* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krystyna Mirek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krystyna Mirek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 sierpnia 2026

Krystyna Mirek: Do trzech razy szczęście

Harde, Warszawa 2026.

Podpowiedź

Każdy, kto myśli, że doświadczenie życiowe i wiek dają gotowe odpowiedzi na to, jaką drogę wybrać w życiu i jak unikać niebezpieczeństw albo pokus, musi zajrzeć do trzeciej części cyklu Do trzech razy – „Do trzech razy szczęście” to ostatni powrót do trzech pokoleń kobiet. Klara jest najmłodsza. Próbuje pogodzić studia z pracą, a nowo odkryte uroki samodzielności nie pozwalają jej na powrót do domu rodzinnego bez względu na to, jak trudno byłoby jej się utrzymać w istniejącym układzie. Klara zastanawia się też nad tym, dla kogo powinno mocniej bić jej serce – zraniona przez Maksa, nie jest w stanie mu już zaufać. A jednak dostrzega przesłanki pozytywnej zmiany, jaką przeszedł niefrasobliwy do niedawna motocyklista. Ania to mama Klary – buduje sobie życie z pisarzem, który w swojej pracy co rusz musi odpowiadać na zaloty i umizgi przypadkowych kobiet – ale potrafi się w tym środowisku obracać i wie, co zrobić, żeby nie dać ukochanej powodów do zazdrości. Coraz pewniej czuje się w tym związku – a to oznacza, że wreszcie może zacząć żyć tylko dla siebie. Jest jeszcze Łucja – babcia Klary, która po sercowym zawodzie wylądowała w szpitalu i teraz powinna dbać o siebie. A to oznacza również decyzje co do przyszłego szczęścia. Łucja wie doskonale, że nie wszystko może już zrobić – tymczasem może się okazać, że jej wybranek ma zupełnie inny pomysł na codzienne życie, a nawet na miejsce zamieszkania. I wtedy zaczną się prawdziwe problemy.

Krystyna Mirek pokazuje czytelniczkom życie trzech bohaterek – ze wszystkimi jego wadami i dylematami. Nie ma tu wielkich słów, chociaż sprawy ostateczne co chwilę przewijają się przez egzystencję. Raz choroba ojca Maksa zmusza chłopaka do zweryfikowania dawnych żali, raz – zmęczenie Klary o mało co nie doprowadza do katastrofy. Zło może czaić się wszędzie, jednak nieocenione jest wsparcie innych osób, ludzi, którym można zaufać w każdej sytuacji. Jedno jest pewne: szczęście to coś, co trzeba sobie każdego dnia wypracowywać od nowa, nigdy nie jest dane z góry. Ale też ludzie, którzy nie wierzą, że mogą je jeszcze zyskać, nie potrafią często wykorzystywać sytuacji do szczęścia prowadzących. Krystyna Mirek nie zapewnia czytelniczkom prostej rozrywki – stara się tak poprowadzić opowieść, żeby zasugerować, że na każde zmartwienie znajdzie się jakieś rozwiązanie, tyle tylko, że czasami trzeba go dłużej poszukać.

To chyba najlepsza część cyklu Do trzech razy – oczywiście że przygotowana jest tak, żeby rozwiązać sporo wątków z poprzednich tomów, ale można ją czytać samodzielnie i zastanawiać się nad decyzjami bohaterów bez wiedzy o ich dotychczasowych relacjach. Krystyna Mirek po prostu potrafi wprowadzać odbiorczynie – nawet te przypadkowe – w świat historii obyczajowych wypełnionych ciekawymi i burzliwymi sytuacjami. To się sprawdza bardzo dobrze – i jest zrealizowane tak, że fanki powieści dla kobiet będą usatysfakcjonowane tą lekturą. „Do trzech razy szczęście” to opowieść o zwyczajnym życiu i o kolejnych wyzwaniach, jakie niosą ze sobą nieuchronne zmiany – ale też o tym, że nie należy bać się przyszłości, bo może ona przynieść sporo dobrego.

niedziela, 23 sierpnia 2026

Krystyna Mirek: Sekretna miłość

Luna, Warszawa 2026.

Zależności

Dwa światy i historia, która lubi się powtarzać. Krystyna Mirek na warsztat tym razem bierze temat dorosłego dziecka uzależnionego od rodzica – finansowo, mentalnie lub zawodowo. Prowadzi czytelniczki przez dwie epoki. W jednej z nich dziedzic szlachcica, Radek, ma przygotowywać się do objęcia majątku. Nie wolno mu decydować o sobie, powinien zdecydować się na ślub z posażną panną ze swojego stanu. Traf chce, że Radek – zwykle posłuszny ojcu – spada z konia i łamie sobie żebra, a z opresji ratuje go Hania, wiejska dziewczyna (która potajemnie wzdycha do Radosława Pawlickiego). Niewinne schadzki w polu nie prowadzą do skonsumowania związku: oboje wykazują się dużą rozwagą i wiedzą, że nie wolno im sprowadzić nieszczęścia na siebie ani na swoich bliskich. Pytanie tylko, czy uda się im znaleźć sposób na bycie razem w czasach, które na to nie pozwalają. I jeśli ktoś myśli, że to dylematy z dalekiej przeszłości, może się zdziwić, obserwując Natalię. Natalia już w dzisiejszych czasach przygotowywana jest przez ojca do przejęcia prężnie prosperującej firmy. Nie może jednak decydować o sobie, nic do niej nie należy, a widmo awansu co chwilę się odsuwa. Natalia coraz bardziej dusi się w swoim życiu, a uosobieniem wolności staje się dla niej Michał, kierowca z firmy ojca.

Krystyna Mirek przedstawia czytelnikom te dwie pary i zestaw problemów, które utrudniają podejmowanie samodzielnych decyzji – pokazuje, jak bardzo kontekst może wpływać na wybory i na budowanie własnego szczęścia, tłumaczy, skąd brać siłę do zmagań z najbliższymi i co może czekać tych, którzy biernie przyjmują los. Przedstawia dwie historie miłosne, w których jednak nie samo uczucie staje się najważniejsze z perspektywy czytelniczek – a zestaw okoliczności wpływających na jego kształt. „Sekretna miłość” to powieść odmalowująca w krótkim czasie dwa pełne światy, nie trzeba tu wielkich wyjaśnień, żeby zrozumieć środowiska, w jakich funkcjonują bohaterowie – ale autorka zwraca uwagę na te kwestie, które mogą umknąć przy ocenie sytuacji. Podpowiada odbiorcom, jakie drogi wyboru mają postacie, dlaczego nie potrafią wyrwać się ze swoich światów i jakie będzie to miało konsekwencje dla nich samych w przyszłości. Oczywiście tworzy też pomost między epokami, pozwala jednym bohaterom na odkrycie sytuacji drugich i dzięki temu wstawia wyjaśnienia potrzebne tak bardzo w finale. „Sekretna miłość” to powieść niby krótka, a jednak sycąca przez przekonujące i trafne analizy, przez ładne odmalowanie dwóch rzeczywistości i przez skupienie na czystych uczuciach. Nie chodzi tu wyłącznie o spełnioną lub niespełnioną miłość – chodzi o budowanie siebie i o odzyskiwanie siebie w obliczu o wiele silniejszego przeciwnika. Krystyna Mirek potrafi pisać i tworzyć fabuły wartościowe dla masowych czytelniczek, nie zanudzi odbiorczyń ani nie zniechęci do lektury, wręcz przeciwnie – przez dobór tematów sprawia, że grono jej wyznawczyń będzie się rozszerzać.

czwartek, 2 lipca 2026

Krystyna Mirek: Pod włoskim niebem

Luna, Warszawa 2026.

Opieka

Nie po raz pierwszy Krystyna Mirek sięga do toksycznego związku, żeby pokazać czytelniczkom, że bierność i potulność doprowadzą jedynie do eskalacji problemu. Ale ponieważ proponuje powieść wakacyjną, zamierza też obiecać im obecność idealnego rozwiązania – w osobie faceta idealnego. Pojawia się w „Pod włoskim niebem” śpiewaczka operowa, Liwia. Liwia odnosi sukcesy międzynarodowe, ale nie może się nimi w pełni cieszyć, bo humor skutecznie psuje jej były mąż, prawnik. Liwia, chociaż po rozwodzie teoretycznie powinna odpocząć od oprawcy, nadal jest na niego skazana, w dodatku mężczyzna wykorzystuje dziecko jako kartę przetargową i sposób wpływania na bohaterkę tomu. Liwia jest coraz bardziej zmęczona i przez to też skłonna do popełniania błędów. Kiedy w ogromnym stresie próbuje wrócić do kraju, trafia na życzliwego nieznajomego. Artur nie ma pojęcia, kim jest Liwia, ale chce jej trochę ulżyć w cierpieniu i przepędzić przynajmniej najbardziej przyziemne kłopoty. Artur to architekt samotnie – po śmierci ukochanej żony – wychowujący synka. Nie dysponuje wielkim majątkiem, a jego jedyny kapitał – poza talentem – stanowią przyjaciele, którzy mogą się zaopiekować dzieckiem podczas zagranicznych wojaży.

