* * * * * * O tu-czytam

sobota, 16 czerwca 2018

Agnieszka Tyszka: Mejle na miotle

Akapit Press, Łódź 2018.

Przestroga

O toksycznym związku wcale nie trzeba mówić czytelniczkom wprost. Można to zrobić przez subtelne sygnały, że coś jest nie tak, uczulić i uwrażliwić na krzywdę inną niż fizyczna za sprawą doświadczeń bohaterek. Agnieszka Tyszka we wznowionych właśnie "Mejlach na miotle" zastanawia się nad tym, ile można pozwolić drugiemu człowiekowi w imię źle pojmowanej miłości. Prawdziwą lekcję otrzymuje tu Amanda i to nie bezpośrednio a przez obserwowanie relacji między rodzicami. Najpierw ściąga na siebie gniew ojca za sprawą poprawki z historii. Później staje się mimowolnym świadkiem czegoś, na co żadna kobieta zgadzać się nie powinna, bez względu na to, jak wygodnie czuje się, prowadząc dom pod dyktando męża. Ojciec Amandy wydziela żonie pieniądze, pozbawia ją możliwości stanowienia o sobie, a poza tym jest despotą i tyranem. Uważa, że finansowanie rodziny daje mu prawo do znęcania się psychicznego nad bliskimi: źle traktuje swoją małżonkę, a córce również chce ograniczyć wolność. Jednak kara, jaką dla Amandy wymyśla, staje się impulsem do zmian.

Nastolatka, która nie zdała z historii ma trafić na wakacje do ciotki Sydonii. Tam, na odludziu, ze stertą podręczników, musi się uczyć - żadne inne rozrywki na horyzoncie nie majaczą. Z punktu widzenia surowego rodzica to idealny sposób na pozbycie się problemu i okiełznanie buntowniczej natury. Amanda jednak nie zamierza podzielać losu matki – woli decydować o sobie i wybijać się na wolność nawet za cenę rezygnacji z wygód. Bo przecież kto nie wypełni woli głowy rodziny, ten musi na siebie i swoje potrzeby zapracować. A Amanda bardzo kocha taniec i w dodatku podoba jej się mieszkanie bez rodziców. Powoli ze swojej skorupy zaczyna też wychodzić jej matka. Już nie przyjmuje pokornie złośliwości męża, już potrafi się odgryźć. Może jeszcze nie rozumie, że będzie musiała liczyć się z finansowymi konsekwencjami – ale sama dostrzega, że niedobrze jest podporządkować się we wszystkim dawnej miłości. Nawet jeśli chciałaby iść na kawę z koleżanką, nie stać jej na zapłacenie rachunku. A to już poważny sygnał, że trzeba coś zmienić.

Agnieszka Tyszka wychodzi od rodzajowego obrazka, który bardzo jej się udaje. Potem natomiast wprowadza już odbiorców w typowy świat nastolatek i ich spraw. Amanda odkrywa, że ciotka Sydonia i jej przyjaciółki znają się na "czarach", a okoliczności budzą w niej zainteresowanie tematem czarownic. Nagle dziewczyna odkrywa, że historia pełna jest ciekawych tajemnic i warto się im bliżej przyjrzeć. Zamiast się uczyć, zgłębia tajniki opowieści o tych, które ciemny lud traktował jak istoty z innego świata. Sytuację ubarwia jeszcze przekonanie, że za zbiorem dziwacznych pod względem stylistyki i niezrozumiałych do końca maili stoi Kornelia, najlepsza przyjaciółka Amandy. Prawda może za to wyglądać zupełnie inaczej. Agnieszka Tyszka bawi się motywami obyczajowymi, pozwala w oderwaniu od codzienności zapewnić bohaterce nietypowe rozrywki. Jest w "Mejlach na miotle" trochę zabawy, trochę inspirujących wiadomości o medycynie naturalnej. Z dystansu wszystko wygląda inaczej, a autorka doskonale czuje się w kreatywnych relacjach. I tutaj pozwala sobie na odrobinę fantazji, odejście od nudnej zwyczajności na rzecz nawiązań do historii. "Mejle na miotle" to powieść pop z ważnymi dla nastolatek (i nie tylko) przesłaniami. Tu nie ma miejsca na skomplikowane i wielotorowe opowieści, bohaterka jednak musi spojrzeć na ostatnie wydarzenia z pewnej odległości, żeby wszystko stało się jasne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com