* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Miller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Miller. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 października 2023

Katarzyna Miller, Anna Bimer: Być synową i nie zwariować

Rebis, Poznań 2023.

Rodzinnie

Kolejna w serii "...i nie zwariować" książka pojawia się na rynku - i tym razem Katarzyna Miller i Anna Bimer zwracają się do kobiet wkraczających w związki - żeby uporządkować ich relacje z matkami partnerów. "Być synową i nie zwariować" to publikacja w stylu, który spodobał się odbiorczyniom - i nic dziwnego. Autorki lekko i bez tematów tabu wymieniają się poglądami, wprowadzają drobne wskazówki albo komentarze do modelowych zachowań. Nie tylko rozmowy znajdują się w tym tomie - każda część rozpoczyna się obszernym obrazkiem rodzajowym, scenką, w której widać kolejny schemat, sytuację domową, w której ujawnia się konflikt na linii teściowa - synowa. To stanowi punkt odniesienia dla autorek - później mogą one zacząć analizować przedstawiony przypadek. Wprawdzie niepotrzebnie czasem bawią się w recenzowanie rodzaju narracji (odnoszą się do poszczególnych zdań, które warto według nich utrwalić w świadomości odbiorczyń), liczą się jednak relacje domowe, motywy, które czytelniczki mogą znać z autopsji. "Być synową i nie zwariować" to publikacja ciekawa i nie tylko dla synowych - pokazuje postawy zaborczych (albo wręcz przeciwnie) matek dorosłych dzieci. Oczywiście w puencie dochodzi do rejestrowania postaw synowych i teściowych - ale czasami liczą się po prostu kobiety walczące o swoją przestrzeń. Jakby tego było mało, Katarzyna Miller i Anna Bimer wprowadzają też drobne wyliczenia, informacje o charakterystycznych typach synowych i teściowych, albo wskazówki zgromadzone w wygodnych do prześledzenia zbiorkach. Najbardziej kuszącą częścią dla odbiorczyń będzie oczywiście analizowanie zachowań i stereotypów, pogadanki i rozmowy, które prowadzą ze sobą Katarzyna Miller i Anna Bimer. Tym razem - to rozmowy dość mało przesycone osobistymi skojarzeniami, autorki trochę odchodzą od własnych doświadczeń (co nie znaczy, że się nimi nie dzielą). Próbują wyjaśniać przede wszystkim źródła konfliktów i chcą, żeby odbiorczynie dostrzegły charakterystyczne punkty zapalne. Rozpracowują osobowości - typy teściowych - żeby pokazać zasady postępowania. Niektórym odbiorczyniom wystarczą już podawane w przykładach scenki, inne czytelniczki zdecydują się na prześledzenie dialogów dla samej przyjemności czytania - bo Katarzyna Miller i Anna Bimer prowadzą swoją opowieść z dużą dozą humoru i dystansu do siebie i do przedstawianego problemu. Nie będą nikogo straszyć, liczą za to na budowanie płaszczyzny porozumienia. Cieszą się uznaniem - w końcu już funkcjonują na rynku jako autorytety, parę razy mogły trafić do przekonania czytelniczek. Wykorzystują więc ten fakt, żeby nakreślić domowe scenki i pobawić się w komentowanie właściwych i niewłaściwych zachowań. "Być synową i nie zwariować" to książka dość prosta, nie przeintelektualizowana, za to przesycona ciekawostkami i podpowiedziami - warto zaufać autorkom, żeby przejść przez najtrudniejsze doświadczenia i wypracować sobie strategię działania. Katarzyna Miller i Anna Bimer lepiej rozumieją teściowe niż one same kiedykolwiek - dzięki temu mają szansę przekonać do siebie czytelniczki. W końcu zamiast w nieskończoność przytaczać teorie psychologów, wolą postawić na praktykę - i odnieść się do życiowych sytuacji bez nadęcia i naukowej otoczki. Przecież nie to jest odbiorczyniom najbardziej potrzebne, a schematy działania, proste wskazówki i wyjaśnienia. I to się w tej książce znajdzie.

czwartek, 28 października 2021

Katarzyna Miller, Suzan Giżyńska: Znaleźć faceta i nie zwariować

Rebis, Poznań 2021.

