* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Litorowicz-Siegert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Litorowicz-Siegert. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 marca 2022

Agnieszka Litorowicz-Siegert: Sukienka z wody

W.A.B., Warszawa 2022.

Ratunek

Jest w tej książce obietnica, że wszystko musi się ułożyć - nawet jeśli wydawałoby się to trudne do zrealizowania. Ale Agnieszka Litorowicz-Siegert doskonale wie, że kiedy tworzy literaturę kobiecą, musi kierować się tonami krzepiącymi i optymizmem, a niekoniecznie prawdopodobieństwem. Już i tak wystarczy, że sporą część tomu wypełnia uwagami o niemal kryminalnej proweniencji. Edyta leży w klinice. Zapadła w śpiączkę po wypadku i bliscy czekają na jej wybudzenie. Nie tracą nadziei, ale muszą też działać. Edyta znajdowała się w przededniu wielkiego sukcesu wydawniczego: miała skończyć powieść, na podstawie której powstawał scenariusz filmowy. Podpisała stosowne umowy i wszyscy wiedzieli, że błyskawicznie stanie się sławna. Jednak teraz nie wiadomo, czy Edyta w ogóle przeżyje, a co dopiero - czy będzie w stanie dotrzymać terminów. Jednak wydawca jeszcze nie wie o problemach i tu z pomocą może przyjść Alina. Alina jest profilerem, pracuje w policji i przygotowuje się do tworzenia kryminałów. Tylko ona może pomóc przyjaciółce i dokończyć jej książkę - tak, by nie trzeba było zrywać umów. Alina nie ma pojęcia, czy Edyta pochwaliłaby ten pomysł - ale podejmuje się zadania. I dość szybko odkrywa tajemnicę: w książce pojawia się mężczyzna, który jednoznacznie wskazuje na pozamałżeńską relację autorki. Alina musi rozwiązać zagadkę, znaleźć tajemniczego bohatera i dowiedzieć się, jak wygląda jego część historii - żeby wiedzieć, w jakim kierunku poprowadzić fabułę. Przy okazji sama może przekonać się, że warto uwierzyć w miłość.

Jest "Sukienka z wody" tomem bardzo udanym, zwłaszcza w kwestii informowania odbiorców o wyciąganych przez bohaterów wnioskach. Tu każdy sekret zyskuje rzeczowe wyjaśnienie, dzięki temu Agnieszka Litorowicz-Siegert może przekonać bez trudu do kreacji Aliny. Ta kobieta musi być wyjątkowo spostrzegawcza i umieć budować całe narracje na podstawie detali - niedostrzeganych zwykle przez otoczenie. Wiele razy Alina będzie udzielać informacji w oparciu wyłącznie o drobiazgi. Tym zaskarbi sobie uznanie czytelników. Na tle tego zdecydowania i samoświadomości problemem staje się to, co Agnieszka Litorowicz-Siegert ma w każdej swojej książce - skłonność do dublowania synonimów, zupełnie jakby nie była przekonana do trafności pierwszego określenia. To pojawia się w wypowiedziach różnych postaci, nie może być zatem traktowane jako element kreacji językowej bohatera - a wprowadza poczucie niepewności. Zupełnie niepotrzebnie, to zresztą psuje trochę efekt. Warto w redakcji zwrócić uwagę na ten aspekt pisarstwa - niewiele trzeba, żeby książki nabrały blasku i bardziej przekonywały odbiorców.

Jest "Sukienka z wody" obyczajówką wolną od stereotypów. Nawet jeśli wiadomo, że autorka będzie szukać szczęścia w miłości - jej romans będzie się rozwijać w mniej oczywisty sposób. Cieszy takie poprowadzenie akcji, dalsze plany odwracają uwagę od tematu wybudzania się ze śpiączki - tutaj istnieje całkiem dużo zagadnień, które przyciągną czytelniczki i sprawią, że powieść spotka się z dużym zainteresowaniem nie tylko fanek literatury obyczajowej. Jest tu niespodzianka, jest zestaw sekretów, jest przeniesienie tematów z kryminałów - w postaci śledztw tam, gdzie trzeba samodzielnie dojść do jakiegoś wniosku. Ogólnie "Sukienka z wody" to całkiem przyjemna powieść dla kobiet. Co ważne - autotematyzm nie jest tu nachalny.

wtorek, 20 kwietnia 2021

Agnieszka Litorowicz-Siegert: Karuzela

W.A.B., Warszawa 2021.

