* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiem ci mamo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiem ci mamo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 października 2023

Ola Woldańska-Płocińska: Opowiem ci, mamo o kolorach

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Samodzielność

Kolory po prostu musiały się pojawić w jednym z tomików w serii Opowiem ci, mamo. Duże kartonowe picture booki służą ćwiczeniu przez dzieci umiejętności opowiadania - doskonaleniu sztuki narracji i trenowaniu spostrzegawczości czy umiejętności kojarzenia faktów. Odbiorcy otrzymują tutaj wielkoformatowe rozkładówki wypełnione szczegółami obrazkowymi - na ich podstawie mają stworzyć własną opowieść. Zwykle prowadzeni są przez kilkoro bohaterów przedstawianych na pierwszej stronie i przez temat wiodący. W "Kolorach" jako tomiku o temacie dość abstrakcyjnym jednak tematu wiodącego nie będzie - przynajmniej nie w stylu, do jakiego dzieci się już zdążyły przyzwyczaić. Ola Woldańska-Płocińska ogranicza bowiem warstwę tekstową maksymalnie. Rezygnuje z jakichkolwiek komentarzy, które trzeba by było przeczytać - pojawiają się jedynie (i co najwyżej) nazwy kolorów w kilku językach - ale pełnią rolę ozdobników bardziej niż zestawu liter. Na czwartej stronie okładki dzieci dostają jedną prezentację, której mogły spodizewać się wcześniej: to przedstawienie myszy, zabawnych bohaterek łączących kolejne kadry. Myszy mają swoje charakterystyczne cechy - jedna lubi jeść, inna tylko próbuje wszystkiego. Jedna uwielbia tańczyć, dwie inne stanowią parę bliźniaków, chociaż w ogóle nie są do siebie podobne. A jedna mysz w ogóle nie wiadomo, kim jest i co robi, bo bez przerwy się przebiera. To sympatyczna niespodzianka dla oglądających tomik - i też punkt zaczepienia, tak, żeby wiadomo było, jak prowadzić swoją opowieść.

Bo poza myszami - nikt nie ma pojęcia, dokąd wyobraźnia autorkę doprowadzi. Na kolejnych rozkładówkach pojawiają się obrazki złożone z szeregu mniejszych motywów i symboli. W zasadzie wszystko, co z danym kolorem się kojarzy, może autorka tu zamieścić - a to, co się standardowo nie kojarzy, może podbarwić. I tak przy czerwonym pojawi się koniecznie serce, truskawka i rak, czerwony autobus czy znak drogowy, gil i gaśnica - ale poza tym także dzięcioł z czerwonąc czapeczką z piór. Jeśli pojawiają się jakieś istoty ludzkie - to w ubraniach w odpowiednich kolorach. Oczywiście mysie bohaterki pozostają sobą. Ale oznacza to, że każda rozkładówka ma mocno dominujący kolor-temat w przeróżnych odcieniach i tylko kilka dodatków: białych, czarnych lub szarych. Bardzo rzadko pojawia się dodatkowy kolor jako bardzo drobne uzupełnienie. I tak przez dziesięć kolorów Ola Woldańska-Płocińska przeprowadza dzieci. Nie poprzestaje na tym, nie chce znudzić monotonią wysiłków, dlatego też wprowadza dodatkowo rozkładówki z zadaniami i wyzwaniami dla najmłodszych. Uczy między innymi, jak łączyć kolory, ale proponuje też gry i łamigłówki dla najmłodszych - labirynty do przejścia czy porównywanki, żeby dzieci mogły trenować także inne umiejętności, nie tylko sztukę opowiadania. Dzięki temu zabiegowi lektura nie znudzi im się zbyt szybko i będzie stanowić źródło rozrywki, a nie tylko żmudnych ćwiczeń. Tutaj dzieci nie będą zauważały wysiłku poznawczego wkładanego w odbiór - na tym polega siła tomiku.

