* * * * * * O tu-czytam

wtorek, 23 stycznia 2018

Marta Matyszczak: Strzały nad jeziorem

Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2018.

Śledztwo

Gucio mógłby spokojnie być jedyną czworonożną gwiazdą "Strzałów nad jeziorem", trzeciej powieści o perypetiach Szymona Solańskiego i Róży Kwiatkowskiej. Ale Marta Matyszczak do Barlinka sprowadza... szkielet prehistorycznego olbrzymiego nosorożca. Na ów szkielet natyka się w jeziorze Róża, a dalej wydarzenia następują po sobie lawinowo. Najważniejsze jest to, że dziennikarka trafia do aresztu, oskarżona o morderstwo. Szymon Solański chce wyciągnąć przyjaciółkę z tarapatów, wpłaca za nią niemałą kaucję i pilnuje, żeby amatorskim śledztwem Róża nie zaszkodziła sobie jeszcze bardziej. Sam zresztą próbuje znaleźć mordercę. Dodatkowy smaczek zapewnia obecność Olka Szpona, wszędobylskiego dziennikarza brukowca, który zrobi wszystko, by tylko zdobyć sensacyjny materiał. Spokojny Barlinek okazuje się znakomitym tłem dla kryminalno-obyczajowej akcji, w której, jak zwykle, króluje humor. Marta Matyszczak nie zwalnia tempa: jej dwie pierwsze powieści były powrotem do dowcipnych i sycących czytadeł, "Strzały nad jeziorem" są równie dobre. Autorka dba o różnorodność miejsc (śląskość staje się tu dodatkiem, a nie celem samym w sobie, co umożliwia cieszenie się lekturą wszystkim odbiorcom, bez regionalnych zawężeń), różnorodność sytuacji i intryg. Zmienia nawet status bohaterów. Tym razem Róża chudnie i zamienia się w superlaskę, Solański za to wychodzi z permanentnego finansowego kryzysu za sprawą spadku. Tylko Gucio pozostaje sobą, sarkastycznie nastawionym do rzeczywistości psem, który dużo rozumie, ale nie zawsze może swoją wiedzą podzielić się z innymi.

Parę (a z Guciem - trójkę) sympatycznych bohaterów Marta Matyszczak obudowuje kolejnymi postaciami o wyrazistych charakterach. Tomek, syn hotelarzy, para się złodziejstwem (ale drobnym, na większe przekręty nie wystarcza mu ochoty z lenistwa). Olek Szpon reprezentuje to, co najgorsze w podłym dziennikarstwie. Mecenas Potomek-Chojarska zagina parol na Solańskiego, stając się pierwszą konkurentką Róży. W okolicy roi się od nietuzinkowych bohaterów - każdy niby stworzony jest na pojedynczym stereotypie, ale nie ma się wrażenia papierowości czy bylejakości. Wszystko doskonale ze sobą współgra, przyćmiewając aż kryminalne śledztwo. Bo sprawa śmierci profesora Siudka to tylko pretekst do snucia wielobarwnej i wesołej historii towarzyskiej.

Marta Matyszczak po raz kolejny uruchamia satyrę na wielu planach. Przemyca opinię na temat powszechnej wycinki drzew (dla równowagi karykaturalizuje też sylwetkę zwariowanej pani ekolog, Gośki Wrony), drwi sobie z języka magazynów plotkarskich (artykuły Olka Szpona!). Tym, którzy lubią komizm sytuacyjny, proponuje kilka mistrzowskich scenek slapstickowych, z kolei amatorom językowych zabaw funduje zręcznie wplatane w opowieść nieprzezroczyste kolokwializmy. Wywody Gucia skrzą się od ironii i bawią również zderzaniem wiedzy i obserwacji. Nie są infantylne, autorka doskonale radzi sobie z narracją psa (chyba że pisze to sam Gucio, co też jest możliwe...). "Strzały nad jeziorem" są obyczajówką kryminalną z przymrużeniem oka - a cała seria tym różni się od produkowanych masowo po Chmielewskiej tekstów, że jest spójna, przemyślana i zagęszczana wydarzeniami może mało istotnymi dla samej intrygi, ale wprowadzającymi odbiorców w rzeczywistość postaci.

Pierwszą książką Marta Matyszczak przebojem wdarła się na rynek literatury rozrywkowej. Drugą pokazała, że warto śledzić jej twórczość. Trzecią udowadnia mocną pozycję na księgarskich ladach. Przywiązuje do Gucia, Szymona i Róży, buduje dla odbiorców kolejną przestrzeń, w której chce się przebywać - dla wytchnienia. "Strzały nad jeziorem" to powieść lekka i pełna pomysłów. Spodoba się i fanom obyczajówek (nie tylko kobiecych!), i smakoszom kryminałów. Jest co poczytać, jest się z czego pośmiać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com