Skarb ze wspomnień

Agnieszka Litorowicz-Siegert lubi wysyłać swoje bohaterki na poszukiwania czegoś, co zaginęło w przeszłości, ale jeszcze może gdzieś istnieje - starannie ukryte, da się ocalić i przyniesie szczęście teraz. Takie obyczajowe opowieści o skarbach bardzo dobrze się sprawdzają na rynku literatury kobiecej, a ponieważ autorka wykazuje się dużym talentem w tworzeniu złożonych fabuł, "Karuzela" szybko dołączy do ulubionych lektur wielu pań. To rozbudowana historia prezentująca aktualne i dawne losy kilku postaci, na pierwszy plan wybijają się dwie, Weronika i Maria. Obie wynajęły na wyłączność pewien dom postawiony w pięknym otoczeniu. Obie chcą tu spędzić czas, tyle że Weronika ma w pobliżu do załatwienia ważną sprawę, a Maria potrzebuje przestrzeni do pracy twórczej. Bohaterki nie dopuszczają możliwości dzielenia domu, jednak ponieważ nie udaje im się wymyślić lepszego rozwiązania, postanawiają jakoś przetrzymać swoją obecność. Nie zależy im na sobie - dlatego też mogą się przed sobą otworzyć i doprowadzić do ważnych wyznań. Obie potrzebują bratniej duszy, chociaż dzieli je wiek. Maria ma za sobą trzy małżeństwa, jest doświadczona i opanowana. Nie oczekuje wiele od życia, nie szuka kolejnych przygód ani wrażeń. Potrafi być złośliwa, chociaż z reguły zachowuje swoje opinie dla siebie. Weronika także chce prezentować się jako osoba opanowana, ale cecha, która przydaje się jej w pracy, niespecjalnie sprawdza się w codzienności. Weronika czasem postępuje impulsywnie. W nowym towarzystwie przekonuje się do ludzi i dowiaduje się, że powinna się otworzyć na znajomości, a może i na miłość. Teraz Weronika nadrabia stracony czas: niedawno pogodziła się z ojcem, chce podbudować kruche porozumienie i wynagrodzić rodzicowi wszystkie krzywdy z dawnych lat. Stąd przygotowania, jakie czyni. Urządza tacie dom i planuje postawić na podwórku karuzelę, która kiedyś była lokalną atrakcją, a później zniknęła. Żeby dotrzeć do tego skarbu, musi rozwiązać sporo zagadek, a także skorzystać z pomocy. Dla Weroniki akcja z karuzelą będzie prostą drogą do samopoznania i cennym doświadczeniem.

Jest w "Karuzeli" sporo humoru i ciepła. Autorka wprowadza możliwość przeżycia wielkich miłosnych przygód, ale też angażuje w ponurą rzeczywistość jednej z dalszoplanowych postaci, ofiary przemocy domowej. Pozwala snuć wielkie plany razem z bohaterkami, albo kibicować im w aktualnych wydarzeniach. Kusi ciekawymi charakterami i tajemnicami kolejnych wprowadzanych na scenę ludzi. Niby bazuje na schemacie literackim, wykorzystuje rozwiązania, które nawet sama sprawdziła: nie ma tu jednak wrażenia powtarzalności czy podążania utartymi szlakami. Umiejętnie prowadzi opowieść, w której wiele się dzieje i na różnych planach. Dom na uboczu nie oznacza wyizolowania się bohaterek z lokalnej społeczności, wręcz przeciwnie: uzależnione od dostaw z zewnątrz i wizyt miejscowych panie mogą zżyć się z mieszkańcami i nawet nawiązać nowe przyjaźnie. A że funkcjonują obok siebie, autorka pozwala im także zwierzać się sobie z codziennych zmartwień i szukać porad - nawet tych niezbyt chcianych. W "Karuzeli" czytelniczki docenią jednak przede wszystkim ciepło oraz krzepiące przesłanie.