środa, 25 stycznia 2023

Kasia Kołodziej: Opowiem ci, mamo... co robią owce

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Wełna z zagadkami

Kasia Kołodziej w serii Opowiem ci, mamo zawsze wykorzystuje poczucie humoru i umiejętność rozbawiania dzieci i dorosłych za pomocą dowcipnych ilustracji. Tym razem strony kartonowego picture booka szczelnie wypełniają owce: na każdej stronie pojawia się sympatyczne stado zajęte różnymi ciekawymi czynnościami. Niektóre owce znikają w tłumie i trzeba je znaleźć zgodnie z listą obecności, drogę do innych owiec wskażą kłębki wełny. Owce świętują urodziny, składają skarpetki po praniu, robią sobie wspólne zdjęcie albo oglądają telewizję (TVbee). Jest tu zakład fryzjerski i liczenie owiec przed snem. A ponieważ to prawdziwe owce, trochę też brudzą i można zająć się wskazywaniem ich odchodów (to rozkładówka, która z pewnością dzieci rozśmieszy). Pojawi się nawet zestaw informacji o owcach - prawdziwych, a nie bajkowych (dzieci przekonają się, co owce jedzą, co im szkodzi, jak dbać o te zwierzęta: to coś w sam raz dla ciekawych świata maluchów, które lubią zdobywać wiedzę).

Owce - najogólniej mówiąc - robią wszystko. Trzeba się przyglądać kolejnym fragmentom stron, żeby odkrywać rozmaite niespodzianki wymyślane przez Kasię Kołodziej. Tu nawet świnie przebierają się za owce, żeby dołączyć do wesołego grona. Owce pozwalają ćwiczyć sztukę narracji oraz zdolności matematyczne (naukę liczenia). Są punktem wyjścia do tworzenia kolejnych zagadek - będą tu labirynty i porównywanki, wyszukiwanki i szukanie par. Wszystkie te zadania można wykonywać bez pisania po książce, liczy się spostrzegawczość (ale pomoże też możliwość wodzenia palcem po liniach, co stanowi wstęp do nauki pisania - ćwiczenie zdolności manualnych). Co pewien czas owce wygłaszają jakieś mądrości lub wiadomości dla dzieci - można się między innymi dowiedzieć, co znaczy "owczy pęd". Kasia Kołodziej szuka zatem sposobów nie tylko na rozbawianie dzieci i zapewnianie im zestawu rozrywek, ale też na delikatne edukowanie - tak rozsiane po tomie wiadomości na pewno zapadną w pamięć. Nadadzą się też do włączenia do własnych opowieści, bo przecież założenie jest takie, żeby dzieci oglądały książkę i wyłuskiwały z niej dane albo ciekawostki, które chcą przedstawić rodzicom. Nie ma lepszej zachęty do takiej pracy - i do podjęcia takiego wysiłku - niż włączenie do obrazków komicznych scenek. To one sprawią, że dzieci będą biegać do mam z każdym kolejnym odkryciem i - niepostrzeżenie - ćwiczyć sztukę opowiadania, czy też relacjonowania, co ciekawego odkryły na rysunkach. "Opowiem ci, mamo, co robią owce" to książka, która sprawdza się jako pozycja rozrywkowa i jako zestaw ćwiczeń dla najmłodszych. Kilkulatki z pewnością pokochają zwierzęta tu przedstawione - ale też będą się śmiać z ich pomysłów. Bardzo kolorowa jest ta książka i też komiksowa, bo Kasia Kołodziej wybiera taki styl - i to się sprawdza także w literaturze dla najmłodszych. Jest tu sporo detali (już nawet okładkowe "wybeczała Kasia Kołodziej" sugeruje komizm całości), na które warto zwrócić uwagę - rodzice będą się zatem musieli nastawić na to, że staną się odbiorcami mimo woli. Ale i oni mogą z przyjemnością obejrzeć kolejne strony tej książki.

wtorek, 1 listopada 2022

Joanna Rusinek: Opowiem ci, mamo... co robią lisy

Nasza Księgarnia, Warszawa 2022.