Pochodzą z dwóch różnych światów, przynajmniej tak chce to przedstawiać autorka. Dba o to, żeby czytelniczki uwierzyły, że Liwię i Artura dzieli mnóstwo. Jednak pozwala Arturowi wykazać się opiekuńczością i umiejętnością podejmowania właściwych decyzji błyskawicznie – to dzięki temu mężczyzna może zaaranżować drugie spotkanie i w efekcie pomóc Liwii. Logistycznie to nie takie proste, kiedy trzeba nocować w najdroższym hotelu, ale czego się nie robi dla wspaniałej kobiety? „Pod włoskim niebem” to powieść o tym, że szczęściu trzeba czasem pomóc, nie bacząc na przyziemne koszty. Akcja ogranicza się tu do zaledwie kilku dni, za to niezwykle bogatych w wydarzenia i mocne decyzje.

Autorka nie oszukuje nikogo: tworzy powieść obyczajową z romansowym wątkiem na pierwszym planie: tu nie ma konkurencji dla pary bohaterów – nikt nie musi być zazdrosny, jedyną przeszkodą na drodze do wspólnego szczęścia mogą stać się elementy codzienności: dzieci z poprzednich związków czy warunki lokalowe – w przypadku Liwii to jeszcze konflikt z byłym mężem i matką skutecznie przez niego podburzaną. Co ciekawe, Artur potrafi znaleźć na nią sposób. Jest jeszcze coś, kompletnie spoza rzeczywistości czytelniczek, za to doskonale znane Liwii: obecność wścibskich dziennikarzy. Wprawdzie śpiewaczki operowe nie są celebrytkami, jednak Liwia jest osobą publiczną i jako taka podlega innym zasadom niż zupełnie zwyczajni – anonimowi – ludzie. Dziennikarze swoim zainteresowaniem potrafią zepsuć każdy, nawet najlepszy plan, a jakby tego było mało – chcą stać na straży moralności.

Jest to zatem historia miłosna, a troski w niej pojawiają się tylko po to, żeby pokazać, co muszą pokonać bohaterowie, żeby być szczęśliwi. Krystyna Mirek nie zagłębia się przesadnie ani w psychologię postaci, ani w zachowania osób z zewnątrz – postanawia umożliwić bohaterom spełnienie marzeń po to, żeby w taki scenariusz mogły uwierzyć czytelniczki. I to na wakacyjną powieść w sam raz. I chociaż przemyca trochę zasady postępowania z domowymi terrorystami, to jednak narracyjnie – krzepi i uspokaja.

sobota, 10 stycznia 2026

Krystyna Mirek: Do trzech razy miłość

Harde, Warszawa 2025.

Pokolenia

Te trzy kobiety mieszkają pod jednym dachem i nigdy do tej pory się nie oszukiwały, ufały sobie i wspierały się wzajemnie. Ale kiedy w grę wchodzi miłość, zwłaszcza taka, która nie spotka się z uznaniem ze strony najbliższych, pojawiają się rozmaite sekrety i niedopowiedzenia. Klara wymyka się z domu, żeby spotykać się z buntownikiem – miejscowym outsiderem z tatuażami, kochającym szybką i niebezpieczną jazdę na motorze (za co zresztą został zesłany na prowincję). Ania jest nauczycielką, bardzo cenioną w małej Bobrówce. Po rozwodzie z mężem nie spotykała się z nikim, teraz jednak znalazła w internecie mężczyznę, przy którym serce bije jej żywiej. Ania wie, że nie powinna się angażować, zwłaszcza że nowy potencjalny ukochany ma sporo sekretów i nie chce nawet powiedzieć, jak naprawdę ma na imię. Łucja z kolei do tej pory była wsparciem dla córki i wnuczki, do tego stopnia, że wyrzuciła z głowy wszelkie myśli o amorach. Ale gdy w okolicy pojawia się pan Wiktor, za którym oglądają się wszystkie emerytki – a do tego okazuje się, że można z nim porozmawiać nie tylko o książkach… Łucja po raz pierwszy ma szansę zrobić coś dla siebie i zamierza z tego skorzystać, bez względu na to, co pomyślą inni. Już zresztą biorą ją na języki. Ale czy pragnienie ubierania się na pomarańczowo zasługuje na potępienie?

Krystyna Mirek przygląda się trzem kobietom, które stoją na progu zakochania albo przynajmniej zauroczenia. Każda z nich ma sporo do stracenia, każda z nich doświadczyła już w życiu wielu przykrości i niekoniecznie chce się narażać na kolejne – i każda wobec miłości staje się idealistką, dla której żadne przeszkody nie istnieją. Równolegle autorka portretuje motywacje mężczyzn z trzech pokoleń – dla jednego obecność wspierającej partnerki to sposób na pozbycie się natrętnych myśli o przeszłości, lepszy i skuteczniejszy niż alkohol. Dla drugiego – szansa na przywrócenie inspiracji i weny w działaniu. Dla trzeciego – dawka adrenaliny i nadzieja na dobrą zabawę. Mężczyźni nie myślą o miłości, podczas gdy kobiety przestają się w tej kwestii okłamywać. Płeć piękna nie ma jednak pojęcia, że to, co dla nich wypada naturalnie i zrozumiale, u mężczyzn ma zupełnie inne konotacje. I tak Krystyna Mirek pokazuje czytelniczkom, jak interpretacje zależą od perspektywy – i jak bardzo można się rozczarować. O Klarę walczą jej rozwiedzeni rodzice, o Łucję – wnuczka, z kolei Ania może liczyć na wsparcie byłego męża. Nikomu nie będzie łatwo i nie wynagrodzi tego nawet obietnica wielkiego uczucia. Autorka przemyca w tej fabule, prostej przecież i szybkiej, zwłaszcza że rozdzielonej na kilka głosów i kilka par – przestrogi dla czytelniczek. Świadoma, że i tak nikt jej nie posłucha, może przynajmniej naświetlić najbardziej stereotypowe sytuacje i sprawić, że odbiorczynie zastanowią się nad swoimi wyborami albo ostrzegą bliskie sobie kobiety pakujące się w podobne co bohaterki problemy. Z nadzieją – chociaż i tak w przypadku zauroczenia zdrowy rozsądek nie dojdzie do głosu. Jest to powieść błyskawiczna i zapowiedź całego cyklu – w sam raz na szybką i rozrywkową lekturę, która jednak wiązać się będzie przynajmniej z odrobiną refleksji nad relacjami międzyludzkimi.

wtorek, 21 października 2025

Krystyna Mirek: Zauroczenie

Filia, Poznań 2025.

Skarb

Poszukiwanie skarbu w najbardziej klasycznej wersji proponuje Krystyna Mirek w powieści „Zauroczenie” – i przy okazji oferuje czytelniczkom to, co najbardziej przyciągnie je do lektury: obietnicę relacji okołomiłosnych. Chociaż zamyka się na niewielkiej przestrzeni, znajduje miejsce dla wielu postaci. Akcja kręci się wokół Matyldy, matki dwóch mężczyzn, posiadaczki dwóch domów i kobiety o wielkim sercu. Matylda spieszy z pomocą, kiedy córka jej dawnej koleżanki zostaje na bruku, zdradzona i porzucona przez męża. Emilia od zaraz może się wprowadzić do starego domostwa, naprzeciwko posiadłości Matyldy. Córki Emilii są zachwycone: mogą się bawić w ogródku, dodatkowo odwiedza je wielki pies gospodarzy – najwyraźniej spragniony głaskania. Ale w tym wszystkim pojawia się coraz więcej zagadek i sekretów.

