* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagna Kaczanowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jagna Kaczanowska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 kwietnia 2026

Dr Monika Łukasiewicz, Jagna Kaczanowska: Teraz ja! Ginekolożka z psycholożką o menopauzie

Agora, Warszawa 2026.

Bez tabu

Menopauza przestała być tematem skrzętnie ukrywanym, a w związku z tym faktem coraz częściej wchodzi do literatury poradnikowej i książek o zdrowiu. To zagadnienie, które warto przedstawiać z każdej możliwej strony, żeby oswoić kobiety ze zmianami przyzwyczajeń oraz z możliwościami, przed jakimi staną, kiedy będą mierzyć się z charakterystycznymi objawami. Menopauza to zmiany w ciele, ale też w myśleniu czy podejściu do życia – i rolą kolejnych publikacji jest omawianie tych zmian w tonie szansy, tak, żeby zredukować lęk i niedogodności. I tak na rynku pojawia się książka, którą zdecydowanie warto włączyć do swojego zestawu poradników i podpowiedzi – „Teraz ja! Ginekolożka z psycholożką o menopauzie”. Tom stworzony przez Jagnę Kaczanowską oraz Monikę Łukasiewicz całościowo prezentuje temat menopauzy i pozwala czytelniczkom na wypracowanie schematów działań w zależności od potrzeb.

Publikacja została przygotowana w lekkim, popularyzatorskim i trochę konfesyjnym tonie – chodzi tu o to, żeby przekonać czytelniczki do nadejścia ważnego i nieuchronnego – ale nie strasznego – etapu życia i żeby podsunąć im zbiór gotowych podpowiedzi. Autorki przyglądają się dostępnym środkom farmakologicznym czy kuracjom hormonalnym (przy okazji oddalając obawy przed takim wyjściem: tłumaczą, skąd bierze się niechęć do przyjmowania hormonów i jednocześnie podpowiadają, co zrobić, żeby taka kuracja była w stu procentach bezpieczna), opowiadają o charakterystycznych reakcjach ciała, o nowych dla odbiorczyń odczuciach, które może nie są groźne, ale z pewnością uprzykrzają codzienne funkcjonowanie. Opowiadają o tym, jak w dalszym ciągu czerpać radość i satysfakcję z seksu – bo przecież menopauza nie oznacza końca tego aspektu – i o tym, jak zmienia się mózg kobiety. Przyglądają się zmianom wagi oraz potrzebom organizmu. Ale przede wszystkim tłumaczą, że menopauza to nie dramat – i wystarczy odpowiednio się przygotować, działać zgodnie z planem i wykorzystywać dostępne dzisiaj metody łagodzenia objawów, żeby zachować normalność. Dzielą się z czytelniczkami własnymi doświadczeniami, co może nie tylko funkcjonować jako przykład, ale też jako rodzaj pokrzepienia – bo oto dwie kobiety wyposażone w sporą wiedzę mogą mimo wszystko borykać się z pewnymi niedogodnościami i szukać na nie sposobów: skutecznie.

Te wiadomości, które są bardziej skomplikowane, czyli wymagają większego skupienia czytelniczek, pojawiają się wyodrębnione w ramkach (tu znajdą się między innymi specjalistyczne terminy medyczne) – wyrzucone z głównego nurtu narracji nie będą odciągały uwagi, łatwiej też do nich trafić. Do tego autorki przywołują motywacyjne opowieści: w kolejnym rodzaju ramek, czyli znowu poza podstawowym nurtem, będzie miejsce na opowieści o kobietach, które spełniały swoje marzenia bez względu na metrykę – i dokonywały rzeczy wielkich po przekroczeniu „magicznej” granicy. To zachęca do działania i przypomina, że zawsze warto dążyć do robienia czegoś, co się kocha. W podstawowej opowieści z kolei rozpracowują tajniki menopauzy tak, żeby odbiorczynie mogły pozbyć się wątpliwości i żeby zweryfikowały swój stan wiedzy. Czytelniczki mogą potraktować tę książkę jak relację przyjaciółek – nieco bardziej doświadczonych i przecierających szlaki – tak, żeby uniknąć niespodzianek i żeby poradzić sobie z wyzwaniem, jakie niesie życie. Bardzo dobrze przygotowana została ta książka, ale jej prawdziwa wartość kryje się także w samym sposobie przedstawiania zgromadzonych informacji – na lekko i bez przykrości.

środa, 6 listopada 2024

Jagna Kaczanowska: W kontakcie. Jak ułożyć relacje ze zmarłymi, by żyć lepiej

Rebis, Poznań 2024.

Zaświaty

Już na początku książki „W kontakcie. Jak ułożyć relacje ze zmarłymi, by żyć lepiej” Jagna Kaczanowska podkreśla, że nie zamierza produkować literatury ezoterycznej – i nawet jeśli sama zaczyna wierzyć w możliwość nawiązywania kontaktu z bliskimi, którzy odeszli, to nie będzie się koncentrować na tego typu aspektach. Tworzy natomiast lekturę, która może stanowić pocieszenie dla odbiorców pogrążonych w żałobie – zbiera (dzięki internetowi) opowieści od ludzi chcących podzielić się swoimi historiami. I relacjonuje rozmaite przypadki, w których wiara miesza się z oniryzmem, a dziwne wydarzenia zostają zinterpretowane jako głosy z zaświatów.

