Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

piątek, 14 lutego 2014

Mia March: Klub filmowy Meryl Streep

Świat Książki, Warszawa 2014.

Porozumienie

Coraz częściej w powieściach obyczajowych pojawia się oczywisty powód do wprowadzania zmian w życiu bohaterek. Do niedawna katalizatorem akcji było rozstanie z długoletnim partnerem. Teraz do książek rozrywkowych odważnie wkraczają choroby nowotworowe. To one zmuszają do życiowych przemian i są odpowiedzią na społeczne lęki. Są też coraz bardziej przewidywalnym elementem akcji. Kiedy Lolly z „Klubu filmowego Meryl Streep” zaprasza do swojego pensjonatu córkę i dwie siostrzenice, ogłaszając, że musi im zakomunikować coś ważnego, domysły się nie pojawią: wszystkie czytelniczki natychmiast zyskają pewność, że chodzi o raka. Lolly chce spędzić trochę czasu ze swoją rodziną – i uzyskać wsparcie oraz pomoc na czas leczenia. Trzy kobiety, które wychowała, na powrót mogą stać się sobie bliskie jak za młodych lat – i zmierzyć się nie tylko z koszmarną diagnozą, ale również z własnymi problemami.

Pretekstem do coraz bardziej intymnych zwierzeń stają się dla bohaterek wieczory z filmami z Meryl Streep. Kobiety dostrzegają podobieństwo fabuł do swoich przeżyć, porównują codzienność z doświadczeniami postaci z ekranu, analizują motywy i relacje między ludźmi. Próbują wydobyć wskazówki dla siebie – zwłaszcza teraz, kiedy rozpaczliwie potrzebują wsparcia i jasnych porad. Do filmów podchodzą bardzo emocjonalnie, świadome ich rozrywkowego przeznaczenia. Nie potrafią się zdystansować od obejrzanych obrazów, zbyt żywo reagują na pomysły scenarzystów. Do tego wciąż oceniają ukochaną Meryl Streep. Filmy z tą aktorką są stałym refrenem w książce. Mia March wprowadza je tak, by przybliżyć odbiorczyniom ich treść, zestaw tematów, a nawet rok produkcji. Filmowe przerywniki, choć nie można odmówić im oryginalności, są raczej słabym punktem tomu: pobrzmiewają sztucznie, zwłaszcza gdy zwyczajne bohaterki próbują przejąć język krytyków i recenzentów. Fabuła zostaje przybliżana nieco na siłę, wypowiedziom bohaterek tomu – w „filmowych” scenkach – brakuje lekkości. Zachwyty nad Meryl Streep można było wpleść w tekst subtelniej. Z drugiej jednak strony spotkania przed ekranem są bohaterkom potrzebne – przyspieszają zrozumienie życiowych problemów i otwierają na zwierzenia. Pozwalają poznać wzajemne marzenia, plany i lęki. Gdy jedna z kobiet boryka się z kryzysem w małżeństwie, druga boi się zmian w ustabilizowanym życiu, a trzecia nie jest pewna własnych uczuć, przygody z ekranu działają jak terapia. Pomagają też uprzyjemnić ostatnie chwile z Lolly i przyjrzeć się sekretom z przeszłości.

Mia March obserwuje kolejne epizody z egzystencji bohaterek. Koncentruje się przede wszystkim na ich sercowych kłopotach, co zawsze będzie przyciągało czytelniczki. Autorka uczy też, jak radzić sobie z chorobą i cierpieniem bliskich, znajduje porozumienie między pokoleniami. Bardzo często, co jest zresztą dość typowe dla amerykańskich w tonie obyczajówek, wkłada w usta bohaterek kwestie do niedawna zarezerwowane dla psychologów i terapeutów. Wie, jakich zachowań oczekują kobiety od innych – i nie pozwala im długo na nie czekać. Tu nie ma czasu na nieporozumienia czy problemy z definiowaniem własnych stanów emocjonalnych – co najwyżej pojawi się lęk przed wyjawieniem takich odkryć najbliższym. March proponuje świat idealny – przynajmniej w warstwie porozumienia międzyludzkiego. W jej ujęciu z każdym kłopotem można sobie poradzić szczerością i rozmową z bliskimi. To podejście raczej trudne do zastosowania w zwyczajnym życiu, ale też dzięki przekonaniu o słuszności wskazówek – także ważne dla czytelniczek. W Leniwej Niedzieli „Klub filmowy Meryl Streep” jest tomem przejmującym najlepsze cechy serii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com