W historii Emilii punktem ryzyka jest matka: to ona układa dorosłej córce życie, to ona pchnęła ją w ramiona Jacka (który miał być bogaty i czuły, ale ani jedno ani drugie się nie sprawdziło), to ona zgłasza się do Matyldy z prośbą o pomoc, zwłaszcza że pamięta z przeszłości pewną rewelację – i chciałaby to sprawdzić. Dla pięknej kobiety, która znienacka pojawia się w sąsiedztwie, dorośli synowie Matyldy tracą głowy. Relacje między nimi były do tej pory napięte – po tym, jak jeden z braci odbił drugiemu ukochaną. Lata mijają, ale o krzywdach trudno zapomnieć. Teraz jednak wszystko zdaje się zmierzać do szczęśliwego finału: każdy z mężczyzn znalazł już ukochaną i pora naprawić rodzinne stosunki. Jednak u Matyldy znowu iskrzy, tym razem za sprawą nieoczekiwanej przysługi. Jakby tego było mało, sama Matylda zaczyna być zazdrosna o swojego męża. Wszystko kumuluje się w miejscu, które powinno być azylem i odskocznią od największych trosk. Najważniejszy jednak będzie skarb z przeszłości – i to dosłowny skarb, rodem ze starych historii. Krystyna Mirek ożywia temat, który wydawał się już zbyt archaiczny i wyeksploatowany tak bardzo, że nie da się z niego nic nowego wydobyć. A jednak autorka może ucieszyć dzisiejsze czytelniczki.

„Zauroczenie” to dość lekka powieść, czyta się ją szybko. Oczywiście Krystyna Mirek wie, jak przyciągnąć odbiorczynie do kolejnej części – ale przede wszystkim liczy się umiejętność zbudowania miejsca, które będzie intrygować i wabić. Problemy sercowe bohaterów pochodzą spoza orbity odbiorczyń: to mężczyźni przeżywają rozmaite dylematy w związku z dawnymi przeżyciami. Kobiety mogą co najwyżej odkrywać rzeczywistość, sprawdzać, o co chodziło z przeszłością, która sięga do teraz. Nie ma męczącego analizowania wydarzeń ani nadmiernego psychologizowania, przeżycia odbijają się w codziennym funkcjonowaniu – i to w „Zauroczeniu” mocny akcent. Krystyna Mirek próbuje swoich sił w różnych gatunkach, tym razem kieruje się do czytelniczek, które potrzebują szybkiego relaksu i niezbyt rozbudowanych lektur. Ale też w ten świat wkracza się błyskawicznie – nie trzeba żadnych skomplikowanych wyjaśnień czy opisów.

sobota, 4 stycznia 2025

Krystyna Mirek: Zapach bzów. Saga dworska

Zwierciadło, Warszawa 2022.

Tułaczka

Krystyna Mirek zdaje się przestrzegać przed pochopnymi marzeniami. „Zapach bzów”, pierwszy tom sagi dworskiej, rozpoczyna bowiem od poważnego dramatu. Młodszy z dziedziców, Dominik Podhorski, w dniu ślubu swojego brata, zostaje wysłany na poszukiwanie konia, który w nocy uciekł ze stajni. Mężczyzna jest już dorosły, jednak nie może przeboleć, że matka traktuje go niesprawiedliwie, wydaje mu się, że jest najbardziej poszkodowanym w rodzinie – zwłaszcza że brat żenić się ma z jego wielką miłością. Ale Dominik nie wie jeszcze, że decyzja rodzicielki uratowała mu życie, bo zdrajca, który pojawił się we dworze, sprowadza na cały ród nieszczęście. Zaginiony dziedzic może i nie będzie mu spędzał snu z powiek, ale przydałoby się i jego dopaść i zabić – żeby nie mógł już walczyć o swoje i nie próbował pomścić rodziny. Dominik musi uciekać. Ma ze sobą Józka, najwierniejszego z parobków i przyjaciela od najmłodszych lat. Józek pochodzi wprawdzie z innej klasy społecznej, ale ma wiele sprytu, a we dworze bywał na tyle często, żeby wiedzieć co nieco o jego zwyczajach. Teraz to Józek zachowuje zimną krew i zarządza ucieczkę, pilnuje też bez przerwy Dominika. Musi wypełnić ostatnią wolę swojego pana.

To jeden wątek, który w „Zapachu bzów” rozwija autorka. Drugi dotyczy Julianny i jej przeznaczenia. Młoda dziewczyna powinna jak najszybciej i jak najlepiej wyjść za mąż – przede wszystkim po to, żeby ocalić majątek rodziców. Ojciec nie potrafi gospodarować pieniędzmi i zadłuża się bez przerwy, a weksle u Żyda osiągają już monstrualne kwoty. Ratunkiem może być małżeństwo – jedyne dziecko uratuje posiadłość. Tyle tylko, że Julianna nie nadaje się do roli potulnej żony przypadkowego człowieka. Próbuje nawet podporządkować się woli rodziców, ale już od dawna wie, że jej przeznaczeniem jest leczenie ludzi. Chciałaby pójść w ślady babki, usuniętej na margines społeczeństwa, ale specyficznie przez nie chronionej zielarki. Julianna od najmłodszych lat przygotowuje się do służenia ludziom i pomagania im w chorobach – od babki uczy się o mocy ziół i wie, jak stosować przyrządzane przez siebie specyfiki. Zdaje sobie sprawę z tego, że wyzwolonej żony nie będzie chciał żaden z mężczyzn w okolicy – a przecież nie może zrezygnować z powołania.

Krystyna Mirek prowadzi te wątki równolegle i przedstawia losy bohaterów tak, żeby wciągnąć odbiorców w ich rzeczywistość. Stosuje drobne podstępy w relacjach międzyludzkich, tak, żeby łatwiej było określać, kto jest kim i kto do czego naprawdę dąży – to ważne w kontekście ucieczki i ukrywania prawdziwych intencji. Autorka dobrze czuje się w dziewiętnastowiecznych klimatach, pozwala też rozgościć się tutaj odbiorcom – dba o ich emocje i mimo szarpiących nerwy wydarzeń nie przytłacza przedstawianymi sprawami. „Zapach bzów” to początek serii i kolejny azyl w wykonaniu Krystyny Mirek – powieść obyczajowa dobrze napisana, wciągająca i rozbudzająca apetyty na dalszy ciąg. Krystyna Mirek zresztą już nieraz udowodniła, że dobrze czuje się w sagowych opowieściach z dawnych lat – i tym razem nie zawiedzie.

czwartek, 26 grudnia 2024

Krystyna Mirek: Kolor róż

Zwierciadło, Warszawa 2023.

Męstwo

Dominik, który zadomowił się w dworze Julianny, coraz mniej ma w sobie z parobka, chociaż takiego musiał udawać podczas ucieczki. Coraz bardziej widać jednak różnice między nim a innymi chłopami - choćby przez to, że jak nikt garnie się do ciężkiej pracy i wciąż wprowadza ulepszenia w gospodarstwie. Ojciec Julianny wciąż się zadłuża, nie pomaga nawet prababka-wiedźma - rozwiązaniem tych finansowych kłopotów ma być ślub jedynej córki, Julianny. Tyle że Julianna nie chce dla siebie losu panien wydawanych za mąż dla majątku a nie z miłości. Buntowana przez prababkę przekonuje się, że niektórzy mężczyźni mogą być naprawdę groźni - i w związku z tym coraz bardziej utwierdza się w sądzie, że nie może wyjść za byle kogo. Tyle tylko, że nie ma już zbyt dużo czasu. I to nie tylko ze względu na długi ojca. Julianna postanawia kontynuować pasmo skandali i wyjść za tego, który na pewno jej nie kocha - za Dominika. I tak zaczyna się nowy rozdział w sadze kwiatowej Krystyny Mirek.

Tu autorka pokazuje proces upadku dworu - ale nie chce pozostawiać czytelniczek z wizją złego zarządzania i przykrych konsekwencji z tym związanych. Budzi nadzieje na lepsze jutro: matka Julianny jest w późnej ciąży i stopniowo dojrzewa do decyzji o wzięciu gospodarstwa pod swoje skrzydła, skoro kolejne pomysły męża są oderwane od rzeczywistości i przynoszą tylko straty. Prababka wciąż jest potrzebna ludziom, a jej działania dostarczają chwilowej ulgi w codziennych trudach. Julianna powoli przebija się przez skorupę Dominika, może wzbudzić jego zaufanie i nakłonić do zwierzeń osobistych. Z kolei Dominik jest najlepszym ratunkiem dla rodziny, która go przygarnęła - i to pod każdym względem. Szczególnie krzepiące okazuje się u tej autorki budowanie podwalin pod przyszłą sielankę - Dominik, który ma zostać mężem, zakasuje rękawy i samodzielnie chce wybudować dom. Jego entuzjazm i poświęcenie są zaraźliwe - szybko więc znajdują się mężczyźni, którzy wezmą udział w stawianiu nowego dworu. Przyszłość jawi się już mniej strasznie i na pewno mniej biednie. Krystyna Mirek zachęca tą wizją do lektury - funduje czytelniczkom wytchnienie, pocieszenie i rodzaj obietnicy. Drugi tom kwiatowego cyklu urzeka właśnie próbą stworzenia sobie azylu przez bohaterów - cokolwiek by się nie działo, odbiorczynie przekonają się, że to Julianna i Dominik mogą samodzielnie decydować o sobie i wpływać na przyszłość. Wszystko jeszcze może się zdarzyć. A niespodzianek autorka szykuje wiele, nie ma tu mowy o spokojnej i nudnej opowieści. Kto ceni sobie historyczne powieści obyczajowe tej autorki, z pewnością będzie usatysfakcjonowany lekturą - Krystyna Mirek wie, jak zachęcać do czytania i czym kusić czytelniczki. Proponuje obraz prawdziwego mężczyzny, który nie boi się ciężkiej pracy i wyzwań, a także łamania konwenansów. I to stanowi dużą wartość środkowej części cyklu.

niedziela, 22 grudnia 2024

Krystyna Mirek: Skok na milion

Luna, Warszawa 2024.

Cena bogactwa

Raczej trudno sobie wyobrazić, że bożonarodzeniowa pocieszanka – powieść obyczajowa z posmakiem romantycznym utrzymana w grudniowym klimacie, może zaczynać się od śmierci. Tymczasem w kilku domach rozdzwaniają się telefony – to wiadomość, na którą wszyscy czekali. Brat, siostra, niegdysiejsza narzeczona, szwagierka, bratanica – każdy wie, że rozpoczął się właśnie wyścig o kasę. Dokładnie – walka o spadek. Wujek Maurycy, milioner i ekscentryk, rozstał się ze światem, o czym poinformowała rodzinę jego gosposia i współlokatorka, być może i partnerka życiowa – chociaż niewielu zdaje sobie sprawę z rodzaju relacji, w jaką ta para się uwikłała. Wujek Maurycy zostawił po sobie testament – i zestaw poleceń dla bliskich. Nikt nie wie, jakie zasady obowiązują w tym wyścigu – może zdecyduje tempo przybycia do domu, może – perfekcyjne realizowanie wskazówek. W grze mogą wziąć udział wszyscy, którzy w określonej porze przyjadą pod konkretny adres. Niektórzy dodatkowo chcą walczyć o zachowanie pozorów – wydaje im się, że skoro Maurycy kochał święta Bożego Narodzenia, przyzna spadek temu, kto najlepiej wywiąże się z obowiązków w przygotowywaniu wigilijnej kolacji. Tyle tylko, że nagromadzenie wszystkich w jednym miejscu i kumulowanie emocji wyzwala najgorsze instynkty. Zwłaszcza gdy w grę wchodzą duże pieniądze. Każdy z krewnych kieruje się innymi motywacjami – i każdy został wyrwany ze swojego środowiska. Najbardziej chciwy i zdeterminowany wydaje się młodszy brat Maurycego – to on zadręcza swoich bliskich, żeby zamienili się w rodzinę idealną, a przynajmniej przez chwilę grali swoje role. Jego żona zbiera siły na podjęcie ostatecznej decyzji – mocno radykalnej. Jego dorosła córka przybywa na miejsce z przyjaciółkami – potrzebuje wsparcia, skoro nie wyleczyła jeszcze złamanego serca. Jej jedynej nie zależy na pieniądzach. A że na miejscu spotyka przystojnych młodych mężczyzn – wiele się może zdarzyć. Niepokój wzbudzają tylko dwaj policjanci, którzy dostali wezwanie w związku z morderstwem.

Krystyna Mirek bawi się gatunkiem i szablonami świątecznymi w ramach fabuł – wywraca do góry nogami to wszystko, co pojawia się najczęściej w grudniowych lekturach. Proponuje prostą historię o tym, co w życiu jest najważniejsze – zadaje pytanie o wartość pieniędzy w kontekście więzi rodzinnych, pozwala na realizowanie marzeń i na snucie tych marzeń w ramach możliwego nagłego wzbogacenia się. Stawia na relacje międzyludzkie – bohaterowie zamknięci w małej przestrzeni mogą wyłącznie dzielić się ze sobą przeżyciami i zastanawiać nad tym, jak wykorzystali czas z Maurycym. Nie ma tu jednak tanich sentymentów. Autorka też próbuje nie wpadać w koleiny fabularne, szuka rozwiązań, które przyciągną czytelniczki. Robi to, co odbiorczynie uwielbiają, pisze historię wciągającą, a do tego zimową – tyle że nie zaangażuje na zbyt długo samą narracją. Za to przekona czytelniczki do zastanowienia się nad tym, co najbardziej istotne w przeżywaniu przygotowań do Bożego Narodzenia. Unika eksponowania religijnej strony świąt, za to podkreśla rolę spędzania czasu w gronie najbliższych. Rozbudza tym tęsknoty odbiorczyń i pozwala im zrozumieć kilka kwestii.

wtorek, 4 czerwca 2024

Krystyna Mirek: Kiedy cię spotkałam

Luna, Warszawa 2024.

Ucieczka

Dwie kobiety uciekają z domu, ukrywając się przed sobą nawzajem. Obie trafiają do tej samej sąsiadki i przyjaciółki - przynajmniej na chwilę, zanim wyruszą dalej. Muszą pogodzić się z tym, co je spotkało, muszą przemyśleć sobie pewne sprawy i zastanowić się nad tym, co robić dalej - a do tego nie chcą oceniającego towarzystwa, choćby i najbardziej bliskiego. Zresztą bliskim najtrudniej się czasami przyznać do popełnionych błędów i do życiowych rozczarowań. Magda to nauczycielka języka polskiego. Nie odniosła żadnego wielkiego sukcesu w życiu, jest osobą, za którą nikt się nie obejrzy na ulicy. Samotnie wychowała córkę - rezygnując dla niej z kolejnych możliwych romansów i związków. Wszystko dla dobra dziecka i zapominanie o własnych potrzebach - to strategia, która w pewnym momencie musi zaowocować katastrofą. Magda zaufała niewłaściwemu mężczyźnie, a koszty są znacznie wyższe niż złamane serce. Straci na tym przecież dziecko... Zuza jest owym dzieckiem. Dorasta otoczona miłością, chociaż nie zna ojca. Odnosi sukcesy w pływaniu, wygrywa kolejne konkursy. Podczas treningów poznaje Samuela, ciemnoskórego i bardzo przystojnego chłopaka, który wykazuje zainteresowanie nią. Jednak po początkowych próbach flirtu i po interwencji przyjaciółki Samuel znika - a Zuza nie wie, co się stało. Potrzebuje czasu, żeby uporządkować własne uczucia i pogodzić się z nieszczęśliwą miłością. Znika, żeby nie musieć konfrontować się z matką - która w ostatnich tygodniach zaczęła się zachowywać zupełnie inaczej, najprawdopodobniej jak zakochana.

"Kiedy cię spotkałam" to pogodna obyczajówka Krystyny Mirek, niezbyt skomplikowana, ale ciekawa i pokazująca z różnych perspektyw życiowe dylematy. Dwie kobiety poruszają się w różnych środowiskach - a osoby zaangażowane w ich problemy także mają swoje życiorysy i swoje sprawy - w nie Krystyna Mirek potrafi zaangażować czytelniczki. Dzieje się tu bardzo dużo nie tylko w warstwie emocjonalnej. Owszem, najbardziej autorka akcentuje właśnie ją - ale bez skazywania się na jeden rodzaj uczuć. Nie liczy się wyłącznie nieszczęśliwa miłość, rozczarowanie i cierpienie - każdy musi znaleźć własny sposób na drogę do szczęścia, każdy też musi swoje przeżyć, żeby móc zacząć nowe życie. Cenne w tomie są azyle różnego rodzaju - jeden znajduje się u Amelii, pierwszego przystanku na drodze do ratunku. Inny u Basi - nowej znajomej Magdy. I naprawdę warto pochylić się nad miejscami, które zapewniają ukojenie - bo Krystyna Mirek bardzo umiejętnie je kreuje i przekona do nich odbiorczynie błyskawicznie. W chwilach najgorszego strachu, dramatów i nieszczęść można gdzieś funkcjonować w oderwaniu od trosk - i na tym polegać będzie powodzenie tej książki. "Kiedy cię spotkałam" nie jest opowieścią o relacji matki i córki ani o zawodach miłosnych - to historia o poszukiwaniu szczęścia dla siebie i o zaufaniu. Bardzo kobieca, otwierająca nowy cykl, atrakcyjna dla szerokiego grona czytelniczek. Ta książka przyda się dla wytchnienia i nadziei, to opowieść, która pokazuje, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście - trzeba tylko działać i wierzyć zamiast ucieczki. Ale nawet jeśli ktoś potrzebuje właśnie ucieczki - to i tak nie przekreśla szans na pozytywne rozwiązanie problemów.

poniedziałek, 19 lutego 2024

Krystyna Mirek: Prawdziwa miłość

Lekkie, Warszawa 2023.