Przeważnie rozmówcy próbują przedstawiać siebie jako osoby sceptycznie nastawione do kontaktu ze zmarłymi – nie tworzą teorii spiskowych i nie poszukują jednoznacznych dowodów na swoje racje. Mimo to przydarza im się coś, co trudno wytłumaczyć na drodze rozumowej – i wtedy są w stanie na chwilę uwierzyć. Z reguły sygnały od nieżyjących członków rodzin lub przyjaciół traktują jako pocieszenie – natychmiastowe i cenne, bo skuteczne. I takimi krzepiącymi obrazami chcą się podzielić. Tu nie będzie opowieści o duchach, o zjawach i o przemieszczających się przedmiotach, a sama autorka przeważnie szuka sensownego wytłumaczenia dla zaobserwowanych zjawisk. Przypomina, że mózg potrafi projektować sytuacje albo wprowadzać fałszywe wspomnienia, że sny biorą się z przeżyć i myśli – więc mogą zostać wygenerowane w konsekwencji poświęcania uwagi bliskim. Że czasami podczas odpoczynku i relaksu przychodzą do głowy rozwiązania, których nie daje się znaleźć za sprawą wytężonej pracy umysłowej – i również w ten sposób da się wyjaśnić podpowiedzi z zaświatów. Ale przy tym wszystkim istnieje też rodzaj symbolicznego pocieszenia – zmarli będą żyć w pamięci krewnych tak długo, jak długo ci krewni zechcą. „W kontakcie” to książka o tym, że nie tylko zwolennikom duchów i ezoteryki przydarzać się mogą dziwne sytuacje i przeczucia. Autorka przypomina też o tym, że chociaż dzisiejszym kontaktom ze zmarłymi daleko do oszustw z dawnych seansów spirytystycznych, ludzie wciąż potrzebują wsparcia i przekonania, że po drugiej stronie można dalej funkcjonować – i to w oderwaniu od religii. Uczeni przyglądają się kolejnym tropom i komentarzom, ale nie są jeszcze w stanie na wszystko znaleźć odpowiednich recept – tymczasem spora część ludzi wstydzi się przyznać, że śni o zmarłych lub czeka na sygnał od nich. Jagna Kaczanowska motyw non omnis moriar przekuwa na psychologiczne analizy, uświadamia odbiorcom, że kontakt ze zmarłymi to zjawisko dość powszechne (inna rzecz, że niekoniecznie nagłaśniane). Unika naiwności dzięki nastawieniu na reportaż i na psychologiczne rozważania – to sprawia, że po jej książkę sięgnąć może znacznie większa liczba odbiorców. Pisze tak, żeby zaangażować czytelników – na pierwszym planie stawia ludzkie sprawy, codzienność w obliczu śmierci i konieczność radzenia sobie z traumami. Bywa, że wykorzystuje dość ekstremalne opowieści – jednak nigdy nie przekracza w tej książce granic dobrego smaku. Nie zmusza czytelników, żeby bezkrytycznie przyjmowali jej refleksje, za to zachęca do pielęgnowania wrażliwości. Co ważne - nie tworzy też poradnika (jak sugerowałby podtytuł książki), woli skupić się na przytaczaniu doświadczeń innych (i własnych) i na porównywaniu możliwości, jakie daje przekraczanie granicy światów.

piątek, 13 października 2023

Jagna Kaczanowska: Rak i dziewczyna. Jak ułożyłam sobie życie z rakiem

Agora, Warszawa 2023.

Zmiana

Jagna Kaczanowska wie, jak przyciągać czytelniczki do powieści, przecież nieraz już to udowadniała. Tymczasem jednak decyduje się na mocną pod względem emocjonalnym i szczerą opowieść o sobie. "Rak i dziewczyna. Jak ułożyłam sobie życie z rakiem" to publikacja wpisująca się trochę w nurt literatury chorobowej, reportaż o codziennym życiu, zmaganiach ze służbą zdrowia, strachem i tym, co nowe. Autorka przepracowuje kolejne etapy radzenia sobie ze zwalającą z nóg informacją, pokazuje rodzaje wyzwań i własne odczucia, przeprowadza rozmowy z ludźmi, których wiedza może się przydać czytelnikom. Bo przecież wiadomość o raku wcale nie należy do rzadkich - każdy albo został tak zdiagnozowany, albo ma w swoim otoczeniu kogoś, kto stał się już pacjentem onkologicznym. I dlatego właśnie "Rak i dziewczyna" to książka bardzo ważna. Fakt, że ciekawie napisana i czyta się ją bardzo dobrze, schodzi tu na dalszy plan: użytkowość jest jednak bardziej istotna niż jakość narracji. Bo Jagna Kaczanowska do choroby podchodzi z dystansem i humorem. Oczywiście przechodzi kryzysy i dzieli się z odbiorcami swoimi lękami - częściej jednak oswaja raka śmiechem, zwalcza go zdecydowaniem i wewnętrzną siłą. Buduje sobie własną grupę wsparcia i to niekoniecznie z dotychczasowych przyjaciółek. Rak wszystko zmienia, ale przede wszystkim uczy nowego podejścia do rzeczywistości. Jagna Kaczanowska przechodzi chemioterapię i operacje, bez upiększania prezentuje najtrudniejsze momenty - żeby za chwilę rozśmieszać odbiorców kolejnymi odkryciami. Żongluje fachowymi terminami, w końcu rak nie ma przed nią tajemnic: skoro już się pojawił, to można go wykorzystać od strony reporterskiej i do popularyzowania wiedzy. Może komuś przydadzą się wskazówki, jak zachowywać się wobec chorego i jak szukać odpowiedniego dla siebie lekarza. Ale przede wszystkim autorka krzyczy: rak to nie wyrok. To choroba, którą można dzisiaj traktować jak przewlekłą, wykryta odpowiednio wcześnie daje jeszcze szansę na długie i ciekawe życie. Nikogo Jagna Kaczanowska straszyć nie zamierza. Tak samo jak nie zamierza pytać w nieskończoność, dlaczego to właśnie ją spotkało. To przecież nieważne. Chodzi bardziej o to, żeby się nie załamać i nie dać zniszczyć. Rak to zmiany w wyglądzie, ale też w psychice: można go wykorzystywać jako wymówkę, albo - przy braku świadomości - zamęczyć swoich najbliższych. Można podejść do niego zadaniowo i stworzyć książkę, która zapadnie w pamięć czytelnikom. Chociaż na rynku wiele było w swoim czasie publikacji dotyczących walki z chorobą, Jagna Kaczanowska nie wpisuje się w ten nurt. Rezygnuje z martyrologicznych tonów i eksponowania cierpienia, za to zwyczajność interesuje ją znacznie bardziej. Pokazuje swoją chorobę - ale przez pryzmat codzienności, z uwzględnieniem przyzwyczajeń i pomysłów do zrealizowania. Zresztą podejście "zawsze mogło być gorzej" nieoczekiwanie dopowiada samo życie - w kontekście wojny w Ukrainie walka z rakiem nabiera innego wymiaru. Jagna Kaczanowska wpuszcza odbiorców na chwilę do swojej egzystencji. Nie są to odwiedziny łatwe, ale nie są też męczące czy nieprzyjemne - świetna i wartka relacja z przykrego doświadczenia zasługuje na wielkie uznanie. "Rak i dziewczyna" potwierdza znakomity warsztat pisarski Kaczanowskiej - po tę książkę można sięgnąć dla praktycznych wskazówek i porad, ale równie dobrze można ją czytać - chociaż to zaskakujące - rozrywkowo.

