Nasza Księgarnia, Warszawa 2025.
Hobby
Pierwsze spotkanie z piłką nożną może wyglądać tak, jak proponuje Paweł Gierliński. W serii Moja pasja pojawia się kartonowy duży picture book „Piłka nożna”, który może oswoić najmłodszych z pomysłem na treningi – i zaprosić do świata kibiców. Biało-czerwone gadżety z pierwszej rozkładówki zachęcają do dopingowania polskiej drużyny i pokazują, że kibicowanie jest dla wszystkich – całe rodziny mogą spotkać się na stadionie. Przynajmniej w tym idealnym świecie, bo u Gierlińskiego piłka nożna ma tylko dobre strony. Kolejne rozkładówki prezentują skrótowo zasady gry czy podział ról na boisku – dzieci dowiedzą się, za co odpowiadają zawodnicy na konkretnych pozycjach (i czym się wyróżniają). Jest też rozkładówka poświęcona zabronionym zagraniom – najmłodsi dowiedzą się, za co przyznaje się żółte i czerwone kartki, jakie zagrania są niedozwolone i jakie skończą się usunięciem zawodnika z boiska. Oczywiście Paweł Gierliński nie zagłębia się w szczegóły, opowie między innymi o tym, na czym polega rzut karny, ale nie będzie pisać o tym, co to jest spalony – nic straconego, to dzieci poznają w przyszłości, jeśli faktycznie zainteresują się piłką nożną. Jeśli się zainteresują, to dla nich jest kolejna rozkładówka – ta o treningu. Na wielkiformatowym rysunku gromada dzieci zajmuje się ćwiczeniami – ktoś trenuje szybkie bieganie, ktoś inny strzały lub podania, tak, żeby wykorzystać zdobyte umiejętności na boisku. Przed meczem warto skorzystać z rozmowy z trenerem – w drużynie Matiego pani trener zagrzewa do walki i podnosi na duchu, bo psychologiczne podejście jest bardzo ważne. A jeśli najmłodsi zainteresują się piłką nożną na poważnie – będą wiedzieli, czego mniej więcej się spodziewać po treningach. Gdyby jednak zamierzali związać się z tym sportem, ale niekoniecznie podoba im się bieganie po boisku za piłką, istnieje cały zestaw ofert pracy wokół piłki nożnej i o tym Paweł Gierliński też mówi.
Jest to książka bardzo dobrze przygotowana, faktycznie przedstawia piłkę nożną jako pasję, i to pasję, którą można realizować już od najmłodszych lat. Ładne i kolorowe rysunki zachęcają dzieci do oglądania stron – a ostatnia rozkładówka zachęca w ogóle do podejmowania aktywności fizycznej, niekoniecznie takiej boiskowej. Dzieci, które od początku są oswajane z piłką nożną jako sportem – jeśli nie narodowym to przynajmniej bardzo popularnym – mogą samodzielnie przekonać się, na czym on polega i czy mieści się to w ich zainteresowaniach. To propozycja na dobry początek, coś, co może zaintrygować najmłodszych i przyciągnąć ich równocześnie do sportu i do czytania dla przyjemności. Bajecznie kolorowa opowieść edukacyjna z wplątanym wątkiem fabularnym (drużyną małego gracza, Matiego) to coś w sam raz nie tylko dla małych kibiców. Paweł Gierliński dobrze wybiera tematy i realizuje pomysł bez zarzutu. Cała ta seria kierowana do małych odbiorców przybliża ciekawostki i metody spędzania wolnego czasu.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piłka nożna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piłka nożna. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 9 października 2025
sobota, 22 maja 2021
Tom Williams: Języki futbolu
W.A.B., Warszawa 2021.
Z boiska
To jest publikacja niezwykła i obowiązkowy prezent dla każdego kibica, który bez piłki nożnej żyć nie może. Tom Williams przygląda się charakterystycznym dla różnych krajów określeniom i sformułowaniom używanym przez komentatorów. "Języki futbolu" to rodzaj leksykonu: porządkowany według państw i haseł, jednak słownikowy system nie oznacza mniejszej zabawy. Każde słowo stanowi punkt wyjścia do minifelietonu, opowieści zwięzłej, konkretnej i humorystycznej jednocześnie, odwołującej się do przykładów, historycznych momentów z meczów, scen, które wszyscy kibice pamiętają. Tom Williams przygląda się charakterystycznym dla wybranych zawodników zagraniom (czasami zresztą nazwy własne przenikają do języka i zostają zapisane w komentarzach: teraz zostają rozszyfrowane, żeby wszyscy mogli bardziej świadomie ich używać, albo przynajmniej - żeby przekonali się, jakie są różnice między pomysłami komentatorów z różnych krajów). Jest to publikacja, w której każda strona przynosi anegdoty i ciekawostki, a wiedza autora - oraz przeprowadzane kwerendy - to coś, co imponuje. Tom Williams tworzy całą sieć opowieści, wskazuje, jak nazywają się konkretne wydarzenia z boiska, ale może też od razu przywołać inne hasła - opowieści z kolejnych krajów. Tam, gdzie piłkarskie tradycje są najsilniejsze, pojawia się najwięcej haseł, ale przy mniej sławnych drużynach i piłkarzach autor też stara się wskazać coś, co zapisało się w języku i jest typowe dla miejsca. Przedstawia genezę poszczególnych haseł, wprowadza opisy momentów, w których zafunkcjonowało ono w świadomości kibiców. Tłumaczy gry słów, związki z innymi sformułowaniami. Pozwala odczytywać powiązania leksykalne i frazeologiczne. Jednak podstawowym tematem pozostaje tu piłka nożna: autor zabiera czytelników na boiska. Umożliwia im przeżywanie wszystkiego jeszcze raz, czasami - staje się nauczycielem, zwłaszcza kiedy przedstawia sytuacje sprzed lat. Jeśli komentarz wymaga technicznego opisania zachowań boiskowych - Tom Williams pochyli się nad tym. Jeśli ważniejsze staje się powiedzenie, kto celował w konkretnej sztuczce - czytelnicy otrzymają kilka nazwisk. Taka lektura może być ułatwieniem dla komentatorów sportowych, którzy będą tu szukać inspiracji do opowieści podczas co bardziej statycznych fragmentów meczowych, ale stanie się też nieocenioną przygodą dla kibiców. Tu nie ma miejsca na nudę. Autor nie pisze szablonowo i nie zależy mu na tym, żeby wypełniać słowami określoną przestrzeń. Czasami rozbudowuje opis niemal na całą stronę, innym razem decyduje się na dwuzdaniowy komentarz. Pisze tyle, ile trzeba, żeby wyczerpująco i zajmująco przedstawić temat. Żyje piłką nożną - potrafi odbiorców rozśmieszyć i zachęcić ich do zgłębiania ciekawostek. Wiedzę czerpie nie tylko z książek, a to sprawia, że może dotrzeć rzeczywiście do ogromnej liczby danych. Przekuwa je na wciągającą narrację - drobny druk pozwala zmieścić w tomie naprawdę dużo tematów. Warto przyjrzeć się, jaki kraj spopularyzował konkretne zachowanie albo boiskową postawę - albo jak opisuje się standardowe elementy gry w różnych językach. To przegląd kreatywności komentatorów i kibiców, bardzo oryginalne podejście do motywu piłki nożnej - zwykle niekojarzącego się z obszernymi lekturami.