Kot czy pies?

Tę książkę - chociaż to kartonowy picture book dla najmłodszych - pokochają wszyscy odbiorcy. Joanna Rusinek proponuje bowiem pełną ciepłego humoru opowieść o Feliksie i jego przyjaciołach (z różnych miejsc na kuli ziemskiej). Lisy są różne: fenki i lisy polarne pojawiają się tu obok typowych znanych dzieciom rudzielców - wszystkie lisy budzą ogromną sympatię i będą odbiorcom przypominać, dlaczego należy troszczyć się o przyrodę. Mnóstwo pytań dotyczących lisów stawia Joanna Rusinek, a czytelnicy mogą być przekonani, że zaspokoi ich ciekawość za sprawą lisich narratorów. Bohaterowie zostają tu dokładnie opisani: jedna z pierwszych rozkładówek wyjaśnia, jak lisy odbierają świat - które zmysły przydają się najbardziej, do czego przydaje się futro (ale uwaga - tylko lisom! Wiele razy przypomina się tu, że "tylko lis wygląda pięknie w lisim futrze" - na szczęście to informacja, która potrzebna jest społeczeństwu coraz rzadziej, jednak autorka nie zamierza na tym poprzestawać, postanawia wychować kolejne pokolenie odbiorców świadomych konieczności troski o przyrodę). Jest tu także rozkładówka o podobieństwie lisów do psów i kotów - to pokazuje, jak wyjątkowe stworzenia są tu prezentowane. Zabawna wyszukiwanka z lisami i wiewiórkami to propozycja zabawy dla dzieci - zaraz potem autorka proponuje menu z listauracji (czyli restauracji dla lisów) - chodzi tu także o to, żeby przypomnieć maluchom, jakie potrawy są wyjątkowo niezdrowe (wszystko jedno, czy dla lisów, czy dla ludzi), bo każda okazja jest dobra, żeby wprowadzić jakieś drobne pouczenie czy informację wartą zapamiętania. Joanna Rusinek tłumaczy dzieciom, jak to się dzieje, że lisy mogą sadzić lasy, sprawdza, co lisy robią w nocy i gdzie mieszkają - cały przekrój podziemnych nor może budzić zainteresowanie. Są tu lisi rekordziści i lisie rodziny do porównywania, a także labirynt (kolejna interaktywna zabawa dla najmłodszych), jest mowa o przytulisku dla lisów i - mowa ciała tych zwierząt. Joanna Rusinek robi dużo, żeby dzieci pokochały lisy i żeby przekonały się, dlaczego warto tym stworzeniom pomagać. Lisy - w odróżnieniu od klasycznych bajek opartych na stereotypach - są tu przedstawiane jako wspaniałe zwierzęta, którym można się z przyjemnością przyglądać. Zwłaszcza że narracja sprowadzona do minimum jest przede wszystkim nośnikiem danych, a ilustracje przynoszą sporo dowcipu i humoru. Sympatyczne lisy z kolejnych rozkładówek zachęcają do wspólnej zabawy - chce się za nimi podążać i sprawdzać, co jeszcze wymyślą dla rozrywki swojej i odbiorców tomiku. Joanna Rusinek wpisuje się w cykl Opowiem ci, mamo - ale stawia na bajkową komiksowość i mnóstwo śmiechu. Nie pozwala odbiorcom ani na moment oderwać się od lektury. Proponuje książkę bardzo kolorową i przynoszącą trochę ciekawostek wartych zapamiętania. Wprowadza do codzienności dzieci kolejne stworzenia, które zasługują na sympatię.

niedziela, 26 czerwca 2022

Monika Filipina: Opowiem ci, mamo... co robi moje ciało

Nasza Księgarnia, Warszawa 2022.