czwartek, 5 stycznia 2023

Andrzej Gryżewski, Jagna Kaczanowska: Sztuka obsługi waginy

Agora, Warszawa 2022.

Dla pań

Po dobrze przyjętej "Sztuce obsługi penisa" kwestią czasu było, aż na rynku pojawi się "Sztuka obsługi waginy". Andrzej Gryżewski i Jagna Kaczanowska rozmawiają o seksualności kobiet i o ich świadomości na temat ciała. Książka dzieli się na kilka tematycznych części: pojawia się wyjaśnienie, dlaczego w ogóle taki tom powstał, informacje na temat wyglądu waginy (jako źródła kompleksów u wielu kobiet), na temat metamorfoz, które wpływają na atrakcyjność seksualną (i odzwierciedlają się w podejściu partnera do seksu). Opowiadają autorzy, jakich kochanków szukają kobiety i dlaczego gra wstępna jest ważna. Przypominają, że trzeba trochę poćwiczyć, żeby móc cieszyć się z orgazmów. Zajmą się tematem wibratorów i lubrykantów, zastanowią się nad otwartością w podejściu do seksu - poinformują między innymi o korzyściach z posiadania młodszego kochanka dla pań w średnim wieku, doradzą też parom z długim stażem, tak, żeby na nowo obudziły w sobie wzajemne pożądanie. Jest tu (obowiązkowo) temat dzieci, ale dla równowagi także i temat bezdzietności. Autorzy zajmują się kwestią przemocy w seksie (akceptowanej i lubianej przez obie strony), ale i przemocą, która kończy się traumami, a nie ma nic wspólnego ze zgodą na seks. Namawiają na eksperymentowanie z przebraniami i na... waginalia. Jest tu trochę przestróg (między innymi dotyczących bezpieczeństwa), znajdzie się rozdział o miłości lesbijskiej (albo o odkrywaniu seksualności dzięki pomocy innych kobiet). Każdy temat pojawia się na zaledwie parę stron, to absolutnie nie wystarczy do pogłębienia go, raczej do zasygnalizowania odbiorczyniom, jakie kwestie są ważne w procesie rozbudzania własnej seksualności i poznawania siebie. Chodzi o to, żeby nie zamęczyć czytelniczek: każde zagadnienie poruszane tu zasługuje tak naprawdę na pełne książkowe opracowanie, już niekoniecznie w formie luźnej rozmowy. Andrzej Gryżewski i Jagna Kaczanowska wiedzą jednak, że dzięki wybranej formule trafią do najszerszego grona odbiorczyń - a chodzi przecież o to, żeby otworzyć czytelniczki, przeprowadzić wstępną edukację seksualną, nadrobić zaległości i pokazać im, że w każdym wieku i w każdych okolicznościach mogą cieszyć się tym, co da im ich ciało (w szczególności wagina, ale nie tylko).

Od czasu do czasu pojawiają się tu przerywniki rysunkowe - podpowiedzi dotyczące pozycji, w których można osiągnąć spełnienie (albo które można wypróbować, żeby przełamać rutynę w sypialni). Zdarzają się podpowiedzi dotyczące "zadań domowych", jednak Andrzej Gryżewski raczej nie chce pouczać odbiorczyń, woli rozbudzać ich ciekawość i zachęcić do otwartości w sprawach seksu. Uczy tego, co przez lata było tabuizowane. Autorzy chcą, żeby czytelniczki uwierzyły w siebie i żeby czerpały z seksu przyjemność, żeby potrafiły kierować "tymi sprawami" i nie zamykały się na jednym rodzaju doświadczeń. Nawet jeśli niektóre wskazówki wydadzą się zbyt śmiałe, "Sztuka obsługi waginy" może się przydać: przypomni kobietom, że same powinny zadbać o własną przyjemność i że muszą poznawać swoje ciała, żeby czerpać radość z seksu i budować świadome relacje z innymi.

wtorek, 22 marca 2022

Jagna Kaczanowska: Pies, który nas odnalazł

W.A.B., Warszawa 2022.