Z boiska
To jest publikacja niezwykła i obowiązkowy prezent dla każdego kibica, który bez piłki nożnej żyć nie może. Tom Williams przygląda się charakterystycznym dla różnych krajów określeniom i sformułowaniom używanym przez komentatorów. "Języki futbolu" to rodzaj leksykonu: porządkowany według państw i haseł, jednak słownikowy system nie oznacza mniejszej zabawy. Każde słowo stanowi punkt wyjścia do minifelietonu, opowieści zwięzłej, konkretnej i humorystycznej jednocześnie, odwołującej się do przykładów, historycznych momentów z meczów, scen, które wszyscy kibice pamiętają. Tom Williams przygląda się charakterystycznym dla wybranych zawodników zagraniom (czasami zresztą nazwy własne przenikają do języka i zostają zapisane w komentarzach: teraz zostają rozszyfrowane, żeby wszyscy mogli bardziej świadomie ich używać, albo przynajmniej - żeby przekonali się, jakie są różnice między pomysłami komentatorów z różnych krajów). Jest to publikacja, w której każda strona przynosi anegdoty i ciekawostki, a wiedza autora - oraz przeprowadzane kwerendy - to coś, co imponuje. Tom Williams tworzy całą sieć opowieści, wskazuje, jak nazywają się konkretne wydarzenia z boiska, ale może też od razu przywołać inne hasła - opowieści z kolejnych krajów. Tam, gdzie piłkarskie tradycje są najsilniejsze, pojawia się najwięcej haseł, ale przy mniej sławnych drużynach i piłkarzach autor też stara się wskazać coś, co zapisało się w języku i jest typowe dla miejsca. Przedstawia genezę poszczególnych haseł, wprowadza opisy momentów, w których zafunkcjonowało ono w świadomości kibiców. Tłumaczy gry słów, związki z innymi sformułowaniami. Pozwala odczytywać powiązania leksykalne i frazeologiczne. Jednak podstawowym tematem pozostaje tu piłka nożna: autor zabiera czytelników na boiska. Umożliwia im przeżywanie wszystkiego jeszcze raz, czasami - staje się nauczycielem, zwłaszcza kiedy przedstawia sytuacje sprzed lat. Jeśli komentarz wymaga technicznego opisania zachowań boiskowych - Tom Williams pochyli się nad tym. Jeśli ważniejsze staje się powiedzenie, kto celował w konkretnej sztuczce - czytelnicy otrzymają kilka nazwisk. Taka lektura może być ułatwieniem dla komentatorów sportowych, którzy będą tu szukać inspiracji do opowieści podczas co bardziej statycznych fragmentów meczowych, ale stanie się też nieocenioną przygodą dla kibiców. Tu nie ma miejsca na nudę. Autor nie pisze szablonowo i nie zależy mu na tym, żeby wypełniać słowami określoną przestrzeń. Czasami rozbudowuje opis niemal na całą stronę, innym razem decyduje się na dwuzdaniowy komentarz. Pisze tyle, ile trzeba, żeby wyczerpująco i zajmująco przedstawić temat. Żyje piłką nożną - potrafi odbiorców rozśmieszyć i zachęcić ich do zgłębiania ciekawostek. Wiedzę czerpie nie tylko z książek, a to sprawia, że może dotrzeć rzeczywiście do ogromnej liczby danych. Przekuwa je na wciągającą narrację - drobny druk pozwala zmieścić w tomie naprawdę dużo tematów. Warto przyjrzeć się, jaki kraj spopularyzował konkretne zachowanie albo boiskową postawę - albo jak opisuje się standardowe elementy gry w różnych językach. To przegląd kreatywności komentatorów i kibiców, bardzo oryginalne podejście do motywu piłki nożnej - zwykle niekojarzącego się z obszernymi lekturami.
niedziela, 24 listopada 2019
Marcin Kalita: Krzysztof Piątek. Gole, które cieszą
Egmont, Warszawa 2019.
Pistolero
Kolejny piłkarz sportretowany w serii Nie tylko dla fana to Krzysztof Piątek. Marcin Kalita przygląda się jego biografii i drodze do sportowych sukcesów tak, by zachęcić małych czytelników do wytężonej pracy, treningów i do wiary w to, że marzenia można spełniać – tak jak spełniał je bohater tej książki. Bardzo długo podkreśla autor fakt, że Krzysztof Piątek urodził się w małej Niemczy, co nie przeszkodziło mu w zrobieniu wielkiej piłkarskiej kariery. Zanim to jednak nastąpiło, musiała się pojawić determinacja i chęć do ciężkiej pracy. W ujęciu Kality Krzysztof Piątek był dzieckiem, które uwielbiało ruch i sport. Tata Piątka trenował chłopców grających w piłkę nożną, dostrzegł więc też talent w synu i umożliwił mu warunki do rozwoju – ale sam chłopak też musiał pilnie ćwiczyć i nie zrażać się niepowodzeniami, żeby trafić do drużyn najlepszych. Upór to cecha podkreślana często – być może po to, by odbiorcy nie zwrócili uwagi na spore niepowodzenie w procesie edukacji przyszłego piłkarza: fakt, że Krzysztof Piątek musiał powtarzać klasę, nie należy do informacji budujących nimb bohatera. Marcin Kalita przygląda się zmianom, jakie po tym wydarzeniu zaszły. Interesuje się zwłaszcza kolejnymi wyborami dziecka grającego w piłkę – pokazuje, jak sport mógł pozwolić na realizowanie marzeń: na początku i w wymiarze dziecięcych drużyn to choćby szansa na zagraniczny obóz sportowy albo wyjazdy na mecze z innymi drużynami – Niemcza nie jest więc żadnym ograniczeniem.
