Kropka, Warszawa 2026.
Pod wodą
Kto potrafi narysować rekina białego – tak, żeby różnił się od rekina młota? A kto poradzi sobie ze skrzynią skarbów? Muszla czy meduza niby wydają się prostsze, a jednak i one wymagają trochę wprawy – i właściwego pokierowania ręki. „Umiem rysować morski świat” to kolejna propozycja w bardzo przyjemnej serii, na której skorzystać mogą dzieci albo dorośli chcący tworzyć komiksy. Dzieciom ta książka da pewność siebie w rysowaniu – i zachęci do tworzenia. Rodzicom zapewni trochę spokoju, co też może być bardzo cenne. Mamy tu 35 propozycji, które wiążą się z morskim światem – w tym przedziwne stwory z morskich głębin albo istoty, które każdy przynajmniej raz w życiu widział. Można dowiedzieć się czegoś o nietypowych rybach (o ich wyglądzie) i o budowlach nadmorskich (latarnia morska to coś, co rzadko pojawia się na dziecięcych rysunkach, a może warto pokusić się o takie uzupełnienie).
Zasada jest prosta: trzeba mieć coś do rysowania, najlepiej ołówek – a jeśli komuś potrzeba więcej ćwiczeń, to i kartki. Każda rozkładówka w książce ma zapełniony tylko lewy margines i górny prawy róg. Na marginesie mieści się bohater (z nazwą) i trzy kroki do stworzenia konkretnego tematu – bez instrukcji słownych, tu wystarczy oglądać kolejne linie i dodatki do nich. Wszystkie obrazki zostały przygotowane tak, żeby nie wymagały zbyt wielu szczegółów: chodzi o to, żeby tematy obrazków były rozpoznawalne na pierwszy rzut oka i żeby dzieci przekonały się, że rysowanie nie tylko jest proste, ale i dostarcza wiele zabawy – zwłaszcza kiedy nagle można narysować dokładnie to, o czym się marzyło. W prawym górnym rogu mamy jeszcze prezentowanego narysowanego i cieniowanego bohatera danej rozkładówki – żeby przypomnieć dzieciom, do czego dążą i jak mogą wykorzystywać cieniowanie w kolorowaniu sylwetek. Na samym końcu książki znalazło się jeszcze miejsce na kilka stron, które można wykorzystać jako tło dla podwodnych światów – żeby przetestować właśnie zdobyte umiejętności. A to oznacza, że dzieci będą musiały nauczyć się rysować bez podpowiedzi (albo stale przewracać kartki) – i że w ten sposób przekonają się, jak bardzo potrzebne są takie poradniki.
„Umiem rysować morski świat” to kolejny tematyczny kurs rysowania w bardzo dobrej serii. Ta książka ucieszy zwłaszcza maluchy potrzebujące zachęty czy wsparcia przy tworzeniu – pozwala wyrobić pewną rękę i sugeruje, jak czerpać przyjemność z zabawy kredkami. To może być też bardzo dobry wstęp do lekcji pisania – bez obciążeń, liczyć się wtedy będzie po prostu umiejętność panowania nad przyborami do pisania. Po raz kolejny Kropka udowadnia, że każdy może zacząć rysować – i to w dowolnym momencie życia. Wystarczy, że zdobędzie się na odrobinę cierpliwości i już za moment zacznie imponować wszystkim swoimi dziełami. Rysowanie ma być przyjemnością i z tą publikacją faktycznie jest – nie da się zaprzeczyć. Seria Umiem rysować to rozbudowujący się poradnik o tworzeniu z charakterem.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysowanie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 lipca 2026
niedziela, 31 maja 2026
Artur Nowicki: Auto z kapelusza. Nauka rysowania bez czarowania
Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.
Nauka jazdy
W Naszej Księgarni ukazało się polskie wydanie serii Zacznij od ziemniaczka – krótki i bardzo dowcipny kurs rysowania absolutnie wszystkiego, w którym to punktem wyjścia jest nieforemna kulka – ziemniaczek. Kto przerabiał już ziemniaczki na wszystko, teraz może poprzerabiać kapelusze na samochody. „Auto z kapelusza” to znakomita odpowiedź Artura Nowickiego na zagraniczną propozycję – kierowana przede wszystkim do małych fanów motoryzacji. I Artur Nowicki przekona dzieci między innymi tym, że odróżnia rodzaje aut – inaczej wyglądają minivany, inaczej dostawczaki, wyścigówki, pick-upy, auta elektryczne, garbusy czy kabriolety, a inaczej spychacze, betoniarki, wozy strażackie, wózki widłowe czy lokomotywy. Za każdym razem punktem wyjścia jest kapelusz, dlatego też na początek dzieci mogą poćwiczyć rysowanie kapeluszy. Gdyby ktoś miał problemy, autor proponuje całą rozkładówkę wypełnioną różnymi kształtami – można więc się przekonać, jak detale decydują o ostatecznym wyglądzie i jak niewiele potrzeba, żeby zacząć rysować. Artur Nowicki wie, że to rozrywka dostępna każdemu i przypomina, żeby nie kupować drogich przyborów – wystarczy zwykła kartka i ołówek, wszystko rozgrywa się w wyobraźni i jest efektem ćwiczeń.
Przeprowadza autor małych odbiorców przez mnóstwo maszyn – i za każdym razem najpierw mówi, jaki kapelusz trzeba narysować. Kształt, z którym poradzi sobie każde dziecko (i nie tylko dziecko) da się łatwo przerobić na samochód – i to nie byle jaki samochód, a pojazd, który będzie robił wielkie wrażenie na oglądających rysunek (a prawdopodobnie też na samych rysujących). Nagle okazuje się, że wcale nie jest trudno stworzyć maszynę z charakterem, a to prosta droga do rysowania większych form. Ten ilustrator imponuje maluchom między innymi w książkach o samochodach – więc skoro teraz mówi, jak sobie poradzić z takim wyzwaniem, warto skorzystać na jego podpowiedziach. Kapelusz zyskuje w kilku kolejnych krokach rozwinięcie – trzeba dodawać drobne wstawki, żeby uzyskać na końcu widok „prawdziwego” auta w zależności od potrzeb. Dla dzieci to nie tylko zachęta do ćwiczeń, ale też szansa na poszerzenie umiejętności. Przyda się odbiorcom taki kurs – z przymrużeniem oka, sensowny i konkretny, wyraźnie kierowany do konkretnej grupy odbiorców – do dzieci, które chcą rysować samochody (nie można tu wykluczyć, że nie tylko chłopcy zechcą po ten tomik sięgnąć).
Rysowane kroki wyjaśniają wszystko, ale od czasu do czasu autor wprowadza drobne, jednozdaniowe komentarze do kolejnych działań – tak, żeby odbiorcy nie zastanawiali się nad tym, co zostało dodane albo co właśnie dorysowali do własnego kapelusza. Żaglówka, helikopter i ufo to dodatek do tej propozycji – bo autor zawsze sięga po dowcip, za który zresztą odbiorcy go kochają. Jeśli ktoś uważa, że nie umie rysować, powinien wypróbować wskazówki zawarte w tej książce – nie pożałuje, bo kapelusze to w zasadzie gotowe samochody. Artur Nowicki uczy dzieci czarowania – i zapowiada ponowne spotkanie, można więc zacząć już kompletować serię, która zafascynuje nie tylko najmłodszych. To bardzo przyjemny poradnik, który ma potencjał na to, żeby stać się międzynarodowym bestsellerem. A wszystko dzięki odpowiedniemu pomysłowi zapewniającemu dzieci, że rysowanie nie jest trudne.
Nauka jazdy
W Naszej Księgarni ukazało się polskie wydanie serii Zacznij od ziemniaczka – krótki i bardzo dowcipny kurs rysowania absolutnie wszystkiego, w którym to punktem wyjścia jest nieforemna kulka – ziemniaczek. Kto przerabiał już ziemniaczki na wszystko, teraz może poprzerabiać kapelusze na samochody. „Auto z kapelusza” to znakomita odpowiedź Artura Nowickiego na zagraniczną propozycję – kierowana przede wszystkim do małych fanów motoryzacji. I Artur Nowicki przekona dzieci między innymi tym, że odróżnia rodzaje aut – inaczej wyglądają minivany, inaczej dostawczaki, wyścigówki, pick-upy, auta elektryczne, garbusy czy kabriolety, a inaczej spychacze, betoniarki, wozy strażackie, wózki widłowe czy lokomotywy. Za każdym razem punktem wyjścia jest kapelusz, dlatego też na początek dzieci mogą poćwiczyć rysowanie kapeluszy. Gdyby ktoś miał problemy, autor proponuje całą rozkładówkę wypełnioną różnymi kształtami – można więc się przekonać, jak detale decydują o ostatecznym wyglądzie i jak niewiele potrzeba, żeby zacząć rysować. Artur Nowicki wie, że to rozrywka dostępna każdemu i przypomina, żeby nie kupować drogich przyborów – wystarczy zwykła kartka i ołówek, wszystko rozgrywa się w wyobraźni i jest efektem ćwiczeń.
Przeprowadza autor małych odbiorców przez mnóstwo maszyn – i za każdym razem najpierw mówi, jaki kapelusz trzeba narysować. Kształt, z którym poradzi sobie każde dziecko (i nie tylko dziecko) da się łatwo przerobić na samochód – i to nie byle jaki samochód, a pojazd, który będzie robił wielkie wrażenie na oglądających rysunek (a prawdopodobnie też na samych rysujących). Nagle okazuje się, że wcale nie jest trudno stworzyć maszynę z charakterem, a to prosta droga do rysowania większych form. Ten ilustrator imponuje maluchom między innymi w książkach o samochodach – więc skoro teraz mówi, jak sobie poradzić z takim wyzwaniem, warto skorzystać na jego podpowiedziach. Kapelusz zyskuje w kilku kolejnych krokach rozwinięcie – trzeba dodawać drobne wstawki, żeby uzyskać na końcu widok „prawdziwego” auta w zależności od potrzeb. Dla dzieci to nie tylko zachęta do ćwiczeń, ale też szansa na poszerzenie umiejętności. Przyda się odbiorcom taki kurs – z przymrużeniem oka, sensowny i konkretny, wyraźnie kierowany do konkretnej grupy odbiorców – do dzieci, które chcą rysować samochody (nie można tu wykluczyć, że nie tylko chłopcy zechcą po ten tomik sięgnąć).
Rysowane kroki wyjaśniają wszystko, ale od czasu do czasu autor wprowadza drobne, jednozdaniowe komentarze do kolejnych działań – tak, żeby odbiorcy nie zastanawiali się nad tym, co zostało dodane albo co właśnie dorysowali do własnego kapelusza. Żaglówka, helikopter i ufo to dodatek do tej propozycji – bo autor zawsze sięga po dowcip, za który zresztą odbiorcy go kochają. Jeśli ktoś uważa, że nie umie rysować, powinien wypróbować wskazówki zawarte w tej książce – nie pożałuje, bo kapelusze to w zasadzie gotowe samochody. Artur Nowicki uczy dzieci czarowania – i zapowiada ponowne spotkanie, można więc zacząć już kompletować serię, która zafascynuje nie tylko najmłodszych. To bardzo przyjemny poradnik, który ma potencjał na to, żeby stać się międzynarodowym bestsellerem. A wszystko dzięki odpowiedniemu pomysłowi zapewniającemu dzieci, że rysowanie nie jest trudne.
piątek, 23 stycznia 2026
Umiem rysować przyrodę
Kropka, Warszawa 2026.
Na spacerze
Kolejna publikacja w cyklu Umiem rysować ucieszy zwłaszcza najmłodszych, którzy chcą upiększać swoje codzienne rysunki. „Umiem rysować przyrodę” to 35 wskazówek dla maluchów – propozycji, jak można w prosty sposób powołać do istnienia na kartce papieru określone elementy widywane choćby podczas spacerów (ale nie tylko, chyba że ktoś spaceruje wśród baobabów). Są tu motywy proste: grzyb, tęcza, góry, słońce, tulipan – to wszystko, co dzieci narysują niemal odruchowo (więc można sobie wyobrazić, jak mali mogą być użytkownicy tego tomiku, żeby skorzystać na takich podpowiedziach), są też bardziej skomplikowane – wiewiórka, wilk, gniazdo czy planeta. Każda rozkładówka to trzy proste kroki na jednym marginesie – i pusta przestrzeń z gotowym obrazkiem w prawym górnym rogu. W tej pustej przestrzeni dzieci będą mogły ćwiczyć swoje umiejętności – posiłkować się poradami rysunkowymi i wcielać je w czyn. Gdyby kartek zabrakło (albo gdyby ktoś nie chciał używać do ćwiczeń tomiku), zawsze można sięgnąć po blok czy zeszyt. Są tutaj same szkice, czarno-białe obrazki, ale gotowe rysunki mają jeszcze dodatkowy element – szare cieniowanie, żeby pokazać odbiorcom, jak w bardzo łatwy sposób można ożywić pracę i nadać jej charakteru.
Nie tylko kilkulatki mogą sięgać po tę książkę – Joanna Jesus wykorzystuje tutaj poczucie humoru i uproszczenia, które przydać się mogą choćby twórcom amatorskich komiksów albo kreskówek – pokazuje autorka, w jaki sposób stosować uwypuklenia najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych motywów, jak wprowadzać uśmiech do obrazków i jak wykorzystywać infantylizm jako atut – trudno się nie ucieszyć, oglądając takie prace. Tym bardziej zachęci autorka dzieci do wzmożonego wysiłku i poznawania kolejnych sztuczek, które pozwolą na upiększenie czy urozmaicenie rysunków. Ponieważ motywy nie odstraszają wysokim stopniem skomplikowania, maluchy, które będą chciały poprawić swoje umiejętności, będą też niepostrzeżenie ćwiczyć choćby koordynację wzrokowo-ruchową czy pewność ręki, co przyda im się później podczas pisania.
