Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

środa, 19 lutego 2014

Jennifer E. Smith: Tak wygląda szczęście

Bukowy Las, Wrocław 2014.

Odwaga i słabość

Jeden pomyłkowo wysłany e-mail uruchamia całą lawinę wydarzeń. Jennifer E. Smith pozwala nastolatkom ze swojej książki przeżyć coś, co właściwie nie miało prawa się zdarzyć. Umożliwia im pokonywanie licznych przeszkód i bardzo idealizuje relacje między nimi – ale jest usprawiedliwiona, w końcu chodzi o pierwszą miłość, w dodatku – bez większej szansy na przetrwanie. Trzeba więc nacieszyć się chwilą, bo szczęście nie należy do zjawisk danych ludziom na stałe. Autorka sięga po przebrzmiałe sygnały romantyzmu i po rozwiązania, które u dorosłych budziłyby sprzeciw – ale młodym ludziom zapewnia uczestniczenie w pięknym uczuciu, nakazuje wręcz kibicowanie oryginalnemu związkowi.

Nic by się nie stało, gdyby Graham nie pomylił się przy wpisywaniu adresu mailowego. Ellie, do której trafiła jego wiadomość, odpowiada, wyjaśniając nieporozumienie. Graham odpisuje. I tak dwoje nastolatków z różnych stron kontynentu rozpoczyna mailową korespondencję. Dzielą się ze sobą nadziejami i przekonaniami, szukają definicji szczęścia, żartują i zwierzają się z problemów. Żadne nie tłumaczy jednak, kim naprawdę jest. Graham to gwiazdor filmowy, bożyszcze dziewczyn i nastoletni idol. Ellie to skromna i zwyczajna dziewczyna z małego miasteczka, nieślubna córka znanego senatora. Graham zaintrygowany nieznajomą znajduje okazję, by się z nią spotkać. Nie wie, jak wiele skomplikuje jedną odważną decyzją – ale autorka ułatwia sobie sprawę, pozwalając bohaterom na zauroczenie od pierwszego wejrzenia.

Jennifer E. Smith układa powieść z elementów klasycznych, chociaż nadaje jej walory współczesności przez odniesienia do internetu czy natrętnej obecności żądnych sensacji dziennikarzy. W kluczowych momentach pozbawia bohaterów kontaktu ze światem, by móc zbliżyć ich do siebie i zwiększyć emocje. Zapewnia im to, co dla większości odbiorców niedostępne – nocne randki na plaży czy odważne wyprawy, które mogą zmienić wszystko. Tu przyjaciółka pozostanie przyjaciółką, nawet jeśli wcześniej obraziła się na zawsze, problemy rozwiążą się w niemal czarodziejski sposób. A wszystko dlatego, że wszyscy domyślają się zakończenia. Smith z klocków fabularnych układa historię, jaką chcieliby przeczytać jej odbiorcy. Wyizolowuje bohaterów z charakterystycznych dla nich przestrzeni na tyle, żeby zrozumieli, na czym polega dojrzewanie. Sama koncentruje się na pięknie pierwszej miłości, przyznaje jej prawo do beztroski i braku refleksji nad przyszłością. Każe postaciom cieszyć się chwilą, bo tylko w chwilach znaleźć mogą szczęście. Do ważnych tematów należą również relacje rodzinne. Ellie wychowuje się bez ojca, co więcej – chce, tak samo jak mama, zachować w tajemnicy fakt, że jest córką senatora. Graham z kolei opuścił dom rodziny dla kariery i teraz już nie potrafi znaleźć wspólnego języka z rodzicami – stał się dla nich obcy, traktowany jak ważny gość, czuje się nieswojo. Smith sugeruje między wierszami, że nastolatkom potrzebne są jasne zasady i oparcie w dorosłych – to poboczne wątki powieści, które jednak bardzo ją ubarwiają.

Ciekawym rozwiązaniem tekstowym są wplatane między rozdziałami ultrakrótkie rozmowy mailowe (a później także dialogi bez pośrednictwa komputerów). Ellie i Graham w krótkich wiadomościach przemycają czasem nawet nieświadomie silne uczucia i kształtują relację między sobą. Te wypowiedzi, pozornie błahe, mają puentujący całość charakter – nie można ich ignorować. „Tak wygląda szczęście” to powieść ciekawa mimo fabularnej naiwności, istotna dla młodych ludzi. Na przekór modom i zdrowemu rozsądkowi, Smith decyduje się na prezentowanie idealizowanego związku i przekonuje, że warto zawalczyć o uczucie, nawet jeśli ma to być tylko wakacyjna miłość. Czytelnikom spodobają się jednak przede wszystkim postawy dwojga nastolatków z różnych środowisk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com