Marcin Kalita długo zajmuje się kwestią dzieciństwa Krzysztofa Piątka i analizuje kolejne wydarzenia, które pozwoliły mu na stawanie się coraz lepszym. Akcentuje też zainteresowania (między innymi zamiłowanie do hip-hopu: pokazuje Piątka, który komentuje rzeczywistość za sprawą ulubionych utworów), nie stroni od przytaczania dziecięcych wybryków – bo i to składa się na portret przyszłego piłkarza. Podkreśla cechy, jakie przydają się na boisku i odnotowuje rozmowy z trenerami (czy z ojcem, który przecież zna się na piłce i może nie tylko podpowiadać, jak grać, ale uczyć myślenia na murawie). Kreśli drogę Krzysztofa Piątka do wielkich drużyn – narracja przyspiesza w momencie, gdy bohater książki trafia do kadry. Ale i tutaj Piątek nie jest wolny od konieczności pracy nad sobą: trenerzy pokazują mu jego błędy lub zachowania niegodne piłkarza i żądają zmian. Dzięki temu mali odbiorcy przekonają się, że w sporcie ważne są nie tylko zagrania z piłką – koniecznie trzeba też podporządkowywać się bardziej doświadczonym i bezustannie się rozwijać. Marcin Kalita
Jak zawsze w cyklu, tak i tu rozdziały przetykane są kolorowymi stronami informacyjnymi, znaleźć na nich można i zdjęcia z miejsc, w których grał Krzysztof Piątek, i fotografie sportowe z boiska, ciekawostki klubowe czy reprezentacyjne – dodatki, które umilają lekturę.
Pistolero
Kolejny piłkarz sportretowany w serii Nie tylko dla fana to Krzysztof Piątek. Marcin Kalita przygląda się jego biografii i drodze do sportowych sukcesów tak, by zachęcić małych czytelników do wytężonej pracy, treningów i do wiary w to, że marzenia można spełniać – tak jak spełniał je bohater tej książki. Bardzo długo podkreśla autor fakt, że Krzysztof Piątek urodził się w małej Niemczy, co nie przeszkodziło mu w zrobieniu wielkiej piłkarskiej kariery. Zanim to jednak nastąpiło, musiała się pojawić determinacja i chęć do ciężkiej pracy. W ujęciu Kality Krzysztof Piątek był dzieckiem, które uwielbiało ruch i sport. Tata Piątka trenował chłopców grających w piłkę nożną, dostrzegł więc też talent w synu i umożliwił mu warunki do rozwoju – ale sam chłopak też musiał pilnie ćwiczyć i nie zrażać się niepowodzeniami, żeby trafić do drużyn najlepszych. Upór to cecha podkreślana często – być może po to, by odbiorcy nie zwrócili uwagi na spore niepowodzenie w procesie edukacji przyszłego piłkarza: fakt, że Krzysztof Piątek musiał powtarzać klasę, nie należy do informacji budujących nimb bohatera. Marcin Kalita przygląda się zmianom, jakie po tym wydarzeniu zaszły. Interesuje się zwłaszcza kolejnymi wyborami dziecka grającego w piłkę – pokazuje, jak sport mógł pozwolić na realizowanie marzeń: na początku i w wymiarze dziecięcych drużyn to choćby szansa na zagraniczny obóz sportowy albo wyjazdy na mecze z innymi drużynami – Niemcza nie jest więc żadnym ograniczeniem.
Marcin Kalita długo zajmuje się kwestią dzieciństwa Krzysztofa Piątka i analizuje kolejne wydarzenia, które pozwoliły mu na stawanie się coraz lepszym. Akcentuje też zainteresowania (między innymi zamiłowanie do hip-hopu: pokazuje Piątka, który komentuje rzeczywistość za sprawą ulubionych utworów), nie stroni od przytaczania dziecięcych wybryków – bo i to składa się na portret przyszłego piłkarza. Podkreśla cechy, jakie przydają się na boisku i odnotowuje rozmowy z trenerami (czy z ojcem, który przecież zna się na piłce i może nie tylko podpowiadać, jak grać, ale uczyć myślenia na murawie). Kreśli drogę Krzysztofa Piątka do wielkich drużyn – narracja przyspiesza w momencie, gdy bohater książki trafia do kadry. Ale i tutaj Piątek nie jest wolny od konieczności pracy nad sobą: trenerzy pokazują mu jego błędy lub zachowania niegodne piłkarza i żądają zmian. Dzięki temu mali odbiorcy przekonają się, że w sporcie ważne są nie tylko zagrania z piłką – koniecznie trzeba też podporządkowywać się bardziej doświadczonym i bezustannie się rozwijać. Marcin Kalita
Jak zawsze w cyklu, tak i tu rozdziały przetykane są kolorowymi stronami informacyjnymi, znaleźć na nich można i zdjęcia z miejsc, w których grał Krzysztof Piątek, i fotografie sportowe z boiska, ciekawostki klubowe czy reprezentacyjne – dodatki, które umilają lekturę.
wtorek, 5 czerwca 2018
Michał Gąsiorowski: To jest futbol! Krótka historia piłki nożnej
Nasza Księgarnia, Warszawa 2018.
Obowiązkowa dla kibiców!
Furorę na rynku zrobił Michał Gąsiorowski tomem "Od koła do Formuły 1" i teraz wraca do najmłodszych odbiorców z książką ważną i na czasie. Proponuje publikację w związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Świata w piłce nożnej - ale lekturę zapewni małym i dużym kibicom, bo przedstawia historię mundialu w oparciu o najciekawsze wydarzenia i anegdoty. Nad tym tomem ojcowie i synowie spędzą długie godziny, umilając sobie oczekiwanie na mecze. Zresztą na wyklejce można będzie wpisywać wyniki spotkań, aktualizując jeszcze książkę. Zamienia się "To jest futbol" w niezbędnik kibica, a do tego dostarcza sporo rozrywki, bo Michał Gąsiorowski dba o to, by lektura była interesująca i dostarczała silnych sportowych emocji.