Przepis na sukces

Katarzyna Miller zdobyła sobie wierne grono czytelniczek dzięki temu, że wprowadza szczere wskazówki, z których można skorzystać, ale i dzięki temu, że dzieli się własnymi doświadczeniami ze związków lub relacji z domu rodzinnego. Jej opowieści tym samym stają się bardziej przekonujące i wartościowe dla czytelniczek, które potrzebują wsparcia, a i dla tych, które szukają po prostu lektury rozrywkowej i pozwalającej przełamać rutynę. "Znaleźć faceta i nie zwariować" to kolejna propozycja w bestsellerowej serii - stworzona wspólnie z Suzan Giżyńską. To publikacja, która przybiera formę wywiadu-rzeki i przynosi całkiem sporo konkretnych uwag na temat damsko-męskich relacji. Czasami przeplatana jest dodatkowymi komentarzami lub scenkami dającymi do myślenia odbiorczyniom. Przede wszystkim chodzi o to, żeby płeć piękna uniezależniła się od męskich zalotów i nie kierowała się wytycznymi patriarchatu. Autorki przestrzegają przed nadmiernym poleganiem na męskim towarzystwie: przypominają, że dzisiaj kobiety mogą same o sobie decydować i na pewno nie powinny uzależniać swojego szczęścia od postaw partnera. Pokazują pułapki płynące z takiej niezdrowej relacji i podpowiadają, jak się z niej wydobyć. Rejestrują różne typy facetów, którzy na pewno nie nadają się do wspólnego życia. Naświetlają schematy myślenia: uczulają na to, co wielu kobietom wcześniej spędzało sen z powiek i analizują charakterystyczne scenariusze odbierające radość egzystencji. "Znaleźć faceta i nie zwariować" to zatem w pierwszej kolejności nie przepis na to, jak upolować mężczyznę, a - jak wydobyć się z przekonania, że należy tak zrobić. Dalej autorki argumentują, dlaczego ważna jest samoświadomość i niezależność - nawet jeśli ktoś decyduje się na podążanie klasycznymi ścieżkami i rzeczywiście chce zdobyć partnera.

Katarzyna Miller i Suzan Giżyńska trzymają się wytyczonych kręgów zagadnień, konstruują rozdziały w oparciu o wyraźne tezy lub przesłania - a jednak prowadzą swobodną rozmowę. I ten luźny, lekki ton będzie podstawowym wabikiem na czytelniczki: naprawdę dobrze śledzi się tak stworzoną książkę. Autorki przerzucają się albo skojarzeniami, albo doświadczeniami z pracy z ludźmi (jedna udziela porad psychologicznych, druga - stawia tarota), albo tym, co same przeżyły w różnych związkach. I właśnie w ten sposób mogą przekonać do siebie najwięcej czytelniczek. Pokazują, że same nie są wolne od problemów z facetami - i że można wypracować sobie mechanizmy obronne i nie komplikować sobie życia tam, gdzie to nie ma najmniejszego sensu. Porady wtopione w przyjacielską rozmowę - dobrze się sprawdzają, łatwo je przyswoić, łatwo zapamiętać (niemal jak podpowiedzi od przyjaciółek), a przy tym - lekko się ten tom czyta. Katarzyna Miller i Suzan Giżyńska nie wywyższają się i nie odbierają czytelniczkom nadziei na udany związek. Robią wszystko, żeby łatwiej było stworzyć wartościową relację - i bez żalu zrezygnować z tych, które nie rokują dobrze. W książce najlepiej sprawdzają się rozmowy - scenki pokazujące relacje międzyludzkie są trochę wymuszone (stanowią jednak bazę dla dalszych wyjaśnień), za to podpowiedzi wypunktowane to wprawdzie ułatwienie dla kobiet, które szukają wskazówek, ale też - nie do końca przekonujące dla całej reszty (zwłaszcza gdy pojawiają się uwagi dotyczące przeczuć czy wróżb - na szczęście jest ich na tyle mało, że można skupić się na bardziej rzeczowych uwagach).

czwartek, 6 maja 2021

Katarzyna Miller, Anna Bimer: Być córką i nie zwariować

Rebis, Poznań 2021.