Naprawianie życia

Jagna Kaczanowska wybiera scenariusz, który momentami budzi wątpliwości - jako obliczony na wzruszenia i ckliwość, przesadzony i nieprzekonujący w swoich kierunkach. A jednak "Pies, który nas odnalazł" to książka psychologiczno-obyczajowa, która ucieszy fanki ciepłej i krzepiącej literatury. Anka nie radzi sobie z bliskimi. Moment diagnozy jej syna, Kaja, stał się jednocześnie momentem rozpadu rodziny. Wprawdzie mąż Anki nie odszedł od niej - kobieta może mówić o szczęściu, bo większość matek autystycznych dzieci wychowuje swoje pociechy samotnie, po usłyszeniu "wyroku" - jednak Remek w ogóle nie interesuje się bliskimi. Anka czuje się zatem opuszczona i niemal zdradzona. Nie wie, jak prosić o pomoc, zresztą uznaje, że powinna sobie ze wszystkim poradzić. Do obowiązków w opiece nad Kajem próbuje zaangażować Polę, dwunastoletnią córkę. Jednak Pola sprawia coraz więcej problemów wychowawczych (a może po prostu walczy o siebie) - jest krnąbrna i niegrzeczna, a w dodatku nie lubi brata, wstydzi się go i nie chce spędzać z nim czasu. Anka jest coraz bardziej poirytowana, co rodzi kolejne konflikty, zwłaszcza z Polą. Nie ma czasu dla córki - ani cierpliwości do niej. W efekcie ciągle zaostrza się problem. To moment, w którym historia się rozpoczyna - i jednocześnie chwila, w której Pola znajduje na spacerze psa ze zranioną łapą. Zabiera zwierzę do domu, czym naraża się na kolejne wyrzuty ze strony matki. Anka nie zamierza przygarniać bezdomnego psa, liczy na to, że odda go do schroniska - jednak pewien zbieg okoliczności sprawia, że zmienia zdanie.

Pies w rodzinie mnóstwo zmienia. Trzeba ustalić podział obowiązków, zyskuje się powiernika, który nie ocenia i nie krytykuje, a zawsze wyraża radość na widok członka rodziny. Pies otwiera i skłania do mówienia o uczuciach, a czasami nawet pomaga odkrywać w sobie nieznane pokłady emocji wcześniej nieuzewnętrznianych. Pies nie przejmuje się drobiazgami, a ponieważ zdecydowanie wyróżnia się spośród innych pupili, przyciąga uwagę i pozwala napotykanym ludziom uświadamiać sobie ważne prawdy. Motyw psa nie zaprząta jednak całej uwagi Jagny Kaczanowskiej. Pola bowiem decyduje się na radykalny krok - ucieka z domu. I wprawdzie autorka rejestruje zachowania jej rodziców i próby działania (z podpowiedzią dla tych rodziców, którzy muszą się z podobną sytuacją mierzyć), ale przede wszystkim koncentruje się na Poli. Dwunastolatka, która nie przewiduje wszystkich przeciwności losu, naraża się na spore niebezpieczeństwo. Może trafić na dorosłych o złych zamiarach, może też narazić się na złośliwe uwagi w kawiarni, w której nie ma czym zapłacić. Musi gdzieś przenocować i coś jeść - ale kiedy wyzwoli się spod kurateli dorosłych, ma też szansę zakosztować życia, którego dotąd nie znała. W dorosłość w przyspieszonym tempie wprowadzi ją klasowa rywalka. Jagna Kaczanowska pozwala odbiorcom na zrozumienie, do czego prowadzi brak komunikacji w rodzinie. Nie chce straszyć, raczej przestrzega - i przekonuje, dlaczego warto zaopiekować się zwierzęciem.

wtorek, 15 września 2020

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska: Gorsza siostra

W.A.B., Warszawa 2020.

Przesłanie

Chociaż duet Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska sprawdził się już w kilku świetnych powieściach obyczajowych, „Gorsza siostra” w dwóch zasadniczych elementach odchodzi od ich poczytnych książek. Po pierwsze – obie autorki realizują tu misję, a to nigdy nie przekłada się na lepszą literaturę, tendencyjność może czytelniczkom zacząć przeszkadzać (inna rzecz, że jeśli te bardziej wrażliwe przekonają się do znaczenia poruszonej kwestii, przyniesie tom swój cel: chodzi o nakłonienie odbiorców do zostawania dawcami szpiku). Po drugie – kompozycja tomu sprawia, że znacznie więcej tu zamierzchłej przeszłości, teraźniejszość niemal w ogóle nie jest rozwijana, a przez to trudniej zaangażować się w losy bohaterki, której dramatyczna sytuacja skłania do rodzinnych poszukiwań.