Nie trzeba umieć czytać, żeby korzystać z tego tomiku. Dzieci bez trudu rozpoznają elementy, które autorka im rozbija na części składowe – owszem, można czytać podpisy-nazwy, ale można się ich też domyślić – a jedyny tekst w książce to polecenie, które przynosi pozwolenie na wypełnianie kilku stron z tłami konkretnymi zwierzęcymi i roślinnymi motywami. Dzieci nie muszą zatem samodzielnie tworzyć pełnowymiarowych obrazków – wystarczy, że to, czego nauczą się dzięki tomikowi „Umiem rysować przyrodę” przeniosą na ostatnie rozkładówki, już wprowadzające je w świat natury. Dzięki temu utrwalą sobie nabyte umiejętności, a także przekonają się, jak przydatne były podpowiedzi autorki z tomiku. To zachęta do samodzielnego tworzenia – i o ile dawniej nie trzeba było dzieci namawiać do rysowania, o tyle dzisiaj to rozrywka trochę niedoceniana i warto pokazać, że wcale nie jest skomplikowana.
Na spacerze
Kolejna publikacja w cyklu Umiem rysować ucieszy zwłaszcza najmłodszych, którzy chcą upiększać swoje codzienne rysunki. „Umiem rysować przyrodę” to 35 wskazówek dla maluchów – propozycji, jak można w prosty sposób powołać do istnienia na kartce papieru określone elementy widywane choćby podczas spacerów (ale nie tylko, chyba że ktoś spaceruje wśród baobabów). Są tu motywy proste: grzyb, tęcza, góry, słońce, tulipan – to wszystko, co dzieci narysują niemal odruchowo (więc można sobie wyobrazić, jak mali mogą być użytkownicy tego tomiku, żeby skorzystać na takich podpowiedziach), są też bardziej skomplikowane – wiewiórka, wilk, gniazdo czy planeta. Każda rozkładówka to trzy proste kroki na jednym marginesie – i pusta przestrzeń z gotowym obrazkiem w prawym górnym rogu. W tej pustej przestrzeni dzieci będą mogły ćwiczyć swoje umiejętności – posiłkować się poradami rysunkowymi i wcielać je w czyn. Gdyby kartek zabrakło (albo gdyby ktoś nie chciał używać do ćwiczeń tomiku), zawsze można sięgnąć po blok czy zeszyt. Są tutaj same szkice, czarno-białe obrazki, ale gotowe rysunki mają jeszcze dodatkowy element – szare cieniowanie, żeby pokazać odbiorcom, jak w bardzo łatwy sposób można ożywić pracę i nadać jej charakteru.
Nie tylko kilkulatki mogą sięgać po tę książkę – Joanna Jesus wykorzystuje tutaj poczucie humoru i uproszczenia, które przydać się mogą choćby twórcom amatorskich komiksów albo kreskówek – pokazuje autorka, w jaki sposób stosować uwypuklenia najbardziej charakterystycznych i rozpoznawalnych motywów, jak wprowadzać uśmiech do obrazków i jak wykorzystywać infantylizm jako atut – trudno się nie ucieszyć, oglądając takie prace. Tym bardziej zachęci autorka dzieci do wzmożonego wysiłku i poznawania kolejnych sztuczek, które pozwolą na upiększenie czy urozmaicenie rysunków. Ponieważ motywy nie odstraszają wysokim stopniem skomplikowania, maluchy, które będą chciały poprawić swoje umiejętności, będą też niepostrzeżenie ćwiczyć choćby koordynację wzrokowo-ruchową czy pewność ręki, co przyda im się później podczas pisania.
Nie trzeba umieć czytać, żeby korzystać z tego tomiku. Dzieci bez trudu rozpoznają elementy, które autorka im rozbija na części składowe – owszem, można czytać podpisy-nazwy, ale można się ich też domyślić – a jedyny tekst w książce to polecenie, które przynosi pozwolenie na wypełnianie kilku stron z tłami konkretnymi zwierzęcymi i roślinnymi motywami. Dzieci nie muszą zatem samodzielnie tworzyć pełnowymiarowych obrazków – wystarczy, że to, czego nauczą się dzięki tomikowi „Umiem rysować przyrodę” przeniosą na ostatnie rozkładówki, już wprowadzające je w świat natury. Dzięki temu utrwalą sobie nabyte umiejętności, a także przekonają się, jak przydatne były podpowiedzi autorki z tomiku. To zachęta do samodzielnego tworzenia – i o ile dawniej nie trzeba było dzieci namawiać do rysowania, o tyle dzisiaj to rozrywka trochę niedoceniana i warto pokazać, że wcale nie jest skomplikowana.
piątek, 7 marca 2025
Irisz Agócs: Od plamy do obrazka. Nauka kreatywnego rysowania
Nasza Księgarnia, Warszawa 2025.
Przypadki
Jeśli ktoś potrzebuje zachęty do twórczego i artystycznego wyżywania się, może skorzystać z podpowiedzi, która jakiś czas temu trafiła na rynek książek kreatywnych dla dorosłych, a później – dzięki Irisz Agócs – do tomików dla młodszych odbiorców. „Od plamy do obrazka. Nauka kreatywnego rysowania” to nic innego jak festiwal podpowiedzi na temat inspiracji i wykorzystywania przypadku w sztuce. Autorka – która wsławiła się twierdzeniem, że wszystko da się narysować, wystarczy wyjść od ziemniaczka (zresztą motyw ziemniaczka wraca w finale książki) – pokazuje odbiorcom, jak traktować plamy. Zachęca do tworzenia z nich rozmaitych obrazków: drobnych owadów i kwiatów, domków i ulic miast, roślin w dżungli. Zaprasza do ignorowania konturów albo dokładnego obrysowywania plam, pokazuje, jak wiele zwierząt da się stworzyć tylko dzięki nieregularnym kształtom. W zasadzie nie ma tu nic innego niż zaczynanie od ziemniaczka – tyle tylko, że zamiast lekcji rysowania pojedynczych motywów Agócs zajmuje się zachęcaniem do uzupełniania „krajobrazów”: proponuje rozkładówki wypełnione barwnymi nieforemnymi kleksami (które łatwo uzyskać także na własnej kartce papieru) i część z nich zamienia w rozmaite stworki czy przedmioty za sprawą konturów dodawanych cienkopisem. Motywuje do działania i zachęca dzieci do sprawdzania, co kryje się w plamach – tak, żeby nie bały się samodzielnego eksperymentowania. Tu przecież nie ma złych rozwiązań, a w kształcie każdy zobaczy coś innego. Autorka stawia na humor i komiksowy styl – jej plamy nabierają charakteru właśnie dzięki tego typu uzupełnieniom (oraz – czasem – komiksowych dymków). Ułatwieniem w pracy ma być „ograniczenie” tematyczne – ale i tę zasadę da się łatwo złamać, jeśli tylko ktoś ma na to ochotę (albo odczuwa taką potrzebę).
Co ciekawe, autorka wplata też w opowieści o plamach i o ich wykorzystywaniu w sztuce także wskazówki dotyczące na przykład narzędzi tworzenia – oczywiście można wybrać wszystko, jednak część odbiorców zwykle szuka takich podpowiedzi i jest zawiedziona, kiedy ich nie znajduje. Do tego dochodzą jeszcze pomysły, jak wykorzystywać tomik wiele razy: można używać kalki lub cienkich kartek i na nich odrysowywać kształty (lub rysować na plamach bez uszkodzenia stron w książce). Jest tu sporo humoru – co rzadkie w poradnikach – jest też luz i zachęta do tworzenia. Kreatywne wyżywanie się w tym wypadku łączyć się będzie z podejściem do pracy: jeśli komuś na obrazek kapnie plama farby, może przekuć to w atut i sprawić, że dzieło stanie się jeszcze bardziej wyjątkowe. Dla innych to rozwiązanie dobre w chwili nudy albo do uruchomienia wyobraźni – po raz kolejny Irisz Agócs zabiera dzieci w świat fantazji i przekonuje je, że są w stanie stworzyć wszystko, a rysowanie wcale nie jest trudne. Kiedy się ogląda prace tej autorki, łatwo w to uwierzyć – i chce się próbować swoich sił w sztuce przerabiania plam na rysunki.
Przypadki
Jeśli ktoś potrzebuje zachęty do twórczego i artystycznego wyżywania się, może skorzystać z podpowiedzi, która jakiś czas temu trafiła na rynek książek kreatywnych dla dorosłych, a później – dzięki Irisz Agócs – do tomików dla młodszych odbiorców. „Od plamy do obrazka. Nauka kreatywnego rysowania” to nic innego jak festiwal podpowiedzi na temat inspiracji i wykorzystywania przypadku w sztuce. Autorka – która wsławiła się twierdzeniem, że wszystko da się narysować, wystarczy wyjść od ziemniaczka (zresztą motyw ziemniaczka wraca w finale książki) – pokazuje odbiorcom, jak traktować plamy. Zachęca do tworzenia z nich rozmaitych obrazków: drobnych owadów i kwiatów, domków i ulic miast, roślin w dżungli. Zaprasza do ignorowania konturów albo dokładnego obrysowywania plam, pokazuje, jak wiele zwierząt da się stworzyć tylko dzięki nieregularnym kształtom. W zasadzie nie ma tu nic innego niż zaczynanie od ziemniaczka – tyle tylko, że zamiast lekcji rysowania pojedynczych motywów Agócs zajmuje się zachęcaniem do uzupełniania „krajobrazów”: proponuje rozkładówki wypełnione barwnymi nieforemnymi kleksami (które łatwo uzyskać także na własnej kartce papieru) i część z nich zamienia w rozmaite stworki czy przedmioty za sprawą konturów dodawanych cienkopisem. Motywuje do działania i zachęca dzieci do sprawdzania, co kryje się w plamach – tak, żeby nie bały się samodzielnego eksperymentowania. Tu przecież nie ma złych rozwiązań, a w kształcie każdy zobaczy coś innego. Autorka stawia na humor i komiksowy styl – jej plamy nabierają charakteru właśnie dzięki tego typu uzupełnieniom (oraz – czasem – komiksowych dymków). Ułatwieniem w pracy ma być „ograniczenie” tematyczne – ale i tę zasadę da się łatwo złamać, jeśli tylko ktoś ma na to ochotę (albo odczuwa taką potrzebę).
Co ciekawe, autorka wplata też w opowieści o plamach i o ich wykorzystywaniu w sztuce także wskazówki dotyczące na przykład narzędzi tworzenia – oczywiście można wybrać wszystko, jednak część odbiorców zwykle szuka takich podpowiedzi i jest zawiedziona, kiedy ich nie znajduje. Do tego dochodzą jeszcze pomysły, jak wykorzystywać tomik wiele razy: można używać kalki lub cienkich kartek i na nich odrysowywać kształty (lub rysować na plamach bez uszkodzenia stron w książce). Jest tu sporo humoru – co rzadkie w poradnikach – jest też luz i zachęta do tworzenia. Kreatywne wyżywanie się w tym wypadku łączyć się będzie z podejściem do pracy: jeśli komuś na obrazek kapnie plama farby, może przekuć to w atut i sprawić, że dzieło stanie się jeszcze bardziej wyjątkowe. Dla innych to rozwiązanie dobre w chwili nudy albo do uruchomienia wyobraźni – po raz kolejny Irisz Agócs zabiera dzieci w świat fantazji i przekonuje je, że są w stanie stworzyć wszystko, a rysowanie wcale nie jest trudne. Kiedy się ogląda prace tej autorki, łatwo w to uwierzyć – i chce się próbować swoich sił w sztuce przerabiania plam na rysunki.
poniedziałek, 27 stycznia 2025
Bluey. Jak narysować
Harperkids, Warszawa 2025.
Niebieskie zwierzaki
Świat Bluey raczej nie kojarzy się z ambitnymi rysunkami – proste kształty bohaterów kreskówki wydają się wręcz banalne. Jednak kiedy dochodzi do kursu rysowania, wszystko się zmienia. „Bluey. Jak narysować” to poradnik kierowany do najmłodszych – poradnik, który może uzmysłowić odbiorcom, jak bardzo trzeba się wysilić, żeby stworzyć sylwetkę ulubionej bohaterki albo postaci z jej otoczenia. Niemal wszystkie psy – Blue, jej siostra, rodzice, babcia… - budowane są na planie prostokąta. Jednak po prostokącie następuje jeszcze co najmniej osiem kroków do zrealizowania zanim będzie można przystąpić do kolorowania gotowego dzieła, czyli nadawania bohaterowi wyglądu znanego z telewizyjnej bajki. Będzie tu sporo wymazywania niepotrzebnych linii, a stopień trudności jest naprawdę spory – do tego stopnia, że pojawiają się w kolejnych kształtach (krokach z podpowiedzi) wręcz osobno zaznaczane nowe dodatki. Cierpliwe maluchy poradzą sobie z tym wyzwaniem, zresztą fani Blue i jej towarzyszy nie mogą przepuścić takiej okazji: zaczną trenować, aż osiągną mistrzostwo. Pierwszych prób zresztą nikt nie będzie widział, bo nie robi się ich bezpośrednio w książce – nie ma miejsca na to, żeby rysować Blue w tomiku, trzeba sięgnąć po blok rysunkowy albo luźne kartki. Żeby jednak nie zniechęcić dzieci do samodzielnego rysowania, klamrę kompozycyjną zapewniają tu dwa miejsca na własną inwencję. Najpierw trzeba przedstawić siebie (w dowolny sposób i bez wskazówek), a na koniec – dołożyć jakąś postać, której nie ma w kreskówce. I to już będzie prawdziwe wyzwanie, które pokaże, jak bardzo dzieci potrafią się zaangażować w wymyślanie światów i jak ciekawe miewają pomysły.
