagę dzieci na ten rodzaj rozrywki, a uwagę wszystkich odbiorców na Nikolę Kucharską, która ma wiele do zaoferowania jako ilustratorka. "Jak to działa? Książki" to propozycja wyjątkowa, zapewniająca czytelnikom rozrywkę wysokiej jakości i dawkę wiedzy. Łączy miłośników książek i przedstawia im szereg wartościowych opowieści związanych z czytaniem. Ta propozycja na długo zajmie czytelników - i to nie tylko tych najmłodszych.
wtorek, 1 listopada 2016
Katarzyna Piętka: Gry i zabawy z dawnych lat
Nasza Księgarnia, Warszawa 2016.
Poradnik
Właściwie trudno powiedzieć, czy tomik „Gry i zabawy z dawnych lat” przeznaczony jest bardziej dla dzieci, czy dla ich rodziców. Tym pierwszym pokazuje sens zabaw na świeżym powietrzu. Daje możliwość wyjścia z domu, oderwania się od komputerów i szansę na spędzanie czasu z kolegami. Tym drugim przypomina dawne rozrywki – niejeden czytelnik zanuci sobie pod nosem melodię rymowanki, niejeden przywoła obrazy z własnych doświadczeń. Znajdują się w tym tomiku opisane gry i zabawy, których wciąż jeszcze dorośli uczą dzieci – ale i te zapomniane czy wręcz zakazane. Katarzyna Piętka zbiera je, precyzyjnie określając reguły każdej. Tak, żeby odbiorcy nie tylko zagłębili się w tekst, ale mogli wykorzystać książkę jako zestaw podwórkowych inspiracji. I wtedy nie ma znaczenia, czy zajrzą tu dzieci, czy pedagodzy lub rodzice – ważne, że zabawy znów ożyją.
Katarzyna Piętka jest świadoma tego, że przy niektórych grach nadopiekuńczy rodzice mogą się dzisiaj zdenerwować – ostrzega przed grą „w noża” (ale nie ma komentarzy przy „ziemniaku” czy trzepakowych wyzwaniach, a przecież mogą być równie kontuzjogenne w ferworze rywalizacji), ale nie chce pomijać tych motywów, które kiedyś wyznaczały rytm dnia na podwórku. Zresztą nie ma przecież obowiązku wskrzeszania wszystkich propozycji, tu każdy znajdzie coś dla siebie, ważne, że autorka porządkuje dziecięce rozrywki i sprawia, że łatwiej do nich dotrzeć. Porządkowanie to odbywa się na kilka sposobów – przede wszystkim to podział ze względu na stosowane formy (zabawy w kółku, naśladowanie, gry „szybkościowe”, przedmioty: zabawy z piłką, skakanką czy kartką papieru), miejsca (zabawy na trzepaku) i pogodę (zabawy „domowe”). Ponadto daje się tu zauważyć wskazówki co do liczby uczestników i do rozwoju samej gry (są takie, w których trzeba się umówić, jakie rozwiązanie wygrywa!). Autorka precyzyjnie opisuje kolejne czynności, osobno wprowadza rymowanki czy niezbędne wyliczenia oraz sformułowania stosowane przez uczestników gry. Najbardziej lubi zabawy ruchowe – im poświęca najwięcej miejsca, ale i przepis na grę w statki czy w wisielca się tu znalazł. Bywają zabawy, które szybciej i łatwiej będzie po prostu dzieciom pokazać – ale to przyjdzie rodzicom bez trudu, jeśli tylko dzieci przypomną im konkretny motyw. To z kolei zachęca do wypróbowania podpowiedzi, z czego Katarzyna Piętka świetnie zdaje sobie sprawę. Jej tomik jest najlepsza reklamą podwórkowych rozrywek.
Stroną graficzną zajęła się tu Agata Raczyńska. Tworzy ona przede wszystkim kolaże ze zdjęć dzieci i własnych rysunków, sugerując przenikanie się przeszłości i teraźniejszości. Zapełnia kolejne strony szczęśliwymi maluchami – czasem jest to próba narysowania reguł gry, czasem po prostu ozdobnik. Wtedy Raczyńska podkreśla, że uczestnictwo w takich zabawach to towarzystwo innych dzieci, sugeruje radość ze wspólnych działań i przekonuje do eksperymentowania z tymi wskazówkami. Trochę nienaturalny wydaje się tu wybór kroju czcionki – zabawy złożone są w sposób imitujący ręczne pismo (może to ukłon w stronę najmłodszych odbiorców lub imitowanie dawnych zapisków z pamiętników dzieci? Trudno znaleźć dobre uzasadnienie), z kolei rymowanki to teksty „maszynowe”. Użytkowy charakter publikacji pozwala na takie zabawy, chociaż nie były one tu konieczne. Tomik „Gry i zabawy z dawnych lat” nie jest książkowym skansenem. Przywołuje pomysły, które da się jeszcze wskrzesić – i które znajdą poklask u części najmłodszych odbiorców. Nawet jeśli kilkulatki nie do wszystkiego się przekonają, warto zaprezentować im te wskazówki i gry.
