* * * * * * O tu-czytam

środa, 27 czerwca 2018

Magdalena Kalupa: Piratka

Prószyński i S-ka, Warszawa 2018.

Dziewczynka groźna

Kapitan Madlen to Król Piratów. Już w pierwszej scenie Magdalena Kalupa nie pozostawia żadnych wątpliwości co do bezwzględności i zdecydowania tej postaci. Madlen budzi postrach, wszyscy liczą się z jej zdaniem, a gdyby ktoś przypadkiem się nie liczył - czeka go spacer po desce. Mało kto może wypracować sobie taki autorytet wśród postrachów mórz i oceanów. Madlen to antyteza księżniczki: dumna i dzielna wojowniczka, która nie musi liczyć się z nikim, dąży do realizowania własnych pragnień i bije na głowę wielu hersztów. Zresztą - niektórych nawet pokonała w bezpośrednim pojedynku. Tyle tylko, że Madlen jest dziewczynką. Nie: kobietą, a dzieckiem. I to w pewnym momencie zaczyna psuć efekt pierwszej sceny: autorka nikomu nie daje najpierw tego do zrozumienia, buduje relację niemal stereotypową w obrazie pirata, by potem przełamać schemat i powrócić do innego rodzaju opowieści.

Bo Madlen zostaje przez sztorm wyrzucona z własnego statku. Uratowana przez dwie syrenki, zaprzyjaźnia się z nimi i zaczyna przeżywać zupełnie inne przygody. Teraz znacznie łatwiej o ludzi, którzy nie wiedzieli o jej burzliwej przeszłości i nie biorą pod uwagę zdania Madlen. Król Piratów nie może sobie pozwolić na protekcjonalne traktowanie. Płynie stąd wiele nieporozumień. Ale też dziewczynka odkrywa, jak ważna i wartościowa może być prawdziwa przyjaźń: syrenki są znakomitymi towarzyszkami, pozwalają zwracać uwagę na to, czego Madlen na statku pirackim nie robiła. Zapewniają rozrywki i służą dobrą radą, kiedy tylko trzeba. Bo nawet piratka czasami potrzebuje wsparcia w drobnych codziennych sprawach. Madlen przeżywa różne przygody: a to spotka smoka, a to pokona wiedźmę, odwiedzi podwodne krainy, poszuka statku-widma... będzie baśniowo i momentami bardzo konwencjonalnie, ale Magdalena Kalupa zadba o to, żeby odbiorczynie się nie znudziły. Wygląda to tak, że pierwsza scena jest wabikiem na czytelników spragnionych przygody w starym stylu: jest tu zło i odwaga, jest potężne zagrożenie, nie ma za to cukierkowości i obietnic łatwych rozrywek. W dynamicznie kreślonym obrazie autorka stawia na pirackie – stereotypowe, ale ożywiane akcją - motywy. Potem uspokaja opowieść, mimo że w kolejnych rozdziałach zawsze coś się wydarza. Tu już staje się bardziej "dziewczyńska", wie doskonale, że mimo tendencji wydawniczych i feminizmu wkraczającego coraz silniej do publikacji, spora część jej odbiorczyń będzie jednak wolała mniej burzliwe historie, nie takie, w których zaczytują się chłopcy, a takie z nastawieniem na baśniową obyczajowość. I tego czytelniczkom dostarcza. Pisze ze smakiem, stara się o literacki obraz i o to, żeby już na etapie narracji dostarczać dzieciom rozrywki. Wybiera zresztą klasykę: nie chce tu ani eksperymentów tekstowych, ani potocyzmów. Dobre będą zatem jej historyjki do usypiania, mimo że piracki kontekst zdaje się temu zaprzeczać. Każde opowiadanie to osobna zamknięta przygoda, osobno opisany pomysł na wykorzystanie sprawdzonych motywów. Kwestię przyjaźni i relacji w gronie rówieśników autorka modyfikuje dzięki przyjaźni międzygatunkowej (syreny i Król Piratów), ale idea pozostaje ta sama. Autorka dba o to, żeby zapewnić odbiorczyniom rozrywkę, nawiązuje do tego, co w literaturze już znane, ale potrafi też skoncentrować się na samym pięknie literackiej opowieści. W tej publikacji zwracają uwagę - nawet bardziej niż tekst – malowane ilustracje w baśniowym stylu. To one pomagają zaangażować się w opowieść i przekonać, że kraina wyobraźni to miejsce, które warto odwiedzać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com