Dziedzictwo

Katarzyna Miller znalazła dobry sposób na przedstawianie kwestii psychologicznych czytelnikom w prostych i zrozumiałych frazach. Rytm rozmów inspirowanych czasami odpowiednio spreparowanym listem lub wyznaniem pozwala na analizowanie spraw nurtujących ludzi. W tomie "Być córką i nie zwariować" Katarzyna Miller prowadzi dialog z Anną Bimer - obie panie zajmują się opowiadaniem o toksycznych przeważnie matkach i ich wpływie na losy córek. Miller przyznaje się do własnych skomplikowanych doświadczeń w tej kwestii, pokazuje, jak poradziła sobie z wyzwaniami i doradza cierpliwie odbiorczyniom. Kieruje się głównie do córek - to one mają wziąć sprawy w swoje ręce i przerwać niewygodne schematy. Najpierw jednak muszą je sobie uświadomić, a to nie takie proste. Dlatego też obie autorki bardzo chętnie operują przykładami i szukają dodatkowych wyjaśnień, tak, żeby aspekty psychologiczne stały się szybko jasne.

W tej książce matki są wrogami córek i autorki zastanawiają się, dlaczego tak się często zdarza. Sprawdzają, kto korzysta na zgnębieniu psychicznym młodych kobiet lub dziewczyn, a także - ile czasu zabiera wyleczenie się z traum. Najbliżsi ranią najbardziej - i tu nie ma miejsca na krzepiące relacje. W najlepszym razie pojawią się matki-kwoki, nadopiekuńcze kobiety, które dzieci krzywdzą w dobrej wierze. Częściej jednak te, które są zazdrosne, krytykują, wyśmiewają, pozbawiają pewności siebie, nie dają szansy na szczęście i rujnują starannie budowane relacje z innymi. Córki złych matek cierpią długo i w ciszy, jeśli same nie zrozumieją, że powinny udać się po pomoc, mogą nigdy nie wygrać w tym starciu. Katarzyna Miller i Anna Bimer próbują zatem uzmysłowić czytelniczkom, co jest nie w porządku, na jakie zachowania absolutnie się nie zgadzać i jak reagować, kiedy ma się toksyczną matkę. I jest tylko jeden problem: w ich ujęciu każdą relację da się przerwać, zupełnie jakby nie brały pod uwagę całego systemu zależności emocjonalnych i uczuciowych oraz kwestii związanych z wychowaniem - w idealnym świecie rzeczywiście można by wcielić w życie wskazówki z tego tomu. W realnym - może być z tym problem. Niezależnie jednak od czyszczenia teorii, autorki proponują odbiorczyniom książkę wartościową. Wypełnioną mocnymi scenkami i podpowiedziami zachowań w określonych warunkach, przyciąga uwagę. Jest to lektura potrzebna choćby ze względu na uświadamianie czytelniczkom, kiedy ich matki postępują niesprawiedliwie czy niezgodnie z zasadami życia rodzinnego i społecznego. "Być córką i nie zwariować" to opowieść jednostronna, zresztą autorki same przyznają, że nie ma tu miejsca na inne spojrzenia i na krzepiące obrazki. W rozmowach kładą nacisk na konieczność walki o siebie, przerysowują, żeby dotrzeć do najbardziej zdominowanych przez matki czytelniczek. Ta strategia się sprawdza - zapewnia czytelne postawy i modele zachowań, uświadamia, z jakimi problemami boryka się całkiem sporo kobiet. Nic dziwnego, że każda kolejna książka Katarzyny Miller zyskuje status bestsellera - to naprawdę dobre podejście do kwestii psychologicznych. Czytelniczki znajdą tu sporo cennych komentarzy, a nawet jeśli nie mają problemów z własnym życiem, mogą podsunąć tę lekturę komuś, kto bardziej jej potrzebuje - a same będą czerpać przyjemność z czytania.

czwartek, 2 lipca 2020

Katarzyna Miller, Suzan Giżyńska: Mam faceta i mam... problem

Rebis, Poznań 2020.

Kłopoty z partnerem

Po raz kolejny Katarzyna Miller, tym razem we współpracy z Suzan Giżyńską, zajmuje się omawianiem problemów, które pojawiają się w związkach i komplikują egzystencję czytelniczkom. „Mam faceta i mam… problem” to humorystyczne jak zwykle dialogi przetykane „opowiadaniami” – listami albo wyznaniami z nakreślonym kontekstem. To punkt wyjścia: kilka takich utworów staje się podstawą rozmowy Miller i Giżyńskiej – w rozmowach znajdzie się miejsce na analizę każdej sytuacji i komentarz dotyczący osobowości, zachowań lub błędów popełnianych przez bohaterki. Które zresztą często wytyczają już na początku drogę interpretacji. Listy są przecież odpowiednio spreparowanymi historiami – tak, by nadać dynamikę całej książce. Autorki wykorzystują konwencję listów do redakcji kolorowych magazynów, ale starają się zaprezentować bohaterki jak najpełniej – przez ich odniesienia do domu rodzinnego, spraw seksu czy urody. Ze wzmianek wprowadzanych w tych wyznaniach wyłuskują sedno pozwalające odbiorczyniom tomu na autoanalizy i dookreślanie własnych potrzeb – a następnie zajmują się już samą istotą związku. Po raz kolejny Katarzyna Miller przekonuje, że można budować zdrowy i satysfakcjonujący związek, trzeba jednak sporo samoświadomości. I wprowadza cierpliwie porady oraz pomysły, które mają pomóc uważnym czytelniczkom.

Można szukać listu, który najlepiej będzie odzwierciedlać problemy konkretnej czytelniczki (albo śledzić własne doświadczenia w kilku modelowych opowieściach) – i później skupić się na tym, co Miller i Giżyńska o kolejnych sytuacjach mówią. Można też – naprawdę – cieszyć się lekturą, smakowitą, pozbawioną dyplomacji i zagrań rodem z przeintelektualizowanych (albo kioskowych) tomów. Katarzyna Miller i Suzan Giżyńska są szczere, bezpośrednie, potrafią czasami wstrząsnąć albo powiedzieć coś do słuchu, zdarza im się zirytować na popełniane bez przerwy błędy. Przekonują, że różny może być kaliber kłopotów w związku, jednak to kobieta musi nauczyć się żyć własnym życiem, podejmować decyzje w oparciu o własne potrzeby i zacząć być szczęśliwa. Krytykują konwenanse i „umowy” społeczne, pokazują, kiedy należy zrezygnować z toksycznego partnera i zwyczajnie zacząć wszystko jeszcze raz. Niektóre prawdy trudno będzie odbiorczyniom zaakceptować – ale półśrodki tych autorek nie interesują, a czasami trzeba wstrząsu, żeby coś zmieniło się na lepsze. Miller i Giżyńska dbają też o różnorodność tematyczną: dla jednych interesujący będzie temat zdrady lub seksu, dla innych – dzielenia zainteresowań albo przestrzeni tylko dla siebie. Znajdzie się miejsce na wzmiankę o osobnych łóżkach, ale też – na wpływ matki czy zestaw oczekiwań nie do spełnienia. „Mam faceta i mam… problem” to książka ciekawie napisana (chociaż mogłyby sobie autorki darować emotki), dowcipna, błyskotliwa i wartościowa. Katarzyna Miller i Suzan Giżyńska sprawiają, że odbiorczynie mogą nie tylko cieszyć się lekturą, ale przede wszystkim dokonać właściwych diagnoz: zastanowić się nad tym, co poprawić w swoim związku i w jaki sposób osiągnąć szczęście. Jest to publikacja, która działa jak poradnik, napisana jest tonem niemal plotkarskim, a którą czyta się jak powieść – nawet jeśli same listy bazują na przerysowaniu i wyostrzeniu problemów.

czwartek, 14 listopada 2019

Katarzyna Miller, Monika Pawluczuk: Być kobietą i nie zwariować

Rebis, Poznań 2019.

