* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

poniedziałek, 23 marca 2026

Tomasz Jastrun: Rok Szczura

Czytelnik, Warszawa 2026.

Dziennik z przeżycia

Takich dzienników już się dzisiaj nie pisze. A ten też nie powstał dzisiaj, a dekadę temu. Tomasz Jastrun w „Roku Szczura” dzieli się z czytelnikami swoim doświadczeniem dotyczącym depresji i nieudanej próby samobójczej, a później – metod na powrót do normalności. Niewielki w gruncie rzeczy tom jest wstrząsającym studium bezradności i najtrudniejszych chwil. Jastrun opowiada o chorobie i związanych z nią zmaganiach z rzeczywistością od środka, z pełną szczerością i bez upiększeń. Prowadzi dziennik, którego nie cenzuruje. Pisze książki i spotyka się z odbiorcami, dzieli się swoimi przemyśleniami na temat depresji jako takiej, ale w tej publikacji przedstawia własne odczucia przetykane codziennością. Tomasz Jastrun – wzorem wielkich literatów z minionych epok – rejestruje odwiedziny ważnych gości, sprawdza, co dzieje się w kraju (szczególną irytację wywołują w nim prawicowe rządy), pisze o telefonach od znajomych i o pomysłach dzieci, a także o książce, którą przygotowuje (bez nadziei na dofinansowanie po tym, jak zmienia się dyrektor jednej z instytucji kultury). Miesza w dzienniku życie zawodowe, prywatne i uczestnictwo w świecie jako takim. I nad tym wszystkim stopniowo rozsnuwa się widmo depresji, na początku bez autodiagnoz i nazywania problemu. Jastrun daje się owładnąć negatywnym myślom, przestaje czerpać satysfakcję z egzystencji, dziwi się, że udaje mu się oddać na czas zamówione teksty – ale wszystko, co dzieje się wokół, przygniata go coraz bardziej i doprowadza do targnięcia się na własne życie. Autor fabularyzuje własną śmierć, pisze wiersz pożegnalny i łyka tabletki – ale publikacja w mediach społecznościowych nie pozostaje bez echa i znajomym udaje się zdążyć z pomocą. Stąd bierze się środkowa część książki, o pobycie w szpitalu. Tu Tomasz Jastrun zastanawia się nad znaczeniem ratowania samobójców, ale o wiele bardziej interesuje go wszystko, co na zewnątrz niego – stąd ciągłe obserwacje, prezentowanie kolejnych pacjentów przewijających się przez szpitalne korytarze, ich absurdalnych często zachowań i symbolicznych wręcz gestów – wszystko staje się tu tworzywem niemal literackim i odciąga myśli od chęci odejścia ze świata. Nawet jeśli w pobliżu pojawiają się inni odratowani, Jastrun tym razem dąży do wyleczenia się, do opanowania wewnętrznego mroku. Rozumie istotę choroby, wie, że przeplata się ona przez jego drzewo genealogiczne i szuka dla siebie ratunku. Po wyjściu ze szpitala odbywa dramatyczne walki – wie doskonale, jak blisko mu do poddania się czarnym myślom, czuje czającą się w pobliżu depresję – i nie chce wracać do tego, co już ledwo przetrwał. Podejmuje decyzje odważne, żeby tylko naprawić swój mózg. A jednocześnie przez cały czas jest bardzo wyczulony na literackość, na sztukę i na potencjał intelektualny czy twórczy kolejnych wydarzeń. Częstuje czytelników codziennością w wymiarze mikro – i buduje narrację, której dzisiaj na rynku się już nie spotyka. Dziennik klasyczny w duchu i mocno aktualny w treści sprawia, że odbiorcy mogą inaczej spojrzeć na dylematy twórców i zastanowić się nad udrękami ludzi cierpiących na depresję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz