* * * * * * O tu-czytam

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Marek Nowakowski: Dziennik podróży w przeszłość

Iskry, Warszawa 2014.

Esencja

W świecie Marka Nowakowskiego sceny i wspomnienia ożywają za sprawą odpowiedniej stylizacji. Tu prawdziwym bohaterem opowieści staje się słowo, nic innego nie przynosi tak wielu wrażeń. W „Dzienniku podróży w przeszłość” pisarz przenosi czytelników do połowy XX wieku – i buduje nowy obraz siebie jako twórcy. Jest tu nie tyle kronikarzem co kreatorem wydarzeń, wszystkim wspomnieniom nadaje niemal powieściowy kształt. To już nie rejestr fragmentów przeszłości – to zaproszenie do niebanalnych obserwacji i ocen. Marek Nowakowski patrzy na siebie sprzed lat z nutą sentymentu, ale też z ogromnym dystansem. Zna swojego bohatera – siebie – rozumie jego problemy i rozterki, kibicuje mu w najtrudniejszych chwilach, ale jednocześnie bardzo chętnie skrywa go za fasadą narracyjności, tak, by ocenie podlegało nie życie, a sposób jego prezentowania.

Burzliwa to młodość. Autor odnosi się do fascynacji miejskim półświatkiem, zaprasza do zwiedzania mrocznej strony miejskiego pejzażu. Pokazuje zarówno poddawanie się ideologicznym manipulacjom, jak i narodziny pisarskich zainteresowań. Trochę społecznego marginesu, a trochę studiów składa się na obraz po latach. Nowakowski ocenia całość po latach, jego dziennik przybiera formę wspomnieniowych szkiców, tematycznych analiz określonych sytuacji. Ale zamiast czystych opisów, autor proponuje całkowite zanurzenie się w przedstawianej rzeczywistości, bez możliwości ucieczki. Tu życie staje się literaturą, w dodatku literaturą gęstą od nie do końca zrozumiałych wrażeń, wyzwań i fascynacji. Każde słowo musi zostać obudowane serią określeń zmysłowych, opatrzone ironicznym komentarzem, wplatane w wyraziste dialogi. Wartość słowa poznaje się właśnie po tym, gdy udaje się włączyć je w kształt doznań. Świat Nowakowskiego nigdy nie jest tutaj światem, który pozostawia po sobie obojętność. Nie ma w nim nic z tendencyjnych wzruszeń czy literackich schematów. Na każdej stronie pojawia się za to nowy pomysł na rozjątrzenie rzeczywistości. Podróż w przeszłość daleka jest od sentymentów, ale urzeka mrokiem, atmosferą konfesyjnego przeglądu błędów i nadużyć. Nowakowski z siebie jako bohatera opowieści czyni niemal królika doświadczalnego.

Kolejne historie akcentują dokładnie każde odczucie i każdą zmianę nastroju postaci. Klimat tworzy się tu przez detal, odtwarzany z filmową precyzją. Każdy szczegół znajduje się na swoim miejscu, a przecież odbiorcy poznają tylko tyle informacji, ile Nowakowski im dostarczy – tak subiektywnych przeżyć nie uzupełnią już nigdzie indziej. Opowiadając o swojej młodości, autor naprawdę opowiada o pisaniu, jakby dawniej nie przeżywał, a tylko gromadził materiały do zapisków. To ciekawa perspektywa – zabranie czytelników w podróż, która odbywa się dopiero teraz, po zdezaktualizowaniu społecznego i kulturowego kontekstu. Ta opowieść to droga do wolności. A zamyka ją bardzo krótkie posłowie, komentarz najmłodszy – i ostatni. Jako puenta sprawdza się w tomie idealnie.

W „Dzienniku podróży w przeszłość” kreacje pisarskie zderzają się z formą – i z siłą prawdziwych przeżyć. Markowi Nowakowskiemu udaje się pogodzić doświadczenia dla części dzisiejszych odbiorców mocno egzotyczne z urokiem literatury. Zapada się w tekst, a pisze także dla popisu, nie tylko dla pamięci. „Dziennik podróży w przeszłość” to również pytanie o miejsce literatury w życiu – i o cenę pewnych wyborów. To przegląd burzliwych doznań zapisywanych tak, by wydobywać z nich całą esencję przeżyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com