Każdy kolejny krok do rysunku opatrzony jest komentarzem słownym, zatem chociaż Bluey to cykl trafiający przede wszystkim do małych dzieci, przyda się pomoc rodziców w odszyfrowywaniu podpowiedzi. Co ciekawe, można tu rysować nie tylko stojących bohaterów, ale także ich ruch – więc dzięki takiemu treningowi być może dzieciom łatwiej będzie planować własne rysunki. W gotowej wersji bohaterowie z Bluey pozbawieni są konturów w umaszczeniu – jednak odbiorcy będą w stanie dokładnie odwzorować desenie z ich sierści, za to na pewno nauczą się, jak wymazywać niepotrzebne linie. „Bluey. Jak narysować” to wyjście naprzeciw oczekiwaniom małych rysowników – wprowadzenie do tajników kreskówki i pokazanie odbiorcom, że samodzielnie mogą tworzyć przygody Blue i jej przyjaciół. To zabawa w rysowanie, a jednocześnie ćwiczenie spostrzegawczości czy sprawności manualnej, to lekcja przed nauką pisania, wreszcie – to możliwość spotkania ulubionych postaci z bajek w wersji pozatelewizyjnej. Blue nadaje się do tego, żeby trenować umiejętności rysowania, ale żeby osiągnąć perfekcję w przenoszeniu na papier bohaterki z kreskówki, trzeba będzie sporo poćwiczyć.
Niebieskie zwierzaki
Świat Bluey raczej nie kojarzy się z ambitnymi rysunkami – proste kształty bohaterów kreskówki wydają się wręcz banalne. Jednak kiedy dochodzi do kursu rysowania, wszystko się zmienia. „Bluey. Jak narysować” to poradnik kierowany do najmłodszych – poradnik, który może uzmysłowić odbiorcom, jak bardzo trzeba się wysilić, żeby stworzyć sylwetkę ulubionej bohaterki albo postaci z jej otoczenia. Niemal wszystkie psy – Blue, jej siostra, rodzice, babcia… - budowane są na planie prostokąta. Jednak po prostokącie następuje jeszcze co najmniej osiem kroków do zrealizowania zanim będzie można przystąpić do kolorowania gotowego dzieła, czyli nadawania bohaterowi wyglądu znanego z telewizyjnej bajki. Będzie tu sporo wymazywania niepotrzebnych linii, a stopień trudności jest naprawdę spory – do tego stopnia, że pojawiają się w kolejnych kształtach (krokach z podpowiedzi) wręcz osobno zaznaczane nowe dodatki. Cierpliwe maluchy poradzą sobie z tym wyzwaniem, zresztą fani Blue i jej towarzyszy nie mogą przepuścić takiej okazji: zaczną trenować, aż osiągną mistrzostwo. Pierwszych prób zresztą nikt nie będzie widział, bo nie robi się ich bezpośrednio w książce – nie ma miejsca na to, żeby rysować Blue w tomiku, trzeba sięgnąć po blok rysunkowy albo luźne kartki. Żeby jednak nie zniechęcić dzieci do samodzielnego rysowania, klamrę kompozycyjną zapewniają tu dwa miejsca na własną inwencję. Najpierw trzeba przedstawić siebie (w dowolny sposób i bez wskazówek), a na koniec – dołożyć jakąś postać, której nie ma w kreskówce. I to już będzie prawdziwe wyzwanie, które pokaże, jak bardzo dzieci potrafią się zaangażować w wymyślanie światów i jak ciekawe miewają pomysły.
Każdy kolejny krok do rysunku opatrzony jest komentarzem słownym, zatem chociaż Bluey to cykl trafiający przede wszystkim do małych dzieci, przyda się pomoc rodziców w odszyfrowywaniu podpowiedzi. Co ciekawe, można tu rysować nie tylko stojących bohaterów, ale także ich ruch – więc dzięki takiemu treningowi być może dzieciom łatwiej będzie planować własne rysunki. W gotowej wersji bohaterowie z Bluey pozbawieni są konturów w umaszczeniu – jednak odbiorcy będą w stanie dokładnie odwzorować desenie z ich sierści, za to na pewno nauczą się, jak wymazywać niepotrzebne linie. „Bluey. Jak narysować” to wyjście naprzeciw oczekiwaniom małych rysowników – wprowadzenie do tajników kreskówki i pokazanie odbiorcom, że samodzielnie mogą tworzyć przygody Blue i jej przyjaciół. To zabawa w rysowanie, a jednocześnie ćwiczenie spostrzegawczości czy sprawności manualnej, to lekcja przed nauką pisania, wreszcie – to możliwość spotkania ulubionych postaci z bajek w wersji pozatelewizyjnej. Blue nadaje się do tego, żeby trenować umiejętności rysowania, ale żeby osiągnąć perfekcję w przenoszeniu na papier bohaterki z kreskówki, trzeba będzie sporo poćwiczyć.
wtorek, 24 grudnia 2024
Irisz Agócs: Jeszcze więcej nauki rysowania. Zacznij od ziemniaczka
Nasza Księgarnia, Warszawa 2024.
Piękno rysowania
Kolejne dwa tomiki-poradniki rysowania w jednym proponuje Nasza Księgarnia, sięgając po publikacje Irisz Agócs, rewelacyjne nawet dla dorosłych podpowiedzi, jak proste ziemniaczki zamieniać w coraz bardziej skomplikowane kształty. „Jeszcze więcej nauki rysowania. Zacznij od ziemniaczka” to dwa tematyzowane zestawy wskazówek. W pierwszej części autorka zagłębia się w świat baśni i wyobraźni nie tylko dziecięcej – sięga po postacie z typowych historii – podpowiada, jak narysować króla, smoka, królewnę, żabę (zaklętą), rycerza i wiele innych postaci niezbędnych do tworzenia historii. Uczy, jak z ziemniaczków tworzyć ludzi i zwierzęta, czasami istoty nie z tego świata – bohaterów, którzy są potrzebni, kiedy chce się stworzyć własną narrację. Rozwija wyobraźnię odbiorców zwłaszcza przez informacje o tym, ile mogą zdziałać sami i w jaki sposób – wystarczy przecież wyciąć z odpowiednio złożonej kartki papieru jedną figurkę dziecka, żeby otrzymać cały łańcuch maluchów trzymających się za ręce. Ale każdy może spoglądać w innym kierunku i mieć inne rysy twarzy – takie detale zamieniają propozycje obrazkowe w prawdziwą sztukę i pozwalają nadawać charakter kolejnym bohaterom. Autorka lubuje się w stylu lekko karykaturalnym, bawi się motywami, przerysowuje i ucieka od realizmu w stronę komiksowości. Zachowuje przy tym jednak proporcje, które umożliwiają cieszenie się pięknymi efektami pracy. Druga część tomu to rodzaj kalendarza adwentowego – niemal każdy dzień grudnia jest tu osobną propozycją rysunkową dotyczącą postaci z szopki lub ozdób, które pomagają w stworzeniu grudniowego obrazka. Autorka przez cały czas trzyma się swoich postanowień i rysunki zaczyna od ziemniaczków (raz tylko robi wyjątek dla kota, ziemniaczki pojawiają się w drugim kroku). Okazuje się, że z ziemniaczka można narysować wszystko, tylko trzeba odrobinę się postarać. Nawet gwiazdy są zbudowane z ziemniaczków, nawet serduszka. Niedźwiedzie oczywiście też, jak zawsze. Ludzie i zwierzęta to już propozycje dla zaawansowanych rysowników – ale tak naprawdę i dzieci, i dorośli skorzystają na tych podpowiedziach. Każdy, kto będzie miał ochotę przenieść swoje pomysły na papier, może znaleźć tu sporo dla siebie. Dodatkowym atutem publikacji staje się komizm. Owszem, autorka już przyzwyczaiła odbiorców do zaczynania od ziemniaczka – i od podpowiadania, jak ten ziemniaczek powinien wyjściowo wyglądać (są ziemniaczki wydłużone, grubsze i smuklejsze, ale są i ziemniaczki, które już od początku mają w siebie wpisany rodzaj emocji). Narysowanie ziemniaczka to nic trudnego – a w kolejnych krokach autorka dodaje mnóstwo detali, które jednak nie wydadzą się ani przerażające ani przerastające możliwości maluchów. Nagle staje się jasne, jak narysować wszystko, na co ma się ochotę – a to nie lada przyjemność dla czytelników. Ważne jest też to, że autorka nie zostawia odbiorców sam na sam z rysunkami do analizowania – tylko tłumaczy, co robi i z jakimi intencjami. Dzięki temu znacznie łatwiej zorientować się w kolejnych krokach działań, a do tego – ponieważ Agócs nie boi się żartować – książka przynosi sporo śmiechu. Rysowanie będzie się kojarzyć z przyjemnością, a ćwiczenie tej sztuki stanie się znakomitą zabawą dla każdego. Świat jest złożony z ziemniaczków i trzeba to tylko odkryć, żeby móc tworzyć na papierze coraz bardziej skomplikowane historyjki. Nawet jeśli ktoś nie chce uczyć się rysowania, może czerpać przyjemność ze śledzenia ziemniaczkowych wskazówek autorki.
Piękno rysowania
Kolejne dwa tomiki-poradniki rysowania w jednym proponuje Nasza Księgarnia, sięgając po publikacje Irisz Agócs, rewelacyjne nawet dla dorosłych podpowiedzi, jak proste ziemniaczki zamieniać w coraz bardziej skomplikowane kształty. „Jeszcze więcej nauki rysowania. Zacznij od ziemniaczka” to dwa tematyzowane zestawy wskazówek. W pierwszej części autorka zagłębia się w świat baśni i wyobraźni nie tylko dziecięcej – sięga po postacie z typowych historii – podpowiada, jak narysować króla, smoka, królewnę, żabę (zaklętą), rycerza i wiele innych postaci niezbędnych do tworzenia historii. Uczy, jak z ziemniaczków tworzyć ludzi i zwierzęta, czasami istoty nie z tego świata – bohaterów, którzy są potrzebni, kiedy chce się stworzyć własną narrację. Rozwija wyobraźnię odbiorców zwłaszcza przez informacje o tym, ile mogą zdziałać sami i w jaki sposób – wystarczy przecież wyciąć z odpowiednio złożonej kartki papieru jedną figurkę dziecka, żeby otrzymać cały łańcuch maluchów trzymających się za ręce. Ale każdy może spoglądać w innym kierunku i mieć inne rysy twarzy – takie detale zamieniają propozycje obrazkowe w prawdziwą sztukę i pozwalają nadawać charakter kolejnym bohaterom. Autorka lubuje się w stylu lekko karykaturalnym, bawi się motywami, przerysowuje i ucieka od realizmu w stronę komiksowości. Zachowuje przy tym jednak proporcje, które umożliwiają cieszenie się pięknymi efektami pracy. Druga część tomu to rodzaj kalendarza adwentowego – niemal każdy dzień grudnia jest tu osobną propozycją rysunkową dotyczącą postaci z szopki lub ozdób, które pomagają w stworzeniu grudniowego obrazka. Autorka przez cały czas trzyma się swoich postanowień i rysunki zaczyna od ziemniaczków (raz tylko robi wyjątek dla kota, ziemniaczki pojawiają się w drugim kroku). Okazuje się, że z ziemniaczka można narysować wszystko, tylko trzeba odrobinę się postarać. Nawet gwiazdy są zbudowane z ziemniaczków, nawet serduszka. Niedźwiedzie oczywiście też, jak zawsze. Ludzie i zwierzęta to już propozycje dla zaawansowanych rysowników – ale tak naprawdę i dzieci, i dorośli skorzystają na tych podpowiedziach. Każdy, kto będzie miał ochotę przenieść swoje pomysły na papier, może znaleźć tu sporo dla siebie. Dodatkowym atutem publikacji staje się komizm. Owszem, autorka już przyzwyczaiła odbiorców do zaczynania od ziemniaczka – i od podpowiadania, jak ten ziemniaczek powinien wyjściowo wyglądać (są ziemniaczki wydłużone, grubsze i smuklejsze, ale są i ziemniaczki, które już od początku mają w siebie wpisany rodzaj emocji). Narysowanie ziemniaczka to nic trudnego – a w kolejnych krokach autorka dodaje mnóstwo detali, które jednak nie wydadzą się ani przerażające ani przerastające możliwości maluchów. Nagle staje się jasne, jak narysować wszystko, na co ma się ochotę – a to nie lada przyjemność dla czytelników. Ważne jest też to, że autorka nie zostawia odbiorców sam na sam z rysunkami do analizowania – tylko tłumaczy, co robi i z jakimi intencjami. Dzięki temu znacznie łatwiej zorientować się w kolejnych krokach działań, a do tego – ponieważ Agócs nie boi się żartować – książka przynosi sporo śmiechu. Rysowanie będzie się kojarzyć z przyjemnością, a ćwiczenie tej sztuki stanie się znakomitą zabawą dla każdego. Świat jest złożony z ziemniaczków i trzeba to tylko odkryć, żeby móc tworzyć na papierze coraz bardziej skomplikowane historyjki. Nawet jeśli ktoś nie chce uczyć się rysowania, może czerpać przyjemność ze śledzenia ziemniaczkowych wskazówek autorki.
niedziela, 1 września 2024
Już rysuję! Zwierzęta
Kropka, Warszawa 2024.