Organizm

Dobry sposób na poznawanie własnego ciała to picture book kartonowy w serii Opowiem ci, mamo... - propozycja, którą dla dzieci przygotowała Monika Filipina. Na kolejnych rozkładówkach prowadząca narrację dziewczynka przedstawia momenty, w których można się zastanowić nad znaczeniem ciała i rolą poszczególnych części organizmu. Zaczyna się od tego, co mogłoby być najbardziej sensacyjne - a jest naturalne - czyli od różnic między chłopcami i dziewczynkami. Dalej bohaterka opowiada między innymi o swoim zamiłowaniu do tańca (a w tym pomagają jej mięśnie i szkielet, kości skaczą po całej stronie, kiedy Miłka uprawia rozmaite wygibasy). Wizyta na wsi z kolei uruchamia wszystkie zmysły: można zastanowić się nad tym, do czego potrzebne są oczy, do czego nos, a do czego uszy. Poza tym znajdzie się tu miejsce na krótką opowieść o chorobach i wizytach u lekarzy, rozkładówka poświęcona emocjom i labirynt związany z trawieniem. Każde zagadnienie zaledwie zaznaczone, lekko zarysowane - tak, żeby czytelnikom nie zdążyło się znudzić - a żeby rozbudziło ciekawość i zachęciło do przyglądania się sobie. Motywem spajającym całość jest ciąża ciotki - Miłka opowiada o tym, skąd biorą się dzieci (przez nawiązywanie do stanu krewnej). "Co robi moje ciało" to zatem umiejętnie poprowadzona narracja obrazkowa dotycząca człowieka jako takiego. Dla dzieci będzie to przede wszystkim zabawa, i to nie tylko w odkrywanie siebie. Najmłodsi przekonają się, jak wiele ciało potrafi i do czego jest zdolne, a nawet - czego w nim nie widać (chociaż czasami widać, jak w przypadku krwi, kiedy ktoś się skaleczy). Zyskają większą samoświadomość i będą mogły rozpocząć przygodę z nauką. Wszystko prezentowane jest z humorem i lekkością: to przecież komentarz dziecka, które nie zamierza prowadzić wykładów z biologii i anatomii. Miłka zachęca do tego, by podążać za nią i przekonywać się, jak dbać o siebie: dziewczynka uwielbia ruch i dowiaduje się od mamy, że trzeba pić dużo wody (chociaż sama woli sok). Ciało pozwala na doświadczanie wielu rozrywek, więc warto znać jego potrzeby, żeby móc się dłużej bawić.

Każda rozkładówka to duży obrazek z drobnym komentarzem tekstowym: można przyglądać się bohaterom i sprawdzać, co akurat wymyślają i w jakim kontekście funkcjonują (co tylko częściowo wyjaśniane jest w narracji). Dodatkowo dzieci dostaną tu zestaw poleceń zamieniających książkę w wyszukiwankę. Czasami trzeba będzie policzyć jakieś elementy na rysunku, innym razem - wskazać je, przejść labirynt lub coś uszeregować - to ćwiczenie logicznego myślenia, spostrzegawczości, ale też umiejętności prowadzenia własnej narracji, bo dzieci będą mogły opowiadać (zgodnie z tytułem serii), co znajduje się na obrazkach. Zapewnia zatem Monika Filipina ciekawą zabawę - rozwijającą i edukacyjną, a przy tym bezpretensjonalną. Zajmuje się tym, co ważne, umiejętnie dokonuje selekcji informacji i przekazuje je tak, by przyciągnąć najmłodszych do lektury. Picture book z takimi rozwiązaniami sprawdzi się doskonale u dzieci ciekawych świata i tych, które lubią poznawać najbliższe otoczenie. Przyjemny, z wieloma dobrymi pomysłami, wprowadza w świat nauki.