Zmiany

Do tej pory decyzje podejmowane przez bohaterów niekoniecznie wiązały się z szansą na prawdziwe szczęście różnych ludzi i rodów. Tajemnice, jakie pojawiały się na zamku Cantendorfów oznaczały krzywdę i żale - teraz jest szansa, żeby to wszystko wyprostować. Krystyna Mirek zostawiła swoje czytelniczki z sytuacją szarpiącą nerwy. Oto Alice stoi przed szansą dowiedzenia się, kim naprawdę jest. Hrabia Cantendorf też może dowiedzieć się czegoś, co diametralnie zmieni jego podejście do codzienności. Jedna z trzech ciotek Aleksandra postanawia wreszcie zawalczyć o swoje szczęście, zresztą coraz więcej par chce właśnie tego - a nie zachowywania pozorów. Jest jeszcze Kate - po ciężkiej chorobie odzyskuje przytomność, trzeba jednak wyleczyć nie tylko jej ciało, ale przede wszystkim duszę - a to wydaje się niemożliwe, skoro ukochany musi ożenić się z kobietą, która nosi jego dziecko. Komplikacji jest wiele, a przecież trzeba się spieszyć z wyjaśnieniami, żeby zdążyć wszystkie wątki pozamykać - i zapewnić odbiorczyniom sporo przeżyć.

Ponieważ znika kobieta, która do tej pory strzegła tajemnicy - i udziela jeszcze niezbędnych informacji, pozwalających na rozwiązanie pewnych zagadek, wszystko dopiero teraz może się naprawdę zmieniać. Widać dopiero teraz, jak przygotowywała autorka czytelniczki na niektóre pomysły - choćby w przypadku lady Adler, która finalnie nie mogła podjąć innej decyzji. Na szczęście dalszoplanowy bohater, który funkcjonował wyłącznie jako narzędzie do osiągnięcia konkretnego celu, staje na wysokości zadania - charakterem nie ustępuje swojej nieoczekiwanej partnerce i pozwala wierzyć w dobrą przyszłość relacji. Miłość jest tu najważniejsza, ale drogi do niej - różne i nierzadko bardzo kręte. Komplikacje sercowe łączą się tu z wielką tajemnicą z przeszłości - więc Krystyna Mirek wykorzystuje to wszystko, co sprawdza się w powieściach obyczajowych. Romans połączony z historią to coś, czego często odbiorczynie poszukują w relaksującej lekturze. Mnogość wątków umożliwia stopniowanie napięcia i rozbudzanie ciekawości - nawet ostatni tom może zaintrygować i jeszcze przyciągnąć do całego cyklu. Tutaj cieszy dobre zrozumienie zasad gatunku, ale przecież nie tylko - liczy się także przekonujące budowanie uczuć. Nawet jeśli bohaterowie podejmują decyzje sprzeczne z ocenami ogółu, nawet jeśli wydają się w tym zbyt idealni - idealizowani bez sensu - dają się lubić, a to najważniejsze. Przekonują do siebie w sferze uczuć - i zamieniają się w sprzedawców marzeń. Uważają, że wszystko może się wydarzyć - i faktycznie zbiegi okoliczności tutaj są olbrzymie, a jednak nie zakłócają odbierania fabuły, pozwalają za to bawić się losami bohaterów. Krystyna Mirek wie, jak pisać klimatycznie - bez trudu przyciągnie do siebie czytelniczki i sprawi, że będą one powracać do zamku Cantendorfów i po raz kolejny przeżywać burzliwe przygody. Jest tu sporo niespodzianek, ale przecież autorka dążyła do jasno określonego celu - ta historia nie mogła się skończyć inaczej. "Prawdziwa miłość" to realizacja oczekiwań czytelniczek - opowieść, która finalizuje przygody wokół hrabiego Cantendorfa.

poniedziałek, 18 września 2023

Krystyna Mirek: Tajemnica zamku

Edipresse, Warszawa 2017.

Pan na zamku

Krystyna Mirek udowadnia, że w różnych odłamach prozy obyczajowej czuje się jak ryba w wodzie i może przyciągać czytelniczki sprzedawaniem marzeń. W "Tajemnicy zamku", pierwszym tomie cyklu Saga rodu Cantendorfów bawi się motywem starego zamczyska i miłości ponad podziałami. Jest tu wszystko, czego w klasycznym romansie historycznym można by się było spodziewać. Powieść toczy się niespiesznie, autorka pozwala się rozsmakować w przestrzeni, którą powołała do istnienia - i zaprzyjaźnić z bohaterami tak, żeby niedługo móc im kibicować. Są tu mocno zaznaczone podziały klasowe - Aleksander Cantendorf to hrabia wzbudzający postrach w okolicy: mroczny mężczyzna, który jedną dłoń zawsze ukrywa w rękawiczce, właśnie pochował czwartą żonę - coś dziwnego dzieje się na zamku, nie bez powodu okoliczni możni wysyłają swoje córki do dalekich krewnych na prowincję, byle tylko odsunąć je sprzed oczu pana. Tylko Miltonowie nie przejmują się zagrożeniem, grozi im właśnie degradacja społeczna i bankructwo. Dzierżawca nie ma już szans na odroczenie terminu spłaty długów i wie, że wkrótce będzie musiał pożegnać dotychczasowe życie. W końcu hrabia nie wybacza i nie daje drugiej szansy. W całym zamieszaniu, jakie rozgrywa się wokół hrabiego, najciekawszą postacią staje się Kate Milton, niepokorna młodsza córka. Kate marzy o przygodach i widzi, jak pozory są w stanie zniszczyć rodzinne szczęście. Widzi dramat w domu, spięcia między rodzicami i zaślepienie siostry, która marzy tylko o tym, by wyjść za mąż za spokojnego i niekonfliktowego Alfreda. Kate chce czegoś więcej. Jeszcze nie do końca rozumie swoje tęsknoty, jeszcze może zachowywać się naiwnie i liczyć na spełnienie fantazji. I do niej docierają plotki o Aleksandrze Cantendorfie - ale jako uboga dziewczyna, Kate nie może trafić do "towarzystwa", ani - tym bardziej - skupić na sobie uwagi hrabiego. Przynajmniej nie podczas oficjalnych spotkań. Bo kiedy Aleksander Cantendorf trafia na dziewczynę w lesie, wie jedno: nie wyrzuci z głowy obrazu rudowłosej zadziornej piękności. Tyle tylko, że i jego obowiązują jakieś zasady: nawet jeśli do tej pory przyzwyczajał lokalną społeczność do nieprzestrzegania konwenansów, teraz ma powody, żeby zapracować na lepszą opinię. Kate zyskuje za to nieoczekiwane wsparcie, przekonuje się, co oznacza siła kobiet zjednoczonych wspólnym celem.

Tak naprawdę w "Tajemnicy zamku" Krystyna Mirek zajmuje się przede wszystkim budowaniem nastroju i kreśleniem sytuacji zastanej. Niewiele się tu wydarzy, jeśli chciałoby się szukać burzliwej akcji: autorka wykorzystuje raczej obrazki rodzajowe do szkicowania psychologicznych portretów postaci i do podsycania stereotypów w wyobraźni czytelniczek. Najpierw jest tu pogrzeb, później spotkania na obiadach proszonych, wreszcie - bal, na którym Kate ma się pokazać z jak najlepszej strony. Żeby powieść nie toczyła się zbyt przewidywalnie, autorka wprowadza też wątki dalszoplanowe, między innymi sytuację wieloletniej kochanki hrabiego. Uczucia rozwijają się powoli i mają do tego dobre miejsce oraz pożywkę, odbiorczynie rzeczywiście szybko przywiążą się i do postaci, i do miejsca ich funkcjonowania - tak, żeby z zapałem sięgać po koleje tomy. "Tajemnica zamku" ma w sobie wszystko, czego potrzebują poszukiwaczki dobrych powieści obyczajowych z wątkiem romansowym - ta powieść sprawdza się jako rozrywka i jako apetyczna narracja.

piątek, 23 czerwca 2023

Krystyna Mirek: Flowers

Luna, Warszawa 2023.