Proste rysowanie
Poradników dotyczących rysowania jest na rynku całkiem sporo i każdy, nawet ten, kto uważa, że nie ma talentu, znajdzie tu coś dla siebie. Książki tego typu kierowane są przeważnie do najmłodszych, chociaż i dorośli znaleźliby tu dla siebie inspiracje. Najprościej jest przyciągnąć do publikacji dzieci tematem zwierząt – i w „Już rysuję! Zwierzęta” właśnie taka strategia została przez Dorotę Prończuk, autorkę ilustracji, wybrana. Książka składa się z trzydziestu rysunkowych podpowiedzi: fokę, koguta, konia, kozę, królika, lwa, małpę, owcę, pingwina, niedźwiedzia czy słonia – i inne stworzenia – można tu narysować w mocno uproszczonej i całkiem zabawnej wersji dzięki trzem krokom. Za każdym razem pojawiają się okienka z kolejnymi elementami i obejrzenie ich pozwala na uzupełnianie własnego rysunku. Zwierzęta mają zawadiackie miny i nadają się do bajkowych scenerii. Od razu pojawia się też w tomiku miejsce na własne próby: większą część jednej strony na rozkładówce zajmuje miejsce na ćwiczenia i rysunki – tuż pod wskazówkami, tak, żeby nie trzeba było zbytnio skakać wzrokiem. Ale w „Już rysuję! Zwierzęta” jest jeszcze jedna niespodzianka dla dzieci: strona sąsiadująca z treningową zawiera scenkę – ślimak na liściu czy wielbłąd na pustyni, wśród prostych elementów krajobrazu. Tu pojawia się jednokolorowe tło, a gotowe kontury można pokolorować. Jednak zostawione jest też miejsce na własne uzupełnienie scenki – trzeba wykorzystać dopiero co nabyte umiejętności i narysować konkretne stworzenie, wrysować je w obrazek. Dzięki temu dzieci zobaczą od razu, czy udało im się zapamiętać podpowiedzi i czy radzą sobie z wyzwaniem (nie można przesadzić z rozmiarami swojego dzieła), a przy okazji przekonają się, że poradnik ma wymiar praktyczny, bo gotowymi postaciami można ozdabiać kolejne własne obrazki. Takie rozwiązanie zachęca do pracy i do ćwiczenia ilustracji – a przecież to niezbędne, żeby móc pochwalić się nowymi zdolnościami. Dzieci od razu przekonają się, że zamieszczone tu wskazówki mogą się przydać w zwykłych codziennych rysunkach – i wykorzystają je. „Już rysuję! Zwierzęta” to książka, która nie przytłacza objętością, ale zawiera to, co niezbędne, żeby nabrać pewności w tworzeniu – poprawia warsztat, przekonuje dzieci do ćwiczeń i steruje ich wyobraźnią, bo przecież na podstawie stylu obrazków z tomiku można będzie tworzyć własne kolejne stworzenia i dowolnie zasiedlać nimi prace.
Obrazki są tu nieskomplikowane, ale zwierzęta, które w efekcie podpowiedzi powstaną, mają swój charakter. To powinno przekonać najmłodszych do podjęcia wysiłku i trenowania rysowania – zresztą ten wysiłek nie będzie przesadnie duży, a zaowocuje ciekawymi graficznymi propozycjami, bo przecież maluchy raczej nie poprzestaną na prześledzeniu podpowiedzi z tomiku, tylko zechcą kontynuować przygodę z rysowaniem. A jeśli dostaną narzędzia – w tym wypadku lekcję, jak rysować – mogą wzbogacić własne prace i tworzyć nowe historie obrazkowe. Co ważne: nie ma tu tekstu, nie ma nic do czytania, więc nawet te maluchy, które jeszcze liter nie znają, będą wiedziały, jak się bawić.
Proste rysowanie
Poradników dotyczących rysowania jest na rynku całkiem sporo i każdy, nawet ten, kto uważa, że nie ma talentu, znajdzie tu coś dla siebie. Książki tego typu kierowane są przeważnie do najmłodszych, chociaż i dorośli znaleźliby tu dla siebie inspiracje. Najprościej jest przyciągnąć do publikacji dzieci tematem zwierząt – i w „Już rysuję! Zwierzęta” właśnie taka strategia została przez Dorotę Prończuk, autorkę ilustracji, wybrana. Książka składa się z trzydziestu rysunkowych podpowiedzi: fokę, koguta, konia, kozę, królika, lwa, małpę, owcę, pingwina, niedźwiedzia czy słonia – i inne stworzenia – można tu narysować w mocno uproszczonej i całkiem zabawnej wersji dzięki trzem krokom. Za każdym razem pojawiają się okienka z kolejnymi elementami i obejrzenie ich pozwala na uzupełnianie własnego rysunku. Zwierzęta mają zawadiackie miny i nadają się do bajkowych scenerii. Od razu pojawia się też w tomiku miejsce na własne próby: większą część jednej strony na rozkładówce zajmuje miejsce na ćwiczenia i rysunki – tuż pod wskazówkami, tak, żeby nie trzeba było zbytnio skakać wzrokiem. Ale w „Już rysuję! Zwierzęta” jest jeszcze jedna niespodzianka dla dzieci: strona sąsiadująca z treningową zawiera scenkę – ślimak na liściu czy wielbłąd na pustyni, wśród prostych elementów krajobrazu. Tu pojawia się jednokolorowe tło, a gotowe kontury można pokolorować. Jednak zostawione jest też miejsce na własne uzupełnienie scenki – trzeba wykorzystać dopiero co nabyte umiejętności i narysować konkretne stworzenie, wrysować je w obrazek. Dzięki temu dzieci zobaczą od razu, czy udało im się zapamiętać podpowiedzi i czy radzą sobie z wyzwaniem (nie można przesadzić z rozmiarami swojego dzieła), a przy okazji przekonają się, że poradnik ma wymiar praktyczny, bo gotowymi postaciami można ozdabiać kolejne własne obrazki. Takie rozwiązanie zachęca do pracy i do ćwiczenia ilustracji – a przecież to niezbędne, żeby móc pochwalić się nowymi zdolnościami. Dzieci od razu przekonają się, że zamieszczone tu wskazówki mogą się przydać w zwykłych codziennych rysunkach – i wykorzystają je. „Już rysuję! Zwierzęta” to książka, która nie przytłacza objętością, ale zawiera to, co niezbędne, żeby nabrać pewności w tworzeniu – poprawia warsztat, przekonuje dzieci do ćwiczeń i steruje ich wyobraźnią, bo przecież na podstawie stylu obrazków z tomiku można będzie tworzyć własne kolejne stworzenia i dowolnie zasiedlać nimi prace.
Obrazki są tu nieskomplikowane, ale zwierzęta, które w efekcie podpowiedzi powstaną, mają swój charakter. To powinno przekonać najmłodszych do podjęcia wysiłku i trenowania rysowania – zresztą ten wysiłek nie będzie przesadnie duży, a zaowocuje ciekawymi graficznymi propozycjami, bo przecież maluchy raczej nie poprzestaną na prześledzeniu podpowiedzi z tomiku, tylko zechcą kontynuować przygodę z rysowaniem. A jeśli dostaną narzędzia – w tym wypadku lekcję, jak rysować – mogą wzbogacić własne prace i tworzyć nowe historie obrazkowe. Co ważne: nie ma tu tekstu, nie ma nic do czytania, więc nawet te maluchy, które jeszcze liter nie znają, będą wiedziały, jak się bawić.
sobota, 20 lipca 2024
Emily Fellah: Uczę się rysować
Nasza Księgarnia, Warszawa 2024.
Poradnik
Bardzo przyjemna w dotyku jest ta książka, przypomina dawne bloki rysunkowe dla dzieci - i nie ma w tym przypadku, bo "Uczę się rysować" to publikacja, którą można spokojnie potraktować jako zeszyt ćwiczeń i miejsce do testowania różnych propozycji. Emily Fellah podsuwa młodym odbiorcom - i wszystkim tym, którzy chcieliby przestać się bać kredek czy flamastrów - zestaw pięćdziesięciu porad dotyczących rysowania zwierząt (jest tu lama, kucyk, konie w różnych ujęciach, lis czy koala), istot baśniowych (syreny, jednorożce), pojazdów (wóz strażacki, radiowóz, pociąg), dinozaurów, a także postaci z bajek i baśni (smok, księżniczka, ludzik z piernika). To wystarczy, żeby móc tworzyć własne rysunkowe historie, więc jest też dla najmłodszych ofertą niekończącej się rysunkowej zabawy. Każdy temat jest tutaj rozrysowany na kilka lub kilkanaście kroków - a żeby dzieciom łatwiej było śledzić dodawane elementy, są one wyróżniane kolorem (starsze, już narysowane części, zostają czarne, nowe - pomarańczowe). Od czasu do czasu tylko pojawiają się dodatkowe słowne komentarze - kiedy trzeba zwrócić uwagę dziecka na zakończenie jakiegoś etapu pracy albo zainspirować do działania przy wykończeniu rysunku. Pojawiają się symbole gumki czy ołówka - kiedy należy jakieś linie pomocnicze ukryć albo delikatnie tylko naszkicować.
Emily Fellah stawia na proste kształty. Nie chce nikogo zniechęcać, woli, żeby rysowanie kojarzyło się wszystkim odbiorcom, niezależnie od wieku, z przyjemnością, a także daje szansę nie tylko na ulepszanie dziecięcych obrazków, ale również na tworzenie komiksów - a tu prostota jest jak najbardziej przydatna. Obrazki nie wypadają infantylnie, a przyjemnie - mogą faktycznie podsunąć dzieciom pomysły na realizowanie własnych grafik, dodatkowo pozwolą w nabraniu śmiałości w rysowaniu. Pokazują, jak niewiele trzeba, żeby ożywić idee i pomysły, żeby przelać na papier to, co chciałoby się pokazać innym. Autorka uczy przez praktykę, jak dobierać proporcje, jak budować efekt - wystarczy chwilę poobserwować jej wskazówki, żeby wszystko automatycznie wydawało się prostsze.
Nie ma tu miejsca na własne testy (chociaż można próbować zmieścić się obok przedstawianych kroków), ale jeśli ktoś zechce rysować w książce - na bazie konturów przedstawianych przez autorkę - powinno się mu to udać. Warto przedłużyć życie tomiku i sięgnąć po czyste kartki, a tę książkę traktować jako podręcznik do doskonalenia umiejętności. "Uczę się rysować" to zestaw propozycji niebanalnych (rzadko kiedy pokazuje się dzieciom, jak rysować konie w różnych pozach) i bajkowych jednocześnie. To prosty sposób na ćwiczenie ręki, ale też na rozrywkę - uświadamia, że każdy może dać upust artystycznej wrażliwości i tworzyć coś, co można będzie pokazywać innym z dumą. Jest to publikacja, która zapewnia odbiorcom, zwłaszcza młodszym, konstruowanie własnych bajkowych historii - a to ważne w procesie rozbudzania wyobraźni. Po takim ćwiczeniu nikt już nie będzie mówić o braku talentu czy pomysłów - ta książka wręcz zmusza do sięgnięcia po kredki i pisaki - i do wykorzystania ich w celu ożywienia fantazji.
Poradnik
Bardzo przyjemna w dotyku jest ta książka, przypomina dawne bloki rysunkowe dla dzieci - i nie ma w tym przypadku, bo "Uczę się rysować" to publikacja, którą można spokojnie potraktować jako zeszyt ćwiczeń i miejsce do testowania różnych propozycji. Emily Fellah podsuwa młodym odbiorcom - i wszystkim tym, którzy chcieliby przestać się bać kredek czy flamastrów - zestaw pięćdziesięciu porad dotyczących rysowania zwierząt (jest tu lama, kucyk, konie w różnych ujęciach, lis czy koala), istot baśniowych (syreny, jednorożce), pojazdów (wóz strażacki, radiowóz, pociąg), dinozaurów, a także postaci z bajek i baśni (smok, księżniczka, ludzik z piernika). To wystarczy, żeby móc tworzyć własne rysunkowe historie, więc jest też dla najmłodszych ofertą niekończącej się rysunkowej zabawy. Każdy temat jest tutaj rozrysowany na kilka lub kilkanaście kroków - a żeby dzieciom łatwiej było śledzić dodawane elementy, są one wyróżniane kolorem (starsze, już narysowane części, zostają czarne, nowe - pomarańczowe). Od czasu do czasu tylko pojawiają się dodatkowe słowne komentarze - kiedy trzeba zwrócić uwagę dziecka na zakończenie jakiegoś etapu pracy albo zainspirować do działania przy wykończeniu rysunku. Pojawiają się symbole gumki czy ołówka - kiedy należy jakieś linie pomocnicze ukryć albo delikatnie tylko naszkicować.
Emily Fellah stawia na proste kształty. Nie chce nikogo zniechęcać, woli, żeby rysowanie kojarzyło się wszystkim odbiorcom, niezależnie od wieku, z przyjemnością, a także daje szansę nie tylko na ulepszanie dziecięcych obrazków, ale również na tworzenie komiksów - a tu prostota jest jak najbardziej przydatna. Obrazki nie wypadają infantylnie, a przyjemnie - mogą faktycznie podsunąć dzieciom pomysły na realizowanie własnych grafik, dodatkowo pozwolą w nabraniu śmiałości w rysowaniu. Pokazują, jak niewiele trzeba, żeby ożywić idee i pomysły, żeby przelać na papier to, co chciałoby się pokazać innym. Autorka uczy przez praktykę, jak dobierać proporcje, jak budować efekt - wystarczy chwilę poobserwować jej wskazówki, żeby wszystko automatycznie wydawało się prostsze.
Nie ma tu miejsca na własne testy (chociaż można próbować zmieścić się obok przedstawianych kroków), ale jeśli ktoś zechce rysować w książce - na bazie konturów przedstawianych przez autorkę - powinno się mu to udać. Warto przedłużyć życie tomiku i sięgnąć po czyste kartki, a tę książkę traktować jako podręcznik do doskonalenia umiejętności. "Uczę się rysować" to zestaw propozycji niebanalnych (rzadko kiedy pokazuje się dzieciom, jak rysować konie w różnych pozach) i bajkowych jednocześnie. To prosty sposób na ćwiczenie ręki, ale też na rozrywkę - uświadamia, że każdy może dać upust artystycznej wrażliwości i tworzyć coś, co można będzie pokazywać innym z dumą. Jest to publikacja, która zapewnia odbiorcom, zwłaszcza młodszym, konstruowanie własnych bajkowych historii - a to ważne w procesie rozbudzania wyobraźni. Po takim ćwiczeniu nikt już nie będzie mówić o braku talentu czy pomysłów - ta książka wręcz zmusza do sięgnięcia po kredki i pisaki - i do wykorzystania ich w celu ożywienia fantazji.
czwartek, 14 marca 2024
Marion Deuchars: Narysuj to! Ćwiczenia artystyczne na odblokowanie wyobraźni
Kropka, Warszawa 2024.
Kształty
Powraca na rynek Marion Deuchars – i to w wielkim stylu. „Narysuj to. Ćwiczenia artystyczne na odblokowanie wyobraźni” to publikacja wyjątkowa – i wartościowa zwłaszcza w czasach, w których wszechobecność elektronicznych gadżetów skutecznie zabija kreatywność. Chociaż tomik przeznaczony jest dla młodych odbiorców, warto przekonać do niego i starszych – bo im także przydadzą się techniki odblokowywania wyobraźni przy okazji dobrej zabawy. Autorka stawia na swobodne tworzenie. Wprowadza w tomiku serie: między innymi pokazuje, jak narysować różne zwierzęta: lisa, tygrysa, śpiącego psa albo kota – wychodząc od barwnych plam, które następnie wzbogaca się o drobne szczegóły. Sugeruje zabawę kształtami i gryzmołami: można na przykład dorysowywać sylwetki ludzkie do bazgrołów, by zmienić ich wymowę. Dorysowywania będzie zresztą sporo: można stworzyć kogoś, kto pasuje do prezentowanych łap i ogonów, albo do oczu – ale można też całkowicie samodzielnie działać, na przykład wypełnić postacią (małą) jajko – a następnie przedstawić bohatera, który już dorósł. Punktem wyjścia do tworzenia dla Marion Deuchars raz będzie fragment obrazka, to znowu – samo tło do uzupełnienia przez określone w poleceniu sytuacje. Autorka nie podpowiada zbyt wiele: coś małego ma gonić coś dużego pod górę – i to wszystko, całą historię stworzyć muszą już samodzielnie dzieci, podpowiedzią jest jedynie namalowane wzgórze. Nie ma tu ograniczeń, nie ma złych rozwiązań, wszystko da się przerobić na kreatywną plastyczną zabawę. Marion Deuchars wie, że wystarczy impuls, żeby dzieci poczuły magię tworzenia – a kiedy to się stanie, może być spokojna – z pewnością będą wypełniać kolejne strony tomiku bez wytchnienia. Tu bowiem można poczuć się współtwórcą książeczki – a to dla dzieci ma często olbrzymie znaczenie. „Narysuj to” to książka dla każdego – wcale nie trzeba mieć plastycznego talentu ani wiary we własne możliwości, autorka nie dąży do tego, żeby obrazki, które powstaną, były piękne, a – żeby dawały rozrywkę i radość twórcom. Przypomina, jak dobrze jest bazgrać i rysować rzeczy pozbawione większego sensu i celu, przywraca dzieciom zadowolenie z pracy, która nie ma być oceniana czy porównywana z dziełami innych – a może zapewnić wolność artystycznego wyrażania. Podążanie za poleceniami autorki to dopiero początek zabawy – bo tę można kontynuować, proponując własne wariacje kolejnych ćwiczeń. Tu rzeczywiście da się wykorzystywać przypadkowo stworzone kształty albo przerabiać nudne wzorki na całe obrazkowe przygody. Marion Deuchars przywraca kreatywności miejsce w codziennym życiu. Zachęca do eksperymentowania i do traktowania ilustracji jako punktu wyjścia do własnych prac. Dzieci będą usatysfakcjonowane i ucieszone możliwością dodawania czegoś do prawdziwej książki – ale nauczą się też, jak kreatywnie podchodzić do rysowania, korzystania z przyborów plastycznych (nieprzypadkowo autorka zachęca do używania białego markera olejowego albo wyciętego z kartki elementu obrazka, żeby wypełniać plamę koloru bielą – to zadanie pozwala przedefiniować dotychczasowe podejście do ilustrowania. Jest tu wiele propozycji, z których dzieci mogą skorzystać – i które mogą przenieść na własne doświadczenia plastyczne. Marion Deuchars po raz kolejny przypomina, po co się tworzy – i zaprasza do takiej zabawy. Ale ta propozycja cenna jest nie tylko z powodu lekcji rysowania: przydaje się właśnie do rozwijania wyobraźni, co zresztą zostało wykorzystane już w założeniu tomiku. Rzeczywiście zadania, które Deuchars stosuje w książce, często mogą stać się podstawą ćwiczeń na kreatywność. To coś, co zaprocentuje w przyszłości.
Kształty
Powraca na rynek Marion Deuchars – i to w wielkim stylu. „Narysuj to. Ćwiczenia artystyczne na odblokowanie wyobraźni” to publikacja wyjątkowa – i wartościowa zwłaszcza w czasach, w których wszechobecność elektronicznych gadżetów skutecznie zabija kreatywność. Chociaż tomik przeznaczony jest dla młodych odbiorców, warto przekonać do niego i starszych – bo im także przydadzą się techniki odblokowywania wyobraźni przy okazji dobrej zabawy. Autorka stawia na swobodne tworzenie. Wprowadza w tomiku serie: między innymi pokazuje, jak narysować różne zwierzęta: lisa, tygrysa, śpiącego psa albo kota – wychodząc od barwnych plam, które następnie wzbogaca się o drobne szczegóły. Sugeruje zabawę kształtami i gryzmołami: można na przykład dorysowywać sylwetki ludzkie do bazgrołów, by zmienić ich wymowę. Dorysowywania będzie zresztą sporo: można stworzyć kogoś, kto pasuje do prezentowanych łap i ogonów, albo do oczu – ale można też całkowicie samodzielnie działać, na przykład wypełnić postacią (małą) jajko – a następnie przedstawić bohatera, który już dorósł. Punktem wyjścia do tworzenia dla Marion Deuchars raz będzie fragment obrazka, to znowu – samo tło do uzupełnienia przez określone w poleceniu sytuacje. Autorka nie podpowiada zbyt wiele: coś małego ma gonić coś dużego pod górę – i to wszystko, całą historię stworzyć muszą już samodzielnie dzieci, podpowiedzią jest jedynie namalowane wzgórze. Nie ma tu ograniczeń, nie ma złych rozwiązań, wszystko da się przerobić na kreatywną plastyczną zabawę. Marion Deuchars wie, że wystarczy impuls, żeby dzieci poczuły magię tworzenia – a kiedy to się stanie, może być spokojna – z pewnością będą wypełniać kolejne strony tomiku bez wytchnienia. Tu bowiem można poczuć się współtwórcą książeczki – a to dla dzieci ma często olbrzymie znaczenie. „Narysuj to” to książka dla każdego – wcale nie trzeba mieć plastycznego talentu ani wiary we własne możliwości, autorka nie dąży do tego, żeby obrazki, które powstaną, były piękne, a – żeby dawały rozrywkę i radość twórcom. Przypomina, jak dobrze jest bazgrać i rysować rzeczy pozbawione większego sensu i celu, przywraca dzieciom zadowolenie z pracy, która nie ma być oceniana czy porównywana z dziełami innych – a może zapewnić wolność artystycznego wyrażania. Podążanie za poleceniami autorki to dopiero początek zabawy – bo tę można kontynuować, proponując własne wariacje kolejnych ćwiczeń. Tu rzeczywiście da się wykorzystywać przypadkowo stworzone kształty albo przerabiać nudne wzorki na całe obrazkowe przygody. Marion Deuchars przywraca kreatywności miejsce w codziennym życiu. Zachęca do eksperymentowania i do traktowania ilustracji jako punktu wyjścia do własnych prac. Dzieci będą usatysfakcjonowane i ucieszone możliwością dodawania czegoś do prawdziwej książki – ale nauczą się też, jak kreatywnie podchodzić do rysowania, korzystania z przyborów plastycznych (nieprzypadkowo autorka zachęca do używania białego markera olejowego albo wyciętego z kartki elementu obrazka, żeby wypełniać plamę koloru bielą – to zadanie pozwala przedefiniować dotychczasowe podejście do ilustrowania. Jest tu wiele propozycji, z których dzieci mogą skorzystać – i które mogą przenieść na własne doświadczenia plastyczne. Marion Deuchars po raz kolejny przypomina, po co się tworzy – i zaprasza do takiej zabawy. Ale ta propozycja cenna jest nie tylko z powodu lekcji rysowania: przydaje się właśnie do rozwijania wyobraźni, co zresztą zostało wykorzystane już w założeniu tomiku. Rzeczywiście zadania, które Deuchars stosuje w książce, często mogą stać się podstawą ćwiczeń na kreatywność. To coś, co zaprocentuje w przyszłości.
piątek, 4 sierpnia 2023
Jason Ford: Jak zrobić komiks
Kropka, Warszawa 2023.
Tworzenie
Jason Ford kieruje się do dzieciaków, które mają ochotę stworzyć własny komiks, ale nie wiedzą, jak się za to zabrać. Tomik "Jak zrobić komiks" to prosty poradnik wypełniony schematami do wykorzystania - tak, żeby ćwiczyć umiejętności jeszcze zanim zacznie się naprawdę wymyślać komiksowe fabuły i opowieści. Według Jasona Forda komiks można zrobić bardzo szybko: tomik zawiera materiały na zrobienie dziesięciu własnych komiksów (to wystarczy, żeby przekonać się, że warto iść w tym kierunku - i żeby poćwiczyć umiejętności). Do tego błyskawiczny kurs tworzenia: autor opowiada, jak dodawać dynamiki za pomocą dymków (i jak odróżnić w tych dymkach mówienie od krzyku), uczy też wprowadzania do kadrów gwałtownych dźwięków - to element niezbędny w przypadku burzliwej akcji, o czym dzieci mogą się szybko przekonać. Zresztą przyjemność ze stawiania innych niż zwykle liter na pewno część dzieci przekona do komiksów jako takich. Przychodzi jeszcze moment na stworzenie superbohatera albo superbohaterki - i całego zestawu potworów, z którymi przyjdzie im walczyć. Można potrenować szkicowanie różnych postaci albo wzorować się na przedstawianych przez Forda propozycjach - ze wskazówkami krok po kroku łatwo będzie zaludnić swoją wyobraźnię. Poza tym nawet ktoś, kto ma problemy z rysowaniem konkretnych bohaterów, może nabrać pewności siebie. To wystarcza - ponieważ autor zajmuje się prowadzeniem szkieletu opowieści (krótkiej, kilkustronicowej, z gotowymi kadrami): odbiorcom pozostaje wypełnić tylko rysunkami i dymkami przeznaczone do tego miejsca i cieszyć się stworzoną przez siebie historią.
Jest to sposób na pokazanie małym odbiorcom nietypowej rozrywki - każdy może zamienić się w twórcę w obrębie lubianego zwłaszcza przez młodych ludzi gatunku - i przekonać się, że nie jest to zadanie ponad siły zwykłego człowieka. Jeśli ktoś dysponuje dobrymi pomysłami i nie boi się wyzwań, może już na etapie ćwiczeń odnieść sukces i przekonać się, że to jest coś, co chciałby robić w życiu. W przeciwnym razie - przetestuje po prostu sposób na rozrywkę i być może urozmaici swoje bazgroły na marginesach zeszytów. Przynajmniej zyska podstawy do komponowania kadrów komiksowych - a to wiedza może nie do końca niezbędna w życiu, ale kiedyś być może przydatna.
Nie ma tutaj zbyt dużo czytania, autor skupia się w pierwszej kolejności na rysowaniu, w drugiej - na nadawaniu tempa akcji, tak, żeby odbiorcy bez zbędnych komentarzy mogli zabrać się do pracy i bawić się tomikiem - w końcu w komiksach, przynajmniej na etapie odkrywania prawideł gatunku, chodzi o rysowanie i o ekspresję. "Jak zrobić komiks" to całkiem ciekawy - oryginalny ze względu na kartki do wyrywania i składania w osobny komiks - poradnik. Może się spodobać dzieciom, które jeszcze nie potrafią samodzielnie wyodrębniać poszczególnych składników opowiastki.
