* * * * * * O tu-czytam

niedziela, 28 lipca 2019

Thomas Bernhard: Claus Peymann kupuje sobie spodnie i idzie ze mną na obiad

Od Do, Łódź 2019.

Reżyser w skarpetkach

Claus Peymann staje się tu obiektem zainteresowania nie jako reżyser Burgtheater, artysta, który ma swoje pomysły na teatr - ale jako postać literacka, z pogranicza absurdu czy oniryzmu. Powraca w trzech "dramoletkach", miniaturowych utworkach scenicznych, w których nie mają znaczenia odniesienia do realizmu, chyba że dotyczą spraw związanych z teatrem. Tylko o teatrze można tu mówić poważnie, obszernie i z planami na przyszłość: cała reszta podlega wyłącznie wyśmianiu. Teatr zresztą momentami też, zwłaszcza kiedy Claus Peymann pakuje walizki i chce zabierać ze sobą dramaturgów czy reżyserów upychanych między skarpetkami. Działania takie podejmuje, żeby przenieść się do Burgtheater - jednak i później nie będzie wolny od wielkich wyznań na temat teatru. Wszystko podlane zostaje sporą dawką ironii i przekonania, że w świecie współczesnym teatr nie może istnieć w odwołaniach do klasyki, że trzeba podważać dawne osiągnięcia i stale kwestionować wszystko, co opiera się na tradycyjnych historiach. Claus Peymann niejeden raz będzie komentować zjawiska wpływające na życie teatralne. Doskonale zdaje sobie sprawę z wad trawiących teatr, ale też z rosnących oczekiwań wobec tej dziedziny sztuki. Sam w sobie reżyser i dyrektor Burgtheater nie jest obiektem drwin, wprost przeciwnie, Thomas Bernhard szanuje tę postać i chociaż sięga po śmiech - nie jest to śmiech niszczący. Claus Peymann uchwycony podczas najzwyczajniejszych zajęć popada w tony filozoficzne. Jeśli kupuje sobie spodnie albo spożywa posiłek, jeśli pakuje walizkę - w każdej czynności jest w stanie dostrzec moment powiązany z życiem teatralnym - i rozwija go w kierunkach, których nie spodziewaliby się czytelnicy.

Dramoletki są mikroskopijne, to pojedyncze scenki, które nie wymagają fabularnych ani dramaturgicznych poszukiwań; scenicznie - to zwyczajne rozmowy przy okazji codziennych zachowań. Tyle że słuchacz daje szansę na rozwinięcie skrzydeł, podsyca chęć do prowadzenia analiz i wiwisekcji. W pierwszym przypadku to postać dość przypadkowa, wyłoniona ze świata pozateatralnego, w dwóch pozostałych Clausowi Peymannowi towarzyszy Bernhard - autor, który tu przekształca się w tworzywo. Istnieje jako katalizator, podsuwa możliwości interpretacyjne, ale przede wszystkim nie przeszkadza - to Peymann musi zarazić innych entuzjazmem do swoich pomysłów. A pomysły miewa przedziwne: zaczyna się od ukrycia dramaturgów w walizce, kończy na... teatrze, który grać będzie wyłącznie Szekspira, wszystkie sztuki równocześnie i na jednej scenie. Wizja, która jest równie twórcza co destrukcyjna, wieńczy tomik, nadaje mu kompozycyjny sens. Całość - trzy spotkania z Clausem Peymannem - mieści się na nieco ponad 80 stronach niewielkiego formatu. Mało tego: Bernhard nie stosuje zapisu prozatorskiego, wprowadza dodatkowe międzysłowne i międzywersowe napięcia, monologom nadaje formę wiersza białego. To oczywiście podbija wartość lektury (utrudnia natomiast przeniesienie tekstu na scenę), uświadamia czytelnikom, jak wiele da się powiedzieć przez sam kształt wypowiedzi. Zdarzają się fragmenty z przestojami znaczeniowymi: bardzo krótkie, na szczęście. Thomas Bernhard świadomie kształtuje dramoletki, wie, co chce przekazać czytelnikom i doskonale panuje nad materią literacką. W każdej rozwijanej w minitraktat filozoficzny myśli bohatera znajduje szereg dodatkowych zahaczek, każdą wzmiankę może rozbudować w dowolnym kierunku. W efekcie zyskuje przestrzeń do psychologicznego komplikowania opowieści, a także do eksponowania ironii. Nonsens i humor to ważne środki budowania tomiku, wykorzystywane mistrzowsko. "Claus Peymann kupuje sobie spodnie i idzie ze mną na obiad" to zbiorek dla fanów absurdu, ale też teatru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com