czwartek, 11 listopada 2021

Ola Woldańska-Płocińska: Opowiem ci, mamo... o Świętym Mikołaju

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Przedświątecznie

Ola Woldańska-Płocińska przygotowuje dla najmłodszych odbiorców grudniową już opowieść - w serii Opowiem ci, mamo w Naszej Księgarni pojawia się tomik "O Świętym Mikołaju", czyli coś, co na pewno przyciągnie wszystkie kilkulatki. Kartonowy picture book wypełniony jest opowieściami o tym, co dzieje się w otoczeniu Świętego Mikołaja oraz jego zapracowanej żony - to humorystyczny zestaw obrazków i zadań dla maluchów. Autorka stawia na krótkie jednoakapitowe wyjaśnienia, które mogą posłużyć rodzicom jako punkt wyjścia do rozmów z dzieckiem o Mikołaju - lub jako rodzaj lektury, jeśli dzieci są jeszcze na tyle małe, że samodzielnie nie będą w stanie poprowadzić narracji. To również miejsce na wprowadzanie prostych informacji czy dowcipów, które mogą spodobać się maluchom. Znajdą się tutaj adresy Świętego Mikołaja (aż trzy, bo też i w trzech domach bohater ma mieszkać). Autorka wprowadza ilustrację pokazującą przekrój domu Mikołaja - tak, żeby maluchy mogły zaspokoić ciekawość i sprawdzić, jak wygląda zwyczajne życie lubianej postaci. Dzieci dowiedzą się, jakie posiłki Święty Mikołaj uwielbia, zajrzą do fabryki prezentów, przekonają się, co robią skrzaty, których przecież w otoczeniu Mikołaja pełno. Jest tu rozkładówka przeznaczona na opowieść o imieninach Mikołaja, o reniferach, o żonie, a także o życzeniach, jakie wypisują w listach dzieci (życzeniach trudnych do spełnienia, bo abstrakcyjnych lub niematerialnych). Wszystko to ma przykuć uwagę, zainspirować najmłodszych i uprzyjemnić czas oczekiwania na prezenty. Wiele razy autorka wprowadza do narracji także zadania dla najmłodszych: będzie trzeba przejść labirynt, wskazać zwierzęta, które mieszkają w domu Mikołaja, albo policzyć skrzaty. Wyszukiwanki oraz łamigłówki czy zadania do liczenia są łączone z zadaniami bardziej kreatywnymi: tak, żeby mali odbiorcy mogli zastanowić się nad własnymi życzeniami do Mikołaja, albo wymyślali swoje wersje wydarzeń z codzienności bohatera. W tej publikacji wcale nie chodzi o prezenty i o czekanie na przedmioty. Święty Mikołaj zapewnia dzieciom mnóstwo zabawy - już sama możliwość towarzyszenia mu w zwyczajnych czynnościach staje się pasjonująca, zwłaszcza dla kilkulatków. Święty Mikołaj dopuszcza odbiorców do swoich zajęć - w tym jest bezkonkurencyjny jako bohater literacki i kulturowy. Dzieci nawet dowiedzą się, kto przynosi prezenty w innych wersjach świątecznych opowieści - jednak to Mikołaj jest postacią najbardziej rozpoznawalną. Ola Woldańska-Płocińska pozwala na cieszenie się magią świątecznej atmosfery, przypomina o tym, co w dzieciństwie zawsze rozbudzało wyobraźnię. Podsuwa odbiorcom książkę do oglądania i do czytania, do zabawy - za sprawą łamigłówek - i do ćwiczenia umiejętności narracyjnych. Na każdej wielkoformatowej ilustracji dzieje się bardzo wiele i kilkulatki z pewnością będą chciały podzielić się z rodzicami swoimi odkryciami - a to prosta droga do rozwijania zdolności mówienia i opisywania tego, co widać na obrazkach. Znakomity sposób na ćwiczenie umiejętności (albo sprawdzanie ich), a także droga do rozwijania spostrzegawczości. "O Świętym Mikołaju" to coś, co ucieszy najmłodszych - nie tylko ze względu na temat, ale też na jego realizację. Możliwość spędzenia czasu ze Świętym Mikołajem spodoba się dzieciom - jako propozycja rozrywki i wielu kreatywnych zabaw.

środa, 26 maja 2021

Katarzyna Kołodziej: Opowiem ci, mamo, co robią myszy

Nasza Księgarnia, Warszawa 2021.