Najpierw - krótka historia samego sportu. Kto wymyślił, żeby kopać piłkę, jak wyglądały początki futbolu, jakie zasady obowiązywały, a nawet – jak zmieniała się sama "piłka" w różnych krajach. Drobiazg na początek - w sam raz na zaspokojenie ciekawości maluchów i na rozbudzenie w nich zainteresowania przeszłością. To wiadomości, które rzadko przedstawia się dzieciom, więc spełnią swoją rolę jako wabika do książki. Kiedy już wyklarują się podstawowe przepisy i powstanie FIFA, autor przechodzi do historii mistrzostw świata, czyli przeskakuje do roku 1930. Tu pojawi się schemat powtarzany w kolejnych rozdziałach poświęconych mundialom. Gąsiorowski zajmuje się przedstawianiem kontekstu mistrzostw, wychwytuje to, co oryginalne, nietypowe albo nowe – i odnotowuje w barwnej i krótkiej opowieści. Za każdym razem anegdot dostarczają mu inne obszary gry: raz to budowa stadionu otwartego dopiero w trakcie rozgrywek, raz – zachowania poszczególnych piłkarzy, czasami do rozdziału wkraczają kwestie społeczno-polityczne (oczywiście w wymiarze dostosowanym do czytelników). Podaje autor liczby, ale nie zajmuje się ich obrazowaniem, wie, że mali fani piłki nożnej bez problemu porównają sobie podawane wartości - choćby liczbę kibiców na meczu – z dzisiejszymi realiami. Sprawdza, kto strzelił pierwszą bramkę, kto zapisał się w historii z różnych powodów. Skrótowo przedstawia przebieg mistrzostw, żeby odbiorcy wiedzieli, jak rozkładały się siły. Jeśli jest taka możliwość, wybiera drobne ciekawostki, które eksponuje na stronach z ilustracjami (tu na przykład prezentuje ważne stadiony). Zwraca też uwagę na konkretne nazwiska piłkarzy, umieszcza ich w samej akcji meczowej. Osobne podrozdziały poświęca polskiej drużynie - wiedząc doskonale, że dla swoich odbiorców takie właśnie wydzielenie powinien zastosować. W tych podrozdziałach skupia się na znakomitych trenerach i piłkarzach, którzy przeszli do polskiej historii futbolu – i to będzie płaszczyzna najbardziej łącząca pokolenia nad lekturą. Michał Gąsiorowski pisze z uśmiechem, wie, co powinien uwypuklić i na czym się skupić w przedstawianiu maluchom piękna sportu. Ostatnim elementem mundialowych rozważań jest prognozowanie, co czeka kibiców podczas Mistrzostw Świata w Rosji – szybkie podsumowanie potencjału grup i ocena prawdopodobieństwa wygranej.
Po historii mundialu znajduje autor jeszcze miejsce na skrótowe przedstawienie innych rodzajów rozgrywek o randze międzynarodowej, a także futbolu kobiecego, zasad fair-play, przegląd pucharów i samych piłek. Książkę ilustrują Przemysław i Agnieszka Surmowie. Starają się oni oddać podobieństwo przedstawianych postaci, chociaż lubują się w komiksowych karykaturach ciał. Dbają o to, by było kolorowo i zabawnie w warstwie graficznej - więc przyciągną więcej maluchów. Współtworzą tę piękną książkę i zachęcają dzieci do czytania oraz do śledzenia wiadomości. Mają tu ważną rolę, nie tylko ozdabiają opowieść, ale też przynoszą sporo wiadomości. To tom, który musi się spodobać, a na rynek trafia w bardzo dobrze przemyślanym momencie.
Obowiązkowa dla kibiców!
Furorę na rynku zrobił Michał Gąsiorowski tomem "Od koła do Formuły 1" i teraz wraca do najmłodszych odbiorców z książką ważną i na czasie. Proponuje publikację w związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Świata w piłce nożnej - ale lekturę zapewni małym i dużym kibicom, bo przedstawia historię mundialu w oparciu o najciekawsze wydarzenia i anegdoty. Nad tym tomem ojcowie i synowie spędzą długie godziny, umilając sobie oczekiwanie na mecze. Zresztą na wyklejce można będzie wpisywać wyniki spotkań, aktualizując jeszcze książkę. Zamienia się "To jest futbol" w niezbędnik kibica, a do tego dostarcza sporo rozrywki, bo Michał Gąsiorowski dba o to, by lektura była interesująca i dostarczała silnych sportowych emocji.
Najpierw - krótka historia samego sportu. Kto wymyślił, żeby kopać piłkę, jak wyglądały początki futbolu, jakie zasady obowiązywały, a nawet – jak zmieniała się sama "piłka" w różnych krajach. Drobiazg na początek - w sam raz na zaspokojenie ciekawości maluchów i na rozbudzenie w nich zainteresowania przeszłością. To wiadomości, które rzadko przedstawia się dzieciom, więc spełnią swoją rolę jako wabika do książki. Kiedy już wyklarują się podstawowe przepisy i powstanie FIFA, autor przechodzi do historii mistrzostw świata, czyli przeskakuje do roku 1930. Tu pojawi się schemat powtarzany w kolejnych rozdziałach poświęconych mundialom. Gąsiorowski zajmuje się przedstawianiem kontekstu mistrzostw, wychwytuje to, co oryginalne, nietypowe albo nowe – i odnotowuje w barwnej i krótkiej opowieści. Za każdym razem anegdot dostarczają mu inne obszary gry: raz to budowa stadionu otwartego dopiero w trakcie rozgrywek, raz – zachowania poszczególnych piłkarzy, czasami do rozdziału wkraczają kwestie społeczno-polityczne (oczywiście w wymiarze dostosowanym do czytelników). Podaje autor liczby, ale nie zajmuje się ich obrazowaniem, wie, że mali fani piłki nożnej bez problemu porównają sobie podawane wartości - choćby liczbę kibiców na meczu – z dzisiejszymi realiami. Sprawdza, kto strzelił pierwszą bramkę, kto zapisał się w historii z różnych powodów. Skrótowo przedstawia przebieg mistrzostw, żeby odbiorcy wiedzieli, jak rozkładały się siły. Jeśli jest taka możliwość, wybiera drobne ciekawostki, które eksponuje na stronach z ilustracjami (tu na przykład prezentuje ważne stadiony). Zwraca też uwagę na konkretne nazwiska piłkarzy, umieszcza ich w samej akcji meczowej. Osobne podrozdziały poświęca polskiej drużynie - wiedząc doskonale, że dla swoich odbiorców takie właśnie wydzielenie powinien zastosować. W tych podrozdziałach skupia się na znakomitych trenerach i piłkarzach, którzy przeszli do polskiej historii futbolu – i to będzie płaszczyzna najbardziej łącząca pokolenia nad lekturą. Michał Gąsiorowski pisze z uśmiechem, wie, co powinien uwypuklić i na czym się skupić w przedstawianiu maluchom piękna sportu. Ostatnim elementem mundialowych rozważań jest prognozowanie, co czeka kibiców podczas Mistrzostw Świata w Rosji – szybkie podsumowanie potencjału grup i ocena prawdopodobieństwa wygranej.
Po historii mundialu znajduje autor jeszcze miejsce na skrótowe przedstawienie innych rodzajów rozgrywek o randze międzynarodowej, a także futbolu kobiecego, zasad fair-play, przegląd pucharów i samych piłek. Książkę ilustrują Przemysław i Agnieszka Surmowie. Starają się oni oddać podobieństwo przedstawianych postaci, chociaż lubują się w komiksowych karykaturach ciał. Dbają o to, by było kolorowo i zabawnie w warstwie graficznej - więc przyciągną więcej maluchów. Współtworzą tę piękną książkę i zachęcają dzieci do czytania oraz do śledzenia wiadomości. Mają tu ważną rolę, nie tylko ozdabiają opowieść, ale też przynoszą sporo wiadomości. To tom, który musi się spodobać, a na rynek trafia w bardzo dobrze przemyślanym momencie.
poniedziałek, 18 września 2017
Joanna Jagiełło, Jarosław Kaczmarek: Napastnicy. Snajperzy, dryblerzy, szaleńcy
Egmont, Warszawa 2017.