poniedziałek, 22 lutego 2021

Agnieszka Litorowicz-Siegert: Olszany. Kamienna róża

W.A.B., Warszawa 2021. Poszukiwania Ta powieść to coś w sam raz dla czytelniczek lubiących podróże w przeszłość, niedopowiedziane do końca romanse oraz tajemnice i skarby z dawnych czasów, sekrety przodków i niespodziewane wyzwania. "Olszany. Kamienna róża" to książka, która premierę miała przesuwaną z powodu pandemii, jednak na rynku może trwać długo z racji swojej uniwersalności. To historia dwóch kobiet, które połączyła miłość do jednego mężczyzny. Narzeczoną Wiktora jest obecnie Julia - odbiła mężczyznę Justynie, która od początku tej powieści zaczyna być Kaliną (używa drugiego imienia i przekonuje się, że to do niej bardziej pasuje, na szczęście dla czytelniczek, którym nie będą się mylić bohaterki). Z Olszan dwie kobiety podróżują na Białoruś, do Oszmiany: tu obie mają do zrealizowania swoje "misje". Julia pragnie dowiedzieć się czegoś o Kazimierzu Borowiczu, nieznanym ciotecznym dziadku. Z kolei Kalina postanawia przełamać prawdopodobną rodzinną klątwę: dowiedziała się, że dopóki kamienna róża nie trafi na swoje miejsce, żadna kobieta z rodu nie zazna szczęścia w miłości. Niby Kalinie nie zależy aż tak bardzo na uczuciu - jednak postanawia skorzystać z okazji i pozostawić różę tam, gdzie powinna była zostać. W tym celu musi przeprowadzić całe śledztwo - przecież nie zna właściwego docelowego miejsca. W Oszmianie obie kobiety szybko nawiązują nowe znajomości, przekonują się, że mogą tu poczuć się jak u siebie, sprawdzają, jak miejscowi rozwiązują kwestie wielokulturowości, jak pielęgnuje się tradycje, odkrywają uroki gościnności. Szybko pojawia się też szansa na nowe uczucie dla Kaliny - Julia wprawdzie powinna ufać swojemu narzeczonemu, ale z dystansu lepiej można dostrzec pewne sprawy. Wreszcie, kiedy już zarysują się liczne tematy towarzyskie, Agnieszka Litorowicz-Siegert sprawi, że czytelnicy poczują się całkiem nieźle w Oszmianie, zacznie wywoływać z mroku dziejów kolejne przesłanki prowadzące do rozwiązania zagadek. Jednocześnie nie zapomina ani o nowych ludziach, ani o nowych problemach dla bohaterek - przecież przyjaźń nie rozwiąże automatycznie wszystkiego, kłopoty na drugim planie istnieją i momentami wydają się nawet nie do pokonania. "Olszany. Kamienna róża" to propozycja ciekawa - wypełniona międzyludzkimi relacjami, przesycona siłą uczuć. Do tego autorka dokłada oryginalną akcję - niby wykorzystuje schematy scenariuszowe, jednak znajduje indywidualne historie poszczególnych postaci i tym wzbogaca opowieść. Pozwala zrozumieć, jak ważne jest wsparcie bliskich oraz - znajomość własnych korzeni. Dla bohaterek niezwykle istotne staje się realizowanie marzeń. Obie dążą do uzyskania niezbędnych wiadomości, ale przydają się też miejscowym - wprowadzają świeże spojrzenie na codzienne sprawy i pomagają wyjaśniać przeszłość tym, którzy nie mieli wystarczająco dużo siły, odwagi lub możliwości, by ruszyć w świat za własnym szczęściem. Jest to książka, która w formie i treści nie może zaskakiwać: przygotowana w konkretnej formie, dla określonej jasno grupy odbiorczyń, z typowymi odsłonami w ramach fabuły - a jednak nie przeszkadza to w cieszeniu się narracją (chociaż momentami męczy, że Agnieszka Litorowicz-Siegert czasem wprowadza przymiotnikowe dopowiedzenia po przecinku: zamiast uwierzyć w trafność znalezionego określenia, podaje jeszcze jego synonim; to rozbija rytm). To powieść dla wszystkich pań, które szukają skarbów z przeszłości i lubią takie wątki w historiach obyczajowych. "Olszany. Kamienna róża" to publikacja, która się nie zestarzeje - nie ma w niej wyjścia poza literacki świat.

sobota, 20 kwietnia 2019

Agnieszka Litorowicz-Siegert: Olszany. Droga do domu

W.A.B., Warszawa 2019.

