* * * * * * O tu-czytam

wtorek, 30 stycznia 2018

Zygmunt Miłoszewski: Jak zawsze

W.A.B., Warszawa 2018.

Wybory życiowe

Ona i on bardzo się kochają, a przez kilka dekad nauczyli się też rozpoznawać i akcentować swoje potrzeby. Wypracowali sobie niedostępną dla innych płaszczyznę porozumienia. Są ze sobą szczęśliwi i nawet jeśli od czasu do czasu o coś się spierają, to nigdy na tyle, by mieć siebie dość. Pół wieku wcześniej spotkali się w jego gabinecie. Ona była jego pacjentką, on miał żonę. Postanowili zostać ze sobą i teraz, gdy dobiegają osiemdziesiątki i przygotowują się do łóżkowego świętowania ważnej dla siebie rocznicy – mogą być zadowoleni z życia. Może tylko starość im przeszkadza. Na nią jednak nie ma rady. A gdyby była?

Grażyna i Ludwik po erotycznym spełnieniu budzą się w zupełnie innej rzeczywistości. Jest druga połowa XX wieku, Polska. Staromodnie umeblowane mieszkanie należy do Ludwika i jego pierwszej żony i jest obecnie szczytem luksusu. Grażyna mieszka z przyjaciółkami i przeżywa wielką miłość do Adama. Nikt nie wie, co się właściwie stało – pewne jest jedno. Bohaterowie otrzymują od losu szansę. Szansę na to, by przeżyć życie jeszcze raz. Ze świadomością konsekwencji przynajmniej niektórych wyborów. Z życiowym doświadczeniem, mądrością staruszków i ciałami w kwiecie wieku. Ani Grażyna, ani Ludwik nie znają reguł tej sytuacji. Zgadzają się co do chęci spłodzenia syna – ale poza tym pokus jest coraz więcej. Ludwik zaczyna dostrzegać zalety pierwszej żony – to, co przegapił, kiedy pozostawał pod urokiem wielkich oczu i wielkiego biustu Grażyny. Z kolei Grażyna przypomina sobie, co pociągało ją w Adamie. Niby przez cały czas porównuje narzeczonego z Ludwikiem, ale ciekawość przeważa nad zdrowym rozsądkiem. Miłoszewski przedstawia – w niewytłumaczalnej przeszłości z rzeczywistości alternatywnej – kilka motywów, które rozbudowuje do rozmiarów apetycznej powieści. Pierwszym stają się relacje między Ludwikiem i Grażyną – jakby do tej pory bohaterowie, rozumiejący znaczenie kompromisów i dyplomacji, stracili zahamowania i postawili na bezwzględną szczerość. Drugim są w naturalny sposób relacje sercowe pary bohaterów z innymi postaciami, obecnymi niegdyś w ich życiorysach. Dalej: Miłoszewski mimo wyobcowania podróżników w czasie umożliwia im nawiązywanie kolejnych znajomości. Tu na uwagę zasługuje zwłaszcza odkrywanie tajemnicy szkoły dla dziewcząt – to, jak Grażyna znajduje nić porozumienia z nastolatkami. Międzyludzkie kontakty równoważone są przez kwestie polityczno-społeczne. W panoramie Warszawy nie ma Pałacu Kultury i Nauki – ale całe osiedla, pomniki i budowle nabierają rangi symboli i dzielą społeczeństwo. Polityki Miłoszewski wprowadza raczej niewiele, bardziej stara się nakreślić niezbędne tło niż bawić się budowaniem państwowych struktur (w wymiarze również międzynarodowym). Unika zbytniego zaangażowania w te kwestie, mimo że częściowo traktuje je na prawach katalizatora akcji. Dzieje się – ale trochę poza postaciami – nie może wpływać na ich losy. W ten sposób autor ukrywa niekompletność tej rzeczywistości, nie musi bowiem koncentrować się na tym, co nie wywołuje emocji postaci. Radzi sobie za sprawą doskonałego opanowania warsztatu. Zręcznie omija mielizny, zatrzymując uwagę odbiorców na intrydze.

„Jak zawsze” to historia z umiejętnie zadawanymi pytaniami. Sprawdzi się jako materiał do refleksji nad życiowymi wyborami i relacjami. Miłoszewski jest bezbłędny w temacie uczuć między postaciami, więc do tego potrzebuje jeszcze tylko dodać odpowiednie tło. Proponuje czytelnikom wartką lekturę z ciekawymi problemami. Łączy fantastykę (i tutaj nie rozwija tematu, nie szuka możliwości, uzasadnień ani nawet rozwiązań, cudowne przeniesienie w czasie to dla niego zjawisko, którego się nie kwestionuje, narzucony fakt) i obyczajowość, realizm przefiltrowany przez zmodyfikowaną poetykę PRL.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com