Zrozumienie

Krystyna Mirek pisze tym razem dość proste obyczajowo-romansowe czytadło dla pań po to, żeby przemycić w nim ważną przestrogę dla wielu kobiet. "Flowers" to książka, w której bohaterka - naiwna romantyczka nade wszystko pragnąca mieć szczęśliwą rodzinę - nie wie nawet, że istnieje coś takiego jak osobowość narcystyczna. W związku z tym nie potrafi rozpoznać narcyza pod własnym dachem. Pascal to człowiek, który myśli tylko o sobie i niszczy psychicznie żonę. Toksyczny do granic możliwości, w intrygę wplątuje też swoją matkę (teściowa daje się Violi mocno we znaki i wydaje się, że wszystko jej wolno). Nawet kiedy zachowania Pascala odbijają się na dzieciach, kobieta ma nadzieję, że domowy tyran się zmieni. Nie dopuszcza do siebie jedynego możliwego rozwiązania: rozstania. Tyle tylko że na co dzień funduje sobie znacznie gorsze doświadczenia niż kryzys wynikający z przebudowania całego dotychczasowego życia. Viola jest naiwna - ale w postawie wobec męża prezentuje poglądy typowe dla bardzo wielu kobiet. To do nich Krystyna Mirek próbuje dotrzeć z ważnym przesłaniem: narcyza nie da się naprawić. On zawsze będzie krzywdził i jątrzył, zawsze będzie stawiał siebie na pierwszym miejscu. I chociaż dziwne wydaje się, że Viola nie słyszała nigdy o toksycznych związkach - to zabieg specjalnie po to, by nauczyć czytelniczki, jak mają się bronić. W roli trenera występuje tu Kamil. Mężczyzna, który nie zamierza wikłać się w związki (pochodzi z przemocowej rodziny i boi się, że mimowolnie przeniesie wyniesione z domu zachowania na swoją ukochaną) i który rozumie wszystko jako obserwator z zewnątrz. Kamil błyskawicznie orientuje się, że z Violą nadają na tych samych falach: chciałby zbudować relację z tą kobietą, a na pewno chciałby ją chronić przed złym mężem. Żeby to mogło nastąpić, musi sprawić, że Viola zrozumie położenie, w jakim się znalazła i zechce je zmienić. A to nie takie proste.

Krystyna Mirek pisze i przestrzega. Oczywiście wabikiem na odbiorczynie ma być historia miłosna, która nie miałaby prawa się ziścić - Viola i Kamil od pierwszej chwili mają się ku sobie, chociaż oboje nie chcą i nie mogą się związać. Jakby tego było mało, autorka komplikuje sytuację za sprawą relacji zawodowych: Kamil otrzyma zadanie, które w jego sytuacji wymaga sporego ryzyka i określenia własnych priorytetów. Potrzebuje pieniędzy, żeby ratować chorą matkę, a jednocześnie nie może sobie pozwolić na nonszalancję w dobieraniu wyzwań. Viola z kolei została przez męża odcięta od znajomości i dawnych działań: nie zyska szans na wolność, jeśli nie zaryzykuje i nie przypomni sobie, kim kiedyś była. Są w tym wszystkim jeszcze dzieci, które podbijają stawkę: dużo trudniej jest ryzykować, kiedy najmłodszym może przez to stać się krzywda. Zresztą koszt rozstania się z marzeniami też jest spory. Krystyna Mirek decyduje się w paru miejscach na mocne przyspieszenie akcji, co oznacza, że modyfikuje psychologię postaci, żeby zmusić je do szybszych reakcji - nikt nie będzie miał jej tego za złe, "Flowers" to książka, nad którą nie będzie się siedzieć całymi dniami. Tu liczy się przede wszystkim ważny przekaz dla odbiorczyń, które muszą zrozumieć, że nie da się spędzić całego życia z tyranem, nawet jeśli żona zdecyduje się na pełne poświęcenie. Rycerz na białym koniu pojawiający się w odpowiednim momencie i radykalny krok tam, gdzie brakuje pomysłu na rzeczową wskazówkę - to już cena tworzenia dla masowej publiczności.

poniedziałek, 28 listopada 2022

Krystyna Mirek: Miłość, kłamstwa i sekrety

Luna, Warszawa 2022.

Poszukiwania

Krystyna Mirek dobrze czuje się w różnych gatunkach prozy rozrywkowej. "Miłość, kłamstwa i sekrety" to książka, która należy do lżejszych lektur - szybko się rozwija i zapewnia czytelniczkom wytchnienie na moment. Autorka nie buduje całych światów bohaterów, pozwala za to poznać ich w przełomowych dla nich momentach - i kibicować im w dążeniu do szczęścia. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest idealne, każdy ma swoje demony i smutki. Wiktoria, która codziennie zmienia kolor włosów, szykuje się do ślubu z Frankiem. Wprawdzie nie czuje wielkiej miłości, ale jest przekonana, że mężczyzna zapewni jej spokój i stabilizację. Franek nie podejrzewa nawet, że jego dziewczyna mogłaby mieć jakiekolwiek wątpliwości w kwestii przyszłości związku, dlatego też postanawia wyznać jej ostatnią rodzinną tajemnicę. Jest ona związana z Vincentem, sławnym youtuberem. Vincent chwali się słynnym przodkiem, dziadkiem, który karierę zrobił we francuskich restauracjach i który potrafił przyrządzić wykwintne dania. Nikt nie wie, co kryje się za olśniewającym sukcesem mężczyzny. Jest jeszcze Misia, najlepsza przyjaciółka Wiktorii i osoba, która tonuje szaleństwa samym swoim istnieniem. Misia nigdy nie porywa się na wielkie sprawy, nie wpycha się tam, gdzie jej nie chcą, żyje spokojnie i samotnie, ale nikomu niczego nie zazdrości. Jest jeszcze Mirka. Bardzo zdolna pani detektyw, była policjantka - Mirka otrzymuje od Wiki zlecenie, by znaleźć Vincenta. Tak uruchamia się cała lawina wydarzeń, która wszystkim zainteresowanym mocno namiesza w życiorysach. Widać wyraźnie, kto z kim sympatyzuje i raczej nie będzie wątpliwości, komu zaczną kibicować odbiorczynie podczas lektury: pary dopasują się w sposób naturalny, więc też autorka nie będzie miała trudnego zadania, przekona do siebie i do pomysłu czytelniczki błyskawicznie. Dzięki temu może rozwijać akcję bez rozbudowywania warstwy psychologicznej: staje się przekonująca i zaprasza do codzienności bohaterów przez ich czyny i wzajemne relacje, a nie przez odczucia - chociaż "Miłość, kłamstwa i sekrety" to książka, która ma przypominać o sile miłości i przywiązania, a także pomagać we wskazywaniu sedna międzyludzkich kontaktów. Krystyna Mirek tworzy powieść, która jest samograjem i która nie wymaga większych wysiłków lekturowych, czyta się sama i angażuje odbiorczynie emocjonalnie. Liczy się tu - poza zmiennością w sieci kontaktów - również umiejętność określania własnych potrzeb. Do tego autorka dorzuca garść tajemnic i konieczność ukrywania przed najbliższymi tego, co chciałoby się akurat wszystkim wykrzyczeć. Zapewnia rozrywkę i jednocześnie udaje jej się uniknąć banałów, a przecież przy tym tempie narracji nie byłoby to niczym dziwnym.

Krystyna Mirek nawiązuje do tego, co uniwersalne i poczytne (chociaż Vincent wykonuje nieznany jeszcze do niedawna zawód youtubera, nie stanowi to przeszkody w lekturze dla starszych pokoleń odbiorczyń), ma dobre pomysły na bohaterów, a ponieważ przerysowuje ich - ułatwia sobie opowiadanie historii. Pisze z wielką wprawą i przekonuje czytelniczki do siebie. Jest tu wprawdzie naiwny tytuł i bardzo dużo uproszczeń, ale całość - przyjemna.

czwartek, 29 sierpnia 2019

Krystyna Mirek: Szczęście all inclusive

Filia, Poznań 2019.