Szansa na…

Dom po dziadku – oczywiście na wsi, gdzie wszyscy się znają i wszyscy mają wyrobione zdanie na temat sąsiadów oraz przyjezdnych. Stary, skrzypiący i… nawiedzony, co trochę utrudnia znalezienie kupca. Julia postanawia zamknąć sprawę spadku, zresztą przydadzą jej się pieniądze po rozstaniu z mężem. Jest ateistką i racjonalistką, podkreśla, że nie wierzy w duchy i zjawiska nadprzyrodzone, nie szuka ingerencji Nieba w codzienności. Nie dla niej bajki o zaświatach. Tyle tylko, że… widzi chłopca, który zginął wiele lat wcześniej. Coraz więcej w pobliżu jej odziedziczonej posiadłości znaków i sygnałów świadczących o tym, że powinna jednak zwrócić uwagę na duchową stronę egzystencji. W razie czego kościół ma blisko – po chwilowej przeprowadzce i sprawdzaniu, co do zaoferowania mają Olszany, podczas czekania na koniec remontu poznaje miejscowych, w tym – niepozbawionego humoru oraz uroku osobistego księdza Artura. Tu ludzie wierzą w przeznaczenie – Dymitr, szef ekipy remontowej z Ukrainy, ukochanej oświadczył się już na drugi dzień po poznaniu jej. Niektórzy potrafią też odczytywać tajemnicze znaki. Julia nie lekceważy zatem znaleziska: różańca, który razem z listem dziadek ukrył w domu. Minie trochę czasu zanim nauczy się, że w Olszanach bliżej jest do Boga – ale czytelniczkom opowieść dłużyć się nie powinna.

Agnieszka Litorowicz-Siegert bawi się motywem powrotu na wieś. Bohaterka wprawdzie – w odróżnieniu od innych literackich rozwódek i kobiet po przejściach – nie zamierza osiąść w Olszanach na stałe, planuje wyremontować dom i sprzedać – ale tak angażuje się w rozwiązanie zagadki z historii, że coraz bardziej wrasta w to miejsce. Z czasem przekonuje się, że nie potrafi żyć i bez życzliwych miejscowych – w końcu otoczona jest prawdziwą opieką, może polegać na sąsiadach, coraz lepiej ich poznaje, doradza, znajduje przyjaciół, a nawet – nadzieję na odwzajemnioną miłość. Nie ma tu bariery nieufności, ludzie są otwarci, szczerzy i skłonni do niesienia pomocy (nawet jeśli pojawi się jakiś anonim – to dołączy tylko do zestawu zagadek, które trzeba rozwiązać). Nie bez znaczenia pozostaje przedsiębiorczość i kreatywność ludzi – w Olszanach nikt nie czeka na poprawę losu, każdy bierze sprawy w swoje ręce, wyszukuje pomysł na biznes albo zarabia na tym, co najlepiej mu wychodzi, nie cierpi zatem biedy ani odrzucenia. Nic dziwnego, że tak przygotowane miejsce może stać się schronieniem dla poranionej przez życie bohaterki – Olszany jawią się jako azyl.

Kontakty towarzyskie (mnóstwo życzliwych kobiet, z którymi można szczerze porozmawiać, wizja miłości w najbliższym otoczeniu, ciekawe znajomości i twórcze spotkania), zwolnienie tempa życia, detektywistyczna zagadka (śledztwo dotyczące zamierzchłej już przeszłości pokazuje, dlaczego warto poznawać historię własnej rodziny i ocalać pamięć o przodkach) – to składniki, z których Agnieszka Litorowicz-Siegert buduje całkiem udaną i długą obyczajówkę. Może trochę czytelniczki zniechęci nastawieniem na przemianę duchową bohaterki: według autorki na Julię kojąco wpływa wiara (powrót do kościoła, nauczenie się modlitw) – a w rzeczywistości chyba jednak raczej obecność przystojnego i wpatrzonego w nią weterynarza – jednak jest to próba podpowiedzi, gdzie szukać nadziei na przemianę wewnętrzną. „Olszany. Droga do domu” to obyczajówka krzepiąca, tutaj duchy nie mają straszyć, a jedynie podkreślać głębię miejsca i doświadczeń bohaterów, liczy się zamknięta wspólnota, przestrzeń, w której można się realizować bez zmartwień.

środa, 3 maja 2017

Agata Młynarska: Moja wizja. Rozmawia Anieszka Litorowicz-Siegert

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.