Boiskowe sukcesy
Seria biografii piłkarzy w Egmoncie rozrasta się w innych niż pierwotnie zakładane kierunkach, ale oznacza to, że mali kibice mogą zdobywać wiedzę z różnych okołopiłkarskich opowieści. „Napastnicy. Snajperzy, dryblerzy, szaleńcy” to tomik przygotowany przez Joannę Jagiełło i Jarosława Kaczmarka. Składa się z dwóch części. Najpierw Kaczmarek przedstawia historię pozycji: pokazuje, jak zmieniało się podejście trenerów do roli napastnika, kto grał przełomowymi ustawieniami, jakie są zalety i wady przesuwania napastników do defensywy i czym jest futbol totalny. To wiadomości, które pozwolą dzieciom zrozumieć decyzje trenerskie lub ocenić rozwiązania stosowane przez wybraną drużynę, informacje przydatne w lekcjach futbolu, ale też z perspektywy fana piłki nożnej. Jarosław Kaczmarek podaje konkretne przykłady, więc cały ten teoretyczny wstęp wypada nieźle, czyta się go dobrze i łatwiej potem zająć się wybranymi minibiografiami.
Te tworzy Joanna Jagiełło – i w odróżnieniu od dziennikarzy sportowych, najbardziej zbliża się stylistyką do pierwszych biografii Żółtowskiej-Darskiej. Wie, jak pisać zajmująco dla dzieci i na co kłaść nacisk przy omawianiu kolejnych sylwetek. Nie zanudza analizami meczy, choćby i najbardziej przełomowych – wie, że nie zawsze udaje się w ten sposób oddać boiskowe emocje, a zresztą ma ograniczoną ilość miejsca, musi je więc sensownie zagospodarować.
W biografiach kolejnych napastników interesuje ją najpierw sam początek drogi do kariery i wielkiej sławy. Sprawdza, kto został wyłowiony jako młody talent przez trenerów, a kto musiał do siebie przekonywać różne kluby, kto szybko się usamodzielnił, a komu było ciężko rozstawać się z rodzicami. Przedstawia pierwsze sukcesy, ale też pierwsze rozczarowania lub konflikty na boisku. Przy okazji może wytłumaczyć, jakie gesty i zachowania nie są w piłce nożnej tolerowane, a także – co można przekazać „cieszynką” po zdobyciu gola. Czasami przekazuje definicje czy pojęcia z języka komentatorów. Najbardziej jednak interesują ją sami piłkarze, ich ambicje, nadzieje, to, co czyni ich wyjątkowymi. Wprowadza zaledwie kilku napastników z różnych drużyn (a część doczekała się już swoich „pełnych” książkowych opisów – ale autorka nie powiela akcentów z gotowych opracowań).
Zajmowanie się biografiami piłkarzy to z jednej strony próba zwrócenia uwagi na fakt, że tylko ciężką pracą i determinacją można coś osiągnąć (czasami dochodzi do tego kwestia odpowiedniej diety, innym razem fachowej pomocy psychologicznej, wsparcia bliskich czy zewnętrznych okoliczności). Z drugiej strony sami piłkarze bywają wzorami do naśladowania (nie jedzą „śmieciowych” potraw, nie imprezują, gdy czeka ich ważny mecz, wyciągają wnioski ze swoich błędów i uczą się przyjmować porażki). Odpowiednie treści zostaną w tomie zaakcentowane, nawet przez podkreślenia czcionką – ale Joanna Jagiełło pisze tak, żeby dzieci z przykładów sportowców wyciągały wnioski dla siebie. Poza literackimi portretami są tu jeszcze, jak w całej serii, kolorowe strony, tym razem wskazujące kolejnych bohaterów piłkarskiej historii, zdjęcia z meczy i informacyjne komentarze. Do tego Andrzej Juskowiak ocenia wybranych do tomu piłkarzy z boiskowej perspektywy. Tomik „Napastnicy. Snajperzy, dryblerzy, szaleńcy” to publikacja dla małych fanów piłki nożnej niezbędna – jak niemal wszystkie w serii – a za sprawą sportu może przekonać najmłodszych do spędzania czasu z książką.
Boiskowe sukcesy
Seria biografii piłkarzy w Egmoncie rozrasta się w innych niż pierwotnie zakładane kierunkach, ale oznacza to, że mali kibice mogą zdobywać wiedzę z różnych okołopiłkarskich opowieści. „Napastnicy. Snajperzy, dryblerzy, szaleńcy” to tomik przygotowany przez Joannę Jagiełło i Jarosława Kaczmarka. Składa się z dwóch części. Najpierw Kaczmarek przedstawia historię pozycji: pokazuje, jak zmieniało się podejście trenerów do roli napastnika, kto grał przełomowymi ustawieniami, jakie są zalety i wady przesuwania napastników do defensywy i czym jest futbol totalny. To wiadomości, które pozwolą dzieciom zrozumieć decyzje trenerskie lub ocenić rozwiązania stosowane przez wybraną drużynę, informacje przydatne w lekcjach futbolu, ale też z perspektywy fana piłki nożnej. Jarosław Kaczmarek podaje konkretne przykłady, więc cały ten teoretyczny wstęp wypada nieźle, czyta się go dobrze i łatwiej potem zająć się wybranymi minibiografiami.
Te tworzy Joanna Jagiełło – i w odróżnieniu od dziennikarzy sportowych, najbardziej zbliża się stylistyką do pierwszych biografii Żółtowskiej-Darskiej. Wie, jak pisać zajmująco dla dzieci i na co kłaść nacisk przy omawianiu kolejnych sylwetek. Nie zanudza analizami meczy, choćby i najbardziej przełomowych – wie, że nie zawsze udaje się w ten sposób oddać boiskowe emocje, a zresztą ma ograniczoną ilość miejsca, musi je więc sensownie zagospodarować.
W biografiach kolejnych napastników interesuje ją najpierw sam początek drogi do kariery i wielkiej sławy. Sprawdza, kto został wyłowiony jako młody talent przez trenerów, a kto musiał do siebie przekonywać różne kluby, kto szybko się usamodzielnił, a komu było ciężko rozstawać się z rodzicami. Przedstawia pierwsze sukcesy, ale też pierwsze rozczarowania lub konflikty na boisku. Przy okazji może wytłumaczyć, jakie gesty i zachowania nie są w piłce nożnej tolerowane, a także – co można przekazać „cieszynką” po zdobyciu gola. Czasami przekazuje definicje czy pojęcia z języka komentatorów. Najbardziej jednak interesują ją sami piłkarze, ich ambicje, nadzieje, to, co czyni ich wyjątkowymi. Wprowadza zaledwie kilku napastników z różnych drużyn (a część doczekała się już swoich „pełnych” książkowych opisów – ale autorka nie powiela akcentów z gotowych opracowań).