Tworzenie
Jason Ford kieruje się do dzieciaków, które mają ochotę stworzyć własny komiks, ale nie wiedzą, jak się za to zabrać. Tomik "Jak zrobić komiks" to prosty poradnik wypełniony schematami do wykorzystania - tak, żeby ćwiczyć umiejętności jeszcze zanim zacznie się naprawdę wymyślać komiksowe fabuły i opowieści. Według Jasona Forda komiks można zrobić bardzo szybko: tomik zawiera materiały na zrobienie dziesięciu własnych komiksów (to wystarczy, żeby przekonać się, że warto iść w tym kierunku - i żeby poćwiczyć umiejętności). Do tego błyskawiczny kurs tworzenia: autor opowiada, jak dodawać dynamiki za pomocą dymków (i jak odróżnić w tych dymkach mówienie od krzyku), uczy też wprowadzania do kadrów gwałtownych dźwięków - to element niezbędny w przypadku burzliwej akcji, o czym dzieci mogą się szybko przekonać. Zresztą przyjemność ze stawiania innych niż zwykle liter na pewno część dzieci przekona do komiksów jako takich. Przychodzi jeszcze moment na stworzenie superbohatera albo superbohaterki - i całego zestawu potworów, z którymi przyjdzie im walczyć. Można potrenować szkicowanie różnych postaci albo wzorować się na przedstawianych przez Forda propozycjach - ze wskazówkami krok po kroku łatwo będzie zaludnić swoją wyobraźnię. Poza tym nawet ktoś, kto ma problemy z rysowaniem konkretnych bohaterów, może nabrać pewności siebie. To wystarcza - ponieważ autor zajmuje się prowadzeniem szkieletu opowieści (krótkiej, kilkustronicowej, z gotowymi kadrami): odbiorcom pozostaje wypełnić tylko rysunkami i dymkami przeznaczone do tego miejsca i cieszyć się stworzoną przez siebie historią.
Jest to sposób na pokazanie małym odbiorcom nietypowej rozrywki - każdy może zamienić się w twórcę w obrębie lubianego zwłaszcza przez młodych ludzi gatunku - i przekonać się, że nie jest to zadanie ponad siły zwykłego człowieka. Jeśli ktoś dysponuje dobrymi pomysłami i nie boi się wyzwań, może już na etapie ćwiczeń odnieść sukces i przekonać się, że to jest coś, co chciałby robić w życiu. W przeciwnym razie - przetestuje po prostu sposób na rozrywkę i być może urozmaici swoje bazgroły na marginesach zeszytów. Przynajmniej zyska podstawy do komponowania kadrów komiksowych - a to wiedza może nie do końca niezbędna w życiu, ale kiedyś być może przydatna.
Nie ma tutaj zbyt dużo czytania, autor skupia się w pierwszej kolejności na rysowaniu, w drugiej - na nadawaniu tempa akcji, tak, żeby odbiorcy bez zbędnych komentarzy mogli zabrać się do pracy i bawić się tomikiem - w końcu w komiksach, przynajmniej na etapie odkrywania prawideł gatunku, chodzi o rysowanie i o ekspresję. "Jak zrobić komiks" to całkiem ciekawy - oryginalny ze względu na kartki do wyrywania i składania w osobny komiks - poradnik. Może się spodobać dzieciom, które jeszcze nie potrafią samodzielnie wyodrębniać poszczególnych składników opowiastki.
czwartek, 25 maja 2023
Irisz Agócs: Nauka rysowania. Zacznij od ziemniaczka
Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.
Miłość do rysunków
Irisz Agócs wybiera własną metodę uczenia rysowania - rysowania komiksowego i zabawnego, a przy tym bardzo uroczego. Nie będzie tutaj tworzenia realistycznych obrazków, które pokażą innym spostrzegawczość i wyczucie proporcji, za to autorka umożliwi kreowanie komiksowych światów i sympatycznych zwierzątek, które ubarwią każdą opowieść (a nawet przyczynią się do układania własnych). Metoda jest równie niezwykła jak efekty działania rysowników amatorów w każdym wieku (bo i dorośli powinni po lekturze chwycić za ołówki i sprawdzać, co uda im się stworzyć). Irisz Agócs zachęca, by zacząć od ziemniaczka. Wychodząc od niekonkretnego kształtu - przypominającego ziemniaczka (czasem bardziej wydłużonego, czasem nieco kanciastego) można powołać do istnienia najróżniejsze stworzenia, ludzi i zwierzęta. Niektóre nawet po kilka razy (bo trzeba zapewnić towarzyszy kolejnym narysowanym bohaterom). Wystarczy dodać minę do ziemniaczka, żeby uzyskać konkretną postać. W zależności od wielkości uszek, koloru albo posiadania przez ziemniaczka ogonka otrzyma się określone gatunki zwierząt. Wszystko tkwi w szczegółach i odbiorcy bardzo łatwo nauczą się wykorzystywać drobiazgi do nadawania charakteru i cech gatunkowych swoim bohaterom. Autorka dzieli rysunki na kolejne proste etapy (bardzo proste: w pierwszym rysowaniu misia jeden krok to dorysowanie uszek, drugi - nosa, trzeci - dodanie kreski, która będzie zaczątkiem miny, a czwarty - zaznaczenie oczu. Co ciekawe, większość wskazówek kończy się poleceniem, by pokochać stworzonego zwierzaka - nie ma w tym nic dziwnego, bohaterowie z ziemniaczka są idealni do tego, by zachwycać się nimi i by cieszyć się możliwością wprowadzania ich w świat wyobraźni.
Liczą się tu rysunki zabawne, celowo przerysowywane, charakterystyczne i komiczne jednocześnie - stworzenia, które powstają z ziemniaczków, budzą sympatię i cieszą. Nie wymagają - przynajmniej w teorii - wielkich umiejętności plastycznych, propozycje tej autorki wyglądają na ekstremalnie proste, możliwe do osiągnięcia dla każdego, nawet jeśli ktoś do tej pory nie umiał rysować. Chce się sprawdzać te wskazówki, zwłaszcza że nie wymagają ani wielkich przygotowań, ani ogromnych nakładów pracy czy czasu - można korzystać z tak nakreślonych schematów do woli, urozmaicać je i wprowadzać kolejne gatunki (również przy wyjściu od ziemniaczka). Książka publikowana przez Naszą Księgarnię składa się z dwóch połączonych tomów - co oznacza, że będzie tu więcej inspiracji i obietnic dobrej zabawy. Dzieci nauczą się dzięki takiej lekturze i takim wskazówkom obserwowania świata, przekonają się, że potrzeba bardzo niewiele, żeby móc przedstawić konkretne zwierzęta. Dzięki takiej publikacji można się pobawić w rysowanie - ilustrowanie lub wręcz tworzenie obrazkowych historyjek. Irisz Agócs dzięki poczuciu humoru najbardziej zaprasza na wspólne rozrywki - ziemniaczki zamieniane w zwierzęta to sposób na rozwijanie wyobraźni oraz zdolności manualnych, to propozycja, która dodaje pewności siebie i przypomina o radości tworzenia. Książka "Nauka rysowania. Zacznij od ziemniaczka" to publikacja ważna i cenna, warto zwrócić na nią uwagę - bo chociaż poradników dotyczących tworzenia ilustracji jest na rynku mnóstwo, rzadko kiedy spotyka się aż tak spersonalizowaną, charakterystyczną i wesołą opowieść o tym, jak rysować i jak powoływać do istnienia kolejne zabawne rysunkowe istotki.
Miłość do rysunków
Irisz Agócs wybiera własną metodę uczenia rysowania - rysowania komiksowego i zabawnego, a przy tym bardzo uroczego. Nie będzie tutaj tworzenia realistycznych obrazków, które pokażą innym spostrzegawczość i wyczucie proporcji, za to autorka umożliwi kreowanie komiksowych światów i sympatycznych zwierzątek, które ubarwią każdą opowieść (a nawet przyczynią się do układania własnych). Metoda jest równie niezwykła jak efekty działania rysowników amatorów w każdym wieku (bo i dorośli powinni po lekturze chwycić za ołówki i sprawdzać, co uda im się stworzyć). Irisz Agócs zachęca, by zacząć od ziemniaczka. Wychodząc od niekonkretnego kształtu - przypominającego ziemniaczka (czasem bardziej wydłużonego, czasem nieco kanciastego) można powołać do istnienia najróżniejsze stworzenia, ludzi i zwierzęta. Niektóre nawet po kilka razy (bo trzeba zapewnić towarzyszy kolejnym narysowanym bohaterom). Wystarczy dodać minę do ziemniaczka, żeby uzyskać konkretną postać. W zależności od wielkości uszek, koloru albo posiadania przez ziemniaczka ogonka otrzyma się określone gatunki zwierząt. Wszystko tkwi w szczegółach i odbiorcy bardzo łatwo nauczą się wykorzystywać drobiazgi do nadawania charakteru i cech gatunkowych swoim bohaterom. Autorka dzieli rysunki na kolejne proste etapy (bardzo proste: w pierwszym rysowaniu misia jeden krok to dorysowanie uszek, drugi - nosa, trzeci - dodanie kreski, która będzie zaczątkiem miny, a czwarty - zaznaczenie oczu. Co ciekawe, większość wskazówek kończy się poleceniem, by pokochać stworzonego zwierzaka - nie ma w tym nic dziwnego, bohaterowie z ziemniaczka są idealni do tego, by zachwycać się nimi i by cieszyć się możliwością wprowadzania ich w świat wyobraźni.
Liczą się tu rysunki zabawne, celowo przerysowywane, charakterystyczne i komiczne jednocześnie - stworzenia, które powstają z ziemniaczków, budzą sympatię i cieszą. Nie wymagają - przynajmniej w teorii - wielkich umiejętności plastycznych, propozycje tej autorki wyglądają na ekstremalnie proste, możliwe do osiągnięcia dla każdego, nawet jeśli ktoś do tej pory nie umiał rysować. Chce się sprawdzać te wskazówki, zwłaszcza że nie wymagają ani wielkich przygotowań, ani ogromnych nakładów pracy czy czasu - można korzystać z tak nakreślonych schematów do woli, urozmaicać je i wprowadzać kolejne gatunki (również przy wyjściu od ziemniaczka). Książka publikowana przez Naszą Księgarnię składa się z dwóch połączonych tomów - co oznacza, że będzie tu więcej inspiracji i obietnic dobrej zabawy. Dzieci nauczą się dzięki takiej lekturze i takim wskazówkom obserwowania świata, przekonają się, że potrzeba bardzo niewiele, żeby móc przedstawić konkretne zwierzęta. Dzięki takiej publikacji można się pobawić w rysowanie - ilustrowanie lub wręcz tworzenie obrazkowych historyjek. Irisz Agócs dzięki poczuciu humoru najbardziej zaprasza na wspólne rozrywki - ziemniaczki zamieniane w zwierzęta to sposób na rozwijanie wyobraźni oraz zdolności manualnych, to propozycja, która dodaje pewności siebie i przypomina o radości tworzenia. Książka "Nauka rysowania. Zacznij od ziemniaczka" to publikacja ważna i cenna, warto zwrócić na nią uwagę - bo chociaż poradników dotyczących tworzenia ilustracji jest na rynku mnóstwo, rzadko kiedy spotyka się aż tak spersonalizowaną, charakterystyczną i wesołą opowieść o tym, jak rysować i jak powoływać do istnienia kolejne zabawne rysunkowe istotki.
niedziela, 18 września 2022
Umiem rysować dinozaury
Kropka, Warszawa 2022.
Kurs kredkowy
Książka, która może być jednocześnie kolorowanką i zeszytem ćwiczeń, a także podręcznikiem do rysowania, spodoba się dzieciom lubiącym kreatywność. "Umiem rysować dinozaury" to zestaw podpowiedzi, jak narysować różne prehistoryczne stwory. Autorzy tej książki postawili na prostotę, kształty geometryczne, z których da się wyczarować zróżnicowanych bohaterów dalszych obrazków. Trzydzieści pięć dinozaurów, w tym troodon, styrakozaur, tylocefal czy ingenia - w tym na pewno zorientują się najmłodsi pasjonujący się tematem - każdy z tych stworów jest rozpisany na trzy krótkie kroki w rysowaniu. Najpierw należy zestawić ze sobą kilka prostych kształtów, później wzbogacić je o kolejne elementy, by na końcu uzyskać olśniewający efekt: bardzo prostą, komiksową sylwetkę. Co ciekawe, nie trzeba wcale wielkiego wysiłku ani wielkich plastycznych umiejętności: wystarczy podążać za wskazówkami. Rezultat jest uroczo naiwny: wszystkie dinozaury wyglądają jak z kreskówki albo z dziecięcych prac - oznacza to, że nikt przy oglądaniu tomiku nie zniechęci się stopniem trudności. Gotowych bohaterów można wykorzystać do tworzenia całych ilustracji i na końcu tomiku znajdzie się kilka rozkładówek z egzotycznymi (lub prehistorycznymi) roślinami, żeby móc umieścić tam rysunki: to prosta podpowiedź, jak urozmaicić swoje prace, uruchomienie wyobraźni i dobra propozycja zabawy.
Każdą kolejną podpowiedź można natychmiast przetestować, bo na rozkładówkach zostało miejsce na własne ćwiczenia. W ogóle nie ma tutaj komentarzy i wyjaśnień słownych, tylko nazwy dinozaurów trzeba przeczytać (ale nie ma takiej konieczności, więc najmłodsi, którzy jeszcze nie rozpoznają liter, mogą samodzielnie poradzić sobie z książką, bez angażowania rodziców w pracę). Te podpowiedzi przydadzą się maluchom, które nie wierzą we własne siły w rysowaniu albo zazdroszczą rówieśnikom ich talentów - wystarczy kilka chwytów, żeby opanować umiejętność rysowania komiksowego. To, jak dzieci ozdobią obrazki i wizerunki dinozaurów, zależy tylko od nich - gotowe portrety można będzie przerabiać na scenki rodzajowe z życia gadów, albo na uzupełnianie przygód innych bohaterów, wszystko zależy od odbiorców i od ich pomysłowości. Ale dzięki tej książce dzieci dowiedzą się, że dobre rysunki wcale nie muszą być realistyczne albo bardzo skomplikowane - wystarczy umiejętne wykorzystywanie podstawowych kształtów. Nie da się uprościć tego tomiku bardziej: z tak przygotowanymi wskazówkami poradzi sobie każdy, bez względu na stopień zaawansowania w rysowaniu. "Umiem rysować dinozaury" to propozycja zapewniająca dobrą zabawę - i przekonująca do pewnego wysiłku. Można tu poćwiczyć sprawność manualną, przygotować się do lekcji pisania, albo zwyczajnie - rozbudzać w sobie talent plastyczny. To propozycja, która może urozmaicić zainteresowanie dinozaurami i przekonać dzieci, że każde z nich może tworzyć ciekawe ilustracje.