Hotelowe szczęście

Beata (która wcale nie ma na imię Beata, ale to imię akurat lubi, w odróżnieniu od własnego – więc go używa), wyjeżdża do Grecji. Nie na wakacje, chociaż początkowo miała nawet takie plany. Zdarzyła się jednak okazja, by połączyć odpoczynek od codziennych zmartwień z okazją do zarobku: Beata może popracować jako pokojówka w jednym z greckich hoteli. Dość szybko zaprzyjaźnia się z Agnieszką, kobietą, która wprowadza ją w specyfikę zawodu i przygotowuje na zjawiska charakterystyczne dla turystyki. Tu można pozwalać sobie na wakacyjne romanse (chociaż kierownictwo hotelu zabrania personelowi kontaktowania się z gośćmi hotelowymi), ważne tylko, by nie angażować się emocjonalnie, bo stąd biorą się wyłącznie problemy. Beata akurat zastanawia się nad sensem swojego związku: jej chłopak jest leserem, pozoruje ciężką pracę, a w rzeczywistości miga się od obowiązków i nie szuka płatnego zajęcia. Żyje marzeniami, czerpiąc energię z partnerki: Beata ma tego dosyć i musi uświadomić mężczyźnie, że dłużej nie będzie pozwalać na takie zachowanie. Agnieszka potrafi cieszyć się chwilą, ale i ją spotykają rozczarowania czy chwile depresji, nawet pod greckim niebem. Frywolny sposób bycia nie jest receptą na wielką miłość: kiedy taka bohaterkę dopadnie, uświadomi jej wady wybranego stylu życia. Do hotelu w Grecji przyjeżdża Jakub ze swoją narzeczoną, Oliwią. Oliwia jest szefową poczytnego magazynu dla kobiet, zarabia olbrzymie pieniądze i rządzi ludźmi, zawsze otrzymuje to, czego chce. Chwilowo chce Jakuba – zamienia go w swojego narzeczonego i steruje również nim. Tyle że w swoim perfekcjonizmie zaczyna popełniać błędy, które mężczyźnie uświadamiają, że nie chce takiej egzystencji. Ta para pozwala uświadomić czytelniczkom problemy toksycznych związków. Żeby jednak nie chodziło wyłącznie o miłość, chociaż w tej kwestii Krystyna Mirek jest niezawodna – i tworzy kolejną powieść, która urzeknie czytelniczki – pojawia się także temat sprawiającego problemy wychowawcze dziecka. Franek ma kilka lat i potrafi skutecznie zepsuć odpoczynek wszystkim wokół, na czele z własnymi rodzicami. Prawie nikt nie umie znaleźć do niego klucza: tylko starsze opiekunki, te, które kiedyś pracowały w szkole, a teraz na emeryturze mają mnóstwo czasu, są w stanie dotrzeć do chłopca. Przy nich Franek się zmienia – ale to sytuacje wyjątkowe. Mama się poddała, trzeba jednak wskazać jej właściwą drogę. Krystyna Mirek uważa, że to możliwe, przysyła zatem pewną mądrą kobietę, która z wyczuciem i spokojem podpowie, jak postępować z małym łobuzem. Dla Franka i jego rodziców jest jeszcze szansa. Wszyscy inni muszą również nauczyć się, jak budować swoje szczęście. I, co ważniejsze, jak zrozumieć, co im potrzebne.

„Szczęście all inclusive” to powieść bardzo udana. Autorka prowadzi tu równolegle kilka wątków, opowiada o sytuacjach wybranych par (lub rodziców, a przecież problemy wychowawcze także odbijają się na relacji dorosłych), portretuje momenty, które wzbudzały wątpliwości – albo te, które stanowią wskazówkę dla czytelniczek. Jest tu miejsce na nadzieję, ale też podpowiedź, kiedy zacząć wszystko od nowa i nie wracać do przeszłości. Może niektóre rozwiązania wydają się nieco naiwne, ale to prawo obyczajówek – nie ma na co narzekać. Krystyna Mirek potrafi pisać przekonująco, tworzy obyczajówkę, która – bez względu na przewidywalność i obecność charakterystycznych schematów – będzie robić silne wrażenie na odbiorczyniach. Te historie dostarczają emocji i wzruszeń, przynoszą też odpoczynek: autorka wie doskonale, czego czytelniczki potrzebują, podsuwa im komentarze i słowa pokrzepienia, służy rzeczowymi radami. Podsuwa ciekawą powieść ze słońcem w tle, a ponieważ dała się poznać szerokiemu gronu odbiorczyń jako autorka wprawna – nie będzie mieć problemu ze znalezieniem czytelniczek. „Szczęście all inclusive” to powieść, która ucieszy fanki gatunku.

poniedziałek, 27 maja 2019

Krystyna Mirek: Miłość z błękitnego nieba

Edipresse Książki, Warszawa 2019.

Kompromis

Świetnie zaczyna tę powieść Krystyna Mirek i nawet czytelniczki, które wiedzą, w jakiej konwencji tworzy ta autorka (co zresztą sugeruje już rodzaj okładki i sam tytuł), będą przez moment czuć się zwiedzione (nie: zawiedzione!). Zapowiada się bardzo ciekawie i apetycznie. Z jednej strony jest bawidamek i donżuan, który podrywa kobiety na jedną noc, a po owej nocy zostawia im lakoniczną karteczkę o sposobie zatrzaśnięcia drzwi oraz bursztynowy drobiazg na pamiątkę (bohater ma w szufladzie bogatą kolekcję pudełeczek z prezentami dla wykorzystanych kobiet, ale ten motyw w lekturze z czasem ginie – niestety), z drugiej – Angelika, kobieta, która do celu pnie się po trupach i zrobi wszystko, żeby osiągnąć to, czego chce. Tych dwoje spotyka się podczas biznesowych negocjacji – żadne z nich nie ma w zwyczaju ustępować, każde może dopiąć swego własnymi sposobami. W obu przypadkach wprawdzie autorka mocno przerysowuje sytuację, sprawia, że bohaterowie przez moment są jednopłaszczyznowi – ale też bardzo intrygujący i aż chce się sprawdzić, jak potoczą się ich losy. Gdyby nie decydowała się tu Krystyna Mirek na romans, mogłaby zdobyć szersze grono fanek – tak dotrze jedynie do stałych odbiorczyń, które poszukują powieści o miłości na przekór wszystkiemu.

Przełom szykuje u Angeliki. Kobieta jest bezwzględna i zdecydowana, wie, jak osiągać cele: potrafi doskonale manipulować innymi i wykorzystywać swoje wdzięki, żeby kusić mężczyzn (nie chodzi z nimi do łóżka, bo seks nie kojarzy jej się przyjemnie, co trochę kłóci się z wyrafinowanymi technikami uwodzenia). Jednak wystarczy moment, żeby zaprezentować przeszłość bohaterki: Angelika wychowywała się w biednej rodzinie, nie poznała ojca, za to miała do czynienia z całym szeregiem gachów matki, sama matkowała młodszemu rodzeństwu, aż w końcu wykorzystała dar od losu – szansę na zagraniczne stypendium – żeby wyrwać się z patologicznego środowiska i zawalczyć o siebie. Nauczyła się być twardą i bezwzględną, pozbawioną sentymentów panią siebie – jednak za cenę zerwania kontaktów z rodziną. To jej słaby punkt. U Daniela metamorfoza wygląda trochę inaczej: chociaż bohatera przedstawia autorka na początku w złym świetle, z obrazem bezdusznego samca wykorzystującego kolejne kobiety kłóci się obraz troskliwych (i aż nadopiekuńczych) rodziców, którzy codziennie dyżurują w kawiarni na wprost mieszkania mężczyzny, żeby sprawdzić, czy ukochany syn nie poznał akurat tej jedynej.

Obiecujący początek zamienia się w konwencjonalny romans, ale tego nikt autorce nie powinien mieć za złe, w końcu wiadomo, do czego miała doprowadzić bohaterów. Udało jej się za to stworzyć wizję baśniowego świata, rzeczywistości z marzeń, w której nigdy nie jest za późno na naprawianie błędów i na stawanie się lepszymi ludźmi. Nie tylko miłość analizuje autorka do końca – zajmuje się również przedstawianiem więzi rodzinnych, przekonuje czytelniczki, że każdy może znienacka nauczyć się doceniać bliskich, odnaleźć kontakt z niechcianymi dziećmi, naprawić relacje, poszukać drogi do szczęścia. Jest to romans dla pań, ciepły, krzepiący, schematyczny – ale ponieważ Krystyna Mirek potrafi prowadzić narrację, to też zajmujący.

środa, 17 sierpnia 2016

Krystyna Mirek: Wszystkie kolory nieba

Znak, Kraków 2016.