Zajmowanie się biografiami piłkarzy to z jednej strony próba zwrócenia uwagi na fakt, że tylko ciężką pracą i determinacją można coś osiągnąć (czasami dochodzi do tego kwestia odpowiedniej diety, innym razem fachowej pomocy psychologicznej, wsparcia bliskich czy zewnętrznych okoliczności). Z drugiej strony sami piłkarze bywają wzorami do naśladowania (nie jedzą „śmieciowych” potraw, nie imprezują, gdy czeka ich ważny mecz, wyciągają wnioski ze swoich błędów i uczą się przyjmować porażki). Odpowiednie treści zostaną w tomie zaakcentowane, nawet przez podkreślenia czcionką – ale Joanna Jagiełło pisze tak, żeby dzieci z przykładów sportowców wyciągały wnioski dla siebie. Poza literackimi portretami są tu jeszcze, jak w całej serii, kolorowe strony, tym razem wskazujące kolejnych bohaterów piłkarskiej historii, zdjęcia z meczy i informacyjne komentarze. Do tego Andrzej Juskowiak ocenia wybranych do tomu piłkarzy z boiskowej perspektywy. Tomik „Napastnicy. Snajperzy, dryblerzy, szaleńcy” to publikacja dla małych fanów piłki nożnej niezbędna – jak niemal wszystkie w serii – a za sprawą sportu może przekonać najmłodszych do spędzania czasu z książką.
wtorek, 27 grudnia 2016
Jarosław Kaczmarek: Gole wszech czasów
Egmont, Warszawa 2016.
Najlepsze mecze
Seria, którą zapoczątkowała bardzo udanymi biografiami piłkarzy Yvette Żółtowska-Darska rozwija się w kierunku wprawdzie niezakładanym raczej przez autorkę, ale wciąż ciekawym dla dzieci. Jarosław Kaczmarek, wzorem komentatorów sportowych, chce jeszcze raz przeżyć serię najsławniejszych bramek, niezapomnianych sytuacji meczowych. Jego tomik „Gole wszech czasów” to propozycja dla małych fanów piłki nożnej, którzy chcieliby poznać boiskowe legendy. Część z nich należy do stałych punktów odniesienia dla sportowców i dziennikarzy – na przykład gol Maradony („ręka Boga”), część to historia, która tworzy się na oczach kibiców, nawet tych z najmłodszego pokolenia (5 goli w 9 minut Roberta Lewandowskiego). Jarosław Kaczmarek wybiera kilka najważniejszych z różnych bramek. Raz to gol, który ucisza stadion i odbiera nadzieje na wygraną „pewniakom”, raz – swoista niesprawiedliwość karnych. Gole wszech czasów to możliwość przywrócenia świadomości społeczeństwa piłkarzy zapomnianych (Wilimowski!), ale i pokazania fenomenu sław (Christiano Ronaldo). Oczywiście każdy może mieć własną listę najważniejszych lub najciekawszych bramek, takie zestawienie, jak to przygotowane przez Kaczmarka, wyda się czasami niepełne lub subiektywne. Nie ulega jednak wątpliwości, że kluczem dla autora była nie tylko popularność bramek, ale i ich różnorodność. Bo mówienie o najciekawszych golach to trochę pretekst do mówienia o meczach i piłkarzach, do przekazywania wielkich emocji i tego, co w kibicowaniu fantastyczne. Po takiej lekturze odbiorcy mogą sobie uświadomić, dlaczego w ogóle ogląda się mecze piłki nożnej.
Każdy rozdział to osobna historia, inny mecz, ale też – inny moment historyczny. Jarosław Kaczmarek nie ogranicza się do jednego kraju lub ligi, nie zawsze nawiązuje do piłkarzy, których nazwiska dzisiaj znają wszyscy. Owszem, nie pomija sław, ale stara się pokazać boiskowe fenomeny w oderwaniu od aktualnych plebiscytów lub mód. Za każdym razem przenosi się w inną rzeczywistość. Naturalną konsekwencją takiego działania jest stworzenie szeregu meczowych historii. Autor nie ma miejsca na strofowanie małych odbiorców czy wychowywanie ich (co do przesady doprowadza w cyklu Dariusz Tuzimek). Spełnia za to założenia edukacyjne w sposób, który usatysfakcjonuje kilkuletnich kibiców. Podaje bowiem sporo definicji terminów sportowych. Niby każdy fan piłki nożnej chłonie te nazwy i sformułowania naturalnie i podczas oglądania meczu, ale… coraz trudniej dzisiaj o dobrych komentatorów, którzy dbają o rozwijanie słownictwa „fachowego” u kibiców. Tomik „Gole wszech czasów” momentami zastępuje rodzica, który objaśniłby podstawowe zagrania i terminy, umożliwia kształtowanie świadomości kibica. Ale warstwa słownikowa to tylko dodatek, ważniejsze są prezentacje piłkarzy (motyw pięciu goli Lewandowskiego znalazł się już u Tuzimka, tu pojawia się w wersji bardziej skondensowanej), ale i samych spotkań. Bardzo często Kaczmarek próbuje nawiązać do klimatu wspólnego oglądania meczy, wywołać te emocje, które towarzyszyły spotkaniom. W tym celu „wskrzesza” działania komentatorów, razem z kibicami przeżywających mecze. Spikerzy (ich wypowiedzi czy po prostu – pastisze stylu – wyróżniane są graficznie) przedstawiają konkretne miejsce, oceniają zaangażowanie trybun, wreszcie – opowiadają, jak dochodzi do zdobycia bramki, a na koniec krzyczą „gooool” – i to zjawisko nieobce kibicom. Nawet w książce, po latach od omawianych wydarzeń, można dać się ponieść emocjom i cieszyć chwilą. Kaczmarek pozwala na meczową zabawę: komentarze z dymków da się wykorzystywać „aktorsko”, lektura będzie więc wyglądać ciekawiej niż tradycyjne książki. Tomik oczywiście wzbogacony zostało infografiki, zdjęcia lub ilustracje z podstawowymi danymi. Nie ma tu przymusu nauki, z takich faktów i liczb nikt nie będzie odpytywany. Autor odnosi się do niezbędnika prawdziwego kibica i do faktycznych zainteresowań oraz pasji, a to zapewni mu uwagę odbiorców. „Gole wszech czasów” to odejście od biografii z serii, ale rodzaj i siła przeżyć pozostają tu bez względu na przyjęte tematy. To rozszerzenie serii, próba znalezienia metod na zaciekawienie najmłodszych przez czystą rozrywkę.