W „Gorszej siostrze” o wesołości mowy być nie może, bo Iga jest umierająca. Może wkrótce osierocić małą córeczkę, Wandę. Ale cierpi również jej mąż, który od lekarzy dowiaduje się, że to ostra białaczka szpikowa i dla kobiety nie ma ratunku, jeśli nie znajdzie się dawca: Tomasz mierzy się z rzeczywistością i z wyzwaniami, na jakie nie był przygotowany. Także Urszula, matka Igi, liczy jeszcze na cud. I to właśnie ona trafia na trop, sekret, który miał nigdy nie wyjść na jaw. Wszystko dzięki temu, że wuj Iwo, benedyktyn z Tyńca, decyduje się złamać tajemnicę spowiedzi. Istnieje gdzieś na świecie, a przynajmniej istniała w dalekiej przeszłości, „gorsza siostra” matki Urszuli. Tak obie autorki przenoszą się w czasy drugiej wojny światowej i na długo tu pozostaną – bo Iwo opowiada o relacjach z domu rodzinnego ze wszystkimi szczegółami, tak, że właściwie sceny z połowy XX wieku są zasadniczą częścią fabuły. Oto Krystyna – żona profesora, rozgoryczona tym, że szanowany powszechnie małżonek nie dochowuje jej wierności. Nie dość, że wiarołomca bierze sobie kochankę, to jeszcze pomieszkuje z nią naprzeciwko. Dwa miesiące przed porodem, który według Krystyny miałby ponownie zbliżyć ją do męża, kochanka wydaje na świat córkę, Joasię. Rówieśnicy nie może znieść córka Krystyny, Wanda – zwłaszcza że Krystyna w pewnym momencie przejmuje opiekę nad piękną rywalką. Sporo miejsca autorki poświęcają na kreślenie wzajemnych animozji i pogarszanie się charakteru Wandy odrzucanej przez własną matkę. Wanda stopniowo przygotowuje się do zemsty na niechcianej siostrze.

Na początku „Gorszej siostry” podkreślanie tego, jak ważna jest krew, może aż zmęczyć – niby wiadomo, że autorki chcą przez to zwrócić uwagę społeczeństwa na poważny problem i zachęcić do zarejestrowania się w bazie dawców szpiku, ale robią to jednokierunkowo. Z kolei w przeskoku do przeszłości skupiają się wyłącznie na podkreślaniu niechęci matki do Wandy, jakby w tym świecie nie mogło zaistnieć nic dobrego. Niby w pewnym momencie dochodzi do głosu optymizm, tak cenny w krzepiących obyczajówkach – ale jeśli ktoś spodziewał się lektury w stylu Ogrodu Zuzanny, nie znajdzie tu ukojenia.

czwartek, 24 października 2019

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska: Galopem po szczęście

W.A.B., Warszawa 2019.

Dom

Baśka nie chce się przyznać, co przeskrobała. Jest w końcu dorosła i powinna sama odpowiadać za swoje błędy. Ale w wyniku tych błędów rozstaje się z mężem, traci oszczędności i mieszkanie – i musi wrócić w rodzinne strony, w miejsce, z którego zawsze chciała się wyrwać. Krnąbrność to cecha jej charakteru, więc prędzej czy później kobieta wpędzi się w następne kłopoty – na razie jednak nie ma lepszego pomysłu na siebie i nastoletnią córkę (oczywiście niezadowoloną z takiego rozwoju sytuacji). Baśka zostaje asystentką ojca w stadninie, przypomina sobie o dawnej miłości do koni (zarzuconej na skutek pewnego nieporozumienia) i odkrywa obecność pewnego przystojnego zaklinacza koni. Przy takich drobnych sukcesach łatwo przymknąć oko na narzekania córki. Zwłaszcza że dziewczynę skutecznie spacyfikują dziadkowie. Co ciekawe, widać w tej książce różnice między pokoleniami – i to tak, że odbiorczynie uwierzą zarówno w mentalność dziadków, jak i w postawy córki Baśki. Wszystko wypada przekonująco.

Powrót córki marnotrawnej to temat, który w „Galopem po szczęście” dominuje i pozwala wrócić do bohaterów znanych z Ogrodu Zuzanny. Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska proponują odbiorcom ten temat z innej perspektywy – przez pryzmat innych postaci – ale odwołują się i do miejsca, i do sylwetek, które zdążyły już zagościć na dobre w domach czytelniczek. Dlatego w „Galopem po szczęście” będzie się z takim samym zainteresowaniem śledzić główny plan jak i dalszy: tu rozwijają się wątki, które wcześniej nie miały szansy rozkwitnąć. Autorki potrafią zbudować atmosferę miejsca i sprawić, że czytelniczki poczują się jak u siebie – z opisywanymi bohaterami w roli pożądanych sąsiadów. Żeby jednak nie było zbyt sielsko, wprowadzają całkiem sporo przeszkód na drodze do szczęścia. A to podpalenie domu (w którym stara szeptucha opiekuje się niemowlęciem), a to alkoholizm matki (jako wynik rozdmuchiwanych oczekiwań otoczenia), rodzinne niesnaski i kłótnie. Wszystko jednak rozwija się tak, by przynieść czytelniczkom zestaw podpowiedzi dotyczących życia i zmartwień. Można korzystać z mądrych uwag bohaterów i przeszczepiać na własny grunt ich rozwiązania – można też potraktować książkę jako źródło rozrywki i zwyczajnie dobrze się bawić, śledząc przygody bohaterów. Są tu silne charaktery i sceny, w których wydaje się, że nie ma dobrego rozwiązania – są postawy znane z codzienności odbiorczyniom albo decyzje, które w prawdziwym życiu raczej się nie pojawiają. Wszystko dla dobra fabuły: umiejętnie rozwijana opowieść wciąga i sprawia, że coraz więcej odbiorczyń będzie sięgać po propozycje tego duetu pisarskiego.

Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska piszą nieźle (jeśli przymknąć oko na irytującą manierę powtarzania synonimów przez jedną z nich – mniej już tego zabiegu niż w Ogrodzie Zuzanny, ale dalej co jakiś czas powraca i doprowadza do pasji), mają pomysły na rozwój akcji – i na budowanie opowieści na kilku planach równocześnie. Wiedzą, jak stworzyć azyl dla postaci i sprawić, by czytelniczki zechciały tu przebywać. „Galopem po szczęście” to obyczajówka dobrze wymyślona: z wyczuciem i świadomością chwytów, które na rynku się sprawdzają. Wielowymiarowa historia, która czerpie z motywu zaczynania od nowa z dala od wielkomiejskiego zgiełku tutaj nie toczy się przewidywalnie, a przynajmniej – nie we wszystkich aspektach. I to cieszy.

wtorek, 7 maja 2019

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska: Ogród Zuzanny. Warto walczyć o tę miłość

W.A.B., Warszawa 2019.

Cena związku

Gorzko się zaczyna trzeci tom serii Ogród Zuzanny, ale czytelniczkom nie będzie to przeszkadzać, wiadomo, że Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska to duet, który nie pozwoli na smucenie się akcją. Zuzanna boryka się z psychicznymi skutkami poronienia: uważa, że nikt nie rozumie jej cierpień, nie ma jak wyrzucić z siebie złych emocji, zamyka się w sobie i oskarża o to, że nie donosiła ciąży. Automatycznie psuje się więc atmosfera w jej domu: syn ucieka do przyjaciół, mąż stara się znaleźć ratunek, bo nie chce po raz drugi stracić ukochanej kobiety. Ciężko jest również Kazi, która staje się malkontentką. Nie chce zauważyć, że mąż się od niej odsuwa – nawet sama go odpycha brakiem cieplejszych słów czy wsparcia. Katastrofy w dwóch zaprzyjaźnionych domach wystarczają, żeby skutecznie zwarzyć nastroje – ale Bednarek i Kaczanowska lubią takie wyzwania, specjalnie je tworzą, żeby móc zaproponować odbiorczyniom kolejną powieść-pocieszankę. W końcu ta seria to cykl optymistycznych obyczajówek, którym nie można się oprzeć. W takim układzie przygotowanie na śmierć najstarszej pani Czaplicz nie będzie już tak bolało.

Jeszcze raz zwracają się autorki do sekretnego języka kwiatów (i wydaje się, że już wyczerpują możliwość komunikowania się w ten sposób) – dla Zuzanny to szansa na wyrażanie swoich uczuć i ujście cierpienia, Adam Przygodzki skrupulatnie odczytuje wysyłane przez żonę znaki i dzięki temu może próbować zrozumieć, jakie traumy nosi ukochana. Jednak stopniowo znaczenie kwiatów przestaje być istotne, ludzie nauczyli się już rozmawiać o uczuciach. Autorki wprowadzą zatem poradę na pokrzepienie dla tych kobiet, które cierpią jak Zuzanna – udaje im się znaleźć niesentymentalną i rzeczową drogę działania. Trochę inaczej jest ze związkiem Kazi – tutaj odbiorczynie powinny same wyciągnąć wnioski z zachowań postaci i wpływu złośliwości na najbliższych. Kazia sama prowokuje męża i niemal zachęca do zdrady: odpycha go, ciągle krytykuje i unika czułości. Kiedy na horyzoncie pojawi się jego młodzieńcza wielka miłość, w dodatku gotowa na odświeżenie znajomości, nic dziwnego, że mężczyzna może ulec pokusie. W końcu ciepła w domu nie ma od dawna. Odbiorczynie mogą z tego wysnuć właściwe wnioski – a autorki bez moralizowania pokażą, jak walczyć o uczucie.

Na szczęście w trzecim tomie Ogrodu Zuzanny znowu powraca humor, przez który tak ceni się całą serię. Kura Kulczyba staje się przedmiotem międzysąsiedzkich waśni, ale problem rozwiązuje niespodziewanie kogut z sąsiedztwa. Ksiądz i jego najbardziej zagorzały rywal decydują się na udział w nietypowym konkursie: ich przekomarzanki i spory nadają koloru opowieści. Cecylia wszystkich uczy korzystania z życia i radości istnienia, Krystyna przeżywa drugą młodość – i miłość u boku przystojnego znajomego z sanatorium. Wszystko dzieje się naturalnie i bez wygórowanych oczekiwań. Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska niejeden raz przy tej powieści rozbawią czytelniczki (ale nie zabraknie im też powodów do wzruszeń). Unikają sentymentów i banalnych rozwiązań, dbają o to, żeby w narracji cały czas coś się działo. Mają całkiem sporo pomysłów, które przekuwają na wartką i ciepłą obyczajówkę. Nie muszą się martwić o czytelniczki: nawet jeśli któraś nie zna poprzednich tomów cyklu, po „Warto walczyć o tę miłość” zechce nadrobić zaległości, żeby przedłużyć możliwość pobytu w sąsiedztwie trzech wyrazistych pań Czaplicz i całego grona ich sąsiadów oraz bliskich.

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska: Okruchy dobra

W.A.B., Warszawa 2018.

Przed świętami

Żeby nawiązać do atmosfery bożonarodzeniowych cudów, Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska sięgnęły po szereg portretów. Bohaterowie ich okolicznościowej książki „Okruchy dobra” mają połamane życiorysy. Stracili już nadzieję, wydaje im się, że nic dobrego ich już nie czeka. Żyją wspomnieniami, bo nie mają siły na marzenia. Źle im z różnych powodów – tymczasem zbliża się Boże Narodzenie, święta, podczas których nikt nie powinien być samotny albo nieszczęśliwy. Scenariusze, jakie los zgotował bohaterom, są zakorzenione w codzienności czytelniczek – chociaż też wyostrzone. Tu żona z małym dzieckiem czeka na powrót męża z emigracji zarobkowej (ale nie liczy już na wiele, bo głowa rodziny przestała dawać znaki życia jakiś czas temu). Jedna z kobiet walczy z rakiem, inna – już starsza pani – boi się duchów we własnym mieszkaniu. Jest tu stary dorożkarz, albo postać skłócona z bliskimi. Z żadnej z tych sytuacji nie ma dobrego wyjścia – bo też już nic nie zależy od bezpośrednio zaangażowanych. Mogą jedynie czekać na cud i wspierać się nawzajem, pod warunkiem, że trafią na siebie.

Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska piszą szybką książkę. Nie tylko szybko się ją będzie czytać – autorki starają się każdą postać dokładnie scharakteryzować, ale nie zajmują się przemianami wewnętrznymi, wybierają rejestr życiowych doświadczeń kształtujących postawy. Na początku takie podejście do prezentacji nieźle się sprawdza, ale po którejś kolejnej kliszy przestaje już intrygować. Autorki przynoszą komplet wiadomości potrzebnych do zrozumienia każdej osoby, jakby ćwiczyły się w prostych opowiadaniach. Nie eksperymentują z formą, a zresztą takie eksperymenty nie pasują do gatunku, jaki wybrały. Mają tu tylko jedno zadanie: sprostać wymaganiom czytelniczek, zapewnić im lekturę na miarę ich oczekiwań. Nie muszą wkraczać do historii literatury (rozrywkowej), mało tego: nie muszą nawet długo utrzymywać się na rynku, „Okruchy dobra” to w końcu obyczajówka, która ma przyciągać uwagę w czasie przedświątecznym, ma przynosić wytchnienie, krzepić, ale też – stanowić materiał na prezent pod choinkę. Bednarek i Kaczanowska złożą szereg obietnic na temat optymistycznych rozwiązań. Ta relacja przypomina bajkę: happy end jest tu oczywistością, cała reszta to przygotowania do pocieszenia. Nie ma tajemnic również w obrębie gatunku: wiadomo, że losy postaci splotą się ze sobą, każdy otrzyma to, na co czeka i czego naprawdę potrzebuje do szczęścia. Skoro wprowadzane są na scenę kolejne osoby – każda będzie miała do odegrania konkretną rolę, to tylko kwestia czasu, kiedy ich życiorysy się splotą. „Okruchy dobra” to zatem obyczajówka bardzo naiwna, dostarczająca prostych wzruszeń. Utrzymana w klimacie bożonarodzeniowych fabuł i w rytmie kina familijnego – nie za bardzo zapada w pamięć, funkcjonować będzie wyłącznie w gronie czytelniczek świadomych reguł gatunku. A że Bednarek i Kaczanowska wypracowały już sobie wierne grono czytelniczek – to nich, fanek Ogrodu Zuzanny, trafią w pierwszej kolejności. Tutaj widać, że nie chciały rozbudowywać poszczególnych fabuł, pragną dostarczyć jedynie pokrzepienia, odrobiny świątecznej magii – która sprawdzi się tylko w drobnym wycinku roku – ale zaspokoi gusta masowej publiczności.

piątek, 3 sierpnia 2018

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska: Ogród Zuzanny. Tom 2. Odważ się kochać

W.A.B., Warszawa 2018.

Szczęście innych

Skoro Zuzannie udało się naprawić błędy młodości, skoro seniorka rodu wyruszyła aż za ocean śladem wielkiej miłości sprzed lat, pora uszczęśliwiać bohaterów (a przede wszystkim bohaterki) dalej. Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska to duet, który dobrze sprawdza się w obyczajowych perypetiach. Druga część serii Ogród Zuzanny, „Odważ się kochać”, jest lepsza niż pierwsza. Autorki zajmują się większą liczbą postaci, nie przyglądają się już kwitnącym romansom (które już w założeniu muszą być po prostu nudne i nijakie), za to przekonują, że każdy ma prawo do szczęścia. Najtrudniej będzie z Krystyną, środkową z pań Czaplicz – ale wiele kobiet ma swoje ponure tajemnice, z powodu których boją się walczyć o uczucia.

Wiola cierpi na syndrom DDA i potrzebuje fachowej pomocy, żeby nauczyć się asertywności i wybrać spośród adoratorów tego, na widok którego mocniej bije jej serce. Elka duszę romantyczki ukrywa pod wcieleniem „panny myśliwej”, a obszerne ubrania skrywają jeszcze jedną jej tajemnicę. To na tych kobietach skupią się tym razem autorki: pozostają w kręgu Zuzanny, a jednocześnie mają do zaprezentowania kolejne skomplikowane ludzkie losy. Skupiać się mogą raz na teraźniejszości postaci, raz na tym, co je ukształtowało i przyczyniło się do naturalnych problemów w związkach lub po prostu relacjach z mężczyznami.

Ale „Odważ się kochać” to tom z posmakiem kryminalnym. Ginie miejscowy biznesmen, człowiek, który nie stronił od szemranych interesów. Do jego śmierci mogła przyczynić się kulczyba wronie oko, co automatycznie kieruje podejrzenia w stronę Zuzanny oraz Jurka, młodego chłopaka z Ukrainy. W śledztwo angażuje się nie tylko przybyły ze stolicy policjant: w małej społeczności ludzie chętnie sobie pomagają. Autorki zapraszają do środowiska mimo zbrodni bardzo gościnnego, przenoszą się od plebanii do pracowni „malarza kotów”, od domu Zuzanny do księgarni Kazi. Jan Maria Sochacki wyrządził innym tyle krzywd, że właściwie nikt go nie opłakuje. Zwłaszcza że trzeba się zaopiekować bezdomnym, panem Henrykiem – zawsze życzliwym i pogodnym człowiekiem, który stracił pamięć, więc i tożsamość.