Gryzonie

Katarzyna Kołodziej w serii Opowiem ci, mamo, zaprasza małych odbiorców do świata mysiego rodu. Na początku przedstawia drzewo genealogiczne rodziny Wąsików (a obok - korzenie rodziny Dżdżów, bo dżdżownice są cichymi bohaterkami tej obrazkowej historii, funkcjonują na uboczu, ale zapewniają sporo rozrywki). Na kolejnych rozkładówkach autorka pozwala zaglądać do przejętych przez myszy przestrzeni, nawet - do własnej pracowni. Myszy robią wszystko i są wszędzie, mają całe wielkie podziemne mieszkania, chodzą do myszkoły, buszują w spiżarni, chodzą na koncerty i na wyścigi, do wesołego miasteczka i na ognisko. Mają wiele sposobów na edukację (muszą przecież kojarzyć, kogo się wystrzegać i kto jest ich wrogiem), ale równie dużo - jeśli nie więcej - metod rozrywki. Każda rozkładówka to okazja do przyglądania się kolorowym i wesołym obrazkom, wiele tu pomysłowych rozwiązań i humoru. Warto śledzić przygody myszy - nie tylko po to, żeby budować sobie własną fabułę, ale też ze względu na żarty ukrywane na ilustracjach. Katarzyna Kołodziej prowadzi też (niestety rymowaną, nie robi tego zbyt wprawnie, więc czasami można zazgrzytać zębami nad współbrzmieniem) relację. Chodzi o to, żeby przedstawić skrótowo, co dzieje się w danym miejscu, ewentualnie - by zachęcić dzieci do śledzenia rysunków i zasugerować im kierunki własnych narracji, przygotowywanych na bazie tego, co widzą maluchy. "Co robią myszy" to przecież książka mająca na celu między innymi ćwiczenie spostrzegawczości oraz układanie własnych opowieści o bohaterach. Niektórzy bohaterowie komiksowo (w dymkach) ze sobą rozmawiają: spokojnie można by zrezygnować z rymów, a postawić na same żarty. Nie jest to złe, ale czasami może odrobinę zmęczyć. Pojawiają się też polecenia dotyczące znalezienia czegoś na rysunkach - i tu Katarzyna Kołodziej wykazuje się kreatywnością. Każe dzieciom znaleźć nadgryzione rzeczy, wyszukać przybory rysowniczki, przeliczyć obecne na obrazku muchy albo żołędzie - pomysłów ma mnóstwo, a za każdym razem rozśmiesza dzieci kolejnym zadaniem. "Co robią myszy" to pięknie pod tym względem obmyślona publikacja.

Katarzyna Kołodziej rysuje z humorem. Stawia na komiksowe portrety myszek, szalone i pełne ruchu. Ponieważ zajmuje się prezentacją całej rodziny mysiej - mocno rozłożystej - zyskuje wielu bohaterów, a dzieci będą przy okazji ćwiczyć pamięć i przywoływać wciąż personalia kolejnych postaci. "Co robią myszy" to bajkowa historia, zabawna i ciekawa, intrygująca przez przejście w inny świat, do bohaterek niby przebywających tuż obok, a jednak niewidocznych przeważnie - i przez to tajemniczych. Tutaj liczy się bajkowość, organizacja mysiego świata polega na przeniesieniu części ludzkich przyzwyczajeń do innej przestrzeni. Ma to przyciągnąć dzieci do sprawdzania wyszukiwanki. Kartonowy picture book kierowany jest do maluchów, które lubią wyzwania - jest tu dużo niespodzianek, zagadek i ciekawostek bajkowych.

sobota, 23 listopada 2019

Artur Nowicki, Marcin Brykczyński: Co jeździ na dwóch kołach

Nasza Księgarnia, Warszawa 2019.