Najlepsze mecze
Seria, którą zapoczątkowała bardzo udanymi biografiami piłkarzy Yvette Żółtowska-Darska rozwija się w kierunku wprawdzie niezakładanym raczej przez autorkę, ale wciąż ciekawym dla dzieci. Jarosław Kaczmarek, wzorem komentatorów sportowych, chce jeszcze raz przeżyć serię najsławniejszych bramek, niezapomnianych sytuacji meczowych. Jego tomik „Gole wszech czasów” to propozycja dla małych fanów piłki nożnej, którzy chcieliby poznać boiskowe legendy. Część z nich należy do stałych punktów odniesienia dla sportowców i dziennikarzy – na przykład gol Maradony („ręka Boga”), część to historia, która tworzy się na oczach kibiców, nawet tych z najmłodszego pokolenia (5 goli w 9 minut Roberta Lewandowskiego). Jarosław Kaczmarek wybiera kilka najważniejszych z różnych bramek. Raz to gol, który ucisza stadion i odbiera nadzieje na wygraną „pewniakom”, raz – swoista niesprawiedliwość karnych. Gole wszech czasów to możliwość przywrócenia świadomości społeczeństwa piłkarzy zapomnianych (Wilimowski!), ale i pokazania fenomenu sław (Christiano Ronaldo). Oczywiście każdy może mieć własną listę najważniejszych lub najciekawszych bramek, takie zestawienie, jak to przygotowane przez Kaczmarka, wyda się czasami niepełne lub subiektywne. Nie ulega jednak wątpliwości, że kluczem dla autora była nie tylko popularność bramek, ale i ich różnorodność. Bo mówienie o najciekawszych golach to trochę pretekst do mówienia o meczach i piłkarzach, do przekazywania wielkich emocji i tego, co w kibicowaniu fantastyczne. Po takiej lekturze odbiorcy mogą sobie uświadomić, dlaczego w ogóle ogląda się mecze piłki nożnej.
Każdy rozdział to osobna historia, inny mecz, ale też – inny moment historyczny. Jarosław Kaczmarek nie ogranicza się do jednego kraju lub ligi, nie zawsze nawiązuje do piłkarzy, których nazwiska dzisiaj znają wszyscy. Owszem, nie pomija sław, ale stara się pokazać boiskowe fenomeny w oderwaniu od aktualnych plebiscytów lub mód. Za każdym razem przenosi się w inną rzeczywistość. Naturalną konsekwencją takiego działania jest stworzenie szeregu meczowych historii. Autor nie ma miejsca na strofowanie małych odbiorców czy wychowywanie ich (co do przesady doprowadza w cyklu Dariusz Tuzimek). Spełnia za to założenia edukacyjne w sposób, który usatysfakcjonuje kilkuletnich kibiców. Podaje bowiem sporo definicji terminów sportowych. Niby każdy fan piłki nożnej chłonie te nazwy i sformułowania naturalnie i podczas oglądania meczu, ale… coraz trudniej dzisiaj o dobrych komentatorów, którzy dbają o rozwijanie słownictwa „fachowego” u kibiców. Tomik „Gole wszech czasów” momentami zastępuje rodzica, który objaśniłby podstawowe zagrania i terminy, umożliwia kształtowanie świadomości kibica. Ale warstwa słownikowa to tylko dodatek, ważniejsze są prezentacje piłkarzy (motyw pięciu goli Lewandowskiego znalazł się już u Tuzimka, tu pojawia się w wersji bardziej skondensowanej), ale i samych spotkań. Bardzo często Kaczmarek próbuje nawiązać do klimatu wspólnego oglądania meczy, wywołać te emocje, które towarzyszyły spotkaniom. W tym celu „wskrzesza” działania komentatorów, razem z kibicami przeżywających mecze. Spikerzy (ich wypowiedzi czy po prostu – pastisze stylu – wyróżniane są graficznie) przedstawiają konkretne miejsce, oceniają zaangażowanie trybun, wreszcie – opowiadają, jak dochodzi do zdobycia bramki, a na koniec krzyczą „gooool” – i to zjawisko nieobce kibicom. Nawet w książce, po latach od omawianych wydarzeń, można dać się ponieść emocjom i cieszyć chwilą. Kaczmarek pozwala na meczową zabawę: komentarze z dymków da się wykorzystywać „aktorsko”, lektura będzie więc wyglądać ciekawiej niż tradycyjne książki. Tomik oczywiście wzbogacony zostało infografiki, zdjęcia lub ilustracje z podstawowymi danymi. Nie ma tu przymusu nauki, z takich faktów i liczb nikt nie będzie odpytywany. Autor odnosi się do niezbędnika prawdziwego kibica i do faktycznych zainteresowań oraz pasji, a to zapewni mu uwagę odbiorców. „Gole wszech czasów” to odejście od biografii z serii, ale rodzaj i siła przeżyć pozostają tu bez względu na przyjęte tematy. To rozszerzenie serii, próba znalezienia metod na zaciekawienie najmłodszych przez czystą rozrywkę.
czwartek, 15 września 2016
Tony Adams, Ian Ridley: Uzależniony
SQN, Kraków 2016.
Namiętności
"Uzależniony" to opowieść o nałogach. Uprawianie sportu często bywa ratunkiem dla ludzi, którzy zerwali z nałogiem, przypomina o tym choćby seria autobiografii długodystansowców. Trudno jednak sobie wyobrazić równoczesne uprawianie sportu i popadanie w nałóg, który wyniszcza organizm. Taką drogę przez długi czas fundował sobie Tony Adams, znany piłkarz (między innymi grający w reprezentacji Anglii). O swoich dwóch życiowych namiętnościach opowiada – przy pomocy Iana Ridleya – w bardzo szczegółowej i bardzo szczerej książce.
Tytułowy stan odnosi na przemian do rosnącej liczby piw, lub do wyczynów na boisku. Adams nie zna granic. Jeśli się bawi, to na całego, nie potrafi poprzestać na jednym czy dwóch piwach – pije, dopóki nie urwie mu się film. Przez pijaństwo trafia do więzienia, przez pijaństwo traci kontakt z własnymi dziećmi i popada w konflikty z kolejnymi szkoleniowcami. Pije, żeby opanować nerwy, żeby pokonać stres, którego dostarcza mu piłka nożna. W pierwszej fazie kariery łączy ostre imprezowanie z terminami meczy, ale stopniowo zaczyna wpadać w pułapkę. Jeszcze nie rozumie, że potrzebuje fachowej pomocy i sam nie poradzi sobie z wyzwaniem. Oparcia nie da mu też żona: ta sama walczy z uzależnieniem od narkotyków. Tony Adams przechodzi różne etapy alkoholizmu – wszystkie analizuje bardzo drobiazgowo, jakby jego przykład mógł być punktem odniesienia dla innych i impulsem do zerwania z nałogiem. Temat picia jednak nie dominuje w tej publikacji, według autobiografii piłka nożna stanowi dla niego przeciwwagę.