Poradnik
Właściwie trudno powiedzieć, czy tomik „Gry i zabawy z dawnych lat” przeznaczony jest bardziej dla dzieci, czy dla ich rodziców. Tym pierwszym pokazuje sens zabaw na świeżym powietrzu. Daje możliwość wyjścia z domu, oderwania się od komputerów i szansę na spędzanie czasu z kolegami. Tym drugim przypomina dawne rozrywki – niejeden czytelnik zanuci sobie pod nosem melodię rymowanki, niejeden przywoła obrazy z własnych doświadczeń. Znajdują się w tym tomiku opisane gry i zabawy, których wciąż jeszcze dorośli uczą dzieci – ale i te zapomniane czy wręcz zakazane. Katarzyna Piętka zbiera je, precyzyjnie określając reguły każdej. Tak, żeby odbiorcy nie tylko zagłębili się w tekst, ale mogli wykorzystać książkę jako zestaw podwórkowych inspiracji. I wtedy nie ma znaczenia, czy zajrzą tu dzieci, czy pedagodzy lub rodzice – ważne, że zabawy znów ożyją.
Katarzyna Piętka jest świadoma tego, że przy niektórych grach nadopiekuńczy rodzice mogą się dzisiaj zdenerwować – ostrzega przed grą „w noża” (ale nie ma komentarzy przy „ziemniaku” czy trzepakowych wyzwaniach, a przecież mogą być równie kontuzjogenne w ferworze rywalizacji), ale nie chce pomijać tych motywów, które kiedyś wyznaczały rytm dnia na podwórku. Zresztą nie ma przecież obowiązku wskrzeszania wszystkich propozycji, tu każdy znajdzie coś dla siebie, ważne, że autorka porządkuje dziecięce rozrywki i sprawia, że łatwiej do nich dotrzeć. Porządkowanie to odbywa się na kilka sposobów – przede wszystkim to podział ze względu na stosowane formy (zabawy w kółku, naśladowanie, gry „szybkościowe”, przedmioty: zabawy z piłką, skakanką czy kartką papieru), miejsca (zabawy na trzepaku) i pogodę (zabawy „domowe”). Ponadto daje się tu zauważyć wskazówki co do liczby uczestników i do rozwoju samej gry (są takie, w których trzeba się umówić, jakie rozwiązanie wygrywa!). Autorka precyzyjnie opisuje kolejne czynności, osobno wprowadza rymowanki czy niezbędne wyliczenia oraz sformułowania stosowane przez uczestników gry. Najbardziej lubi zabawy ruchowe – im poświęca najwięcej miejsca, ale i przepis na grę w statki czy w wisielca się tu znalazł. Bywają zabawy, które szybciej i łatwiej będzie po prostu dzieciom pokazać – ale to przyjdzie rodzicom bez trudu, jeśli tylko dzieci przypomną im konkretny motyw. To z kolei zachęca do wypróbowania podpowiedzi, z czego Katarzyna Piętka świetnie zdaje sobie sprawę. Jej tomik jest najlepsza reklamą podwórkowych rozrywek.
Stroną graficzną zajęła się tu Agata Raczyńska. Tworzy ona przede wszystkim kolaże ze zdjęć dzieci i własnych rysunków, sugerując przenikanie się przeszłości i teraźniejszości. Zapełnia kolejne strony szczęśliwymi maluchami – czasem jest to próba narysowania reguł gry, czasem po prostu ozdobnik. Wtedy Raczyńska podkreśla, że uczestnictwo w takich zabawach to towarzystwo innych dzieci, sugeruje radość ze wspólnych działań i przekonuje do eksperymentowania z tymi wskazówkami. Trochę nienaturalny wydaje się tu wybór kroju czcionki – zabawy złożone są w sposób imitujący ręczne pismo (może to ukłon w stronę najmłodszych odbiorców lub imitowanie dawnych zapisków z pamiętników dzieci? Trudno znaleźć dobre uzasadnienie), z kolei rymowanki to teksty „maszynowe”. Użytkowy charakter publikacji pozwala na takie zabawy, chociaż nie były one tu konieczne. Tomik „Gry i zabawy z dawnych lat” nie jest książkowym skansenem. Przywołuje pomysły, które da się jeszcze wskrzesić – i które znajdą poklask u części najmłodszych odbiorców. Nawet jeśli kilkulatki nie do wszystkiego się przekonają, warto zaprezentować im te wskazówki i gry.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