Rower Romek i wyścigi

W kolejnej książce z serii Opowiem ci, mamo pojawiają się jednoślady namalowane przez Artura Nowickiego i scharakteryzowane w rymowankach przez Marcina Brykczyńskiego. Obaj panowie kierują się zatem raczej do chłopców. Hulajnogi, rowery, motocykle oraz „jednokółko” to bohaterowie tej publikacji – czas spędzają przeważnie albo na wyścigach, albo na drogach, albo w warsztacie. Jedna z rozkładówek przenosi odbiorców do „muzeum rowerów”: można obejrzeć jednoślady, które były tworzone lub wymyślane na przestrzeni wieków, poczynając od projektu Leonarda da Vinci, przez celeryf, maszynę biegową zwaną drezyną, bicykle, welocypedy, bicykletki aż po bezpieczny rower. Rajem dla rowerów jest Amsterdam, tu rowery można spotkać nawet na dachach, drzewach i latarniach – co pozwala na zaproponowanie interaktywnej zabawy. Dzieci wybiorą się na zawody rowerowe i na targi motocykli (nawet na żużel). Za każdym razem pojawi się na stronach zadanie dla nich, w książce znajduje się także gra planszowa, dzięki czemu maluchy będą mieć więcej zabawy. „Co jeździ na dwóch kołach” to w pierwszej kolejności popis graficzny. Artur Nowicki przede wszystkim stawia na pozorny chaos. Kolejne rozkładówki są bardzo kolorowe i zarzucane szczegółami, mnóstwo tu detali i czynników odciągających uwagę odbiorców. Nie wiadomo, na czym skupić wzrok, trzeba śledzić obrazki uważnie, żeby odkryć, gdzie znajdują się bohaterowie zapowiadani na pierwszej stronie – i co akurat robią. Nowicki posługuje się humorem, tworząc kwietniki i fontanny w kształcie rowerów, łańcuchy na fasadach domów, jeże z kołami na grzbietach czy motorynki kupujące lody. Niektóre pojazdy mają swoje śmieszne miny, więc trzeba będzie sporo czasu, żeby prześledzić wszystkie niespodzianki, jakie autor przyszykował dla odbiorców.

Marcin Brykczyński pisze teksty – i robi to w swoim stylu, to znaczy formą na pewno nie zachwyci. Trzyma rytm, ale słaby jest w rymach (w tak niewielkiej przestrzeni powtarzanie współbrzmień nie powinno się w ogóle zdarzyć, nie mówiąc już o tym, że rymy banalne można by czymś zastąpić, a gramatyczne muszą po prostu zostać wyeliminowane). Ułatwia sobie zadanie, kiedy rymuje coś z przymiotnikiem, rezygnuje z puent w klauzulach wersów – niekoniecznie w dobrym stylu, raczej ratunkowo – z rzadka udaje mu się więc rozśmieszyć albo zaintrygować. Czyta się jego rymowanki nie dla wartości artystycznych, a żeby dowiedzieć się, jakie zadanie czeka akurat maluchy. Brykczyński bowiem w swoich czterowersach umieszczanych na kolejnych stronach koduje zagadki. Czasami dzieci mają policzyć lub wskazać przedmioty na rysunku, innym razem coś porównać, coś opisać albo wyjaśnić, znaleźć pary, wskazać różnice dzielące obrazki, zachęca też do czytania znaków drogowych. Wyszukiwanki to najczęściej stosowana zabawa. Być może dzieci najbardziej ucieszą się z gry planszowej jako nieoczekiwanego dodatku do lektury – ale i tak będą miały sporo radości ze śledzenia obrazków. Kartonowa książka „Co jeździ na dwóch kołach” to kolejna propozycja w udanej serii picture booków – edukacyjnych publikacji dla najmłodszych, z propozycjami interaktywnych rozrywek.

sobota, 28 października 2017

Marcin Brykczyński, Artur Nowicki: Opowiem ci, mamo... co robią pociągi

Nasza Księgarnia, Warszawa 2017.