Tony Adams piłkę uwielbia, nie ma problemu z mozolnym trenowaniem stałych fragmentów gry, słucha trenerów i nie próbuje włączać się do dyskusji. W sporcie uwielbia sport, a nie relacje towarzyskie czy wizję wielkiej kariery i niedookreślone szanse na lepszą przyszłość. Opowiada o różnych rozgrywkach, w których brał udział, i tu również stara się nakreślać wszelkie możliwe dane, czasami potrafi podać nawet godzinowe rozpiski, kiedy bardzo zależy mu na dokładności i przekonaniu do czegoś czytelników. W takim wymiarze odbiorcom nagromadzenie faktów na wiele się nie przyda, chyba że jakiś starszy fan futbolu zechce powrócić do emocji zapamiętanych z trybun. Adams potrzebuje takiego przyjrzenia się swojemu sportowemu życiorysowi, żeby poszukać odpowiedzi na pytanie, co nim kierowało przy podejmowaniu kolejnych decyzji. Piłka nożna to jego filozofia – ale porażki wcale nie budują charakteru, prowadzą tylko do pogłębiania alkoholowego problemu.
Tak toczy się ta książka. Tony Adams prowadzi od piłki do piwa, od piwa do piłki. Od czasu do czasu wspomina o swojej rodzinie i trudnościach związanych z nałogami. Dopiero kiedy na dobre decyduje się zerwać z pijaństwem, może inaczej spojrzeć na siebie. Wprawdzie sporo ścieżek z tomu wygląda dość typowo – ale dla kibiców będzie się liczyć dostęp do tajemnic gwiazdy. Adams nie zamierza ukrywać nic, co dotyczyłoby kariery i wyjścia z nałogu. Inne sprawy mniej go absorbują.
Szczegółowość dla niektórych będzie zaletą, innych czytelników mogą jednak zmęczyć niekończące się analizy treningów czy meczy. Ian Ridley otrzymuje olbrzymi materiał, z którego ma ulepić zgrabną historię – autobiografię sportowca. Nic dziwnego, że podpiera się schematami konstrukcyjnymi i frazami, które w każdym przypadku brzmią podobnie, choć są przecież wynikiem indywidualnych przeżyć. Tony Adams przedstawia boiskowe emocje z wytrwałością i godnymi podziwu autoanalizami – więc skoro czytelnicy znają koleiny historii, pozostaje im cieszyć się śledzeniem samych wyzwań. To one w końcu sprawiają, że tom jest tak bardzo rozbudowany.
Namiętności
"Uzależniony" to opowieść o nałogach. Uprawianie sportu często bywa ratunkiem dla ludzi, którzy zerwali z nałogiem, przypomina o tym choćby seria autobiografii długodystansowców. Trudno jednak sobie wyobrazić równoczesne uprawianie sportu i popadanie w nałóg, który wyniszcza organizm. Taką drogę przez długi czas fundował sobie Tony Adams, znany piłkarz (między innymi grający w reprezentacji Anglii). O swoich dwóch życiowych namiętnościach opowiada – przy pomocy Iana Ridleya – w bardzo szczegółowej i bardzo szczerej książce.
Tytułowy stan odnosi na przemian do rosnącej liczby piw, lub do wyczynów na boisku. Adams nie zna granic. Jeśli się bawi, to na całego, nie potrafi poprzestać na jednym czy dwóch piwach – pije, dopóki nie urwie mu się film. Przez pijaństwo trafia do więzienia, przez pijaństwo traci kontakt z własnymi dziećmi i popada w konflikty z kolejnymi szkoleniowcami. Pije, żeby opanować nerwy, żeby pokonać stres, którego dostarcza mu piłka nożna. W pierwszej fazie kariery łączy ostre imprezowanie z terminami meczy, ale stopniowo zaczyna wpadać w pułapkę. Jeszcze nie rozumie, że potrzebuje fachowej pomocy i sam nie poradzi sobie z wyzwaniem. Oparcia nie da mu też żona: ta sama walczy z uzależnieniem od narkotyków. Tony Adams przechodzi różne etapy alkoholizmu – wszystkie analizuje bardzo drobiazgowo, jakby jego przykład mógł być punktem odniesienia dla innych i impulsem do zerwania z nałogiem. Temat picia jednak nie dominuje w tej publikacji, według autobiografii piłka nożna stanowi dla niego przeciwwagę.
Tony Adams piłkę uwielbia, nie ma problemu z mozolnym trenowaniem stałych fragmentów gry, słucha trenerów i nie próbuje włączać się do dyskusji. W sporcie uwielbia sport, a nie relacje towarzyskie czy wizję wielkiej kariery i niedookreślone szanse na lepszą przyszłość. Opowiada o różnych rozgrywkach, w których brał udział, i tu również stara się nakreślać wszelkie możliwe dane, czasami potrafi podać nawet godzinowe rozpiski, kiedy bardzo zależy mu na dokładności i przekonaniu do czegoś czytelników. W takim wymiarze odbiorcom nagromadzenie faktów na wiele się nie przyda, chyba że jakiś starszy fan futbolu zechce powrócić do emocji zapamiętanych z trybun. Adams potrzebuje takiego przyjrzenia się swojemu sportowemu życiorysowi, żeby poszukać odpowiedzi na pytanie, co nim kierowało przy podejmowaniu kolejnych decyzji. Piłka nożna to jego filozofia – ale porażki wcale nie budują charakteru, prowadzą tylko do pogłębiania alkoholowego problemu.
Tak toczy się ta książka. Tony Adams prowadzi od piłki do piwa, od piwa do piłki. Od czasu do czasu wspomina o swojej rodzinie i trudnościach związanych z nałogami. Dopiero kiedy na dobre decyduje się zerwać z pijaństwem, może inaczej spojrzeć na siebie. Wprawdzie sporo ścieżek z tomu wygląda dość typowo – ale dla kibiców będzie się liczyć dostęp do tajemnic gwiazdy. Adams nie zamierza ukrywać nic, co dotyczyłoby kariery i wyjścia z nałogu. Inne sprawy mniej go absorbują.
Szczegółowość dla niektórych będzie zaletą, innych czytelników mogą jednak zmęczyć niekończące się analizy treningów czy meczy. Ian Ridley otrzymuje olbrzymi materiał, z którego ma ulepić zgrabną historię – autobiografię sportowca. Nic dziwnego, że podpiera się schematami konstrukcyjnymi i frazami, które w każdym przypadku brzmią podobnie, choć są przecież wynikiem indywidualnych przeżyć. Tony Adams przedstawia boiskowe emocje z wytrwałością i godnymi podziwu autoanalizami – więc skoro czytelnicy znają koleiny historii, pozostaje im cieszyć się śledzeniem samych wyzwań. To one w końcu sprawiają, że tom jest tak bardzo rozbudowany.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






