Strona główna || O autorce || O tu-czytam || Bajki || Bajkowe portfolio                       

piątek, 7 lutego 2014

Małgorzata Jurczak: Motyle dzienne, motyle nocne

Nasza Księgarnia, Warszawa 2014.

Wakacyjne rozmyślanie

Małgorzata Jurczak idzie w ślady Ewy Nowak, w „Motylach dziennych, motylach nocnych” zawierając sporo psychologicznych obrazków. Nie wyjaśnia swoim odbiorcom wprost dylematów postaci, za to bardzo chętnie operuje zauważalnymi objawami zmian nastroju. Często są to zresztą zmiany minorowe, bo w końcu to smutek pozwala lepiej dostrzec zwykłe troski. Malwina to nastolatka, która przyjeżdża z mamą na całe lato do niewielkiego miasteczka. W oderwaniu od znajomych spędza godziny na rozmyślaniach. Lubi swoje towarzystwo, czuje się akceptowana i chciałaby kiedyś poznać ojca – którym ma być tajemniczy pianista jazzowy nocnych klubów Nowego Jorku. Dlatego też dziewczyna próbuje nauczyć się gry na pianinie mimo braku sukcesów. Stopniowo Malwina poznaje co bardziej dziwnych mieszkańców miasteczka – między innymi cyrkowe dziecko, Mirellę, która słynie z pięknych i niekoniecznie prawdziwych opowieści, chętnie fantazjuje na różne tematy. Mirella ubarwia monotonne dni. W miasteczku jest również pisarka, która stroni od ludzi i otwartych przestrzeni. I pewna banda, która próbuje sprawdzić Malwinę. Wszystko oczywiście musi rozgrywać się poza świadomością dorosłych.

Jurczak składa swoją niewielką powieść z klocków testowanych w różnych fabułach – znajdzie się tu podobieństwa do wielu tomów (także do szkolnych lektur) – niewielki wpływ ma na to również wybór fabularnych motywów. Książka staje się wypadkową między kwestiami społecznymi (niepełna rodzina, uczucia dorosłych, pragnienie samotności, izolacja) i baśniowym światem z wyobraźni dzieci. Małgorzata Jurczak stara się operować różnymi emocjami, ale już krótki przegląd tytułów rozdziałów wskazuje dominujące tony – często przewija się w nich smutek, samotność, zła pogoda czy rozmaite ciężary i troski. Aura oddaje stan emocjonalny nastolatki, a zwykłe pocieszenie tu nie wystarczy: musi dopiero pojawić się nowy kurs wydarzeń.

Ale Malwina nie narzeka na swoją samotność. Samotność pozwala jej na przemyślenia, umożliwia wsłuchanie się w siebie i dostrzeganie źródeł rozmaitych problemów. Jurczak oswaja tę samotność, czyniąc z niej alternatywę dla powieści pop, rozkrzyczanych i kolorowych. To, że Malwina spędza czas nie wśród tłumu rozchichotanych przyjaciółek, może dla nastoletnich odbiorców okazać się wielką zaletą tomu – podobnie zresztą jak stawianie na przygody, a nie na motyw pierwszej miłości. Powagi książce dodaje fakt, że owe przygody ujmowane są przez pryzmat psychologicznego podejścia – więc kuszą swoistą dorosłością.

Autorka pozwala swojej bohaterce stopniowo dojrzewać, ale wcale nie koncentruje się na niej. Malwina okazuje się tłem dla postaci z pogranicza jawy i snu, przy niej każdy wygląda bardziej interesująco: to zabieg, który, paradoksalnie, pozwala walczyć z poczuciem beznadziei. Wokół szarej Malwiny dzieje się sporo kolorowych rzeczy – wystarczy tylko umieć je dojrzeć. Tej sztuki autorka uczy swoich odbiorców najchętniej. „Motyle dzienne, motyle nocne” to powieść składana z krótkich obrazów, skupiana na wewnętrznych przeżyciach nastolatek, ale też naświetlająca kilka tematów z życia społecznego. Jurczak, mimo że pisze językiem prostym i tworzy krótkie rozdziały, chce traktować swoich odbiorców z pełną powagą – tę powagę między wersami obiecuje im przez cały czas. Mimo to narracja nie będzie przygnębiająca czy odpychająca – młodzieży przypadnie do gustu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com