Czary

Jest grupa kobiet, z których każda ma swoje określone problemy w związku albo w zwykłym życiu, każda dała sobie przypisać jakąś społeczną rolę i teraz nie umie się z niej wyzwolić, realizuje scenariusze na życie wyznawane przez innych albo po prostu zagubiła się i nie wie, co dalej ze sobą zrobić. Każda z tych kobiet inaczej wygląda, inaczej się ubiera – co znajduje odzwierciedlenie w krótkich notkach pseudobiograficznych na początku książki, ale ma też znaczenie w późniejszych dyskusjach. Każda z kobiet ma inną metrykę i inne życiowe doświadczenia. Wszystkie razem spotykają się na warsztatach terapeutycznych. Przewodzi im Kasia, terapeutka, która nie boi się ostrzejszych słów, na podorędziu ma mnóstwo żartów na różne tematy, a przede wszystkim wie, jak być powinno, żeby było dobrze. Kasia swoje dziewczynki na nowo kształtuje, wychowuje i strofuje (a nawet opierdala, kiedy trzeba – bo i frazy dawniej uznawane za rynsztokowe tu padają, kiedy należy wzmocnić przekaz). Kobiety uważnie słuchają, podejmują wysiłek w pracy nad sobą, starają się zmienić to, co im nie pasuje i dowiedzieć się jak najwięcej o sobie, znaleźć źródło swoich problemów lub nakreślić sytuację charakteryzującą większą grupę społeczną – tak, żeby odbiorczynie mogły się odnaleźć bez trudu w przedstawianych scenkach. Sześć dni to wiele różnych tematów – ważnych do przegadania i przepracowania. Sześć dni to sześć dni łez i oburzeń, wielkich olśnień albo kłótni. Bo Kasia nie zamierza udawać, że jest dobrze, kiedy widzi problem. Nie zamierza milczeć, kiedy wie, jak pomóc. I, co z perspektywy odbiorczyń najważniejsze, nie zamierza teoretyzować. Nawet jeśli przytacza sytuacje czy scenki wyostrzone na potrzeby tego literackiego dialogu, posługuje się rzekomymi anegdotami, przykładami wziętymi z własnego życia lub ze zwierzeń klientek, albo po prostu wplata problem w wyznania jednej z uczestniczek grupy terapeutycznej. Może tak zrobić – w końcu książkę tworzą dwie osoby, Katarzyna Miller i Monika Pawluczuk – nie ma żadnych uczestniczek warsztatów, wszystkie kobiety są zmyślone (mimo że realne w przeżyciach) – o tym autorki uprzedzają na samym początku i trochę psują lekturę. Bo wtedy bardziej zwraca się uwagę na papierowość niektórych zachowań i na to, że prawdziwe kobiety postąpiłyby mimo wszystko inaczej lub miały więcej wątpliwości do przewalczenia. „Być kobietą i nie zwariować” to lektura ważna i wartościowa – jak większość książek Katarzyny Miller. Dla zwykłych czytelniczek – ze względu na bogaty zestaw porad. Każda z odbiorczyń w jakimś temacie się tu odnajdzie: jeśli nie w relacjach z partnerem, to w związku z rodzicami albo własnymi dziećmi. Każda odkryje w sobie coś, co frustruje, co warto zmienić i – co utrudnia drogę do szczęścia. Katarzyna Miller wie, jak działać, żeby nie robić nic przeciwko sobie i żeby otworzyć oczy na proste fakty czytelniczkom, dlatego też nie przebiera w słowach. Pisze bardzo prosto, tak, żeby nikt nie miał problemu z rozumieniem jej wskazówek – ale też dla odróżnienia się od typowych książek psychologicznych, pełnych specjalistycznego żargonu i niestrawnych dla ogółu. Katarzyna Miller ma szansę podbijać rynek za sprawą ekstremalnej szczerości i braku dyplomacji – w jej ujęciu każdemu problemowi da się zaradzić, trzeba tylko zdobyć się na odwagę. Skoro już wiadomo, jak postępować (a wiadomo, bo autorka to bez ogródek powie), można brać sprawy w swoje ręce. Katarzyna Miller podpowiada, jak zmienić swoje życie na lepsze. Nie tylko kobietom.

piątek, 1 listopada 2019

Katarzyna Miller, Andrzej Gryżewski: Jak być parą i nie zwariować

Rebis, Poznań 2019.