Zmiany

Powracają bohaterowie Krystyny Mirek, ku radości czytelniczek spragnionych ciepła i otuchy. We „Wszystkich kolorach nieba” o wiele mniej jest zła i cierpienia niż w „Większym kawałku nieba”, chociaż sercowe wzburzenia wydają się nieuniknione. Autorka dąży jednak do tego, by poukładać bohaterom losy i przygotować ich na nadejście szczęścia – bo to w końcu oczywisty finał zmagań z rzeczywistością. Pozostawia tylko kilka problemów, coraz bardziej blednących w obliczu nadziei na lepsze jutro.

Podstawowy temat to związek Igi i Wiktora, który wreszcie nabiera kształtów. Na przeszkodzie stoi teraz starsze pokolenie: ojciec Igi do perfekcji opracował manipulowanie uczuciami i potrafi ugrać sporo, nie licząc się kompletnie z życzeniami córki. Matka Wiktora z kolei nie zamierza oddać swojej pozycji w rodzinie: jeszcze nie została teściową, ale na każdym kroku usiłuje dać Idze do zrozumienia, że jest niemile widziana. W tym wypadku niezbyt przekonująco jawi się Ambre, mąż pamiętający ją z młodości i podobnych zmagań po drugiej stronie barykady. Owszem, jest potrzebny ktoś, kto uratuje panią Aleksandrę przed nią samą, ale bycie nieszczęśliwą a świadomie złośliwą to sprawy, których autorka tu nie oddziela. Ciekawie wypada metamorfoza Olka, trochę jakby Mirek chciała mu wynagrodzić wstrząsy z poprzedniego tomu. Z kolei Amelia, matka trójki dzieci usiłująca na nowo ułożyć sobie życie, przeżywa huśtawkę emocjonalną. Krystyna Mirek tym razem dość mocno zawęża tematy, koncentrując się najbardziej na Idze. To u niej dziać się będzie najwięcej – i w różnych kierunkach. U innych wszystko idzie zdecydowanie ku lepszemu, nawet przejściowe trudności tego nie zaburzają. Wiadomo, że i Iga znajdzie bezpieczną przystań, ale ta bohaterka doświadcza jeszcze bardzo zróżnicowanych przygód.

Krystyna Mirek pisze w sposób nienachalnie pogodny. Postacie mierzą się u niej albo z wielkimi uniesieniami (znajdują prawdziwą miłość, rozpaczliwie jej poszukują bądź zadowalają się namiastkami, realizują marzenia bez względu na przeszkody), albo z bardzo przyziemnymi sprawami (brak pieniędzy i perspektyw, problemy w pracy). Autorka zawsze sięga po tematy, na które istnieje dobre rozwiązanie: może na początku nieoczywiste (lub części bohaterów w ogóle niedostępne), ale do osiągnięcia przy odrobinie wysiłku i wsparcia (tu najlepszym przykładem jest sytuacja Olka, który nie może znaleźć sobie przyjaciół, bo wszyscy wpatrują się w swoje smartfony).

Krystyna Mirek „Wszystkimi kolorami nieba” dociera do czytelniczek, które chcą uwierzyć w poprawę losu, ale nie lubią łzawych fabuł i sentymentów. Tu bohaterowie twardo stoją na ziemi, kiedy trzeba, potrafią walczyć o swoje i rezygnować z przyjemności, żeby osiągnąć cel. Sytuacje stale się zmieniaj, bo nie ma postaci idealnych, każdy w jakiś sposób wpływa na decyzje innych, nie zawsze kierując się przy tym dobrymi intencjami. Ta powieść – zbudowana na obyczajowych dramatach i małych chwilach szczęścia – dodaje otuchy, zapewnia odbiorczyniom azyl i pobyt w świecie, w którym dobre emocje wygrywają. Krystyna Mirek przy tym upodobaniu do pozytywnych stron egzystencji nie zapomina ani o humorze, ani o różnicowaniu charakterów. Lubi swoje postacie, bez trudu można zauważyć, które chce otoczyć opieką. To wszystko przekłada się natomiast na obyczajową powieść dobrze rozbudowaną, rozwiniętą pod kątem uczuć i akcji. „Wszystkie kolory nieba” to historia obowiązkowa dla fanek literatury kobiecej, które przede wszystkim cenią sobie stopniowe odsłanianie relacji i celne porady dla postaci.

środa, 18 maja 2016

Krystyna Mirek: Większy kawałek nieba

Znak, Kraków 2016.

Do celu

„Większy kawałek nieba” jest po to, żeby czytelniczki nakarmić marzeniami – i uświadomić im, że należy walczyć o swoje szczęście. Krystyna Mirek przywołuje tu portrety kilku postaci w różny sposób doświadczonych przez życie, ale przypomina też, że nie można do celu dążyć po trupach. Tu szansę mają ci o dobrych intencjach – do nich los w końcu musi się uśmiechnąć. A przecież „Większy kawałek nieba” nie udaje pogodnej obyczajówki.

Pani Maria powinna już być na emeryturze i tylko odpoczywać – tymczasem dorabia, by utrzymać chorego męża oraz synową z dziećmi. Swoje potrzeby odsuwa na dalszy plan, a pracę szanuje tym bardziej, że ciężko było ją znaleźć. Jednak nastoletni syn jej chlebodawcy zamierza wykurzyć z domu kolejną gosposię, a już na pewno zszargać jej nerwy. Oliwier to chłopak okrutny, wychowywany tylko przez ojca – a właściwie nawet nie wychowywany, bo Wiktor nie może się pozbierać po śmierci żony. Zresztą każdą partnerkę porównuje do tego ideału, przez co nie potrafi się z nikim związać. Z kolei Iga jako dorosłe dziecko alkoholika nie pierwszy raz próbuje zacząć wszystko od nowa. Nieważne, ile razy przestawiałaby się na asertywność – nie odmówi pomocy ojcu. Czuje się przy tym okropnie samotna. Krystyna Mirek krąży pomiędzy kilkoma domami i miejscami pracy tak, żeby łatwiej uchwycić cechy swoich bohaterów. Od początku nie ukrywa ich zamiarów, co sprawia, że czytelniczki mogą wyrobić sobie poglądy na rodzące się relacje. Jedni będą tu przerażać, inni budzić litość, jeszcze inni – dodawać sił w życiowych starciach. Chociaż autorka porywa się na przedstawianie codzienności w obliczu życiowych zmian, nie zwalnia akcji, dba o to, by odbiorczynie wciąż na coś czekały. Nie udzieli prostych odpowiedzi, a jeśli już jakieś rady się pojawią, wymagać będą olbrzymiej odwagi. Bo upragnione szczęście skrywa się zwykle za mało życzliwymi obserwatorami. U bohaterów lęk przed ludźmi wywierającymi presję (w otwartych dyskusjach lub choćby pełnych dezaprobaty spojrzeniach) przybiera namacalne kształty – z tą powieścią łatwiej zrozumieć, dlaczego wiele osób trwa w trudnym do zaakceptowania stanie i nie dąży do poprawy swojej sytuacji. Część postaci z „Większego kawałka nieba” robi to samo – i dopiero z czasem te życiowe motywacje staną się jasne.

Krystyna Mirek zajmuje się przede wszystkim uczuciami i to przez nie obserwuje bohaterów. Wybiera odwrotną niż zwykle kolejność – przeważnie działania definiują postawę – tu najpierw pojawiają się konkretne i bardzo wyraziste stany emocjonalne, by dopiero z nich brały się reakcje lub decyzje. Odświeża to powieściowy schemat, autorka trochę oddala się od modnych obyczajówek, bez szkody dla fabuły. Przyjęty przez nią system nie ogranicza szczegółowych obserwacji: Mirek nie chce pomijać najmniejszych detali, jeśli tylko mogłyby przyspieszyć zrozumienie motywacji postaci. Stąd sporo tu czytania min i spojrzeń, rozszyfrowywania drobnych gestów lub zachowań. „Większy kawałek nieba” jest powieścią obyczajową mocno uzasadnioną kwestiami psychologicznymi, nawet jeśli stosowane przez bohaterów sztuczki w prawdziwym świecie okazałyby się nie do zastosowania.

I sposób widzenia książkowego świata przekłada się na sam tekst. Krystyna Mirek pisze dość literacko, dialogi mocno obudowuje opisami, gdzieniegdzie też interpretacjami. W ten świat się wpada – a gdy już każda czytelniczka zdąży się zaangażować w losy i wyczyny bohaterów, autorka pozostawi kilka otwartych pytań i każe czekać na kolejną część historii. Bardzo zgrabnie.