Na torach

W serii Opowiem ci, mamo naturalną koleją rzeczy pojawiają się pociągi. Można się było tego spodziewać, bo „chłopięca” specjalizacja dobrze sprawdza się na rynku – były już osobne tomiki o autach, samolotach i statkach, a przecież pociągi również należą do maszyn fascynujących maluchy. Duet znany z poprzednich publikacji – subserii „pojazdowej” – czyli Artur Nowicki jako autor ilustracji i Marcin Brykczyński zapewniający rymowanki dla najmłodszych dobrze wie, czego się od niego oczekuje – i bezbłędnie realizuje wydawnicze wytyczne. Duża kartonowa książeczka to szereg kolorowych rozkładówek z zadaniami i wyzwaniami dla odbiorców. Sprawdzi się i jako zestaw łamigłówek, i jako tomik do opowiadania czy ćwiczenia narracyjnych umiejętności. „Opowiem ci, mamo… co robią pociągi” to zestaw ciekawostek, które można jeszcze rozwijać o dalsze lektury.

Twórcy znowu wybierają sobie jednego wyrazistego bohatera, mała lokomotywa Ryś oprowadzać będzie dzieci po różnych pomieszczeniach, torach lub momentach historycznych. Dzięki Rysiowi najmłodsi poznają skrótową historię parowozów, dowiedzą się, jak działa lokomotywa parowa, dokonają przeglądu najbardziej charakterystycznych lub najpiękniejszych dworców kolejowych (to może rozbudzić ciekawość podczas wycieczek). Odkryją szlaki kolejowe czy sekrety najbardziej nowoczesnych pociągów, poszerzą wreszcie swoje słownictwo o motywy kolejowe (odkryją, czym jest semafor lub pantograf), na marginesie poznają kilka dat, co ułatwi ewentualne poszukiwania kolejnych ciekawostek.

Na większości rozkładówek poza partiami edukacyjnymi widnieją te zagadki wplatane w tekst i w ilustracje. Trzeba będzie przejść labirynt, policzyć zegary, dokonać prostych porównań, znaleźć dziesięć różnic między obrazkami, nazwać rodzaje transportowanych towarów, przyjrzeć się torowisku i odkryć właściwą drogę… Wszystkie zadania należą do typowych łamigłówkowych wyzwań, ale dzięki tematyzacji funkcjonują bardziej wyraziście i zachęcają do działania. Nie trzeba wiele, żeby cieszyć się kolejnymi niespodziankami przygotowanymi przez autorów.

Ilustracje Artura Nowickiego są tu najważniejsze, w końcu to picture book. Nowicki lub rysunki nieco zadziorne, dodaje pociągom komiksowe miny, kompletuje kształty tak, żeby na obrazkach działo się jak najwięcej już w przedtekstowej warstwie. Dzięki temu maluchy będą samodzielnie odkrywać treści rysunków, co da im dodatkową radość. Dobór kolorów i jakość ilustracji to powody, dla których sięga się po tom.

Marcin Brykczyński jako autor rymowanek nie ewoluuje. W dalszym ciągu proponuje proste wierszyki pozbawione wartości literackiej, sięga po gramatyczne rymy (rażą zwłaszcza te czasownikowe) lub frazy oklepane, nagina tekst do potrzeb rytmu. Owszem, wplata polecenia do zadań w rymowanki – ale co z tego, skoro w tych rymowankach jest zwyczajnie słaby. Za jego sprawą z książki dzieci będą wyrastać szybciej niż by mogły – a szkoda. Powinno się jednak najmłodszych odbiorców traktować na równi z dorosłymi, proponowanie im bylejakości w formie opóźnia rozwój gustu literackiego. „Opowiem ci, mamo… co robią pociągi” to jednak tomik tak dobry w grafice, że nie przeszkodzą mu stylistyczne niezręczności Brykczyńskiego. To publikacja wielowymiarowa, książka, która zapewnia różnorodną rozrywkę najmłodszym i może być na różne sposoby wertowana. Świat pociągów, fascynujący dla kilkulatków, to temat na bestsellerową publikację. Za sprawą Artura Nowickiego książka przypadnie do gustu wielu maluchom.