Druga szansa

Rozmowy Katarzyny Miller na pierwszy rzut oka wydają się proste, banalne i do błyskawicznego przeczytania. Sposób łamania w tomie „Być parą i nie zwariować” też przywodzi na myśl tekst rozdmuchany. A jednak w dyskusji, którą prowadzą Katarzyna Miller i Andrzej Gryżewski nie ma pustosłowia ani teoretyzowania, nie ma oderwanych od życia uwag na temat bycia z drugim człowiekiem. Autorzy analizują kolejne przypadki, które najczęściej spotykają odbiorców, wymieniają się doświadczeniami z pracy i komentują je, dzielą się poradami dla potrzebujących psychoterapii – wprowadzają zestaw bardzo przydatnych ocen, pozwalając spojrzeć z zewnątrz na najbardziej charakterystyczne czynniki rujnujące szczęście. Przede wszystkim odrzucają jeden schemat działania, który uszczęśliwi wszystkich: nie znaczy, że trzeba koniecznie brać ślub, nie znaczy, że należy uczepić się jednej osoby i z nią spędzać cały czas. Można otaczać się ludźmi i z jednymi chodzić na zakupy, z innymi na przyjęcia, a jeszcze z innymi – do łóżka, takie rozdzielanie ról wcale nie wyklucza udanego związku. To prawdy, które do konserwatywnej części społeczeństwa raczej nie dotrą, ale młodym czytelnikom otworzą oczy na wiele spraw. Miller i Gryżewski odnoszą się między innymi do tematu zdrady, do posiadania dzieci, do zmian w charakterze i prób wpływania na drugą stronę. Poruszą temat uzależnienia i osób współuzależnionych, przytoczą sytuacje kryzysowe i sposoby radzenia sobie z nimi. Podpowiedzą, kiedy zerwać znajomość i uciekać, a kiedy walczyć – a nawet, kiedy walka będzie wyjątkowo ciężka. Uświadamiają odbiorcom, czego oczekuje druga strona, jakie postawy biorą się bezpośrednio z płci i nad czym warto popracować. Są przekonani, że można żyć bez partnera i być szczęśliwym – i nie nastawiają na wizję związku na całe życie. A jednak robią dużo, by można było uzdrowić sytuację i wyjść z nieoczekiwanych problemów. Z perspektywy odbiorców to rozmowy bardzo ważne i bardzo treściwe – każdy znajdzie tu ślady własnych obserwacji lub scen, które były jego udziałem – może skonfrontować odczucia z precyzyjnymi komentarzami autorów i poznać ich punkt widzenia, zobaczyć, jak z zewnątrz rysuje się przyszłość w konkretnym związku i co zrobić, żeby kogoś bliskiego nie stracić. Miller i Gryżewski przypominają, żeby słuchać się nawzajem i żeby mieć na uwadze również własne potrzeby. Tłumaczą, dlaczego ludzie, którzy kiedyś nie widzieli poza sobą świata, teraz nie chcą się znać. Odnoszą się w rozmowach do rzekomych wyznań klientów, porównują zasłyszane historie, ale też osobiste przeżycia i doświadczenia. Komentują własne błędy, oceniają siebie z perspektywy czasu – a wszystko po to, żeby dać odbiorcom narzędzia do skutecznego działania. „Być parą i nie zwariować” to również publikacja, którą można czytać dla samej przyjemności wymiany myśli i ocen. Katarzyna Miller i Andrzej Gryżewski mają już swoją „publiczność”, wiedzą, jak mówić o skomplikowanych sprawach. Może ta książka nie jest szczytem literackiego popisu – ale też nie o to w niej chodzi, rozmowy mają wypadać naturalnie i szczerze, bo przekaz jest bardziej istotny niż forma. Pewnie okaże się, że ktoś dzięki tej lekturze uniknął poważnych problemów w związku – to bardzo praktyczna publikacja.

sobota, 15 czerwca 2019

Katarzyna Miller: Droga Kasiu, jak żyć lepiej

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019.