Kurs kredkowy
Książka, która może być jednocześnie kolorowanką i zeszytem ćwiczeń, a także podręcznikiem do rysowania, spodoba się dzieciom lubiącym kreatywność. "Umiem rysować dinozaury" to zestaw podpowiedzi, jak narysować różne prehistoryczne stwory. Autorzy tej książki postawili na prostotę, kształty geometryczne, z których da się wyczarować zróżnicowanych bohaterów dalszych obrazków. Trzydzieści pięć dinozaurów, w tym troodon, styrakozaur, tylocefal czy ingenia - w tym na pewno zorientują się najmłodsi pasjonujący się tematem - każdy z tych stworów jest rozpisany na trzy krótkie kroki w rysowaniu. Najpierw należy zestawić ze sobą kilka prostych kształtów, później wzbogacić je o kolejne elementy, by na końcu uzyskać olśniewający efekt: bardzo prostą, komiksową sylwetkę. Co ciekawe, nie trzeba wcale wielkiego wysiłku ani wielkich plastycznych umiejętności: wystarczy podążać za wskazówkami. Rezultat jest uroczo naiwny: wszystkie dinozaury wyglądają jak z kreskówki albo z dziecięcych prac - oznacza to, że nikt przy oglądaniu tomiku nie zniechęci się stopniem trudności. Gotowych bohaterów można wykorzystać do tworzenia całych ilustracji i na końcu tomiku znajdzie się kilka rozkładówek z egzotycznymi (lub prehistorycznymi) roślinami, żeby móc umieścić tam rysunki: to prosta podpowiedź, jak urozmaicić swoje prace, uruchomienie wyobraźni i dobra propozycja zabawy.
Każdą kolejną podpowiedź można natychmiast przetestować, bo na rozkładówkach zostało miejsce na własne ćwiczenia. W ogóle nie ma tutaj komentarzy i wyjaśnień słownych, tylko nazwy dinozaurów trzeba przeczytać (ale nie ma takiej konieczności, więc najmłodsi, którzy jeszcze nie rozpoznają liter, mogą samodzielnie poradzić sobie z książką, bez angażowania rodziców w pracę). Te podpowiedzi przydadzą się maluchom, które nie wierzą we własne siły w rysowaniu albo zazdroszczą rówieśnikom ich talentów - wystarczy kilka chwytów, żeby opanować umiejętność rysowania komiksowego. To, jak dzieci ozdobią obrazki i wizerunki dinozaurów, zależy tylko od nich - gotowe portrety można będzie przerabiać na scenki rodzajowe z życia gadów, albo na uzupełnianie przygód innych bohaterów, wszystko zależy od odbiorców i od ich pomysłowości. Ale dzięki tej książce dzieci dowiedzą się, że dobre rysunki wcale nie muszą być realistyczne albo bardzo skomplikowane - wystarczy umiejętne wykorzystywanie podstawowych kształtów. Nie da się uprościć tego tomiku bardziej: z tak przygotowanymi wskazówkami poradzi sobie każdy, bez względu na stopień zaawansowania w rysowaniu. "Umiem rysować dinozaury" to propozycja zapewniająca dobrą zabawę - i przekonująca do pewnego wysiłku. Można tu poćwiczyć sprawność manualną, przygotować się do lekcji pisania, albo zwyczajnie - rozbudzać w sobie talent plastyczny. To propozycja, która może urozmaicić zainteresowanie dinozaurami i przekonać dzieci, że każde z nich może tworzyć ciekawe ilustracje.
poniedziałek, 16 maja 2022
Umiem rysować zwierzęta. 35 zwierząt, które narysujesz krok po kroku
Kropka, Warszawa 2022.
Podpowiedzi
Jest to książka urocza - nie tylko dla najmłodszych, bo skorzystać z niej mogą również dorośli marzący o tworzeniu urokliwych rysunków. "Umiem rysować. Zwierzęta", czyli, jak głosi podtytuł, "35 zwierząt, które narysujesz krok po kroku", to publikacja stworzona najprościej, jak się da: na marginesie każdej rozkładówki pojawia się kilka etapów tworzenia jednego obrazka - sylwetki wybranego zwierzęcia - a w rogu widnieje efekt pracy. Większość pustego miejsca jest przeznaczona na ćwiczenia i na własne prace odbiorców. Rzeczywiście po takiej "lekturze" będzie znacznie łatwiej przełamać lęk przed nowymi doświadczeniami artystycznymi: jeśli ktoś chciałby coś narysować, ale nie ma pojęcia, jak, może spróbować najprostszych z możliwych wskazówek.
Tu faktycznie tworzy się wizerunki zwierząt z nieskomplikowanych kształtów. Efekty nie należą do realistycznych, ale też i nie mają takie być: nadadzą się świetnie za to do ilustrowania tekstów dla dzieci albo do tworzenia rysunków satyrycznych. Czasami ktoś ma doskonałe pomysły, ale brakuje mu umiejętności warsztatowych - dzięki książce "Umiem rysować zwierzęta" poradzi sobie już z takim wyzwaniem. Stworzenia, które powstają w wyniku przyspieszonego kursu są naiwne i urocze - ogląda się ten tomik z prawdziwą przyjemnością, co aż zachęca do podejmowania własnych prób i ćwiczenia rysowania.
Co można narysować? Między innymi pszczołę i rybę na bazie koła czy owalu, wieloryba z półkola, jamnika z prostokąta, słonia, krokodyla, żyrafę, jeża, tukana, kraba, lisa, zebrę czy fokę - co ciekawe, nawet przy maksymalnym upraszczaniu kolejnych zadań ilustracje są czytelne, wiadomo, co przedstawiają i nie trzeba tu dodatkowych komentarzy czy nazw. Oznacza to, że błyskawicznie można uzyskać upragniony efekt. Nie trzeba poświęcać długich godzin na szlifowanie stylu, wszystko jest kwestią odpowiednich proporcji. Te obrazki są do powtórzenia przez dzieci - udowodnią najmłodszym, że bardzo łatwo jest poprawić swój styl rysowania i wprowadzić znacznie większą czytelność do prac, co zachęci dzieci do działania.
"Umiem rysować zwierzęta" to publikacja doskonale przemyślana. Jest w niej wszystko, czego potrzebują najmłodsi do zabicia nudy: samą książkę można wykorzystywać jak blok rysunkowy i kolorowankę jednocześnie, nie ma tu motywu, który przeszkadzałby w pracy. Efekty budzą uśmiech - to naprawdę udane rysunki, które nie wymagają wiele siły ani spostrzegawczości. Warto taki tomik podsunąć najmłodszym, którzy frustrują się podczas rysowania - nauczą się oni, jak korzystać z wyobraźni. "Umiem rysować zwierzęta" może stać się wprowadzeniem do prawdziwej przygody ze sztuką - i rozwinąć się w wielką pasję. Niewiele trzeba, żeby odkryć w sobie talent, a odrobina zaangażowania przynieść może olśniewające efekty. Kto chce sprawdzić swoje umiejętności, może wypróbować dobrze przemyślany zestaw wskazówek.
Podpowiedzi
Jest to książka urocza - nie tylko dla najmłodszych, bo skorzystać z niej mogą również dorośli marzący o tworzeniu urokliwych rysunków. "Umiem rysować. Zwierzęta", czyli, jak głosi podtytuł, "35 zwierząt, które narysujesz krok po kroku", to publikacja stworzona najprościej, jak się da: na marginesie każdej rozkładówki pojawia się kilka etapów tworzenia jednego obrazka - sylwetki wybranego zwierzęcia - a w rogu widnieje efekt pracy. Większość pustego miejsca jest przeznaczona na ćwiczenia i na własne prace odbiorców. Rzeczywiście po takiej "lekturze" będzie znacznie łatwiej przełamać lęk przed nowymi doświadczeniami artystycznymi: jeśli ktoś chciałby coś narysować, ale nie ma pojęcia, jak, może spróbować najprostszych z możliwych wskazówek.
Tu faktycznie tworzy się wizerunki zwierząt z nieskomplikowanych kształtów. Efekty nie należą do realistycznych, ale też i nie mają takie być: nadadzą się świetnie za to do ilustrowania tekstów dla dzieci albo do tworzenia rysunków satyrycznych. Czasami ktoś ma doskonałe pomysły, ale brakuje mu umiejętności warsztatowych - dzięki książce "Umiem rysować zwierzęta" poradzi sobie już z takim wyzwaniem. Stworzenia, które powstają w wyniku przyspieszonego kursu są naiwne i urocze - ogląda się ten tomik z prawdziwą przyjemnością, co aż zachęca do podejmowania własnych prób i ćwiczenia rysowania.
Co można narysować? Między innymi pszczołę i rybę na bazie koła czy owalu, wieloryba z półkola, jamnika z prostokąta, słonia, krokodyla, żyrafę, jeża, tukana, kraba, lisa, zebrę czy fokę - co ciekawe, nawet przy maksymalnym upraszczaniu kolejnych zadań ilustracje są czytelne, wiadomo, co przedstawiają i nie trzeba tu dodatkowych komentarzy czy nazw. Oznacza to, że błyskawicznie można uzyskać upragniony efekt. Nie trzeba poświęcać długich godzin na szlifowanie stylu, wszystko jest kwestią odpowiednich proporcji. Te obrazki są do powtórzenia przez dzieci - udowodnią najmłodszym, że bardzo łatwo jest poprawić swój styl rysowania i wprowadzić znacznie większą czytelność do prac, co zachęci dzieci do działania.
"Umiem rysować zwierzęta" to publikacja doskonale przemyślana. Jest w niej wszystko, czego potrzebują najmłodsi do zabicia nudy: samą książkę można wykorzystywać jak blok rysunkowy i kolorowankę jednocześnie, nie ma tu motywu, który przeszkadzałby w pracy. Efekty budzą uśmiech - to naprawdę udane rysunki, które nie wymagają wiele siły ani spostrzegawczości. Warto taki tomik podsunąć najmłodszym, którzy frustrują się podczas rysowania - nauczą się oni, jak korzystać z wyobraźni. "Umiem rysować zwierzęta" może stać się wprowadzeniem do prawdziwej przygody ze sztuką - i rozwinąć się w wielką pasję. Niewiele trzeba, żeby odkryć w sobie talent, a odrobina zaangażowania przynieść może olśniewające efekty. Kto chce sprawdzić swoje umiejętności, może wypróbować dobrze przemyślany zestaw wskazówek.
środa, 24 marca 2021
Lise Herzog: Rysowanie dla (jeszcze większej) przyjemności
Feeria, Poznań 2021.
Poprawianie
Poprzednia książka Lise Herzog, "Rysowanie dla przyjemności", okazała się hitem: znakomitą podpowiedzią dla tych, którzy chcieliby poprawić swoje umiejętności w tym zakresie. Wszyscy, którzy zachwycili się książką, ucieszą się jej kolejną częścią, "Rysowanie dla (jeszcze większej) przyjemności. Technika doskonalenia rysunku i korygowania błędów". Lise Herzog tym razem zabiera się za podpowiadanie działań, które będą prowadzić do jeszcze bardziej satysfakcjonujących prac. Oznacza to z jednej strony ratunek w chwili, gdy na ilustracji coś nie gra, z drugiej - zestaw nowych szablonów do przerysowywania i trenowania umiejętności. To publikacja, którą warto testować jako drugą część - Lise Herzog decyduje się na większą ilość bardziej zaawansowanych wskazówek, nie zajmuje się już absolutnymi podstawami. I chociaż rzecz polega przeważnie na przerysowywaniu kolejnych etapów konkretnego rysunku, podpowiedzi zamieszczane przez autorkę w tomie "Rysowanie dla (jeszcze większej) przyjemności" są nieco bardziej zaawansowane, nie dotyczą bowiem wyłącznie rysowania od podstaw. Każda rozkładówka oznacza tutaj dwa podejścia do stworzonego - niezbyt udanego - rysunku. Ten rysunek pojawia się na dodatkowym tle - autorka pokazuje natomiast, jak poprawić błędy. Stawia na dwie metody. Jedna metoda polega na rozpoczęciu pracy od zera. To miejsce na wprowadzanie schematów znanych z poprzedniej części książki: Lise Herzog pokazuje, jak przy wyjściu od prostych figur da się dotrzeć do satysfakcjonującego finału i rysunku znacznie lepszego niż ten z błędem. Na sąsiedniej stronie pojawia się ten sam obrazek do poprawki - z tym, że tutaj nie ma już mowy o rezygnacji z nieudanej pracy, trzeba wybrnąć z problemu ilustracyjnego za pomocą kilku prostych chwytów. O ile parzyste strony są powrotem do tego, co czytelnicy znają już z poprzedniego albumu, o tyle na nieparzystych pojawiają się wskazówki dotyczące technik i prac z różnymi narzędziami. Czasem poprawienie rysunku będzie polegało na drobnych korektach, innym razem - na konieczności użycia zupełnie innych narzędzi; zdarza się, że odbiorcy będą musieli nauczyć się nowej techniki albo przekonają się, jak cieniowaniem maskować ślady po dawnym obrazku. Efekty w obu przypadkach są bardzo różne, więc odbiorcy będą mogli sami nauczyć się podejmowania decyzji. Autorka znajduje miejsce na wprowadzanie komentarzy dotyczących wyglądu różnych gatunków zwierząt, podpowiedzi dotyczących kształtu głowy człowieka (ujmowanej z różnych perspektyw), elementów krajobrazu czy przedmiotów. Uczenie się na błędach to znakomite rozwiązanie dla tych, którzy już zaczęli swoją przygodę z rysowaniem i potrzebują przewodnika, który wskaże im, jak poprawić efekty. Zapewnia Lise Herzog więcej szczegółów rysunkowych, skupia się na detalach, które pozwalają bardziej urealnić obrazki, niezależnie od tego, co jest akurat przedmiotem obserwacji. Zwraca uwagę odbiorców na to, jakie uproszczenia wpływają na niezadowolenie rysowników: nie tylko wprowadza korekty obrazkowe, ale też i słowne. "Rysowanie dla (jeszcze większej) przyjemności" to publikacja cenna dla odbiorców, którzy nie boją się ćwiczenia własnych umiejętności przez podążanie za schematami podanymi przez autorkę i wiedzą, że każda rzeczowa wskazówka może zamienić się na efektowne ilustracje.
