* * * * * * O tu-czytam

wtorek, 17 marca 2015

Rachel Renée Russell: Dzienniki Nikki. Nikki podrywaczka

Akapit Press, Łódź 2015.

Związek z humorem

Żeńską wersję komiksowo-powieściowych „Dzienników cwaniaczka” proponuje młodym czytelniczkom Rachel Renée Russell. Jej „Nikki podrywaczka” to już szósta część Dzienników Nikki – i sposób na przekonanie nastolatek do książek. Nikki jest wypadkową mangowo-cukierkowych ilustracji i typowych dziewczyńskich problemów, okraszoną jeszcze sporą dawką poczucia humoru (objawiającego się także w autoironii bohaterki). Podstawowym tematem tej części historii jest zauroczenie. Nikki bardzo podoba się Brandon, ale chłopak wysyła jej sprzeczne sygnały. Kiedy bohaterka jest pewna miłosnego sukcesu, Brandon zachowuje się jak modelowy przypadek z artykułu „Skąd wiesz, że chłopakowi nie zależy aż tak”. Nikki szansy upatruje w walentynkowym szkolnym balu: tym razem to dziewczyny mają zapraszać wymarzonych partnerów na zabawę. Tyle że koło Brandona już kręci się irytująca MacKenzie, największa rywalka Nikki.

Nikki dowcipnie relacjonuje swoje kolejne przygody. Pomysły młodszej siostry, szkolne perypetie, a co najważniejsze – własne uczucia związane z Brandonem. Oczywiście zachowuje się przy tym jak egzaltowana nastolatka, jest w stanie popaść w wielką euforię, a zaraz potem w głęboką rozpacz, mocno przesadza i wszystko bardzo przeżywa. Russell pokazuje, jak łatwo o nieporozumienia między nastolatkami, skoro skłonne są one bardziej wierzyć własnym interpretacjom niż faktom. Przeprowadza więc czytelniczki przez cały szereg niepowodzeń sercowych, rozczarowań i załamań zanim dojdzie do krzepiącego finału. Ale przy Nikki nie można zbyt długo się martwić. Ta bohaterka jest bardzo sympatyczna, a do tego zwyczajna, nie ma zadatków na klasową gwiazdę. Daje się lubić także ze względu na ogrom życiowych pomyłek i „kataklizmów”, które sama na siebie sprowadza. Nikki wiele rzeczy potrafi obrócić w żart.

Autorka prowadzi opowieść dwoma stylami. Na liniowanym papierze imitującym kartki prawdziwego dziennika Nikki zapisuje swoje zwykłe przemyślenia i przyczyny ekscytacji. Nawet stylistycznie narracja pasuje tu do nastolatki: akapity są krótkie i pełne emocji, a Nikki błyskawicznie nawiązuje kontakt z odbiorczyniami. Wiele słów podkreśla kapitalikami, żeby czytelniczki właściwie odebrały rozkład zdaniowych emocjonalnych akcentów. Do tego dodawane są obrazki. Dziewczyny mają na nich mangowe oczy i zawsze wydają się olśniewającymi pięknościami, bez względu na rysowaną akurat scenkę. Wygląda to, jakby Nikki znajdowała się stale w świecie cukrowych wróżek i księżniczkowych opowiastek – zagłębienie się w treść wytwarza nawet pewien kontrast. Russell najprawdopodobniej chciała zaproponować odbiorczyniom bardziej dopasowane do ich wrażliwości i oczekiwań grafiki, a także przekonać do lektury większe grono nastolatek. Te słodkie ilustracje są poza tym pełne ciekawych detali, świat Nikki jawi się na nich intrygująco dla młodych odbiorczyń.

„Nikki podrywaczka” trafia do dziewczyn za sprawą tematyki. Motyw zwrócenia na siebie uwagi przystojnego chłopca (i związanego z tymi działaniami szeregu komicznych wpadek) jest zawsze aktualny – zwłaszcza gdy pojawia się w atrakcyjnej i niewymagającej lekturowego wysiłku formie. Nikki bez trudu ściągnie uwagę czytelniczek – te będą jej kibicować w związku z Brandonem, a przy okazji przyswoją sobie kilka cennych lekcji na temat nieporozumień w damsko-męskich relacjach. „Nikki podrywaczka” to komiksowa powieść napisana z pomysłem i kierowana do szerokiej publiczności wychowanej na serialach. To także publikacja, która dobrze przedstawia trendy w młodzieżowej literaturze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com