Telewizyjne życie

Na wydanie książki ze wspomnieniami czy wywiadu-rzeki decydują się często osoby sławne w momencie przełomowym swojego życia. Dla Agaty Młynarskiej był to moment rozstania z TVP – klamra kompozycyjna tekstu. „Moja wizja”, rozmowa przeprowadzona przez Agnieszkę Litorowicz-Siegert jest przeglądem zawodowych i rodzinnych wyborów Agaty Młynarskiej, zestawem podsumowań, anegdot i wyjaśnień utrzymanych w dość optymistycznym tonie. Młynarska powraca do tematu pierwszych kroków w telewizji – opowiada o swoich mentorach i przewodnikach, o programach i trudnościach w ich realizacji, o szalonych pomysłach wcielanych w życie z różnym skutkiem, o wyzwaniach, jakie czekają prezenterów i producentów telewizyjnych magazynów. W opowieściach Agaty Młynarskich odległość czasowa nie ma większego znaczenia – bohaterka tomu jest w stanie precyzyjnie określać swoje emocje i przeżycia sprzed lat, dzięki temu przeprowadza czytelników przez kolejne etapy swojej kariery bez znużenia. Nie zatrzymuje się nad jedną kwestią zbyt długo – stawiana konkrety, więc wyczerpuje temat w kilku rzeczowych odpowiedziach, zaspokaja ciekawość i rozwiewa wątpliwości odbiorców. Przedstawia kulisy telewizyjnych produkcji, żarty robione sobie przez prowadzących, tajemnice „stylizacji”, sposób przygotowania się do wejścia na wizję. Analizuje własną determinację i wyjaśnia, czego musiała dokonywać, żeby zrealizować swoje marzenia. Z czasem zaczyna też zestawiać to, czego nauczyła się w latach 90. z dzisiejszymi zjawiskami – oczywiście na niekorzyść tych ostatnich. Telewizja i programy rozrywkowe (w tym „chałtury” specyficznie traktowane jako wyznacznik popularności) to najważniejszy motyw tomu. Agata Młynarska poświęca mu najwięcej uwagi nie z wyrachowania czy prób podsumowania dotychczasowych osiągnięć: widać, że kocha swoją pracę i nie istnieją w niej rzeczy niemożliwe. Ten aspekt zrozumieją tylko podobnie zaangażowani we własne zajęcia – Młynarska pokazuje, czym jest fascynacja pracą.

Tematem celowo spychanym przez nią na margines staje się natomiast rodzina. Najwięcej, trochę z konieczności, mówi o swoich sławnych rodzicach, odwołując się także do motywów niewygodnych – na przykład choroby ojca i przeszło czterdziestoletnich z nią zmagań. Widać, że to zagadnienie ma już przepracowane (zresztą sama nie ukrywa korzystania z pomocy terapeutki), ale zaznacza też momenty, w których brakowało jej wsparcia ojca. Ciepło wspomina swojego pierwszego męża i dość powściągliwie chwali się aktualnym partnerem – nie zamierza wpadać w stylistykę z czasopism brukowych ani dawać pożywki plotkom. Rodzeństwo i synów za to jedynie wymienia przy kilku okazjach, ale szanuje ich prawo do prywatności i nie zostawia miejsca we własnych zwierzeniach. Komentuje za to swoje relacje z Jerzym Owsiakiem czy Niną Terentiew, przedstawia branżowe życie towarzyskie. Mocno podkreśla rytm pracy – ale i to, że w pewnym momencie długotrwały stres zaczął się odbijać na jej zdrowiu.

Książka sprawia wrażenie szczegółowej, ma na to wpływ styl odpowiedzi, ale cały tom wypełniony jest fotografiami z różnych etapów pracy Agaty Młynarskiej. Te zdjęcia układają się w odrębną relację o telewizyjnej egzystencji prezenterki. Jest „Moja wizja” książką, która wpisuje się w mody na poczytne dzisiaj na rynku publikacje autoprezentacyjne znanych ludzi – Agata Młynarska stara się, żeby czytelnicy zrozumieli jej motywy i decyzje – oraz właściwie zinterpretowali sytuacje, w jakich się znalazła. To zwierzenie, nad którym bohaterka wywiadu ma pełną kontrolę – sama decyduje, jak daleko do swojej zawodowej codzienności wpuścić czytelników. Zainteresowanym rozwojem telewizji proponuje skrótową podróż przez programy nie tylko rozrywkowe.