Są w tomie „Odważ się kochać” niekonwencjonalne rozwiązania różnorodnych życiowych problemów, a autorki dyskretnie podpowiadają, jak uczynić świat lepszym metodą małych kroków. Udaje im się stworzyć prawdziwy azyl, w którym można uratować pisklę sroki, złamane serce nastolatka i długoletni związek. Niby nie ma tu prostych wyjść – a jednak fabuła urzeka za sprawą umiejętnie budowanego pokrzepienia. Optymizm jest wpisany w poczucie humoru, jakie przesyca całość – kolejne scenki dodają otuchy, ale i przynoszą rozrywkę. Bednarek i Kaczanowska zapewniają bohaterom szczęście – nawet jeśli droga do niego ma być wyboista. „Odważ się kochać” to ciepłe czytadło, które fanki baśniowych obyczajówek musi zachwycić. Umiejętnie prowadzona narracja jest tu równie ważna jak kreacje bohaterów – niby przerysowanych i po przejściach, ale zawsze serdecznych, wrażliwych i gotowych do niesienia pomocy. Ta powieść pokazuje świat idealny, taki, do którego zawsze warto dążyć – i którego wartość polega na wsparciu od ludzi z najbliższego otoczenia.

wtorek, 9 stycznia 2018

Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska: Ogród Zuzanny. Tom I. Miłość zostaje na zawsze

W.A.B., Warszawa 2018.

Życie wspólne

Ciepłą i momentami sentymentalną, ale też bardzo wesołą obyczajówkę proponują Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska. W „Ogrodzie Zuzanny” sięgają po sprawdzone składniki bestsellerowych czytadeł, odrobinę je modyfikując na potrzeby fabuły – i tworzą małomiasteczkową historyjkę z wyrazistymi postaciami oraz obietnicą szczęścia. W domu pełnym bibelotów mieszkają razem cztery pokolenia – trzy panie Czaplicz: nestorka rodu, Cecylia, jej córka – zawsze zgorzkniała i nieufna Krystyna, wnuczka – zapracowana i zabiegana Zuzanna oraz syn Zuzanny, dwunastoletni Wojtek. Wszyscy prowadzą bujne życie towarzyskie i utrzymują serdeczne kontakty z sąsiadami – a należy do nich i rubaszny proboszcz-motocyklista, ksiądz Fąfara, i szalony ekolog, Jacek Wtorek, aptekarz czy zakochana w nim właścicielka makaronowej restauracji. Lista postaci ważnych dla rodu Czapliczów wydaje się nie mieć końca, dzięki czemu bohaterki nie mogą narzekać na brak interpersonalnych kontaktów.

Zuzanna pasjonuje się mową kwiatów i zajmuje – projektowaniem ogrodów. Najnowsze zlecenie dotyczy domu Adama Przygodzkiego, dawnej miłości kobiety. Zuzanna przez ogród próbuje przekazać klientowi wiadomość, którą modyfikuje w miarę, jak zmienia się stopień zażyłości. Tej miłości, zaakcentowanej pośrednio w podtytule tomu, będą odbiorczynie żywo kibicować. Oczywiście nie obejdzie się bez komplikacji uczuciowych. Ale Bednarek i Kaczanowska nie zamierzają skupiać się na najmłodszej pani Czaplicz: każda z bohaterek ma tu swoją ważną historię i każda zyska szansę jej opowiedzenia, a także, przynajmniej częściowo, przeżycia. Będzie zatem więcej romansów, również w zaprzyjaźnionych domach. Tyle że autorki wcale nie poświęcają tomu na rozstrzyganie, kto, z kim i jak długo – zabierają się za rozśmieszanie czytelniczek na różne sposoby. A to przygarnięta przez panie Czaplicz kura przeżywać będzie kryzys tożsamości, a to ksiądz Fąfara namówiony przez ekologa weźmie udział w nielegalnej akcji ratunkowej, a to niezwykle elegancka żona biznesmena-prostaka zaopiekuje się świnią… Autorki imponują wyobraźnią i w zakresie obyczajowości nie mają sobie równych w rozśmieszaniu. Potrafią tworzyć scenki sugestywne i komiczne jednocześnie, lubią absurdy i przerysowania. A do tego niejeden raz udaje im się wpleść w książkę zestaw bardzo sensownych i uniwersalnych – to jest do zastosowania w życiu czytelniczek, poza sielanką – porad i serdecznych uwag na temat własnych wyborów. Zachęcają, trochę na marginesie lektury, do czynienia dobra, i do wyrozumiałości wobec bliskich. Krzepiąco każdemu bohaterowi pozwalają udowodnić swoją wartość, nawet jeśli akurat niedawno ośmieszył się przed lokalną społecznością. Tu wszystko układa się samo, a przeszkody są tylko czasowe.

„Ogród Zuzanny” nie jest wolny od błędów, egzemplarz przed ostateczną korektą roi się od literówek. Mam tylko nadzieję, że przed publikacją zostanie poprawione nieszczęsne ohydne „kakłko” – bo to koszmar, jakich mało, a ponadto kompletnie nie pasuje do kreacji dojrzewającego właśnie bohatera. To powieść, którą czytelniczki mają szansę bardzo polubić – wśród postaci bez trudu znajdą takie, którym chce się kibicować i których losów będą ciekawe. Lekka, pełna fabularnych zwrotów akcji i atrakcji obyczajówka z obietnicą romansu przypadnie do gustu szerokiej grupie odbiorczyń.