Poprawianie
Poprzednia książka Lise Herzog, "Rysowanie dla przyjemności", okazała się hitem: znakomitą podpowiedzią dla tych, którzy chcieliby poprawić swoje umiejętności w tym zakresie. Wszyscy, którzy zachwycili się książką, ucieszą się jej kolejną częścią, "Rysowanie dla (jeszcze większej) przyjemności. Technika doskonalenia rysunku i korygowania błędów". Lise Herzog tym razem zabiera się za podpowiadanie działań, które będą prowadzić do jeszcze bardziej satysfakcjonujących prac. Oznacza to z jednej strony ratunek w chwili, gdy na ilustracji coś nie gra, z drugiej - zestaw nowych szablonów do przerysowywania i trenowania umiejętności. To publikacja, którą warto testować jako drugą część - Lise Herzog decyduje się na większą ilość bardziej zaawansowanych wskazówek, nie zajmuje się już absolutnymi podstawami. I chociaż rzecz polega przeważnie na przerysowywaniu kolejnych etapów konkretnego rysunku, podpowiedzi zamieszczane przez autorkę w tomie "Rysowanie dla (jeszcze większej) przyjemności" są nieco bardziej zaawansowane, nie dotyczą bowiem wyłącznie rysowania od podstaw. Każda rozkładówka oznacza tutaj dwa podejścia do stworzonego - niezbyt udanego - rysunku. Ten rysunek pojawia się na dodatkowym tle - autorka pokazuje natomiast, jak poprawić błędy. Stawia na dwie metody. Jedna metoda polega na rozpoczęciu pracy od zera. To miejsce na wprowadzanie schematów znanych z poprzedniej części książki: Lise Herzog pokazuje, jak przy wyjściu od prostych figur da się dotrzeć do satysfakcjonującego finału i rysunku znacznie lepszego niż ten z błędem. Na sąsiedniej stronie pojawia się ten sam obrazek do poprawki - z tym, że tutaj nie ma już mowy o rezygnacji z nieudanej pracy, trzeba wybrnąć z problemu ilustracyjnego za pomocą kilku prostych chwytów. O ile parzyste strony są powrotem do tego, co czytelnicy znają już z poprzedniego albumu, o tyle na nieparzystych pojawiają się wskazówki dotyczące technik i prac z różnymi narzędziami. Czasem poprawienie rysunku będzie polegało na drobnych korektach, innym razem - na konieczności użycia zupełnie innych narzędzi; zdarza się, że odbiorcy będą musieli nauczyć się nowej techniki albo przekonają się, jak cieniowaniem maskować ślady po dawnym obrazku. Efekty w obu przypadkach są bardzo różne, więc odbiorcy będą mogli sami nauczyć się podejmowania decyzji. Autorka znajduje miejsce na wprowadzanie komentarzy dotyczących wyglądu różnych gatunków zwierząt, podpowiedzi dotyczących kształtu głowy człowieka (ujmowanej z różnych perspektyw), elementów krajobrazu czy przedmiotów. Uczenie się na błędach to znakomite rozwiązanie dla tych, którzy już zaczęli swoją przygodę z rysowaniem i potrzebują przewodnika, który wskaże im, jak poprawić efekty. Zapewnia Lise Herzog więcej szczegółów rysunkowych, skupia się na detalach, które pozwalają bardziej urealnić obrazki, niezależnie od tego, co jest akurat przedmiotem obserwacji. Zwraca uwagę odbiorców na to, jakie uproszczenia wpływają na niezadowolenie rysowników: nie tylko wprowadza korekty obrazkowe, ale też i słowne. "Rysowanie dla (jeszcze większej) przyjemności" to publikacja cenna dla odbiorców, którzy nie boją się ćwiczenia własnych umiejętności przez podążanie za schematami podanymi przez autorkę i wiedzą, że każda rzeczowa wskazówka może zamienić się na efektowne ilustracje.
wtorek, 2 marca 2021
Lise Herzog: Rysowanie dla przyjemności. Krok po kroku dla dorosłych i dzieci
Feeria, Łódź 2021.
Z ołówkiem
"Rysowanie dla przyjemności. Krok po kroku dla dorosłych i dzieci" to książka, która pozwoli uwierzyć we własne siły wszystkim pragnącym poszerzać swoje umiejętności plastyczne. Po obowiązkowym wprowadzeniu (bardzo skondensowanym i skrótowym - w jego ramach odbiorcy dowiedzą się między innymi, jakich narzędzi używać i jak powiązać stosowane "techniki" z upragnionym efektem. Nie ma zbyt wielu porad - liczy się przecież jak najszybsza możliwość przejścia do tworzenia własnych obrazków. "Rysowanie dla przyjemności" nastawione jest na satysfakcję odbiorców, w związku z tym Lise Herzog będzie po prostu pokazywać krok po kroku etapy tworzenia konkretnych ilustracji. Rysunek podzielony na części zwykle zajmuje sporo miejsca, tu jednak wszystko zostało rozmieszczone na stronach tak, by udało się zmieścić kilka propozycji (ujęć jednego tematu) obok siebie: liczy się na spostrzegawczość i inteligencję rysujących. Dzięki takiemu rozwiązaniu - i odpowiedniemu zmniejszaniu przykładów - zmieści się tu imponująca kolekcja propozycji.
Standardowo wychodzi się od prostych - ale nie od podstawowych - figur. Owszem, przeważnie głowy dorabia się przez dorysowanie okręgu, ale kształtowi plamy "wyjściowej" trzeba się przyjrzeć. Lise Herzog liczy na to, że każdy da sobie radę z uchwyceniem proporcji, nieprzypadkowo jedna z nielicznych rad teoretycznych, jakich udziela, dotyczy przyglądania się i obserwowania tego, co chce się narysować. Wyjście od nieregularnej plamy pozwala trochę przyspieszyć proces tworzenia: każdy obrazek, nawet z gatunku bardziej skomplikowanych (zwierzęta w ruchu, koń - uznawany za najtrudniejszy motyw dla amatorów w rysowaniu) zostaje podzielony na zaledwie kilka etapów, przy czym nie ma gwałtownego przeskoku jakościowego między przedostatnim i ostatnim krokiem. Wystarczy podążać za wskazówkami i wytrwale ćwiczyć - to umożliwi realizowanie artystycznych wizji w zadowalającym odbiorców zakresie. Nieprzypadkowo autorka zaczyna podpowiedzi od prezentowania sposobów na rysowanie zwierząt. Później przechodzi do rysowania postaci w ruchu, twarzy i karykatur, do rysowania elementów przyrody (drzewa, kwiaty, pejzaże). Uczy perspektywy, pisze o tym, jak prowadzić linie pomocnicze - i po co. Wnioski wyciąga się ze zwyczajnego obserwowania modelowych rysunków. Do tego autorka dodaje krótkie, jednozdaniowe najczęściej objaśnienia albo wskazówki techniczne. Dzięki temu może rozwijać wachlarz podpowiedzi, zachęcać do samodzielnych poszukiwań i do eksperymentowania w ramach ilustracji.
Została ta książka przygotowana tak, żeby dać odbiorcom podstawy rysowania, zachęcić ich do tworzenia. Jeśli odbiorcy zostaną odpowiednio ośmieleni - a ta publikacja pozwoli im uwierzyć we własne siły - przejdą solidny trening rysunkowy. Nauczą się oceniać proporcje i kształty, przenosić na papier to, co widzą. Nawet jeśli ów trening polegałby na zwyczajnym przerysowywaniu tego, co na kartkach - przyniesie efekty. Trzeba tu zaznaczyć, że Lise Herzog potrafi zainspirować i zachęcić do działania: pokazuje odbiorcom, że jedynie parę ruchów ołówka dzieli ich od olśniewających i przekonujących ilustracji: zaprasza do tworzenia, wie, że łatwo złapać bakcyla i wciągnąć się w taki rodzaj rozrywki. Dorośli mogą dzięki "Rysowaniu dla przyjemności" zrealizować własne marzenia o artystycznych produkcjach, dzieci - jeśli zaczną od takiej lektury - z pewnością jeszcze szybciej osiągną mistrzostwo i nigdy nie będą narzekać na brak inspiracji.
Z ołówkiem
"Rysowanie dla przyjemności. Krok po kroku dla dorosłych i dzieci" to książka, która pozwoli uwierzyć we własne siły wszystkim pragnącym poszerzać swoje umiejętności plastyczne. Po obowiązkowym wprowadzeniu (bardzo skondensowanym i skrótowym - w jego ramach odbiorcy dowiedzą się między innymi, jakich narzędzi używać i jak powiązać stosowane "techniki" z upragnionym efektem. Nie ma zbyt wielu porad - liczy się przecież jak najszybsza możliwość przejścia do tworzenia własnych obrazków. "Rysowanie dla przyjemności" nastawione jest na satysfakcję odbiorców, w związku z tym Lise Herzog będzie po prostu pokazywać krok po kroku etapy tworzenia konkretnych ilustracji. Rysunek podzielony na części zwykle zajmuje sporo miejsca, tu jednak wszystko zostało rozmieszczone na stronach tak, by udało się zmieścić kilka propozycji (ujęć jednego tematu) obok siebie: liczy się na spostrzegawczość i inteligencję rysujących. Dzięki takiemu rozwiązaniu - i odpowiedniemu zmniejszaniu przykładów - zmieści się tu imponująca kolekcja propozycji.
Standardowo wychodzi się od prostych - ale nie od podstawowych - figur. Owszem, przeważnie głowy dorabia się przez dorysowanie okręgu, ale kształtowi plamy "wyjściowej" trzeba się przyjrzeć. Lise Herzog liczy na to, że każdy da sobie radę z uchwyceniem proporcji, nieprzypadkowo jedna z nielicznych rad teoretycznych, jakich udziela, dotyczy przyglądania się i obserwowania tego, co chce się narysować. Wyjście od nieregularnej plamy pozwala trochę przyspieszyć proces tworzenia: każdy obrazek, nawet z gatunku bardziej skomplikowanych (zwierzęta w ruchu, koń - uznawany za najtrudniejszy motyw dla amatorów w rysowaniu) zostaje podzielony na zaledwie kilka etapów, przy czym nie ma gwałtownego przeskoku jakościowego między przedostatnim i ostatnim krokiem. Wystarczy podążać za wskazówkami i wytrwale ćwiczyć - to umożliwi realizowanie artystycznych wizji w zadowalającym odbiorców zakresie. Nieprzypadkowo autorka zaczyna podpowiedzi od prezentowania sposobów na rysowanie zwierząt. Później przechodzi do rysowania postaci w ruchu, twarzy i karykatur, do rysowania elementów przyrody (drzewa, kwiaty, pejzaże). Uczy perspektywy, pisze o tym, jak prowadzić linie pomocnicze - i po co. Wnioski wyciąga się ze zwyczajnego obserwowania modelowych rysunków. Do tego autorka dodaje krótkie, jednozdaniowe najczęściej objaśnienia albo wskazówki techniczne. Dzięki temu może rozwijać wachlarz podpowiedzi, zachęcać do samodzielnych poszukiwań i do eksperymentowania w ramach ilustracji.
Została ta książka przygotowana tak, żeby dać odbiorcom podstawy rysowania, zachęcić ich do tworzenia. Jeśli odbiorcy zostaną odpowiednio ośmieleni - a ta publikacja pozwoli im uwierzyć we własne siły - przejdą solidny trening rysunkowy. Nauczą się oceniać proporcje i kształty, przenosić na papier to, co widzą. Nawet jeśli ów trening polegałby na zwyczajnym przerysowywaniu tego, co na kartkach - przyniesie efekty. Trzeba tu zaznaczyć, że Lise Herzog potrafi zainspirować i zachęcić do działania: pokazuje odbiorcom, że jedynie parę ruchów ołówka dzieli ich od olśniewających i przekonujących ilustracji: zaprasza do tworzenia, wie, że łatwo złapać bakcyla i wciągnąć się w taki rodzaj rozrywki. Dorośli mogą dzięki "Rysowaniu dla przyjemności" zrealizować własne marzenia o artystycznych produkcjach, dzieci - jeśli zaczną od takiej lektury - z pewnością jeszcze szybciej osiągną mistrzostwo i nigdy nie będą narzekać na brak inspiracji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