Rozwiązania

Katarzyna Miller zna rozwiązania większości problemów, jakie trapią społeczeństwo. Można jej zadać każde pytanie – a ona podzieli się wiedzą i przedstawi szereg rad. Nie wszystkie łatwo wprowadza się w życie, ale przynajmniej są konkretne – a takich potrzebują odbiorcy. Owszem, od czasu do czasu autorka zasugeruje konieczność skorzystania ze spotkań z psychoterapeutą – ale nad wieloma sprawami czytelnicy mogą pracować samodzielnie. Zwłaszcza kiedy otrzymają podpowiedzi, oceny, do których potrzeba dystansu. „Droga Kasiu, jak żyć lepiej” to publikacja, która zrobi furorę na rynku wydawniczym. Ze względu na zakres poruszanych tematów – pojawią się tu kłopoty w życiu rodzinnym, w związkach, w pracy, ale też z samym sobą. Toksyczne relacje, uzależnienia i sytuacje pozornie bez wyjścia, wyzwalane przez wychowanie albo społeczne ograniczenia. Pojawi się kwestia akceptacji swojego ciała i zasady życia społecznego, zobowiązania wobec bliskich – Katarzyna Miller zna odpowiedzi na każde pytanie, rozwiewa wątpliwości i nie kieruje się sentymentami. W efekcie czasami nie rozpatruje kwestii, które powstrzymują czytelników przed zrobieniem większego kroku – przed radykalną zmianą życia. Zapewnia jednak impuls do działania, a i podpowiedź, co powinno się zrobić w danej sytuacji.

Wybiera autorka bardzo przekonujący czytelników sposób udzielania porad. Wprowadza za każdym razem odpowiednio spreparowany list, w którym (rzekomy) czytelnik zwierza się ze swojego problemu i przedstawia szereg informacji pomagających w wyciągnięciu wniosków. W tych listach zawierają się sytuacje i dramaty często spotykane, na tyle ogólnikowe, żeby odbiorcy ujrzeli w nich własne sprawy, ale też na tyle szczegółowe, żeby nie zbywać czytelników. Kolejni wyimaginowani rozmówcy mają za zadanie pokazać przyczynę frustracji. Autorka tematyzuje te kwestie, przedstawia je tak, żeby wypadały czysto, bez dodatkowych komplikacji – w sam raz dla zrozumienia istoty problemu. Na list odpowiada swoim – nakreśleniem sytuacji z perspektywy psychoterapeuty, zestawieniem z życia wziętych obrazków, doświadczeń własnych lub przeżyć znajomych, żeby odbiorcy przekonali się co do familiarnego charakteru publikacji. Udziela rad na różne sposoby – raz jest kategoryczna, raz miła. Wprowadza też autoreklamę, przypomina o swoich książkach, odsyła do nich po dalsze informacje. Przekonuje, zachęca, jest autorytetem i powiernicą. Zachowuje się jak przyjaciółka, która powie prawdę nawet wtedy, gdy to zaboli. A że trudno odmówić jej racji – szybko zyskać może posłuch.

Atutami książki są celność porad, ich zakres (umiejętne nawiązywanie do rzeczywiście najczęstszych kłopotów), a i nastawienie na praktyczność, fakt, że autorka chce udzielać przydatnych rad. Za wadę można uznać naiwną formę, bardzo czytelne preparowanie listów, ale też swoistą familiarność w tonie. Będzie to przekonywało odbiorców nastawionych na szukanie podpowiedzi, ale innych czytelników może trochę zniechęcić do śledzenia cennych uwag. Katarzyna Miller bez trudu odnajdzie się na rynku poradników psychologicznych, proponuje czytelnikom bardzo dobrą publikację – przemyślaną i wypełnioną wartościowymi komentarzami na temat istoty międzyludzkich relacji.